... urodzinowy wyjazd na krym wzial w leb, role substytutu mial spelnic Paryz. Nie paliem sie zanadto, az zmienilem zdanie, sprawdziwszy loty. Jak tylko zobaczylem ze airberlin laduje na Orly, natychmiast wybralem opcje Rezerwuj. Po czym przeszperalem strone tego lotniska, szukajac info nie o tym jak dojechac do centrum, nie gdzie kupic bilet na pociag, interesowalo mnie oczywiscie tylko jedno - lokalizacja kapliczek. Namierzylem dwie, ale z opisow wynikalo, ze tylko jedna mozne byc ta wlasciwa (ta druga miala zdaje sie taki bardziej uniwersalny charakter, w zamysle dajac mozliwosci czolobicia najrozmaitszym bogom. Od razu wiedzialem ze to nie moze byc ta!). Droga do tej wlasciwej nawet byla opisana: nalezalo sie udac w czesc lotniska zwana bodaj Orly sued, skrecic gdzies tam, potem wejsc po schodach, minac rog, zboczyc w prawo i juz sie dotrze na miejsce. Mimo tak przystepnych i latwych do zapamietania objasnien, mialem w planach spisanie ich starannie w punktach, a potem scisle sie ich trzymanie, z nadzieja na odnalezenie tego przelomowego dla Chmielewskiej miejsca. Na dobrych checiach sie jednka skonczylo. Podczas jak zwykle pospiesznego i spanikowanego pakowania, nie tylko z glowy wylecialy mi instrukcje dojcia do kaplicy.
Totez wysiadlszy na Orly z rezygnacja pomyslalem, ze pewnie przepadlo, nie zoabcze, nie trafie, szkoda. Niemniej paradujac od samolotu do wyjscia (a dluga to droga, jak to na lotniskach) wytrzeszczalem oczy, chlonac kazdy element, bo na Orly rzadko sie bywa. A ma swoja atmosfere to lotnisko, czulem sie zywcem przeniesiony co najmniej w lata 70te! Cudowne wykladziny, boskie lampiony zwisace z sufitu,,, no sceneria jak z filmu! I tak chlonac te atmosfere, mimochodem dostrzeglem ze jestem w hali sued. Aha. Dlugi korytaqrz,k schody w perspektywie. Chapelle??? Krok w lewo i calkwoicie bezwiednie trafilem!!! Nie ma wtapliwosci, to byla ta kalica:
"-Popatrz na to - powiedzial. - Nic wiecej, tylko popatrz.
Popatrzylam. staanowila arcydzielo. Owal, scianka w srodku, przy niej oltarz, nic poza tym. Absolutna prostota srodkow i nieskazitelne proporcje, dech zapieralo..."
Pamietalem ten opis, wiec od razu poznalem. Robi wrazenie, zwlaszcza ta prostota i owalny ksztalt. Chociaz mam wrazenie ze dodali ten kwiat, i nei wiem czy kiedys stala tam ta taka jakby metalowa bula kolo oltarza. Acz wielkiej krzywdy nie robi temu wnetrzu, moim zdaniem. Dodatkowo czuc cudownego ducha lat 60-70. Na pewno oltarz jest wciaz ten sam (widac to chocby po drewnie), tak samo jak i lawki. A nawet wykladzina! Przyznaje, ze poczulem sie wmurowany w podloge, i nawet robienie zdjec wydawalo mi sie naruszeniem beztretensjonalnego uroku tej kapliczki. Nie obylo sie bez okraszonych wzruszeniem mysli pod tytulem: To tutaj ona sobie z Piotrem stala i postanowila skonczyc z projektowaniem... Co do zdjec,,, jak sie okazuje, nie do konca oddaja to wnettrze, nie da sie go dobrze sfotografowac, wlasnie przez te owalnosc, i to, ze kapliczka jest mala. teraz sie zdenerwujecie, bo zdjecia mam (cale trzy), ale na razie nei wiem jak ja mam je tu Wam pokazac. Zaczalem tworzyc swoj profil na picasso, jak mi sie uda go rozgrysc, to wrzuce link i se sami popatrzycie