Dodaj do ulubionych

Kulinaria zimowe

07.01.11, 21:03
Bo jesień już dawno się skończyła. Też tak macie, ze was zimą częściej ochota na różne ulubione pyszności dopada? Właśnie rękami męża usmażyłam pieczarki, trzy rodzaje sera starte, sos pomidorowy stygnie, będzie kolacja po włosku i to chyba na dwa wieczory.
Obserwuj wątek
    • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 21:19
      Będę nudna,u mnie jak zawsze mielone,na dwie patelnie. Na jednej dla MLP wołowo-wieprzowe,na tłuszczu li tylko i z cebulką duszoną, na drugiej drobiowe z papryką,pieczarkami,korniszonkiem i z rzeczoną cebulką dla mnie,wszystko wedle zamówienia. No i rzecz jasna mam nowe poparzenie na dłoni,sama nie wiem kiedy to sobie zrobiłam,auć.
      • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 21:28
        Och....
        To względem tych mielonych, których produkcji na razie zaprzestałam. Ekonomicznie robiłam na tydzień, po czym tydzień kończył się na przykład o drugiej w nocy tego samego dnia. To ma jakiś związek z Albertem E. podobno.
        A co do tych dwóch patelni, wolałabym spółkę z TLP wink
        • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 22:06
          Takie saute tylko z cebulką Cię kręcą? Takie naprawdę z niczym? Ja tam wolę,żeby w kotlecikach coś się działo,najmarniej pieczareczki muszą być,reszta jest kwestią tego co mam pod ręką.
          A co do końca dnia kotletowego,to nie ma zmiłuj,wydzielam w zależności od tego co jeszcze do nich serwuję.
          • orale Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 22:10
            W zimie narazie mam postanowienie wypróbować kilka przepisów na ciasto pierogowe. Sprawdzić, który przepis najlepiej się sprawdza do maszynki makaronowej. I tyle. Ponieważ nie mam absolutnie czasu na nic, to pewnie na postanowieniu się zakończy. A, i jeszcze ciasto ananasowe chcę przetestować (na ciasto pewnie szybciej czas się znajdzie)
              • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 23:07
                Kiej moje żadne lekadaunes, zwyklaki wink
                Mięso mielę w ilosciach i proporcjach naocznych
                Bułkę moczę w mleku lub w wodzie (zależy czym lodówka bogata), mocno odciskam, też do maszyny.
                Cebulę (raczej dużo, bo lubię, a i czosnku czasem dorzucę) lekutko podduszam ( nie daję surowej, bo się czasem brzydko człeku odbija) i też do maszyny.
                Walę jajca (ile - to zależy od porcji mięsa), czasem bawię sie w dodawanie samych żółtek, a pianę z białek dowalam na końcu do już dobrze wyrobionej masy, ale tak szczerze mówiąc dużej różnicy w puszystości nie widzę.
                Dowalam przyprawy, lubię ossssstrrrrro wink i wyrabiam, wyrabiam, czasem kapkę wody dowalę, wyrabiam...
                Obtentego w bułeczce i na rozgrzanym tłuszczu - ludzie smażą, ja prawie przypalam, Bo lubię wink
                Oczywiście mogą być różne dodatki, toleruję starty żóy ser, ale inne farfocle niekoniecznie.
                Pewnie są lepsze i bardziej wyszukane przepisy, ale tak szczerze mówiąc, najbardziej mnie rajcuje prawie przypalona wierzchnia warstwa smile
                Ale ja mam gust spaczony...
                    • groha Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 23:50
                      Na biznes pewnie tak, ale żeby wyjść na swoje, to karnawał musiałby trwać przynajmniej z pół roku, się obawiam. Swoją szosą, w tak przystępnej inaczej cenie, to te faworki, zamiast cukrem pukrem, powinny być posypane złotem jedalnem, nie?
                      • se_nka0 Re: Kulinaria zimowe 08.01.11, 07:47
                        Cena za faworki mnie zatkała. Orale, może przecinka zapomniałaś wstawić ? wink Mój hit tegorocznej zimy, to muffinki. Otrzymawszy w prezencie blaszkę do muffinek oraz twarzowe papilotki, eksperymentuję na wszystkie sposoby smile
                        • pomaranczuch Re: Kulinaria zimowe 08.01.11, 17:46
                          muffinki, one tak fajnie wyglądają, ale nie jadłam nigdy.
                          Te faworki też mnie zaskoczyły, jakaś ekskluzywna iluś tam gwiazdkowa cukiernia?
                          Ja dziś kaszę jaglaną próbowałam zrobić i mam wrażenie że rozgotowałam, taka troszkę jak manna wyszła, tylko większe ziarenka, ktoś robił kaszę jaglaną???? różne przepisy przeglądałam i wszędzie było napisane że ok 20min się gotuje.
                          • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 08.01.11, 18:37
                            O matko, Cytrynko, ja nie wyrabiam, pytam, bo zawsze tylko czyste wieprzowe robiłam i z cebulą surową i z jajcem i bułeczką, ale jakby cebulkę poddusić, to jest myśl. I też prawie przypalam. smile
                            Właśnie piekę biszkoopt. Ciiiicho...
                              • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 00:07
                                Zupa cebulowa dziś była, bardzo wszak zimowe danie. Szkoda, że nie mam małych miseczek żaroodpornych, bo zapiec nie mogę, tak, jak sztuka nakazuje, więc na końcu grzankę posypujemy startym serem, który pod wpływem ciepła zupy trochę się rozpuszcza, ale to nie to samo..... Muszę nabyć takie miseczki.
                                Mufinki kocham, fazę na nie też miałam ogromną, nawet u Lyliki na "Wszystko Czerwonym" występowały smile
                                Mielone też kocham "gołe, bose" i prawie spalone, Siostro Ewo! wink
                                    • felis2 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 09:52
                                      A jak się taką grzankę później je?
                                      To jest poważne pytanie, wcale się nie wygłupiam, tylko usiłuję uzupełnić edukację. Grzanki do zupy zawsze robię takie małe, w kosteczkę. Na łyżce mieszczą się bez problemu. A z taką dużą to co?
                                      • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 12:18
                                        felis2 napisała:

                                        > A jak się taką grzankę później je?
                                        > To jest poważne pytanie, wcale się nie wygłupiam, tylko usiłuję uzupełnić eduka
                                        > cję. Grzanki do zupy zawsze robię takie małe, w kosteczkę. Na łyżce mieszczą si
                                        > ę bez problemu. A z taką dużą to co?

                                        Ja jem (i tak dostaję podane w restauracjach) na zupie, ze tak to ujmę smile Rozmięka się i można ją dziabać łyżką.
                                        • pomaranczuch Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 12:27
                                          Kurcgalopku, zapodaj proszę przepis na twoją zupę śniadaniową z kaszy jaglanej.
                                          Wcześniej nie jadałam jaglanej, jakoś u mnie w domu nie znalazła się ona w jadłospisie, ale od niedawna, kiedy spróbowałam staje się jej zwolenniczką big_grin
                                          zdrowa i chyba nawet dietetyczna big_grin w zależności od dodatków tongue_out

                                          wasze ceny faworków naprawdę mnie porażają, ostatnio wspominałam o nich mamie i się przeraziła, po czym zapowiedziała że bierze się do roboty i będzie smażyć domowe, zresztą jak co roku smile chyba się wybiorę z wizytą
                                • aggie9 Re: Kulinaria zimowe 17.01.11, 16:38
                                  a dodajesz do zupy rozmaryn? bo u mnie to jednoznacze smile
                                  czasem praktykuję wrzucenie kilku plasterków bardziej aromatycznego sera bezpośrednio do zupy na koniec gotowania, robią się takie smaczne serowe, za przeproszeniem "gluty" smile
                                  a taka zupa jak troszkę podkręcona mąką to cały obiad w sumie, pożywna i zdrowa... aha, i ząbek lub dwa czosneczku dodaję, podkręca aromat cebulowy i świetnie współgra
                          • konopika Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 11:32
                            Gotuję kaszę jaglaną bardzo często, jest podstawą zupy śniadaniowej, którą rodzinnie uwielbiamy.
                            Wydaje mi się, że 10 min. by jej wystarczyło, ale wrzucam na wrzątek i do garnka z grubym dnem, czyli po wyłączeniu dopływu gazu w garnku ciągle jest cieplutko.
                            Mi się nie kojarzy z manną, ale rzadko mannej używamsmile
    • groha Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 15:11
      A mnie tak zafascynowała ta warszawska cena faworków, że aż sprawdziłam u nas i cóż się okazuje? Są i po 80 zł/kg. Podobno specjalnie taka cena zaporowa, ale nie pytajcie mnie dlaczego. Tak, czy siak, faworki to ciastka na wagę złota. Z tego wszystkiego, wczoraj się zaprałam i usmażyłam taką wielgachną górę, że starczyłoby dla pułku wojska. Nie licząc kosztów stania przy garze, w sumie za jakieś 15 złociszy. No dobra, niech będzie, że z ceną gazu 20. I z mety poczułam się, jak pracowita, skrzętna i wyjątkowo oszczędna gospodyni. Świetne uczucie. I nie ma co ukrywać, że u mnie raczej rzadkie.
      • groha Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 15:17
        groha napisała:
        > wczoraj się zaprałam

        Ha! No to już wiadomo, dlaczego te faworki tyle kosztują. Nie wiem, czy to miało być: "zaparłam", czy też "zabrałam", w każdym razie samo wyszło szydło z worka - na trzeźwo nikt normalny za taką mnisią robotę się nie weźmie wink
        • kurcgalopek Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 23:56
          bo faworki lekuchne są niezwykle to i pewnie stąd ta cena. Ja i tak kupnych nie jadam, bo mi nie smakują. Zważyłaś Groho to co wyprodukowałaś? wink
          Ja ostatnio wypróbowałam zupę, która na zimę idealnie pasuje. Zachwyciła mnie bardzo, jedyne co zmieniłam to zamiast łososia wędzonego (którego nie lubię w potrawach gorących) dałam grillowanego. Pycha. I nikt z gości nie zgadł, że to w sumie zwykła kartoflanka smile
          whiteplate.blogspot.com/2008/02/ziemniaczana-oso-qchnia-artystyczna.html
          • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 21:05
            Czekolado, nieszczęście ty moje, przez ciebie resztka smalczylu w lodówce mię wzywa. I bitki... cholera, wstyd przyznać, wołowiny nie umiem robić, spaskudzę najlepszą. Mój tata ma zaprzyjaźnioną drogerię z mięsem, raz kupił wołowe, połowę dostałam ja. Mamie wyszły mięciutki ebitki, mnie, podeszewki niemowlęcych bucików. smile
            • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 22:14
              kocio_pierzaczek napisała:

              > I bitki... cholera, wstyd przyznać, wołowiny nie umiem robić, spaskudzę najlepszą. Mój tata ma zaprzyjaźnioną drogerię z mięsem, raz kupił wołowe, połowę dostałam ja. Mamie wyszły mięciutki ebitki, mnie, podeszewki niemowlęcych bucików. smile

              Kociu,drogeria z mięsem mnie rozwaliła na całego,no po prostu cud określenie!
              I podeszewki od bucików takoż,no! big_grinbig_grinbig_grin

              A co do wołowiny,to zależy z czego ona,znaczy z której części wołu,ale naczelna zasada jest jedna: NIE SOLIĆ PRZED PRZYGOTOWANIEM!!! Pod żadnym pozorem!!!
              Ja nie jestem mistrzem kuchni,ale,odpukać,wołowiny jeszcze nigdy nie spaprałam.
                    • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 22:55
                      Ja rolad nie robię zbyt często,wołowiny używam raczej do bitek w sosie,a najczęściej jako wkładu do potraw jednogarnkowych.I do bidżisu,rzecz jasna big_grin I przyznam się,że zdarza mi się solić przed smażeniem,tyle,że smażę krótko,a potem duszę i wtedy to mięso wręcz mi się rozpada i raczej to mnie gnębi. Nigdy,przenigdy nie udało mi się zrobić podeszewek od niemowlęcych bucików smile
                      • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 23:31
                        Drogeria to od wysokości cen... ale funkcjonuje u nas w domu to tego stopnia, że gdziekolwiek widzę ten napis nad sklepem, kojarzę go z mięsem. Jak mały Mi był mały, dziadkowie kupowali mu tam polędwiczki cielęce, wtedy dowiedziałam się, że coś takiego jest w sprzedaży.
                        • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 23:55
                          Ideę drogerii załapałam od pierwszego kopa wink
                          Polędwiczki cielęce mnie nie kręcą,nie przepadam za cielęciną,ale gdyby tak ktoś miał namiar na jagnięcinę w Warszawie,to chętnie,chętnie.
                          • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 12.01.11, 12:16
                            Mój M jest specjalista od "bitek" z karkówki.
                            Rozbija je przecieniutko, soli, pieprzy, wrecz warstwa gruba przypraw na nich, obsmaza, a potem sie je dodusza w zaleznosci od potrzeb. Polecam smile
                            • doratos Re: Kulinaria zimowe 12.01.11, 12:35
                              Mój M jest specjalistą,ale od jedzenia,głównie ryb,a najbardziej śledzi,których ja nie cierpię,
                              czasem jest śmiesznie bo doprawiam te śledzie na oko,nie próbując,z różnym skutkiembig_grin
                              A dzieci uwielbiają zimą wszelkie kluchy,kopytka,placki,gofry,czyli wszystko co tuczy niestety.
                              Ponieważ zimą nie mam pracy w ogrodzie,to nie mam wymówkisad
                              Najbardziej cierpię przy zagniataniu na stolnicy,przez tą suchą mąkę,na samą myśl mam ciarki!
                              Czego człowiek nie robi dla dzieci,ech życie!
                        • felis2 Re: Kulinaria zimowe 13.01.11, 12:19
                          kocio_pierzaczek napisała:

                          > Jak mały Mi był mały, dziadkowie kupowali mu tam polędwiczki cielęce,

                          Junior, licząc sobie lat ok. dwóch i pół, może ciut więcej, wkroczył kiedyś do mięsnego, pomiędzy troskliwe mamy i babcie kupujące cielęcinkę, "taką delikatną, bo to wie pani, dla dziecka" i gromko zapytał
                          - To jest ta moja wędzona słoninka?

                          Miny obecnych - bezcenne big_grin
                          • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 13.01.11, 12:36
                            Moje Małe liczace sobie ok 2,5 lub 3,5 (bo nie pamietam za ktorym pobytem to akurat sie działo) spedzało wakacje w gorach. Przyjechali dziadkowie w odwiedziny i poszlismy na jakis kulturalny obiad do pobliskmiej knajpy, co by dorosli ludzie zjedli normalny obiad.
                            Dorosli, czyli dziadkowie, ktorzy zreszta nie widzieli dziecka od jakiegos dluzszego czasu.
                            Dziadkowie pozamawiali dietetyczne dania, nie pamietamm jakie niewazne, i gdy przyszlo do dziecka - dziadek zaniemowil, gdyz dziecko zazyczylo sobie pstraga, z podkresleniem "duzego"
                            Znalam dziadka, wiec wiedzialam, ze jego mina mowi - zaraz mnie szlak trafi - jak mozna malenstwu dawac rybe z osciami!!!!
                            I bezcenna jego miona gdy dzieciatko wrabalo te rybke samo, z surowka, i obwiesciło, ze jeszcze by cos zjadło smile

                            Na marginesie jako wyjasnienie:
                            - dziecko było zerne od urodzenia
                            - nie znało pojecia "nie lubie"
                            - nie wiem jakim cudem nauczyło sie jesc ryby bez osci
                            - jadało porcje dorosłe, gdy mamusia zadawalała sie porcja dziecinna
                            - nic to nie dało - dziecko w wieku lat 17 mierzyło 170 i 55 kg wagi, mamusia majac 10 cm mniej i 20 lat wiecej tez tyle samo wagi sad
                            • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 13.01.11, 13:44
                              To też się pochwalę: durne duże nauczyły idolęcie mówić na domoej roboty soki winko. Kiedyś w trakcie spaceru wdepnęliśmy do sklepu po jakieś pitko, a młodociany lump, pokazując paluchem, zażądał rozgłośnie: "Winko, winko mi kup!" Na tej samej półce stały patykiem pisane i soczki w kartonikach. Poczułam się jak degenera.
                              • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 12:00
                                Pozwalę sobie dodac, ze zima u nas pierwsze skrzypce graja wszelkiego typu mrozonkowe oraz sloiczkowe - czyli z tego co w lecie udalo mi sie przetworzyc z ogrodka, glownie botwinki, koperkowe, szczawiowe oraz ogorkowe i pomidorowe + rosoły i krupniki.
                                Do drugiego zas - sałatki wszelkiego dostepnego typu takze ze spizarni.
                                No i w ramach mojego niezbyt duzego luzu - rozmaite placki i racuchy - dzis np z ananasem placuszki smile
                                • doratos Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 12:17
                                  Ja mam tego luzu zimą dużo i żadnej wymówki,a najstarszy syn wręcz uwielbia wszelkie placki,racuchy,naleśniki,gofry itd.sad
                                  Odmawia jedzenia wszelkich warzyw,większości owoców,żadnych surówek ani sałatek,na szczęście pozostali dwaj mają już inny gust.
                                  Zmuszania dzieci do jedzenia warzyw zaniechałam po bojach z córką,która jako pierwsze dziecko była naszą nauczycielką,po przeżyciach z nią,bojach,przekupstwach itd.doszliśmy do wniosku,że nie warto,zaufaliśmy jej,niech je co chce!
                                  Chyba była to dobra metoda,bo córka sama dorosła do jedzenia warzyw,nie wiem jakim cudem!
                                  Dziś piątek i obiecałam zrobić kopytka,już się boję,nienawidzę tegosad
                                  • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 12:24
                                    Moje dozarte pod wieloma wzgledami dziecko - jezeli chodzi o jedzenie bylo idealne, jadlo wszystko, łacznie z potrawami, na ktore mamusia nawet nie chciala patrzec (np na takie flaki 4-5 letnie dziecko chadzało z wujem do stołówki studenckiej...), tak wiec jak w wieku lat 15 uznała rosół i watrobke za niejadalne - zgodziłam sie - 3 lata pozniej zaczyna dochodzic do wniosku, ze one jednak zjadliwe wink
        • doratos Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 07.02.11, 23:26
          Zaraz ławkębig_grin
          Chutney to jak mniemam rodzaj słodko-kwaśnego sosu,a sosy to wszak poezja smaku,no a co się robi z poezją?
          Poezją się człowiek delektuje,najeść się nią nie można,tak jak sosem.
          A co do słoiczka to oprócz wyrzucenia go do kosza na szkło znam jeszcze inne sposoby jego wykorzystaniawink
          • czekolada72 Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 08.02.11, 08:40
            Ja tez znam, acz gdybym chciala dzielic sie pomyslami nt - zalozylanbym osobny watek.
            Ze sos jest poezja - tez wiem, i nadal powtarzam - zadalam konkretne pytanie w konkretnym watku na konkretny temat, tyle ze konkretnych odpowiedzi brak, co - nie powiem - napawa mnie pewnym smutkiem , a nawet przykroscia...
              • doratos Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 08.02.11, 17:33
                Mnię jest też bardzo przykro,że taki słaby odzew,dlatego staram się jak mogębig_grin

                Kociu fakt,słoiczki odeszły w niepamięć,teraz się kupuje fajne probóweczki w aptece,do tego celu przeznaczone,toteż ja miałam na myśli inne przeznaczeniasmile
                A propo onego tematu zamocznego,że tak powiemwinkoto stosowny dowcipas z brodą:
                W laboratorium pielęgniarka po pobraniu krwi pyta się pacjenta:
                -A mocz pan ma?
                -Niestety nie miałem słoiczka siostro!
                -Dobrze,to zrobimy tak,ja wyjdę a pan to szybko załatwi,a pojemniczek jest tam na tej szafce u góry!
                Po 15 minutach kobieta wraca i ze zgrozą stwierdza,że całe laboratorium jest dosłownie obsikane.
                -Co pan narobił?-woła rozzłoszczona.
                -A siostrzyczka myśli,że tak łatwo jest trafić do tego pojemniczka na tej szafce?Niech sama spróbuje!!
                • kocio_pierzaczek Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 09.02.11, 09:47
                  Z problemami, ale tak. smile Pojemniczki są już od kilku lat, do nabycia w aptekach lub rzeczywiście wręczają w rejestracji, Ale to była probówka szerokości 1,5 cm!

                  Baronie nie pękaj, nic co ludzkie nie jest nam obce.

                  Żeby zmienić temat - grochówkę zrobiłam, na ogonówce wędzonej, mniam, ale dziś będę wysoko podskakiwać.
                      • tutul :) 09.02.11, 15:42
                        Chodził za mną od kilku dni żurek.Nabyłam takowy w butelce i dzisiaj ugotowałam smak,z kiełbaski białej,z liściem i majerankiem.Przed wlaniem żurku do garnka zamieszałam porządnie,jak zwykle,żeby wszystko wymieszać.Zaczęłam odkręcać nakrętkę i...zamarłam.A zakwas żurkowy swobodnie, rozprysnął się po całej kuchni.
                        Teraz mam żurek z torebki na obiad i wszystkie szafki do mycia.Już się wykąpałampo ugotowaniu obiadu.
                        Apetyt na zurek minął.Na długo chyba...
                        • bbbzyta Re: :) 09.02.11, 16:35
                          U mnie od wczoraj się marynują w sosie imbirowo-sojowym sznycle z piersi indyczej, do nich będą ziemniaczki gotowane. I ogórek kiszony, nie jestem specjalnie ambitna kulinarnie. Tutul, wyrazy współczucia. Mojej mamuśce kiedyś wybuchł szybkowar z nóżkami na galaretę, też było nieźle.
                            • heniulaa Re: :) 09.02.11, 18:00
                              A moi rodzice gotowali czekoladowe skondensowane mleko w puszce no i woda w garnku się wygotowała big_grin dobrze że nikogo w kuchni nie było big_grin łomot był podobno taki że sąsiadka z zza ściany przyleciała.
                              • ewa9717 Re: :) 09.02.11, 18:53
                                Ach, jaka piękna i różnorodna wątek!
                                Wrócę do lekarstwa na grzybicę, mam wrazenie, ze panom jakoś łatwiej aplikowanie leku by przyszło?
                                  • czekolada72 Re: :) 10.02.11, 11:45
                                    Zapiekanka - kapusta czerwona + gruby makaron+ podsmazona cebukja z pieczarkami i duuuzo kminku, do tego sałata z cebulką i kwietnym sosikiem - samo zdrowiesmile
                          • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 16:54
                            bbbzyta napisała:

                            > U mnie od wczoraj się marynują w sosie imbirowo-sojowym sznycle z piersi indyczej.

                            Zainspirowałaś mnie! smile
                            Właśnie wstawiłam do lodówki sznycle indycze w marynacie sojowo-imbirowej z dodatkiem mielonej trawy cytrynowej i pasty z kolendry.Zastanawiam się czy wystarczą im 3 godziny macerowania w chłodzie z przewracaniem co pół godziny?
                              • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 17:48
                                Kooochany,sznycle grubości 0,5 cm miałam ponakłuwać? Jakim sposobem?
                                Zamarynowałam,wciągają marynatę jak ta lala, jak skonsumuję,to powiem co z tego wyszło.
                                      • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 18:48
                                        ewa9717 napisała:

                                        > Sznycle 0,5, gotowe się chudziątka połamać w marynacie wink


                                        Ależ,Ewo,dlaczegóż tak mniemasz?
                                        Marynuję już drugą godzinę i ciągle są w stanie wyjściowym jeśli idzie o kształt,mam nadzieję,że nabiorą smaku od marynaty. big_grin
                                    • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 18:44
                                      36krzysiek napisał:

                                      > Aaaa! To przepraszam. Stłukłaś je brutalnie przed a ja żem nie wiedział smile


                                      Nie,nie,nie i NIE!
                                      Nie stłukłam,takie wykroiłam z cycka indyczego,bo to słuszny cycek był!
                                      Ponad 2 kg! I z niego wykroiłam sznycle,sznycelki,medaliony,polędwiczkę i mięso na gulasz. Mam mięsko na obiady na jakiś tydzień znając możliwości swoje i MLP. Smacznie będzie!