Pewnie już ją kiedyś obgadywaliśmy, ale nic nie szkodzi. Właśnie powtarzam,
żeby nie zapomnieć i dumam sobie trochę nad główną
bohaterką. I sama już nie wiem, czy lubię tę Elunię, czy mnie wkurza. Oraz co
bardziej. A jeśli to drugie, to dlaczego. Absolutnie nie czepiam się
skamieniałości, która ją dopadała, bo wiem, że nerwy nie takie rzeczy z ludźmi
potrafią wyrabiać. Poza tym, dziewczyna dorozwinięta, miła, zdolna,
wykształcona, w dodatku - kwitnąca kariera zawodowa, forsa, te rzeczy, ponoć
piękna nawet, a taka jakaś... Rozumiem, że totalnie zgłupiała na punkcie
faceta, miała prawo. Normalka, każdej się zdarza, więc też nie o to mi chodzi.
Może więc właśnie o tę krowiatość? A raczej - cielęcinowatość, bo krowy, wbrew
pozorom, nie są aż tak naiwne. I mają dużo wdzięku osobistego oraz sexapilu,
że tak powiem. Oraz rogi. Oczywiście, mówię o krowach ziemnych. Więc Elunia
przy nich, to taka trochę papierowa krówka. Albo ciągutka. Guma do żucia. Nie
znam się, ale wydaje mi się, że krowa n i e b i a ń s k a powinna mieć trochę
polotu, a przynajmniej malutkie skrzydełka, nie? Bardzo proszę się ze mną nie
zgodzić, albo co, bo zdaję sobie sprawę z tego, że się czepiam niewinnej
bohaterki, którą na pewno lubię, ale jednak odrobinę mnie wkurza i nadal nie
wiem dlaczego. O ile komuś jeszcze się zechce, rzecz jasna, w co mimo wszystko
wciąż wierzę z całą swą cielęcą naiwnością