debest3
06.02.09, 09:14
w dzisiejszej GR jest artykuł dotyczący dzieci których przynajmniej jedno z
rodziców pracuje za granicą.Problem nie jest nowy,ani całkiem obcy.Tylko
dlaczego ci wszyscy którzy tak się wymądrzają w tym artykule słowem nie
wspomną o przyczynie tego zjawiska,jakim jest brak środków na utrzymanie
związany z brakiem pracy.Pani pedagog,pani dyrektor poradni żalą się jakie
dzieci są skrzywdzone i jak cierpią z powodu rozłąki.Dobrze jest tak jakieś
swoje teorie snuć gdy ma się pracę.Potępianie tych rodziców uważam za
przesadzone.Każdy z tych rodziców ma dylemat,czy zostać z dziećmi czy skazać
je na biedę.Niech Ci wszyscy którzy się tak mądrzą i straszą sądami zmuszą
raczej rządzących do tego,aby Ci rodzice nie musieli wyjeżdżać za chlebem,a
jeżeli tego nie potrafią,to niech zapewnią tym dzieciom opiekę.Ciekawi mnie
jedna rzecz,w tym kraju o pewnych sprawach najczęściej wypowiadają się Ci
którzy z nimi nie mają nic wspólnego np.o aborcji i życiu rodzinnym najwięcej
pyszczą księża oraz tacy politycy jak Kaczyński,którzy ani żony ani dzieci nie
posiadają.Tu również da się zauważyć że o losie tych dzieci najwięcej mają do
powiedzenia ludzie,którzy sobie siedzą w ciepłym gabinecie za
biureczkiem,dostają pensje,pracują od 7 do 15,po pracy do domku i do
dzieci.Często jednak w takich rodzinach problemy są wcale nie mniejsze jak w
tych rozdzielonych z przymusu.Tylko że te problemy w pierwszym przypadku są
mało medialne..