lylika Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 13:39 Bardzo jestem ciekawa dalszego ciągu. Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 17:39 Edyta!! O niech ja pierzem kurzęcym porosnę... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 21:48 Edyto, mimo całej sympatii do Kryśki - zawsze marzyłam o tym, żeby zostać książkową zbrodniarką!! Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:40 ciąg dalszy nastąpi, bo mi się pcha przed oczy. A teraz pozwolicie, że się ponapawam pochwałami i sukcesem wyborczym Odpowiedz Link
ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:47 Pochwały rozumiem, ale o jakim sukcesie wyborczym mówisz? Odpowiedz Link
cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:51 Jak to jakim ?!? Libertas, Polska Prawica i Samoobrona nie weszły ! Zawsze to coś Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:56 afeszpulka napisała: > Jak to jakim ?!? > Libertas, Polska Prawica i Samoobrona nie weszły ! > Zawsze to coś ... A UPR i te inne małe pieski weszły? Odpowiedz Link
cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:57 Pewnie nie ale te pieski martwiły mnie mniej. Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:54 edyta95 napisała: > ciąg dalszy nastąpi, bo mi się pcha przed oczy. A teraz pozwolicie, > że się ponapawam pochwałami i sukcesem wyborczym ... Ty się napawaj do upojenia, ale jutro siadaj i dalszy ciąg pisz, bo bardzo jestem ciekawa kto na mnie dybie. Odpowiedz Link
eulalija Re: moja wizja przedoczna 07.06.09, 22:55 Dobrze że Ci się pcha. Jutro ma być w Warszawie 23 stopnie, łatwo sobie z tego wyobrazić 33. Zakładaj golf, koniecznie. A teraz się napawaj Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 08.06.09, 13:13 Super! Że też ja takich urozmaiconych wizji nie miewam... Dawaj szybko ciąg dalszy, bom też ciekawa. Raz już robiłam za morderczynię (na spotkaniu wszystko-czerwonym), choć trochę niemrawo mi to wyszło, bo za dużo świadków z aparatami było Ale teraz, kto wie co Twoja wizja jeszcze przedstawić może... Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 13:32 - Dzień dobry, moje nazwisko Bieżan. Odebrałem zgłoszenie, że w tym mieszkaniu nastąpiło włamanie. Przepraszam, czy pani coś dolega? Próbowałam powstrzymać nerwowy śmiech, oczy zaczęły mi łzawić, a z gardła wydobywał się dziwny dźwięk. To przecież niemożliwe, żeby ten policjant tak się nazywał, to wszystko musi mi się wydawać. - U mnie wszystko w porządku – wydusiłam - Hm, to dobrze. Mogę prosić panią o dokumenty? A teraz proszę opowiedzieć co tu się stało. - Chwileczkę, czy ja mogę się dowiedzieć jak się czuje Kryśka, znaczy pani Repko? - Poszkodowana odzyskała przytomność, niestety nie można nawiązać z nią kontaktu. Zatem co tu się wydarzyło? W czasie kiedy mu opowiadałam do mieszkania weszła ekipa policyjna. Nie wiem czy coś tutaj zrobią, dwóch małolatów, dzieci prawie, na czym oni mogą się znać. Wrócił również Mężydło, jakiś taki sklęsły w sobie, w rękach trzymał perukę. - To one, to one uratowały jej życie – powiedział czule głaszcząc włosy – Krysia odzyskała przytomność, niestety nie mówi i nie rusza się. Patrzy tylko na mnie i leży tak spokojniutko jak nigdy w życiu. Dostała czymś w głowę, a peruka osłabiła siłę uderzenia. Jutro będą jej robili jakieś badania, a dziś już mnie wygonili. Policja skończyła swoją robotę, pewnie nic im z tego nie wyjdzie, jakoś tak byle jak oglądali mieszkanie, żadnych odcisków nie zabezpieczali. No tak, co innego by było gdyby Kryśka jednak nie przeżyła. Mężydło wyglądał na zmęczonego, pożegnałam się i też poszłam. Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 14:08 No, jeśli Bieżan prowadzi śledztwo, to wszystko będzie elegancko wyjaśnione. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 17:11 Dawaj dalej i to szybko, zebysmy nie musieli zgadywac. Toz to nie zgaduj zgadula tylko prawdziwy kryminal. Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 18:52 a bo w pracy to źle się pisze, przeszkadzają Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 20:22 Wiem, jak sie skonczy! Wiem, wiem! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 20:29 To chociaż zdradź, czy rzeczona Kryśka całą powieść spedzi w roli Wincentego K., czy się jednak przecknie )) Odpowiedz Link
kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 20:33 czytam z wypiekami na twarzy! TWCh prześladuje mnie dziś od bladego świtu, ale nie w wizjach tylko we śnie, albowiem śniło mi się raniutko, że przyszła do mnie Edeka z naręczem firanek i poprosiła, abym je uprała) Odpowiedz Link
edeka5 Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 21:56 kurcgalopek napisała: > śniło mi się raniutko, że przyszła do mnie Edeka z naręczem firanek i > poprosiła, abym je uprała) To całkiem niegłupi pomysł Odpowiedz Link
eulalija Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 23:31 To i tak miałaś łatwo. Swego czasu w śnie przyszedł do mnie Baron, w trzyczęściowym garniturze w kolorze żółci kanarkowej, w koszuli czarnej i z krawatem czerwonym, I wiesz co zrobił? Taką strasznie długą, okropnie błyszczącą pensetą powybierał pieprz, ziele angielskie i liście laurowe z gotującej się na śniadanie Wielknanocne białej kiełbasy. I zebrał to wszystko w szkarłatną chusteczkę, na oko rzecz biorąc jedwabną, popatrzył na mnie lekceważąco i tak jakoś lodowato rzekł: "Tak się kiełbasy nie gotuje". I sobie poszedł. A ja, cholera, nim go zabiłam, się obudziłam. A mówiłam, w snach to u mnie różnie bywa. Ostatnio jeszcze był F16 w wersji mikro ale to już innym razem bo pora spać. Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 2 08.06.09, 21:47 Ty Edyta żartów sobie nie rób i pisz dalsze odcinki, bo cofnę zapis w testamencie. Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 12:58 Na czerwcowe spotkanie w Bramie szłam dziwnie, trochę podbiegałam kurcgalopkiem pchana ciekawością co inni mają do powiedzenia, trochę wlokłam się rozmyślając, że prawdopodobnie Kryśkę załatwił ktoś z naszego grona. Dla ludzi stanowiłam pewnie ciekawy element krajobrazu, ale miałam to w nosie. Na miejscu zastałam Starą Gropę wcinającą z apetytem swój nieśmiertelny zestaw, porcja lodów jak zawsze słusznych gabarytów, zadumanego nad kawą Barona oraz miotającą się po całym pomieszczeniu Dorkę. Małe piwo pojawiło się przede mną samo z siebie, jak to dobrze być stałym bywalcem, nawet zamawiać nie trzeba. Nikt nic nie mówił, tylko Dorka się szamotała, to wstawała i przebiegała parę kroków, to siadała, wyłamywała sobie palce u rąk, albo dla odmiany szarpała za włosy. Powoli zaczęła się schodzić reszta towarzystwa, Eulalia w błękitach, nieskazitelnie odprasowana Jotka, Cytrynka z Papugą, Bubecka z aparatem na szyi, Edeka i kogóż to moje oczy widzą? Gopos we własnej osobie. Każdy mruczał cześć, zamawiał piwo i siadał. Wyjątkowo rozgadane spotkanie nam się dziś zapowiada. Co jakiś czas do Bramy wchodziła kolejna osoba. Pierwsza odezwała się Eulalia - Dłużej tak do cholery nie może być – wykrzyknęła z mocą trąby jerychońskiej – Niech świnia, która to zrobiła się przyzna! No pewno, już się każdy rozpędził, żeby brać winę na siebie. - To nie ja – pisnęła Dorka – To nie ja. Byłam u niej, owszem, ale całkiem żywa jeszcze wtedy była. Pogadałyśmy chwilę, zabrałam po co przyszłam i tyle. Poza tym ja bym nie miała siły i denerwować się nie mogę. Dziecko jeszcze karmie i to mi może zaszkodzić. - Przestań tak latać po całym lokalu, bo myśleć nie mogę – powiedziałam poirytowana. – Piwa się napij, to dobrze na pokarm robi. Dorka wytrzeszczyła oczęta, pobiegła do baru po piwo i wypiła całe pół litra jednym ciągiem. No to jedną mamy z głowy, za chwilę ją to skutecznie unieruchomi na jakiś czas. - Ty – powiedziała Eulalia do Barona celując w niego palcem – Byłeś u Kryśki, wszyscy to wiemy, jakąś specjalną kaszankę miała Ci kupić. Mów wszystko. Baron spojrzał na nią ze stoickim spokojem i wyraźnym obrzydzeniem na obliczu. Zaciągnął się papierosem – Miałem być, ale nie byłem. Odwidziało mi się i nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć – Hm, niby spokojnie to mówił, ale poczerwieniał lekko, a lewa powieka zaczęła mu skakać. - Ja też nie byłam, owszem miałam być, ale w pracy mnie zatrzymali – powiedziała Cytrynka oglądając swoje długie paznokcie w krwistym kolorze i nerwowo przypalając papierosa. Eulalię mało szlag na miejscu nie trafił, złapała za piwo i chlapnęła sobie zdrowo. Przecież to widać, że prawdy nie mówią. - Co za kobieta, co za kobieta – powtarzał z końca stołu wpatrzony w Eulalię Szkorbut. Twarz oparł na dłoniach, oczy miał zamglone. – Jeszcze jeden koniak poproszę. Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 12:59 A może reszta towarzystwa przyłączyła by się do tfórczości radosnej? zapraszam bardzo Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 13:33 Ani się ważcie!!! Komentarze i uwagi ile chcieć, ale kryminał musi być Edyty, od pierwszego do ostatniego odcinka. Świetnie się rozwija i jest coraz ciekawszy. Edyta, to Twój kryminał! Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 13:39 Cicho bądź, nie zpominaj że leżysz i nie możesz gadać Odpowiedz Link
stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 13:44 Ale ja mogę. Popieram Lylikę, jeśli inne osoby zaczną pisać ciąg dalszy, to powieść skończy tak jak reszta naszej twórczości. Czyli urwie się po jakimś czasie, bo każdy zacznie dopisywać co mu w duszy gra i nic nie będzie sie trzymało kupy. Ręce precz od powieści Edyty! Odpowiedz Link
the_dzidka Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 14:26 Ja też popieram naszą Drogą Nieprzytomną. Pisze Edyta! (ja chcę być zbrodzieniem!) Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 13:46 Spokojnie, przecież nikt się nie waży. Podejrzanych i tak nie brakuje, nie ma co dodatkowo komplikować śledztwa Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 14:34 No, noo, coraz ciekawiej się robi! Ale skąd ta pewność, że to ktoś z nas? Ja rozumiem, że tak ciekawiej, ale może by to uzasadnić? ...Wiem że się czepiam, ale tak mi się pomyślało.... Co zaś do mnie, to rzeczywiście jeszcze karmię, ale już bardzo niewiele i niedługo skończę. Dodam jeszcze, żeby było śmieszniej, to faktycznie miałam szansę całkiem niedawno realnie być u Szefowej, bo w niedzielę odwiedzalismy znajomych oraz kuzynkę w Warszawie i nawet przejeżdżaliśmy obok domu Lyliki Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 14:42 Chcesz zajrzeć na ostatnią stronę? Szkoda, że nie wpadliście. Dziecki były na obiedzie, a na obiad były krewetki. Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 15:48 lylika napisała: > Szkoda, że nie wpadliście. Dziecki były na obiedzie, a na obiad były krewetki. > Może i byśmy, ale raz że nie lubię się komuś zwalać na głowę bez zaowiedzi (bo może sobie akurat nie życzy, albo co), a dwa - to i tak byliśmy już spóźnieni na spotkanie z kuzynką. Teraz w trójkę to ciężko nam się z czasem wyrobić... Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 14:47 Ho ho, jeszcze śledztwo w krzakach, że tak powiem, a już mamy: a) jedno całkowicie dobrowolne przyznanie się do winy, b) jedno, równie dobrowolne, samoobciążające zeznanie, c) odgórny zakaz wspomagania śledztwa przez osoby postronne Aż mi uszy płoną z ciekawości, co będzie dalej. Dawaj, Edyto, dawaj! Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 15:22 > Ho ho, jeszcze śledztwo w krzakach, że tak powiem sledztwo leci kurcbieżankiem. Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 15:55 groha napisała: > Ho ho, jeszcze śledztwo w krzakach, że tak powiem, a już mamy: > a) jedno całkowicie dobrowolne przyznanie się do winy, > b) jedno, równie dobrowolne, samoobciążające zeznanie, > c) odgórny zakaz wspomagania śledztwa przez osoby postronne > Aż mi uszy płoną z ciekawości, co będzie dalej. Dawaj, Edyto, dawaj! Mnie też ciekawość zżera A swoje dodałam tak sobie, dla zaktualizowania danych i ubarwienia. Poza tym, w tej fazie śledztwa ewentualni podejrzani chyba powinni powiedzieć gdzie byli w ostatnich dniach i czy mieli możliwość. No i motyw. Ale tego u mnie brak. Nie przyznaję się do winy. W końcu zresztą mnie tam nie było Odpowiedz Link
heniulaa Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 18:30 Dobrze że nie wiem gdzie Lylika mieszka to podejrzana nie jestem Odpowiedz Link
jotka13 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 19:36 Żadne wytłumaczenie, wystarczy zerknąć do książki i już Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 19:45 Wlasnie, wlasnie! Heniulaa Autobiografii nie czytala?? Niemoooozliiiweee.... Moim zdaniem cos kreci. Ale nie wcinajmy sie miedzy Edyte i Biezana Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 09.06.09, 19:56 Otóż to! W książce można znaleźć gdzie mieszka Lylika. Teoretycznie więc każdy może. Czy nie rozszerza to kręgu podejrzanych? Edyta, dawaj ciąg dalszy (o ile już Ci się ukazał), bo ciekawie się robi ) Odpowiedz Link
asia.sthm Re: moja wizja przedoczna 3 10.06.09, 23:58 Ta wizja przedoczna Edyty bedzie jak kiedys teatr Kobra, raz w tygodniu. Obym nie wykrakala Zgadzam sie byc kimkolwiek, moge proszyc proszkiem i zbierac odciski na miejscu i po okolicach, oraz badac, ktore buty byly pierwsze, a ktore pozniej przyszly i co zadeptaly. Taka mala pomocnica Biezana, dziewczynka na posylki po piwo tez. Odpowiedz Link
ter.eska Re: moja wizja przedoczna 3 11.06.09, 10:51 Edytko jesteś wielka)) Ja sobie to wydrukuje jako Powieść wszechczasów Moze to mnie obciąży,ale przyznam się:ostatnio śniła mi się lylika,tak jakoś dziwnie,jakbyśmy się żegnały,odniosłam też wrażenie,że zachowywałyśmy się jak nie przymierzając... Odpowiedz Link
goonia Re: moja wizja przedoczna 3 11.06.09, 16:46 Brawo Edyta! Bardzo ciekawie sie zapowiada. Moze Lylika zdobyla slonski nawoz i ktos go zechcial podpierniczyc??? Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 3 11.06.09, 19:32 nie wiem czy nastąpi dalszy ciąg, w tej chcwili następuje reset mózgu z pomocą piwa i tak zapowiada się cały długi weekend Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 3 12.06.09, 12:47 Czyli, że czas uzbroić się w cierpliwość. Ciężko będzie... A może piwo wywoła dalsze wizje? Czekamy! Odpowiedz Link
hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 07:06 O święci pańscy! Jaki ja kryminał przespałam Z pewną taką nieśmiałością zapytuję czemu z prowincji tylko pan jest podejrzany? A Ewa i Hortensja? Może to jakaś ogólnokrajowa afera? Odpowiedz Link
ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 07:30 Ja twierdzę, że mam alibi: byłam nad morzem, jutro zaś jadę. Ciekawe, co mnie tam ciągnie w taką pogodę? Na pewno jakaś afera. Może i Kocie zamieszane? Bo o rzut beretem przemknę? Odpowiedz Link
hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 07:37 Ja wiem. Jedziesz bursztyn wybierać spod pogłębiarki, tylko się nie chcesz przyznać, coby konkurencji nie mieć Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 14:33 Też wiem, co ciągnie nad morze: morze. Samo w sobie, nawet bez tego wyplutego bursztynu. Dobrze zgaduję, Ewo? A w/w afera kryminalna bardzo świetnie rokuje, moim skromnym zdaniem. Przecież zawsze najpierw ogłasza się publicznie tzw. czubek góry lodowej, potem milknie na bardzo długo, a następnie znów wraca do tego czubka i zaczyna wszystko do początku, czyż nie? Wprawdzie dla niecierpliwie czekających, to często nie do wytrzymania, ale dla tych bardziej zrelaksowanych, lubiących wolniutko narastający dramatyzm akcji lub miewających własne wizje - pierwszorzędna zabawa na długi, długi czas. W końcu coś się musi wyjaśnić, bo przecież każdy czubek ma swój dudek, czy jakoś tak Odpowiedz Link
ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 12.06.09, 15:28 Ha, bursztyn to ja bym chętnie, ale oczyma duszy, bo w realu, wyznam szeptem - te kilka okruchów, które własnoręcznie podniosłam z plaży, nie całkiem własnoocznie dojrzałam. Plon zawdzięczam zwykle zyczliwosci osoby towarzyszacej. Czyli po prostu nad morze morzowe na chwilę skoczę, a płatki róż, większe i barwniejsze od bursztynków jakoś sama wymacam )) Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:12 Dziecinny krzyk oznajmił nam nadejście Kocia z Migosem i Puchatkiem. Dzidka próbowała zatiutać do młodego, ale jedyne co osiągnęła to natężenie dźwięków (mądre dziecko). Migos spojrzał na wszystkich z rezygnacją i bez słowa opuścił towarzystwo z potomkiem na rękach. Kocio przywitała się i zapytała - Co straciłam? Dzidka trochę urażona wyjaśniła - A nic, rozmawiamy sobie. Eulalia próbuje z nas wyciągnąć kto walnął szefową, ale słabo jej idzie. -A dlaczego to musiał być ktoś z nas? – zapytała Kocio Pytanie zawisło w powietrzu. W zasadzie nie wiadomo czemu wszyscy uznaliśmy, że napadu dokonał członek towarzystwa. -No dobra – Bumbecka nareszcie zainteresowała się tym co się dzieje przerwała poufną konwersację z Jotką i Edeką. – Podejdźmy do sprawy rzeczowo. Edyta, o której godzinie znalazłaś zwłoki, tfu, chciałam powiedzieć ranną? -Cholera wie, o piątej byłam umówiona na Bankowym, potem stałam w korkach, zeszło mi około godziny. O szóstej mniej więcej zatem. Bumbecka zrobiła tabeleczkę z zaznaczonymi godzinami i skrzętnie zanotowała. - Ok., teraz Dorka. Jak byłaś u Kryśki wszystko było w porządku. O której? Dorka ucieszona, że może pomóc odpowiedziała. Od 11.20 do 11.35. Wiem, bo cały czas patrzyłam na zegarek. O 12 muszę nakarmić Martynkę i położyć ją spać. Dziecko zostawiłam u kuzynki, która mieszka niedaleko Kryśki. Spieszyłam się bardzo. Bumbecki zanotowała kolejną informację. - No dobrze, a co z Mężydłem, przecież był w domu? -W domu, w domu – powiedziałam – przecież wiecie, że on jest zamykany w piwnicy. Wszyscy wytrzeszczyli na mnie oczy. Czyżby w tym porządnym domu, z tradycjami, dochodziło do przemocy rodzinnej? No kto by pomyślał, szefowa niby energiczna jest, ale to jednak drobna kobieta, a Mężydło mężczyzna niczego sobie, nie jakiś okruszek. - A nie, to nie tak – poczułam, że muszę sprecyzować swoją wypowiedź. – On sam się zamyka w piwnicy. Ma tam swój warsztat, a jak pracuje to nie lubi jak ktoś mu przeszkadza. Ulga na twarzach towarzystwa mówiła sama za siebie. Odezwała się Edeka -O 14 też było w porządku. Szefowa w wątku kulinarnym zamieściła zdjęcia obiadu. Był chłodnik, a na drugie młode ziemniaki, mizeria i mięso a’la coś tam. Na deser palowa. Pisała też, że będzie miała na tym obiedzie gościa, a ten gość to niespodzianka dla nas. No tak, musieliśmy zidiocieć do reszty, żeby nie spojrzeć na forum i nie sprawdzić wpisów Kryśki. Szpulka wzięła laptopa, sprawdziła wyszukiwarkę. - Dobra, mam. Bumbecki, możesz notować. -8.15 – dzień dobry, ładna pogoda, słońce świeci (zdjęcie ogrodu w słońcu) -8.20 – idę na bazar - 9.05 – kupiłam mięso i kaszankę dla Barona (zdjęcie kaszanki) - 10.10 – szwankuje mi forum, zaraz szlag mnie trafi. %^&4$3#@ - 10.15 – zakładam tylko nowe wątki, w strych nie mogę się wpisywać -10.30 – czekam na Dorkę, ma wpaść po rzeczy dla Martynki, czas oczekiwania umilam sobie książką (zdjęcie książki) - 11.36 – Dorka już poszła. Jaka szkoda, że tak krótko była. Nie zdążyłyśmy pogadać. Muszę się brać za obiad -14.05 Obiad już prawie gotowy. Będzie na nim tajemniczy gość. Szczęki wam opadną jak się dowiecie kto (zdjęcie obiadu) - 14.20 Wpadł Baron z zapomniałam kim., zabrał kaszankę. Towarzyski dzień się dziś zapowiada. Dzwoniły Cytrynka i Dzidka, że przyjadą. Tra la la, lubię gości. - 16.30 – No i po obiedzie. Wyjątkowo miło czas spędziłam. Rozmowy przy stole dotyczyły literatury, historii i muzyki. Uczta dla ducha. Dziękuję Bbzytce i jeszcze komuś. Zdjęcia za chwilę na Picassie, a tam odpowiedź na pytanie, kim był tajemniczy gość. - 16.40 – Skleroza nie boli, gość zjadł obiad i zapomniał zabrać rzeczy. Będzie musiał wrócić (zdjęcia jakiś worków) Koniec wpisów, zaraportowała Szpulka. Na Picassie zdjęć brać. Pewnie nie zdążyła umieścić. Odpowiedz Link
eulalija Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:17 Edyta, a jak tam docierałaś w wizji swojej przedocznej to jakiejś kamery przemysłowej przy banku nie zauważyłaś? Albo może jakiś paparazzi po Twojej wizji się pętał? Bo teraz to ja się zaczynam denerwować, że jak ktoś to przeczyta to nam faktycznie SzanPaniąPrezez utłucze, ani się obejrzymy. Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:22 jest nadzieja. W przyszłym tygodniu umówiłam się z Lyliką po sadzonki Odpowiedz Link
ter.eska Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:28 No nie,tylko nie zabijajcie szefowej.cudo,niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. Odpowiedz Link
cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:48 Czy Wy sobie wyobrażacie, znając Edytę jak ona musi łagodzić to co myśli i co na papier przelewa ? P.S. Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia. Odpowiedz Link
cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna 4 15.06.09, 23:56 Zmyliłaś mnie rozmowami o literaturze bo jakby sama muzyka była to bym miała kandydatke Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 08:02 No, ładnie. Sama nie wiem kogo gościłam na obiedzie. Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 10:44 No to nie ma siły. Teraz trzeba szukać tajemniczego gościa! Chyba, póki co, on wychodzi na prowadzenie A może pan T.? Po ostatnich wydarzeniach jego wizyta mogłaby dziwić, więc jako tajemniczy gość nawet pasuje. Macie jeszcze jakieś inne podejrzenia? Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 11:30 Powiem krótko: ojaciepietrek... Na naszych oczach rodzi się nowy, ukryty dotąd talent, czy Szanowni to czują? Kurczę, niby wiem, że to wizja, czyli wszystko zmyślone, ale im bardziej czytam, tym bardziej pytam (czysto retorycznie, rzecz jasna): fikcja literacka to, czy reportaż z miejsca niedoszłej zbrodni? I powiem więcej: to jest komplement dla autorki, naprawdę Odpowiedz Link
kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:04 groha napisała: > Powiem krótko: ojaciepietrek... Na naszych oczach rodzi się nowy, ukryty dotąd > talent, czy Szanowni to czują? oj czują, czują i z coraz większym zainteresowaniem czytają kolejne części! Odpowiedz Link
aganoreg Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:13 Nie tylko czuja, ale i zazdroszcza Ach, poznac tych wszystkich bohaterow (i Autorke) osobiscie. Smutno mi, ze Wy sie znacie tak dobrze, a ja Was ani troszke A propos ostatniego odcinka - kim byl kolega Barona? Odpowiedz Link
stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:19 >Smutno mi, ze Wy sie znacie tak dobrze, a ja Was ani troszke Nie martw się na pewno prędzej czy później poznasz nas wszystkich. Jeszcze będziesz tego żałowala, ha, ha, ha. Odpowiedz Link
aganoreg Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:21 stara.gropa napisała: > Nie martw się na pewno prędzej czy później poznasz nas wszystkich. > Jeszcze będziesz tego żałowala, ha, ha, ha. Ja? Nigdy Tylko czemu ta Warszawa tak daleko? Odpowiedz Link
stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:24 Ale wszystkie drogi do niej prowadzą. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 15:09 stara.gropa napisała: > Ale wszystkie drogi do niej prowadzą. A co jedna - bardziej dziurawa )) > Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 14:39 aganoreg napisała: > Tylko czemu ta Warszawa tak daleko? > Ojj tam, zaraz daleko. Po prostu przyjeżdżaj i tyle! My chętnie Cie przywitamy i ugościmy A póki co, możesz nas poznać zdjęciowo i postowo. Zawsze to też coś! Odpowiedz Link
aganoreg Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 18:55 A dziekuje, zjawie sie (kiedys) na pewno. Bez poznawania was forumowo (i zdjeciowo - z ciekawosci) w ogole bym sie nie odwazyla. Za to dziurawe drogi mi nie straszne - bo i tak przybede samolotem Problem, ze w Polsce bede dopiero w sierpniu. Jest szansa na jakies spotkanie niestowarzyszonych i nie dopuszczonych do grona witajacych Roberta? Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 19:09 > > Problem, ze w Polsce bede dopiero w sierpniu. Jest szansa na jakies spotkanie > niestowarzyszonych i nie dopuszczonych do grona witajacych Roberta? ... W sierpniu będziesz? Staraj się, staraj, amożesz zostać dopuszczona. Odpowiedz Link
aganoreg Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 19:22 Dzieki Szefowo A teraz zamilkne, by nie robic OT Edycie. Tylko jeszcze raz sie podlizne - to jest cudny kryminal i sciskam kciuki za Dzidke Odpowiedz Link
gastonlemiel Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 22:47 nooo edyta, suuper! Czytalem i mialem wrazenie, ze to sama Chmielewska napisala!! Bomba! Odpowiedz Link
gastonlemiel Re: moja wizja przedoczna 4 16.06.09, 23:23 i to jak najbardziej zasluzony!! Odpowiedz Link
lylika Edyta!!! 19.06.09, 22:37 Dawaj następny odcinek, bo mnie już od niemówienia w gardle pieczrki rosną. Ciśnie mnie na ciąg dalszy. Anava! Odpowiedz Link
szkorbut.pl Re: moja wizja przedoczna 4 20.06.09, 09:23 Baron cuś ukrywa!!! Mówi że nie był, a był!!! Musi - dobra ta kaszanka i podzielić się nie chce. Drań. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: moja wizja przedoczna 4 10.07.09, 11:29 Czy Ty naprawdę sądzisz, że tiutiałabym do dziecka?! Odpowiedz Link
hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 20.06.09, 11:58 My chcemy jeszcze, my chcemy jeszcze! Oczywiście nie kaszankę, tylko kryminał Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 10:40 - Znaczy tyle wiemy, że Kryśkę walnięto między 16,40 a 18, hm, znaczy gów... wiemy – podsumowała Bumbecka. - Chwila, chwila, a co ma do powiedzenia Bbzyta? Za co Ci ta Kryśka dziękuje? – Eulalia nie dała się zbić z tropu. - A nie mam pojęcia za co mi dziękuje, to nie ja byłam na tym obiedzie, Kryśka owszem zapraszała, ale ja nie cierpię mizerii zatem się wykręciłam. Chyba utknęliśmy w martwym punkcie, jedyna nadzieja w tym, że Kryśka się wreszcie ocknie i sama o wszystkim opowie, a już my wtedy odpowiednio zadbamy o sprawcę. Z kanapy znajdującej się za filarem wstało dwóch facetów i podeszło do naszego stołu. – Dzień dobry, kapitan Bieżan, a to mój pomocnik Filipiuk. Pozwoliliśmy sobie przysłuchiwać się państwa pogawędce, nie ukrywam, że celowo. Państwa rozważania bardzo nam pomogły, ale chcielibyśmy zadać jeszcze kilka dodatkowych pytań. W Starą Gropę na widok Bieżana jakby piorun trafił, oczy jej rozbłysły a na ustach pojawił się błogi uśmiech – Ja panom pomogę, bardzo chętnie odpowiem na wszystkie pytania Patrzyłam i nie wierzyłam w to widzę, o do diabła, trzepotała, klasycznie trzepotała rzęsami, jeszcze chwila, a rzuci coś kokieteryjnie na podłogę. - Bardzo miło z pani strony, zatem najpierw chciałbym zapytać czy znają państwo niejaką Grohę i czy obie panie darzyły się sympatią? O rany julek, a czemu on o Grohę pyta, przecież ona daleko. Stara Gropa odpowiedziała twierdząco na oba pytania. - Czy znają państwo kobietę, która odpowiada takiemu rysopisowi? Wysoka, szczupła, ciemne włosy raczej krótkie, bardzo elegancko się ubiera, posiada czerwone szpilki., jeździ czarnym jaguarem? Żeby nie ten jaguar to oczywiście, że znamy, chociaż diabli wiedzą, może ma jaguara. Ale powiedzieć czy nie powiedzieć, co innego tak między sobą, trzeba wszystko wywlec, ale tak donieść policji? - Sąsiadka poszkodowanej widziała ową kobietę w dniu włamania, około godziny 17,20. Przyjechała z mężczyzną o południowym typie urody. Popatrzyliśmy na siebie wyraźnie zakłopotani. Stara Gropa na szczęście jak zawsze nie straciła zimnej krwi i słodko wyjaśniła – Wie pan, czerwone szpilki to posiada pewnie większość kobiet, a włosy to zmieniamy co chwila. Co zaś tyczy jaguara, to nie mamy pojęcia. – Bieżan być może lekko zawstydzony wyraźnym zainteresowaniem jego osobą nie ciągnął dalej. Z tej krępującej sytuacji wybawiło nas niespodziewane nadejście Gooni. - Niespodzianka –krzyknęła od progu – Ale wam numer zrobiłam co? Jestem już od tygodnia, ale się nie przyznawałam, bo chciałam zobaczyć wasze miny. Warto było. – No pewnie, że warto, szczęki nam poopadały i za nic nie chciały wrócić na swoje miejsce. Całkowicie zlekceważyliśmy władzę i runęliśmy się witać. Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 11:32 No, no podejrzanych zaczyna być zatrzęsienie. Jak u Guruy. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 12:59 No tak, Goonia się szlaja po Warszawie, remontu zaniechała i skutki pogodowe się objawiły! Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 15:08 O rany boskie. Właśnie przeczytałam hurtem całość. Jeśli Edyta pojechała się byczyć, nie napisawszy dalszego ciągu i zakończenia przed wyjazdem, osobiście ją uduszę paskiem od szlafroka, jak wróci. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 16:18 > O rany boskie. Dokladnie takie samo uczucie jakby mi ktos nowa ksiazke Guruy z lap wyrwal w najciekawszym momencie. Ja te Edyte tez zamorduje, jesli kociowy pasek nie wytrzyma. A Goonia, cholera, dostala jaguara od meza pod choinke, tyle wiem, reszty sie tylko domyslam. Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 16:51 Ech, mam przynajmniej czerwone szpilki. TRzy pary! Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 17:23 jeśli chodzi o wakacje to spoko, wyjeżdzam w sobotę (na trzy tygodnie, tra la la), ale biorę ze sobą laptoka. Jeśli pogoda się utrzyma, macie codziennie jeden odcinek Odpowiedz Link
cafeszpulka Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 17:43 Ale to chyba nie Goonia tym jaguarem ! Czarna i w miarę krótka, elegancka i w czerwonych szpilkach i do tego wszyscy znamy. Dla mnie Cytrynka wywija z południowcem Edyta, weź Ty się do roboty bo namieszałaś i nie wiadomo kto. Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 18:44 O,albo i oooooooo!!! Dobra, przyznaję się do jaguara,może być z południowcem(zawsze wolałam brunetów),czerwone szpilki,a nawet szpile posiadam,ciemne,w miarę krótkie włosy(póki co!) też,znacie mnie,elegancję da się nadrobić. No i kto wie co z moim alibi(bo ja nie wiem)? Miałam być u Kryśki,miałam po co,ale czy byłam?! Na mój balkon nie wejdziecie,ot tak hop siup!,nakaz prokuratorski jest potrzebny! Aha,podkładam się,ale nie jako świnia! )) Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 20:53 Podejrzana jesteś jak nie wiem co, a nie jak świnia. Ja mam jeszcze jeden typ do tej elegancko ubranej brunetki w czerwonych szpilkach i południowcem w jaguarze. Tak mi się majaczy Kocio. Ale tylko mi się majaczy, bo przecież ja w malignie na Bielanach... Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 21:12 Lylka, kto jak kto, ale Ty powinnaś wiedzieć dokładnie kto Cię rąbnął Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna V 22.06.09, 21:31 Przecież tłumaczę jak chłop krowie na rowie, że w malignie jestem. Dostałam w głowę, nic nie pamiętam, tylko mi się majaczy. Odpowiedz Link
eulalija Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 08:39 U mnie na prowadzenie wyszła teraz Stara Gropa. To jej uwielbienie dla Bieżana jest strasznie podejrzane. Niedaleko do Lyliki ma, przebrała się za babę z jajami albo chłopa z krokodylem angorskim, utłukła, żeby dać się Bieżanowi złapać. Kocio odpada z racjonalnej przyczyny, bedą zalogowaną do bałtyckiej piaskownicy nie mogła walić Krychy w głowę. Odpowiedz Link
edeka5 Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 09:31 Kocio odpada ze względu na wzrost. Łatwiej jaguara pożyczyć niż kilkanaście cm (kilka da się nadrobić szpilkami). Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 10:45 No, bez przesady. Ofiara też żyrafą nie jest. A z wybrzeża w 8 godzin można dojechać. Albo tamże zlecić zadanie rosłemu ukraińcowi... Odpowiedz Link
stara.gropa Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 11:16 Wyraźnie jest napisane, że podejrzana była szczupła. Czyli ja odpadam. A moje uwielbienie dla Bieżana może być spowodowane innym przestępstwem. Nigdzie nie jest powiedziane, że tylko na Lylikę ktoś dybie Odpowiedz Link
goonia Re: moja wizja przedoczna V 23.06.09, 18:37 ..... az zaniemowialam. Intryga sie zageszcza. Stara.Gropa podpada towarzystwu. Musze sobie wydrukowac i przeczytac od poczatku, bo mi sie podejrzani nie eliminuja. Edyto, baw sie dobrze na urlopie i pamietaj, ze tu pare szlafrokow juz bez paskow jest Ps. Prosze oddac moj seledynowy, ktory zaginal w tajemniczych okolicznosciach szafy. Odpowiedz Link
aganoreg Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 12:29 Moze by tak spróbować dobić Kryśkę, to się Biezan do roboty weźmie i sprawa ruszy z miejsca? Ktora ma najblizej do szpitala? Odpowiedz Link
edeka5 Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 20:35 Chyba Stara Gropa, a może Cafeszpulka, ale ona wyjechała na urlop. Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 20:40 A do którego szpitala? Mam dobry tłuczek do mięsa... Odpowiedz Link
edeka5 Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 20:43 Szpital bielański. Ty, Kociu, też chyba masz niedaleko Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 21:10 Kocio ma najbliżej, ale i Edyta niedaleko. Tylko niech uważają, mam ochronę: mężydło z lutownicą, brat z szablą, (rodzinna, posrebrzana z grawrowaniem) sąsiadka z tasakiem, a na dokładkę pies obronny i dwa koty zaczepne! Odpowiedz Link
aganoreg Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 21:20 Ale psy i koty w szpitalu? Lyliko, daj sie dopasc i chociaz troche poddusic, to moze dowiemy sie co dalej Odpowiedz Link
kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 21:31 aganoreg napisała: > Ale psy i koty w szpitalu? Lyliko, daj sie dopasc i chociaz troche poddusic, to > moze dowiemy sie co dalej otóż to, leżysz i leżysz tam, nie nudno Ci? Odpowiedz Link
edeka5 Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 21:34 lylika napisała: > Kocio ma najbliżej, ale i Edyta niedaleko. Ale Edyta też na urlopie i to chyba już wyjechana Zostaje Kocio ze Starą Gropą. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 22:00 lylika napisała: > Tylko niech uważają, mam ochronę: meżydło z lutownicą, brat z szablą, (rodzinna, posrebrzana z grawrowaniem) sąsiadka z tasakiem, a na dokładkę pies obronny i dwa koty zaczepne! >>> Taaa, tylko walowki nie ruszaj bo tam sam jad, jadem syte. Ze o szpitalnym jedzeniu nie wspomne - sama salmonella strychnina pogania, a trutka na szczury w szpitalnym kisielu. Nie rusaj nic, bedziesz sie teraz odchudzac do wagi Belli. Przepraszam ale ja mam dzis werbalna sraczke. jak sie nie wygadam to pekne. Gdzie ta Edyta z nastepnym odcinkiem?? Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 28.06.09, 22:09 Też się pytam. Gdzie Edyta? Zamordowała mnie czy nie? Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 12:47 - Uciekłam z domu - powiedziała Goonia z satysfakcją. – Poczułam, że dłużej tego nie wytrzymam, remont domu, samochód znowu walnięty i w warsztacie, dzieci z powodu wakacji też w domu, każdy coś ode mnie chciał. Mąż nie chciał jeść pierogów, a do tego zapowiedzieli się jeszcze goście. Coś strasznego zaczęło we mnie rosnąć, jeszcze trochę a musiałabym kogoś zabić, albo przynajmniej porządnie walnąć w głowę. Dlatego uciekłam, żeby chronić rodzinę i własne zdrowie psychiczne. O kurczę, niedobrze to wszystko wygląda, ale Goonia? - Ale w Polsce mi przeszło, cały tydzień spędziłam na różnych imprezach powitalnych i piciu piwa. No co tak patrzycie, abstynentami się nie zrobiliście, piwo wszędzie widzę. To o co chodzi? - A czy przez ten tydzień zajrzałaś na forum?- zapytała Romy - Nie było czasu, no bardzo was przepraszam, ale najpierw chciałam się nacieszyć rodziną. Jak to w zwyczaju naszego towarzystwa wszyscy zaczęli mówić jednocześnie, o Kryśce, o forum, o spotkaniu sylwestrowym, o pieskach, o…… Goonię troszkę te informację ogłuszyły, ale nikt się tym specjalnie nie przejął. Na plan pierwszy powiem wysunęła się bowiem Papuga. - Bardzio śkoda, zie do nas nie napisałaś. Pziwitalibyśmy Cię na lotniśku, pziwieźli i zadbali o Ciebie. Tzieba psiznać, zie to bardzio milusio Cię widzieć, choć Klysia nam lezi prawie nieziwa. - Zwariowała- szepnęłam – jak nic zwariowała. Myślisz, że to na trwałe? – zapytałam Szpulkę. - Mam nadzieję, że jej to przejdzie, lubię ją i szkoda by było. Heniula pogłaskała Papunię po rączce – Wszystko będzie dobrze, no już, spokojnie, no już. Jakoś tak smętnie się zrobiło. Rozejrzałam się po sali. Stara Gropa ciągle konferowała z Bieżanem, ciekawe z jakim skutkiem. Baron stał przy barze, podeszłam do niego i zapytałam - No i dlaczego kłamiesz? Nie mogłeś normalnie jak człowiek powiedzieć, że byłeś u niej? - Zamknij się żmijo – syknął – Ledwo Kryśkę ubłagałem, żeby mi zdjęć nie robiła. W dresie byłem. Wyobrażasz sobie, ja, Baron, w dresie. Wystarczy, że napisała o kaszance. Nie drzyj się zatem na ten temat i nie dociekaj, bo nie mam zamiaru o tym nikomu mówić. No tak, teraz rozumiem. Dla mnie dres to odzież prawie codzienna, ale Baron to w garniturach, albo pulowerach, a nie na sportowo. Ale biedna ta policja, jak oni mają do czegokolwiek dojść, jak takie głupoty przed nimi będą ukrywane. Od drzwi kiwała na mnie Cytrynka, sztuki czyniła przy tym dziwne. Trochę mrugała, trochę głową trzęsła, a rękoma wykonywała takie gesty, jakby słynne kaczuszki tańczyła. No jeśli chciała mnie przywołać dyskretnie, to nie wiem czy jej się to udało. - Co się dzieje? – zapytałam. - Tobie też na głowę padło? - Pogadać muszę, gniecie mnie to od tygodnia i za chwilę faktycznie zwariuję. To ja tam byłam, w tych butach czerwonych. Żeby tą sąsiadkę lumbago pokręciło, że też musiała mnie przyuważyć. - Wiem, że to Ty. Wszyscy chyba wiedzą, opis tylko do Ciebie pasuje. Czemu się nie przyznałaś? - Przyjechałam do Kryśki po te sadzonki, chciałam być przed tobą. Na dole było otwarte, zatem weszłam bez dzwonienia. Kryśka leżała w kuchni, pomacałam, zimna była jak trup. Myślałam, że nie żyje i uciekłam. Miałam nadzieję, że nikt mnie nie widział. - Żeby cię cholera jasna trafiła, nie mogłaś pulsu sprawdzic? Doktórka przecież jesteś, od czego innego, ale doktórka! - No przecież ci mówię, że była lodowata! - Lodowata, lodowata. Kryśce przecież zawsze zimno, ona nawet w upał dziesięć par gaci na tyłku nosi i dalej jej zimno. - Zapomniałam, na śmierć zapomniałam. Ale wiesz to nie wszystko i wolę ci powiedzieć, bo ty zawsze się tak tych tajemnic czepiasz i wszystko wywalasz na forum, a sprawa jest dyskretna. Nie sama tam byłam. A moje towarzystwo nie jest do ujawniania. - Uuuuu, jakimś chłopem mi to pachnie. - Słusznie ci pachnie, ale póki co nie mogę więcej powiedzieć. Jeszcze się nie do końca na niego zdecydowałam, poprzedniego jeszcze sobie zachowałam i muszę się na tym wszystkim spokojnie zastanowić. Ten nowy bogaty jest diabelnie, ale reputację dla niego muszę mieć nieskazitelną. Bądź uprzejma zatem nie rozgłaszać wieści. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 12:52 No to nie wiem, kogo gorzej trafiło: Kryśkę czy Papugę... Prośba, bzik prywatny: czy oni muszą do siebie mówić Ty i takie tam wielkimi literami? Alergiczka jestem... Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 13:49 O matko jedyna moja, płaczę ze śmiechu...! Pardon, musiałam postawić wykrzyknik, bo już dawno czegoś takiego tutaj nie było i nawet nie wiedziałam, że aż tak się za tym stęskniłam. Wyobraźnia też ruszyła mi z kopyta i właśnie podsuwa mi obraz pana Barona w eleganckim dresiku, 100% baumwolle, z odrobinę tylko wypchanymi kolankami, hihi. Niedoszła zbrodnia przy tym wszystkim wysiada. I jeszcze ten zapach chłopa... Odpowiedz Link
romy_sznajder Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 13:57 > Co tak wszyscy zacichli? Mnie zapowietrzylo, tak jak po trzecim odcinku; potem przywyklam, a teraz znowu. Normalnie szacun. Co do podejrzanego, od poczatku mam dwa typy, i oba wciaz mi pasuja. Odpowiedz Link
bbbzyta Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 16:32 EDYTA SIĘ MARNUJE!!!!! (To miał być wrzask, i proszę mi nie dziamać, że tak się nie pisze i że nie kom il fo). Wątek z Goonią, co od tygodnia już przebywa, i z Baronem + kaszanka + dres - no miodzio a całość małmazja. Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 16:51 Cudne! Aż żałuję, że nie jestem podejrzana Ciekawe jakież to jeszcze sekrety wyjdą na jaw... Edyta, podziwiam talent pisarski! Chyba zostanę Twoją fanką Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:05 Dziękuję Ci pięknie,Edyto,że mnie w końcu wykorzystałaś,sama się przecież podkładałam! No,ale to moje towarzystwo nie_do_ujawnienia to kto??? Sama jestem ciekawa. Szacun dla Ciebie,świetnie się czyta tę twoją wizję i tylko szkoda,że nie codzień piszesz. No cóż,poćwiczę cierpliwość,ta zawsze się przyda. Odpowiedz Link
kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:06 Upłakałam się ze śmiechu, doskonały odcinek Odpowiedz Link
ewa9717 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:13 Nie martw się, Dorko. Te najmniej podejrzne sztuki potem brużdżą. Kto wie, czy nie dziabnęłaś Kryśki między karmieniami? Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:49 O to,to! Ja jestem zbyt oczywista w tej sytuacji,ale byłam,czerwone szpilki miałam,nie da się z tego łatwo wywinąć.Jednak bym się tu doszukiwała takich innych postaci,co to niby nie były,nie widziały,nie wiedzą i słowa do tej pory nie powiedziały! Ale dajmy głos Edycie,na tym urlopie,co go ma z pewnością jeszcze namiesza. Hihihi,tak jakoś mi się zrymowało. Dawaj,Edyta,dawaj! Odpowiedz Link
heniulaa Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 17:50 Świetne czekam na ciąg dalszy i mam nadzieję, że szybko nastąpi bo nie mogę tak długo nie oddychać! Odpowiedz Link
aganoreg Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 19:41 noooo to ja rozumiem intryga się rozkręca, podejrzanych przybywa Czy dzieło Edyty zostanie wręczone Gurui? Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:38 To już chyba był szósty odcinek, nie piąty? Przepiękne! Edyta! Jeszcze! Możesz mnie nawet w dresik ubrać! Poliestrowy, z trzema paskami! Co do szpitala, to mogę podskoczyć, mam do niego 15 minut, za przeproszeniem, kurcgalopkiem, przez lasek, do tylnych drzwi prowadzących do kostnicy lub prosektorium. Mam dwie peruki dla zmyły, murzyna i blondynkę. I gazrurkę. Albo mogę podrzucić Kryśce czereśnie syte jad. Albo jej do rurki od kroplówki, pod którą pewnie jest podpięta, bańkę powietrza wpuścić po prostu. Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:51 Albo jej do rurki od kroplówki, pod którą pewnie > jest podpięta, bańkę powietrza wpuścić po prostu. ... Dziękuję jak nie wiem co. Kociu, zawsze w Ciebie wierzyłam. Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:51 ewa9717 napisała: > Nie martw się, Dorko. Te najmniej podejrzne sztuki potem brużdżą. > Kto wie, czy nie dziabnęłaś Kryśki między karmieniami? Tylko po co? Żeby mała miała mamę morderczynię? Troche nie pasuje... No, chyba że mam jakiś straszliwy sekret do ukrycia (tylko co ja bym takiego mogła mieć do ukrycia?), a Szefowa właśnie dała mi do zrozumienia, że o nim wie... Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 22:56 Albo jej do rurki od kroplówki, pod którą pewnie > jest podpięta, bańkę powietrza wpuścić po prostu. ... Matko cudowna, dałam do zrozumiemia? W takim ąturażu? Niemożliwe... Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 23:05 Nie pozostaje mi nic innego jak spaść do łóżeczka i pławić się w luksusach sypialni. Do jutra najmilsi. Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna V 29.06.09, 23:20 > Dziękuję jak nie wiem co. Kociu, zawsze w Ciebie wierzyłam. No co, no co, sama marudziłaś, że ci w tym szpitalu nudno. Odpowiedz Link
doratos Re: moja wizja przedoczna V 30.06.09, 00:27 No tak teraz to już dla mnie jasne o co chodziło z tą Kryśką(i kto zacz sama Kryśka),uśmiałam się tak że tym razem to ja się posmarkałam,z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy,afera się zagęszcza,i pewnie na końcu się okaże że sprawcą był najmniej podejrzany..czyli wychodzi mi że mężydło?! A tak na marginesie to tak jak aganoreg też chcę was poznać na żywca,mam w Warszawie kuzyna który zaprasza do siebie w razie czego będzie gdzie głowę położyć!! Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna V 30.06.09, 13:30 dziękuję wielce za różne wyrazy i propozycje Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna V 30.06.09, 17:55 edyta95 napisała: > dziękuję wielce za różne wyrazy i propozycje Obiecujemy dalsze, tylko pisz nam jak najszybciej kolejny odcinek Odpowiedz Link
mariurzka Re: moja wizja przedoczna V 30.06.09, 18:50 Edyta, cóż mnie niepozornej polonistce maleńkiej pozostaje? Dołączam z wyrazami, dołączam Pisz, pisz, bom ciekawa bardzo A towarzystwu szanownemu pragnę przypomnieć, że sprawca wcześniej czy później ponoć wraca na miejsce zbrodni. A takoż drugą prawdę, że czasami ci, którzy mają najwięcej do ukrycia siedzą najciszej Z wakacyjnym pozdrowieniem - M. Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 12:04 Normalny bałagan spotkaniowy trwał dalej. Towarzystwo jak zawsze podzieliło się na podgrupy. Dygresja goniła dygresję, a tematy rozmów były nie do ogarnięcia. W kącie sali zauważyłam jakiś ruch, to Bieżan dyskretnie próbował wyrwać się ze szponów Starej Gropy. Kłaniał się nieustannie i krok po kroczku przesuwał w kierunku wyjścia. Stara Gropa niechętnie, ale jednak pozwalała mu na to. - Chciałbym bardzo państwu oraz pani Starej Gropie podziękować za pomoc. Będę się jeszcze z państwem kontaktował, bo muszę przyznać, że troszkę mi się to wszystko miesza w głowie. Mam tylko jeszcze jedno malutkie pytanko. Dlaczego wszyscy państwo się tak dziwnie nazywacie? - Jak to dziwnie, normalnie się nazywamy.- oburzyła się Eulalia. Policjant popatrzył na nas z bezradnością, westchnął na znak całkowitej zgody na wszystko i zwrócił się do Goposa. - Pan Gopos proszony jest o wypożyczenie notesu. Widziałem, że przez całe spotkanie pan notował, chciałbym się temu przyjrzeć. Oczywiście notes zostanie panu zwrócony. Gopos pufnął pod nosem i bardzo niechętnie oddał swoje zapiski. Swoją drogą też jestem bardzo ciekawa co tam naskrobał. Te jego sprawozdania były kiedyś bardzo interesujące. Po wyjściu władzy dopadliśmy Starej Gropy - Mów, co chciał, o co pytał, czy wyciągnęłaś coś niego…….- pytania padały jedno przez drugie. Gropa z rozanieleniem zamówiła kolejną colę - No sama nie wiem, bardzo dobrze nam się rozmawiało. O wszystkim i o niczym. – Uśmiechnięta, rozmarzona ale z diablikami w oczach. Zaraz ją czymś trzepnę, jak będzie się z nami dłużej tak droczyć. – No dobrze, pytał o wszystkich po kolei. Trochę nas już zna, bo forum przeglądał. Pytał czy się lubimy, czy wręcz przeciwnie, bo piszemy do siebie różne nieprzyjemne rzeczy. Dużo pytał o Grohę, ale tu mu mogłam niewiele powiedzieć, nasłałam go na Edytę w tym temacie. Pytał o Asię czy dużo lata samolotami, o Tereskę, czy wiemy kiedy ostatnio była w Warszawie. Z obecnych tutaj to chyba Jotką był najbardziej zainteresowany, aż za bardzo nawet, to sobie pozwoliłam go do niej trochę zniechęcić. Sam nie bardzo mówił, z Grohą raz coś wyskoczył szerzej, ale zaraz się zaciął w sobie i zmienił temat. Obiecał, że zadzwoni do mnie i się spotkamy. Ponieważ widać było, że ze Starej Gropy nic sensownego już nie usłyszymy, Kocio zarządziła dyskusję na tematy organizacyjne. Rozmawiała z Mężydłem i ustalili, że sylwester sierpniowy koniecznie musi się odbyć w kryśkowym ogrodzie. Trzeba zatem zarządzić menu, dekoracje, prezenty, ubiór obowiązkowy …. O rany, jak teraz zaczniemy gadać godzinę o żarciu, to muszę, koniecznie muszę się napić, na trzeźwo tego nie zniosę. Ku mej ogromnej radości, pomyliłam się jednak w swych przewidywaniach, Kocio przygotowała się do tematu wcześniej. Poinformowała wszystkich co podamy do żarcia, co i kto ma kupić, kto baloniki, kto nadmucha, kto posprząta, jaki temat ciuchowy, o której się stawiamy, itp. Załatwiła to wszystko w 10 minut. No ma talent organizacyjny trzeba jej przyznać. Powoli spotkanie zmierzało ku końcowi, taksówki zabierały pasażerów w różnym stanie umysłu. Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 12:39 Dawaj prędko następny odcinek. Za mało wszyscy jesteście podejrzani. Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 12:58 Aż mi się zachciało coś zorganizować... Dawaj dalej, na wakacjach nie można aż tak leniuchować. Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 13:12 Najbardziej zdziwił mnie ten zwykły notes Goposa. Byłam wręcz zszokowana i przygotowana na jakąś potwornie mocną scenę. Przecież tego słynnego goposofonu nie można oddać ot, tak sobie, to po pierwsze, a poza tym - nie da się do niego dostać bez odpowiednich narzędzi... Odpowiedz Link
stara.gropa Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 13:15 To pewnie dla zmyłki, Gopos zapisywał sobie w nim co ma kupić, dlatego oddał go bez walki. Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 13:42 A, chyba, że tak. Ha, ha, ale Bieżan się zdziwi, jak zobaczy zapiski: bób, czereśnie, bób, czereśnie... Odpowiedz Link
kurcgalopek Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:10 Mnie przyszło do głowy, że Bieżan natknie się w notesie na szczegółowe zestawienie cen bobu i czereśni z podziałem na dzielnice i bazarki Odpowiedz Link
g0p0s Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:10 Dla dobra literatury mogłem się poświęcić i używać notesu i go oddać. Odpowiedz Link
edyta95 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:39 być może Gopos coś tam notował, żeby nas później szantażować Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 14:57 Szantażować - rozumiem, ale po co miałby cokolwiek zapisywać, skoro to wszystko samo mu się nagrywa, to nie wiem. Chyba faktycznie tylko dla dobra literatury, i żeby było czarne na białym. Bo nagranie może nie być wystarczającym dowodem, czy coś. Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 15:07 No tak, Szefowa w szpitalu, a my zamiast się przejmować organizujemy przyjęcie w jej ogrodzie. Może by jednak należało się trochę pomarwtwić? Ale z kolei takie przyjęcie daje dodatkowe możliwości rozwoju akcji. W zamieszaniu sprawca może chcieć dokończyć dzieła! A może coś jeszcze przy okazji namiesza? Noo, szykuje się ciekawie... Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 16:13 To co w końcu, mam lecieć z narzędziem mordu na Cegłowską? Czekam na instrukcje. Odpowiedz Link
aganoreg Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 17:09 A czy na tym przyjeciu bedzie czerwona lampa? Co by nogi w czerwonych szpilkach mogly kogos dziabnac? Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 17:45 Przyjęcie z lampą już było... Wszyscy obecni wyszli z tego żywo. Odpowiedz Link
hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 18:01 A może to przyjęcie potrzebne do rozegrania końcowej sceny. Wszyscy podejrzani obecni i siedzą w kółeczku a w środku spaceruje Bieżan wyłuszcza kto mógł zabić i dlaczego. Jak w starym dobrym kryminale. Odpowiedz Link
dorka_31 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 18:13 Sądzisz, że do tego czasu już się wszystko wyjaśni? Za szybko by było! Ale za to przypomniało mi się, że kiedyś na jednym ze spotkanek była mowa na temat tego, co byłoby, gdyby tak ktoś kogoś rąbnął i policja musiałaby przeprowadzać wśród nas śledztwo. Wszyscy byliśmy zdania, że trudno by im było, bo mogliby sie pogubić w tch naszych nickach i w ogóle byłby to jeden wielki galimatias. A może to natchnęło sprawcę?... Odpowiedz Link
goonia Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 18:50 Galimatias bylby z pewnoscia, ale za to zyczliwie bysmy sie do wladzy odnosili (przypuszczam). Juz wiem. Groha naslala na Kryske tego z rekoma, co ma Woloducha dusic. Albo ofiary i kontynenty mu sie tylko deczko pomylily, albo tak mialo byc. Teraz udaje sie na poszukiwanie tapety do pokoju dziecka, zamowienie jest na pegaza! raczej watpie oraz po moim trupie, ale glosno tego nie mowie. Odpowiedz Link
hortensja66 Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 19:08 Gooniu a może jakaś fototapeta ci w oko wpadnie z pegazem czy innym rumakiem. To bardzo fajnie wygląda w pokoju dziecinnym. No i dziecko będzie zadowolone i ty nie dostaniesz oczopląsu. Odpowiedz Link
groha Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 20:38 goonia napisała: >Juz wiem. Groha naslala na Kryske tego z rekoma, co ma Woloducha dusic. Albo ofiary i kontynenty mu sie tylko deczko pomylily, albo tak mialo byc. E, raczej wątpię, Gooniu, bo po pierwsze primo - ten mój, co to Wołoducha mógłby ewentualnie i hipotetycznie tego... no... lekko skarcić, to aż taki analfabeta geograficzny nie jest i zdaje mi się, że Toronto od Warszawy odróżnia, babę od chłopa też chyba potrafi, a już duszenie od walenia w łepetynę, to musowo, tego jestem pewna. W dodatku bardzo łatwo się zaprzyjaźnia, więc nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się, że zaraz potem poszli razem na piwo, hihi. Więc skoro nie on, to i ja odpadam, bo przecież brutala, nieuka i partacza, to nie śmiałabym na nikogo nasyłać, no, w życiu. Zresztą, jutro mam nadzieję spotkać się z autorką, więc może dowiem się chociaż, czy aby nie trzeba już pakować walizek i znikać, bo trochę się boję, że to dziwne zamilknięcie Bieżana, faktycznie może nie wróżyć nic dobrego, choroba ciężka. Muszę się przygotować na najgorsze, idę na piwo. Odpowiedz Link
lylika Re: moja wizja przedoczna 7 03.07.09, 21:27 groha napisała: > idę na piwo. ... Bezalkoholowe naturalnie! Jak w starej reklamie: co dziewczyny lubią najbardziej? hi hi... Odpowiedz Link
goonia Re: moja wizja przedoczna 7 07.07.09, 18:49 I taka owieczka Woloducha postraszyc chcialas? Odpowiedz Link
szkorbut.pl pegaz 05.07.09, 09:37 A propos trupa: www.dcngallery.pl/go/_info/?id=2725 i jeszcze mniej perwersyjnie: www.szabloneria.pl/index.php?p1230,naklejka-fauna-30-pegaz Ech, te dziecka... Odpowiedz Link
edyta95 8 09.07.09, 08:27 8 Telefon obudził mnie o 8.30. Rany boskie przecież mam urlop, jak to z pracy to zabiję. - Dzień dobry, przepraszam, że tak rano dzwonię, ale mam prośbę – głos Mężydła doprowadził mnie do całkowitej przytomności. Czyżby coś z Kryśką? – Czy mogłabyś pojechać do szpitala i odwiedzić Krysię, ona zawsze tak cię lubiła? - Pewnie, że bym mogła. Ale jak tam dzwoniłam, to nic nie chcieli mi powiedzieć i poinformowali, że wpuszczają tylko rodzinę. - A to już załatwione, zgłosiłem cię jako naszą córkę. Tylko wiesz, mam jeszcze jedną prośbę, może byś jej zrobiła rosołek? - Oszalałeś, chcesz ją wykończyć? Przecież wiesz, że ja nie umiem gotować. - No faktycznie – Mężydło troszkę się zreflektował – To może jednak nie gotuj. Do szpitala pojechałam koło 14. Powinno być już po obiedzie, badaniach i innych czynnościach medycznych. Przy punkcie pielęgniarskim zastąpiła mi drogę wysoka, przeraźliwie chuda pielęgniarka. Żółte włoski na pudelka, oczka na niebiesko, suche nóżki na wysokich koturnach. Pewnie jakaś przełożona, bo władza od niej buchała na odległość. - Do kogo? – zapytała tarasując mi przejście. - Do Krystyny Repko, córka. - Córka, córka, trzy córki już dziś były, nawet syn się pchał, a wszystko nieprawda. Dokumenty poproszę Grzeczniutko wyjęłam dowód osobisty, cerber sprawdził dokładnie moje dane z jakimiś swoimi zapiskami. - Zgadza się, córka. Może wejść, sala numer 7. Tylko niech nie siedzi za długo, nie męczy pacjentki. Dobrze, że chociaż ochraniacze na buty ma. Drzwi do siódemki były uchylone, zapukałam delikatnie i weszłam. Wewnątrz znajdowały się 4 łóżka. Obok łóżka Kryśki szalała jakaś kobieta. Dość wysoka, dość tęga, szalenie energiczna , ale jakieś takie coś pozytywnego z niej biło. Od wejścia powitała mnie lawiną słów. - Pani Krysińko, pani Krysieńko, córcia przyszła. No i doczekała się pani nareszcie. Dobrze kochanieńka żeś przyszła, my tu teraz z mamunią klepanko mamy, nauczysz się przy okazji. No nie stój tam złocieńka przy tych drzwiach, podejdź tu bliżej. I po co tą torbę taszczysz po całym szpitalu, zostawić trzeba było w szatni, przecież to nikt nie ukradnie, a nie męczyłabyś się tak przy tym dźwiganiu. Podejdź bliżej słodziutka, no bardziej z tej strony, bliżej, bliżej, odłóż te torbę przecież mówiłam, że nikt nie ukradnie – mówić to ta pielęgniarka potrafi, trzeba przyznać, nie mam szans żeby wtrącić choć słówko, ciekawe kiedy ona powietrza nabiera – Trzeba klepać kochana mamusię, trzeba koniecznie, żeby jej się nic przytrafiło dodatkowego, nie chodzi biedaczka, nie rusza się to trzeba klepać po pleckach. Chudziutkie te plecki, taka mizerotka ta Krysieńka kochana, ale już niedługo sił i ciałka nabierze. Musisz ją pilnować kochanieńka z jedzeniem, musisz koniecznie. Klepiemy w plecki o tak, tak rączkę trzeba złożyć, no złóż tak jak ja, popraw jeszcze troszeczkę i patrz, patrz uważnie, klepiemy plecki od dołu do góry. Najpierw tu poklepiemy, potem troszkę wyżej. Przesuwamy chorutką troszeczkę i klepiemy dalej. Daj swoją rączkę, jaka mała rączka i spróbuj to zrobić. Nie tak złociutka, nie tak. Za lekko, z takiego klepania to nic nie będzie, trzeba mocniej, żeby tak zadźwięczało, żeby tak słychać było, ……….- Kryśka obracana na wszystkie strony i walona po plecach nie miała szans na żadną obronę, patrzyła tylko na mnie coraz większymi oczami. Nie wiem, ratować mam ją chyba z tego klepania, ale tej pielęgniarce to i pułk wojska nie da rady a co dopiero ja - ….no dobrze dobrze, teraz tu dotknij, zobacz jaka skóra cieniusieńka, dotknij wyżej słoneczko, to przecież mamusię nic nie boli. A potem wysmarować trzeba koniecznie, pamiętaj o tym smarowanku bo to konieczne. No dotykamy rączką, tu dotykamy i smarujemy, nie tak córciu, nie tak, trzeba wmasować ten kremik. Ruszaj tą rączką tak w kółko skarbeńku, tak jak zegareczek chodzi. O jak ładny zegarek, gdzie można taki kupić? Cisza jaka zapadła po tych słowach, aż dźwięczała w uszach. Nieprzerwany potok słów, a po nim takie pytanie. Gdzieś już to słyszałam. Zmusiłam się do odpowiedzi. - Eee, na bazarze, u ruskich. Już wiem, przypomniało mi się. Taka sama baba oprowadzała nas po podziemiach opatowskich i na koniec takie samo pytanie Szpulce zadała. - To muszę iść, muszę iść koniecznie, może taki trafię. Moja siostra też sobie ładny zegarek na bazarze kupiła niedawno, ale ona w Opatowie mieszka. Świat jest bardzo mały jak się okazuje. Dwie takie kobiety trafić, to się nazywa szczęście. Pielęgniarka na szczęście zakończyła już zabiegi i zostawiła nas w spokoju, przed wyjściem jeszcze potrzepała poduchy, usadziła Kryśkę elegancko, przykazała mi nakarmić chorą jakąś białą papką i poszła. Kryśka przymknęła oczy i odetchnęła z ulgą. - Przynajmniej nie możesz narzekać, że nic przy tobie nie robią – zauważyłam. – No jak się czujesz kochanieńka? Widzę ruszasz się już trochę, to lepiej jest? – Chyba mi ta pielęgniarka zaszkodziła na głowę, co ja gadam. - Może byś zjadła trochę tego białego? Ja ci pomogę. Bo jak tamta wpadnie i zobaczy, że nie ruszone, będziemy miały obie niezłą gadkę. Kryśka spojrzała z obrzydzeniem na miseczkę. Zacisnęła usta. Uuu, chyba nie lubi tego czegoś. - Ryby – wyszeptała - Nie wygłupiaj się, ryba ma ości, możesz się udławić, a teraz ci takie atrakcje niepotrzebne. - Ryby – powtórzyła zniecierpliwiona - Dobrze, jutro ci tej ryby przyniosę. Coś jeszcze potrzebujesz? - Włosy – powiedziała słabo – i paznokcie. Mężydło, lekarze, a ja ... Wszystko będzie dobrze zatem, chce wyglądać jak człowiek, znaczy dochodzi do siebie. - Załatwię ci fryzjera i manikiurzystkę. Nie martw się, nie będziesz straszyć. Uspokojona moimi obietnicami przymknęła oczy. Drzwi się otworzyły i weszła przełożona. - Ona jeszcze tutaj? No już, żegnać się i wychodzić, mamusia zmęczona, przecież widzi, no już nie idzie. No to żeśmy się nagadały z Kryśką jak nigdy. Odpowiedz Link
stara.gropa Re: 8 09.07.09, 09:33 Ho, ho, ho, obstawiam, że po wizycie Edyty w szpitalu będziemy mieli trupa A jeszcze te trzy córki, co się pchają drzwiami i oknami. Odpowiedz Link
lylika Re: 8 09.07.09, 10:21 Ooo! Rodzina mi się znienacka powiększyła. Za fryzjera i manikiurzystkę bardzo dziękuję ale, że mi rosołku nie chciałaś ugotować, to nie daruję. Odpowiedz Link
aganoreg Re: 8 09.07.09, 11:09 EDYTA! Przeciez ja sie udusze od smiechu na smyczy. Ide powyc na zewnatrz. Odpowiedz Link
stara.gropa Re: 8 09.07.09, 11:28 Aganoreg, tu się nie ma z czego śmiać , właśnie taką panią jak ta pielęgniarka spotkaliśmy w Opatowie. Tak jak pisała Edyta, pani oprowadzała nas po podziemiach i pokładaliśmy się ze śmiechu, wyliśmy, krztusiliśmy się, zataczaliśmy i diabli wiedzą co jeszcze robiliśmy. A na koniec pani zadała pytanie o zegarek, tak więc w powieści Edyty jest sama naga prawda Odpowiedz Link
kurcgalopek Re: 8 09.07.09, 11:56 ja się kiedyś uduszę przy tym wątku Pani od zegarka, jak i cała sytuacja opisana jest doskonale, wszystko stoi mi przed oczami jak żywe. Odpowiedz Link
aganoreg Re: 8 09.07.09, 12:14 stara.gropa napisała: > Aganoreg, tu się nie ma z czego śmiać , właśnie taką panią jak ta > pielęgniarka spotkaliśmy w Opatowie. Tak jak pisała Edyta, pani > oprowadzała nas po podziemiach i pokładaliśmy się ze śmiechu, > wyliśmy, krztusiliśmy się, zataczaliśmy i diabli wiedzą co jeszcze > robiliśmy. A na koniec pani zadała pytanie o zegarek, tak więc w > powieści Edyty jest sama naga prawda Wez pod uwage Gropo, ze dla mnie to pierwsze spotkanie z ta pania, wiec reakcja byla podobna Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: 8 09.07.09, 12:55 Hi hi. Edta, kocham cię! A któremu to chciał opatowski Cerber zabrać aparat? Mężydłu czyżby? Odpowiedz Link
szkorbut.pl Re: 8 09.07.09, 15:13 Kto nie był w Opatowie, może zafundować sobie podobną rozrywkę (tylko w wydaniu mięskiem) w saloniku Chopinów na Krakowskim Przedmieściu. Luuuuuuuudzieeee!!! Reeeeeeeeweeeeeeelaaaaaa!!! Odpowiedz Link
groha Re: 8 09.07.09, 12:58 No, sama prawda i to taka naga, że właśnie się zastanawiam, jak nazwać to urządzenie rejestrujące, które ma Edyta oraz gdzie się ono znajduje, hihi. Bo że je ma, to pewne. Przecież żeby tak umieć oddać charaktery postaci z wszystkimi ich przyległościami, to normalne oczy, uszy i zwykłe narządy ludzkie nie wystarczą, mowy nie ma. To musi być coś z nagrywaniem, przetwarzaniem, odtwarzaniem i rentgenem włącznie, czyli jakiś kosmiczny cud techniki, nanotechnologia i w ogóle, najwyższa szkoła jazdy. Edytomograf? Dawniej, to nazwałoby się ją Wszystkowidząca z Warszawy i z głowy. A jeszcze dawniej, to przypuszczam, że zostałaby okrzyknięta czarownicą i spaliliby ją na stosie... Odpowiedz Link
ewa9717 Re: 8 09.07.09, 13:24 Grunt, że Kryska przemówiła. A co dopiero będzie się działo po manikiurze i w nowej koafiurze! Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: 8 09.07.09, 13:46 Edyta,ja widzę dla Ciebie przyszłość! Jako autorkę kryminałów Cię widzę!!! Tylko pisać musisz szybciej. )) Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: 8 09.07.09, 14:31 Oj, to, to! Ale nasza Edyta, jak widać, talenta mnogie posiada. Kto się zapisuje do niej na masaż? Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: 8 09.07.09, 14:44 ??? Chyba się boję,Edyta zbyt wyfitnesowana i ma parę w rękach i nie tylko. Odpowiedz Link
goonia Re: 8 09.07.09, 18:30 Rany Julek! Leze i nie mam sily kwiczec Edyta, jak Ty moglas taaaki talent przed nami do tej pory ukrywac?!! Fantastyczne. Odpowiedz Link
jotka13 Re: 8 10.07.09, 08:42 Pięęękne Aż sobie odgrzebałam odpowiedni wątek. forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=14722&w=81778005&a=81821395 Odpowiedz Link
doratos Re: 8 10.07.09, 11:42 Mnie się coś widzi że Kryśka po tych zabiegach klepanosmarowniczych to się gorzej poczuje,chyba lepiej ją z tego szpitala zabrać,jestem tak ciekawa co będzie dalej jak w czasie czytania nowej książki Guruy!Że autorka talent posiada to fakt bezsporny,może następczyni...? Odpowiedz Link
cytrynka6543 Autor,autor! 27.07.09, 18:21 Edyta,gdzie dalszy ciąg??? Tyle sugestii w piątek padło,a Ty nic?! No,zmiłuj się! Odpowiedz Link
papuga_ara Re: Autor,autor! 27.07.09, 22:23 Ło matko! Jednym ciągiem przeczytałam. Po tym, jak Edyta zapytała się mnie, czy się na nią aby nie gniewam to musiałam - po prostu m u s i a ł a m to przeczytać, żeby wiedzieć, za co mam się gniewać Cudne! Urocze! Zabawne! Intrygujące!! Z wyczuciem!!! Z dowcipem!!! Z polotem! Umarłam przy scenie, w której Kryśce w szpitalu robią się coraz większe oczy - wyobraziłam sobie to i koniec ze mną Ciąguuu!!! Dalszego ciąguuuu!!! Pliiiiiiiiis!!! Odpowiedz Link
edyta95 Re: Autor,autor! 28.07.09, 08:51 a mówiłam, żeby do spółki pisać, no mówiłam Ciąg dalszy będzie jak opuszczą mnie audyty i najważniejsze projekty świata. W robocie za 3 osoby jestem teraz i nie mam siły na nic. Natchnięta jednak się wielce czuje po ostatnim spotkaniu. Gopos ma takie pomysły, że sam powinien pisać Po kolejnym odcinku jeśli ktoś będzie się czuł obrażony, to reklamacje do goposa niech składa, bo pomysł mi się kroi Odpowiedz Link
groha Re: Autor,autor! 28.07.09, 11:52 Poczekamy, poczekamy. Jesteśmy przyzwyczajeni do czekania, nieprawdaż? A dla niecierpliwszych znalazłam współczesną pomoc muzyczną: www.youtube.com/watch?v=2UnpGSRk4hQ Prawdziwa wena - raz jest, raz jej nie ma, wiadomo Odpowiedz Link
doratos Re: Autor,autor! 28.07.09, 20:19 Będzie dalszy ciąg!!!!! Bardzo jestem ciekawa kto się okaże zamachowcem!! Odpowiedz Link
lylika Re: Autor,autor! 28.07.09, 21:11 Już myślałam, że mnie Edyta pavulonem traktuje a tu tylko pogaduszki. Eeedyyyta!!! Gdzie nowy odcinek??? Odpowiedz Link
heniulaa Re: Autor,autor! 29.07.09, 13:10 Edyta Ty się nie wygłupiaj tylko pisz dalej bo tu wszyscy czekają!!! Odpowiedz Link
orale 9 28.10.09, 08:58 Na wyjazd służbowy do Cedzyny czekałam od dawna. Szkolenie odbębnię szybciutko, a potem nareszcie spotkam się z Grohą. Umówiłyśmy się jak zawsze w Świętej Katarzynie. Nie wiem co to świętokrzyskie w sobie ma, jeżdżę tam kilka razy w roku i za każdym razem zachwycam się na nowo. Groha czekała na mnie pod naszą ulubioną budką z goframi. Przestępowała z nogi na nogę i nerwowo spoglądała na zegarek. - Jesteś, nareszcie. Po drodze wszystko w porządku? Jaką miałaś podróż? – wypytywała mnie szybko wyrzucając słowa równocześnie sprawdzając czy wszystkie części ciała mam na miejscu. - Jestem. Oczywiście, że w porządku. Przecież wiesz, ze ja tą drogę znam na pamięć. Przestań mnie wreszcie tak szarpać. O ile nic mi po drodze nie urwało, to ty za chwilę pozbawisz mnie kończyny. - A przepraszam, przepraszam. No dobra, już cię nie dotykam, przecież wiem, że nie lubisz. Groh zręcznie poprowadził nas do Baby Jagi. Zmówił to co zawsze i generalnie nie rzucał się w oczy. Idealny mężczyzna dla kobiety z charakterem. Wie, kiedy i jak się zachować. Pogadam sobie z nim później, teraz musze się skupić na Grosze. Przyglądałam jej się z ciekawością. Owszem, lubimy się, ba nawet uwielbiamy, ale do tej pory nie martwiła się o mnie tak histerycznie. Trzęsącymi się rękami zapaliła papierosa. - Jezu, jak ja się o ciebie bałam. Wiem, wiem, że nie prowadzisz jak szatan, ale zawsze coś się może wydarzyć, np. koło może odpaść, albo jakaś inna awaria. A oni zabronili mi mówić. Patrzyłam na nią całkowicie zdezorientowana. Czemu nagle w nowym samochodzie ma mi się koło urywać? Na dodatek zawsze jak tu jadę, to wlokę się jak żółw. Mam gdzieś, że wszyscy na mnie trąbią, muszę się napatrzeć. I kto są ci oni? - Dobra, dojechałam cała, możesz już przestać się denerwować. Pogadać z tobą muszę. Policja się o ciebie wypytuje. Nie wiem o co chodzi, idiotkę udaję, ale długo tak nie dam rady. Mów wszystko. -Niech się dzieje co chce. Przyznam ci się do wszystkiego choć będziesz zła. Byłam w Warszawie – wyrzuciła to z siebie i spojrzała na mnie niepewnie. - I…- wysyczałam zachęcająco. Jasne, ze się wkurzyłam. Od tylu lat ciągnę ją do Warszawy, a ona nigdy nie może. Latam do niej tak często jak mogę, ale widzę, ze być może się narzucam. Obraza zaczęła we mnie pęcznieć. - Nie gniewaj się. Na chwilę tylko byliśmy z Grohem. Znaczy, na pól dnia, ale całą masę rzeczy trzeba było załatwić. Nie to jest jednak najgorsze. My byliśmy właśnie wtedy. No tym mnie już wprawiła w osłupienie. Jednak to ona walnęła Kryśkę? - Pętaliśmy się po całym mieście. Od Pragi po Żoliborz. Głownie staliśmy w korkach, więc do domu wracaliśmy całkowicie wykończeni. - Zaraz mi powiesz resztę – przerwałam mało kulturalnie. – Najpierw odpowiedz mi na pytanie, czy to ty ją walnęłaś? – Groh rozkasłał się szalenie, minę miał dziwną, a z oczy ciekły mu łzy. - Oszalałaś?! Po jaką cholerę miałabym to robić? To prawda, ze czasami mnie irytuje, ale równie często, a nawet częściej bawi. - Ok., wierzę ci. Opowiadaj dalej. Zniesmaczona spojrzała na bitą śmietanę i całkowicie nieświadomie zabrała się za jedzenie. Co miałam robić, poszłam w jej ślady. Bożessssz, jakie to pyszne. Otwór gębowy miałam zajęty, ale mózg pracował na wysokich obrotach. Dziwne to wszystko jakieś. Wyjątkowy zbieg okoliczności z tym wyjazdem do Warszawy. W dodatku wspomniała o Żoliborzu, zatem daleko nie miała. W korkach dużo, czyli alibi dość płynne. Wszystko układa się dość zgrabnie poza jednym, Groha nigdy by mnie nie oszukała, wierzę jej jak nikomu. -Tuż za Jankami samochodem nagle szarpnęło i polecieliśmy gdzieś w bok – powiedziała zaciągając się kolejnym papierosem. – Nie bardzo pamiętam co dalej, jak otworzyłam oczy samochód leżał w rowie. Serce na moment przestało mi bić. Dobrze, że ich widzę w całości, bo inaczej zawał gwarantowany. - O szpitalnych przygodach nie będę ci opowiadać, bo wiesz, że nie lubię tematu. Do domu wróciliśmy nad ranem, mój brat po nas przyjechał. Samochód szlag trafił na amen. - Wczoraj policja poinformowała nas, że przyczyną wypadku były nie dokręcone śruby w dwóch kołach, no i jedno się urwało. Próbują ustalić coś jeszcze, ale marnie to widzę. O odciskach mowy nie ma. Tuż przed wypadkiem złapała nas burza. Poza tym faktycznie kręciliśmy się po mieście jak owsiki. Często zostawialiśmy samochód w dziwnych miejscach- Grohowi nareszcie udało się wtrącić choć kilka słów. - Teraz już rozumiesz dlaczego tak się o ciebie trzęsłam, a jeszcze policja zabroniła mi o tym rozmawiać z kimkolwiek, więc nie mogłam cię nawet uprzedzić. - Stanowczo za duży zbieg okoliczności. Nie wierzę, że wasz wypadek i napad na Kryśkę nie są ze sobą powiązane. Tylko nie widzę nic poza Towarzystwem, co może was łączyć. Myślisz, że ktoś będzie próbował wykańczać całe TWCh? Jedno w tym widzę pocieszające. Skoro policja o ciebie wypytuje znaczy, że też łączą obie sprawy. Nie są jednak tacy głupi. - Oby – Groh zaprezentował realistyczne podejście do życia. - Kto wiedział, że będziecie w Warszawie? Groha zakłopotała się jeszcze bardziej. - No właśnie, wiesz, tylko jedna osoba. Mam do niego całkowite zaufanie i sama nie wiem co myśleć. - Nie musisz mówić, domyślam się, że chodzi o Goposa. Słusznie się domyśliłam, Groha miała minię wykąpanego kota. Obie się zadumałyśmy. Coraz mniej przyjemnie się robi. Tyle lat się wszyscy znamy, czasem lubimy bardzo, czasem mniej. Spotykamy się i rozmawiamy o wszystkim, często są to bardzo intymne rozmowy. Ale z drugiej strony co ja wiem o Goposie? Nic. Z odrętwienia wyrwał nas widok jakiejś szamotaniny na parkingu. Dwie osoby się kotłowały, a jedną z nich był Groh. Zanim tam dobiegłam, obcemu osobnikowi udało się wyrwać i uciec. - Jakiś gówniarz się tu podejrzanie kręcił. Nie ma co się dziwić, torebka leży na przednim siedzeniu – Groh spojrzał na mnie z naganą i mrucząc pod nosem słowa „stosunkowo miłe” wziął się za oglądanie stojącej obok skody. Najpierw skupił się na kołach. - Ludzie, na pomoc, złodzieje!!!! – z tarasu knajpy wydzierała się jakaś obca baba. – Samochód mi kradną, a poszedł won mi stamtąd, ty ty chudopachołku jeden. Policja!!! W sekundę zrozumiałam o co chodzi. - Zmywamy się, to nie mój samochód. Bez zbędnych wyjaśnień pobiegliśmy do drugiego samochodu i uciekliśmy. Groha tymczasem spokojnie pozbierała nasze rzeczy, zapłaciła rachunek i spacerkiem oddaliła się z miejsca próby przestępczej. Nie mogliśmy daleko odjechać, bo przecież nie będzie nas goniła kilometrami. W Katarzynie mamy jeszcze drugie miejsce, w którym się czasem spotykamy. Na ogół natykamy się tam na wesela, ale zawsze udaje nam się dostać coś do jedzenia, a pierogi mają doskonałe. Dziś piątek, istnieje nadzieja, że odbędzie się bez atrakcji. Siedzieliśmy na parkingu z głupimi minami. Grohę zobaczyliśmy z daleka. Trochę szła normalnie, a trochę dziwnie przykucała, poza tym zataczała się lekko. - Coś jej się stało, ona ma ciśnienie, nie może się denerwować – Andrzej wyraźnie się przestraszył. Pobiegliśmy do niej jak na wyścigach. - No niech cię drzwi ścisną – wysapałam oburzona. Ta wariatka szła i się zaśmiewała. Nie mogła sensownego słowa z siebie wydusić, od czasu do czasu popiskiwała – siku – i wtedy przykucała. Absurd ostatnich wydarzeń w końcu do nas dotarł. To co się rozpoczęło można nazwać jedynie zbiorowym aktem histerii. Śmialiśmy się jak szaleni i co które przestawało i spojrzało na drugie, wszystko zaczynało się od nowa. Jak już się trochę uspokoiliśmy, Groha opowiedziała ciąg dalszy wydarzeń. - Nie leciałam do was, bo wszystko zostawiliście przy stoliku. Zanim to pozbierałam, zaczęła się drzeć ta wściekła baba. Najlepsze, że nikt nie reagował, widać już tylu wariatów jest na świecie, że ludzi nic nie dziwi. W końcu baba d Odpowiedz Link
orale Re: 9 28.10.09, 09:05 W końcu baba dorwała jakiegoś biednego chudziutkiego kelnera do pomocy. Ale was już nie było. Poza tym, to że was znalazłam zawdzięczacie jedynie tylko mojej wyjątkowej inteligencji, swoje komórki zostawiliście na stoliku, proszę bardzo. Histeria jaka nas ogarnęła okazała się bardzo pomocna, atmosfera stanowczo uległa poprawie. Niestety zrobiło się na tyle późno, że trzeba było zakończyć spotkanie i wracać do Warszawy. Odpowiedz Link
lylika Re: 9 28.10.09, 09:11 No no... Edyta. Wprawiłaś mnie w podziw. Świetna ta wrzeszcząca baba. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: 9 28.10.09, 09:40 Ot, świętokrzyskie kochane, prawdę mówią, że tyle w nim atrakcji Opowiadanko super, lux !! Odpowiedz Link
dorka_31 Re: 9 28.10.09, 13:42 No nareszcie! Już się zbierałam, co by tak jakoś delikatnie zapytać co z naszym forumowym kryminałem, bo zaczęło mi brakować dalszej akcji Odpowiedz Link
groha Re: 9 29.10.09, 13:36 Mnie tam śmiechu naszego powszedniego nigdy dosyć, a gdy jeszcze trafia się okazja, żeby pośmiać się z siebie, to na pewno jej nie odpuszczę, mowy nie ma. Edyto, wszystko jak żywe! Do tego stopnia, aż odrobinę się zaniepokoiłam, że może mam jakąś amnezję powypadkową, czy coś, i poszłam obejrzeć samochód, na wszelki wypadek. Ale cały, odpukać. A Groh mówi, że bardzo chciałby poznać bliżej tę od "chudopachołka", bo wprawdzie nie znosi wrzeszczących bab, ale przy niej, z mety poczuł się młodszy o dobre parę kilo, hihi. I ja mu się nie dziwię, nic, a nic. Piszesz tak sugestywnie, żywo i zabawnie, że można zacząć mieć różne zachciewajki, słowo daję. Mnie najpierw zachciało się bitej śmietany, na przykład, a na końcu siku. Zresztą, co będę szklić - kucać zaczęłam już przy własnej minie wykąpanego kota Odpowiedz Link
biaua_glysta Re: 9 29.10.09, 15:08 Powieść w odcinkach!! Jak za starych dobrych czasów... (co najmniej za Henryka Sienkiewicza). Tylko nie rób świństwa i nie zostaw tego w połowie rozgrzebanego. Pliiiiiiz! Odpowiedz Link
groha Re: 9 29.10.09, 16:12 ewa9717 napisała: > Nurtuje mnie, co Groha robiła między śmietaną a siusiu Idąc, zataczałam się lekko i co chwilę przykucałam, nic zbereźnego Odpowiedz Link
ida14 Re: 9 30.10.09, 13:43 ha! a nie macie zapotrzebowania na wysoką blondynkę z włosami do duu znaczy do konca pleców? może być w szpilkach dla odmiany czarnych ze srebrnymi klamerkami? ewentualnie całkiem srebrnych z kokardkami? no bo cholerka czerwonych sie nie dorobiłam jeszcze. mogę przyjezdzac i walic po glowie. Odpowiedz Link
spokokolarz Re: 9 30.10.09, 16:39 Chciałam tylko zaznaczyć, że czytam i jest bardzo bardzo )) Odpowiedz Link
eulalija Re: 9 30.10.09, 22:47 A byłaś w Warszawie w rzeczonym czasie? Bo Lylika w łeb zarobiła we własnym domu, do Krakowa (egzaminy?) albo do Twojego czereśniowa nie da się jej przewekslować, nawet łódzką karetką, by tam uraz zaliczyła. Odpowiedz Link
ida14 Re: 9 30.10.09, 23:57 ja chetnie bede uwodziła np. w jakimkolwiek celu moze byc pomoc w sledztwie ewentualnie przeszkadzanie w tymże a pociagi sa od tego, żeby sie nimi przemieszczac np na trasie Krk-Wawa Odpowiedz Link
orale 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 12:51 Telefon dzwonił i dzwonił jakby chciał żeby go ktoś odebrał. A gucio, nie odbiorę. Samochód prowadzę, ciemno jak w trzewiach u murzyna, nie będę się rozpraszać No nie, ktoś się stanowczo na mnie uparł, chyba dwudziesty raz już próbuje. - Słucham - powiedziałam mało zachęcającym tonem. - No czemu nie odbierasz, dzwonię i dzwonię, awarię mamy!!! - Cytrynka krzyczała mi do ucha. - Baron wzięty! - Wzięty to był Bar, Uspokój się i powiedz o co chodzi, bo nic nie rozumiem. - Zabrali go, znaczy siłą go wzięli. - Powiedziała Cytrynka ciut wolniej i ciszej. - Trzeba go ratować, bo on tego nie wytrzyma. - Słuchaj, w trasie jestem, setkę mam jeszcze do Warszawy, od Grohy wracam. - A to dobrze, szybciej dojedziesz. Nie do Warszawy się pchaj, tylko skręć na Pruszków. - Jesssu, po co? - Już mówię. Piotrek dzwonił. Godzinę temu przyszli jacyś, wezwanie podobno mieli. Jakiś młody, podobno doktorek stwierdził, że Baron stanowi zagrożenie dla otoczenia i go zabrali. Nie dawał się biedaczek jak mógł, kopał, gryzł, szarpał. Pianę toczył. Piotrek jednemu skoczył na plecy i pomagać próbował. Dobrze, że i jego nie zabrali, zastrzyk tylko jakiś dostał i nic już zrobić nie mógł. Ledwo gadał jak do mnie dzwonił. - Cytryna, czy ty mnie nie wkręcasz? Dziś nie jest pierwszy kwietnia. - Na żadne wkręcanie głowy nie mam. Ekipę ratowniczą organizuję. Zgarnęłam już Starą Gropę i Papugę. Pod blokiem Szkorbuta teraz stoimy, miał zejść za chwilę, a już piętnaście minut czekamy. Szlag nas zaraz trafi. - Lećcie po niego, on pewnie walizkę pakuje. Wszędzie z tą walizką chodzi, kanapki i kosmetyki w niej nosi, ale bez tego bagażu nie wyjdzie. - Cholera by go wzięła, elegancik się znalazł. - Cytrynka była wyraźnie zdegustowana. - No dobra, już go widzę. Słuchaj, jedź do tego Pruszkowa, dogadamy się jak będziesz na miejscu. Rozłączyła się. Trzeba przyznać trochę zgłupiałam. Komu mógł przeszkadzać Baron aż tak, żeby służbę zdrowia niego nasyłać. Przecież to człowiek wielkiej łagodności i kultury. Może faktycznie coś w tym jest, może to jednak o towarzystwo chodzi? Lylika, Groha, Baron, Coś za dużo tych nieprzyjemności. Droga do Pruszkowa dłużyła mi się niemiłosiernie. Im było bliżej, tym niepokój o Barona rósł. On tego nie wytrzyma. Skoro szpital w Pruszkowie, to wiadomo, psychiatryk. Dobrze, że Papuga jedzie, zdaje się, że ma tam jakieś chody. Na miejscu zastałam już ekipę Cytrynki oraz Heniulę. Wszyscy okazywali wielką nerwowość, biegali w te i nazad gadając przez komórki, a Cytrynka paliła dwa papierosy naraz. - Kochani, uspokójcie się, musimy opracować jakiś plan - powiedziała Stara Gropa popijając colę light Oj niedobrze, jej chyba też coś na głowę zaszkodziło skoro wzięła do rąk taki napój. - Po pierwsze ktoś tam musi wejść i zorientować się w sytuacji. W tym momencie wszyscy spojrzeli na Papugę. - Dobrze, wejdę. Tylko co dalej? - Jak to co, nic. Wyjdziesz i nam wszystko powiesz. Pamiętaj tylko dowiedzieć się gdzie Baron jest przetrzymywany. Papuga spojrzała na nas z lekkim przerażeniem i poszła. Minuty wlokły nam się kilometrami. Siedzieliśmy w otępieniu, a duchota i komary coraz bardziej dawały nam się we znaki. Nagle na pusty parking przed szpital wjechała z wizgiem beżowa mazdy. Jak z procy wyskoczyła z niej Kocio. Wyglądała przepięknie. Makijaż nienaganny, wieczorowy, ale tylko na jednym oku. Fryzura też z gatunku na wielki dzwon. Sukienka czarna, krótka, bardzo seksowna. A do tego na lewej nodze czerwona szpilka, a na prawej znoszony trampek. Omiotła wzrokiem otoczenie, zauważyła nas i podbiegła. - Co z nim? - wychrypiała. Była tak zdenerwowana, że nawet różnica w wysokości obuwia jej nie przeszkadzała. - Jeszcze nie wiemy - odpowiedziała Gropa Odpowiedz Link
groha Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 13:10 O matttko, jak ja nienawidzę czekać na następny odcinek, to mnie po prostu wkurza i osłabia. Natychmiast poproszę dalej! Go, Orale, go!! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 13:33 Nie wiem, czym to się skończy dla Barona, ale przynajmniej wyjaśnia się lekko Cytrynowa absencja Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 13:35 A jakby jej tak przymusowo lewe L4 załatwić? I w domciu zamknąć? Niech siedzi i pisze, ma sporo do nadrobienia. Odpowiedz Link
ter.eska Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 16:55 Załatwmy,załatwmy,niech pisze,bo muszę się dowiedzieć co z naszym baronem. Odpowiedz Link
orale Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 21:10 ponieważ szykuję się do wakacji to specjalnie tak wam dałam pół odcinka, żebyście za mną tęsknili Odpowiedz Link
asia.sthm Re: 10 :) wygrzebałam trupka z szuflady 06.07.10, 21:11 A nie mowilam ( moje ulubione powiedzenie na starosc), a nie mowilam, ze odgrzewane trupy najlepsze? Zeby odgrzac, nalezy najpierw wygrzebac. Orale, nie zaspij znow na wieki jak ta krolewna Sniezka czy inny Krolowa Sniegu. Ludzie, jakie to piekne! I Lylika cieszy sie w Szwajcarii, ona to lubila. Odpowiedz Link