Dodaj do ulubionych

moja wizja przedoczna

07.06.09, 13:34

Obserwuj wątek
    • lylika Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 13:39
      Bardzo jestem ciekawa dalszego ciągu. wink
    • groha Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 17:39
      Edyta!!
      O niech ja pierzem kurzęcym porosnę...
      • gabrielle Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 21:45
        O matko i córko!!big_grin
    • the_dzidka Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 21:48
      Edyto, mimo całej sympatii do Kryśki - zawsze marzyłam o tym, żeby
      zostać książkową zbrodniarką!!
      • bbbzyta Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 21:51
        Dobre!!! Dawaj dalej smile
      • lylika Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 21:56
        I kto jeszcze się czai zza węgła?
        • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:40
          ciąg dalszy nastąpi, bo mi się pcha przed oczy. A teraz pozwolicie,
          że się ponapawam pochwałami i sukcesem wyborczym smile
          • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:47
            Pochwały rozumiem, ale o jakim sukcesie wyborczym mówisz?
            • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:50
              głosowałam na PO, dobre sondaże ma smile
            • cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:51
              Jak to jakim ?!?
              Libertas, Polska Prawica i Samoobrona nie weszły !
              Zawsze to coś wink
              • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:55
                No to faktycznie wink))
              • lylika Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:56
                afeszpulka napisała:

                > Jak to jakim ?!?
                > Libertas, Polska Prawica i Samoobrona nie weszły !
                > Zawsze to coś wink
                ...
                A UPR i te inne małe pieski weszły?
                • cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:57
                  Pewnie nie ale te pieski martwiły mnie mniej.
          • lylika Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:54
            edyta95 napisała:

            > ciąg dalszy nastąpi, bo mi się pcha przed oczy. A teraz pozwolicie,
            > że się ponapawam pochwałami i sukcesem wyborczym smile
            ...
            Ty się napawaj do upojenia, ale jutro siadaj i dalszy ciąg pisz, bo bardzo jestem ciekawa kto na mnie dybie.
          • eulalija Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:55
            Dobrze że Ci się pcha. Jutro ma być w Warszawie 23 stopnie, łatwo
            sobie z tego wyobrazić 33. Zakładaj golf, koniecznie.

            A teraz się napawajsmile
    • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 08.06.09, 13:13
      Super! Że też ja takich urozmaiconych wizji nie miewam...
      Dawaj szybko ciąg dalszy, bom też ciekawa. Raz już robiłam za
      morderczynię (na spotkaniu wszystko-czerwonym), choć trochę niemrawo
      mi to wyszło, bo za dużo świadków z aparatami było wink Ale teraz, kto
      wie co Twoja wizja jeszcze przedstawić może...smile
      • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 13:32
        - Dzień dobry, moje nazwisko Bieżan. Odebrałem zgłoszenie, że w tym
        mieszkaniu nastąpiło włamanie. Przepraszam, czy pani coś dolega?
        Próbowałam powstrzymać nerwowy śmiech, oczy zaczęły mi łzawić, a z
        gardła wydobywał się dziwny dźwięk. To przecież niemożliwe, żeby
        ten policjant tak się nazywał, to wszystko musi mi się wydawać.
        - U mnie wszystko w porządku – wydusiłam
        - Hm, to dobrze. Mogę prosić panią o dokumenty? A teraz proszę
        opowiedzieć co tu się stało.
        - Chwileczkę, czy ja mogę się dowiedzieć jak się czuje Kryśka,
        znaczy pani Repko?
        - Poszkodowana odzyskała przytomność, niestety nie można nawiązać z
        nią kontaktu. Zatem co tu się wydarzyło?
        W czasie kiedy mu opowiadałam do mieszkania weszła ekipa policyjna.
        Nie wiem czy coś tutaj zrobią, dwóch małolatów, dzieci prawie, na
        czym oni mogą się znać. Wrócił również Mężydło, jakiś taki sklęsły
        w sobie, w rękach trzymał perukę.
        - To one, to one uratowały jej życie – powiedział czule głaszcząc
        włosy – Krysia odzyskała przytomność, niestety nie mówi i nie rusza
        się. Patrzy tylko na mnie i leży tak spokojniutko jak nigdy w
        życiu. Dostała czymś w głowę, a peruka osłabiła siłę uderzenia.
        Jutro będą jej robili jakieś badania, a dziś już mnie wygonili.
        Policja skończyła swoją robotę, pewnie nic im z tego nie wyjdzie,
        jakoś tak byle jak oglądali mieszkanie, żadnych odcisków nie
        zabezpieczali. No tak, co innego by było gdyby Kryśka jednak nie
        przeżyła. Mężydło wyglądał na zmęczonego, pożegnałam się i też
        poszłam.
        • lylika Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 14:08
          No, jeśli Bieżan prowadzi śledztwo, to wszystko będzie elegancko wyjaśnione. smile
        • asia.sthm Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 17:11
          Dawaj dalej i to szybko, zebysmy nie musieli zgadywac. Toz to nie
          zgaduj zgadula tylko prawdziwy kryminal.
          • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 18:52
            a bo w pracy to źle się pisze, przeszkadzająsmile
            • romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 20:22
              Wiem, jak sie skonczy! Wiem, wiem!
              • romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 20:22
                Ale nie powiemsmile
                • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 20:29
                  To chociaż zdradź, czy rzeczona Kryśka całą powieść spedzi w roli
                  Wincentego K., czy się jednak przecknie wink))
                  • kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 20:33
                    czytam z wypiekami na twarzy!

                    TWCh prześladuje mnie dziś od bladego świtu, ale nie w wizjach tylko we śnie,
                    albowiem śniło mi się raniutko, że przyszła do mnie Edeka z naręczem firanek i
                    poprosiła, abym je uprałasmile)
                    • edeka5 Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 21:56
                      kurcgalopek napisała:

                      > śniło mi się raniutko, że przyszła do mnie Edeka z naręczem firanek i
                      > poprosiła, abym je uprałasmile)

                      To całkiem niegłupi pomysł wink
                    • eulalija Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 23:31
                      To i tak miałaś łatwo.
                      Swego czasu w śnie przyszedł do mnie Baron, w trzyczęściowym
                      garniturze w kolorze żółci kanarkowej, w koszuli czarnej i z
                      krawatem czerwonym, I wiesz co zrobił? Taką strasznie długą,
                      okropnie błyszczącą pensetą powybierał pieprz, ziele angielskie i
                      liście laurowe z gotującej się na śniadanie Wielknanocne białej
                      kiełbasy. I zebrał to wszystko w szkarłatną chusteczkę, na oko rzecz
                      biorąc jedwabną, popatrzył na mnie lekceważąco i tak jakoś lodowato
                      rzekł: "Tak się kiełbasy nie gotuje". I sobie poszedł. A ja,
                      cholera, nim go zabiłam, się obudziłam.


                      A mówiłam, w snach to u mnie różnie bywa. Ostatnio jeszcze był F16 w
                      wersji mikro ale to już innym razem bo pora spać.
        • konopika Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 20:47
          Bardzo czekam na cd.
          • lylika Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 21:47
            Ty Edyta żartów sobie nie rób i pisz dalsze odcinki, bo cofnę zapis w testamencie. tongue_out
            • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 12:58
              Na czerwcowe spotkanie w Bramie szłam dziwnie, trochę podbiegałam
              kurcgalopkiem pchana ciekawością co inni mają do powiedzenia,
              trochę wlokłam się rozmyślając, że prawdopodobnie Kryśkę załatwił
              ktoś z naszego grona. Dla ludzi stanowiłam pewnie ciekawy element
              krajobrazu, ale miałam to w nosie. Na miejscu zastałam Starą Gropę
              wcinającą z apetytem swój nieśmiertelny zestaw, porcja lodów jak
              zawsze słusznych gabarytów, zadumanego nad kawą Barona oraz
              miotającą się po całym pomieszczeniu Dorkę. Małe piwo pojawiło się
              przede mną samo z siebie, jak to dobrze być stałym bywalcem, nawet
              zamawiać nie trzeba. Nikt nic nie mówił, tylko Dorka się szamotała,
              to wstawała i przebiegała parę kroków, to siadała, wyłamywała sobie
              palce u rąk, albo dla odmiany szarpała za włosy. Powoli zaczęła się
              schodzić reszta towarzystwa, Eulalia w błękitach, nieskazitelnie
              odprasowana Jotka, Cytrynka z Papugą, Bubecka z aparatem na szyi,
              Edeka i kogóż to moje oczy widzą? Gopos we własnej osobie. Każdy
              mruczał cześć, zamawiał piwo i siadał. Wyjątkowo rozgadane
              spotkanie nam się dziś zapowiada. Co jakiś czas do Bramy wchodziła
              kolejna osoba. Pierwsza odezwała się Eulalia
              - Dłużej tak do cholery nie może być – wykrzyknęła z mocą
              trąby jerychońskiej – Niech świnia, która to zrobiła się przyzna!
              No pewno, już się każdy rozpędził, żeby brać winę na siebie.
              - To nie ja – pisnęła Dorka – To nie ja. Byłam u niej,
              owszem, ale całkiem żywa jeszcze wtedy była. Pogadałyśmy chwilę,
              zabrałam po co przyszłam i tyle. Poza tym ja bym nie miała siły i
              denerwować się nie mogę. Dziecko jeszcze karmie i to mi może
              zaszkodzić.
              - Przestań tak latać po całym lokalu, bo myśleć nie mogę –
              powiedziałam poirytowana. – Piwa się napij, to dobrze na pokarm
              robi.
              Dorka wytrzeszczyła oczęta, pobiegła do baru po piwo i wypiła całe
              pół litra jednym ciągiem. No to jedną mamy z głowy, za chwilę ją to
              skutecznie unieruchomi na jakiś czas.
              - Ty – powiedziała Eulalia do Barona celując w niego
              palcem – Byłeś u Kryśki, wszyscy to wiemy, jakąś specjalną kaszankę
              miała Ci kupić. Mów wszystko.
              Baron spojrzał na nią ze stoickim spokojem i wyraźnym obrzydzeniem
              na obliczu. Zaciągnął się papierosem – Miałem być, ale nie
              byłem. Odwidziało mi się i nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć –
              Hm, niby spokojnie to mówił, ale poczerwieniał lekko, a lewa
              powieka zaczęła mu skakać.
              - Ja też nie byłam, owszem miałam być, ale w pracy mnie zatrzymali –
              powiedziała Cytrynka oglądając swoje długie paznokcie w krwistym
              kolorze i nerwowo przypalając papierosa.
              Eulalię mało szlag na miejscu nie trafił, złapała za piwo i
              chlapnęła sobie zdrowo. Przecież to widać, że prawdy nie mówią.
              - Co za kobieta, co za kobieta – powtarzał z końca stołu wpatrzony
              w Eulalię Szkorbut. Twarz oparł na dłoniach, oczy miał zamglone. –
              Jeszcze jeden koniak poproszę.
              • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 12:59
                A może reszta towarzystwa przyłączyła by się do tfórczości
                radosnej? zapraszam bardzo
                • lylika Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 13:33
                  Ani się ważcie!!! Komentarze i uwagi ile chcieć, ale kryminał musi być Edyty, od pierwszego do ostatniego odcinka. Świetnie się rozwija i jest coraz ciekawszy.
                  Edyta, to Twój kryminał!
                  • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 13:39
                    Cicho bądź, nie zpominaj że leżysz i nie możesz gadać smile
                    • stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 13:44
                      Ale ja mogę. Popieram Lylikę, jeśli inne osoby zaczną pisać ciąg
                      dalszy, to powieść skończy tak jak reszta naszej twórczości. Czyli
                      urwie się po jakimś czasie, bo każdy zacznie dopisywać co mu w duszy
                      gra i nic nie będzie sie trzymało kupy. Ręce precz od powieści Edyty!
                      • the_dzidka Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 14:26
                        Ja też popieram naszą Drogą Nieprzytomną. Pisze Edyta!
                        (ja chcę być zbrodzieniem!)
                  • groha Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 13:46
                    Spokojnie, przecież nikt się nie waży. Podejrzanych i tak nie brakuje, nie ma co
                    dodatkowo komplikować śledztwa wink
                    • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 14:34
                      No, noo, coraz ciekawiej się robi! Ale skąd ta pewność, że to ktoś z
                      nas? Ja rozumiem, że tak ciekawiej, ale może by to uzasadnić?
                      ...Wiem że się czepiam, ale tak mi się pomyślało....

                      Co zaś do mnie, to rzeczywiście jeszcze karmię, ale już bardzo
                      niewiele i niedługo skończę. Dodam jeszcze, żeby było śmieszniej, to
                      faktycznie miałam szansę całkiem niedawno realnie być u Szefowej, bo
                      w niedzielę odwiedzalismy znajomych oraz kuzynkę w Warszawie i nawet
                      przejeżdżaliśmy obok domu Lyliki smile
                      • lylika Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 14:42
                        Chcesz zajrzeć na ostatnią stronę?big_grin
                        Szkoda, że nie wpadliście. Dziecki były na obiedzie, a na obiad były krewetki. smile
                        • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 15:48
                          lylika napisała:

                          > Szkoda, że nie wpadliście. Dziecki były na obiedzie, a na obiad
                          były krewetki.
                          > smile

                          Może i byśmy, ale raz że nie lubię się komuś zwalać na głowę bez
                          zaowiedzi (bo może sobie akurat nie życzy, albo co), a dwa - to i
                          tak byliśmy już spóźnieni na spotkanie z kuzynką. Teraz w trójkę to
                          ciężko nam się z czasem wyrobić...
                      • groha Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 14:47
                        Ho ho, jeszcze śledztwo w krzakach, że tak powiem, a już mamy:
                        a) jedno całkowicie dobrowolne przyznanie się do winy,
                        b) jedno, równie dobrowolne, samoobciążające zeznanie,
                        c) odgórny zakaz wspomagania śledztwa przez osoby postronne
                        Aż mi uszy płoną z ciekawości, co będzie dalej. Dawaj, Edyto, dawaj!
                        • romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 15:22

                          > Ho ho, jeszcze śledztwo w krzakach, że tak powiem


                          sledztwo leci kurcbieżankiem.
                        • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 15:55
                          groha napisała:

                          > Ho ho, jeszcze śledztwo w krzakach, że tak powiem, a już mamy:
                          > a) jedno całkowicie dobrowolne przyznanie się do winy,
                          > b) jedno, równie dobrowolne, samoobciążające zeznanie,
                          > c) odgórny zakaz wspomagania śledztwa przez osoby postronne
                          > Aż mi uszy płoną z ciekawości, co będzie dalej. Dawaj, Edyto,
                          dawaj!

                          Mnie też ciekawość zżera smile A swoje dodałam tak sobie, dla
                          zaktualizowania danych i ubarwienia. Poza tym, w tej fazie śledztwa
                          ewentualni podejrzani chyba powinni powiedzieć gdzie byli w
                          ostatnich dniach i czy mieli możliwość. No i motyw. Ale tego u mnie
                          brak. Nie przyznaję się do winy. W końcu zresztą mnie tam nie było smile
                          • heniulaa Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 18:30
                            Dobrze że nie wiem gdzie Lylika mieszka to podejrzana nie jestem smile
                            • jotka13 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 19:36
                              Żadne wytłumaczenie, wystarczy zerknąć do książki i już wink
                              • romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 19:45
                                Wlasnie, wlasnie! Heniulaa Autobiografii nie czytala?? Niemoooozliiiweee.... Moim zdaniem cos kreci. smile Ale nie wcinajmy sie miedzy Edyte i Biezanasmile
                                • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 19:56
                                  Otóż to! W książce można znaleźć gdzie mieszka Lylika. Teoretycznie
                                  więc każdy może. Czy nie rozszerza to kręgu podejrzanych?

                                  Edyta, dawaj ciąg dalszy (o ile już Ci się ukazał), bo ciekawie się
                                  robi smile)
                                  • asia.sthm Re: moja wizja przedoczna 3 10.06.09, 23:58
                                    Ta wizja przedoczna Edyty bedzie jak kiedys teatr Kobra, raz w tygodniu.
                                    Obym nie wykrakala wink

                                    Zgadzam sie byc kimkolwiek, moge proszyc proszkiem i zbierac odciski na miejscu
                                    i po okolicach, oraz badac, ktore buty byly pierwsze, a ktore pozniej przyszly i
                                    co zadeptaly. Taka mala pomocnica Biezana, dziewczynka na posylki po piwo tez.
                                    • ter.eska Re: moja wizja przedoczna 3 11.06.09, 10:51
                                      Edytko jesteś wielkasmile))
                                      Ja sobie to wydrukuje jako Powieść wszechczasówsmile
                                      Moze to mnie obciąży,ale przyznam się:ostatnio śniła mi się lylika,tak jakoś
                                      dziwnie,jakbyśmy się żegnały,odniosłam też wrażenie,że zachowywałyśmy się jak
                                      nie przymierzając...
                                      • goonia Re: moja wizja przedoczna 3 11.06.09, 16:46
                                        Brawo Edyta! Bardzo ciekawie sie zapowiada. Moze Lylika zdobyla slonski nawoz i
                                        ktos go zechcial podpierniczyc???
                                        • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 3 11.06.09, 19:32
                                          nie wiem czy nastąpi dalszy ciąg, w tej chcwili następuje reset
                                          mózgu z pomocą piwa i tak zapowiada się cały długi weekend smile
                                          • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 12.06.09, 12:47
                                            Czyli, że czas uzbroić się w cierpliwość. Ciężko będzie...
                                            A może piwo wywoła dalsze wizje? wink Czekamy!
    • hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 07:06
      O święci pańscy! Jaki ja kryminał przespałamsmile
      Z pewną taką nieśmiałością zapytuję czemu z prowincji tylko pan jest podejrzany?
      A Ewa i Hortensja? Może to jakaś ogólnokrajowa afera?
      • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 07:30
        Ja twierdzę, że mam alibi: byłam nad morzem, jutro zaś jadę.
        Ciekawe, co mnie tam ciągnie w taką pogodę? Na pewno jakaś afera.
        Może i Kocie zamieszane? Bo o rzut beretem przemknę?
    • hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 07:37
      Ja wiem. Jedziesz bursztyn wybierać spod pogłębiarki, tylko się nie chcesz
      przyznać, coby konkurencji nie miećsmile
      • groha Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 14:33
        Też wiem, co ciągnie nad morze: morze. Samo w sobie, nawet bez tego wyplutego
        bursztynu. Dobrze zgaduję, Ewo?
        A w/w afera kryminalna bardzo świetnie rokuje, moim skromnym zdaniem. Przecież
        zawsze najpierw ogłasza się publicznie tzw. czubek góry lodowej, potem milknie
        na bardzo długo, a następnie znów wraca do tego czubka i zaczyna wszystko do
        początku, czyż nie? Wprawdzie dla niecierpliwie czekających, to często nie do
        wytrzymania, ale dla tych bardziej zrelaksowanych, lubiących wolniutko
        narastający dramatyzm akcji lub miewających własne wizje - pierwszorzędna zabawa
        na długi, długi czas. W końcu coś się musi wyjaśnić, bo przecież każdy czubek ma
        swój dudek, czy jakoś tak wink
        • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 15:28
          Ha, bursztyn to ja bym chętnie, ale oczyma duszy, bo w realu, wyznam
          szeptem - te kilka okruchów, które własnoręcznie podniosłam z plaży,
          nie całkiem własnoocznie dojrzałam. Plon zawdzięczam zwykle
          zyczliwosci osoby towarzyszacej.
          Czyli po prostu nad morze morzowe na chwilę skoczę, a płatki róż,
          większe i barwniejsze od bursztynków jakoś sama wymacam wink))
          • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:12
            Dziecinny krzyk oznajmił nam nadejście Kocia z Migosem i Puchatkiem.
            Dzidka próbowała zatiutać do młodego, ale jedyne co osiągnęła to
            natężenie dźwięków (mądre dziecko). Migos spojrzał na wszystkich z
            rezygnacją i bez słowa opuścił towarzystwo z potomkiem na rękach.
            Kocio przywitała się i zapytała
            - Co straciłam?
            Dzidka trochę urażona wyjaśniła
            - A nic, rozmawiamy sobie. Eulalia próbuje z nas wyciągnąć kto
            walnął szefową, ale słabo jej idzie.
            -A dlaczego to musiał być ktoś z nas? – zapytała Kocio
            Pytanie zawisło w powietrzu. W zasadzie nie wiadomo czemu wszyscy
            uznaliśmy, że napadu dokonał członek towarzystwa.
            -No dobra – Bumbecka nareszcie zainteresowała się tym co się dzieje
            przerwała poufną konwersację z Jotką i Edeką. – Podejdźmy do sprawy
            rzeczowo. Edyta, o której godzinie znalazłaś zwłoki, tfu, chciałam
            powiedzieć ranną?
            -Cholera wie, o piątej byłam umówiona na Bankowym, potem stałam w
            korkach, zeszło mi około godziny. O szóstej mniej więcej zatem.
            Bumbecka zrobiła tabeleczkę z zaznaczonymi godzinami i skrzętnie
            zanotowała.
            - Ok., teraz Dorka. Jak byłaś u Kryśki wszystko było w porządku. O
            której?
            Dorka ucieszona, że może pomóc odpowiedziała.
            Od 11.20 do 11.35. Wiem, bo cały czas patrzyłam na zegarek. O 12
            muszę nakarmić Martynkę i położyć ją spać. Dziecko zostawiłam u
            kuzynki, która mieszka niedaleko Kryśki. Spieszyłam się bardzo.
            Bumbecki zanotowała kolejną informację.
            - No dobrze, a co z Mężydłem, przecież był w domu?
            -W domu, w domu – powiedziałam – przecież wiecie, że on jest
            zamykany w piwnicy.
            Wszyscy wytrzeszczyli na mnie oczy. Czyżby w tym porządnym domu, z
            tradycjami, dochodziło do przemocy rodzinnej? No kto by pomyślał,
            szefowa niby energiczna jest, ale to jednak drobna kobieta, a
            Mężydło mężczyzna niczego sobie, nie jakiś okruszek.
            - A nie, to nie tak – poczułam, że muszę sprecyzować swoją
            wypowiedź. – On sam się zamyka w piwnicy. Ma tam swój warsztat, a
            jak pracuje to nie lubi jak ktoś mu przeszkadza.
            Ulga na twarzach towarzystwa mówiła sama za siebie. Odezwała się
            Edeka
            -O 14 też było w porządku. Szefowa w wątku kulinarnym zamieściła
            zdjęcia obiadu. Był chłodnik, a na drugie młode ziemniaki, mizeria i
            mięso a’la coś tam. Na deser palowa. Pisała też, że będzie miała na
            tym obiedzie gościa, a ten gość to niespodzianka dla nas.
            No tak, musieliśmy zidiocieć do reszty, żeby nie spojrzeć na forum i
            nie sprawdzić wpisów Kryśki. Szpulka wzięła laptopa, sprawdziła
            wyszukiwarkę.
            - Dobra, mam. Bumbecki, możesz notować.
            -8.15 – dzień dobry, ładna pogoda, słońce świeci (zdjęcie ogrodu w
            słońcu)
            -8.20 – idę na bazar
            - 9.05 – kupiłam mięso i kaszankę dla Barona (zdjęcie kaszanki)
            - 10.10 – szwankuje mi forum, zaraz szlag mnie trafi. %^&4$3#@
            - 10.15 – zakładam tylko nowe wątki, w strych nie mogę się wpisywać
            -10.30 – czekam na Dorkę, ma wpaść po rzeczy dla Martynki, czas
            oczekiwania umilam sobie książką (zdjęcie książki)
            - 11.36 – Dorka już poszła. Jaka szkoda, że tak krótko była. Nie
            zdążyłyśmy pogadać. Muszę się brać za obiad
            -14.05 Obiad już prawie gotowy. Będzie na nim tajemniczy gość.
            Szczęki wam opadną jak się dowiecie kto (zdjęcie obiadu)
            - 14.20 Wpadł Baron z zapomniałam kim., zabrał kaszankę. Towarzyski
            dzień się dziś zapowiada. Dzwoniły Cytrynka i Dzidka, że przyjadą.
            Tra la la, lubię gości.
            - 16.30 – No i po obiedzie. Wyjątkowo miło czas spędziłam. Rozmowy
            przy stole dotyczyły literatury, historii i muzyki. Uczta dla ducha.
            Dziękuję Bbzytce i jeszcze komuś. Zdjęcia za chwilę na Picassie, a
            tam odpowiedź na pytanie, kim był tajemniczy gość.
            - 16.40 – Skleroza nie boli, gość zjadł obiad i zapomniał zabrać
            rzeczy. Będzie musiał wrócić (zdjęcia jakiś worków)
            Koniec wpisów, zaraportowała Szpulka. Na Picassie zdjęć brać. Pewnie
            nie zdążyła umieścić.
            • eulalija Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:17
              Edyta, a jak tam docierałaś w wizji swojej przedocznej to jakiejś
              kamery przemysłowej przy banku nie zauważyłaś? Albo może jakiś
              paparazzi po Twojej wizji się pętał? Bo teraz to ja się zaczynam
              denerwować, że jak ktoś to przeczyta to nam faktycznie
              SzanPaniąPrezez utłucze, ani się obejrzymy.
              • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:22
                jest nadzieja. W przyszłym tygodniu umówiłam się z Lyliką po
                sadzonki smile
                • ter.eska Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:28
                  No nie,tylko nie zabijajcie szefowej.cudo,niecierpliwie czekam na ciąg dalszy.
                  • cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:48
                    Czy Wy sobie wyobrażacie, znając Edytę jak ona musi łagodzić to co myśli i co na papier przelewa ? wink
                    P.S.
                    Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia.
                    • cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:56
                      Zmyliłaś mnie rozmowami o literaturze bo jakby sama muzyka była to bym miała kandydatke smile
                      • lylika Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 08:02
                        No, ładnie. Sama nie wiem kogo gościłam na obiedzie.
                        • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 08:18
                          Podsuwam niemiecki trop wink))
                          • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 10:44
                            No to nie ma siły. Teraz trzeba szukać tajemniczego gościa! Chyba,
                            póki co, on wychodzi na prowadzenie smile
                            A może pan T.? Po ostatnich wydarzeniach jego wizyta mogłaby dziwić,
                            więc jako tajemniczy gość nawet pasuje.
                            Macie jeszcze jakieś inne podejrzenia?
                            • groha Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 11:30
                              Powiem krótko: ojaciepietrek... Na naszych oczach rodzi się nowy, ukryty dotąd
                              talent, czy Szanowni to czują?
                              Kurczę, niby wiem, że to wizja, czyli wszystko zmyślone, ale im bardziej czytam,
                              tym bardziej pytam (czysto retorycznie, rzecz jasna): fikcja literacka to, czy
                              reportaż z miejsca niedoszłej zbrodni? I powiem więcej: to jest komplement dla
                              autorki, naprawdę smile
                              • kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:04
                                groha napisała:

                                > Powiem krótko: ojaciepietrek... Na naszych oczach rodzi się nowy, ukryty dotąd
                                > talent, czy Szanowni to czują?

                                oj czują, czują i z coraz większym zainteresowaniem czytają kolejne części!
                                • aganoreg Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:13
                                  Nie tylko czuja, ale i zazdroszcza smile Ach, poznac tych wszystkich
                                  bohaterow (i Autorke) osobiscie.

                                  Smutno mi, ze Wy sie znacie tak dobrze, a ja Was ani troszke sad

                                  A propos ostatniego odcinka - kim byl kolega Barona?
                                  • stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:19
                                    >Smutno mi, ze Wy sie znacie tak dobrze, a ja Was ani troszke sad

                                    Nie martw się na pewno prędzej czy później poznasz nas wszystkich.
                                    Jeszcze będziesz tego żałowala, ha, ha, ha.
                                    • aganoreg Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:21
                                      stara.gropa napisała:


                                      > Nie martw się na pewno prędzej czy później poznasz nas wszystkich.
                                      > Jeszcze będziesz tego żałowala, ha, ha, ha.

                                      Ja? Nigdy smile Tylko czemu ta Warszawa tak daleko?
                                      • stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:24
                                        Ale wszystkie drogi do niej prowadzą.
                                        • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 15:09
                                          stara.gropa napisała:

                                          > Ale wszystkie drogi do niej prowadzą.
                                          A co jedna - bardziej dziurawa wink))
                                          >
                                      • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:39
                                        aganoreg napisała:

                                        > Tylko czemu ta Warszawa tak daleko?
                                        >

                                        Ojj tam, zaraz daleko. Po prostu przyjeżdżaj i tyle! My chętnie Cie
                                        przywitamy i ugościmy smile A póki co, możesz nas poznać zdjęciowo i
                                        postowo. Zawsze to też coś! wink
                                        • aganoreg Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 18:55
                                          A dziekuje, zjawie sie (kiedys) na pewno. Bez poznawania was forumowo (i
                                          zdjeciowo - z ciekawosci) w ogole bym sie nie odwazyla. Za to dziurawe drogi mi
                                          nie straszne - bo i tak przybede samolotem wink

                                          Problem, ze w Polsce bede dopiero w sierpniu. Jest szansa na jakies spotkanie
                                          niestowarzyszonych i nie dopuszczonych do grona witajacych Roberta?
                                          • lylika Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 19:09
                                            >
                                            > Problem, ze w Polsce bede dopiero w sierpniu. Jest szansa na jakies spotkanie
                                            > niestowarzyszonych i nie dopuszczonych do grona witajacych Roberta?
                                            ...
                                            W sierpniu będziesz? Staraj się, staraj, amożesz zostać dopuszczona. wink
                                            • aganoreg Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 19:22
                                              Dzieki Szefowo smile

                                              A teraz zamilkne, by nie robic OT Edycie. Tylko jeszcze raz sie podlizne - to
                                              jest cudny kryminal i sciskam kciuki za Dzidke smile
                                              • gastonlemiel Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 22:47
                                                nooo edyta, suuper! Czytalem i mialem wrazenie, ze to sama
                                                Chmielewska napisala!! Bomba!
                                                • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 23:00
                                                  no to się nazywa Komplement smile
                                                  • gastonlemiel Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 23:23
                                                    i to jak najbardziej zasluzony!!
                                                  • lylika Edyta!!! 19.06.09, 22:37
                                                    Dawaj następny odcinek, bo mnie już od niemówienia w gardle pieczrki rosną. Ciśnie mnie na ciąg dalszy. Anava!
                                                  • lylika Re: Edyta!!! 19.06.09, 22:38
                                                    PIECZARKI!
            • szkorbut.pl Re: moja wizja przedoczna 4 20.06.09, 09:23
              Baron cuś ukrywa!!!
              Mówi że nie był, a był!!!
              Musi - dobra ta kaszanka i podzielić się nie chce. Drań.
            • the_dzidka Re: moja wizja przedoczna 4 10.07.09, 11:29
              Czy Ty naprawdę sądzisz, że tiutiałabym do dziecka?!
    • hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 20.06.09, 11:58
      My chcemy jeszcze, my chcemy jeszcze!
      Oczywiście nie kaszankę, tylko kryminałsmile
      • edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 10:40

        - Znaczy tyle wiemy, że Kryśkę walnięto między 16,40 a 18,
        hm, znaczy gów... wiemy – podsumowała Bumbecka.
        - Chwila, chwila, a co ma do powiedzenia Bbzyta? Za co Ci
        ta Kryśka dziękuje? – Eulalia nie dała się zbić z tropu.
        - A nie mam pojęcia za co mi dziękuje, to nie ja byłam na
        tym obiedzie, Kryśka owszem zapraszała, ale ja nie cierpię mizerii
        zatem się wykręciłam.
        Chyba utknęliśmy w martwym punkcie, jedyna nadzieja w tym, że
        Kryśka się wreszcie ocknie i sama o wszystkim opowie, a już my
        wtedy odpowiednio zadbamy o sprawcę. Z kanapy znajdującej się za
        filarem wstało dwóch facetów i podeszło do naszego stołu.
        – Dzień dobry, kapitan Bieżan, a to mój pomocnik Filipiuk.
        Pozwoliliśmy sobie przysłuchiwać się państwa pogawędce, nie
        ukrywam, że celowo. Państwa rozważania bardzo nam pomogły, ale
        chcielibyśmy zadać jeszcze kilka dodatkowych pytań.
        W Starą Gropę na widok Bieżana jakby piorun trafił, oczy jej
        rozbłysły a na ustach pojawił się błogi uśmiech
        – Ja panom pomogę, bardzo chętnie odpowiem na wszystkie pytania
        Patrzyłam i nie wierzyłam w to widzę, o do diabła, trzepotała,
        klasycznie trzepotała rzęsami, jeszcze chwila, a rzuci coś
        kokieteryjnie na podłogę.
        - Bardzo miło z pani strony, zatem najpierw chciałbym zapytać czy
        znają państwo niejaką Grohę i czy obie panie darzyły się sympatią?
        O rany julek, a czemu on o Grohę pyta, przecież ona daleko. Stara
        Gropa odpowiedziała twierdząco na oba pytania.
        - Czy znają państwo kobietę, która odpowiada takiemu rysopisowi?
        Wysoka, szczupła, ciemne włosy raczej krótkie, bardzo elegancko się
        ubiera, posiada czerwone szpilki., jeździ czarnym jaguarem?
        Żeby nie ten jaguar to oczywiście, że znamy, chociaż diabli wiedzą,
        może ma jaguara. Ale powiedzieć czy nie powiedzieć, co innego tak
        między sobą, trzeba wszystko wywlec, ale tak donieść policji?
        - Sąsiadka poszkodowanej widziała ową kobietę w dniu włamania,
        około godziny 17,20. Przyjechała z mężczyzną o południowym typie
        urody.
        Popatrzyliśmy na siebie wyraźnie zakłopotani. Stara Gropa na
        szczęście jak zawsze nie straciła zimnej krwi i słodko wyjaśniła –
        Wie pan, czerwone szpilki to posiada pewnie większość kobiet, a
        włosy to zmieniamy co chwila. Co zaś tyczy jaguara, to nie mamy
        pojęcia. – Bieżan być może lekko zawstydzony wyraźnym
        zainteresowaniem jego osobą nie ciągnął dalej. Z tej krępującej
        sytuacji wybawiło nas niespodziewane nadejście Gooni.
        - Niespodzianka –krzyknęła od progu – Ale wam numer zrobiłam co?
        Jestem już od tygodnia, ale się nie przyznawałam, bo chciałam
        zobaczyć wasze miny. Warto było. – No pewnie, że warto, szczęki nam
        poopadały i za nic nie chciały wrócić na swoje miejsce. Całkowicie
        zlekceważyliśmy władzę i runęliśmy się witać.
        • lylika Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 11:32
          No, no podejrzanych zaczyna być zatrzęsienie. Jak u Guruy. smile
          • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 12:59
            No tak, Goonia się szlaja po Warszawie, remontu zaniechała i skutki
            pogodowe się objawiły!
            • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 15:08
              O rany boskie. Właśnie przeczytałam hurtem całość. Jeśli Edyta
              pojechała się byczyć, nie napisawszy dalszego ciągu i zakończenia
              przed wyjazdem, osobiście ją uduszę paskiem od szlafroka, jak wróci.
              • asia.sthm Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 16:18
                > O rany boskie.

                Dokladnie takie samo uczucie jakby mi ktos nowa ksiazke Guruy z lap
                wyrwal w najciekawszym momencie.
                Ja te Edyte tez zamorduje, jesli kociowy pasek nie wytrzyma.

                A Goonia, cholera, dostala jaguara od meza pod choinke, tyle wiem,
                reszty sie tylko domyslam.
                • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 16:51
                  Ech, mam przynajmniej czerwone szpilki. TRzy pary! smile
                  • edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 17:23
                    jeśli chodzi o wakacje to spoko, wyjeżdzam w sobotę (na trzy
                    tygodnie, tra la la), ale biorę ze sobą laptoka. Jeśli pogoda się
                    utrzyma, macie codziennie jeden odcinek smile
                    • cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 17:43
                      Ale to chyba nie Goonia tym jaguarem ! Czarna i w miarę krótka, elegancka i w czerwonych szpilkach i do tego wszyscy znamy.
                      Dla mnie Cytrynka wywija z południowcem smile

                      Edyta,
                      weź Ty się do roboty bo namieszałaś i nie wiadomo kto.
                      • cytrynka6543 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 18:44
                        O,albo i oooooooo!!!
                        Dobra, przyznaję się do jaguara,może być z południowcem(zawsze
                        wolałam brunetów),czerwone szpilki,a nawet szpile posiadam,ciemne,w
                        miarę krótkie włosy(póki co!) też,znacie mnie,elegancję da się
                        nadrobić. No i kto wie co z moim alibi(bo ja nie wiem)? Miałam być u
                        Kryśki,miałam po co,ale czy byłam?! Na mój balkon nie wejdziecie,ot
                        tak hop siup!,nakaz prokuratorski jest potrzebny!
                        Aha,podkładam się,ale nie jako świnia! smile))
                        • lylika Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 20:53
                          Podejrzana jesteś jak nie wiem co, a nie jak świnia.
                          Ja mam jeszcze jeden typ do tej elegancko ubranej brunetki w czerwonych szpilkach i południowcem w jaguarze. Tak mi się majaczy Kocio. Ale tylko mi się majaczy, bo przecież ja w malignie na Bielanach...
                          • edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 21:12
                            Lylka, kto jak kto, ale Ty powinnaś wiedzieć dokładnie kto Cię rąbnął smile
                            • lylika Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 21:31
                              Przecież tłumaczę jak chłop krowie na rowie, że w malignie jestem. Dostałam w głowę, nic nie pamiętam, tylko mi się majaczy.
                              • eulalija Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 08:39
                                U mnie na prowadzenie wyszła teraz Stara Gropa.
                                To jej uwielbienie dla Bieżana jest strasznie podejrzane.
                                Niedaleko do Lyliki ma, przebrała się za babę z jajami albo chłopa z
                                krokodylem angorskim, utłukła, żeby dać się Bieżanowi złapać.
                                Kocio odpada z racjonalnej przyczyny, bedą zalogowaną do bałtyckiej
                                piaskownicy nie mogła walić Krychy w głowę.
                                • edeka5 Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 09:31
                                  Kocio odpada ze względu na wzrost. Łatwiej jaguara pożyczyć niż kilkanaście cm (kilka da się nadrobić szpilkami).
                                  • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 10:45
                                    No, bez przesady. Ofiara też żyrafą nie jest. A z wybrzeża w 8
                                    godzin można dojechać. Albo tamże zlecić zadanie rosłemu
                                    ukraińcowi...
                                    • edeka5 Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 10:48
                                      Aż się sama prosi wink
                                • stara.gropa Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 11:16
                                  Wyraźnie jest napisane, że podejrzana była szczupła. Czyli ja
                                  odpadam.
                                  A moje uwielbienie dla Bieżana może być spowodowane innym
                                  przestępstwem. Nigdzie nie jest powiedziane, że tylko na Lylikę ktoś
                                  dybie smile
                                  • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 14:37
                                    A co, stuknęłaś pana T.?
                                    • goonia Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 18:37
                                      ..... az zaniemowialam. Intryga sie zageszcza. Stara.Gropa podpada
                                      towarzystwu. Musze sobie wydrukowac i przeczytac od poczatku, bo mi
                                      sie podejrzani nie eliminuja.
                                      Edyto, baw sie dobrze na urlopie i pamietaj, ze tu pare szlafrokow
                                      juz bez paskow jestsmile
                                      Ps. Prosze oddac moj seledynowy, ktory zaginal w tajemniczych
                                      okolicznosciach szafy.
    • aganoreg Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 12:29
      Moze by tak spróbować dobić Kryśkę, to się Biezan do roboty weźmie i sprawa
      ruszy z miejsca? Ktora ma najblizej do szpitala?
      • edeka5 Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 20:35
        Chyba Stara Gropa, a może Cafeszpulka, ale ona wyjechała na urlop.
        • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 20:40
          A do którego szpitala? Mam dobry tłuczek do mięsa... wink
          • edeka5 Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 20:43
            Szpital bielański. Ty, Kociu, też chyba masz niedaleko wink
            • lylika Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 21:10
              Kocio ma najbliżej, ale i Edyta niedaleko. Tylko niech uważają, mam ochronę: mężydło z lutownicą, brat z szablą, (rodzinna, posrebrzana z grawrowaniem) sąsiadka z tasakiem, a na dokładkę pies obronny i dwa koty zaczepne!
              • aganoreg Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 21:20
                Ale psy i koty w szpitalu? Lyliko, daj sie dopasc i chociaz troche poddusic, to
                moze dowiemy sie co dalej wink
                • kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 21:31
                  aganoreg napisała:

                  > Ale psy i koty w szpitalu? Lyliko, daj sie dopasc i chociaz troche poddusic, to
                  > moze dowiemy sie co dalej wink

                  otóż to, leżysz i leżysz tam, nie nudno Ci?wink
              • edeka5 Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 21:34
                lylika napisała:

                > Kocio ma najbliżej, ale i Edyta niedaleko.

                Ale Edyta też na urlopie i to chyba już wyjechana wink
                Zostaje Kocio ze Starą Gropą.
              • asia.sthm Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 22:00
                lylika napisała:

                > Tylko niech uważają, mam ochronę: meżydło z lutownicą, brat z szablą,
                (rodzinna, posrebrzana z grawrowaniem) sąsiadka z tasakiem, a na dokładkę pies
                obronny i dwa koty zaczepne! >>>

                Taaa, tylko walowki nie ruszaj bo tam sam jad, jadem syte.
                Ze o szpitalnym jedzeniu nie wspomne - sama salmonella strychnina pogania, a
                trutka na szczury w szpitalnym kisielu. Nie rusaj nic, bedziesz sie teraz
                odchudzac do wagi Belli.

                Przepraszam ale ja mam dzis werbalna sraczke. jak sie nie wygadam to pekne.

                Gdzie ta Edyta z nastepnym odcinkiem??
                • lylika Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 22:09
                  Też się pytam. Gdzie Edyta? Zamordowała mnie czy nie?
    • edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 12:47
      - Uciekłam z domu - powiedziała Goonia z satysfakcją. – Poczułam, że dłużej tego nie wytrzymam, remont domu, samochód znowu walnięty i w warsztacie, dzieci z powodu wakacji też w domu, każdy coś ode mnie chciał. Mąż nie chciał jeść pierogów, a do tego zapowiedzieli się jeszcze goście. Coś strasznego zaczęło we mnie rosnąć, jeszcze trochę a musiałabym kogoś zabić, albo przynajmniej porządnie walnąć w głowę. Dlatego uciekłam, żeby chronić rodzinę i własne zdrowie psychiczne.
      O kurczę, niedobrze to wszystko wygląda, ale Goonia?
      - Ale w Polsce mi przeszło, cały tydzień spędziłam na różnych imprezach powitalnych i piciu piwa. No co tak patrzycie, abstynentami się nie zrobiliście, piwo wszędzie widzę. To o co chodzi?
      - A czy przez ten tydzień zajrzałaś na forum?- zapytała Romy
      - Nie było czasu, no bardzo was przepraszam, ale najpierw chciałam się nacieszyć rodziną.
      Jak to w zwyczaju naszego towarzystwa wszyscy zaczęli mówić jednocześnie, o Kryśce, o forum, o spotkaniu sylwestrowym, o pieskach, o…… Goonię troszkę te informację ogłuszyły, ale nikt się tym specjalnie nie przejął. Na plan pierwszy powiem wysunęła się bowiem Papuga.
      - Bardzio śkoda, zie do nas nie napisałaś. Pziwitalibyśmy Cię na lotniśku, pziwieźli i zadbali o Ciebie. Tzieba psiznać, zie to bardzio milusio Cię widzieć, choć Klysia nam lezi prawie nieziwa.
      - Zwariowała- szepnęłam – jak nic zwariowała. Myślisz, że to na trwałe? – zapytałam Szpulkę.
      - Mam nadzieję, że jej to przejdzie, lubię ją i szkoda by było.
      Heniula pogłaskała Papunię po rączce – Wszystko będzie dobrze, no już, spokojnie, no już.
      Jakoś tak smętnie się zrobiło. Rozejrzałam się po sali. Stara Gropa ciągle konferowała z Bieżanem, ciekawe z jakim skutkiem. Baron stał przy barze, podeszłam do niego i zapytałam
      - No i dlaczego kłamiesz? Nie mogłeś normalnie jak człowiek powiedzieć, że byłeś u niej?
      - Zamknij się żmijo – syknął – Ledwo Kryśkę ubłagałem, żeby mi zdjęć nie robiła. W dresie byłem. Wyobrażasz sobie, ja, Baron, w dresie. Wystarczy, że napisała o kaszance. Nie drzyj się zatem na ten temat i nie dociekaj, bo nie mam zamiaru o tym nikomu mówić.
      No tak, teraz rozumiem. Dla mnie dres to odzież prawie codzienna, ale Baron to w garniturach, albo pulowerach, a nie na sportowo. Ale biedna ta policja, jak oni mają do czegokolwiek dojść, jak takie głupoty przed nimi będą ukrywane. Od drzwi kiwała na mnie Cytrynka, sztuki czyniła przy tym dziwne. Trochę mrugała, trochę głową trzęsła, a rękoma wykonywała takie gesty, jakby słynne kaczuszki tańczyła. No jeśli chciała mnie przywołać dyskretnie, to nie wiem czy jej się to udało.
      - Co się dzieje? – zapytałam. - Tobie też na głowę padło?
      - Pogadać muszę, gniecie mnie to od tygodnia i za chwilę faktycznie zwariuję. To ja tam byłam, w tych butach czerwonych. Żeby tą sąsiadkę lumbago pokręciło, że też musiała mnie przyuważyć.
      - Wiem, że to Ty. Wszyscy chyba wiedzą, opis tylko do Ciebie pasuje. Czemu się nie przyznałaś?
      - Przyjechałam do Kryśki po te sadzonki, chciałam być przed tobą. Na dole było otwarte, zatem weszłam bez dzwonienia. Kryśka leżała w kuchni, pomacałam, zimna była jak trup. Myślałam, że nie żyje i uciekłam. Miałam nadzieję, że nikt mnie nie widział.
      - Żeby cię cholera jasna trafiła, nie mogłaś pulsu sprawdzic? Doktórka przecież jesteś, od czego innego, ale doktórka!
      - No przecież ci mówię, że była lodowata!
      - Lodowata, lodowata. Kryśce przecież zawsze zimno, ona nawet w upał dziesięć par gaci na tyłku nosi i dalej jej zimno.
      - Zapomniałam, na śmierć zapomniałam. Ale wiesz to nie wszystko i wolę ci powiedzieć, bo ty zawsze się tak tych tajemnic czepiasz i wszystko wywalasz na forum, a sprawa jest dyskretna. Nie sama tam byłam. A moje towarzystwo nie jest do ujawniania.
      - Uuuuu, jakimś chłopem mi to pachnie.
      - Słusznie ci pachnie, ale póki co nie mogę więcej powiedzieć. Jeszcze się nie do końca na niego zdecydowałam, poprzedniego jeszcze sobie zachowałam i muszę się na tym wszystkim spokojnie zastanowić. Ten nowy bogaty jest diabelnie, ale reputację dla niego muszę mieć nieskazitelną. Bądź uprzejma zatem nie rozgłaszać wieści.
      • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 12:52
        No to nie wiem, kogo gorzej trafiło: Kryśkę czy Papugę...
        Prośba, bzik prywatny: czy oni muszą do siebie mówić Ty i takie tam
        wielkimi literami? Alergiczka jestem...
        • groha Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 13:49
          O matko jedyna moja, płaczę ze śmiechu...! Pardon, musiałam postawić wykrzyknik,
          bo już dawno czegoś takiego tutaj nie było i nawet nie wiedziałam, że aż tak się
          za tym stęskniłam. Wyobraźnia też ruszyła mi z kopyta i właśnie podsuwa mi obraz
          pana Barona w eleganckim dresiku, 100% baumwolle, z odrobinę tylko wypchanymi
          kolankami, hihi. Niedoszła zbrodnia przy tym wszystkim wysiada. I jeszcze ten
          zapach chłopa... smile
          • asia.sthm Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 13:57
            dresik w ostry kancik ?
        • lylika Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 13:50
          Co tak wszyscy zacichli?
          • romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 13:57

            > Co tak wszyscy zacichli?


            Mnie zapowietrzylo, tak jak po trzecim odcinku; potem przywyklam, a teraz znowu.
            Normalnie szacun. Co do podejrzanego, od poczatku mam dwa typy, i oba wciaz mi
            pasuja.
            • bbbzyta Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 16:32
              EDYTA SIĘ MARNUJE!!!!! (To miał być wrzask, i proszę mi nie dziamać, że tak się nie pisze i że nie kom il fo). Wątek z Goonią, co od tygodnia już przebywa, i z Baronem + kaszanka + dres - no miodzio smile a całość małmazja.
              • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 16:51
                Cudne! Aż żałuję, że nie jestem podejrzana wink Ciekawe jakież to
                jeszcze sekrety wyjdą na jaw...
                Edyta, podziwiam talent pisarski! Chyba zostanę Twoją fanką smile
                • cytrynka6543 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:05
                  Dziękuję Ci pięknie,Edyto,że mnie w końcu wykorzystałaś,sama się
                  przecież podkładałam! No,ale to moje towarzystwo nie_do_ujawnienia
                  to kto??? Sama jestem ciekawa.
                  Szacun dla Ciebie,świetnie się czyta tę twoją wizję i tylko
                  szkoda,że nie codzień piszesz. No cóż,poćwiczę cierpliwość,ta zawsze
                  się przyda.
                • kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:06
                  Upłakałam się ze śmiechu, doskonały odcineksmile
                • ewa9717 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:13
                  Nie martw się, Dorko. Te najmniej podejrzne sztuki potem brużdżą.
                  Kto wie, czy nie dziabnęłaś Kryśki między karmieniami?
                  • cytrynka6543 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:49
                    O to,to! Ja jestem zbyt oczywista w tej sytuacji,ale byłam,czerwone
                    szpilki miałam,nie da się z tego łatwo wywinąć.Jednak bym się tu
                    doszukiwała takich innych postaci,co to niby nie były,nie
                    widziały,nie wiedzą i słowa do tej pory nie powiedziały!
                    Ale dajmy głos Edycie,na tym urlopie,co go ma z pewnością jeszcze
                    namiesza. Hihihi,tak jakoś mi się zrymowało.smile
                    Dawaj,Edyta,dawaj!
                  • heniulaa Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:50
                    Świetne czekam na ciąg dalszy i mam nadzieję, że szybko nastąpi bo nie mogę tak
                    długo nie oddychać!
                    • aganoreg Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 19:41
                      noooo to ja rozumiem smile intryga się rozkręca, podejrzanych przybywa big_grin

                      Czy dzieło Edyty zostanie wręczone Gurui?
                      • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:38
                        To już chyba był szósty odcinek, nie piąty? Przepiękne! Edyta!
                        Jeszcze! Możesz mnie nawet w dresik ubrać! Poliestrowy, z trzema
                        paskami!
                        Co do szpitala, to mogę podskoczyć, mam do niego 15 minut, za
                        przeproszeniem, kurcgalopkiem, przez lasek, do tylnych drzwi
                        prowadzących do kostnicy lub prosektorium. Mam dwie peruki dla
                        zmyły, murzyna i blondynkę. I gazrurkę. Albo mogę podrzucić Kryśce
                        czereśnie syte jad. Albo jej do rurki od kroplówki, pod którą pewnie
                        jest podpięta, bańkę powietrza wpuścić po prostu.
                        • aganoreg Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:42
                          moge ci chlorku potasu podeslac big_grin
                        • lylika Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:51
                          Albo jej do rurki od kroplówki, pod którą pewnie
                          > jest podpięta, bańkę powietrza wpuścić po prostu.
                          ...
                          Dziękuję jak nie wiem co. Kociu, zawsze w Ciebie wierzyłam.
                  • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:51
                    ewa9717 napisała:

                    > Nie martw się, Dorko. Te najmniej podejrzne sztuki potem brużdżą.
                    > Kto wie, czy nie dziabnęłaś Kryśki między karmieniami?

                    Tylko po co? Żeby mała miała mamę morderczynię? Troche nie pasuje...
                    No, chyba że mam jakiś straszliwy sekret do ukrycia (tylko co ja bym
                    takiego mogła mieć do ukrycia?), a Szefowa właśnie dała mi do
                    zrozumienia, że o nim wie... wink
                    • lylika Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:56
                      Albo jej do rurki od kroplówki, pod którą pewnie
                      > jest podpięta, bańkę powietrza wpuścić po prostu.
                      ...
                      Matko cudowna, dałam do zrozumiemia? W takim ąturażu? Niemożliwe...
                      • lylika Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 23:05
                        Nie pozostaje mi nic innego jak spaść do łóżeczka i pławić się w luksusach sypialni. Do jutra najmilsi.
                        • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 23:20
                          > Dziękuję jak nie wiem co. Kociu, zawsze w Ciebie wierzyłam.

                          No co, no co, sama marudziłaś, że ci w tym szpitalu nudno. smile
                          • doratos Re: moja wizja przedoczna V 30.06.09, 00:27
                            No tak teraz to już dla mnie jasne o co chodziło z tą Kryśką(i kto
                            zacz sama Kryśka),uśmiałam się tak że tym razem to ja się
                            posmarkałam,z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy,afera się
                            zagęszcza,i pewnie na końcu się okaże że sprawcą był najmniej
                            podejrzany..czyli wychodzi mi że mężydło?!
                            A tak na marginesie to tak jak aganoreg też chcę was poznać na
                            żywca,mam w Warszawie kuzyna który zaprasza do siebie w razie czego
                            będzie gdzie głowę położyć!!
                            • edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 30.06.09, 13:30
                              dziękuję wielce za różne wyrazy i propozycje smile
                              • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna V 30.06.09, 17:55
                                edyta95 napisała:

                                > dziękuję wielce za różne wyrazy i propozycje smile

                                Obiecujemy dalsze, tylko pisz nam jak najszybciej kolejny odcinek smile
                              • mariurzka Re: moja wizja przedoczna V 30.06.09, 18:50
                                Edyta, cóż mnie niepozornej polonistce maleńkiej pozostaje? Dołączam z wyrazami, dołączamsmile Pisz, pisz, bom ciekawa bardzosmile A towarzystwu szanownemu pragnę przypomnieć, że sprawca wcześniej czy później ponoć wraca na miejsce zbrodni. A takoż drugą prawdę, że czasami ci, którzy mają najwięcej do ukrycia siedzą najciszejsmile
                                Z wakacyjnym pozdrowieniem - M.
                                • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 12:04
                                  Normalny bałagan spotkaniowy trwał dalej. Towarzystwo jak zawsze
                                  podzieliło się na podgrupy. Dygresja goniła dygresję, a tematy
                                  rozmów były nie do ogarnięcia. W kącie sali zauważyłam jakiś ruch,
                                  to Bieżan dyskretnie próbował wyrwać się ze szponów Starej Gropy.
                                  Kłaniał się nieustannie i krok po kroczku przesuwał w kierunku
                                  wyjścia. Stara Gropa niechętnie, ale jednak pozwalała mu na to.
                                  - Chciałbym bardzo państwu oraz pani Starej Gropie podziękować za
                                  pomoc. Będę się jeszcze z państwem kontaktował, bo muszę przyznać,
                                  że troszkę mi się to wszystko miesza w głowie. Mam tylko jeszcze
                                  jedno malutkie pytanko. Dlaczego wszyscy państwo się tak dziwnie
                                  nazywacie?
                                  - Jak to dziwnie, normalnie się nazywamy.- oburzyła się Eulalia.
                                  Policjant popatrzył na nas z bezradnością, westchnął na znak
                                  całkowitej zgody na wszystko i zwrócił się do Goposa.
                                  - Pan Gopos proszony jest o wypożyczenie notesu. Widziałem, że przez
                                  całe spotkanie pan notował, chciałbym się temu przyjrzeć. Oczywiście
                                  notes zostanie panu zwrócony.
                                  Gopos pufnął pod nosem i bardzo niechętnie oddał swoje zapiski.
                                  Swoją drogą też jestem bardzo ciekawa co tam naskrobał. Te jego
                                  sprawozdania były kiedyś bardzo interesujące. Po wyjściu władzy
                                  dopadliśmy Starej Gropy
                                  - Mów, co chciał, o co pytał, czy wyciągnęłaś coś niego…….- pytania
                                  padały jedno przez drugie. Gropa z rozanieleniem zamówiła kolejną
                                  colę
                                  - No sama nie wiem, bardzo dobrze nam się rozmawiało. O wszystkim i
                                  o niczym. – Uśmiechnięta, rozmarzona ale z diablikami w oczach.
                                  Zaraz ją czymś trzepnę, jak będzie się z nami dłużej tak droczyć. –
                                  No dobrze, pytał o wszystkich po kolei. Trochę nas już zna, bo forum
                                  przeglądał. Pytał czy się lubimy, czy wręcz przeciwnie, bo piszemy
                                  do siebie różne nieprzyjemne rzeczy. Dużo pytał o Grohę, ale tu mu
                                  mogłam niewiele powiedzieć, nasłałam go na Edytę w tym temacie.
                                  Pytał o Asię czy dużo lata samolotami, o Tereskę, czy wiemy kiedy
                                  ostatnio była w Warszawie. Z obecnych tutaj to chyba Jotką był
                                  najbardziej zainteresowany, aż za bardzo nawet, to sobie pozwoliłam
                                  go do niej trochę zniechęcić. Sam nie bardzo mówił, z Grohą raz coś
                                  wyskoczył szerzej, ale zaraz się zaciął w sobie i zmienił temat.
                                  Obiecał, że zadzwoni do mnie i się spotkamy.
                                  Ponieważ widać było, że ze Starej Gropy nic sensownego już nie
                                  usłyszymy, Kocio zarządziła dyskusję na tematy organizacyjne.
                                  Rozmawiała z Mężydłem i ustalili, że sylwester sierpniowy koniecznie
                                  musi się odbyć w kryśkowym ogrodzie. Trzeba zatem zarządzić menu,
                                  dekoracje, prezenty, ubiór obowiązkowy …. O rany, jak teraz
                                  zaczniemy gadać godzinę o żarciu, to muszę, koniecznie muszę się
                                  napić, na trzeźwo tego nie zniosę. Ku mej ogromnej radości,
                                  pomyliłam się jednak w swych przewidywaniach, Kocio przygotowała się
                                  do tematu wcześniej. Poinformowała wszystkich co podamy do żarcia,
                                  co i kto ma kupić, kto baloniki, kto nadmucha, kto posprząta, jaki
                                  temat ciuchowy, o której się stawiamy, itp. Załatwiła to wszystko w
                                  10 minut. No ma talent organizacyjny trzeba jej przyznać.
                                  Powoli spotkanie zmierzało ku końcowi, taksówki zabierały pasażerów
                                  w różnym stanie umysłu.
                                  • lylika Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 12:39
                                    Dawaj prędko następny odcinek. Za mało wszyscy jesteście podejrzani. big_grin
                                    • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 12:58
                                      Aż mi się zachciało coś zorganizować... Dawaj dalej, na wakacjach
                                      nie można aż tak leniuchować.
                                    • groha Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 13:12
                                      Najbardziej zdziwił mnie ten zwykły notes Goposa. Byłam wręcz zszokowana i
                                      przygotowana na jakąś potwornie mocną scenę. Przecież tego słynnego goposofonu
                                      nie można oddać ot, tak sobie, to po pierwsze, a poza tym - nie da się do niego
                                      dostać bez odpowiednich narzędzi...
                                      • stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 13:15
                                        To pewnie dla zmyłki, Gopos zapisywał sobie w nim co ma kupić,
                                        dlatego oddał go bez walki.
                                        • groha Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 13:42
                                          A, chyba, że tak. Ha, ha, ale Bieżan się zdziwi, jak zobaczy zapiski: bób,
                                          czereśnie, bób, czereśnie...
                                          • kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:10
                                            Mnie przyszło do głowy, że Bieżan natknie się w notesie na szczegółowe
                                            zestawienie cen bobu i czereśni z podziałem na dzielnice i bazarkiwink
                                          • g0p0s Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:10
                                            Dla dobra literatury mogłem się poświęcić i używać notesu i go oddać.
                                            • stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:12
                                              Powiedz co w nim zapisywałeś?
                                              • edyta95 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:39
                                                być może Gopos coś tam notował, żeby nas później szantażować
                                                • groha Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:57
                                                  Szantażować - rozumiem, ale po co miałby cokolwiek zapisywać, skoro to wszystko
                                                  samo mu się nagrywa, to nie wiem. Chyba faktycznie tylko dla dobra literatury, i
                                                  żeby było czarne na białym. Bo nagranie może nie być wystarczającym dowodem, czy
                                                  coś.
                                  • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 15:07
                                    No tak, Szefowa w szpitalu, a my zamiast się przejmować organizujemy
                                    przyjęcie w jej ogrodzie. Może by jednak należało się trochę
                                    pomarwtwić?
                                    Ale z kolei takie przyjęcie daje dodatkowe możliwości rozwoju akcji.
                                    W zamieszaniu sprawca może chcieć dokończyć dzieła! A może coś
                                    jeszcze przy okazji namiesza? Noo, szykuje się ciekawie... smile

                                    • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 16:13
                                      To co w końcu, mam lecieć z narzędziem mordu na Cegłowską? Czekam
                                      na instrukcje.
                                      • aganoreg Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 17:09
                                        A czy na tym przyjeciu bedzie czerwona lampa? Co by nogi w
                                        czerwonych szpilkach mogly kogos dziabnac?
                                        • kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 17:45
                                          Przyjęcie z lampą już było... Wszyscy obecni wyszli z tego żywo.
                                          • hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 18:01
                                            A może to przyjęcie potrzebne do rozegrania końcowej sceny. Wszyscy podejrzani
                                            obecni i siedzą w kółeczku a w środku spaceruje Bieżan wyłuszcza kto mógł zabić
                                            i dlaczego. Jak w starym dobrym kryminale.
                                            • dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 18:13
                                              Sądzisz, że do tego czasu już się wszystko wyjaśni? Za szybko by
                                              było!

                                              Ale za to przypomniało mi się, że kiedyś na jednym ze spotkanek była
                                              mowa na temat tego, co byłoby, gdyby tak ktoś kogoś rąbnął i policja
                                              musiałaby przeprowadzać wśród nas śledztwo. Wszyscy byliśmy zdania,
                                              że trudno by im było, bo mogliby sie pogubić w tch naszych nickach i
                                              w ogóle byłby to jeden wielki galimatias. A może to natchnęło
                                              sprawcę?...
                                              wink
                                              • goonia Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 18:50
                                                Galimatias bylby z pewnoscia, ale za to zyczliwie bysmy sie do wladzy odnosili
                                                (przypuszczam).

                                                Juz wiem. Groha naslala na Kryske tego z rekoma, co ma Woloducha dusic. Albo
                                                ofiary i kontynenty mu sie tylko deczko pomylily, albo tak mialo byc.

                                                Teraz udaje sie na poszukiwanie tapety do pokoju dziecka, zamowienie jest na
                                                pegaza! raczej watpie oraz po moim trupie, ale glosno tego nie mowie.
                                                • hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 19:08
                                                  Gooniu a może jakaś fototapeta ci w oko wpadnie z pegazem czy innym rumakiem. To
                                                  bardzo fajnie wygląda w pokoju dziecinnym. No i dziecko będzie zadowolone i ty
                                                  nie dostaniesz oczopląsu.
                                                  • groha Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 20:38
                                                    goonia napisała:
                                                    >Juz wiem. Groha naslala na Kryske tego z rekoma, co ma Woloducha dusic. Albo
                                                    ofiary i kontynenty mu sie tylko deczko pomylily, albo tak mialo byc.

                                                    E, raczej wątpię, Gooniu, bo po pierwsze primo - ten mój, co to Wołoducha mógłby
                                                    ewentualnie i hipotetycznie tego... no... lekko skarcić, to aż taki analfabeta
                                                    geograficzny nie jest i zdaje mi się, że Toronto od Warszawy odróżnia, babę od
                                                    chłopa też chyba potrafi, a już duszenie od walenia w łepetynę, to musowo, tego
                                                    jestem pewna. W dodatku bardzo łatwo się zaprzyjaźnia, więc nie zdziwiłabym się,
                                                    gdyby okazało się, że zaraz potem poszli razem na piwo, hihi. Więc skoro nie on,
                                                    to i ja odpadam, bo przecież brutala, nieuka i partacza, to nie śmiałabym na
                                                    nikogo nasyłać, no, w życiu.
                                                    Zresztą, jutro mam nadzieję spotkać się z autorką, więc może dowiem się chociaż,
                                                    czy aby nie trzeba już pakować walizek i znikać, bo trochę się boję, że to
                                                    dziwne zamilknięcie Bieżana, faktycznie może nie wróżyć nic dobrego, choroba
                                                    ciężka. Muszę się przygotować na najgorsze, idę na piwo.
                                                  • lylika Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 21:27
                                                    groha napisała:
                                                    > idę na piwo.
                                                    ...
                                                    Bezalkoholowe wink naturalnie!
                                                    Jak w starej reklamie: co dziewczyny lubią najbardziej? hi hi...
                                                  • goonia Re: moja wizja przedoczna 7 07.07.09, 18:49
                                                    I taka owieczka Woloducha postraszyc chcialas?
                                                • szkorbut.pl pegaz 05.07.09, 09:37
                                                  A propos trupa:

                                                  www.dcngallery.pl/go/_info/?id=2725
                                                  i jeszcze mniej perwersyjnie:

                                                  www.szabloneria.pl/index.php?p1230,naklejka-fauna-30-pegaz
                                                  Ech, te dziecka... wink
                                                  • edyta95 8 09.07.09, 08:27
                                                    8
                                                    Telefon obudził mnie o 8.30. Rany boskie przecież mam urlop, jak to
                                                    z pracy to zabiję.
                                                    - Dzień dobry, przepraszam, że tak rano dzwonię, ale mam prośbę –
                                                    głos Mężydła doprowadził mnie do całkowitej przytomności. Czyżby coś
                                                    z Kryśką? – Czy mogłabyś pojechać do szpitala i odwiedzić Krysię,
                                                    ona zawsze tak cię lubiła?
                                                    - Pewnie, że bym mogła. Ale jak tam dzwoniłam, to nic nie chcieli mi
                                                    powiedzieć i poinformowali, że wpuszczają tylko rodzinę.
                                                    - A to już załatwione, zgłosiłem cię jako naszą córkę. Tylko wiesz,
                                                    mam jeszcze jedną prośbę, może byś jej zrobiła rosołek?
                                                    - Oszalałeś, chcesz ją wykończyć? Przecież wiesz, że ja nie umiem
                                                    gotować.
                                                    - No faktycznie – Mężydło troszkę się zreflektował – To może jednak
                                                    nie gotuj.
                                                    Do szpitala pojechałam koło 14. Powinno być już po obiedzie,
                                                    badaniach i innych czynnościach medycznych. Przy punkcie
                                                    pielęgniarskim zastąpiła mi drogę wysoka, przeraźliwie chuda
                                                    pielęgniarka. Żółte włoski na pudelka, oczka na niebiesko, suche
                                                    nóżki na wysokich koturnach. Pewnie jakaś przełożona, bo władza od
                                                    niej buchała na odległość.
                                                    - Do kogo? – zapytała tarasując mi przejście.
                                                    - Do Krystyny Repko, córka.
                                                    - Córka, córka, trzy córki już dziś były, nawet syn się pchał, a
                                                    wszystko nieprawda. Dokumenty poproszę
                                                    Grzeczniutko wyjęłam dowód osobisty, cerber sprawdził dokładnie moje
                                                    dane z jakimiś swoimi zapiskami.
                                                    - Zgadza się, córka. Może wejść, sala numer 7. Tylko niech nie
                                                    siedzi za długo, nie męczy pacjentki. Dobrze, że chociaż ochraniacze
                                                    na buty ma.
                                                    Drzwi do siódemki były uchylone, zapukałam delikatnie i weszłam.
                                                    Wewnątrz znajdowały się 4 łóżka. Obok łóżka Kryśki szalała jakaś
                                                    kobieta. Dość wysoka, dość tęga, szalenie energiczna , ale jakieś
                                                    takie coś pozytywnego z niej biło. Od wejścia powitała mnie lawiną
                                                    słów.
                                                    - Pani Krysińko, pani Krysieńko, córcia przyszła. No i doczekała się
                                                    pani nareszcie. Dobrze kochanieńka żeś przyszła, my tu teraz z
                                                    mamunią klepanko mamy, nauczysz się przy okazji. No nie stój tam
                                                    złocieńka przy tych drzwiach, podejdź tu bliżej. I po co tą torbę
                                                    taszczysz po całym szpitalu, zostawić trzeba było w szatni, przecież
                                                    to nikt nie ukradnie, a nie męczyłabyś się tak przy tym dźwiganiu.
                                                    Podejdź bliżej słodziutka, no bardziej z tej strony, bliżej, bliżej,
                                                    odłóż te torbę przecież mówiłam, że nikt nie ukradnie – mówić to ta
                                                    pielęgniarka potrafi, trzeba przyznać, nie mam szans żeby wtrącić
                                                    choć słówko, ciekawe kiedy ona powietrza nabiera – Trzeba klepać
                                                    kochana mamusię, trzeba koniecznie, żeby jej się nic przytrafiło
                                                    dodatkowego, nie chodzi biedaczka, nie rusza się to trzeba klepać po
                                                    pleckach. Chudziutkie te plecki, taka mizerotka ta Krysieńka
                                                    kochana, ale już niedługo sił i ciałka nabierze. Musisz ją pilnować
                                                    kochanieńka z jedzeniem, musisz koniecznie. Klepiemy w plecki o tak,
                                                    tak rączkę trzeba złożyć, no złóż tak jak ja, popraw jeszcze
                                                    troszeczkę i patrz, patrz uważnie, klepiemy plecki od dołu do góry.
                                                    Najpierw tu poklepiemy, potem troszkę wyżej. Przesuwamy chorutką
                                                    troszeczkę i klepiemy dalej. Daj swoją rączkę, jaka mała rączka i
                                                    spróbuj to zrobić. Nie tak złociutka, nie tak. Za lekko, z takiego
                                                    klepania to nic nie będzie, trzeba mocniej, żeby tak zadźwięczało,
                                                    żeby tak słychać było, ……….- Kryśka obracana na wszystkie strony i
                                                    walona po plecach nie miała szans na żadną obronę, patrzyła tylko na
                                                    mnie coraz większymi oczami. Nie wiem, ratować mam ją chyba z tego
                                                    klepania, ale tej pielęgniarce to i pułk wojska nie da rady a co
                                                    dopiero ja - ….no dobrze dobrze, teraz tu dotknij, zobacz jaka skóra
                                                    cieniusieńka, dotknij wyżej słoneczko, to przecież mamusię nic nie
                                                    boli. A potem wysmarować trzeba koniecznie, pamiętaj o tym
                                                    smarowanku bo to konieczne. No dotykamy rączką, tu dotykamy i
                                                    smarujemy, nie tak córciu, nie tak, trzeba wmasować ten kremik.
                                                    Ruszaj tą rączką tak w kółko skarbeńku, tak jak zegareczek chodzi. O
                                                    jak ładny zegarek, gdzie można taki kupić?
                                                    Cisza jaka zapadła po tych słowach, aż dźwięczała w uszach.
                                                    Nieprzerwany potok słów, a po nim takie pytanie. Gdzieś już to
                                                    słyszałam. Zmusiłam się do odpowiedzi.
                                                    - Eee, na bazarze, u ruskich.
                                                    Już wiem, przypomniało mi się. Taka sama baba oprowadzała nas po
                                                    podziemiach opatowskich i na koniec takie samo pytanie Szpulce
                                                    zadała.
                                                    - To muszę iść, muszę iść koniecznie, może taki trafię. Moja siostra
                                                    też sobie ładny zegarek na bazarze kupiła niedawno, ale ona w
                                                    Opatowie mieszka.
                                                    Świat jest bardzo mały jak się okazuje. Dwie takie kobiety trafić,
                                                    to się nazywa szczęście. Pielęgniarka na szczęście zakończyła już
                                                    zabiegi i zostawiła nas w spokoju, przed wyjściem jeszcze potrzepała
                                                    poduchy, usadziła Kryśkę elegancko, przykazała mi nakarmić chorą
                                                    jakąś białą papką i poszła. Kryśka przymknęła oczy i odetchnęła z
                                                    ulgą.
                                                    - Przynajmniej nie możesz narzekać, że nic przy tobie nie robią –
                                                    zauważyłam. – No jak się czujesz kochanieńka? Widzę ruszasz się już
                                                    trochę, to lepiej jest? – Chyba mi ta pielęgniarka zaszkodziła na
                                                    głowę, co ja gadam.
                                                    - Może byś zjadła trochę tego białego? Ja ci pomogę. Bo jak tamta
                                                    wpadnie i zobaczy, że nie ruszone, będziemy miały obie niezłą gadkę.
                                                    Kryśka spojrzała z obrzydzeniem na miseczkę. Zacisnęła usta. Uuu,
                                                    chyba nie lubi tego czegoś.
                                                    - Ryby – wyszeptała
                                                    - Nie wygłupiaj się, ryba ma ości, możesz się udławić, a teraz ci
                                                    takie atrakcje niepotrzebne.
                                                    - Ryby – powtórzyła zniecierpliwiona
                                                    - Dobrze, jutro ci tej ryby przyniosę. Coś jeszcze potrzebujesz?
                                                    - Włosy – powiedziała słabo – i paznokcie. Mężydło, lekarze, a
                                                    ja ...
                                                    Wszystko będzie dobrze zatem, chce wyglądać jak człowiek, znaczy
                                                    dochodzi do siebie.
                                                    - Załatwię ci fryzjera i manikiurzystkę. Nie martw się, nie będziesz
                                                    straszyć.
                                                    Uspokojona moimi obietnicami przymknęła oczy. Drzwi się otworzyły i
                                                    weszła przełożona.
                                                    - Ona jeszcze tutaj? No już, żegnać się i wychodzić, mamusia
                                                    zmęczona, przecież widzi, no już nie idzie.
                                                    No to żeśmy się nagadały z Kryśką jak nigdy.
                                                  • stara.gropa Re: 8 09.07.09, 09:33
                                                    Ho, ho, ho, obstawiam, że po wizycie Edyty w szpitalu będziemy mieli
                                                    trupa smile
                                                    A jeszcze te trzy córki, co się pchają drzwiami i oknami.
                                                  • lylika Re: 8 09.07.09, 10:21
                                                    Ooo! Rodzina mi się znienacka powiększyła. Za fryzjera i manikiurzystkę bardzo dziękuję ale, że mi rosołku nie chciałaś ugotować, to nie daruję. wink
                                                  • aganoreg Re: 8 09.07.09, 11:09
                                                    EDYTA! Przeciez ja sie udusze od smiechu na smyczy. Ide powyc na
                                                    zewnatrz.
                                                  • stara.gropa Re: 8 09.07.09, 11:28
                                                    Aganoreg, tu się nie ma z czego śmiać smile, właśnie taką panią jak ta
                                                    pielęgniarka spotkaliśmy w Opatowie. Tak jak pisała Edyta, pani
                                                    oprowadzała nas po podziemiach i pokładaliśmy się ze śmiechu,
                                                    wyliśmy, krztusiliśmy się, zataczaliśmy i diabli wiedzą co jeszcze
                                                    robiliśmy. A na koniec pani zadała pytanie o zegarek, tak więc w
                                                    powieści Edyty jest sama naga prawda smile
                                                  • kurcgalopek Re: 8 09.07.09, 11:56
                                                    ja się kiedyś uduszę przy tym wątkusmile
                                                    Pani od zegarka, jak i cała sytuacja opisana jest doskonale, wszystko stoi mi
                                                    przed oczami jak żywe.
                                                  • aganoreg Re: 8 09.07.09, 12:14
                                                    stara.gropa napisała:

                                                    > Aganoreg, tu się nie ma z czego śmiać smile, właśnie taką panią jak
                                                    ta
                                                    > pielęgniarka spotkaliśmy w Opatowie. Tak jak pisała Edyta, pani
                                                    > oprowadzała nas po podziemiach i pokładaliśmy się ze śmiechu,
                                                    > wyliśmy, krztusiliśmy się, zataczaliśmy i diabli wiedzą co jeszcze
                                                    > robiliśmy.
                                                    A na koniec pani zadała pytanie o zegarek, tak więc
                                                    w
                                                    > powieści Edyty jest sama naga prawda smile


                                                    Wez pod uwage Gropo, ze dla mnie to pierwsze spotkanie z ta pania,
                                                    wiec reakcja byla podobna smile
                                                  • kocio_pierzaczek Re: 8 09.07.09, 12:55
                                                    Hi hi. Edta, kocham cię! A któremu to chciał opatowski Cerber zabrać
                                                    aparat? Mężydłu czyżby?
                                                  • szkorbut.pl Re: 8 09.07.09, 15:13
                                                    Kto nie był w Opatowie, może zafundować sobie podobną rozrywkę (tylko w wydaniu
                                                    mięskiem) w saloniku Chopinów na Krakowskim Przedmieściu. Luuuuuuuudzieeee!!!
                                                    Reeeeeeeeweeeeeeelaaaaaa!!!
                                                  • groha Re: 8 09.07.09, 12:58
                                                    No, sama prawda i to taka naga, że właśnie się zastanawiam, jak nazwać to
                                                    urządzenie rejestrujące, które ma Edyta oraz gdzie się ono znajduje, hihi. Bo że
                                                    je ma, to pewne. Przecież żeby tak umieć oddać charaktery postaci z wszystkimi
                                                    ich przyległościami, to normalne oczy, uszy i zwykłe narządy ludzkie nie
                                                    wystarczą, mowy nie ma. To musi być coś z nagrywaniem, przetwarzaniem,
                                                    odtwarzaniem i rentgenem włącznie, czyli jakiś kosmiczny cud techniki,
                                                    nanotechnologia i w ogóle, najwyższa szkoła jazdy. Edytomograf? smile
                                                    Dawniej, to nazwałoby się ją Wszystkowidząca z Warszawy i z głowy. A jeszcze
                                                    dawniej, to przypuszczam, że zostałaby okrzyknięta czarownicą i spaliliby ją na
                                                    stosie...
                                                  • ewa9717 Re: 8 09.07.09, 13:24
                                                    Grunt, że Kryska przemówiła. A co dopiero będzie się działo po
                                                    manikiurze i w nowej koafiurze!
                                                  • cytrynka6543 Re: 8 09.07.09, 13:46
                                                    Edyta,ja widzę dla Ciebie przyszłość! Jako autorkę kryminałów Cię
                                                    widzę!!! Tylko pisać musisz szybciej. smile))
                                                  • kocio_pierzaczek Re: 8 09.07.09, 14:31
                                                    Oj, to, to!
                                                    Ale nasza Edyta, jak widać, talenta mnogie posiada. Kto się zapisuje
                                                    do niej na masaż?
                                                  • cytrynka6543 Re: 8 09.07.09, 14:44
                                                    ???
                                                    Chyba się boję,Edyta zbyt wyfitnesowana i ma parę w rękach i nie
                                                    tylko.wink
                                                  • goonia Re: 8 09.07.09, 18:30
                                                    Rany Julek! Leze i nie mam sily kwiczecsmile
                                                    Edyta, jak Ty moglas taaaki talent przed nami do tej pory ukrywac?!!
                                                    Fantastyczne.

                                                  • jotka13 Re: 8 10.07.09, 08:42
                                                    Pięęękne wink Aż sobie odgrzebałam odpowiedni wątek.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=14722&w=81778005&a=81821395
                                                  • doratos Re: 8 10.07.09, 11:42
                                                    Mnie się coś widzi że Kryśka po tych zabiegach klepanosmarowniczych
                                                    to się gorzej poczuje,chyba lepiej ją z tego szpitala zabrać,jestem
                                                    tak ciekawa co będzie dalej jak w czasie czytania nowej książki
                                                    Guruy!Że autorka talent posiada to fakt bezsporny,może
                                                    następczyni...?
                                                  • cytrynka6543 Autor,autor! 27.07.09, 18:21
                                                    Edyta,gdzie dalszy ciąg???
                                                    Tyle sugestii w piątek padło,a Ty nic?!
                                                    No,zmiłuj się! smile
                                                  • papuga_ara Re: Autor,autor! 27.07.09, 22:23
                                                    Ło matko! Jednym ciągiem przeczytałam. Po tym, jak Edyta zapytała
                                                    się mnie, czy się na nią aby nie gniewam to musiałam - po prostu m u
                                                    s i a ł a m to przeczytać, żeby wiedzieć, za co mam się gniewać wink
                                                    Cudne! Urocze! Zabawne! Intrygujące!! Z wyczuciem!!! Z dowcipem!!! Z
                                                    polotem! Umarłam przy scenie, w której Kryśce w szpitalu robią się
                                                    coraz większe oczy - wyobraziłam sobie to i koniec ze mną wink
                                                    Ciąguuu!!! Dalszego ciąguuuu!!! Pliiiiiiiiis!!! smile
                                                  • edyta95 Re: Autor,autor! 28.07.09, 08:51
                                                    a mówiłam, żeby do spółki pisać, no mówiłamsmile
                                                    Ciąg dalszy będzie jak opuszczą mnie audyty i najważniejsze
                                                    projekty świata. W robocie za 3 osoby jestem teraz i nie mam siły
                                                    na nic. Natchnięta jednak się wielce czuje po ostatnim spotkaniu.
                                                    Gopos ma takie pomysły, że sam powinien pisaćsmile Po kolejnym odcinku
                                                    jeśli ktoś będzie się czuł obrażony, to reklamacje do goposa niech
                                                    składa, bo pomysł mi się kroi
                                                  • groha Re: Autor,autor! 28.07.09, 11:52
                                                    Poczekamy, poczekamy. Jesteśmy przyzwyczajeni do czekania, nieprawdaż?
                                                    A dla niecierpliwszych znalazłam współczesną pomoc muzyczną:
                                                    www.youtube.com/watch?v=2UnpGSRk4hQ
                                                    Prawdziwa wena - raz jest, raz jej nie ma, wiadomo wink
                                                  • doratos Re: Autor,autor! 28.07.09, 20:19
                                                    Będzie dalszy ciąg!!!!!
                                                    Bardzo jestem ciekawa kto się okaże zamachowcem!!
                                                  • lylika Re: Autor,autor! 28.07.09, 21:11
                                                    Już myślałam, że mnie Edyta pavulonem traktuje a tu tylko pogaduszki. Eeedyyyta!!! Gdzie nowy odcinek???
                                                  • heniulaa Re: Autor,autor! 29.07.09, 13:10
                                                    Edyta Ty się nie wygłupiaj tylko pisz dalej bo tu wszyscy czekają!!!
                                                  • orale 9 28.10.09, 08:58
                                                    Na wyjazd służbowy do Cedzyny czekałam od dawna. Szkolenie odbębnię
                                                    szybciutko, a potem nareszcie spotkam się z Grohą. Umówiłyśmy się
                                                    jak zawsze w Świętej Katarzynie. Nie wiem co to świętokrzyskie w
                                                    sobie ma, jeżdżę tam kilka razy w roku i za każdym razem zachwycam
                                                    się na nowo.
                                                    Groha czekała na mnie pod naszą ulubioną budką z goframi.
                                                    Przestępowała z nogi na nogę i nerwowo spoglądała na zegarek.
                                                    - Jesteś, nareszcie. Po drodze wszystko w porządku? Jaką miałaś
                                                    podróż? – wypytywała mnie szybko wyrzucając słowa równocześnie
                                                    sprawdzając czy wszystkie części ciała mam na miejscu.
                                                    - Jestem. Oczywiście, że w porządku. Przecież wiesz, ze ja tą drogę
                                                    znam na pamięć. Przestań mnie wreszcie tak szarpać. O ile nic mi po
                                                    drodze nie urwało, to ty za chwilę pozbawisz mnie kończyny.
                                                    - A przepraszam, przepraszam. No dobra, już cię nie dotykam,
                                                    przecież wiem, że nie lubisz.
                                                    Groh zręcznie poprowadził nas do Baby Jagi. Zmówił to co zawsze i
                                                    generalnie nie rzucał się w oczy. Idealny mężczyzna dla kobiety z
                                                    charakterem. Wie, kiedy i jak się zachować. Pogadam sobie z nim
                                                    później, teraz musze się skupić na Grosze. Przyglądałam jej się z
                                                    ciekawością. Owszem, lubimy się, ba nawet uwielbiamy, ale do tej
                                                    pory nie martwiła się o mnie tak histerycznie. Trzęsącymi się rękami
                                                    zapaliła papierosa.
                                                    - Jezu, jak ja się o ciebie bałam. Wiem, wiem, że nie prowadzisz jak
                                                    szatan, ale zawsze coś się może wydarzyć, np. koło może odpaść, albo
                                                    jakaś inna awaria. A oni zabronili mi mówić.
                                                    Patrzyłam na nią całkowicie zdezorientowana. Czemu nagle w nowym
                                                    samochodzie ma mi się koło urywać? Na dodatek zawsze jak tu jadę, to
                                                    wlokę się jak żółw. Mam gdzieś, że wszyscy na mnie trąbią, muszę się
                                                    napatrzeć. I kto są ci oni?
                                                    - Dobra, dojechałam cała, możesz już przestać się denerwować.
                                                    Pogadać z tobą muszę. Policja się o ciebie wypytuje. Nie wiem o co
                                                    chodzi, idiotkę udaję, ale długo tak nie dam rady. Mów wszystko.
                                                    -Niech się dzieje co chce. Przyznam ci się do wszystkiego choć
                                                    będziesz zła. Byłam w Warszawie – wyrzuciła to z siebie i spojrzała
                                                    na mnie niepewnie.
                                                    - I…- wysyczałam zachęcająco. Jasne, ze się wkurzyłam. Od tylu lat
                                                    ciągnę ją do Warszawy, a ona nigdy nie może. Latam do niej tak
                                                    często jak mogę, ale widzę, ze być może się narzucam. Obraza zaczęła
                                                    we mnie pęcznieć.
                                                    - Nie gniewaj się. Na chwilę tylko byliśmy z Grohem. Znaczy, na pól
                                                    dnia, ale całą masę rzeczy trzeba było załatwić. Nie to jest jednak
                                                    najgorsze. My byliśmy właśnie wtedy.
                                                    No tym mnie już wprawiła w osłupienie. Jednak to ona walnęła Kryśkę?
                                                    - Pętaliśmy się po całym mieście. Od Pragi po Żoliborz. Głownie
                                                    staliśmy w korkach, więc do domu wracaliśmy całkowicie wykończeni.
                                                    - Zaraz mi powiesz resztę – przerwałam mało kulturalnie. – Najpierw
                                                    odpowiedz mi na pytanie, czy to ty ją walnęłaś? – Groh rozkasłał się
                                                    szalenie, minę miał dziwną, a z oczy ciekły mu łzy.
                                                    - Oszalałaś?! Po jaką cholerę miałabym to robić? To prawda, ze
                                                    czasami mnie irytuje, ale równie często, a nawet częściej bawi.
                                                    - Ok., wierzę ci. Opowiadaj dalej.
                                                    Zniesmaczona spojrzała na bitą śmietanę i całkowicie nieświadomie
                                                    zabrała się za jedzenie. Co miałam robić, poszłam w jej ślady.
                                                    Bożessssz, jakie to pyszne. Otwór gębowy miałam zajęty, ale mózg
                                                    pracował na wysokich obrotach. Dziwne to wszystko jakieś. Wyjątkowy
                                                    zbieg okoliczności z tym wyjazdem do Warszawy. W dodatku wspomniała
                                                    o Żoliborzu, zatem daleko nie miała. W korkach dużo, czyli alibi
                                                    dość płynne. Wszystko układa się dość zgrabnie poza jednym, Groha
                                                    nigdy by mnie nie oszukała, wierzę jej jak nikomu.
                                                    -Tuż za Jankami samochodem nagle szarpnęło i polecieliśmy gdzieś w
                                                    bok – powiedziała zaciągając się kolejnym papierosem. – Nie bardzo
                                                    pamiętam co dalej, jak otworzyłam oczy samochód leżał w rowie.
                                                    Serce na moment przestało mi bić. Dobrze, że ich widzę w całości, bo
                                                    inaczej zawał gwarantowany.
                                                    - O szpitalnych przygodach nie będę ci opowiadać, bo wiesz, że nie
                                                    lubię tematu. Do domu wróciliśmy nad ranem, mój brat po nas
                                                    przyjechał. Samochód szlag trafił na amen.
                                                    - Wczoraj policja poinformowała nas, że przyczyną wypadku były nie
                                                    dokręcone śruby w dwóch kołach, no i jedno się urwało. Próbują
                                                    ustalić coś jeszcze, ale marnie to widzę. O odciskach mowy nie ma.
                                                    Tuż przed wypadkiem złapała nas burza. Poza tym faktycznie
                                                    kręciliśmy się po mieście jak owsiki. Często zostawialiśmy samochód
                                                    w dziwnych miejscach- Grohowi nareszcie udało się wtrącić choć kilka
                                                    słów.
                                                    - Teraz już rozumiesz dlaczego tak się o ciebie trzęsłam, a jeszcze
                                                    policja zabroniła mi o tym rozmawiać z kimkolwiek, więc nie mogłam
                                                    cię nawet uprzedzić.
                                                    - Stanowczo za duży zbieg okoliczności. Nie wierzę, że wasz wypadek
                                                    i napad na Kryśkę nie są ze sobą powiązane. Tylko nie widzę nic poza
                                                    Towarzystwem, co może was łączyć. Myślisz, że ktoś będzie próbował
                                                    wykańczać całe TWCh? Jedno w tym widzę pocieszające. Skoro policja o
                                                    ciebie wypytuje znaczy, że też łączą obie sprawy. Nie są jednak tacy
                                                    głupi.
                                                    - Oby – Groh zaprezentował realistyczne podejście do życia.
                                                    - Kto wiedział, że będziecie w Warszawie?
                                                    Groha zakłopotała się jeszcze bardziej.
                                                    - No właśnie, wiesz, tylko jedna osoba. Mam do niego całkowite
                                                    zaufanie i sama nie wiem co myśleć.
                                                    - Nie musisz mówić, domyślam się, że chodzi o Goposa.
                                                    Słusznie się domyśliłam, Groha miała minię wykąpanego kota.
                                                    Obie się zadumałyśmy. Coraz mniej przyjemnie się robi. Tyle lat się
                                                    wszyscy znamy, czasem lubimy bardzo, czasem mniej. Spotykamy się i
                                                    rozmawiamy o wszystkim, często są to bardzo intymne rozmowy. Ale z
                                                    drugiej strony co ja wiem o Goposie? Nic.
                                                    Z odrętwienia wyrwał nas widok jakiejś szamotaniny na parkingu. Dwie
                                                    osoby się kotłowały, a jedną z nich był Groh. Zanim tam dobiegłam,
                                                    obcemu osobnikowi udało się wyrwać i uciec.
                                                    - Jakiś gówniarz się tu podejrzanie kręcił. Nie ma co się dziwić,
                                                    torebka leży na przednim siedzeniu – Groh spojrzał na mnie z naganą
                                                    i mrucząc pod nosem słowa „stosunkowo miłe” wziął się za oglądanie
                                                    stojącej obok skody. Najpierw skupił się na kołach.
                                                    - Ludzie, na pomoc, złodzieje!!!! – z tarasu knajpy wydzierała się
                                                    jakaś obca baba. – Samochód mi kradną, a poszedł won mi stamtąd, ty
                                                    ty chudopachołku jeden. Policja!!!
                                                    W sekundę zrozumiałam o co chodzi.
                                                    - Zmywamy się, to nie mój samochód.
                                                    Bez zbędnych wyjaśnień pobiegliśmy do drugiego samochodu i
                                                    uciekliśmy. Groha tymczasem spokojnie pozbierała nasze rzeczy,
                                                    zapłaciła rachunek i spacerkiem oddaliła się z miejsca próby
                                                    przestępczej. Nie mogliśmy daleko odjechać, bo przecież nie będzie
                                                    nas goniła kilometrami. W Katarzynie mamy jeszcze drugie miejsce, w
                                                    którym się czasem spotykamy. Na ogół natykamy się tam na wesela, ale
                                                    zawsze udaje nam się dostać coś do jedzenia, a pierogi mają
                                                    doskonałe. Dziś piątek, istnieje nadzieja, że odbędzie się bez
                                                    atrakcji. Siedzieliśmy na parkingu z głupimi minami. Grohę
                                                    zobaczyliśmy z daleka. Trochę szła normalnie, a trochę dziwnie
                                                    przykucała, poza tym zataczała się lekko.
                                                    - Coś jej się stało, ona ma ciśnienie, nie może się denerwować –
                                                    Andrzej wyraźnie się przestraszył. Pobiegliśmy do niej jak na
                                                    wyścigach.
                                                    - No niech cię drzwi ścisną – wysapałam oburzona.
                                                    Ta wariatka szła i się zaśmiewała. Nie mogła sensownego słowa z
                                                    siebie wydusić, od czasu do czasu popiskiwała – siku – i wtedy
                                                    przykucała.
                                                    Absurd ostatnich wydarzeń w końcu do nas dotarł. To co się
                                                    rozpoczęło można nazwać jedynie zbiorowym aktem histerii. Śmialiśmy
                                                    się jak szaleni i co które przestawało i spojrzało na drugie,
                                                    wszystko zaczynało się od nowa. Jak już się trochę uspokoiliśmy,
                                                    Groha opowiedziała ciąg dalszy wydarzeń.
                                                    - Nie leciałam do was, bo wszystko zostawiliście przy stoliku. Zanim
                                                    to pozbierałam, zaczęła się drzeć ta wściekła baba. Najlepsze, że
                                                    nikt nie reagował, widać już tylu wariatów jest na świecie, że ludzi
                                                    nic nie dziwi. W końcu baba d
                                                  • orale Re: 9 28.10.09, 09:05
                                                    W końcu baba dorwała jakiegoś biednego chudziutkiego kelnera do
                                                    pomocy. Ale was już nie było. Poza tym, to że was znalazłam
                                                    zawdzięczacie jedynie tylko mojej wyjątkowej inteligencji, swoje
                                                    komórki zostawiliście na stoliku, proszę bardzo.
                                                    Histeria jaka nas ogarnęła okazała się bardzo pomocna, atmosfera
                                                    stanowczo uległa poprawie. Niestety zrobiło się na tyle późno, że
                                                    trzeba było zakończyć spotkanie i wracać do Warszawy.
                                                  • lylika Re: 9 28.10.09, 09:11
                                                    No no... Edyta. Wprawiłaś mnie w podziw. Świetna ta wrzeszcząca baba. smile
                                                  • se_nka0 Re: 9 28.10.09, 09:40
                                                    Ot, świętokrzyskie kochane, prawdę mówią, że tyle w nim atrakcji smilesmile
                                                    Opowiadanko super, lux !!
                                                  • dorka_31 Re: 9 28.10.09, 13:42
                                                    No nareszcie! Już się zbierałam, co by tak jakoś delikatnie zapytać
                                                    co z naszym forumowym kryminałem, bo zaczęło mi brakować dalszej
                                                    akcji smile
                                                  • goonia Re: 9 28.10.09, 16:02
                                                    Tego mi bylo dzis potrzebasmile) Dzieki.
                                                  • groha Re: 9 29.10.09, 13:36
                                                    Mnie tam śmiechu naszego powszedniego nigdy dosyć, a gdy jeszcze trafia się
                                                    okazja, żeby pośmiać się z siebie, to na pewno jej nie odpuszczę, mowy nie ma.
                                                    Edyto, wszystko jak żywe! Do tego stopnia, aż odrobinę się zaniepokoiłam, że
                                                    może mam jakąś amnezję powypadkową, czy coś, i poszłam obejrzeć samochód, na
                                                    wszelki wypadek. Ale cały, odpukać. A Groh mówi, że bardzo chciałby poznać
                                                    bliżej tę od "chudopachołka", bo wprawdzie nie znosi wrzeszczących bab, ale przy
                                                    niej, z mety poczuł się młodszy o dobre parę kilo, hihi. I ja mu się nie dziwię,
                                                    nic, a nic. Piszesz tak sugestywnie, żywo i zabawnie, że można zacząć mieć różne
                                                    zachciewajki, słowo daję. Mnie najpierw zachciało się bitej śmietany, na
                                                    przykład, a na końcu siku. Zresztą, co będę szklić - kucać zaczęłam już przy
                                                    własnej minie wykąpanego kota smile
                                                  • biaua_glysta Re: 9 29.10.09, 15:08
                                                    Powieść w odcinkach!!
                                                    Jak za starych dobrych czasów... (co najmniej za Henryka Sienkiewicza). Tylko
                                                    nie rób świństwa i nie zostaw tego w połowie rozgrzebanego. Pliiiiiiz!
                                                  • ewa9717 Re: 9 29.10.09, 15:11
                                                    Nurtuje mnie, co Groha robiła między śmietaną a siusiu wink
                                                  • groha Re: 9 29.10.09, 16:12
                                                    ewa9717 napisała:

                                                    > Nurtuje mnie, co Groha robiła między śmietaną a siusiu wink

                                                    Idąc, zataczałam się lekko i co chwilę przykucałam, nic zbereźnego smile
                                                  • ida14 Re: 9 30.10.09, 13:43
                                                    ha! a nie macie zapotrzebowania na wysoką blondynkę z włosami do duu znaczy do
                                                    konca pleców? może być w szpilkach dla odmiany czarnych ze srebrnymi klamerkami?
                                                    ewentualnie całkiem srebrnych z kokardkami? no bo cholerka czerwonych sie nie
                                                    dorobiłam jeszcze. mogę przyjezdzac i walic po glowie.
                                                  • spokokolarz Re: 9 30.10.09, 16:39
                                                    Chciałam tylko zaznaczyć, że czytam i jest bardzo bardzo smile))
                                                  • eulalija Re: 9 30.10.09, 22:47
                                                    A byłaś w Warszawie w rzeczonym czasie? Bo Lylika w łeb zarobiła we
                                                    własnym domu, do Krakowa (egzaminy?) albo do Twojego czereśniowa nie
                                                    da się jej przewekslować, nawet łódzką karetką, by tam uraz
                                                    zaliczyła.
                                                  • orale Re: 9 30.10.09, 23:24
                                                    blondyna przyda się w odpowiednim czasiesmile
                                                  • ida14 Re: 9 30.10.09, 23:57
                                                    ja chetnie bede uwodziła np. w jakimkolwiek celu moze byc pomoc w sledztwie
                                                    ewentualnie przeszkadzanie w tymże tongue_out a pociagi sa od tego, żeby sie nimi
                                                    przemieszczac np na trasie Krk-Wawa
                                                  • orale 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 12:51
                                                    Telefon dzwonił i dzwonił jakby chciał żeby go ktoś odebrał. A
                                                    gucio, nie odbiorę. Samochód prowadzę, ciemno jak w trzewiach u
                                                    murzyna, nie będę się rozpraszać No nie, ktoś się stanowczo na mnie
                                                    uparł, chyba dwudziesty raz już próbuje.
                                                    - Słucham - powiedziałam mało zachęcającym tonem.
                                                    - No czemu nie odbierasz, dzwonię i dzwonię, awarię mamy!!! -
                                                    Cytrynka krzyczała mi do ucha. - Baron wzięty!
                                                    - Wzięty to był Bar, Uspokój się i powiedz o co chodzi, bo nic nie
                                                    rozumiem.
                                                    - Zabrali go, znaczy siłą go wzięli. - Powiedziała Cytrynka ciut
                                                    wolniej i ciszej. - Trzeba go ratować, bo on tego nie wytrzyma.
                                                    - Słuchaj, w trasie jestem, setkę mam jeszcze do Warszawy, od Grohy
                                                    wracam.
                                                    - A to dobrze, szybciej dojedziesz. Nie do Warszawy się pchaj, tylko
                                                    skręć na Pruszków.
                                                    - Jesssu, po co?
                                                    - Już mówię. Piotrek dzwonił. Godzinę temu przyszli jacyś, wezwanie
                                                    podobno mieli. Jakiś młody, podobno doktorek stwierdził, że Baron
                                                    stanowi zagrożenie dla otoczenia i go zabrali. Nie dawał się
                                                    biedaczek jak mógł, kopał, gryzł, szarpał. Pianę toczył. Piotrek
                                                    jednemu skoczył na plecy i pomagać próbował. Dobrze, że i jego nie
                                                    zabrali, zastrzyk tylko jakiś dostał i nic już zrobić nie mógł.
                                                    Ledwo gadał jak do mnie dzwonił.
                                                    - Cytryna, czy ty mnie nie wkręcasz? Dziś nie jest pierwszy
                                                    kwietnia.
                                                    - Na żadne wkręcanie głowy nie mam. Ekipę ratowniczą organizuję.
                                                    Zgarnęłam już Starą Gropę i Papugę. Pod blokiem Szkorbuta teraz
                                                    stoimy, miał zejść za chwilę, a już piętnaście minut czekamy. Szlag
                                                    nas zaraz trafi.
                                                    - Lećcie po niego, on pewnie walizkę pakuje. Wszędzie z tą walizką
                                                    chodzi, kanapki i kosmetyki w niej nosi, ale bez tego bagażu nie
                                                    wyjdzie.
                                                    - Cholera by go wzięła, elegancik się znalazł. - Cytrynka była
                                                    wyraźnie zdegustowana. - No dobra, już go widzę. Słuchaj, jedź do
                                                    tego Pruszkowa, dogadamy się jak będziesz na miejscu.
                                                    Rozłączyła się. Trzeba przyznać trochę zgłupiałam. Komu mógł
                                                    przeszkadzać Baron aż tak, żeby służbę zdrowia niego nasyłać.
                                                    Przecież to człowiek wielkiej łagodności i kultury. Może faktycznie
                                                    coś w tym jest, może to jednak o towarzystwo chodzi? Lylika, Groha,
                                                    Baron, Coś za dużo tych nieprzyjemności. Droga do Pruszkowa dłużyła
                                                    mi się niemiłosiernie. Im było bliżej, tym niepokój o Barona rósł.
                                                    On tego nie wytrzyma. Skoro szpital w Pruszkowie, to wiadomo,
                                                    psychiatryk. Dobrze, że Papuga jedzie, zdaje się, że ma tam jakieś
                                                    chody. Na miejscu zastałam już ekipę Cytrynki oraz Heniulę. Wszyscy
                                                    okazywali wielką nerwowość, biegali w te i nazad gadając przez
                                                    komórki, a Cytrynka paliła dwa papierosy naraz.
                                                    - Kochani, uspokójcie się, musimy opracować jakiś plan - powiedziała
                                                    Stara Gropa popijając colę light
                                                    Oj niedobrze, jej chyba też coś na głowę zaszkodziło skoro wzięła do
                                                    rąk taki napój.
                                                    - Po pierwsze ktoś tam musi wejść i zorientować się w sytuacji.
                                                    W tym momencie wszyscy spojrzeli na Papugę.
                                                    - Dobrze, wejdę. Tylko co dalej?
                                                    - Jak to co, nic. Wyjdziesz i nam wszystko powiesz. Pamiętaj tylko
                                                    dowiedzieć się gdzie Baron jest przetrzymywany.
                                                    Papuga spojrzała na nas z lekkim przerażeniem i poszła. Minuty
                                                    wlokły nam się kilometrami. Siedzieliśmy w otępieniu, a duchota i
                                                    komary coraz bardziej dawały nam się we znaki. Nagle na pusty
                                                    parking przed szpital wjechała z wizgiem beżowa mazdy. Jak z procy
                                                    wyskoczyła z niej Kocio. Wyglądała przepięknie. Makijaż nienaganny,
                                                    wieczorowy, ale tylko na jednym oku. Fryzura też z gatunku na wielki
                                                    dzwon. Sukienka czarna, krótka, bardzo seksowna. A do tego na lewej
                                                    nodze czerwona szpilka, a na prawej znoszony trampek. Omiotła
                                                    wzrokiem otoczenie, zauważyła nas i podbiegła.
                                                    - Co z nim? - wychrypiała. Była tak zdenerwowana, że nawet różnica w
                                                    wysokości obuwia jej nie przeszkadzała.
                                                    - Jeszcze nie wiemy - odpowiedziała Gropa
                                                  • stara.gropa Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 13:08
                                                    Nareszcie smile
                                                  • groha Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 13:10
                                                    O matttko, jak ja nienawidzę czekać na następny odcinek, to mnie po prostu
                                                    wkurza i osłabia. Natychmiast poproszę dalej! Go, Orale, go!!
                                                  • ewa9717 Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 13:33
                                                    Nie wiem, czym to się skończy dla Barona, ale przynajmniej wyjaśnia
                                                    się lekko Cytrynowa absencja wink
                                                  • kocio_pierzaczek Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 13:35
                                                    A jakby jej tak przymusowo lewe L4 załatwić? I w domciu zamknąć?
                                                    Niech siedzi i pisze, ma sporo do nadrobienia.
                                                  • ter.eska Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 16:55
                                                    Załatwmy,załatwmy,niech pisze,bo muszę się dowiedzieć co z naszym baronem.
                                                  • orale Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 21:10
                                                    ponieważ szykuję się do wakacji to specjalnie tak wam dałam pół
                                                    odcinka, żebyście za mną tęsknilismile
                                                  • asia.sthm Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 21:11
                                                    A nie mowilam ( moje ulubione powiedzenie na starosc), a nie mowilam, ze
                                                    odgrzewane trupy najlepsze? Zeby odgrzac, nalezy najpierw wygrzebac.

                                                    Orale, nie zaspij znow na wieki jak ta krolewna Sniezka czy inny Krolowa Sniegu.
                                                    Ludzie, jakie to piekne!
                                                    I Lylika cieszy sie w Szwajcarii, ona to lubila.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka