03.10.06, 13:55
Wiadomo powszechnie, że Gurua lubi wino. Nie ona jedna zapewne. Ja z win
najbardziej lubie to na "S", czyli skrzynkę wina wink. Tak sobie myślę, jakie
wino pasuje do spagetti carbonara ? Na logikę rzecz biorąc chyba białe
wytrwane albo półwytrawne? Co Wy na to? I ogólnie jaki jest wasz stosunek do
wina, bo ja nie mam jakoś wina zakorzenionego w świadomości. W gościach albo
knajpie prędzej. W domu to raczej piwo albo alkohole wysokoprocentowe. A
swoją drogą dlaczego tematyka gotowania zawsze jest w portalu dla kobiet? np.
na onecie. Przecież powszechnie wiadomym jest, że najlepsi kucharze na
świecie to faceci. smile))
Obserwuj wątek
    • maalza Re: wino 03.10.06, 14:09
      Tak, na logikę pasuje białe wytrawne lub półwytrawne.
      Stosunek do wina? Jak najbardziej pozytywny. Generalnie jestem mało alkoholowa,
      może to po prostu dlatego, że zimne trunki niesamowicie mnie mierżą. Pod tym
      wzgledem nie jestem chmielewska, bo piwa nie znoszę. Toleruje tylko i wylącznie
      wino, ale to chyba wystarczy. Najlepiej czerwone pólwytrwane. Mniamsmile
      Jak tak dalej pójdzie to w alkoholizm wpadnę, nie ma to jak kieliszeczek przed
      snem tongue_out A teraz to juz idzie na kubki, bo zaczyna się sezon na grzane z
      przyprawamismile
      • edyta95 Re: wino 03.10.06, 14:28
        z tym, że mężczyzna to najlepszy kucharz mogę dyskutować, ale uprzedzam krew
        się poleje
        • maalza Re: wino 03.10.06, 14:33
          Zacznijmy od wyjaśnienia kto to jest najlepszy kucharz? Najepszy to ten,
          którego jedzenie najbardziej nam smakuje. A smaki to rzecz gustu, a o gustach
          ludzkich się nie dyskutujesmile) Nie ma tu miejsca na płeć, po prostu.
          • 36krzysiek Kuhaże 03.10.06, 14:52
            Moja kablówka zafundowała mi kanał Kuchnia TV. Większośc programów prowadzą
            menszczyźni. Słynna Marta Stiułart robiła szkolenie, jak sie składa
            koszulki smile))
            • edyta95 Re: Kuhaże 03.10.06, 15:09
              większość programów prowadzą mężczyźni bo:
              -oglądają to baby, a one wolą patrzeć nawet na brzydkiego chłopa zamiast na
              inną babę, z zazdrości o kiecki pewnie i fartuszki
              -chłopy pchają się wszędzie niezależnie od umiejętności i wiedzy, patrz
              teleturnieje, inny przykład pan Makłowicz, który gotować nie umi ale ...
              -potrafi czarować gadką
              -kobiety zamiast robić karierę rodzą dzieci dla LPR
              -jakoś tak się składa, że jak jest wybór kogo zatrudnić, a jest do wyboru i
              facet i kobitka z tymi samymi umiejętnościami, to wygra facet, może przez te
              potencjalną ciążę u młodych a co innego u starszych (to nie moje mądrości, to
              statystyka)
              to tak z marszu, po zastanowieniu strzelę innymi argumentami
              smile))
              • g0p0s Re: Kuhaże 03.10.06, 15:47
                Podobno faceci mają więcej kubków smakowych. Gdzieś tak wyczytałem.
                • edyta95 Re: Kuhaże 03.10.06, 15:51
                  nieprawda, zrobiono nawet badania i statystycznie to kobiety są lepszymi
                  sensorykami
                  • g0p0s Re: Kuhaże 03.10.06, 15:57
                    OK. Kobiety mają więcej kubków smakowychsmile
                    A tymi sensorykami to sobie nie nagrabiłaś? smile))
      • wwwww.wineport.pl Re: wino 05.11.07, 23:36
        wink))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • wwwww.wineport.pl Re: wino 05.11.07, 23:36
        wink)zapraszam
    • xkropka Re: wino 03.10.06, 15:27
      Nie wiem, czy do spaghetii carbonara to bym rieslinga albo innego reńskiego nie
      proponowała...
      Po zastanowieniu przychodzi mi jeszcze do głowy chardonay, którego lekko
      maślana łagodność nie konkurowałaby z delikatnym sosem.

      A wino lubię najbardziej z alkoholi, im czerwieńsze i bardziej wytrawne, tym
      lepiej.
    • woloduch1 Re: wino 03.10.06, 15:54
      Meska szowinistyczna swinia!!! 8-{)>

      Pozdrawiam

      Woloduch
    • woloduch1 Re: wino 03.10.06, 15:58
      A tak troche bardziej serio: jesli to prawda, to dlaczego na dworach
      szlacheckich byly kucharki, a nie kucharze?
      Ponadto: najlepsi to sa szefowie, a nie kucharze. Serio. Taki szef to tu dosypie
      soli, tam doda rozmrynu, owdzie zniweluje tymiankoem, zamiesza, sprobuje... i
      tak jak Siemion z grzybkami...

      Pozdrawiam

      Woloduch
    • never_enough Re: wino 03.10.06, 17:15
      Czytam Twój wątek Krzysiu i trach...poleciałam do kuchni nalać sobie smaczną
      wytrawną lampkę do obiadku. A do domu wpadłam tylko na chwilę, bo muszę
      niedługo wracać na posterunek celem pilnowania fachowców, którzy meble kuchenne
      montują. A wiadomo: jak dobrze wykonają robotę to i gotowanie będzie pysznie
      szło wink)
      • edyta95 Re: wino 04.10.06, 09:01
        no prosze, prawie nam dyskusja wyszla smile
    • lylika Re: wino 04.10.06, 09:33
      Do spaghetti pije się zwykle wina czerwone, lżejsze ale do carbonara może być białe, i tu reńskie wytrawne są jak najbardziej na miejscu. Może być Riesling ale najlepiej Kabinett, bo pozostałe zdecydowanie bardziej pasuja do mięs, jako że mają wyraźną nutę owocową.
      A mój stosunek do wina? No, jak to najlepiej ująć?
      To nektar bogów. Wszystkie inne trunki oddam za wino.
      • 36krzysiek warte Alicji 04.10.06, 09:47
        siedzę sobie wczoraj, szykuję półpodukty do obiadku, tu siekam cebulkę, tam
        kroję boczek. Przed oczami wciągające wydarzenia polityczne w TV a na stole
        dwie szklaneczki- jedna z winem, druga z bialkiem jajecznym po odseparowaniu
        żółtek do sosu. I teraz zagadka. Czego sobie chlapnąłem dla kurażu ?!
        • lylika Re: warte Alicji 04.10.06, 09:51
          Czy ze złości biłeś pianę?smile
        • dorka_31 Re: warte Alicji 04.10.06, 09:52
          O kurcze, przypomniałeś mi...
          Wczoraj dawałam mojej psicy żółtko jajka (białko szkodzi na sierść, a żółtko
          wręcz przeciwnie), też więc je odseparowałam i teraz tak sie zastanawiam co ja
          zrobiłam z tą szklaneczką z białkiem... Jakoś nie przypominam sobie, żebym ją
          myła ani nie zużyłam... Czyżby stała tam na stole?? Jakoś rano nie wpadła mi w
          oko...(ale o tej porze to ja mało co zauważam). Jak myślicie, zaśmiardnie
          się?...
          • lylika Re: warte Alicji 04.10.06, 10:01
            dorka_31 napisała:
            Jak myślicie, zaśmiardnie
            > się?...
            ...
            Nie zdąży, ale może ktoś wypić!
            • dorka_31 Re: warte Alicji 04.10.06, 10:16
              lylika napisała:

              > Nie zdąży, ale może ktoś wypić!

              Myślisz, że by zaszkodziło?
              Na szczęście raczej niemożliwe, bo w domu jest tylko psica. Mąż juz w pracy.
              Dzwonił niedawno, więc nie wypił (jakby to zrobił, to z pewnością by
              powiedział!). Będzie jeszcze tata, ale tylko na chwilę po psa i z powrotem.
              Chyba się raczej nie skusi...
              • maalza Re: warte Alicji 04.10.06, 10:19
                Chyba, że tata wróci ze spaceru spragiony i złapie za kubek mysląc, że to wodasmile
                Znam kilka takich przypadków, niektórzy nawet w zapomnieniu łykają oleje
                silnikowe i rozpuszczalnikismile
                Wystarczy poczytać wątek na forum Kuchnia o tragicznych pomyłkach w kuchni -
                odsmucacz 100%!
                • dorka_31 Re: warte Alicji 04.10.06, 10:48
                  Jakoś nie sądzę...
                  Chociaż... Kiedyś wlał do baku ropy zamiast benzyny (trochę się zdziwił, że tak
                  mało zapłacił, ale nie wgłębiał się dlaczego), po czym robił sensację jadąc
                  przez ulicę zrywami oraz z hukiem (bo silnik się blokował, z rury wydechowej
                  strzelało, do tego jeszcze kłębił się za nim gęsty dym). Fakty skojarzył
                  dopiero w domu. Nie wiem jak potem doprowadził pojazd do stanu właściwego, ale
                  jak opowiadał, to ubaw mieli wszyscy smile)
                • dorka_31 Re: warte Alicji 04.10.06, 17:16
                  Informuję zainteresowanych, ze szklaneczka z białkiem stała tam, gdzie ją
                  zostawiłam. Więc jednak dobrze pamiętałam, że jej nie myłam...
                  Nikt nie wypił i nawet zapaszku nie było. Eeeee tam, chała - tak bez żadnych
                  atrakcji...wink))
                  • never_enough Re: warte Alicji 04.10.06, 19:41
                    Dorka, może jeszcze raz zastaw pułapkę, ale w szklance obok daj inny płyn
                    (pitny troszkę). Może wtedy ktoś się natnie wink))))
    • berek_76 Re: wino 04.10.06, 21:50
      Nie lubię wina. Nie lubię alkoholu w ogóle. Nadmiar alkoholu w kremie potrafi mi
      kompletnie uniejadalnic nawet bardzo dobry tort. Nienawidzę czekoladek z likierem.

      Wino, jeśli muszę, pijam z zaciśniętymi zębami. I w ogóle pijam na ogół tlyko
      wódkę, bo nią mi się nikt nie każe delektowac, moge się krzywic, ile wlezie
      (gdybyście zobaczyli moje zdjęcie ślubne, to koszmarny grymas na moim ryjku nie
      jest po wódce, tylko po szampanie big_grin )

      Ma to swoje plusy - nie mam zielonego pojęcia, co to kac, bo w życiu nie zdołam
      się zmusic do wypicia takiej ilości alkoholu, jaka mogłaby mi zaszkodzic.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • abere8 Re: wino 04.10.06, 22:18
      Kocham wino, ale tylko wytrawne, i biale, i czerwone (z naciskiem na czerwone).
      Nie lubie Chardonnay, chociaz znalazlam tu jedno nowozelandzkie, ktore moze byc
      (pewnie dlatego, ze nietypowe jak na Chardonnay smile

      W ogole Nowa Zelandia to kraina winem plynaca - te Pinot Noiry, Shirazy,
      Cabernet Sauvigniony smile Australijskie i lokalne - miodzio! Najfajniej jest
      wybrac sie do ktoregos z winnych regionow i chodzic na "wine tasting" po
      okolicznych winiarniach, zaparkowawszy uprzednio samochod w bezpiecznym miejscu.
      W listopadzie mi sie cos takiego szykuje smile

      Mocne alkohole mi raczej nie wchodza, chyba ze pod postacia drinka z roznymi
      dodatkami. Czysta wodke (a raczej tequile - nie wiem, czy ona sie do wodek
      zalicza) pilam tylko raz, na weselu siostry mojego meza. Ale to zadna
      przyjemnosc, tylko piecze straszliwie i trzeba popijac. To ja juz wole sobie
      zawczasu zmieszac z popitka i miec drinka do delektowania sie smile
    • viking2 Re: wino 05.10.06, 02:51
      36krzysiek napisał:

      > Wiadomo powszechnie, że Gurua lubi wino. Nie ona jedna zapewne. Ja z win
      > najbardziej lubie to na "S", czyli skrzynkę wina wink. Tak sobie myślę, jakie
      > wino pasuje do spagetti carbonara ? Na logikę rzecz biorąc chyba białe
      > wytrwane albo półwytrawne? Co Wy na to? I ogólnie jaki jest wasz stosunek d

      W zasadzie to te dosyc scisle reguly "ktore wino pasuje do czego" juz sie bardzo
      rozluznily i pija sie co komu bardziej podchodzi. Osobiscie do spaghetti
      wybralbym czerwone wytrawne - zawszec to te kluchy jednak sa z miesem (zdaje
      sie, ze sos jest z boczkiem?), ale i we Francji na wlasne oczy widzialem ludzi
      pijacych biale do spaghetti, czerwone do kurczaka, rozowe do ryby i tak dalej
      (na poludniu sam sie rozsmakowalem w rozowym i jednego dnia pilem je pod
      kalmary, drugiego pod zeberka wieprzowe...) Jedno, czego nigdy nie widzialem, to
      ciezkie czerwone wino do ostryg...
      • abere8 Re: wino 05.10.06, 05:43
        Ale carbonara to bialy sos, czasami nawet z bialym winem w sobie, nie? To troche
        nie bardzo czerwone do niego pic. Moze rose, to jeszcze, jak ktos lubi, bo ja
        nie bardzo. Musialoby czerwone byc bardzo dobrze dobrane smakiem do tej
        carbonary, zeby sie nie gryzlo smile
        • viking2 Re: wino 06.10.06, 03:09
          abere8 napisała:

          > Ale carbonara to bialy sos, czasami nawet z bialym winem w sobie, nie? To troch
          > e
          > nie bardzo czerwone do niego pic. Moze rose, to jeszcze, jak ktos lubi, bo ja
          > nie bardzo. Musialoby czerwone byc bardzo dobrze dobrane smakiem do tej
          > carbonary, zeby sie nie gryzlo smile

          Totez wlasnie, jak mowie: co komu bardziej podchodzi (moze sam jestem
          "zwichrowany" tym, ze nie przepadam za bialym winem...).
          A rozowe to dopiero w tym roku - bo poprzednio kilka razy probowalem i jakies mi
          sie wydawalo w najlepszym razie nijakie. A w tym roku sprobowalem w Nicei
          niejakiego "Chateau Roubine rose" - i juz nie chcialem niczego innego. Na
          nieszczescie maja je w zasadzie tylko regionalnie, na poludniu Francji (szukalem
          w Paryzu, ale nie znalazlem).
          Oczywiscie to znow jest uzaleznione od smaku i upodoban, podobnie jak np. ktos
          kto uwielbia flaki nie tknie zupy pomidorowej albo na odwrot...
          • abere8 Re: wino 06.10.06, 03:57
            Co kto lubi, ale dobranie wina do potrawy tez jest wazne. Kiedys troche w to nie
            wierzylam, ale bylam kiedys na takiej kolacji skladajacej sie z kilku dan i do
            kazdego bylo dobrane odpowiednie wino - po kieliszku. No i jakos tak w polowie
            posilku skonczylam ktores danie, ale wino mi jeszcze zostalo, wiec sie dalej
            powolutku delektuje, no pycha. Po czym podano kolejna potrawe, sprobowalam
            troche i dokonczylam wino, ktore w tym momencie wydalo mi sie niemalze wstretne!
            Do poprzedniego dania smakowalo wysmienicie, a do tego jak piesc do nosa i samo
            sie wydawalo okropne.
    • lylika Re: wino 11.10.06, 19:05
      Jestem bardzo rozzłoszczona tą całą sprawą kabelkową. Nie mogę pojąć jak można tak arogancko traktować klienta, w dodatku kogoś, kogo się zna i codziennie od lat mówi mu dzień dobry. Ale nie o tym miało być. Kiedy jestem rozzłoszczona najlepiej na mnie działa dobre wino. Na poprawę samopoczucia otworzę butelkę białego kalifornijskiego wina, które dostałam od Edyty i G0p0sa z okazji zebrania a którego nie zdążyliśmy wypić razem. Jak wyzdrowiejecie wypijemy razem następną. Cin cinsmile
      • asia.sthm Re: wino 11.10.06, 19:41
        daj kochana , chlapne sobie z toba.
        Chca mnie teraz wykonczyc w pracy (dopiero wrocilam!), bo jestem niby po
        wakacjach i taka ladnie opalonowypoczeta.
        Na Florydzie tez sie pije kalifornijskie i tak mi pieknie teraz zapachnialo i
        tak mi sie znow za dzieckiem zatesknilo przy okazji.


        Ooo, juz mi lepiej
        smile)
        • lylika Re: wino 16.10.06, 20:52
          Zapraszam na kieliszek chianti. Nie wiedzieć kiedy stuknęło mi 2000 postów na forum /ten będzie 2042/. Myślę, że to jest okazja do toastu.smile
          • woloduch1 Re: wino 16.10.06, 20:57
            No, no, no... W takim razie juz masz staz. zapraszam do AKTYWNEGO uczestnictwa w
            watku "Opowiesci..." . I zadnych wymowek, prosze...

            Pozdrawiam

            Woloduch
            • lylika Re: wino 16.10.06, 21:12
              Pomyślę o tym jutro... jak mawiała Scarlett O`Hara.smile
              • woloduch1 Re: wino 16.10.06, 21:43
                Pomysl, pomysl... Tylko wez po uwage, ze jak juz pomyslala, to wprowadzala
                myslenie w czyn w piorunujacym tempie i calkowicie bezwzglednie. Juz zacieram
                raczki myslac o Lylikowych oopowiadankach...

                Pozdrawiam

                Woloduch
          • dorka_31 Re: wino 16.10.06, 21:50
            lylika napisała:

            > Nie wiedzieć kiedy stuknęło mi 2000 postów na forum /ten będzie 2042/. Myślę,
            że to jest okazja do toastu.smile
            >

            Hmmm... A gdzie to widać ile postów kto napisał? (bo sama jestem ciekawa ile
            już popełniłam) wink)
            • woloduch1 Re: wino 16.10.06, 21:53
              Jak sie zalogujesz, to wejdz w "Moje forum". Tam znajdziesz.

              Pozdrawiam

              Woloduch
              • dorka_31 Re: wino 16.10.06, 21:55
                Dzięki!!!
                To ja lada moment będę miała 1000! (ten jest 996)
                Nooo, nie myślałam! Muszę pomysleć jak to uczcić wink))
                • woloduch1 Re: wino 16.10.06, 21:58
                  Jak to, jak to uczcic? Jest tylko jedna, jedynie poprawna odpowiedz: OPOWIADANKIEM!

                  Pozdrawiam

                  Woloduch
    • lylika WINO 12.04.07, 12:33
      Zobaczcie co mam! smile))
      img412.imageshack.us/img412/6554/070412aksamitukrainy001ov1.jpg
      • g0p0s Re: WINO 12.04.07, 12:35
        Brawo!
        • edeka5 Re: WINO 12.04.07, 14:31
          Przyniesiesz na spróbowanie???
          • lylika Re: WINO 12.04.07, 14:50
            edeka5 napisała:

            > Przyniesiesz na spróbowanie???
            ...
            Poczeka aż się spotkamy na mniej oficjalnym gruncie. smile
      • edeka5 Re: WINO 12.04.07, 15:07
        A gdzie dostałaś ten cymes?
        Widuję sklepy wina krymskie lub mołdawskie, czy to tam?
        • lylika Re: WINO 12.04.07, 15:24
          Przywiezione z Kijowa. Podobno tam też nie wszędzie można kupić.
          • bbbzyta WINO! i piwko też :) 18.04.07, 16:48
            W tym jakże przyjemnym wątku też muszę się dopisać smile
            "Aksamytu Ukrainy" próbowałam lat temu ...dzieści chyba.
            Na miejscu, tzn. w Kijowie. To były czasy!
            Smak niestety uleciał mi z pamięci smile
            Teraz lubię czerwone wytrawne. Przy nadmiarze gotówki
            udaję się na Karmelicką naprzeciwko pomnika Bohaterów Getta
            do sklepu pt. Winokracja, gdzie można macać po półkach
            w kameralnej atmosferze i pogadać z miłym panem właścicielem (chyba),
            który zawsze naopowiada różnych różności o trunkach.
            I jasne piweczko oczywiście! Kiedyś chciałam spróbować grzanego.
            Wzięłam przepis, ukręciłam kogel-mogel walcząc z pokusą,
            żeby go nie pożreć (bo uwielbiam, tylko mi się kręcić nie chce),
            podgrzałam, połączyłam (a może na odwrót?), zdegustowałam...
            PRZEŻYŁAM NAJGORSZE ROZCZAROWANIE W MOIM ŻYCIU!
            Ale mi było szkoda! Zmarnowane piweczko i kogel-mogel też zmarnowany!!!
            NIGDY WIĘCEJ!!!
            Teraz jak mi różni opowiadają o piciu piwa z sokiem itp. na słodko, to myślę,
            że oni zboczeńcy są!!!
            • cytrynka6543 Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 17:29
              bbbzyta napisała:

              Teraz jak mi różni opowiadają o piciu piwa z sokiem itp. na słodko, to myślę,
              > że oni zboczeńcy są!!!

              O to,to bbbzyto! Podaję Ci obie łapki i popieram w całej rozciągłości
              tematu,także w kwestii: "ukręciłam kogel-mogel walcząc z pokusą,
              > żeby go nie pożreć (bo uwielbiam, tylko mi się kręcić nie chce)"-bratnia
              dusza,jak nic!!!
            • groha Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 18:05
              O kurczę, to ja się nie przyznam, że czasem lubię grzane wino z korzeniami... smile
              I słodkie, gorące piwo czasem też, szczególnie, gdy zimno, ciemno i do domu
              daleko. Zresztą, nie to jest najważniejsze, jakie wino (czy piwo) piję, lecz - z
              kim. W doborowym towarzystwie nawet cienkusz potrafi mieć smak ambrozji,
              nieprawdaż?
              • cytrynka6543 Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 18:18
                Prawdaż Groho,prawdaż! Przetestowałam,wiem.
                A tak a`propos to grzane wino i ja lubię ale piwo na ciepło to jest herezja!!!
                • groha Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 18:51
                  Być może, nie piłam na ciepło, to nie wiem. Na bardzo gorąco, z dodatkami i
                  owszem, nawet bez obrzydzenia. Nie wykluczam, że np. na upalnej plaży nie
                  wzięłabym tego do ust, ale w śniegu i mrozie, to nawet kawę z mlekiem wypiję,
                  byle była gorąca. A normalnie biała mnie mdli. Widać skostniały człowiek
                  skłonniejszy do różnych zboczeń i herezji, albo co smile
                  • cytrynka6543 Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 18:59
                    groha napisała:

                    > Widać skostniały człowiek
                    > skłonniejszy do różnych zboczeń i herezji, albo co smile
                    • cytrynka6543 Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 19:03
                      No i wytło!
                      Miało być to co powyżej plus:
                      "No właśnie,albo co??? I o jakiej skostniałości Ty piszesz?! Dałby los taką
                      werwę i bystrość umysłu jak Tobie,oj dałby,dał!"
                      • groha Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 19:39
                        A niech ręka boska broni! Bystrość i werwa u mnie czasem, jak ta woda pod górę,
                        niestety. Nawet wrogowi nie ma czego życzyć, haha. Ale dzięki za dobre słowo,
                        Cytrynko smile A z tym skostnieniem, to ono z zimna też się zdarza i właśnie na
                        nie, takie gorące piwko, albo winko - malyna!
                        • cytrynka6543 Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 19:47
                          No,często ta woda pod górę u Ciebie,często! Pozazdrościć!
                          A co do skostnienia z zimna,to ja na to też uważam piwo,niekoniecznie
                          gorące;takie z lodóweczki rogrzewa,że hej! A i winko jest niezłe,tyle,że ja
                          preferuję białe...też z lodóweczki!
            • lylika Re: WINO! i piwko też :) 18.04.07, 23:35
              bbbzyta napisała:
              > Wzięłam przepis, ukręciłam kogel-mogel
              ...
              Omatkoboskozktóregokolwiekkościoła, co to za herezje? Jeśli już podaje się grzane piwo, to wyłącznie z niewielką ilością cukru, goździkami i kawałkiem laski cynamonu.
              Kto podaje z jajami, no kto???
              • bbbzyta Re: WINO! i piwko też :) 19.04.07, 07:42
                Lyliko, pewnie rację masz na 100%, ale ja dziewczęciem wtedy będąc bez doświadczeń o tem nie wiedziałam i chciałam to piwko zrobić wedle wszelkich możliwych zasad, z fontanną i wodotryskiem! No i fontanna prawie była - nie napiszę jaka :[
                Co do grzanego winka, zgadzam się z szanownymi przedmówczyniami/przedpisczyniami (? - ojej, trochę się to politycznie kojarzy :[, sorry), że to rzecz przyjemna smile. Ale piwo grzane do dziś wzbudza we mnie niechęć głęboką... do pokonania ew. WYŁĄCZNIE w dobrym towarzystwie, co się zgadzam z szanowną grohą na 100%! A szanownej cytrynce ręce ściskam w podzięce smile))
            • manai Re: WINO! i piwko też :) 06.11.07, 12:18
              pan w winokracji, ten najbardziej gadatliwy i snujacy opowiesci, to chyba nie własciciel, tak sie kiedys zgadało. ale nie zgadzam sie z tym, że trzeba odłożyc pieniądze na wizytę tam - już nie raz doradził mi pyszne wino po wczesniejszym zastrzeżeniu, że nie przekraczamy 30pln wink)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka