Wakacje tuż tuż, więc powtarzam sobie "Większy kawałek świata", żeby choć
trochę wciągnąć się w klimat i właśnie dojechałam do tego kawałka, gdy
Janeczka z Pawełkiem chcą się dowiedzieć, ile potrzeba mydła, żeby w jeziorze
zrobił się roztwór nasycony. No i przypomniała mi się reakcja dorosłych, gdy
będąc w podobnym wieku, chciałam zobaczyć, ile potrzeba farbki do bielizny,
czyli tzw. ultramaryny, żeby taki roztwór uzyskać w wannie. Delikatnie mówiąc:
nie byli zadowoleni, o ile pamiętam. A potem, niestety, sama też nie bardzo
byłam, kiedy moje dzieciątko robiło różne doświadczenia, np. ile skoków przez
ławkę wytrzyma rower, jak przerobić regał na treningową ściankę wspinaczkową i
tym podobne. Cóż, dorośli są czasami zupełnie bez pojęcia, co tak naprawdę
jest potrzebne dziecku do życia. Zapomniał wół, jak sam był cielątkiem i tyle.
Też kiedyś robiliście takie różne próby i testy na wytrzymałość swoich
dorosłych? Opowiedzcie, opowiedzcie, nie ma się czego wstydzić, naprawdę