02.03.09, 20:54
W najnowszym Bluszczu Gurua pisze o kotach.
"Nie ma tak, żeby kot przez tydzień nic nie jadł w oczekiwaniu na powrót ukochanej istoty".
Nie zgadzam się. Tak było z Tycjanem dwa lata temu, kiedy mężydło wyjechał w Tatry. Przez cztery dni nie jadł nic, chyba, że chodził do restauracji. Następne cztery dni jadł ilości śladowe, takie dla podtrzymania życia i wyglądał jak półtora nieszczęścia. Na twarzy miał wypisaną rozpacz. Wieszałam już to zdjęcie wtedy, ale powieszę też teraz. To jest dowód na to, że kot tez może rozpaczać.
To zdjęcie dedykuję Gurui.
img187.imageshack.us/img187/4312/009c.jpg
Obserwuj wątek
    • zuza_zuzowa Re: O kotach. 02.03.09, 21:15
      Biedus sad

      Czytalam kiedys na forum o kotach watek o dwoch syjamach przyniesionych do
      uspienia po smierci opiekunki. Lekarz zaczl kotom szukac nowego domu. One
      tymczasem z tesknoty odmowily jakiejkolwiek wspolpracy. Karmione byly
      kroplowkami. Na szczescie wziela je dziewczyna z forum i z tego co pamietam to
      dopiero po kilku tygodniach zaczely jesc. Przezyly oba. To byla dla mnie
      szokujaca zupelnie historia.

      Jesli chodzi o mniejszy kaliber tesknoty, to moja Biala potrafi kilka godzin
      zawodzic pod drzwiami kiedy sie spozniam z pracy. A jak wyjechalam na tydzien to
      codziennie czekala pod drzwiami az usypiala wieczorem. To zalezy od kota.
      Trafiaja sie takie proludzkie egzemplarze wink
    • eulalija Re: O kotach. 02.03.09, 22:24
      Nie znam się na kotach, chociaż strasznie je kocham, ale jeśli ssak
      pije, to podejrzewam, że ogólnie daleko może zajechać bez jedzenia.

      To my patrzymy na nasze koty, psy, które na codzień wtranżalają
      pełne michy aż im się uszy trzęsą, z przerażeniem, jak jednego dnia
      nie raczą podejść do miski. Wprawdzie, i to nie jest mit i legenda,
      ja tak swoją owczarkową uchroniłam przed dalszym rozwojem
      babeszjozy, bo na pierwszy objaw braku apetytu zmierzyłam
      temparaturę i zaczęłam obserwować uważniej, po 24 godzinach byłam u
      weta i owczarkowa babesję przeszła, w gruncie rzeczy ulgowo.

      Jeszcze nie przeczytałam, wiem, że jest felietoniksmile
      • dziewczynka_do_bicia Re: O kotach. 02.03.09, 22:38
        A ja miałam kota Felka (a własciwie rodzice mieli) który po 15 latach zycia
        odszedł (mam nadzieje ze do dobrego Miejsca).
        Felutek został uspiony z powodu cięzkiej choroby (nowotwór, padnięta watroba i
        trzustka) czyli niby był konkretny powód - ciężka choroba, ale ujawniła sie ona
        kiedy rodzice wyjechali na tydzień do innego miasta (kota zostawiajac pod opieka
        mojego młodszego brata).
        Był chory (my nie wiedzielismy nawet) - ale zupełnie nie było po nim tego widać.
        Zachowywał sie jak zdrowy kot (apetyt, nawet jakies zabawy, spacery etc.)
        Nieobecnośc rodziców sprawiła ze choroba zaatakowała błyskawicznie, bardzo
        gwałtownie i w ciagu 2 tygodni było po kocie.....
        Nigdy w zyciu nie zgodze sie z twierdzeniem ze umieranie z tesknoty to tylko
        domena psów....
      • kurcgalopek Re: O kotach. 02.03.09, 23:29
        eulalija napisała:

        > Nie znam się na kotach, chociaż strasznie je kocham, ale jeśli ssak
        > pije, to podejrzewam, że ogólnie daleko może zajechać bez jedzenia.
        >

        No właśnie koty niekoniecznie, bo w dość szybkim tempie w wyniku głodówki może
        im paść wątroba. Chore koty, które nie chcą jeść karmi się na przykład
        specjalnie na siłę, właśnie żeby nie dopuścić do problemów z wątrobą.
      • zuza_zuzowa Re: O kotach. 03.03.09, 21:20
        eulalija napisała:

        > Nie znam się na kotach, chociaż strasznie je kocham, ale jeśli ssak
        > pije, to podejrzewam, że ogólnie daleko może zajechać bez jedzenia.
        >
        Niestey w przypadku kotow to nie tak. Kot po trzech dniach niejedzenia zaczyna
        miec jakies problemy z watroba. Znaczy zaczyna sie ona uszkadzac. Oczywiscie -
        regeneruje sie kiedy problem uszkadzania znika, ale niestety ogolnie dla kotow
        glodowka jest bardzo niebezpieczna. U psow chyba tak to nie dziala...
        • eulalija Re: O kotach. 03.03.09, 23:22
          Dlatego napisałam, że się nie znam. Wiem, że u kotów na przykład
          siusianie nagle w miejscach gdzie nigdy nie siusiały może oznaczać
          poważne problemy z nerkami a nie jakąś złośliwość. Ale to
          doświadczenie od mojej koleżanki, której nagle 8-letnia kotka
          zaczęła siusiać na blacie kuchennym i to tylko w jednym miejscu,
          tam, gdzie koleżanka wykonywała większość tak zwanych obróbek
          potraw. To były kamienie, kota ma się świetnie i aktulanie ma lat 13-
          ściesmile)

          Moja jest żerta, nie wiem czy trzy dni głodówki by sobie wymyśliła,
          pod nieobecność MLP jedynie drzwi skrupulatnie pilnuje w oczekiwaniu
          na jego powrót. Zresztą, drugiego dnia głodówki byłabym już u weta i
          robiłabym wszelkie możliwe analizysmile)))
    • groha Re: O kotach. 02.03.09, 22:59
      Jeśli chodzi o zdanie Guruy na temat psychiki kotów, to już dawno zauważyłam, że
      jakoś rzadko się z nim zgadzam, niestety. Może dlatego, że zdecydowanie zbyt
      często powiela stereotypy, które mają się nijak do podstawowej prawdy - że tyle
      kocich charakterów, ile kotów, po prostu. Każdemu wolno powielać, rzecz jasna, ale w
      przypadku osoby na co dzień obcującej z wyżej wymienionymi i deklarującej swoją
      do nich sympatię, to jednak trochę mnie dziwi, nie ukrywam. Może nawet więcej
      niż trochę, bo koty zwykle same szybko prostują tego typu poglądy u
      towarzyszącego im człowieka, a tu znowu takie kwiatki... Może trzeba na nie
      czasem popatrzeć, jak na normalnie czującą istotę, a nie tylko dla własnego
      ukojenia i przyjemności? Na koty, znaczy, choć na kwiatki też można, czemu nie.
      Ale cóż, Gurua na pewno wie lepiej, więc przecież nie będę się spierać,
      absolutnie.
      Za to doskonale rozumiem Tycjana, bo widziałam, co działo się z naszymi kotami,
      gdy ich ulubieniec, a nasze dziecko wyjechało z domu na stałe. Dotąd ciary
      chodzą mi po plecach, gdy sobie tę gehennę przypomnę...
      • kurcgalopek Re: O kotach. 02.03.09, 23:39
        Nasz kot jest do nas tak bardzo przywiązany, że często nie chce jeść jak
        wyjeżdżamy, albo jada dużo mniej, nie wyobrażam sobie zostawić go na dłużej.

        Jest mnóstwo fałszywych opinii na temat kotów, a to że się przywiązują do
        miejsca, a nie do człowieka, a to że żywią się głównie mlekiem i rybami, że nie
        wspomnę już o historiach o wysysaniu oddechu śpiącej osobywink

        Dobrze, że Gurua nie ulega wszystkim stereotypom i uważam, że robi dla kotów
        dużo dobrego pisząc o nich w taki ciepły sposób.




        • groha Re: O kotach. 03.03.09, 00:04
          Oho, chyba muszę się wytłumaczyć wink Kurcgalopku, przecież tego dobrego nikt nie
          neguje i każdy docenia, ja też i to jeszcze jak! Mówimy tylko o tym jednym,
          konkretnym zdaniu, które właśnie poszło w świat. Nie pierwszym, bo o karmieniu
          rybami i doskonałym egoizmie kotów też już kiedyś było. Ale to, że czasem miewa
          się odmienne zdanie, absolutnie nie zmniejsza poziomu sympatii do Guruy, mam
          nadzieję. W każdym razie mojego nie zmniejsza, słowo daję.
          • kurcgalopek Re: O kotach. 03.03.09, 13:01
            groha napisała:

            > Oho, chyba muszę się wytłumaczyć wink Kurcgalopku, przecież tego dobrego nikt nie
            > neguje i każdy docenia, ja też i to jeszcze jak! Mówimy tylko o tym jednym,
            > konkretnym zdaniu, które właśnie poszło w świat. Nie pierwszym, bo o karmieniu
            > rybami i doskonałym egoizmie kotów też już kiedyś było. Ale to, że czasem miewa
            > się odmienne zdanie, absolutnie nie zmniejsza poziomu sympatii do Guruy, mam
            > nadzieję. W każdym razie mojego nie zmniejsza, słowo daję.


            Groho, to teraz ja się będę tłumaczyćwink
            To moje zdanie o tym, że to dobrze, że Gurua pisze o kotach napisałam tylko
            dlatego, żeby nie wyszło, że ją tylko krytykuję.
            A tak w ogóle zgadzam się z Tobą zupełniesmile
    • minerwamcg Re: O kotach. 03.03.09, 00:11
      Lylika napisała:

      > Nie zgadzam się. Tak było z Tycjanem dwa lata temu, kiedy mężydło
      > wyjechał w Tatry.

      Czy czasem nie zawiesiłaś potem zdjęcia z powitania po powrocie?
      Pamiętam taką cudną fotkę z kotem w objęciach, i pan i kot
      szczęśliwi... to Wasze było?
      • lylika Re: O kotach. 03.03.09, 10:26
        Nasze smile
        https://img11.imageshack.us/img11/6778/060929tycjan001.jpg
        • minerwamcg Re: O kotach. 05.03.09, 13:10
          Oo, to, to właśnie. Strasznie mi się spodobało. Kwintesencja kocizmu.
    • hortensja66 Re: O kotach. 03.03.09, 11:45
      Właśnie uzmysłowiłam sobie, że nie mam nowego Bluszcza (czy Bluszczu?). Lecę kupić.
      • goonia Re: O kotach. 03.03.09, 17:41
        Nasza Kicia miala 7-8 miesiecy jak do nas trafila, uratowana ze schroniska na 2
        dni przed uspieniem. Taki kot na pewno inaczej sie zachowuje niz wychowany od
        malego przez ta sama osobe. Koty Guruy sa pol dzikie. One nie sa z nia w domu
        calymi dniami, od wielu lat. Pewnie dlatego nie tesknia tak bardzo, albo okazuja
        to w sposob inny niz nie jedzenie.
        ps. Kicia pod moja nieobecnosc tak zbajerowala swojego pana, ze teraz jak tylko
        on wchodzi do kuchni, to ona za nim i miauczy. jak miauczy a miska pelna, to
        znaczy, ze chce smakolyk jakis. Wczesniej dostawala raz dziennie i to tylko
        kilka. Pan dobre serce od razu garsc i to pewnie ze 2 razy na dzien. Teraz nawet
        do niego przychodzi, zeby za uchem podrapal a wczesniej ignorowala zupelnie. Z
        kotami jak widac nigdy nic nie wiadomo.
        A wogole to dopiero po 2 latach moge powiedziec, ze w pelni sie oswoila i
        zadomowila.
    • romy_sznajder Re: O kotach. 04.03.09, 21:21
      > W najnowszym Bluszczu Gurua pisze o kotach.
      > "Nie ma tak, żeby kot przez tydzień nic nie jadł w oczekiwaniu na powrót ukocha
      > nej istoty".


      W Empiku dzis przeczytalam felieton, coby nie pisac nie czytawszy. Czesto mi nie pasuje to, co ostatnio pisze Gurua, ale nie o kotach. O kotach umie pisac, uwazam, i rozumie koty.
      W tekscie jakis redaktor, czy grafik, czy kto tam robi lay-out, wytluscil na zachete fragment z tym zdaniem i to wytluszczenie rzutuje na lekture. Rzutuje sugerujaco.
      Nastepny kolejny akapit zaczyna sie od zdania: "Sa wyjatki, oczywiscie" i choc o tych wyjatkach jest raczej oglednie, to nie o tym jest ten tekst.

      Tekst (w moim odbiorze) jest o ludziach, o tym, ze ludzie egocentrycznie projektuja na koty cechy ludzkie. Domagaja sie ich i maja za zle, ze kot nie okazuje.
      Psom sie stawia pomniki za ich poddanczosc wobec ludzi, a kot przywiazanie okazuje inaczej. I to jest sedno, moim zdaniem, tego felietonu, a nie to, ze koty sa nieczujacymi egoistami, ktorym zalezy tylko na pelnej misce. Takie myslenie jest wlasnie projektowaniem cech ludzkich na koty, a to optyka nieuczciwa i stawiajaca czlowieka na piedestale tego swiata. Nieslusznie - ktory to wniosek jest na koncu felietonu.

      > Tak było z Tycjanem dwa lata temu, kiedy mężydło wyjechał w Ta
      > try.

      Nie mam tekstu przed oczami, bo Bluszcza juz nie kupuje, a felieton czytalam raz, ale o takim zjawisku jest chyba ten nastepny akapit. "Sa wyjatki, oczywiscie" - a te wyjatki to takie, co posiadaja swojego czlowieka dlugie lata na wylacznosc.


      > To zdjęcie /.../

      Ja tez pamietam oba zdjecia, to smutne teskniace i ucieszone powrotne - wlasnie chyba z podpisem "I kto tu kogo ma?", czy w podobnym duchu.. Wlasnie o to chyba chodzilo Autorce z tym wyjatkiem.

    • hortensja66 Re: O kotach. 05.03.09, 10:25
      Pytanko do właścicieli kotów wychodzących na dwór.
      Czy Wasze koty po najedzeniu się trawy też chorują na obie strony, czy to tylko
      mój długowłosy jest taki delikatuśny?
      • lylika Re: O kotach. 05.03.09, 10:29
        Moje nie chorują. Moje są rasy polskiej-dachowej.
    • hortensja66 Re: O kotach. 05.03.09, 10:36
      No to teraz nie wiem: obserwować, czy lecieć już do weterynarza. Oskar po 10
      latach przeleżanych na kanapie, dorobił się późną jesienią własnego ogródka. I
      od wiosny się zaczęło. Właściwie to jeszcze nie ma wiosny, ale trawa spod śniegu
      wyjrzała i kociak ciągle ma rozstrój żołądka. Czekać aż się przyzwyczai, czy już
      leczyć?
      • aurelia76 Re: O kotach. 05.03.09, 10:43
        Na wszelki wypadek bym poleciała, ale jeśli kot jest długowłosy, to czasem
        lepiej, żeby trawy pojadł i hmmm....zwrócił - pozbywa się w ten sposób kłaków z
        żołądka. Są takie, koty, co rzygają jak koty wink

        A Gurua robi dobrą robotę smile
    • hortensja66 Re: O kotach. 05.03.09, 10:50
      A to, to u mojego normalne, ale teraz ciągle choruje na dwie (tył i przód)
      strony. Szkoda mi go.
      • zuza_zuzowa Re: O kotach. 05.03.09, 12:12
        Ewidentnie cos mu zaszkodzilo sad Ja bym poszla do weta. On szczepiony jest?
        • aurelia76 Re: O kotach. 05.03.09, 12:48
          Też doradzam wizytę, bo przy biegunce może się odwodnić. I zaszczep koniecznie,
          jeśli zaczął wychodzić.
          • kurcgalopek Re: O kotach. 05.03.09, 12:50
            Zdecydowanie doradzam weta. Mogło mu coś zaszkodzić, co gorsza wiele roślin jest
            trujących, więc tym bardziej trzeba zbadać, co kotu jest.
    • hortensja66 Re: O kotach. 05.03.09, 12:51
      Moje łobuzy co roku dostają cały komplet szczepień plus odrobaczywianie. Uważam,
      ze jak się już podjęłam opieki to jest to mój obowiązek.
    • hortensja66 Re: O kotach. 05.03.09, 12:53
      Dobra. Jak mu do jutra nie minie idziemy do pana doktora. A dzisiaj dietka.
    • groha Re: O kotach. 05.03.09, 14:00
      Uwaga, oświadczenie będę składać.
      Ja, Groha, przyznaję, że nie czytałam artykułu w czasopiśmie "Bluszcz", i jak ta
      ciemna masa bitumiczna, dałam się podpuścić jednym, wyrwanym z kontekstu
      zdaniem, pozwalając sobie niesłusznie wywrzeć gębę, zamiast zapoznać się z
      całością i dopiero wtedy, ewentualnie... Teraz brzydzę się tego do
      obrzydliwości, pluję sobie na buty i odszczekuję wszystko, co na ten temat
      napisałam: hau hau hau!
      • asia.sthm Re: O kotach. 05.03.09, 14:04
        Hi hi Grohus, jeszcze nikomu nie ubylo od szczekania. Wrecz
        przeciwnie, szczekanie jest chwalebne oraz zdrowe dla zdrowia.
        Sama niedawno tez szczekalam az milo. Z tym pluciem na buty mam
        jednak obiekcje.....bo ja celowac nie umiem.
        • groha Re: O kotach. 05.03.09, 14:54
          Podobnież można też napluć sobie w brodę, wtedy łatwiej trafić. Tylko trzeba ją
          najpierw mieć, a mnie dopiero rośnie. I w kapcie też można, najlepiej takie
          miękkie i rozklepane, bo wtedy mniejsza siła rozrzutu. W bamboszki, znaczy.
      • romy_sznajder Re: O kotach. 05.03.09, 14:40
        Omamusiu i Ty, Groho! Szczekanie jest w porzadku, zwlaszcza na kotywink Ale nie
        chcialam robic zamieszania. Po prostu ja tekst odebralam inaczej. Zreszta jestem
        pewna, ze ten wyrwany akapit jest w stanie narzucic taka optyke kazdmu, kto to
        przeczyta nieuwaznie. Albo przeczyta sam akapit, a lekture odlozy na pozniej.
        Tam jest duzo o oswajaniu kotow, w duzej mierze tekst jest o kotach zyjacyh
        stadnie, a poldziko.
      • stara.gropa Re: O kotach. 05.03.09, 14:44
        Uwaga, oświadczenie będę składać.
        Kota mam!
        • asia.sthm Re: O kotach. 05.03.09, 14:47
          to teraz wyjasnienie prosze zlozyc.
          Jaki ten kot, skad pochodzi i co mowi.
          • stara.gropa Re: O kotach. 05.03.09, 14:50
            W głowie!
            • romy_sznajder Re: O kotach. 05.03.09, 14:51
              To chyba nie kot, tylko kociokwiksmile
        • romy_sznajder Re: O kotach. 05.03.09, 14:50
          Prawdziwego, zywego?
          • groha Re: O kotach. 05.03.09, 15:02
            Spokoluzmaroko, dobrze jest. Ala też ma kota. Wszyscy mamy smile
            • lylika I o psach. 05.03.09, 21:45
              Przeżyłam właśnie odejście brata Belli. Amisia, który mieszkał na parteerze. Chorował od dawna, ale był systymematycznie leczony, lecz dziś lekarz stwierdził, że jedyną dobrą decyzją będzie decyzja o skróceniu męczarni.
              Nie mogę sobie darować, że nie byłam przy sąsiadce kiedy Ona musiała tę decyzję podjąć.
              Mogłam ją chociaż potrzymać za rękę.
              A ja zakupy robiłam, głupia gropa.
    • romy_sznajder Re: O kotach. 09.03.09, 21:24
      Wlasnie znalazlam taki wynalazek:
      znam.to/recenzje/4552/Feliway-spray---kocie-feromony
      Hmmm...
      • romy_sznajder Re: O kotach. 09.03.09, 21:26
        A wczoraj taki: www.luxlux.pl/artykul/10365/polka_dla_kota_akemi_tanaka
    • stara.gropa Re: O kotach. 10.03.09, 09:33
      Jak dobrze poszukacie w dzisiejszej Wyborczej, to znajdziecie
      artykuł o mojej firmie i kociesmile
      • groha Re: O kotach. 10.03.09, 12:32
        Czyżby koci łowca mikrobów? smile
        • stara.gropa Re: O kotach. 10.03.09, 12:46
          Kot a sprawa polska smile
          • groha Re: O kotach. 10.03.09, 13:03
            O fiu, fiu...! Czy aby nie trzeba mu współczuć, temu kotu? smile
            • stara.gropa Re: O kotach. 10.03.09, 13:07
              Trzeba:
              miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6358093,Awantura_o_koty_wsrod_szczepionek.html
              • g0p0s Re: O kotach. 10.03.09, 13:27
                A czy ten Wiewiór nie może sobie do domciu kotków wziąć? Będzie mógł
                je dokarmiać i żadna wraża firma nie będzie ich przeganiała ze
                sterylnych pomieszczeń.
                • stara.gropa Re: O kotach. 10.03.09, 13:30
                  Żeby wiewiór hodował koty, koniec świata!
                  • groha Re: O kotach. 10.03.09, 13:42
                    E, z jeżami żyją w zgodzie, to i z wiewiórem dałyby radę. Ale sprawa poważna
                    jest, to fakt. Chociaż uważam, że każde stworzenie i tak bardziej sterylne od
                    człowieka...
                    • stara.gropa Re: O kotach. 10.03.09, 13:51
                      Niestety Sanepid jest innego zdania.
                      A tak w ogóle, to ta sprawa jest najlepszym przykładem, że nie ma
                      nic gorszego niż nadgorliwość. Przez lata koty chodziły po podwórku,
                      miały wystawiane jedzenie i wszystko było w porządku. A przyszedł
                      jakiś oszołom, chciał być najlepszym kocim wujkiem na świecie i
                      efekt jest taki, że teraz ta Fundacja św. Franciszka ustawiła klatki
                      do łapania kotów. Jak je wyłapią to zabiorą do schroniska i biedne
                      zwierzęta skończą w klatkach. A u nas latem wylegiwały się w trawie
                      i różach.
                      • groha Re: O kotach. 10.03.09, 13:59
                        Nie ma nic gorszego, niż ludzka głupota. Biedne zwierzaki.
                        • lylika Re: O kotach. 11.03.09, 15:40
                          Coś ładnego na poprawę nastroju. Dostałam od Dorki. smile
                          www.jacquielawson.com/viewcard.asp?code=1560479383964&source=jl999
                          • yvi1 Re: O kotach. 11.03.09, 22:02
                            Bardzo fajne!Od razu poprawil mi sie humorwink
    • asia.sthm Re: O dzikich kotach i innych na dziko 11.03.09, 23:17
      Zatkalo mnie zupelnie, oniemialam calkiem. Nie umiem nawet
      sprecyzowac co odczuwam.

      Uwaga! Tylko dla osob o stalowych nerwach! Zeby nie bylo, ze nie
      ostrzegalam. Dorka nie ogladaj! Reszta jak chce.

      www.youtube.com/watch?v=LU8DDYz68kM&NR=1
      • eulalija Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 08:37
        Jak to dobrze, że nie zdążyłam wczoraj wieczorem zajrzeć na forum,
        przyśniłoby mi się jak Bóg na niebie.

        A swoja drogą, to w Animal Planet było kilka razy o zapalczywości i
        agresji bawołów afrykańskich. Jedne z najgroźniejszych zwierząt.
      • edeka5 Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 08:39
        Obronili małego smile
        • bumbecki Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 09:20
          no tak ... ale same są głodne i być może własnych młodych nie
          nakarmią ...
          • edeka5 Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 11:56
            To niech polują na dorosłe a nie idą na łatwiznę i malucha atakują.
            • groha Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 12:31
              Niesamowite i fascynujące do zatchnięcia. Ech, ta dzika przyroda, panie dzieju,
              oraz natura w czystej postaci, to już całkiem nie na nasze miejskie,
              uprzemysłowione nerwy.
            • stara.gropa Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 12:46
              Ale cielęcinę to zajadamy ze smakiem, hę?
              • ewa9717 Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 12:47
                Ja tak. I nie jest to cytat z "Lesia" wink))
                • stara.gropa Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 12:50
                  Ja też, dlatego rozumiem te lwy.
                  • groha Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 12:59
                    Ano właśnie, lew też człowiek i czasem zjeść musi. Znaczy, chciałam powiedzieć
                    inaczej... Że właśnie lew nie człowiek i dla przyjemności nie zabija. No, tego,
                    wiecie o co mi chodzi, nie? Ogólnie, że lwy są w porządku i nie miejmy do nich
                    żadnych pretensji. Do ludzi możemy mieć, i owszem wink
                    • bumbecki Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 13:10
                      no właśnie, Groszko ładnie to ujęłaś smile
                      A lwy atakują potencjalnie najłatwiejszą=najsłabszą ofiarę, chcą
                      przeżyć polowanie.
                      • asia.sthm Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 14:22
                        Ja mam inne obiekcje. Lwica potrafi zabic, szczegolnie jesli capnie
                        te najlatwiejsza ofiare. Tu cala zgraja tych lwow, jak te pierdoly
                        saskie, ...a zaden nie zabije na smierc tylko sie zgraja uzeraja
                        najpierw z krokodylem , potem z bawolami. Jeden pofrunal nawet.
                        Ja nie chcialabym byc tym poszarpanym cielatkiem. To juz lepiej od
                        razu, ....no.
                        Cos im wszystkim strasznie nie wyszlo.
                        Tylko turysci zadowoleni z wrazen.
              • edeka5 Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 14:10
                stara.gropa napisała:

                > Ale cielęcinę to zajadamy ze smakiem, hę?

                A gdzie Ty kupujesz cielęcinę w mieście?
                • stara.gropa Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 14:16
                  W mięsnym chyba.
                • g0p0s Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 14:16
                  Wracamy do wymiączka? smile
                  • stara.gropa Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 14:24
                    Tak, Asia przysłała film szkoleniowy jak się zabrać do upolowania
                    zwierzyny. smile
                    • groha Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 14:39
                      O polowaniu na dziki też mamy niezłe pojęcie, czyli teoretycznie jesteśmy już
                      przygotowani na zicher i tip-top. Zwierzęta mogą chyba spać spokojnie smile
                      • goonia Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 17:01
                        W kupie sila, bawola kupa wieksza od lwiej byla, to sie udalotongue_out
                • cytrynka6543 Re: O dzikich kotach i innych na dziko 12.03.09, 18:48
                  edeka5 napisała:
                  > A gdzie Ty kupujesz cielęcinę w mieście?

                  Jest do dostania bez zbędnych zachodów,naprawdę. Ja nie kupuję,bo
                  nie lubię,dla mnie to mięso bez smaku i o gumowatej konsystencji.
                  • betti_nuka Re: O dzikich kotach i innych na dziko 15.03.09, 17:45
                    JA MAM KOTY WSZĘDZIE! I łażą gdzie chcą, a wczoraj się kotłowały na
                    parapecie za oknem i zleciały do moich rodziców na balkon piętro
                    niżej! Mało zawału nie dostałam. Poleciałam na dól mało nóg nie
                    łamiąc na schodach, ale na szczęscie nic im nie było. Tylko Drakula
                    wyglądął ja szczotka do mycia butelek - taka najeżona. Ale po
                    24godzinnej obserwacji wynika, że nic im (uff) nie dolega. Bija sie
                    jak zwylke.

                    A jeśłi chodzi o pytanie o trawe - to wiosną obie sobie troche tej
                    zieleninki podjadaja i potem mam dekoracje w sypialni pod łóżkiem
                    (ciekawe, ze zawsze tam).
    • zaisa Re: O kotach. 16.03.09, 05:06
      O, a ja wczoraj moje bardzo nieletnie dziecie (2 lata z kawalkiem) powloklam na
      wystawe kotow rasowych z nadzieja, ze sprawie radosc malemu (kota to on wypatrzy
      na kartce pocztowej, kartka jak kartka, kotek 2x3 mm, czarny, w podolku
      ciemnoubranej pani w ciemnych drzwiach sojacej). No i na pocatlu "Kotek!" i
      usmiechniety. Ale szybko okazalo sie, ze cos nie teges jest. Po kilku
      podejsciach do chlipan zrobil sie duzy placz. Dogadac sie idzie nam jeszcze
      slabo. Udalo sie dziecia uspokoic i tlumacze, ze kotki tu sa na krotko i
      niedlugo pojada do domow. Zadzwonilam do meza, by po nas przychodzil, dziec sie
      dorwal do telefonu i "Kotki! Niedlugo! Pojechali do domku!" No. Potem to
      powtorzyl panu sprzedajcemu bilety, tatusiowi na zywo, pani z ulotkami przed
      wejsciem i jeszcze w domu powtorzyl.
      Bo kot wolnym winien byc, na wlasnych smieciach siedziec, swobody zazywac a nie
      byc ciaganym po klatkach ku uciesze gawiedzi.

      Ps. Przepraszam za brak polskich znakow - ten sam dziec przestawil mi cos w
      klawiaturze...
    • hortensja66 Re: O kotach. 16.03.09, 07:16
      Mądre masz dziecię. Dobrze gada, że kot wolnym winien byćsmile
      Strasznie mi szkoda tych zwierzaków pozamykanych w klatkach. I nikt mnie nie
      przekona, ze one to lubią.
      • kurcgalopek Re: O kotach. 16.03.09, 11:46
        Ja z tego powodu nie chodzę na wystawy. Pół biedy, jak wystawiany jest kot,
        który rzeczywiście jest towarzyski, nie boi się i nie przeżywa wielkiej traumy
        związanej z faktem, że jest w obcym miejscu. Widziałam jednak też straszliwe
        biedy, który trzęsły się gdzieś w klatce schowane w kącik. Nigdy nie zrozumiem
        dlaczego ludzie to robią tym biednym zwierzakom.
        • felis2 Re: O kotach. 17.03.09, 08:44
          Kolega-hodowca pisał mi kiedyś, że futrzaki przeznaczone do hodowli i wystaw są
          od małego przyzwyczajane do obcych, zamieszania, do brania na ręce, oglądania.
          Kot wyrywający się sędziemu, próbujący uciec, wystraszony, nie nadaje się na
          wystawę, nie dostanie dobrych ocen. A kasę to się dostaje za geny tych najwyżej
          ocenianych.
          Widocznie są hodowcy i "hodowcy". Ale ja się nie znam, na wystawy nie chodzę, a
          najpiękniejsze są różne mruczki, nakolankowe i podwórkowe.
    • hortensja66 Re: O kotach. 16.03.09, 13:42
      Niestety nie z miłości do kotów. To jest zwykły biznes i to całkiem dochodowy.
      Mówię tak na przykładzie pewnej babeczki, która hoduje persy. Może inni maja
      więcej serca do zwierzaków, ale ona... Nie będę kończyć, bo nie lubię się wyrażać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka