eulalija
14.03.10, 23:59
Dziś zima zatańczyła ostatni raz. Ale jak pięknie. Moje kochane trzy
topole najpierw obejrzałam. Pnie i najgrubsze konary czarne. Aż
strach na nie patrzeć. Młodsze gałęzie przykryte trochę, a te
najmłodsze, o nie trochę się boję, szczególnie na tej mnie
najbliższej topoli, bo już nieco brzemienne sokami, w bitej
śmietanie siedzą sobie. Popatrzyłam w prawo, tam akacja, dumna,
wysmukła, porzucona, samotna. Jeszcze ma kiście nosków, na nich zima
kołderkę położyła, złagodziła jej chłód.
Popatrzyłam w lewo, tam, trochę daleko, brzoza, z tych płaczących,
starsza kobieta, posiwała przedwcześnie z opuszczoną głowa i rękoma
bezwładnie wzdłuż boków opuszczonymi. Jej zima dodała elegancji,
gracji, piękna, szlachetności.
Trzeba było lecieć z owczarkową, obejrzeć te ostatnie zimy tańce.
Matko, co ta zima wyprawia?
Na ugorze bielusieńko, cichusieńko śnieg padał, na torach
nikogusieńklo, biało po kres marzeń. A, na mój dziki jaśminek
spojzałam, dzielny krzaczek jest, w kołderce śnieżnych marzeń czeka
cieplejszego dnia.
A jak już ubałwanione do domu dochodziłyśmy to popatrzyłam i prawie
mi się dobrze zrobiło, mieszczuchy pochowane w domach, ni oddechu ni
człowieka tylko biel.
Ale jutro poniedziałek.