Dodaj do ulubionych

wasz pierwszy raz

    • jonnas Re: wasz pierwszy raz 11.05.05, 00:39
      och jej, az sie rozmarzylamsmile Pierwszy raz to byl Nawiedzony dom, ktory we
      wczesnej podstawowce dostalam jak nalezy od rodzicow. Potem, choc nadal we
      wczesnej podstawowce pojechalam z Tata na narty, na dwa tygodnie ferii i
      pierwsze co zrobilam polecialam do miejscowej biblioteki (zawsze tak robilam an
      wszelkich wakacjach, szalone dziecko, az sie sama sobie dziwie) i dostalam
      przypadkiem Wiekszy kawalek swiata. Nawet nie skojarzylam ze to ta sama
      autorka! A jeszcze potem, wciaz nie kojarzac autorki wygrzebalam w rodzicow
      bibliotece Upiorny legat i Studnie przodkow (mocno zaczytane, w czarnej
      miekkiej oprawie- do dzis pamietam, ze w srodku brakowalo kilku kartek...) i
      wtedy wreszcie skojarzylam, ze to wszystko ta sama genialna wariatka i zaczelam
      pochlaniac metodyczniesmile A jak Lesia czytalam, juz na studiach, mieszkajac z
      facetem, to czytalam do poznej nocy, staralam sie chichotac cichutko, ale i tak
      na mnie wrzeszczal, ze spac nie moze, ze zwariowalam, ale nie moglam
      przestacsmile)))
      • bzr1 Re: wasz pierwszy raz 11.05.05, 09:47
        A ja za lat dziecięcych miałam taką koleżankę która miała w domu "Nawiedzony
        dom" i bardzo mi go polecała, a ja za skarby świata nie chciałam od niej tej
        książki pożyczyć, wiecie dlaczego? Bo miała czarną brzydką okładkę smile) Dziś nie
        mogę w to uwierzyć jak sobie przypominam...smile) Jakiś rok później, a było to
        chyba we wczesnej podstawówce zobaczyłam w księgarni "Klin". Autorke znałam ze
        słyszenia od tej mojej koleżanki właśnie. Kupiłam "Klin" bo miał na okładce
        taką panią blondynę z telefonem smile) Podobała mi się okładka więc kupiłam smile Jak
        przeczytałam to szał mnie ogarnął i poleciałam do koleżanki po "Nawiedzony dom"
        i po reszte... Tak więc mój pierwszy raz zaczął się od Klina...smile
    • focia Re: wasz pierwszy raz 22.09.05, 14:10
      2 klasa podstawówki, angina i Skarby smile Szukałam potem tej ksiązki ze 2 lata i
      nikt nie miał zielonego pojęcia co dorwałam z księgozbioru smile
    • mariken Re: wasz pierwszy raz 22.09.05, 16:04
      a ja zaczęłam od "Klina". siedząc w autobusie PKS, którym wracałam od kuzynki z
      wakacji (miałam jakieś 13 lat) zaśmiewałam się do łez przy "szkorbut, szkorbut"
      i "lumbago, lumbago". potem poszszszszło....
      a wszystko przez to, że moja starsza o 7 lat siostra nieopatrznie zostawiła
      wszystkie swoje książki na pastwę młodszego rodzeństwa. doszło do tego, że ja
      zaraziłam młodszą, męża, jego siostrę i teściów smile). a na półce stoi i
      powiększa się zbiór dzieł JCH.
    • amarandyna Re: wasz pierwszy raz 23.09.05, 23:55
      Nie mogłam się oprzeć smile Mój pierwszy raz z Chmielewską - na zakończenie roku w
      szkole podstawowej, chyba to siódma klasa była, dostałam "Zwyczajne życie" w
      nagrodę za zasługi i w ogóle. No i potem siedziałam w szatni, czytałam i
      ryczałam ze śmiechu, ocierając łzy. Koleżanki patrzyły na mnie mocno
      podejrzliwie smile)) A potem odkryłam u ciotki caaaałą półkę Chmielewskiej - no i
      wsiąkłam na amen...
      • wybredna Re: wasz pierwszy raz 29.09.05, 13:17
        Nikt nie zacząl od "Nawiedzonego dom"???Czuję się zawiedzionasmile)Bylam w
        podstawówce i bylam pod wrażeniem.Jak je chcialam przeżywać takie przygody....
        Moja mama jest potworną fanką Chmielewskiej i to ona podsunęla mi tą książkę.
        • marrtawu Re: wasz pierwszy raz 29.09.05, 23:28
          Ja zaczęłam. Lat 10. Do dziś to moja ukochana, najklasyczniejsza pozycjasmile
    • lila1974 Re: wasz pierwszy raz 29.09.05, 23:00
      na pogrzebie ... a dokładnie tuż przed.
      Pachole jeszcze w podstawówce byłam, jak mi przyszywany wujek kojfnął i na
      pogrzeb kazano iść. Odbywała się ta smutna uroczystość poza moim stałym
      miejscem zamieszkania, w związku z powyższym zakwaterowano mnie noc wcześniej w
      domu owego wujka. Jako że dorośli mieli inne zmartwienia, wyjątkowo wykazałam
      się taktem i rodzinie z oczu zlazłam. Zaszyłam się w małym pokoiku i na chybił
      trafił wyciągnęłam książkę z półki. Traf chciał, że padło na "Studnie przodków".
      Okładka mię przyciągła, bo już po obrazku było widac, że kryminał - znaczy się
      pasuje do nastroju - no i w sumie, że kryminał to się prawie zgadzało, tylko z
      tym nastrojem nie bardzo. Dobrze, że mnie tam w tym pokoiku nikt nie odwiedzał,
      bo bym się chyba musiała gęsto tłumaczyć ze swego braku empatii i szacunku dla
      zmarłego - uchachana byłam po samiusieńkie pachy i tak mi zostało do dziś.
    • anchan Re: wasz pierwszy raz 05.10.05, 10:58
      Pierwsze było „Wszystko czerwone” w wieku podstawowym. Następny „Nawiedzony
      dom”, którym zainfekowałam pół klasy. Biblioteczny egzemplarz był czytany na
      lekcjach po jednej kartce przekazywanej następnemu chętnemu. Później już poszło
      z górki. smile

      A teraz pochwalę się wrodzoną słodyczą charakteru. Dawno temu, kolega z pracy
      powiedział, że jego znajoma pisze coś w Wordzie i ma problemy z tabelami. On
      nie pamięta, o co chodzi, ale ona ma zadzwonić, więc czy mogłabym z nią
      porozmawiać. Zadzwoniła jakaś pani, której nazwisko nic mi nie mówiło,
      ustaliłyśmy w czym problem, wyjaśniłam, że autorom polskiej wersji przestawiły
      się operacje dotyczące całej tabeli i komórek, pani podziękowała grzecznie i
      zakończyłyśmy rozmowę w przyjaznej atmosferze. Później kolega powiedział mi, że
      to była Gurua i NIE udusiłam go. O!
      • g0p0s Re: wasz pierwszy raz 05.10.05, 11:04
        anchan napisała:
        > to była Gurua i NIE udusiłam go. O!
        A jak zginął smile
    • kasia_piet Re: wasz pierwszy raz 09.10.05, 11:12
      Ducha wypozyczylam z biblioteki, jako maloletnie dzieciatko, byl w dziale IV
      czyli dla starszych ode mniesmile potem Tereska i Okretka... Do konca podstawowki
      bylam Okretka, najblizsza owczesna przyjaciolka - Tereska... Jeszcze w
      pierwszej klasie szkoly sredniej jezdzilysmy straszliwie zatloczonym autobusem
      i czytalysmy sobie fragmenty - pol autobusu rzalo w kolnierz i wycieralo lzy
      plynace po twarzy...
      Czasami chodzilysmy na wagary do baru Gruba Kaska, tak na godzinke - bralysmy
      zawsze budyn, i wstyd nam bylo, bo nie moglysmy powstrzymac prychniec tym
      budyniem smile
      • lila1974 Re: Ducha... 10.10.05, 00:16
        zeżarła mi KEA, czyli dog mojego wujka, który przyjechał do nas pochwalić się
        nią.
        Myślałam, że zamorduję to bydle, bo Duch był pożyczony od koleżanki, która to
        pożyczyła go od swojej cioci. To było jakieś gazetowe wydanie. Uwierzcie, że
        nie udało mi się natknąć na inny egzemplarz i mam kaca moralnego po dziś dzień.
        • anmanika Re: Ducha... 10.10.05, 12:51
          Pamiętam pierwszy był "Lesio",kiedy to było nie pamiętam, tak dawno to było.
          Pamiętam za to polowanie na książki Chmielewskiej które to za komuny nabyć
          można było w antykwariatach gdzie osiągały astronomiczne ceny.
          • zalika Re: Ducha... 01.11.05, 09:15
            Moja pierwsza książka to była "Krowa niebiańska", siostera ją miała i kiedyś nie
            miałam co czytać i tak sobie wzięłam, wciągnęło mnie i przeczytałam już
            wszystkie książki Chmielewskiej, niektóre po kilka razy.
            • laferme Re: Ducha... 02.11.05, 10:10
              moja pierwsza ksiazka to "Całe zdanie nieboszczyka" pozyczyl mi ja kumpel z
              komentarzem "musisz przeczytac koniecznie"
              no i mnie wciagnelo... smile
              • aste wszystko czerwone 12.12.05, 01:55
                jakos tak połowa podstawówki, nudziłam mamie, że nie mam co czytać, mama jako
                doradca książkowy spisywała się na medal dała mi "wszystko czerwone" zabrałam
                się do czytania w pokoju przed telewizorem z myślą, że jak będzie nudne, to będę
                oglądała film- nic z tego z pokoju wygonili mnie w trakcie kolejnego wycia ze
                smiechu bo im zagłuszałam filmidłosmileze starszych książek wszystko przeczytałam
                po kilka razy z nowszych kilku jeszcze nie bo z kasą krucho a w bibliotece
                jeszcze nie ma, ale do "wszystko czerwone" pozostał mi sentyment uwielbiam tą
                książkę nieodmiennie płaczę przy niej ze śmiechu.
                • ida14 Re: wszystko czerwone 12.12.05, 01:57
                  jaki masz ładny podpis smile
        • edeka5 Re: Ducha... 12.12.05, 02:14
          lila1974 napisała:

          > To było jakieś gazetowe wydanie. Uwierzcie, że
          > nie udało mi się natknąć na inny egzemplarz i mam kaca moralnego po dziś dzień.

          To gazetowe wydanie Ducha bywa na licytacji na Allegro. Trzeba tam zaglądać. Narazie jest inne wydanie:
          www.allegro.pl/show_item.php?item=76643955
          • ida14 Re: Ducha... 12.12.05, 02:23
            ten Duch różni się od Ślepego szczęścia tylko tytułem, a pierwszy rozdział
            posiada, także nie jest to ten sam Duch z tego co wiem
        • edeka5 Re: Ducha... 09.01.06, 19:10
          Na allegro jest też Duch poszukiwany przez Ciebie:
          allegro.pl/show_item.php?item=80873972
          • ida14 Re: Ducha... 10.01.06, 22:04
            o kurcze strasznie tani i w dobrym stanie. moze sobie zakupie takiego bo mój
            sie rozlatuje...
    • bakali Re: wasz pierwszy raz 28.12.05, 12:12
      "Całe zdanie nieboszczyka". Miałam 12 lat
    • patrycja2222 Re: wasz pierwszy raz 28.12.05, 15:42
      "Większy kawałek świata". Miałam jakieś 12 lat, zbliżała się Wielkanoc i
      ambitnie postanowiłam umyć samodzielnie okno w swoim pokoju. Zaczęłam i na to
      wpadła moja mama, zaryczana i opuchnięta od tego płaczu, klapnęła na próg i
      zaczęła czytać kawałkami. Denerwowało mnie, że połowy nie słyszę, bo trudno
      usłyszeć wszystko, gdy ktoś, kto czyta, jednocześnie chichocze, bulgocze nosem
      i ogólnie dławi się łzami i śmiechem. Zabrałam mamie książkę, zamknęłam drzwi
      do pokoju i ... przepadłam. A okno umyłam na drugi dzień.
      • silna_pokusa Re: wasz pierwszy raz 04.01.06, 16:29
        "lesio" wczasy, dawne NRD, lozko pietrowe. ja oczywiscie na gorze. na dole
        kolezanka, ktora sie wsciekala najpierw ze za glosno sie smieje, a pozniej jak
        wytlumiony smiech przeszedl w jakies "drgawki" ze jej trociny z materaca sypia
        sie na glowe. co za brak zrozumienia....
    • nula8 Re: wasz pierwszy raz 05.01.06, 11:28
      Byłam mniej więcej w czwartej klasie podstawówki. Razem z tatą wysłali mnie na
      daczę mojej ciotki na głęboką wieś pod Krakowem - musiałam zmienić klimat.
      Tata - mól ksiązkowy i ja mól książkowy, zawieźliśmy tam ze sobą góóóóry
      książek. Siedzieliśmy tam miesiąc, był straszny upał i nic do roboty. Jak
      skończyłam książki ze swojej działki, zaczęłam czytać książki taty. I tam
      właśnie było "Wszystko czerwone" i "Lesio".
      "Wszystko czerwone" to do dzisiaj moja ukochana książka. Znam ją na pamięć
      niemalże. I nigdy nie zapomnę tego uczucia zdziwienia, że rozumiem "dorosłe"
      książki! I tego uczucia, jak siedziałam pod jakimiś gruszami w sadzie,
      zajadałam czereśnie i pochłaniałam kartkę za kartką.
    • arana Re: wasz pierwszy raz 12.05.15, 10:27
      Rzekłam wcześniej, że mój pierwszy raz był natury śmiechowo-językowo-medycznej, bo to ... szkorbut i lumbago. Ale do rzeczy, znaczy otwieram szafę.

      Droga do szkoły prowadziła obok księgarni, której szefowała mama mojej bliźniaczki jednoławkowej i pozwalała nam na zapleczu przeglądać nowości. Do dziś pamiętam dzień, gdy przybyłyśmy, zobaczyłyśmy ... et Chmielewska vicit! Wciąż słyszę, jak się wtedy śmiałam ze szkorbutu i lumbaga.

      To był "Klin" i prawdziwy pierwszy raz.

      Ale najgłębszym uczuciem darzę pana Muldgaarda, i już!

      • papuga_ara Re: wasz pierwszy raz 13.05.15, 23:39
        Moim pierwszym razem było "Ślepe szczęście" (gdzieś tu o tym pisałam, mam nadzieję), na pana Muldgaarda kolej przyszła sporo później, ale również u mnie miłość silna zapłonęła do onego.
        • kocio_pierzaczek Re: wasz pierwszy raz 14.05.15, 08:21
          A ja zaczęłam od CZN. Szósta klasa, sama w domu, mamunia wypożyczyła sobie z biblioteki. Tego dnia na podwórko nie wyszłam.
    • minerwamcg Re: wasz pierwszy raz 16.05.15, 22:30
      Zaczęłam późno, bo już jako dobrze dorosła osoba, kiedy na fali raczkującej niepodległości i szalejącego wolnego rynku zaczęto wydawać książki naprawdę poczytne, w tym Guruę. No i kupiłam gdzieś za niewielkie pieniądze "Wszyscy jesteśmy podejrzani" - i wsiąkłam. Rzuciłam się potem na "Krokodyla", bo już wtedy zachwyciła mnie postać Alicji, a potem przyszło objawienie. "Wszystko czerwone". To było szaleństwo, maciupcia księgarnia w blaszaku w bardzo małym miasteczku w obecnym woj. podkarpackim (wtedy tarnowskie), potem ogródek przy domu babci, ja na leżaku z książką, nieopodal wuj obcinający gałązki z jabłoni.
      I jak owąż babcię kocham: biedny wujek (niemłody już wówczas) chyba z pięć razy złaził z drabiny i przylatywał do mnie z pytaniem, co mi się stało. Bo wyłam, kwiczałam, parskałam, krztusiłam się śliną i powietrzem, usiłowałam przeczytać wujowi, co mnie tak ubawiło - ale nie byłam w stanie. Przestał przylatywać dopiero jak wydukałam, że do wieczora skończę i dam mu przeczytać.
      • sowca Re: wasz pierwszy raz 22.05.15, 23:02
        Ja miałam może z 9 lat, kiedy podebrałam siostrze "Wszyscy jesteśmy podejrzani" (seria z jamnikiem). Nie wszystko zrozumiałam, ale co się uchachałam, to moje, pamiętam, że omal nie umarłam przy scenach z wazonem. Później był "Krokodyl...", "Całe zdanie...", a potem to już poszło z górki smile
    • duzapolka Re: wasz pierwszy raz 25.05.15, 22:30
      Po skończeniu podstawówki niemal na całe wakacje wybyłam z domu. Po powrocie okazało się, że nie mam o czym gadać z moimi koleżankami - cały czas mówiły o jakiejś książce, opowiadały sobie fragmenty, chichotały jak głupie. W końcu mi powiedziały, że to Całe zdanie nieboszczyka Chmielewskiej. Świetna książka, ale na razie nie dostanę jej do przeczytania, bo gdzieś tam krąży po ludziach. W końcu dotarła do mnie. Umarłam ze śmiechu Strasznie chciałam ją mieć, ale nie można było nigdzie kupić. Wpadłam więc na pomysł, żeby książkę przepisać. Przepisałam kawałek i poddałam się, za dużo roboty. Ale zaczęłam szukać innych Jej książek. Okazały się niemal równie dobre smile Dzisiaj mam wszystkie - niektóre nawet po dwa czy trzy różne wydania, kilka mam z autografami. Niektóre znam prawie na pamięć (Lesio, Wszystko czerwone, Całe zdanie), innych nie mogłam zmęczyć (Gwałt, Florencj, Wyścigi). Ale mam, stoją na półce, może mnie kiedyś najdzie...
    • robeenek Re: wasz pierwszy raz 26.05.15, 06:23
      Też "Romans wszech czasów", wypożyczony z biblioteki miejskiej, w piątej klasie podstawówki. Dopiero po "Romansie" zapoznawałam się z pozycjami przeznaczonymi dla "dzieciątek" w moim przedziale wiekowym, takimi jak "Nawiedzony dom" czy "Zwyczajne życie"....
      • l-cassei Re: wasz pierwszy raz 29.05.15, 11:53
        Pierwsze dziecięce pozycje podrzuciła mi przyjaciółka, wcześniej oczywiście czytała mi na głos co fajniejsze fragmenty "Nawiedzonego domu". Piąta lub szósta klasa podstawówki to była. Zaraz potem zaczęłam czytać wszystko jak leci chronologicznie, począwszy od "Klinu".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka