Dodaj do ulubionych

Kulinaria zimowe

07.01.11, 21:03
Bo jesień już dawno się skończyła. Też tak macie, ze was zimą częściej ochota na różne ulubione pyszności dopada? Właśnie rękami męża usmażyłam pieczarki, trzy rodzaje sera starte, sos pomidorowy stygnie, będzie kolacja po włosku i to chyba na dwa wieczory.
Obserwuj wątek
    • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 21:19
      Będę nudna,u mnie jak zawsze mielone,na dwie patelnie. Na jednej dla MLP wołowo-wieprzowe,na tłuszczu li tylko i z cebulką duszoną, na drugiej drobiowe z papryką,pieczarkami,korniszonkiem i z rzeczoną cebulką dla mnie,wszystko wedle zamówienia. No i rzecz jasna mam nowe poparzenie na dłoni,sama nie wiem kiedy to sobie zrobiłam,auć.
      • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 21:28
        Och....
        To względem tych mielonych, których produkcji na razie zaprzestałam. Ekonomicznie robiłam na tydzień, po czym tydzień kończył się na przykład o drugiej w nocy tego samego dnia. To ma jakiś związek z Albertem E. podobno.
        A co do tych dwóch patelni, wolałabym spółkę z TLP wink
        • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 22:06
          Takie saute tylko z cebulką Cię kręcą? Takie naprawdę z niczym? Ja tam wolę,żeby w kotlecikach coś się działo,najmarniej pieczareczki muszą być,reszta jest kwestią tego co mam pod ręką.
          A co do końca dnia kotletowego,to nie ma zmiłuj,wydzielam w zależności od tego co jeszcze do nich serwuję.
          • orale Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 22:10
            W zimie narazie mam postanowienie wypróbować kilka przepisów na ciasto pierogowe. Sprawdzić, który przepis najlepiej się sprawdza do maszynki makaronowej. I tyle. Ponieważ nie mam absolutnie czasu na nic, to pewnie na postanowieniu się zakończy. A, i jeszcze ciasto ananasowe chcę przetestować (na ciasto pewnie szybciej czas się znajdzie)
            • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 22:44
              Od fachowczyń poprosze dokłądny przepis na mielone wieprzowo-wołowe oraz takie z dodatkami. Pilne. O, może Ewa się wypowie?
              • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 23:07
                Kiej moje żadne lekadaunes, zwyklaki wink
                Mięso mielę w ilosciach i proporcjach naocznych
                Bułkę moczę w mleku lub w wodzie (zależy czym lodówka bogata), mocno odciskam, też do maszyny.
                Cebulę (raczej dużo, bo lubię, a i czosnku czasem dorzucę) lekutko podduszam ( nie daję surowej, bo się czasem brzydko człeku odbija) i też do maszyny.
                Walę jajca (ile - to zależy od porcji mięsa), czasem bawię sie w dodawanie samych żółtek, a pianę z białek dowalam na końcu do już dobrze wyrobionej masy, ale tak szczerze mówiąc dużej różnicy w puszystości nie widzę.
                Dowalam przyprawy, lubię ossssstrrrrro wink i wyrabiam, wyrabiam, czasem kapkę wody dowalę, wyrabiam...
                Obtentego w bułeczce i na rozgrzanym tłuszczu - ludzie smażą, ja prawie przypalam, Bo lubię wink
                Oczywiście mogą być różne dodatki, toleruję starty żóy ser, ale inne farfocle niekoniecznie.
                Pewnie są lepsze i bardziej wyszukane przepisy, ale tak szczerze mówiąc, najbardziej mnie rajcuje prawie przypalona wierzchnia warstwa smile
                Ale ja mam gust spaczony...
                • orale Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 23:13
                  ja jestem laik kotletowy, mielone robię tatusiem. Czy może mi ktoś powiedzieć po co to się tak wyrabia i wyrabia, to mięso się wtedy robi jakieś inne?
                  • orale Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 23:14
                    kupiłam dziś faworki, cena drobiażdzek, 64zł za kilo. No no, może to pomysł na biznes?
                    • groha Re: Kulinaria zimowe 07.01.11, 23:50
                      Na biznes pewnie tak, ale żeby wyjść na swoje, to karnawał musiałby trwać przynajmniej z pół roku, się obawiam. Swoją szosą, w tak przystępnej inaczej cenie, to te faworki, zamiast cukrem pukrem, powinny być posypane złotem jedalnem, nie?
                      • se_nka0 Re: Kulinaria zimowe 08.01.11, 07:47
                        Cena za faworki mnie zatkała. Orale, może przecinka zapomniałaś wstawić ? wink Mój hit tegorocznej zimy, to muffinki. Otrzymawszy w prezencie blaszkę do muffinek oraz twarzowe papilotki, eksperymentuję na wszystkie sposoby smile
                        • pomaranczuch Re: Kulinaria zimowe 08.01.11, 17:46
                          muffinki, one tak fajnie wyglądają, ale nie jadłam nigdy.
                          Te faworki też mnie zaskoczyły, jakaś ekskluzywna iluś tam gwiazdkowa cukiernia?
                          Ja dziś kaszę jaglaną próbowałam zrobić i mam wrażenie że rozgotowałam, taka troszkę jak manna wyszła, tylko większe ziarenka, ktoś robił kaszę jaglaną???? różne przepisy przeglądałam i wszędzie było napisane że ok 20min się gotuje.
                          • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 08.01.11, 18:37
                            O matko, Cytrynko, ja nie wyrabiam, pytam, bo zawsze tylko czyste wieprzowe robiłam i z cebulą surową i z jajcem i bułeczką, ale jakby cebulkę poddusić, to jest myśl. I też prawie przypalam. smile
                            Właśnie piekę biszkoopt. Ciiiicho...
                            • doratos Re: Kulinaria zimowe 09.01.11, 23:38
                              A to kociu przy biszkopcie trzeba być cicho?
                              Słyszałam,że przy babach puchatych tak,ale o biszkopcie nie!
                              • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 00:07
                                Zupa cebulowa dziś była, bardzo wszak zimowe danie. Szkoda, że nie mam małych miseczek żaroodpornych, bo zapiec nie mogę, tak, jak sztuka nakazuje, więc na końcu grzankę posypujemy startym serem, który pod wpływem ciepła zupy trochę się rozpuszcza, ale to nie to samo..... Muszę nabyć takie miseczki.
                                Mufinki kocham, fazę na nie też miałam ogromną, nawet u Lyliki na "Wszystko Czerwonym" występowały smile
                                Mielone też kocham "gołe, bose" i prawie spalone, Siostro Ewo! wink
                                • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 08:31
                                  Założymy klub miłośników mielonych?
                                  Papuniu, grzanki mozna zapiec w piekarniku i takie położyć na zupkę.
                                  • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 08:34
                                    Nawet z prężną sekcją przypalonych mielonych wink
                                  • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 16:09
                                    kocio_pierzaczek napisała:

                                    > Papuniu, grzanki mozna zapiec w piekarniku i takie położyć na zupkę.

                                    Ależ ze mnie idiotka!!!! No pewnie, że można! Dzięki, Kociu!
                                    • felis2 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 09:52
                                      A jak się taką grzankę później je?
                                      To jest poważne pytanie, wcale się nie wygłupiam, tylko usiłuję uzupełnić edukację. Grzanki do zupy zawsze robię takie małe, w kosteczkę. Na łyżce mieszczą się bez problemu. A z taką dużą to co?
                                      • orale Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 10:03
                                        można podać na talerzyku obok i ja tak preferuję. Nienawidzę pieczywa rozmoczonego w jakimkolwiek płynie
                                      • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 12:18
                                        felis2 napisała:

                                        > A jak się taką grzankę później je?
                                        > To jest poważne pytanie, wcale się nie wygłupiam, tylko usiłuję uzupełnić eduka
                                        > cję. Grzanki do zupy zawsze robię takie małe, w kosteczkę. Na łyżce mieszczą si
                                        > ę bez problemu. A z taką dużą to co?

                                        Ja jem (i tak dostaję podane w restauracjach) na zupie, ze tak to ujmę smile Rozmięka się i można ją dziabać łyżką.
                                        • pomaranczuch Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 12:27
                                          Kurcgalopku, zapodaj proszę przepis na twoją zupę śniadaniową z kaszy jaglanej.
                                          Wcześniej nie jadałam jaglanej, jakoś u mnie w domu nie znalazła się ona w jadłospisie, ale od niedawna, kiedy spróbowałam staje się jej zwolenniczką big_grin
                                          zdrowa i chyba nawet dietetyczna big_grin w zależności od dodatków tongue_out

                                          wasze ceny faworków naprawdę mnie porażają, ostatnio wspominałam o nich mamie i się przeraziła, po czym zapowiedziała że bierze się do roboty i będzie smażyć domowe, zresztą jak co roku smile chyba się wybiorę z wizytą
                                • aggie9 Re: Kulinaria zimowe 17.01.11, 16:38
                                  a dodajesz do zupy rozmaryn? bo u mnie to jednoznacze smile
                                  czasem praktykuję wrzucenie kilku plasterków bardziej aromatycznego sera bezpośrednio do zupy na koniec gotowania, robią się takie smaczne serowe, za przeproszeniem "gluty" smile
                                  a taka zupa jak troszkę podkręcona mąką to cały obiad w sumie, pożywna i zdrowa... aha, i ząbek lub dwa czosneczku dodaję, podkręca aromat cebulowy i świetnie współgra
                                  • pomaranczuch Re: Kulinaria zimowe 20.01.11, 20:32
                                    ojjjj, za mną 24h na dobę chodzą jabłka pieczone z ogromną ilością cynamonu, albo serek pleśniowy i winko, a tu jak na złość powyższych produktów brak, idę więc zjeść marchewkę
                                    • 36krzysiek Re: Kulinaria zimowe 20.01.11, 20:52
                                      Dzisiejsze menu:
                                      1. Flaki
                                      2. Śliwki w czekoladzie
                                      3. Piwo kasztelan
                                      smile
                          • konopika Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 11:32
                            Gotuję kaszę jaglaną bardzo często, jest podstawą zupy śniadaniowej, którą rodzinnie uwielbiamy.
                            Wydaje mi się, że 10 min. by jej wystarczyło, ale wrzucam na wrzątek i do garnka z grubym dnem, czyli po wyłączeniu dopływu gazu w garnku ciągle jest cieplutko.
                            Mi się nie kojarzy z manną, ale rzadko mannej używamsmile
    • groha Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 15:11
      A mnie tak zafascynowała ta warszawska cena faworków, że aż sprawdziłam u nas i cóż się okazuje? Są i po 80 zł/kg. Podobno specjalnie taka cena zaporowa, ale nie pytajcie mnie dlaczego. Tak, czy siak, faworki to ciastka na wagę złota. Z tego wszystkiego, wczoraj się zaprałam i usmażyłam taką wielgachną górę, że starczyłoby dla pułku wojska. Nie licząc kosztów stania przy garze, w sumie za jakieś 15 złociszy. No dobra, niech będzie, że z ceną gazu 20. I z mety poczułam się, jak pracowita, skrzętna i wyjątkowo oszczędna gospodyni. Świetne uczucie. I nie ma co ukrywać, że u mnie raczej rzadkie.
      • groha Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 15:17
        groha napisała:
        > wczoraj się zaprałam

        Ha! No to już wiadomo, dlaczego te faworki tyle kosztują. Nie wiem, czy to miało być: "zaparłam", czy też "zabrałam", w każdym razie samo wyszło szydło z worka - na trzeźwo nikt normalny za taką mnisią robotę się nie weźmie wink
        • kurcgalopek Re: Kulinaria zimowe 10.01.11, 23:56
          bo faworki lekuchne są niezwykle to i pewnie stąd ta cena. Ja i tak kupnych nie jadam, bo mi nie smakują. Zważyłaś Groho to co wyprodukowałaś? wink
          Ja ostatnio wypróbowałam zupę, która na zimę idealnie pasuje. Zachwyciła mnie bardzo, jedyne co zmieniłam to zamiast łososia wędzonego (którego nie lubię w potrawach gorących) dałam grillowanego. Pycha. I nikt z gości nie zgadł, że to w sumie zwykła kartoflanka smile
          whiteplate.blogspot.com/2008/02/ziemniaczana-oso-qchnia-artystyczna.html
          • orale Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 10:02
            Kurcagalopku, a robisz może faworki na zamówienie? Ja też wolę domowe, ale z braków różnych muszą mi wystarczyć sklepowe
            • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 10:16
              A ile ci potrzeba?
              • kurcgalopek Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 11:28
                Na Twoje zamówienie mogę zrobić wink Nie mam jeszcze faworków na blogu, powinnam zrobić, bo karnawał, a jak zrobię, to ktoś to będzie musiał zjeść (mój odwieczny problem) więc rzecz jest absolutnie do dogadania.
                • doratos Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 12:45
                  Szkoda,że tych faworków nie można zjeść wprost z Twojego blogasmileto by było fajnie!
                  Ale nie,lepiej nie miałam się kurczę pieczone odchudzać,niech pokusy trzymają się z daleka,
                  a kysz!
                  Na razie pojem sobie oczami!!
    • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 17:36
      Zimowo to u nas klopsy, sznycelki, bitki;
      spaghetti ze skwareczkami;
      smalczyk z rozmaitościami;
      ciasta orzechowe;
      grzańce winne i piwne;
      camembert z winkiem;
      a rano - miód z wodą.
      • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 17:49
        czekolada72 napisała:

        > a rano - miód z wodą.
        >
        Ale na pewno miód z wodą,a nie odwrotnie? wink
        • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 20:02
          No coz - ja łupię łygę miodu do zsklanki i rozcienczam lekko woda, wiec raczej jednak miod z woda wink
          • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 21:05
            Czekolado, nieszczęście ty moje, przez ciebie resztka smalczylu w lodówce mię wzywa. I bitki... cholera, wstyd przyznać, wołowiny nie umiem robić, spaskudzę najlepszą. Mój tata ma zaprzyjaźnioną drogerię z mięsem, raz kupił wołowe, połowę dostałam ja. Mamie wyszły mięciutki ebitki, mnie, podeszewki niemowlęcych bucików. smile
            • pomaranczuch Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 22:04
              to pytanie odnośnie zupy śniadaniowej oczywiście do Konopiki, coś mi się wcześniej pomięszało
            • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 22:14
              kocio_pierzaczek napisała:

              > I bitki... cholera, wstyd przyznać, wołowiny nie umiem robić, spaskudzę najlepszą. Mój tata ma zaprzyjaźnioną drogerię z mięsem, raz kupił wołowe, połowę dostałam ja. Mamie wyszły mięciutki ebitki, mnie, podeszewki niemowlęcych bucików. smile

              Kociu,drogeria z mięsem mnie rozwaliła na całego,no po prostu cud określenie!
              I podeszewki od bucików takoż,no! big_grinbig_grinbig_grin

              A co do wołowiny,to zależy z czego ona,znaczy z której części wołu,ale naczelna zasada jest jedna: NIE SOLIĆ PRZED PRZYGOTOWANIEM!!! Pod żadnym pozorem!!!
              Ja nie jestem mistrzem kuchni,ale,odpukać,wołowiny jeszcze nigdy nie spaprałam.
              • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 22:22
                E tam, to przesądy światło ćmiące! Ja tam solę i pieprzę, a też wołowiny nie spieprzyłam w zyciu wink
                • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 22:28
                  Ale rozbijasz przedtem na cieniutko,nie? Albo dusisz długo,bo wtedy solenie nie szkodzi,prawda?
                  • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 22:35
                    Na rolady rozbijam, takie w kawałku dusi się równie długo posolone z mety, jak i pod koniec. Wolę z mety wink
                    • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 22:55
                      Ja rolad nie robię zbyt często,wołowiny używam raczej do bitek w sosie,a najczęściej jako wkładu do potraw jednogarnkowych.I do bidżisu,rzecz jasna big_grin I przyznam się,że zdarza mi się solić przed smażeniem,tyle,że smażę krótko,a potem duszę i wtedy to mięso wręcz mi się rozpada i raczej to mnie gnębi. Nigdy,przenigdy nie udało mi się zrobić podeszewek od niemowlęcych bucików smile
                      • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 23:31
                        Drogeria to od wysokości cen... ale funkcjonuje u nas w domu to tego stopnia, że gdziekolwiek widzę ten napis nad sklepem, kojarzę go z mięsem. Jak mały Mi był mały, dziadkowie kupowali mu tam polędwiczki cielęce, wtedy dowiedziałam się, że coś takiego jest w sprzedaży.
                        • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 11.01.11, 23:55
                          Ideę drogerii załapałam od pierwszego kopa wink
                          Polędwiczki cielęce mnie nie kręcą,nie przepadam za cielęciną,ale gdyby tak ktoś miał namiar na jagnięcinę w Warszawie,to chętnie,chętnie.
                          • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 12.01.11, 12:16
                            Mój M jest specjalista od "bitek" z karkówki.
                            Rozbija je przecieniutko, soli, pieprzy, wrecz warstwa gruba przypraw na nich, obsmaza, a potem sie je dodusza w zaleznosci od potrzeb. Polecam smile
                            • doratos Re: Kulinaria zimowe 12.01.11, 12:35
                              Mój M jest specjalistą,ale od jedzenia,głównie ryb,a najbardziej śledzi,których ja nie cierpię,
                              czasem jest śmiesznie bo doprawiam te śledzie na oko,nie próbując,z różnym skutkiembig_grin
                              A dzieci uwielbiają zimą wszelkie kluchy,kopytka,placki,gofry,czyli wszystko co tuczy niestety.
                              Ponieważ zimą nie mam pracy w ogrodzie,to nie mam wymówkisad
                              Najbardziej cierpię przy zagniataniu na stolnicy,przez tą suchą mąkę,na samą myśl mam ciarki!
                              Czego człowiek nie robi dla dzieci,ech życie!
                        • felis2 Re: Kulinaria zimowe 13.01.11, 12:19
                          kocio_pierzaczek napisała:

                          > Jak mały Mi był mały, dziadkowie kupowali mu tam polędwiczki cielęce,

                          Junior, licząc sobie lat ok. dwóch i pół, może ciut więcej, wkroczył kiedyś do mięsnego, pomiędzy troskliwe mamy i babcie kupujące cielęcinkę, "taką delikatną, bo to wie pani, dla dziecka" i gromko zapytał
                          - To jest ta moja wędzona słoninka?

                          Miny obecnych - bezcenne big_grin
                          • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 13.01.11, 12:36
                            Moje Małe liczace sobie ok 2,5 lub 3,5 (bo nie pamietam za ktorym pobytem to akurat sie działo) spedzało wakacje w gorach. Przyjechali dziadkowie w odwiedziny i poszlismy na jakis kulturalny obiad do pobliskmiej knajpy, co by dorosli ludzie zjedli normalny obiad.
                            Dorosli, czyli dziadkowie, ktorzy zreszta nie widzieli dziecka od jakiegos dluzszego czasu.
                            Dziadkowie pozamawiali dietetyczne dania, nie pamietamm jakie niewazne, i gdy przyszlo do dziecka - dziadek zaniemowil, gdyz dziecko zazyczylo sobie pstraga, z podkresleniem "duzego"
                            Znalam dziadka, wiec wiedzialam, ze jego mina mowi - zaraz mnie szlak trafi - jak mozna malenstwu dawac rybe z osciami!!!!
                            I bezcenna jego miona gdy dzieciatko wrabalo te rybke samo, z surowka, i obwiesciło, ze jeszcze by cos zjadło smile

                            Na marginesie jako wyjasnienie:
                            - dziecko było zerne od urodzenia
                            - nie znało pojecia "nie lubie"
                            - nie wiem jakim cudem nauczyło sie jesc ryby bez osci
                            - jadało porcje dorosłe, gdy mamusia zadawalała sie porcja dziecinna
                            - nic to nie dało - dziecko w wieku lat 17 mierzyło 170 i 55 kg wagi, mamusia majac 10 cm mniej i 20 lat wiecej tez tyle samo wagi sad
                            • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 13.01.11, 13:44
                              To też się pochwalę: durne duże nauczyły idolęcie mówić na domoej roboty soki winko. Kiedyś w trakcie spaceru wdepnęliśmy do sklepu po jakieś pitko, a młodociany lump, pokazując paluchem, zażądał rozgłośnie: "Winko, winko mi kup!" Na tej samej półce stały patykiem pisane i soczki w kartonikach. Poczułam się jak degenera.
                              • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 12:00
                                Pozwalę sobie dodac, ze zima u nas pierwsze skrzypce graja wszelkiego typu mrozonkowe oraz sloiczkowe - czyli z tego co w lecie udalo mi sie przetworzyc z ogrodka, glownie botwinki, koperkowe, szczawiowe oraz ogorkowe i pomidorowe + rosoły i krupniki.
                                Do drugiego zas - sałatki wszelkiego dostepnego typu takze ze spizarni.
                                No i w ramach mojego niezbyt duzego luzu - rozmaite placki i racuchy - dzis np z ananasem placuszki smile
                                • doratos Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 12:17
                                  Ja mam tego luzu zimą dużo i żadnej wymówki,a najstarszy syn wręcz uwielbia wszelkie placki,racuchy,naleśniki,gofry itd.sad
                                  Odmawia jedzenia wszelkich warzyw,większości owoców,żadnych surówek ani sałatek,na szczęście pozostali dwaj mają już inny gust.
                                  Zmuszania dzieci do jedzenia warzyw zaniechałam po bojach z córką,która jako pierwsze dziecko była naszą nauczycielką,po przeżyciach z nią,bojach,przekupstwach itd.doszliśmy do wniosku,że nie warto,zaufaliśmy jej,niech je co chce!
                                  Chyba była to dobra metoda,bo córka sama dorosła do jedzenia warzyw,nie wiem jakim cudem!
                                  Dziś piątek i obiecałam zrobić kopytka,już się boję,nienawidzę tegosad
                                  • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 12:24
                                    Moje dozarte pod wieloma wzgledami dziecko - jezeli chodzi o jedzenie bylo idealne, jadlo wszystko, łacznie z potrawami, na ktore mamusia nawet nie chciala patrzec (np na takie flaki 4-5 letnie dziecko chadzało z wujem do stołówki studenckiej...), tak wiec jak w wieku lat 15 uznała rosół i watrobke za niejadalne - zgodziłam sie - 3 lata pozniej zaczyna dochodzic do wniosku, ze one jednak zjadliwe wink
                                    • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 19:56
                                      Puchatek właśnie zeżarł dwa naleśniki z miodem, popił mlekiem, po czym zażyczył sobie chlebka ze srem i kiszonego ogórka. smile
                                      • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 20:04
                                        Zna się facet na rzeczy wink
                                      • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 14.01.11, 20:50
                                        I piknie smile
                                        Ja poniechałam komentarzy przy sledziach w occie zapijanych zimnym mlekiem i przegryzanych czekolada gorzka lub nadziewana truskawkowa.....
                                        • cytrynka6543 Chodzi za mną... 16.01.11, 17:20
                                          ...no,co za Wami chodzi?
                                          Za mną od jakiejś chwili chilli z chlebem kukurydzianym wg Nigelli Lawson i także z jej przepisów kurczak muglai. Oba przepisy z cyklu "korzennie".
                                          Chyba się na któryś skuszę,nie dziś,jutro,bo dziś nie mam wszystkich składników w domu.
                                          • czekolada72 Re: Chodzi za mną... 17.01.11, 09:55
                                            Za mna spaghetti ze skwareczkami, i nalesniki z dzemem. Banalnie wink
                                            • kocio_pierzaczek Re: Chodzi za mną... 17.01.11, 10:35
                                              Wołowinka... kruche zraziki...
                                              • g0p0s Re: Chodzi za mną... 17.01.11, 12:18
                                                z kaszą gryczaną i sosikiem?
                                                • kocio_pierzaczek Re: Chodzi za mną... 17.01.11, 12:30
                                                  Oj tak...
                                              • 36krzysiek Re: Chodzi za mną... 17.01.11, 12:26
                                                Makaron! Makaron! Makaron! Aż doprowadziłem do buntu na pokładzie i w niedzielę były schabowe. Fuuuuj! Dziś będzie makaron smile
                                                • groha Re: Chodzi za mną... 17.01.11, 13:44
                                                  Makaron może być zawsze. Wczoraj, dziś i jutro. Oraz kruchutkie, wołowe zraziki w pikantnym sosiku też. Z makaronem.
                                          • cytrynka6543 Re: Chodzi za mną... 21.01.11, 19:29
                                            cytrynka6543 napisała:

                                            > ...no,co za Wami chodzi?
                                            > Za mną od jakiejś chwili chilli z chlebem kukurydzianym wg Nigelli Lawson

                                            No...,no to właśnie mi się dogotowuje to chilli, aczkolwiek bez chleba kukurydzianego, bo mnie tego chleba nie lzja. Ale jakby ktoś chciał,to chętnie służę przepisem. smile
                                            I właśnie przy przygotowywaniu tej potrawy przypomniało mi się( nie żeby tak samej z siebie,nie! to z przepisu się przypomniało),że smak wołowiny w tym daniu wzmaga...tadam...kakao! Tak,tak,kakao,to gorzkie,w proszku w ilości 1 łyżka na kilogram wołowiny. A mnie głupiej chodził po głowie cynamon... no cóż...spuśćmy zasłonę milczenia na to fopa kulinarne. Możemy? Dyg,dyg. big_grin
                                            • cytrynka6543 Re: Chodzi za mną... 21.01.11, 20:24
                                              Uhhh,kochani,jak to pachnie,a jak to smakuje!
                                              Po prostu małmazja dla mięsożerców(z odchyłem dla roślinożerców też) smile
                                              • heniulaa Re: Chodzi za mną... 21.01.11, 20:34
                                                Jeśli chodzi o kulinaria to u mnie w tym tygodniu, ze względu na tajemnicze zniknięcie finansów, głównym pożywieniem jest wygrzebaniec zamrażalnikowy big_grin

                                                I tak zaliczyłam już następujące zmarzliny: pierogi: ruskie, z kapustą i grzybami, z mięsem, tajemniczy schab, fasolkę szparagową-zieloną, bigos, fasolkę po bretońsku i rosół big_grin
                                                • aggie9 Re: Chodzi za mną... 21.01.11, 20:44
                                                  ja dziś też mrożonkę, ale zaplanowaną. Dzięki sąsiadom odkryłam ogórkową mrożoną Hortexa... Pychota! Do garnka, trochę wody, kostka i palce lizać smile Polecam, bo 15 minut i gotowe smile
                                                  • eulalija Re: Chodzi za mną... 21.01.11, 22:50
                                                    A dla dwóch osób dorzuć jeszcze kalafiorową z koperkiem tegoż samego producenta, ugotuj krótko bez kostki obojętnie którego producenta, odcedź rzetelnie, wrzuć na chwilę do mikrofali, żeby obeschło i podaj z kawałkami jakiegoś smakowitego mięska. Nawet deser nie bedzie potrzebny, bo się nie zmieści.
                                                • cytrynka6543 Re: Chodzi za mną... 21.01.11, 21:28
                                                  heniulaa napisała:

                                                  > Jeśli chodzi o kulinaria to u mnie w tym tygodniu, ze względu na tajemnicze zniknięcie finansów, głównym pożywieniem jest wygrzebaniec zamrażalnikowy big_grin

                                                  > I tak zaliczyłam już następujące zmarzliny: pierogi: ruskie, z kapustą i grzybami, z mięsem, tajemniczy schab, fasolkę szparagową-zieloną, bigos, fasolkę po bretońsku i rosół big_grin

                                                  A gdzie BÓB,gdzie BÓB???
                                                  Aczkolwiek z zaciekawieniem dopytuję się o rosół!?
                                                  • heniulaa Re: Chodzi za mną... 21.01.11, 21:43
                                                    Rosół zamrożony ugotowany przez tatę big_grin
                                                  • spokokolarz Re: Chodzi za mną... 22.01.11, 04:13
                                                    Bez aluzji

                                                    Hej, nie ma rady na to,
                                                    Chodzi wódka za tatą,
                                                    Taka z niej bestia chytra.
                                                    Na przedzie tata drepta,
                                                    A za nim o pół metra
                                                    Tupta sobie pół litra...
                                                    Już nam się to nie przykrzy,
                                                    Bo jużeśmy "przywykłszy",
                                                    Jak mawia wuj znad Niemna,
                                                    Zwłaszcza że te pół basa,
                                                    Co tak za tatką hasa,
                                                    To istotka przyjemna.
                                                    Nie złości się, nie rzuca,
                                                    O nic się nie wykłóca,
                                                    Nikomu nic przeszkodzi.
                                                    I tylko czasem tacie
                                                    Okrzyk się wyrwie w chacie:
                                                    - Znów wódka za mną chodzi!
                                                    Mamusia robi fochy.
                                                    Mówiąc: - Za mną pończochy,
                                                    Też chodzą od tygodnia!
                                                    Sprawdzaliśmy to z bratem -
                                                    Nie widać... A za tatem
                                                    Wódka posuwa co dnia!
                                                    Badały tatkę wszędy
                                                    Kliniki i urzędy,
                                                    Wyszła taka konkluzja:
                                                    W wyniku tych analiz
                                                    U tatki to realizm
                                                    A u innych - aluzja!
                                                    Inni myślą umownie,
                                                    A nasz tatko - dosłownie,
                                                    Obce mu są przenośnie:
                                                    "Wódka chodzi" gdy stwierdzi,
                                                    To fakt! Ba, nawet śmierdzi,
                                                    I tupie coraz głośniej!
                                                    Więc cieszymy się szczerze,
                                                    Myśląc o charakterze
                                                    Prostym naszego tatki.
                                                    Zwłaszcza że i za nami
                                                    Chodzą już wieczorami
                                                    Dwie śliczne, małe ćwiartki!!!

                                                    Andrzej Waligórski
                                                  • tutul Re: Chodzi za mną... 22.01.11, 09:11
                                                    przypomniały mi się szczenięce lata i śpiewy przy ognisku...
                                                    -
                                                    -
                                                    Nie udało ci się w środę,to przed sobą czwartek jeszcze masz,baranie
                                                  • tutul Re: Chodzi za mną... 22.01.11, 09:13
                                                    A co do kucharzenia to dzisiaj u mnie pączki.Karnawał przecież,nie?
                                                  • 36krzysiek Re: Chodzi za mną... 22.01.11, 15:28
                                                    Mielone, w kształcie pączków. Do tego pieczone ziemniaki i sos chrzanowy. Właśnie stwierdziłem brak zdrowotnej suróweczki. Trudno, raz będzie niezdrowo.
                                                  • kocio_pierzaczek Re: Chodzi za mną... 22.01.11, 20:48
                                                    Kiedy zapraszasz na obiady? Ja rozmroziłam bigos, ziemniaki ugotował Migos. smile
                                                  • czekolada72 Re: Chodzi za mną... 22.01.11, 20:54
                                                    U nas był barszczyk czerwony z kapusniaczkami + wreszcie wyczekane spaghetti ze skwareczkami, a jutro - barszczyk czerwony z.. uszkami smile
                                                  • doratos Re: Chodzi za mną... 22.01.11, 23:41
                                                    O matko Joanno!I po co ja właziłam w ten wątek?Teraz mi się jeść chce!!
                                                    A przecież o tej porze nikt zdrowy na umyśle już niczego nie jada!
                                                    Zaraz czy ja czasem nie mam jakiejś nerwicy,albo zaburzenia,może coś się znajdzie?big_grin
                                                  • tutul Re: Chodzi za mną... 23.01.11, 09:25
                                                    Rosołek.Wedle przysłowia"z pręgi rosół tęgi".
                                                    Do tego pieczone kurczaki z pieczonymi kartofelkami i sałata.Podobno sałata w zimie nie bardzo,ale co tam.
                                                    I makaron robiony w domu...
                                                    A pachnie,aż pełna gęba śliny...
                                                  • pomaranczuch Re: Chodzi za mną... 23.01.11, 15:25
                                                    Też się dziś wzięłam za gotowanie, w końcu. Wyszła z tego całkiem smaczna, lekka zupka warzywna z kasza jaglaną, zabielana tofu i doprawiona sosem sojowym. Mniam. Na deser liiiiitry herbaty wszelakiej z rozmaitymi dodatkami big_grin
                                                  • asia.sthm Re: Chodzi za mną... 23.01.11, 16:43
                                                    Dzis wyszly mi grzyby i jablka w jednym garze na raz + pol suchego pomidora. Zdaje sie, ze zlamalam wszystkie kulinarne zestawienia.
                                                    Pozniej powiem czy to sie nadaje do spozycia czy do kibla.
                                                  • kocio_pierzaczek Re: Chodzi za mną... 23.01.11, 17:35
                                                    Gotuje się rosół dla chorych z pręgi i szpondra, właśnie opalam cebulkę. Makaron już mam. Jutro usmażę indyka, cholera, nigdzie nie ma sezamu, buuuu.
                                                  • eulalija Re: Chodzi za mną... 23.01.11, 18:38
                                                    Może w najbliższym sklepie są sezamki?
                                                    smile
                                                    U mnie było prosto. Łopatka, uduszona z namoczonymi wcześniej grzybami i cebulą, zmiksowanymi na papkę, oprócz tradycyjnych przypraw trochę estragonu. Sałatki już nie musiało być, kluski kładzione załatwiły sprawę. Jutro będzie kasza gryczana, uprasza się towarzystwo o inspirujące wpisy, z poniedziałku na wtorek będę śnić.
                                                  • asia.sthm Re: Chodzi za mną... 23.01.11, 17:43
                                                    Oglaszam, ze mozna laczyc grzyby z jablkami. Wyszlo interesujaco, w sumie pysznie. Byc moze sytuacje uratowala prawdziwa smietana w sosie i wieprzowinka.

                                                    Czyli warto czasem z musu glupio mieszac.
                                                  • toanita Re: Chodzi za mną... 23.01.11, 20:15
                                                    Klasyka. Gołąbków wczoraj gar zrobiłam. I piure. I pycha było.
                                                  • kocio_pierzaczek Re: Chodzi za mną... 23.01.11, 20:52
                                                    Chleb upiekłam.
                                                    A wczoraj poleciałam w kruche ciasteczka prawie bez cukru w wersji bez niczego w sroku, z żurawiną oraz czekoladą i migdałami. Gołe polukrowałam cytrynowo. Pychotka, choć tylko dla tych, którzy potrafią żyć bez cukru. Ciekawe, a moze by je tak strzelić na wytrawno? Ze srem, solą i kminkiem?
                                                  • 36krzysiek Re: Chodzi za mną... 28.01.11, 15:01
                                                    Wieeeelki gar gołąbków się dusi z dzikim ryżem zamiast białego, bo to trendysmile Do tego sos pomidorowy z włanego przecieru, z oliwą virgin i bazylią. Gwoli sparwiedliwości zrobiłem tylko sos, resztę powierzyłem.
                                                  • goonia Re: Chodzi za mną... 28.01.11, 17:24
                                                    Zainspirowana przez Cytrynke zrobilam chili, niestety dopiero dzis przeczytalam o kakale, trudno. I bez tego wyszlo pyszne, jak zwykletongue_out
                                                    Na jutro mam w planach zupe chrzanowa, musze tylko dzis kupic kawalek do starcia.
                                                  • ewa9717 Re: Chodzi za mną... 28.01.11, 17:28
                                                    Ilekroć czytam o tym chodzeniu, widzę pana Manna i posuwające się krok w krok za nim dwie półlitrówki. Była to ilustracja powiedzenia "wódka za mną chodzi"w MdM wink
                                                  • cytrynka6543 Re: Chodzi za mną... 31.01.11, 18:24
                                                    Ale fajnie,widzę,że parę osób "zaraziłam" chilli! Nie ma to jak gorące,jednogarnkowe danie na te ponure,chłodne,nieprzyjemne dni,prawda?
                                                    A od wczoraj chodzi za mną pomidorówka i dziś ją ugotuję. Jest tylko jeden problem: ja wolę z ryżem,a MLP z makaronem. Normalnie gotuję pomidorówkę od razu z ryżem i ten makaron mi nie pasuje,ale cóż począć? Ugotuję "czystą",trudno,przeboleję i zjem "czystą" z dodatkiem makaronu sad
                                                  • kocio_pierzaczek Re: Chodzi za mną... 31.01.11, 21:08
                                                    A mnie się nic nie chce gotować. Zupkę mam jutro wykonać, brrr. Nawet kolacji nie chce mi się robić.
                                                  • cytrynka6543 Re: Chodzi za mną... 31.01.11, 21:39
                                                    Kociu,co Ci ??? No co Ci ??? Trzymam za Ciebie i nie puszczę,ma być dobrze! No,git ma być!
                                                  • kocio_pierzaczek Re: Chodzi za mną... 31.01.11, 21:55
                                                    Eeee tam, spoko, przegięłam w weekend, pizza, polędwiczki, nowy rodzaj chleba, ciasteczka... i teraz wolę kromkę tegoż chleba ze srem zjeść, zagryzając ogórkiem wprost ze słoika, niż coś pichcić.
                                                  • pomaranczuch Re: Chodzi za mną... 01.02.11, 14:00
                                                    Kociu, wrzuć proszę przepis na te ciasteczka bez cukru smile chyba, że już to kiedyś zrobiłaś a mi umknęło.
                                                    ja dziś wcinam jaglaną, jutro takowoz i pojutrze... big_grin ot nałóg taki.
                                                  • czekolada72 Kulinaria - hahaha 01.02.11, 15:30
                                                    Jakie kulinaria??!!
                                                    Wage nabyłam, zwazylam się i stwierdzam, ze dieta moja zbyt delikatna, trza radykalniej zadzialac, moze o wodzie i macy?
                                                    A Wy tu kulinariami miotacie!
                                                    brrrrrrrr
                                                  • 36krzysiek Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 08:41
                                                    No właśnie! I teraz wyłażą te zimowe kuchenne zachciewajki. Wagi nie mam ale sapię przy wycieraniu stóp. Dość, od poniedziałku dieta!
                                                  • ewa9717 Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 08:59
                                                    Od którego, bo lubię być trędy i glamór?
                                                  • 36krzysiek Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 10:36
                                                    Od 7 lutego 2011 smile
                                                  • heniulaa Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 19:43
                                                    Baronie mam tak samo! 56 kg przy moim wzroście to masakra. Popieram pomysł z dietą.
                                                  • ewa9717 Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 19:59
                                                    Heniula, to ile mierzysz, 1,20??????
                                                  • heniulaa Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 21:04
                                                    156 ale strasznie mi ciężko jakoś...
                                                  • pomaranczuch Re: Kulinaria - hahaha 03.02.11, 12:40
                                                    oooo, też się przyłączę jeśli wolno big_grin
                                                  • felis2 Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 09:06
                                                    Według lorda Vetinariego szklanka wody i kromka suchego chleba to posiłek sycący i elegancki wink

                                                    (Czytamy Pratchetta. Znów)
                                                  • ewa9717 Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 09:10
                                                    No cóż, nie jestem kobietą elegancką crying Chyba muszę od znajomej wziąć komplet Pratchetta i zanurzyć sie z lubością wink
                                                  • ewa9717 Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 11:35
                                                    Szanpan szlaban zarządzili od 7 lutego, więc szybciutko walnę na sniadanko cebulę na gęsto - na boczuszku, z przecierem własnorobnym i jajcem.
                                                  • orale Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 12:39
                                                    a ja już od 2 tygodni dietuję, znaczy pospieszyłam się za bardzo
                                                  • 36krzysiek Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 13:02
                                                    I się nie podzieliłaś? Może by mnie to uchroniło od zjadania słoika nutelli dziennie. Zawsze to wespół w zespół raźniej. Kto następny? Przypominam, wiosna idzie, trza być wiotkim i letkim, glamór i trendy smile
                                                  • groha Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 13:20
                                                    Przepraszam, panie Baronie, następny do czego? Bo jeśli chodzi chodzi o słoik nutelli, to ja, ja! smile
                                                  • czekolada72 Re: Kulinaria - hahaha 02.02.11, 17:14
                                                    Powinnam zostac wiec osoba niezwykle elegancka......
                                        • cytrynka6543 Re: Kulinaria zimowe 02.02.11, 17:36
                                          Wiecie co? Uczyniłam tę zupę pomidorową,wyszła p r z e p y s z n a!!! Dziś zrobię powtórkę ale troszkę inną,nie z przecieru,a z pomidorów puszkowych. Aaaa,a do zagęszczenia użyłam (i tym razem też użyję) cukinii,bo nie dla mnie mąka i śmietana.
                                          • kocio_pierzaczek Ciasteczka prawie niesłodkie 02.02.11, 19:33
                                            1,5 szklanki mąki
                                            125 masła z lodówki
                                            2 żółtka
                                            1 łyżeczka proszku do pieczenia
                                            cukier waniliowy (ok. dwie łyżki - zrobiłam prawdziwy, z laski wanilii i zwykłego cukru)
                                            ewent. kika łyzek śmietany
                                            Masło posiekac z mąką na piasek, dodać resztę skłądnikó i zagnieść szybko, jeśli się nie klei - użyć śmietany. Ciasto włożyć na kwadrans do lodówki. Rozwałkować placki, wycinac dowolne kształty, piec na złoto.
                                            Wariacje:
                                            - gołe,prawie dopieczone ciastka pomalować roztrzepanym bialkiem i posypać kryształem
                                            - w ciasto wgnieść: posiekane rodzynki, żurawinę, posiekaną gorzką czekoladę (można z siekanymi orzechami lub migdałami)
                                            - do ciasta dodać kroplę rumu i kakao
                                            - gołe upieczone łączyć po dwa marmoladą i będą markizy
                                            Zamierzam wypróbowac z kminkiem, parmezanem oraz sezamem, wtedy bez cukru, a za to z solą.

                                            A w ogóle to jets przepis na ciasto do szarlotki.
                                            • doratos Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 03.02.11, 14:21
                                              A u mnie dziś placki z wątróbki,smażone ziemniaczki i surówka dwudniowa.
                                              O ciasteczkach to sobie mogę tylko poczytać!sad
                                              • cytrynka6543 Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 03.02.11, 14:41
                                                Co to są placki z wątróbki?
                                                A z ciasteczkami,z ciasteczkami mam tak samo jak Ty, Doratos.
                                                • kocio_pierzaczek Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 03.02.11, 18:11
                                                  Ja w zasadzie też. Dla ludzi upiekę, ich jedzenie mnie nie kręci, za słodkim w ogóle nie przepadam.
                                                  • czekolada72 Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 08:23
                                                    Wyprodukowałam andrut z masa herbaciana, dziwny (pierwszy raz wg tego przepisu), ale mamusia twierdzi, ze wyjatkowo zjadliwy - jest szansa, ze nie zostane z nim sama smile)
                                                  • tutul Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 11:17
                                                    Kurczę,wszyscy na diecie?A te faworki karnawałowe,to będą leżeć do następnego roku? A pączki domowe wyśmienite?
                                                    Aż wstyd o nich wspominać w chudnącym TWCH
                                                  • 36krzysiek Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 12:07
                                                    Na szczęście na faworki i pączki parcia nie mam. Gorzej z ptasim mleczkiem. Ale jogurt z płatkami owsianymi też jest pyszny, tyle że inaczej i prawie smile
                                                  • stara.gropa Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 12:58
                                                    Baronie, czy my nie jesteśmy bliźniaki rozdzielone za młodu w tajemniczych okolicznościach? No bo ta słabość do ptasiego mleczka i nie tylko wink
                                                  • 36krzysiek Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 13:43
                                                    To jest bardzo prawdopodobne prawdopodobieństwo. Trzeba by poszperać, może któreś z nas porwali Cyganie? Tylko które?
                                                  • stara.gropa Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 13:46
                                                    No nie wiem, nie przypominam sobie żadnego taboru z dzieciństwa.
                                                  • doratos Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 14:02
                                                    Proszę,nie wymawiajcie tej nazwy,bo mnie zaraz ssie,a do sklepu 3 km.
                                                    Wszelkim ciasteczkom mogę się oprzeć,ciasta bardziej wolę piec,ale czekoladki nadziewane,i pppptaasie mmmleczko,Boże to moja zguba,moja Nemezis!!

                                                    Nie wiem co to jest,że moje szwagierki,jedzą ilości czekolady jak dla wojska,obiad z kopicą jak wielki chłop,a ciągle są chude jak szczapy!
                                                    A ja sobie odmawiam wszystkiego i tyję,tyjęsad

                                                    To jest niesprawiedliwe!
                                                  • stara.gropa Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 14:14
                                                    To może my jesteśmy trojaczki ptasiomleczne?
                                                  • se_nka0 Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 15:35
                                                    Tutul, nie wszyscy na diecie. Dawaj te pączki przepyszne, u mnie się nie zmarnują wink Ptasie mleczko może być, ale Krówki ( NIE z Milanówka), tylko z tutejszych krzy - poeeeeezja smile Właśnie czekam na dostawce smile
                                                  • orale Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 17:40
                                                    jak krówki to wiadomo, tam gdzie cudna pani przewodnik, najlepsze krówki na świeciesmile
                                                • doratos Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 14:14
                                                  To są placki,zwykłe placuszki,dzięki nim moje dziecko z anemią polubiło wątróbkę.
                                                  A tu przepis:
                                                  Około kg kurzej wątróbki,oczyszczamy i drobno siekamy(niektórzy mielą),
                                                  dużą cebulę ścieramy na tartce bądź drobno siekamy,
                                                  dwa spore jabłka trzemy na tartce z dużymi oczkami,
                                                  cebulę i jabłko dodajemy do wątróbki,dajemy ze trzy łyżki mąki pszennej,4 jaja,trochę wody,
                                                  doprawiamy solą,pieprzem i jakąś przyprawą typu Delikat do mięs.
                                                  Wszystko mieszamy,smażymy na oleju.Żeby sprawdzić czy nie trzeba dodać mąki,jajka lub przypraw,smażę najpierw jednego na próbę!
                                                  Są smaczne i na ciepło i na zimno.
                                                  Robię też placuszki z kurzej piersi,tzw.siekańce!Ale to pewnie znaciesmile
                                                  • groha Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 17:58
                                                    No popatrzcie ludzie, jaki ten świat w kuchni jest mały - moja kresowa babcia robiła coś podobnego z tą wątróbką, tylko bardziej rozciapane i nazywała to inaczej: żydowski kawior. Pewnie tylko dla zmyłki i żeby brzmiało tak bardziej wykwintnie, bą tą ą ę i sicizi, bo wyglądało dosyć paskudnie, ale to nie jest ważne. Grunt, że prawdą najprawdziwszą jest, iż kuchnia nie zna granic, ni kordonów, nie?
                                                  • ewa9717 Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 04.02.11, 18:23
                                                    Gorzej, jak apetyt tych granic ni kordonów nie zna crying
                                                    Na ptasie mleczko wink Mnie też nie porwali.
                                                  • tutul Re: Ciasteczka prawie niesłodkie 05.02.11, 10:25
                                                    Faworki za tydzień będą.
                                                    A dzisiaj barszczyk czerwony z pierogami mięsnymi i kotlet mielony z mizerią i ziemniakami.Może jeszcze jakieś ciasto...
    • czekolada72 Chutney mango - kuchnia indyjska 05.02.11, 09:35
      Wi ktos moze jak taki sloiczek wykorzystac?
      Z góry dzieki smile
      • doratos Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 07.02.11, 12:44
        Chodzi Ci o to co z pustym zrobić,czy z zawartością?
      • czekolada72 Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 07.02.11, 19:52
        Kochanie, co zrobic ze sloiczkiem - to ja doskonale wiem, chcioałabym jakos zawartosc wykorzystac, niekoniecznie smarujac nim ławke w parku.
        • doratos Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 07.02.11, 23:26
          Zaraz ławkębig_grin
          Chutney to jak mniemam rodzaj słodko-kwaśnego sosu,a sosy to wszak poezja smaku,no a co się robi z poezją?
          Poezją się człowiek delektuje,najeść się nią nie można,tak jak sosem.
          A co do słoiczka to oprócz wyrzucenia go do kosza na szkło znam jeszcze inne sposoby jego wykorzystaniawink
          • czekolada72 Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 08.02.11, 08:40
            Ja tez znam, acz gdybym chciala dzielic sie pomyslami nt - zalozylanbym osobny watek.
            Ze sos jest poezja - tez wiem, i nadal powtarzam - zadalam konkretne pytanie w konkretnym watku na konkretny temat, tyle ze konkretnych odpowiedzi brak, co - nie powiem - napawa mnie pewnym smutkiem , a nawet przykroscia...
            • kocio_pierzaczek Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 08.02.11, 16:38
              > A co do słoiczka to oprócz wyrzucenia go do kosza na szkło znam jeszcze inne sposoby jego wykorzystania

              Ale już nie tyle co kiedyś... moja znajoma badanie moczu miała zrobić i kazali jej do probówki tę próbkę oddać. smile
              • doratos Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 08.02.11, 17:33
                Mnię jest też bardzo przykro,że taki słaby odzew,dlatego staram się jak mogębig_grin

                Kociu fakt,słoiczki odeszły w niepamięć,teraz się kupuje fajne probóweczki w aptece,do tego celu przeznaczone,toteż ja miałam na myśli inne przeznaczeniasmile
                A propo onego tematu zamocznego,że tak powiemwinkoto stosowny dowcipas z brodą:
                W laboratorium pielęgniarka po pobraniu krwi pyta się pacjenta:
                -A mocz pan ma?
                -Niestety nie miałem słoiczka siostro!
                -Dobrze,to zrobimy tak,ja wyjdę a pan to szybko załatwi,a pojemniczek jest tam na tej szafce u góry!
                Po 15 minutach kobieta wraca i ze zgrozą stwierdza,że całe laboratorium jest dosłownie obsikane.
                -Co pan narobił?-woła rozzłoszczona.
                -A siostrzyczka myśli,że tak łatwo jest trafić do tego pojemniczka na tej szafce?Niech sama spróbuje!!
                • czekolada72 Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 08.02.11, 18:21
                  Nie trzeba nawet kupowac - w rejestracji daja gratis
                  • 36krzysiek Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 09.02.11, 08:28
                    Nie rozumiem czemu w kulinariach jest o sikach? Miałem podać przepis na dietetyczny obiad ale mi przeszło. A mocz podobno jest zdrowy do picia na coś tam i na grzybicę stóp dobrze robi smile Smacznego.
              • felis2 Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 08.02.11, 17:37
                Trafiła?
                • kocio_pierzaczek Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 09.02.11, 09:47
                  Z problemami, ale tak. smile Pojemniczki są już od kilku lat, do nabycia w aptekach lub rzeczywiście wręczają w rejestracji, Ale to była probówka szerokości 1,5 cm!

                  Baronie nie pękaj, nic co ludzkie nie jest nam obce.

                  Żeby zmienić temat - grochówkę zrobiłam, na ogonówce wędzonej, mniam, ale dziś będę wysoko podskakiwać.
                  • czekolada72 Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 09.02.11, 10:27
                    Ja zrobiłam na zwykłej wedzonce smile
                    A chutney mango ciagle czeka...
                    • kocio_pierzaczek Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 09.02.11, 12:12
                      Normalnie też robię, tylko tym razem mięsko miało się znaleźć pokrojone w zupce. smile
                      • tutul :) 09.02.11, 15:42
                        Chodził za mną od kilku dni żurek.Nabyłam takowy w butelce i dzisiaj ugotowałam smak,z kiełbaski białej,z liściem i majerankiem.Przed wlaniem żurku do garnka zamieszałam porządnie,jak zwykle,żeby wszystko wymieszać.Zaczęłam odkręcać nakrętkę i...zamarłam.A zakwas żurkowy swobodnie, rozprysnął się po całej kuchni.
                        Teraz mam żurek z torebki na obiad i wszystkie szafki do mycia.Już się wykąpałampo ugotowaniu obiadu.
                        Apetyt na zurek minął.Na długo chyba...
                        • bbbzyta Re: :) 09.02.11, 16:35
                          U mnie od wczoraj się marynują w sosie imbirowo-sojowym sznycle z piersi indyczej, do nich będą ziemniaczki gotowane. I ogórek kiszony, nie jestem specjalnie ambitna kulinarnie. Tutul, wyrazy współczucia. Mojej mamuśce kiedyś wybuchł szybkowar z nóżkami na galaretę, też było nieźle.
                          • 36krzysiek Re: :) 09.02.11, 17:24
                            Dawno temu otworzył mi się młynek w trakcie mielenia kawy...
                            • heniulaa Re: :) 09.02.11, 18:00
                              A moi rodzice gotowali czekoladowe skondensowane mleko w puszce no i woda w garnku się wygotowała big_grin dobrze że nikogo w kuchni nie było big_grin łomot był podobno taki że sąsiadka z zza ściany przyleciała.
                              • ewa9717 Re: :) 09.02.11, 18:53
                                Ach, jaka piękna i różnorodna wątek!
                                Wrócę do lekarstwa na grzybicę, mam wrazenie, ze panom jakoś łatwiej aplikowanie leku by przyszło?
                                • 36krzysiek Re: :) 10.02.11, 10:15
                                  Wątróbeczka drobiowa z cebulką i jabłuszkiem, do tego kaszka gryczana i jakaś suróweczka. Samo zdróweczko.
                                  • czekolada72 Re: :) 10.02.11, 11:45
                                    Zapiekanka - kapusta czerwona + gruby makaron+ podsmazona cebukja z pieczarkami i duuuzo kminku, do tego sałata z cebulką i kwietnym sosikiem - samo zdrowiesmile
                          • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 16:54
                            bbbzyta napisała:

                            > U mnie od wczoraj się marynują w sosie imbirowo-sojowym sznycle z piersi indyczej.

                            Zainspirowałaś mnie! smile
                            Właśnie wstawiłam do lodówki sznycle indycze w marynacie sojowo-imbirowej z dodatkiem mielonej trawy cytrynowej i pasty z kolendry.Zastanawiam się czy wystarczą im 3 godziny macerowania w chłodzie z przewracaniem co pół godziny?
                            • 36krzysiek Re: :) 10.02.11, 17:36
                              A ponakłuwałaś te sznycle? Bo jak tak to wystarczy.
                              • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 17:48
                                Kooochany,sznycle grubości 0,5 cm miałam ponakłuwać? Jakim sposobem?
                                Zamarynowałam,wciągają marynatę jak ta lala, jak skonsumuję,to powiem co z tego wyszło.
                                • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 17:55
                                  Ale dzięki za sugestię,tyle,że tyle to i ja wiem.
                                  • 36krzysiek Re: :) 10.02.11, 17:59
                                    Aaaa! To przepraszam. Stłukłaś je brutalnie przed a ja żem nie wiedział smile
                                    • ewa9717 Re: :) 10.02.11, 18:13
                                      Sznycle 0,5, gotowe się chudziątka połamać w marynacie wink
                                      • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 18:48
                                        ewa9717 napisała:

                                        > Sznycle 0,5, gotowe się chudziątka połamać w marynacie wink


                                        Ależ,Ewo,dlaczegóż tak mniemasz?
                                        Marynuję już drugą godzinę i ciągle są w stanie wyjściowym jeśli idzie o kształt,mam nadzieję,że nabiorą smaku od marynaty. big_grin
                                    • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 18:44
                                      36krzysiek napisał:

                                      > Aaaa! To przepraszam. Stłukłaś je brutalnie przed a ja żem nie wiedział smile


                                      Nie,nie,nie i NIE!
                                      Nie stłukłam,takie wykroiłam z cycka indyczego,bo to słuszny cycek był!
                                      Ponad 2 kg! I z niego wykroiłam sznycle,sznycelki,medaliony,polędwiczkę i mięso na gulasz. Mam mięsko na obiady na jakiś tydzień znając możliwości swoje i MLP. Smacznie będzie!
                                      • 36krzysiek Re: :) 10.02.11, 18:47
                                        Jesteś lepsza od fabryki. Z dwóch kila wyprodukować pięć to jest sztuka smile
                                        • cytrynka6543 Re: :) 10.02.11, 18:51
                                          36krzysiek napisał:

                                          > Jesteś lepsza od fabryki. Z dwóch kila wyprodukować pięć to jest sztuka smile

                                          Mam to brać za komplement? wink
                                          PS. Ty byś nie dał rady,no,Baronie,nie mów tak!
                                          • 36krzysiek Re: :) 14.02.11, 18:43
                                            Wrąbałem risotto z gotowaną kurą i jestem szczęśliwy. Prawda jak dietetycznie? smile
                                            • heniulaa Re: :) 14.02.11, 18:54
                                              Ja też w ramach obowiązującej od 7.02 diety zjadłam bardzo dietetyczny obiadek.
                                              Smażony boczek z cebulką big_grin
                                              • kocio_pierzaczek Re: :) 14.02.11, 20:28
                                                Ja mam dietetyczną romantyczną kolację przy świecy i pięknych różach, które dostałam w sobotę od przemiłego dżentelmena. Kolacja solo, dodaję. smile Bagietka z masłem czosnkowym pokrojona na plasterki, na każdym plastereczek serka, wszystko dochodzi w piekarniku do koloru złotego. Ale będę miała chuch! Do róż jest świeca w identycznym kolorze, złoto-zielony obrus i miła uchu muzyka w tle. Baluję.
                                                • eulalija Re: :) 14.02.11, 22:40
                                                  Ja bardzo przepraszam, że pytam, ale w takim razie zdradź do jakiej nadobnej niewiasty Migos odwiózł Puchatka na Walentynki? Bo rozumiem, że czeka w samochodzie i przywiezie go do domu na noc ...
                                                  • kocio_pierzaczek Re: :) 15.02.11, 08:22
                                                    Puchatek kimał we własnym łóżku. A Migos pojechał do niejakiej Kopernik...
                      • doratos Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 09.02.11, 15:54
                        U mnie dziś gulasz,i barszcz z suszonym grzybkiem.
                        A pan arystokrata powinien się już przyzwyczaić,że tu wątki zawsze zbaczają z kursusmile
                    • doratos Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 10.02.11, 13:24
                      ...czeka,i czeka na konsumcję,niech się ktoś nad nim zlituje,i choć łyżeczką ze słoiczka wyjebig_grin
                      • 36krzysiek Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 10.02.11, 13:56
                        forum.gazeta.pl/forum/w,77,79681605,79681605,kupilam_mango_chutney_i_co_dalej_.html
                        Proooszę smile
              • kat1984 Re: Chutney mango - kuchnia indyjska 15.07.11, 14:00
                Nie wiem, czy piszę w odpowiednim temacie, ale znalazłam ciekawy artykuł o kuchni indyjskiej w wersji dla alergików, może się komuś przyda smile www.mojealergie.pl/przysmaki/produkty_skladniki/kuchnia_indii_w_wersji_bez_alergenow.html
    • stara.gropa Baronie 19.02.11, 20:06
      Przed chwilą w tv mówili o tej książce. Polecali ją jako dla kulinarnych erudytów. Od razu pomyślałam o Tobie.
      www.polityka.pl/kultura/ksiazki/recenzjeksiazek/1508682,1,recenzja-ksiazki-elena-kostioukovitch-sekrety-wloskiej-kuchni.read#axzz1EQurxt8Q
      • 36krzysiek Re: Baronie 20.02.11, 10:36
        Dziękować Królowo, nabądę niewątpliwie.
    • 36krzysiek Re: Kulinaria zimowe 25.02.11, 20:23
      Moje nowe odkrycie. Chutney. Wyobraźcie sobie dżem z cebuli z octem. Jako dodatek do mięs i sosów - genialne! (pół słoika wyżarłem łyzką)
      • heniulaa Re: Kulinaria zimowe 25.02.11, 20:51
        Moje odkrycie to pasta z rydzów! Do wszystkiego do mięska, na kanapeczkę itp. no do ciasta i czekolady nie idzie...
        • 36krzysiek Re: Kulinaria zimowe 25.02.11, 21:20
          A tam nie idzie, podobno czekolada z wołowiną idzie smile Nawet nie podobno, bo raz jadłem. Coś Cytryna na ten temat przebąkiwała.
          • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 25.02.11, 21:23
            A z jakich rydzów ta pasta? Marynowanych? Duszonych? Smażonych? I gdzie się ją kupuje?
            • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 25.02.11, 21:26
              PS. Ja na dwa dni mam chęć stać się kurą domową. Jutro mielone z ziemniaczkami, mizerią i groszkiem na ciepło oraz drożdżowe ciasto jeszcze nie wiem z czym. W niedzielę rosół i pierogi - ruskie oraz z mięsem. I jeszcze chleb chce upiec, i pasztet.

              PS 2. Możliwe, że już w jakimś wątku dzieliłam się swymi ciągotami - to znak, żem niezbyt zdrowa na umyśle. W niedzielny wieczór ani rączką, ani nóżką...
              • tutul Re: Kulinaria zimowe 26.02.11, 08:57
                Kociu,odwroć może kolejność.Dzisiaj pierogi,a kotlety w niedzielę.Mniej roboty przed poniedziałkiem,w niedzilę wszak sie wypoczywa.
                Ciasto też możesz dzisiaj.

                kocio_pierzaczek napisała:

                > PS. Ja na dwa dni mam chęć stać się kurą domową. Jutro mielone z ziemniaczkami,
                > mizerią i groszkiem na ciepło oraz drożdżowe ciasto jeszcze nie wiem z czym. W
                > niedzielę rosół i pierogi - ruskie oraz z mięsem. I jeszcze chleb chce upiec,
                > i pasztet.
                >
                > PS 2. Możliwe, że już w jakimś wątku dzieliłam się swymi ciągotami - to znak, ż
                > em niezbyt zdrowa na umyśle. W niedzielny wieczór ani rączką, ani nóżką...
            • heniulaa Re: Kulinaria zimowe 25.02.11, 21:46
              z jakich to nie wiem sądzę że duszone i przekręcone po prostu
              skład: rydze, marchew, olej, papryka, cebula, sól, pieprz
              producent: FUNGOPOL.PL bo tak najprościej
              cena: 6,60
              dostępność: w sklepie u mnie po domem :F
          • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 26.02.11, 11:22
            Nawet sledzie w czekoladzie ida...
            • doratos Re: Kulinaria zimowe 26.02.11, 12:47
              Czekolada jest dobra na wszystkobig_grin,a już najbardziej na dobry humor!
              • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 26.02.11, 13:29
                Ale bez sledzia, o rany...
                • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 26.02.11, 20:18
                  Tutul, za późno, kotlety były dziś, zresztą mięso z rosołu napierogi dopiero stygnie. Za to ciasto mi się rozmnożyło, dobre drożdże, widać, i wyszła jedna blaszka zawijańca z marmoladą, druga - z rodzynkami.
                  • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 27.02.11, 18:35
                    U nas była na obiad solianka. Jeden z moich ukochanych przepisów. Jeszcze jest zimno, więc nadaje się doskonale. Wrzucam:

                    Potrzebne będą ryby morskie (filety), najlepiej: łosoś, tołpyga, jesiotr, sandacz, mintaj, halibut, sola, może być też maślana. Tylko nie dorsz! Tuńczyk też się słabo sprawdza. Kiedyś, jak nie było jeszcze doniesień o szkodliwej pandze, to tej ostatniej też używałam.
                    Ilość - zależy od tego, na ile osób/dni gotujemy, od tego też zależy ilość bulionu. Powiedzmy, że na 4 osoby dobrze będzie dać cztery spore kawałki różnych ryb. Ryby mieszamy dowolnie, rozmaite smaki tej zupy w związku z tym wychodzą, można sobie żonglować gatunkami i proporcjami.
                    Gotujemy sobie bulion według ulubionego przepisu - ile chcemy mieć zupy, tyle bulionu.
                    2 cebule pokrojone w kostkę smażymy na maśle + oliwa, zagęszczamy dwoma kopiastymi łyżeczkami mąki. Wlewamy do tego 1,5 szklanki wody z ogórków kiszonych, mieszamy i wlewamy do gara. Do tegoż gara wlewamy ugotowany uprzednio bulion. Wkładamy tam ryby, w dość dużych kawałkach. Wrzucamy mały słoiczek zielonych oliwek (no dobra, same oliwki, słoiczek może zostać na zewnątrz) i kapary - tyle, ile lubimy.
                    Na małej patelence robimy smażymy razem: 1 mały przecier pomidorowy + 3 utarte kiszone ogórki. Mieszamy to razem, robimy papkę. Wrzucamy do gara.
                    I teraz gotujemy 30 - 40 minut, nie mieszając za bardzo, żeby ryby się nie kawałkowały. Pod koniec sprawdzamy, czy pieprzu, czy soli - z tą solą bardzo ostrożnie, bo samo z siebie bywa już wystarczająco słone.
                    Na talerz wykładamy kawałki ryby plus dużo pyysznego płynu smile I koniecznie posypać zielonym koperkiem na talerzu smile
                    Rozgrzewa niesamowicie, a jaka pyszna!
                    • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 27.02.11, 18:47
                      Papuniu,, a dlaczego nie dorsza?
                      I dlaczego ty tak to w kilku garach/patelenkach. Czy ja moge w jednym? Zaczne od cebulki a potem tylko bede dodawac / dolewac.
                      Pieknie dziekuje.
                      • orale Re: Kulinaria zimowe 27.02.11, 22:28
                        o matko i córko jedyna, solianka to moja ukochana zupa, jadam ją wszędzie gdzie się da, Kijów, Lwów, Warszawa, każdy pipidów, ale z tą Papuni zupą nie ma nic wspólnego. Papuniu, Ty chyba jednak gotujesz coś innego
                        • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 28.02.11, 01:06
                          Asiu, dorsz bowiem smakowo i ościowo tam nie idzie... Smacznego życzę, pysznościowe to jestsmile
                          Orale, solianków jak mrówków, jedną taką książkę mam i jest ich ze sto pięćdziesiąt tysięcy i rozmaite...
                          • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 28.02.11, 01:08
                            Aha, Asiu, możesz wszystko w jednym, tylko potem przy tym przesmażaniu przecieru z ogórkami (kucharz przy podawaniu przepisu mówił, że to absolutnie konieczne dla smaku tej zupy i pominąć tego manewru nie można, więc zawsze grzecznie przesmażam) musisz na osobnym, bo w DUŻYM garze już masz zupę...
                            • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 28.02.11, 08:31
                              Tako i ja przesmażę.
                              I dorsza w sklepie tylko wzrokiem omiotę
                              juz wszystko zrozumialam, dzieki Papuniu.
                              • doratos Re: Kulinaria zimowe 28.02.11, 15:11
                                W poniedziałek zawsze mam problem z obiadem,po niedzielnych wyżerkach rodzina oczekuje dalszego ciągu,a ja na odwrót chciałabym coś nieskomplikowanego,prostego,ot żeby odpocząć!
                                I pogódź to teraz kobieto!!
                                • minerwamcg Re: Kulinaria zimowe 16.07.11, 23:36
                                  Gotuj na niedzielę więcej i w poniedziałek podaj resztki smile
                                  • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe 01.07.12, 10:37
                                    Szkoda, zeby trafiło do archiwum smile
                                    • balamuk Re: Kulinaria zimowe 05.07.12, 13:26
                                      Czekoladko, posypuję sie popiołem. Bo najpierw pomyślałam depresyjnie "na grzyba komu zimowe przy tej pogodzie, wrrr, naleśniki, piekarniki, wszystkosmażoneprażoneduszone, gorąco-gorąco!". A potem, oczywiście, zaczęłam czytać i znalazłam genialny pomysł na lato: "Według lorda Vetinariego szklanka wody i kromka suchego chleba to posiłek sycący i elegancki." Felis, dzięki, moje dzieciątka bardzo Pratchetta szanują! wink))
                                      Gdzie się podziała Doratos?
                                      • goonia Re: Kulinaria zimowe 05.07.12, 17:59
                                        Na sniadanie milkshake owocowy, na lunch kawa mrozona, na obiad salata. Uwaga, od takiego jedzena sie tyje! Sprawdzone empirycznie, niestety.
                                        • papuga_ara Re: Kulinaria 15.07.12, 17:48
                                          Bardzo lubię być na diecie bezglutenowej smile Wczoraj smażyliśmy steki, a dziś na obiad były krewetki. Jak pójdziemy z torbami, to podam gluten do sądu wink
                                          Robiłam dziś nowy sos do krewetek, wyszedł pyszny i się dzielę:
                                          pół szklanki gęstej śmietany (ja wzięłam Piątnicę 22%)
                                          pół szklanki majonezu (u nas ukochany Kielecki)
                                          sok z ćwiartki cytryny
                                          łyżeczka przyprawy curry
                                          6 kropel sosu tabasco
                                          2 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku
                                          No naprawdę smaczne!
                                          • balamuk Re: Kulinaria 15.07.12, 18:16
                                            Zestresowany Gluten poszedł szukać sobie adwokata. wink))
                                            Sos brzmi bardzo zachęcająco, myślisz, że pasuje do czegoś oprócz krewetek? Tak na wyczucie. Krewetek nie mam pod ręką, z myśleniem też marnie.
                                            W ogóle potrzebne mi natchnienie bezpiecykowe. Bezkuchenkowe. Atermiczne. Wczoraj zrobiłam zapiekankę z makaronu, świetna wyszła, ale temperaturę też podniosła, nie opłaca się. Samym gazpacho nie da się żyć. Pomocy...
                                            • ewa9717 Re: Kulinaria 15.07.12, 21:18
                                              Chleb ze smalcem.
                                              Smalec moze być z lodówki.
                                              • balamuk Re: Kulinaria 15.07.12, 22:49
                                                Topi się natychmiast po wyjęciu z lodówki...
                                                • papuga_ara Re: Kulinaria 16.07.12, 23:49
                                                  Tak na wyczucie sos będzie też dobry do mięs na zimno.. zimno... zimnooooo.... (to mały transik chłodzący specjalnie dla Bałamukawink)
                                                  Natchnienie mówisz.
                                                  A chłodnik klasyczny, czyli litewski botwinkowy? MNIAM.
                                                  No i sałatki rozmaitej maści.
                                                  A moja znajoma wymyśliła na upały mini-roladki z tortilli albo innego wrap'a, a w środku jest serek Filadelfia lub tp. i łosoś wędzony, kaparek maleńki tam też zamieszkał razem z koperkiem.
                                                  I podali dziś w radiu, że u Was od czwartku ochłodzenie. Jak Babcię kocham.
                                                  • balamuk Re: Kulinaria 17.07.12, 06:32
                                                    Papuniu, aniele skrzydlaty, TO DZIAŁA!!! big_grin
                                                  • papuga_ara Re: Kulinaria 17.07.12, 15:04
                                                    Kochana, nie wiem co działa, ale ogromnie się cieszę big_grin
                                                  • balamuk Re: Kulinaria 17.07.12, 18:55
                                                    Wielka jesteś, ten transik (zimnooooo...wink) odniósł skutek, na niecałe dwa dni, ale jaka to rozkosz!
                                                    Sos zrobię jutro, bo mam luzy, może do kurczaka.
                                                    A dzięki sałatkom i serom jeszcze żyjemy.
                                                    smile))
                                                  • papuga_ara Re: Kulinaria 22.09.12, 21:12
                                                    Uwaga, podaję przepis na Ragu Alla Napoletana smile Pycha.
                                                    Potrzebujemy różne rodzaje mięs, np: pół kilo żeberek, pół kilo surowych kiełbasek wieprzowych, kilo pręgi wołowej (ten zestaw był dzisiaj u nas). Mięso kroimy na kawałki niezbyt małe, ale i nieduże smile W garnku z grubym dnem rozgrzewamy oliwę, po czym lekko obsmażamy mięsiwo, wszystko naraz, mieszając przy tym energicznie drewnianą łyżką. Już na tym etapie solimy i pieprzymy. Dodajemy 2 lub 3 pokrojone w grubą kostkę cebule, chwilę razem przesmażamy. Wlewamy ok. szklanki czerwonego wina, odparowujemy. Dodajemy średniej wielkości przecier pomidorowy rozpuszczony w 3/4 szklanki wody (rozmieszany), a potem całą zawartość trzech puszek krojonych pomidorów. I na koniec pęczek świeżej bazylii do gara, i przykrywamy przykrywką, i przez dwie-dwie i pół godziny ma to się bulgocąco dusić i dusząco bulgotać. Nasze po dwóch godzinach było już gotowe i mięciusieńkie. Można od czasu do czasu zajrzeć i zamieszać, co by nie przywierało.
                                                    Pyszno-ścio-we!!!!!
                                                    I je się tak: gotuje się makaron (świderki albo rurki albo w sumie co kto sobie życzy) i jako pierwsze danie je się onego z samym sosem, posypując całośc parmezanem, o kurczę jakie dobre smile, a na drugie danie mamy te mięsiwa rozmaite, do których kożna jeszcze jakąś sałatę podać, jeźli kto chce.
                                                    Przepis pochodzi z programu "Dwóch łakomych Włochów" i jest to bardzo popularne danie we włoskim regionie Campania, jadane co niedziela, a włoskie mammy się w nim specjalizują. Zostałam dziś zatem włoską mammą i ogromnie mnie to cieszy! Czego i Wam życzę wink
                                                  • embepe Re: Kulinaria 23.09.12, 14:50
                                                    Brzmi bardzo smakowicie i ... nieskomplikowanie! Trzeba wypróbować koniecznie.
                                                    Dzięki, Papugo!
                                                  • papuga_ara Re: Kulinaria 23.09.12, 21:27
                                                    Tak, proste w obsłudze, a efekt znakomity. Zasada dotycząca wielu dań kuchni włoskiej. Z góry życzę smacznego smile
    • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe 12.10.12, 02:53
      Za mna chodzi bigos i barszcz...
      Zaczelam czytac watek od poczatku, smakowity bardzo, i doszlam do chilli. I przypomnialo mi sie od razu moje ostatnie chilli, prawdziwe teksanskie (moge podac przepis jak ktos chetny), ktore doprawilam sosem z malej buteleczki. W przepisie stalo 1/4 kubka tegoz sosiku tak wiec dodalam...dopiero po tym fakcie obrocilam buteleczke i przeczytalam, ze to co moj maz zakupil zamiast chili bylo sosem habanero....ekhem...chilli ratowalam dodajac ekstra mieso, wiecej sosu pomidorowego i probujac rozcienczyc to letalne stezenie.
      Maz i jego gosc meznie je zjedli, pocac sie obficie, popijajac mnostwem plynow i bedac w kolorze tegoz chilli...Gosc stwierdzil ze on takie chilli lubi bo jest prawdziwe. Hmmm....
      Maz od tamtej pory nie wyraza zyczenia, zebym mu znowu je ugotowala smile
      • balamuk Re: Kulinaria zimowe 14.10.12, 17:01
        Kiedyś prałam gulasz, bo między normalne papryczki zapałętała się taka bardziej ostra.
        A przepis na prawdziwe teksańskie chilli bardzo proszę. smile
        • embepe Re: Kulinaria zimowe 14.10.12, 18:57
          balamuk napisała:

          > Kiedyś prałam gulasz, bo między normalne papryczki zapałętała się taka bardziej
          > ostra.
          > A przepis na prawdziwe teksańskie chilli bardzo proszę. smile
          "Prałam"? Hm... Ręcznie, czy wrzuciłaś do pralki? wink

          • balamuk Re: Kulinaria zimowe 14.10.12, 19:46
            Ręcznie. Do pralki za mało było. sad
            • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 09:22
              Kasztany za mną chodzą.
              • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 15:19
                Ha! Kasztany..... Przypomniało mi się, jak będąc młodą kelnerką próbowałam wraz z innymi równie doświadczonymi w materii gastronomicznej przygotować kasztany pieczone w mikrofalówce. Oj, jak one pięknie wyglądały takie rozmaślone po całej mikrofali...big_grin
                • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 15:53
                  Mniam...
                  • balamuk Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 19:47
                    Nie mogę się powstrzymać. Na głównej stronie Gazety reklamują gulasz, no to kliknęłam i znalazłam fascynujący (przynajmniej językowo) przepis:
                    Przygotowanie:
                    Lekko rozgrzej patelnię i polej ją tłuszczem z kaczki lub oliwą. Połóż na niej rozdrobniony czosnek i smaż na bardzo wolnym ogniu. Dorzuć posiekaną w kostkę szalotkę. Pokrój ziemniaki w plasterki i rozłóż na patelni. Nadaj postać kosteczek wszystkim kawałkom mięsa i dorzuć je do składników na patelni. Odkręć gaz, żeby zaczęły skwierczeć. Przypraw solą i pieprzem. Dodaj groszek i zamieszaj. (Mrożony przelej wcześniej wrzątkiem.) Ukrój grube kromki ciasta drożdżowego i podpiecz je w piekarniku lub tosterze. Posyp gulasz świeżą natką pietruszki, odrobiną soli i pieprzu i przełóż na talerz. Sparz jajko. Uformuj w środku porcji mały dołek i ułóż tam żółtko w skorupce. Podawaj z tostami. Przed zjedzeniem wymieszaj żółtko z gulaszem.

                    To jest, proszę państwa, "szwedzki gulasz śniadaniowy": www.6win.pl/6win/1,108564,12659886,Czas_na_gulasz.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_campaign=6w_glowna&utm_term=6w_glowna&utm_content=cukierek_artyku%C5%82_121012
                    Rozumiem, że mam nadać postać kosteczek wszystkim kawałkom, macham ręką na ciasto drożdżowe, ale o co chodzi z tym żóltkiem w skorupce? I co mam zrobić z białkiem???
                    Asiu, ratuj...
                    • g0p0s Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 20:17
                      Skorupka zwalczy niedobory wapnia. A białkiem można fryzur utrwalić. A tak poza tym to żółtko surowe nie bardzo wiem po co, ze skorupką czy bez.
                    • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 22:27
                      > Asiu, ratuj...

                      Zupelnie od tego gulaszu zglupialam, to do niczego nie podobne. Na fotce jest zwykla bagietka, zoltka brak dominujacy i ciekawe skad im sie tyle zaprawionej cieczy wzielo. I gdzie do cholery ten nadany ksztalt kosteczek? Obrazki sie komus potentegowaly.
                      W Szwecji zadnego gulaszu na sniadanie sie nie stosuje, w zadnym wypadku. Nawet jesli ktos sie obudzi w poludnie z kacem to moze zapragnac czegos slonego, ale nazwa sniadaniowy gulasz nie istnieje.

                      Moglo chodzic o potrawe pyttipanna, o prosze, kosteczki jak z obrazka ale zoltko bez skorupki.
                      I to jest przyzwoity obiad z piwem .
                      https://www.bfeedme.com/wp-content/uploads/2010/12/Pyttipanna-600x399.jpg
                      • embepe Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 22:33
                        Uff! Dzięki, Asiu!

                        smile
                        • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 22:53
                          A woge prosze Szanownych Noblistow to pyttipanne robi sie z resztek, przewaznie w poniedzialki, kiedy czlowiek te resztki ma, np niedzielna pieczen sie dobrze nie przezula i zostala - nadac wszystkiemu krzalt kosteczek, podsmazyc i podawac z burakami, po ktorych sie ladnie sika i to jest zdrowo.
                          Jajko normalnie sadzi sie cale, a koafiure usztywnia czyms innym.
                          https://suecia.pordescubrir.com/wp-content/uploads/2012/02/61.jpg
                          • papuga_ara Re: Kulinaria zimowe 16.10.12, 00:35
                            J e s t e m g ł o d n a........ J a k i e p i ę k n e t e p y t i p a n n y....
                    • embepe Re: Kulinaria zimowe 15.10.12, 22:31
                      balamuk napisała:

                      > Nie mogę się powstrzymać. Na głównej stronie Gazety reklamują gulasz, no to kli
                      > knęłam i znalazłam fascynujący (przynajmniej językowo) przepis:
                      > Przygotowanie:
                      > Lekko rozgrzej patelnię i polej ją tłuszczem z kaczki lub oliwą. Połóż na niej
                      > rozdrobniony czosnek i smaż na bardzo wolnym ogniu. Dorzuć posiekaną w kostkę s
                      > zalotkę. Pokrój ziemniaki w plasterki i rozłóż na patelni. Nadaj postać kostecz
                      > ek wszystkim kawałkom mięsa i dorzuć je do składników na patelni. Odkręć gaz, ż
                      > eby zaczęły skwierczeć. Przypraw solą i pieprzem. Dodaj groszek i zamieszaj. (M
                      > rożony przelej wcześniej wrzątkiem.) Ukrój grube kromki ciasta drożdżowego i po
                      > dpiecz je w piekarniku lub tosterze. Posyp gulasz świeżą natką pietruszki, odro
                      > biną soli i pieprzu i przełóż na talerz. Sparz jajko. Uformuj w środku porcji m
                      > ały dołek i ułóż tam żółtko w skorupce. Podawaj z tostami. Przed zjedzeniem wym
                      > ieszaj żółtko z gulaszem.

                      > To jest, proszę państwa, "szwedzki gulasz śniadaniowy": rel="nofollow">www.6win.pl/6win/1,108564,12659886,Czas_na_gulasz.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_campaign=6w_glowna&utm_term=6w_glowna&utm_content=cukierek_artyku%C5%82_121012
                      > Rozumiem, że mam nadać postać kosteczek wszystkim kawałkom, macham ręką na cias
                      > to drożdżowe, ale o co chodzi z tym żóltkiem w skorupce? I co mam zrobić z biał
                      > kiem???
                      > Asiu, ratuj...

                      Wiem, wiem, że nie do mnie było wołanie o ratunek, ale pozwalam sobie na postawienie śmiałej tezy, że te tosty mają powstać z wcześniej wspomnianego ciasta drożdżowego. Natomiast z jajkiem sytuacja jest mocno niejasna. Formowanie dołka na żółtko kojarzy mi się z tatarem, ale w życiu nie słyszałam, żeby ktoś umaił tatara żółtkiem w skorupce!
                      Moim zdaniem G0p0s ma rację: to najwyraźniej danie dla osób z wysokim ryzykiem osteoporozy, wybierających się bez nakrycia głowy w teren z silnym wiatrem - białko do utrwalenia koafiury nada się doskonale i jakże ekologicznie, a skorupka uzupełni niedobór wapnia...
                      Jednak brak jakiejkolwiek wzmianki o białku pozwala też wysnuć przypuszczenie, że w tej Szwecji to jakimiś bezbiałkowymi jajkami dysponują...
                      Dołączam zatem do Balamuka: Asiu, ratuj!
                      • balamuk Re: Kulinaria zimowe 16.10.12, 09:21
                        Ha! Bardzo Szanownym dziękuję za wsparcie!
                        I popatrzcie, jest zysk z tego skorupkowego gulaszu guglem tłumaczonego - odkrywamy pyttipannę. big_grin W razie jakby co, na jajka bezbiałkowe też się piszę.
                        • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 16.10.12, 10:30
                          Tylko za cholere nie zgadne skad sie to ciasto drozdzowe wzielo i kaczy smalec - cala noc sie glowilam i nic.

                          Pyttipanne jednak szczerze polecam - nic tak ladnie nie oproznia lodowki, smakuje wybornie za kazdym razem inaczej no i jak sie przypomni sniadaniowa wersja gulaszu to od razu weselej bedzie przy garach.
                          • balamuk Re: Kulinaria zimowe 16.10.12, 10:58
                            Ciasto drożdżowe wyparłam, bo pchał mi się natrętnie słodki wypiek z rodzynkami, może nawet polukrowany. Pambuk raczy wiedzieć, co było w oryginalnym przepisie...
                            A kaczy smalec z kaczki (???).
                            Wracając do tematu - te resztki podsmaża się tak same w sobie, czy dodaje się np. trochę cebuli? Niekoniecznie posiekaną w kostkę szalotkę. wink
                            • g0p0s Re: Kulinaria zimowe 16.10.12, 12:09
                              W przepisie na śniadankowy gulasz zastanawia mnie jeszcze to, że mięso (bez podania rasy, swoją drogą) ma się smażyć krócej niż ziemniaki. Ale może może.
                              • balamuk Re: Kulinaria zimowe 16.10.12, 12:25
                                To niewątpliwie zapewnia postać kosteczek nadana kawałkom. I odkręcenie gazu, żeby zaczęły skwierczeć... Oprócz rasy mięsa nieznany jest także czas obróbki, tej tam, termicznej, ale to już pikuś. Ważne, że solą i pieprzem musimy doprawić dwa razy, może będzie jadalne. Indżoj!

                            • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 16.10.12, 14:43
                              Tak tak , cebulke koniecznie ale bron boze odcienczony zielony groszek, bo on nie umie skwierczec. Wlasciwie to nie wiem co robi groszek na patelni i chyba sprawdze jesli ktos inny ja potem doszoruje..

                              Z resztek nalezy koniecznie miec ugotowane w calosci ziemniaki aby im nadac odpowiednia postac - reszta moze byc improwizacja, czym chata bogata. Cos wedzonego robi dobrze.
                              • balamuk Re: Kulinaria zimowe 16.10.12, 14:50
                                To już się całkiem uspokoiłam i przestaję marudzić. Cebula, odrobinę wędzonego boczku, groszek stanowczo won. Pojutrze powinnam mieć wystarczająco dużo resztek. wink
        • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe 18.10.12, 00:49
          Przepraszam za poslizga czasowy ale jzu sie poprawiam i podaje :0
          Kickin' Texas chili

          1 kg poledwicy wolowej lub wolowiny bez kosci
          4 lyzki oleju
          2 duze posiekane cebule
          3 zabki czosnku , rozgniecione
          1/2 kg mielonej wolowiny
          2 puszki pomidorow calych lub puree
          1 puszka czerwonej fasoli, nieodsaczonej
          1/3 szkl ostrego sosu chili (zalecam wszystko ale nie habanero, nawet jalapeno jest lepsze)
          1/4 szkl chili w proszku
          2 lyzki kminku
          1 lyzka suszonego oregano
          1/2 lyzeczki czarnego pieprzu mielonego
          opcjonalnie starkowany ser Chedar na wierzch

          1. Pokroic wolowine na kawalki ok 2 cm. Podgrza lyzke oleju w duzym garnku na srednim ogniu; podsmazyc cebule i czosnek przez 5 minut lub do chwili gdy zmiekna. Przeniesc do malej miseczki i odlozyc.
          2. Dodac reszte oleju i podsmazyc mieso w kawalkach i mielone, w porcjach, na srednim ogniu przez 15 minut lub do chwili gdy zbrazowieja. Odlac tluszcz. Dodac pozostale skladniki z wyjatkiem sera Cheddar. Doprowadzic do zagotowania na srednio wysokim ogniu.
          3. Wrzucic cebule z czosnkiem do gara i czesciowo przykryc garnek. Zmniejszyc ogien i podgotowywac przez 1 godzine lub do momentu gdy mieso jest miekkie.

          Na talerzu posypac starkowanym serem, jesli ktos lubi.

          Zaleta tej potrawy jest to, ze w zasadzie niewiele sie to miesza i mozna sie oddalic do innych robot, wracajac tylko od czasu do czasu zeby pobeltac.

          W teksasie jest wiele chili i mam kilka przepisow na nie, jesli reflektujeszsmile.
          Z kolei z wybrzeza pochodzi chowder, bardzo gesta i zawiesista zupa-krem. Robi sie ze wszystkim co sie ma-ryba, kurczak, wege, owoce morza ( w samej jednej ksiazce jest 10 przepisow) . Moja ulubiona to ziemniaczano kukurydziany chowder z kurczakiem. Robi sie w 20 minut, wychodzi duzy gar na trzy dni...smile
          • balamuk Re: Kulinaria zimowe 18.10.12, 19:01
            Dzięki wielkie. Robiłam coś podobnego, ale tylko z mielonym i większą ilością fasoli. Przypuszczam, że wariant z mielonym + kawałki doprowadzi mojego ulubionego mężczyznę do ekstazy. Chowder z kurakiem na trzy dni/20 min. też proszę, to brzmi jak obietnica rajskich uciech... wink
          • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 18.10.12, 23:06
            No porcja jak dla mojej rodziny w komplecie big_grin

            Gdzies czytalam ze prawdziwe chili nie ma prawa zawierac miesa mielonego, ani cebuli, ani kukuryydzy. Jedynie mieso , ktore sie samo z siebie rozpadlo podczas gotowania i CZTERY rodzaje roznej papryki chili, piri piri i temu podobne. Do tego odpowiednia dawka odpowiedniej muzyki, pare butelek tequilli, beczke piwa i miejsce do padniecia.

            Mnie mielone zupelnie nie przeszkadza - sprawdze ten texas chili.
            • balamuk Re: Kulinaria zimowe 18.10.12, 23:18
              W domu miejskim - brak miejsca na beczkę piwa i na padniecie. Trzeba na wsi. wink))
            • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe 20.10.12, 06:47
              -Moze jutro znajde troche czasu I napisze reszte przepisow smile
              NA chowder I inne chilismile -
              Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
            • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe 23.10.12, 05:58
              Jakos mi wczesniej umknelo..ale masz na mysli prawdziwa tequile? z robaczkiem?
              Heh, wyslalam taka z wylatkowo dorodnym i wypasionym robakiem dla ojca w Polsce. Zaprosil szwagra aby wspolnie nabrac odwagi do otworzenia owej butelki i skonsumowania trunku.
              Pod koniec butelki bylo im juz wszystko jedno kto owego robaczka skonsumuje (przypadl ojcu, bo szwagier zasnal pod stolem). Od tej chwili obaj wyrazaja sie z duzym szacunkiem o hamerykanskich trunkach smile))
    • g0p0s Re: Kulinaria zimowe 19.10.12, 13:55
      A gęś (kaczkę) ruską metodą ktoś próbował upiec? Może warto zrobić eksperyment w terenie?
      • balamuk Re: Kulinaria zimowe 20.10.12, 15:16
        Kurczę, wkleiło mi się zupełnie nie tam, gdzie trzeba...

        No to melduję. Tę Polyannę Asi zrobiłam wczoraj, co prawda nie na śniadanie, jednak pod wieczór też wyszło baaardzo apetycznie, jajo zdecydowanie nobilitujące. No i lodówka jakby bardziej posprzątana.
        A teraz robi się chilli. Chciałam zrobic mniej, ale trafił mi się ładny kawałek wołowego i ostatecznie jest tyle, ile w Hamerykankowym przepisie (plus hak smile), rany, jaki gar...
        • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 20.10.12, 17:25
          no, sycace z pozytecznym czyli dwie muchy za jednym klapnieciem.

          Hamerykanko te wasze hamerykanskie przepisy wymagaja malego pulku wojska....albo moich wszystkich dzieci z wizyta.
          Dawaj wiecej.
          • balamuk Re: Kulinaria zimowe 20.10.12, 18:02
            A szlag by go, tego wołu! On chyba po operacji plastycznej, że tak ładnie i młodo wyglądał, gotuję drania od trzech godzin i nic. To znaczy sos rewelacyjny, zapach może ućpać pół bloku, a ten piekielnik dalej twardy i ani myśli sie rozpadać... Chyba mnie ranek nad garem zastanie. wink))
            • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe 23.10.12, 06:02
              Tutejsze woly sa inne, to rasy miesne a nie krowy mleczne na emeryturze, moze dlatego...
              Na przyszlosc sprobuj zamrozic-mrozenie oslabia strukture wlokien miesa...
              • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe - chowder 24.10.12, 10:33
                Like it

                https://www.dn.se/Images/2012/01/16/likefacebook166.jpg
          • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe 23.10.12, 05:12
            Heh, jak widzialas przecietnego Amerykanina, to wiesz czemusmile)))

            Potato corn chowder with chicken

            1 lyzka oleju
            1 piers kurczaka surowa pocieta w kostke
            1/2 szkl posiekanej cebuli
            1 szkl wody
            1 sredni ziemniak, obrany i pokrojony w ok 1 cm kostke
            1 torebka country gravy mix ( a w skladzie glownie maka jest , spol i pieprz czarny)
            2 szkl mleka
            1 puszka odsaczonej kukurydzy
            1 lisc ziela angielskiego

            1. Podgrzac olej na srednim ogniu w duzym garze. Dodac kurczaka i cebule i podsmazac przez 3 minuty. Dolac wode i ziemniaki, zagotowac. Zredukowac ogien, przykryc i podgrzewac przez 5 minut lub do chwili gdy ziemniaki sa miekkie.
            2. Gravy mix dodac do mleka i rozmieszac (wyglada jak ok 2 kopiate lyzki maki by to byly), wlac do gara , dodac reszte skladnikow. Zagotowac.
            3. Zmniejszyc ogien, przykryc i bulgotac na malym ogniu , mieszajac co jakis czas, przez ok 10 minut.

            Wychodzi duzy gar zupy w ktorej lyzka staje, ktora jemy przez trzy dni ewentualnie obdzielamy sasiadow emerytow smile
            Inna sprawa, ze zwykle robie poltorej ilosci skladnikow a przynajmniej miesa, ziemniakow i mleka..

            American chowder
            2 lyzki masla
            1 pokrojona w plasterki duza cebula
            4 szkl pokrojonych w kostke ziemniakow
            2 kubki wody
            1 szkl pokrojonego w plasterki selera
            2 lyzeczki soli i 1/4 lyzeczki czarnego pieprzu
            2 szkl mleka
            2 lyzki maki
            1 paczka wedzonych kielbasek (ok 350 g), posiekanych w plasterki
            8 uncji sera (i nie wiem ile to by bylo w gr bo nie chce i sie liczyc)

            1. Roztopic maslo w garze na srednim ogniu. Podsmazyc cebule az zmieknie. Dodac ziemniaki, wode, seler, sol i pieprz. Zagotowac.
            2. Zmniejszyc ogien, przykryc i podgrzewac przez 15 min. Dodac mala ilosc mleka (z tych 2 szkl) i wymieszac z maka, powoli wlac do zupy, ciagle mieszajac.
            3. Dodac reszte mleka i wedzonki. Gotowac mieszajac przez 5 minut lub do chwili gdy mieszanina sie zagotuje i zgestnieje. Na wierzch dodac ser i mieszac az sie rozpusci.

            Chicken & Red Pepper Corn Chowder
            2 plastry bekonu, pokrojone w drobne kawaleczki,
            1 mala cebula posiekana
            3/4 szkl pokrojonej w kawaleczki czerwonej papryki typu bell (slodkiej)
            1 puszka kremowej zupy ziemniaczanej
            1 puszka "creamed corn" (to wyglada jak kukurydza puree)
            1/4 szkl mleka
            1/4 szkl wody
            1 szkl pokrojonnego drobno pieczonego kurczaka

            1. Podsmazyc bekon w srednim garnku az bedzie chrupiacy, wyjac i odsaczyc na papierze, tluszcz wylac z wyjatkiem jednej lyzki stolowej.
            2. Na tym podsmazyc cebule i papryke na srednio-malym ogniu przez 6 minut lub do chwili gdy cebula zmieknie. Dodac zupe ziemniaczana, kukurydze, mleko i wode.
            3. Zwiekszyc ogien na sredni i gotowac 5-7 minut. Dodac kurczaka i gotowac przez 5 minut.
            Na talerzu posypac bekonem.

            Roasted Corn Chowder
            1/2 kg mrozonej kukurydzy (same ziarna)
            3 plastry bekonu, grubo pokrojonego
            2 lyzki masla
            1/2 szkl pokrojonej czerwonej slodkiej papryki
            1/2 szkl selera w plasterkach
            1/4 szkl szalotki w plasterkach
            3 lyzki maki
            2 puszki ( po 14 uncji, czyli 800 g razem) bulionu z kurczaka
            1 1/2 szkl smietanki slodkiej

            1. Podgrzac piekarnik do 425 F . rozlozyc kukurydze, zamrozona, na blasze do pieczenia i piec 15-20 minut, co jakis czas mieszajac, az zrobi sie jasnobrazowa i podpieczona. W tym czasie podsmazyc bekon przez 3-4 minuty w duzym garnku na srednim ogniu, az zbrazowieje. Odsaczyc tluszcz.
            2. W tym samym garnku rogrzac maslo az zacznie syczec; podsmazyc papryke, seler i szalotke na srednim ogniu przez 5 minut lub do chwili gdy zrobi sie chrupko-miekka. Dodac make i gotowac az zabulgocze. Dodac bulion i kontynuowac gotowanie przez 3-5 minut lub do chwili gdy sie zagotuje.
            3. Zmniejszyc ogien do srednio-malego i dodac kukurydze, bekon i smietanke. Gotowac, mieszajac przez 10-12 minut.

            Wg ksiazki, chowder pochodzi z francuskiego chaudiere, co oznacza zelazny gar uzywany przez francuskich osadnikow, ktorzy w 1730 przybyli na wybrzeze Kanady. Ich sasiadami byli Indianie Micmac, ktorzy zywili sie glownie malzami, ktore umieszczali w wydrazonym pniu drzewa, zalewali woda i dodawali rozgrzene kamienie. Stopniowo tradycja gotowania malzy i zelazne garnki wymieszaly sie, stwarzajac zupy chowder. Wczesne chowder byly zwykle gotowane z zelaznych porcji jak solona wieprzowina, chleb, lokalne ryby i malze. W XIX w ziemniaki zagescily chowder, a potem zaczeto dodawac mleko i smietanke. Kucharze na Rhode Island robia swoje chowder z pomidorami i ziolami, ktore zaczely byc znane pod nazwa Manhattan Clam Chowder.

            A ja musze poszukac przepisow na krabowe chowder i te z owocow morza. Kiedy z jesczez niemezem odiwedzilismy zachodnie wybrzeze, co wieczor odwiedzalismy inna knajpke zamawiajac chowder. I kazdy byl inny i kazdy pyszny smile
            • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe 23.10.12, 05:49
              I wracajac do Chili...pytalam meza o te pokrojone mieso (rodowity Hamerykanin z Ohio), tylko wzruszyl ramionami i powiedzial, ze najlepsze chili jakie jadl, bylo zrobione z 20 odmian papryczek...Za to w ksiazce znalazlam informacje, ze co jest w chili, zalezy gdzie sie je je. W Teksasie (jiiihaaa!) bedzie mialo mieso w kostke i zawieralo wedzone papryczki chili; w Cincinnati natomiast jest zupelnie inaczej. Two-way Chili jest przyprawiane cynamonem i innymi przyprawami z Bliskiego Wschodu i serwowane na spagetti. Three-way jest zas dodatkowo podawane ze starkowanym Cheddarem. Four-Way ma tez posiekana cebule a Five _way ma na wierzchu dekoracje z czerwonej fasoli. Jest tez tradycyjnie podawane z dwoma hot-dogami posypanymi serem. Natomiast w Nowym Meksyku chili moze byc ugotowane z baranina lub jagniecina zamiast wolowiny.

              Akurat w Nowym Meksyku chili nie probowalam (jeszcze, ale nic straconego, bo niedaleko od nas), ale za to mialam jadra bycze posiekane w cienkie plasterki, upanierowane i usmazone na chrupko. Calkiem dobre! Choc nie umywwaja sie do smazonego grzechotnika...

              Ale wracajac do tematu..

              30-minutowy gar chili
              Po puszce: czarnej fasoli; chickpeas, czerwonej fasoli
              2 lyzki oleju
              1 duza posiekana cebula
              2 srednie posiekane marchewki
              1 duza slodka papryka zielona
              2 posiekane zabki czosnku
              1 puszka 28 oz pokrojonych pomidorow z sokiem
              2 lyzeczki ostrego sosu chili

              1. Odsaczyc i przeplukac fasole. Podgrzac olejj na srednim ogniu, dodac cebule, marchew, papryke i czosnek. Gotowac mieszajac 8 minut lub gdy warzywa zmiekna.
              2. Dodac wszystkie fasole i reszte skladnikow. Zagotowac na duzym ogniu.
              3. obnizyc ogien do malego, przykryc i dusic , mieszajac co jakis czas, przez 12 do 15 minut.


              Touchdown chili
              1 puszka (400 g mniej wiecej) fasoli czerwonej lub czarnej
              1/2 kg mielonej wolowiny lub indyka
              1 szkl posiekanych warzyw: slodkiej papryki, marchwi i cebuli.
              1 puszka pokrojonych w kostke pomidorow
              1 puszka (8 oz) sosu pomidorowego
              1 paczka mieszanki przyprawowej chili
              1/2 szkl sera Cheddar startego
              1/4 szkl posiekanej cebuli

              1. Wyplukac fasole. Smazyc mieso i warzywa w duzej patelni na srednio-wysokim ogniu az mieso przestaje byc rozowe, rozbijajac brylki lyzka. Wylac tluszcz.
              2. Dodac fasole, pomidory, sos pomidorowy, przyprawy chili i zagotowac. Zmniejszyc ogien, przykryc i dusic przez 10 minut.
              W talerzu na wierzch dac lyche posiekanej surowej cebuli i druga sera

              Drugie, Teksanskie chili-Big Bowl of Red-bo dla Teksanczyka to wlasnie znaczy chili smile

              ok 700 g chudego wolowego miesa mielonego
              2 posiekane zabki czosnku
              1 1/2 lyzki chili (proszku)
              1 3/4 ostrego lub lagodnego sosu salsa
              3 lyzki sosu sojowego
              1 1/2 szkl mrozonej zielonej fasolki szparagowej
              1 puszka czarnej fasoli, oplukanej i odsaczonej

              1. Smazyc wolowine z czosnkiem i chili w duzym garnku na srednim ogniu, az zbrazowieje. Dodac salse i 1 lyzke sosu sojowego, zagotowac.
              2. Zmniejszyc ogien, przykryc i dusic przez 15 minut. Dodac fasolke i podgrzewac nastepne 15 minut. dodac czarna fasole i podrzewac koeljne 5 minut. Zdjac z ognia i dolac reszte sosu sojowego.
              Serwowac z lyzka kwasnej gestej smietany.

              Moje ulubione chili-klasyczne American Chili Pot
              1/2 kg chudej mielonej wolowiny lub mielonego indyka
              1 puszka czerwonej fasoli z woda
              1 mala puszka ( 8 oz) sosu pomidorowego
              1 lyzka octu
              2 lyzki przyprawy chili w proszku
              2 lyzki suszonej cebuli (granulki lub platki)
              1 lyzeczka cukru (opcjonalna)
              1/4 lyzeczki soli czosnkowej

              1. Wwalic mieso do duzego gara, podgrzewac na srednio-duzym ogniu przez 4-5 minut, lub do chwili gdy zbrazowieje, mieszjac brylki i rozbijajac je bokiem lyzki. Wylac tluszcz.
              2. Wsypac fasole z jej woda, sos pomidorowy, ocet, chili, suszona cebule, sol czosnkowa i cukier, jesli ktos uzywa. Zagotowac a nastepnie natychmiast przykrecic ogien, przykryc i dusic, mieszajac oc jakis czas, przez 15-20 minut (moim zdaniem troche dluzej). Potem mozna sobie regulowac smak, dodajac troche wiecej octu albo cukru.

              W talerzu przyozdobic siekana szalotka, kwasna smietana lub startm serem Cheddar, jesli ktos lubi.
              • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe 23.10.12, 06:00
                Ekhem , literowka mi sie trafila w przepisie na chowder z kurczakiem. To byla sol a nie spol-wybaczcie hamerykance , jest 11 w nocy i oczy sie zamykaja...
    • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe - placki 23.10.12, 07:31
      U nas ostatnio takie:
      Smażone zielone pomidory
      Plastry pomidorow maczamy w rzadkim ciescie naleśnikowym (1/2 szkl. maki, jajko, 1 szkl. mleka, sól), panierujemy w bułce tartej i smażymy na oleju.

      W takim samym ciescie maczamy krążki cebuli, już nie panierujemy, tylko wrzucamy na goracy olej.

      Placki z bambusem
      1 kg ziemniaków utrzeć, dodać 1 cebule, 10 dag mąki, 2 jajka, małą papryczkę chili, sól, pokrojone pędy bambusa z puszki. Smażyć na rozgrzanym oleju, podawać z sosem majonezowym.

      Zas na slodko:
      Słodkie pierożki z lukrem
      30 dag mąki posiekać z 20 dag masła, dodać 5 dag cukru, 2 żółtka, 2 łyżki śmietany – zagnieść, schłodzić, rozwałkować, wyciąć kwadraty, nadziać masą, upiec w 200C na złoto, poluktować. Masa: 50 dag jabłek utrzeć, wymieszać z 5 dag cukru.
      • balamuk Re: Kulinaria zimowe - placki 23.10.12, 18:38
        Smażone zielone próbuję zrobić, od kiedy książkę przeczytałam - i jakoś tak schodzi...
        Hamerykanko, te przepisy genialne na jesień-zimę! Co prawda będę musiała się przełamać, coby mleko do zupy dodać, ale spróbuję. A pierwsze chili wyszło bardzo dobre (żeby nie ten wół, który stanowczo zapomniał smile).
        • hamerykanka Re: Kulinaria zimowe - placki 23.10.12, 18:46
          To sie ciesze bardzo, ze wyszlo!! smile
          Jesli ktos bedzie zainteresowany, moge dalej tlumaczyc przepisysmile. Wybieram takie, ktorych skladniki sa dostepne w Polsce bez problemu-przejrzalam przepis na Manhattan Clam chowder i zawiera m.in sok z malzy (tu w kazdym markecie mozna kupic sloiczek, w Polsce nie wiem?)
          • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe - placki 24.10.12, 13:02
            A ja zielone pomidory panierowałam, w jajeczku i bułeczce. Pychotka.
            • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria zimowe - placki 24.10.12, 13:03
              PS. A czy pamiętacie dżem z zielonych pomidorów?
              • czekolada72 Re: Kulinaria zimowe - placki 24.10.12, 19:36
                Jezeli masz na mysli, czy pamietam, ze w spizarni jest jeszcze kilka sloikow dzemu z zielonych pomidorow - to tak - pamietam smile
                • czekolada72 Pory jesienne 24.10.12, 19:37
                  Pory, w kawałkach podgotowujemy w lekko osolonej wodzie. 2 zółtka ucieramy z pol lyzeczki cukru i sokiem z 2 cytryn, dolewamy 4 łyżki goracego wywaru i mieszamy, nie przerywajac mieszania wlewamy zoltka do gotujacego sie wywaru - ok szklanki i gotujemy az do zgestnienia. Polewamy pory, podajemy i zjadamy.
                  • asia.sthm Re: Kulinaria zimowe 27.10.12, 08:53
                    toto z lewej to chyba to slawne "ciasto drozdzowe" z googlowego gulaszu sniadaniowego, czyli zwykla wata do grzanek. Tu z kurkami, borowki i köttbullar.

                    https://www.dn.se/Images/2012/10/27/mat.jpg
                    • ewa9717 Re: Kulinaria zimowe 27.10.12, 09:22
                      To z prawej to nie zaden kot w butach, ino mielone wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka