Dodaj do ulubionych

Mydliny, śmierdziele i inne takie :)

20.06.07, 15:04
Wakacje tuż tuż, więc powtarzam sobie "Większy kawałek świata", żeby choć
trochę wciągnąć się w klimat i właśnie dojechałam do tego kawałka, gdy
Janeczka z Pawełkiem chcą się dowiedzieć, ile potrzeba mydła, żeby w jeziorze
zrobił się roztwór nasycony. No i przypomniała mi się reakcja dorosłych, gdy
będąc w podobnym wieku, chciałam zobaczyć, ile potrzeba farbki do bielizny,
czyli tzw. ultramaryny, żeby taki roztwór uzyskać w wannie. Delikatnie mówiąc:
nie byli zadowoleni, o ile pamiętam. A potem, niestety, sama też nie bardzo
byłam, kiedy moje dzieciątko robiło różne doświadczenia, np. ile skoków przez
ławkę wytrzyma rower, jak przerobić regał na treningową ściankę wspinaczkową i
tym podobne. Cóż, dorośli są czasami zupełnie bez pojęcia, co tak naprawdę
jest potrzebne dziecku do życia. Zapomniał wół, jak sam był cielątkiem i tyle.
Też kiedyś robiliście takie różne próby i testy na wytrzymałość swoich
dorosłych? Opowiedzcie, opowiedzcie, nie ma się czego wstydzić, naprawdę smile
Obserwuj wątek
    • edyta95 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 20.06.07, 15:12
      wiem na jakiej zasadzie lalkom otwierają się oczy smile dzięki takim testom
      właśnie. I jeszcze wiem, że pierniczki muszą poleżeć, jak upiekłyśmy z siostrą
      to tatuś dziurki wiertarką wiercił, żeby na choinkę powiesić
    • eulalija Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 20.06.07, 15:17
      Ufarbowałam mojej Mamuni garnek herbatą, na amen, byłam na etapie farbowania
      tetrowej spódnicy falbanowej, tetry jakoś się mało ta herbata trzymała za to
      garnka doskonale.

      Ojca do palpitacji serca niemal doprowadziłam, gwoździem rozgrzewanym w
      płomieniu kuchenki gazowej robiłam brzegi zeszytu. Malowałam też framugę
      okienną siedząc okrakiem na parapecie 5-tego piętra (teraz bym tego nie
      zrobiła, z czasem wyrósł we mnie lęk wysokości).
    • g0p0s Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 20.06.07, 15:27
      Dla mydła nie ma roztworu nasyconego - nie ma formy krystalicznej. Próbowałem
      wychodować kryształy soli i cukru, ale nici z tego. Dosłownie, bo wg przepisu
      miały się tworzyć na nitce. Albo materiały nie takie, albo użytkowniksmile
      Milicjant ściągał mnie i ciotecznego brata z drzewa. O co mu chodziło? To było
      bardzo wygodne drzewo do przesiadywania na nimsmile)
      • groha Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 20.06.07, 16:23
        Goposie, bardzo jestem ciekawa, jaką metodą milicjant ściągał Was z tego drzewa?
        Bo ja raz widziałam taką scenę: na drzewie, na wysokości ok. 3 m, chłopaczek
        trzymający się kurczowo gałęzi i ryczący, jak trąba jerychońska, dookoła tłumek
        na czele z lamentującą matką i słusznej postury obywatelem dzielnicowym,
        popatrującym niepewnie do góry, nerwowo przestępującym z nogi na nogę i
        mamrocącym pod nosem: no i gdzieżeś tam wlazł, gówniarzu, gdzieżeś tam wlazł...
        A zaraz potem przyszedł sąsiad z drabiną i po prostu zdjął dziecko z gałęzi.
        Wtedy pan milicjant odetchnął głęboko, popatrzył ze wstrętem na rozemocjonowany
        tłumek i zakończył swoją ciężką akcję ratowniczą głosem ostrym, jak stal:
        natychmiast proszę się rozejść! smile
        • papuga_ara Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 20.06.07, 21:37
          Hm. To może nie z gatunku eksperymentów, ale podczas wakacyjnego pobytu u Babci
          zrobiłam pogrzeb zdechłemu kotu, leżącemu w pozie mocno już usztywnionej pod
          blokiem na trawie i nie odstraszyło mnie nawet to, że łaziły po nim w
          najlepsze mrówki... Bylam przekonana, że nikt mnie nie widzi, a potem byłam u
          Babci "na dywaniku", bo jej sąsiadki zaczęły donosić, że wnusia "tak się
          napracowała, ale czy rączki umyła po kotku?" big_grin
          I jeszcze wystrzygłam mojemu ukochanemu wilczurowi (miałam lat pięć z okładem,
          a wilczurek około roku) sierść na grzbiecie, bo mi się wydawało, że mu tam
          gorąco... Ściśle rzecz biorąc to mi się wydawało że gorąco mu wszędzie, a le z
          jakichś przyczyn (przebłysk rozumku??) zaniechałam strzyżenia na partii
          lędźwiowej... Ooooj, minę mojej Mamy kiedy wróciła do domu będę pamietać
          zawszesmile))))
        • g0p0s Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 21.06.07, 10:45
          Perswazjom osobistom ściagał. Człek był młody i głupi, to poszedł na współpracę
          z organamismile
        • mkostki Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 22.06.07, 10:52
          W takim wypadku jak uczy "Upiorny legat" nalezy usłać polankę pod drzewem
          kołdrami, piernatami i futrami w pośpiechu przywiezionymi z domu, a nastepnie
          namówić delikwenta, aby na tak przygotowane podłoże zechciał skoczyć.
          Przy wynoszeniu w/w akcesoriów z domu, nalezy pamiętać aby domknąć furtkesmile
          A' propos moich wyczynów, to ugotowałyśmy z koleżanką zupę tzw. "na winie"
          czyli wrzuciłysmy co się nawinie pod rękę i między innymi była tam żelatyna.
          Gluta, który się utworzył w garnku, nie dało się juz od nazcynia oderwać.
          Z tą samą koleżanką, mając lat 7, urządziłysmy sobie zabawę w piekło, dekorując
          jej mieszkanie taśmą do maszyny do pisania, przechowywaną przez jej mamę-
          korektorkę w celach regenaracji (czasy kryzysu). Innym razem robiłysmy wprawki
          do lanego poniedziałku, używając kolejno: strzykawek, kubeczków, balii.
          Wykładziny nie dało się uratować.
          Kiedyś zaprosiłam dużą częśc klasy do domu i jedna wyznaczona osoba ganiała po
          mieszkaniu resztę, odziana w buty narciarskie mojego taty. Ślady na parkiecie
          zostały dla potomności, która to potomnośc w postaci moich dzieci - kontynuuje
          dzieło.
          Wspomnień czar...
          • lylika Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 22.06.07, 10:56
            Mkostki, dobrze, że się odnalazłaś, bo jakoś tak nagle umilkłaś. smile
    • dorka_31 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 20.06.07, 22:05
      Swojego czasu byłam ciekawa ile kolorów stopionej stearyny uda mi sie uzyskać i
      w ogóle na jakie sposoby można ją topić. Na biurku miałam lampkę z metalowym
      kloszem. Tak klosz jak i żarówka świetnie nadawały się do topienia. Wiecznie
      też paliłam świeczkę na biurku, zaś stearynę skapywałam na biurko, talerzyk,
      ceratkę - co było pod ręką. Czasami próbowałam też kawałki stearyny łączyć ze
      sobą za pomocą zapałek lub płomienia swieczki i w uzyskanych kształtach
      dopatrywać sie czegoś, co da się nazwać. Najbardziej byłam dumna ze stearyny
      zielonej, którą w wyniku tych eksperymentów udało mi się uzyskać. Udało mi sie
      jakoś nie spalić mieszkania ani nie wyprodukowałam śmierdziela, choć biurko
      nosiło ślady różne, a i upstrzone stearyną było wszystko. Cóż - sztuka wymaga
      poswięceń, ale moi rodzice jakoś nie chcieli podejść do tego ze
      zrozumieniem... wink
      • ida14 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 20.06.07, 22:12
        ja lubie sobie wylawac stearynę na palec big_grin
        • l.mama Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 20.06.07, 23:14
          a ja rozpaliłam ognisko w swoim własnym pokoju, dom był jeszcze nie do końca
          wybudowany, ale ja tak się cieszyłam z tego pokoju że mało chałupy z dymem nie
          puściłam, tata nie podzielił mojego entuzjazmu sad
    • groha Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 21.06.07, 00:21
      Jak to było: dziecko+zapałki=pożar, czyli pożar-zapałki=dziecko smile
      Iduś, a te ćwiczenia z płonącą świeczką, to w jakim celu? Czyżbyś miała zamiar
      zostać także strażakiem? wink)
      • jotka13 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 21.06.07, 08:09
        A ja chciałam domowym sposobem wyprodukować bursztyny. Do garnuszka nalałam
        wody, wsypałam soli, do tego muszelki no i oczywiście kulki żywicy zebranej z
        drzewa wink)
        • aurelia76 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 21.06.07, 09:29
          Jotka, ja zrobiłam prawie dokładnie tak samo, z tym, że jeszcze dosypałam
          piasku. a słoiczek zakopałam w najdalszym kącie babcinego ogródka z zamiarem
          wykopania go na starośćsmile Ciekawe, czy jeszcze tam jestsmile
          • meduza7 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 21.06.07, 09:49
            a mnie się kiedyś tak spodobały bryłki lodu zebrane na lodowisku, były piękne
            jak kryształy, że zabrałam je do domu i schowałam do szafki z książkami...
            • goonia Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 21.06.07, 17:34
              poza robieniem bursztyu w sloiku (bez soli) probowalismy z kuzynem zobaczyc ile
              wody potrzeba, zeby zalac gniazdo os - takie w ziemi. Woda sie lala, najpierw
              nic sie nie dzialo a potem az za duzo, bo osy wylecialy drugim wejsciem, o
              ktorym nie mie;lismy pojecia. Ich zlosc padla na moja 3-4 letnia wtedy kuzynke,
              ktora stala najblizej. na udalo sie zwiac. Potem moczylismy mala w wielkiej
              miednicy z zimna woda, zeby jej opuchlizna zeszla i ciotka, zeby sie nie
              poznala. jakim cudem nikt nie uslyszal kuzynki wrzasku to sie dziwie do dzisiaj.
              • dorka_31 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 21.06.07, 21:35
                Zupełnie nie w temacie, ale przypomniało mi się teraz jak z przyjaciółką
                postanowiłyśmy swojego czasu sprawdzić jaki smak mają rozmaite jagódki z
                osiedlowych krzewów. Na szczęście te pierwsze były tak potwornie gorzkie, że
                odechciało nam się dalszych prób. Cud boski, że się nie potrułyśmy...
              • mkostki Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 22.06.07, 10:57
                To mi przypomina pewne wakacje na planatcji porzeczek u rodziny. Dorośli zajęci
                porzeczkami, a dzieci zajmowały się sobą między innymi wykopując basen na
                podwórku i napełniając go wodą ciągięta ze studni oraz robiąc konkursy, kto
                bardziej posłodzi herbatę. W tym wypadku roztwór nasycony, mimo kryszysowych
                czasów, udało się uzyskać.
                Pozdrawiam
          • jotka13 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 22.06.07, 08:02
            aurelia76 napisała:

            > Jotka, ja zrobiłam prawie dokładnie tak samo, z tym, że jeszcze dosypałam
            > piasku.
            A to dlatego mi nie wyszło - nie dodałam ważnego składnika wink)
            • the_dzidka Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 25.06.07, 11:11
              Ja byłam lepsza, bo specjalnie do tego celu przytargałam litr morskiej wody w
              słoiku, z Pobierowa smile
    • 36krzysiek Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 23.06.07, 19:38
      Raz doprowadziłem rodzinę do palpitacji, malując z nudów framugę okna w swoim
      pokoju na zółto i nakrapiając to potem w czerwone grochy smile Innym razem (mój
      ociec polował)zdjąłem z takiej deseczki w stylu trofea łowieckie, kieł dzika,
      przewierciłem go i nosiłem dumnie na rzemyku. O szybach wybitych w drzwiach w
      czasie dzikich zabaw w indian i kowbojów nawet nie wspomne. A! W liceum miałem
      manię malowania na ścianie czarną farbą nazw zespołów . Na szczęscie to były
      tapety.
      • ida14 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 23.06.07, 21:12
        Ja miałam zieloną farbą tytuły książek i wielkie "JOANNA CHMIELEWSKA" na żółto
        big_grin Widze, że my oboje artyści, Baronie smile
    • mika_p Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 24.06.07, 13:34
      Jesli chodzi o mydło, to moją ukochaną, najpiekniejszą w świecie, a rzadko
      spotykaną formą (z uwagi na to, że moja mama sprząta mieszkanie porzadnie) był
      ciagnący się, półprzezroczysty glut, powstający czasami w mydelniczce.
      Wiedziałam, że jego powstanie zależy od czasu, ale nie uwzględniłam siły
      proporcji. Kiedyś ubłagałam mame, żeby mi pozwoliła zostawić na noc namydlona
      wodę, tłumaczyłam jej, że rano "będzie ładna". Rano w misce była oblesna ciecz
      ze zwarzonym mydłem. Na powtórzenie eksperymentu w innych warunkach (więcej
      mydła w wodzie) mama się nie zgodziła.

      A jesli chodzi o głupawe pomysły, to robiłam eksperymenty z lampką - miała
      abażur w postaci metalowej półkuli zatkniętej na żarówkę. Po niezbyt długim
      czasie metal był bardzo gorący, a śrubka na czubku jeszcze bardziej. Plułam na
      metal obserwując syczenie, czasami pryskałam herbatą. Albo dotykałam
      poślinionym plcem - zelazka w takiej sytuacji sie bałam, lampki nie.
      Przytykałam rózne plastikowe rzeczy, jak nie do półkuli, to do śrubki, i
      obserwowałam zachowanie tych skuwek do mazaków czy innych dupereli.
      Zdegustowało mnie zachowanie plasteliny - delikatnie przytknięta do śrubki w
      ciągu ułamka sekundy popłyneła strumieniem...
      Moja dzielna mama od czasu do czasu szorowała metal jakimś proszkiem czy pastą.
      A potem miałam inną lampkę, która nie miała takiej gorącej oprawy i nie dało
      się nią tak zabawić.
      • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 24.06.07, 21:00
        A czy ktos tu probowal wysiedziec jajko ??? bo ja owszem i to nawet dwa razy.
        Zachcialo mi sie byc mamusia malego kurczaczka. Pierwszym razem sie zasmiardlo
        straszliwie i mamusia znalazla, a drugim razem wymienialysmy sie z kolezanka
        noszac jajo blisko ciala bo nam sie siedziec nie chcialo. Zgniotlo sie przy
        kraksie rowerowej kiedy jedna druga na stojaco przewozila , ale juz tak nie
        smierdzialo jak pierwsze. Potem nam przeszlo, bo kolezanka dostala szczeniaka i
        jemu matkowalysmy.

        Kolezanka moja forumowa robila nalogowo zastrzyki wszystkim lalkom, miskom itp
        a jak juz jej sie przelewaly to wstrzykiwala wieksze dawki w tapczany,
        wersalki... Wszyscy sie dziwili jak w to siadali, a ona milczala jak grob.

        Glupawki moich dzieci opisze innym razem...zeby sie na smierc teraz nie upisac.
        • aurelia76 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 25.06.07, 20:20
          Na to bym nie wpadłasmile
          Hodowałam ślimaki, ale mi uciekłysmile
          • g0p0s Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 10:44
            Uchyliłaś drzwi klatki a one szuuu szuuu i uciekłysmile)
            • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 11:43
              > Uchyliłaś drzwi klatki a one szuuu szuuu i uciekłysmile)

              Albo jak psy z lancucha smile)
              • groha Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 12:29
                asia.sthm napisała:

                > > Uchyliłaś drzwi klatki a one szuuu szuuu i uciekłysmile)
                >
                > Albo jak psy z lancucha smile)

                Jak mustangi! smile)
                • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 13:44
                  > Jak mustangi!

                  z rozwianą grzywą !!
                  • g0p0s Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 14:06
                    i tętentemsmile)
                    • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 14:12
                      o nie, chyba troszke zesmy sie rozpedzili.
                      Slimaki nie maja kopytek, raczej takie ciche patataj ...chylkiem do tego.
                      • g0p0s Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 14:16
                        No dobra. Takie iiiiiiiiii jak styropianem po szybie i szybko odparowujące
                        smużki śluzu na podłożusmile))
                        • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 14:27
                          > No dobra. Takie iiiiiiiiii jak styropianem po szybie ....

                          Widze, ze one teraz opon dostaly i zdzieraja je z piskiem. Zaraz sklep z
                          zapasowymi im otworze, bo nie moge patrzec jak sie mecza w zimie bez rowkow.
                      • groha Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 14:17
                        Za to jak się już rozpędzą, to aż im wiatr w muszlach szumi smile
                        • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 14:31
                          Grohciu w muszlach to ciagle im szumi, bo w muszlach z przyzwyczajenia szumi.
                          Od pedu to im sie najwyzej stereofonia gdzies robi i muzyka idzie jak z
                          patefonu...takie orkiestry dęte, no sama nie wiem, co z tego moze wyniknac.
                          • g0p0s Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 14:44
                            Może wyjść piosenka:
                            tekstpiosenki.emuzyka.pl/26/41.html
                            smile)
                            • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 16:19
                              » Elektryczne Gitary » Napady

                              bo ja muszę być w ruchu - słyszeć wiatru świst w uchu

                              nie wróciłem na pierogi .......itd

                              *****
                              Bardzo dobry tekst smile)))) Aurelia pewnie te pierogi tylko obiecywala i one, te
                              slimaki znaczy, dobrze wiedzialy ze to tylko cacanki. Cwane bestie.
                              • g0p0s Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 27.06.07, 11:03
                                Wszystkie teksty Kuby Sienkiewicza są fajnesmile
        • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 28.06.07, 10:42
          > Glupawki moich dzieci opisze innym razem...zeby sie na smierc teraz nie
          upisac.

          Jeszcze przed wejsciem do domu slysze straszne ryki, wycia wyrazajace tzw
          mieszane uczucia - bol i radosc. Z sercem na ramieniu wchodze i widze mlodszego
          syna ze sciagniety gaciami lezacymi wogol stop, jego wypiety, goly tylek troche
          dziwnie wygladacy. Starszy, z kijem do unihokeja z pewnej odleglosci strzela mu
          w tylek gole...i trafia jak nie w ten wypiety tylek to w plecy albo uda ,ale
          trafia. Na pierwszy moj wrzeszczacy protest uspokoili mnie, ze to taki trenig
          przed waznym meczem. U nas prawie wszystkie chlopaki w to graja. Widzac ze
          mlodszy wcale nie zwiazany sznurkiem , dobrowolnie ten tylek nastawia wiec
          postanowilam nie ingerowac i przystapilam do garow. Darli sie obaj jak
          opentancy. Jak juz im ie znudzilo, albo ten tylek mial juz dosc obejrzalam
          rezultat. Siniaki od tej dziurkowanej pilki maja biale grochy, jak na
          fioletowej sukience. Mlodszy wcale nie rozpaczal, byl wrecz dumny z brata ze
          ten taki dobry w celowaniu .

          Epilog:
          Po jakims czasie kibicujemy starszemu na meczu, graja graja, moje dziecko w
          ataku strzela strzela strzela te gole, a one mu bokiem albo gora ida..no
          pech.Ledwo dwie bramki trafil ale to malo jak na niego. Po meczu nie
          wytrzymalam i:
          - Jak to jest ze w taka mala, chuda dupke (pokazalam rekami jaka mala dupka )
          wcelowales za kazdym razem, a w taaaka (pokazalam rekami) duuuza bramke nie
          mozesz ???!!

          Stojacy obok znajomy ojciec dwoch zaprzyjaznionych z moimi synow , wysluchal
          mojej reprymenty z wielkim zainteresowaniem i zadal pare pytan dotyczacych
          metody treningu celnosci. Z powaga oznajmil:
          - Bombowa metoda , zaraz swoim powiem.


          dla niewiedzacych jaka pilka robi siniaki w kropki i jaka duza bramka.
          pl.wikipedia.org/wiki/Unihokej
      • dorka_31 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 26.06.07, 10:56
        Z tą lampką to blisko mnie byłaś! wink) Ale ja używałam też żarówki smile
        • minerwamcg Ja też, ja też! 03.08.07, 18:32
          Też miałam lampę z metalowym kloszem, taką biurkową z przegubem. Klosz się
          nagrzewał, a ja go paprałam głównie woskowymi kredkami made in China i takąż
          plasteliną. Tamże naklejałam kalkomanie i też je paprałam. Okropność.
    • lylika Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 27.06.07, 22:58
      Niniejszym zamawiam u Edyty porządnego śmierdziela. Sprawa bardzo pilna. smile)
      • lylika Do Edyty! 29.06.07, 06:57
        lylika napisała:

        > Niniejszym zamawiam u Edyty porządnego śmierdziela. Sprawa bardzo pilna. smile)
        ...
        Chciałam zapytać czy moje podanie w sprawie śmierdziela zostało rozpatrzone pozytywnie?
        • lylika Re: Do Edyty! 29.06.07, 08:28
          lylika napisała:

          > lylika napisała:
          >
          > > Niniejszym zamawiam u Edyty porządnego śmierdziela. Sprawa bardzo pilna.
          > smile)
          > ...
          > Chciałam zapytać czy moje podanie w sprawie śmierdziela zostało rozpatrzone poz
          > ytywnie?
          >
          ...
          Łomatko, gorzej niż w urzędzie jakim. Sprawa pilna a dopytać się nie można.
          • g0p0s Re: Do Edyty! 29.06.07, 11:28
            A może mikrokolce z kaktusa? W toalecie dla personelusmile)
            • ewa9717 Re: Do Edyty! 29.06.07, 14:06
              Albo ekologiczna silna grupa pod wezwaniem, na napędzie grochówkowym?
              • eulalija Re: Do Edyty! 29.06.07, 14:13
                Szkoda, że psów nie wolno wprowadzać do szpitala. Znajomy sznaucer ma
                upodobanie do tarzania się w czym popadnie, osiągniecia na tym polu ma duże,
                jak by tak go wepchnąć do pokoju pielęgniarek po takim wyczynie, to przez
                tydzień by latały po salach.
                • asia.sthm Re: Do Edyty! 29.06.07, 14:21
                  g0p0s napisał:
                  > A może mikrokolce z kaktusa?

                  Babskie wszy mi sie przypomnialay, tez sie z nimi dobrze lata.
                  Ale one dopiero w sierpniu/wrzesniu dojrzewaja....no jakos tak
                  • groha Re: Te metody odpadają, mówię Wam 29.06.07, 15:04
                    Bo wtedy dopiero mieliby doskonałą wymówkę, że pracować nie mogą, bo mają ręce
                    zajęte. Drapaniem się, na przykład. Tu prędzej przydałaby się jakaś potężna
                    szpila, która dziabałaby w zadek za każdym razem, gdy komuś zechce się zejść ze
                    stanowiska pracy, czyli od łóżka pacjenta. A nawet elektrowstrząsy w jeszcze
                    bardziej bolesne miejsce, gdy zapomną, po co w ogóle są. To ponoć czasem potrafi
                    nie tylko przywrócić pamięć, ale także właściwy stosunek do drugiego człowieka...
                    • lylika Re: Te metody odpadają, mówię Wam 29.06.07, 22:27
                      Zgadzam się, elektrowstrząsy mogą podziałać na człowieka. W przypadku drewnianych kukieł nie wydolą.
    • groha Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 28.06.07, 11:31
      Kurczę, Asiu, dopiero teraz do mnie dotarło, dlaczego moje dziecko nie zostało
      wybitnym graczem zespołowym - nie miał w domu na kim trenować, po prostu. I
      pewnie dlatego musiał poświęcać się sportom indywidualnym, typu wspinaczka
      meblowa i skakanie z nich ze spadochronem, czy rajdy po mieszkaniu na fotelowym
      bolidzie formuły pierwszej, biedactwo. Brak brata zwichnął mu karierę w innych
      dziedzinach, niestety. A mnie też ominęło wiele atrakcji, jak widzęsmile
      • asia.sthm Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 03.08.07, 15:19
        Przypomniala mi sie glupawka mojego mlodszego.

        Kiedy nauczyl sie czytac z kartonow mlecznych i sobie doczytal, ze kichamy z
        jakas niesamowita predkoscia 360 km/godz (jakos tak, z pamieci podaje) i przy
        tym kichaniu zaciskamy powieki gdyz w przeciwnym wypadku galki oczne
        wylecialyby z oczodolow jak z katapulty, to wtedy moje wybitne dziecko
        postanowilo sprawdzic czy prawde pisza.
        Laskoczac sie wyciagnietym z poduszki piorkiem po nosie, wywolywal sobie
        kichniecia i palcami probowal przytrzymac powieki w rozdziawie. Cale
        szczescie, ze mu sie nie udalo - ma nadal oczeta w oczodolach.
        Czy ktos teraz ma chec zdrowo sobie kichnac z otwartymi oczami?
        • groha Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 03.08.07, 20:22
          smile))) Niestety, nie mogę wypróbować, bo gdyby mi niechcący oczka wyleciały, to
          moje dzieciątko dostałoby świra. Wszystko zniesie, każdą ranę opatrzy, ale od
          małego ma jakąś fobię oczaną i nawet umalować się przy nim nie sposób. Po prostu
          wychodzi, gdy widzi, że ktoś coś przy oczach dłubie i koniec. Kiedyś, kiedy
          jeszcze był tyci, znajoma weteryniarka opowiadała nam o przypadłościach
          pekińczyków, że niestety, niektórym potrafią się oczka wypsnąć, nawet od zbyt
          silnego głasknięcia. Dobra, opowiedziała, pekińczyka nie mamy, zapomnieliśmy na
          amen. Minęło dwadzieścia parę lat, spotkaliśmy znajomych z cud piękności
          pieseczkiem tejże rasy, przed którym, rzecz jasna, natychmiast padłam na kolana
          i rączka sama wyciągnęła mi się do głaskania, a moje kochane dziecko, jak nie
          wrzaśnie: uważaj na oczy! Zdrętwiałam i aż mnie zatchnęło, bo za diabła nie
          wiedziałam - na czyje. Więc nawet nie chcę myśleć, co by się działo, gdyby
          chodziło o moje, rany boskie...
        • felis2 Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 05.12.13, 13:24
          asia.sthm napisała:

          > Kiedy nauczyl sie czytac z kartonow mlecznych i sobie doczytal, ze kichamy z
          > jakas niesamowita predkoscia 360 km/godz (jakos tak, z pamieci podaje) i przy
          > tym kichaniu zaciskamy powieki gdyz w przeciwnym wypadku galki oczne
          > wylecialyby z oczodolow jak z katapulty, to wtedy moje wybitne dziecko
          > postanowilo sprawdzic czy prawde pisza.

          Nieprawdę.
          Małż miał kiedyś zapalenie jakiegoś tam nerwu, pół twarzy sparaliżowane i nie działało mu zamykanie oka. Całkiem nie działało, żeby zamknąć musiał palcem popchnąć i przytrzymać, samoistnie zamknięte się nie trzymało. Dość długo to trwało, kichał w tym czasie wielokrotnie i z całą pewnością oko mu nie wypadło.

          (Jak człowieka niechcemiś zaatakuje to wszystko zrobi, byle nie pracować. Np. odgrzebie stary wątek w celu zweryfikowania informacji ze szwedzkiego mlekabig_grin)
          • balamuk Re: Mydliny, śmierdziele i inne takie :) 05.12.13, 14:02
            Przepięknie abstrakcyjny wątek wygrzebałaś, pochwała ci się należy! wink
            Oczywiście moja dusza zobaczyła gałkę oczną wylatującą z oczodołu z prędkością 360 km/godz i sz. męża z klamerką od bielizny.
            Kupa sadystów. big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka