Statek nalezy do firmy Catharact Nile Cruises (podobnie jak m/s Sobek).
Spędziliśmy na nim kilka dni płynąc z Luxoru do Assuanu.
Standard na oko 3*. Kabiny niewielkie (bez balkonów, okna nieotwierane), dwa
łóżka (materac na kwadratowej drewnianej ramie bez nóg), szafki, lustro,
klimatyzacja (po odkręceniu paru śrubek może służyć jako lodówka do
chłodzenia pepsi

co prawda wysyko trzeba się wspinać ale z braku laku...
Telewizor na wyposażeniu firmy Universum z programatorem na potencjometrach
wieloobrotowych - w sumie staroć i rozpad. Brak TV SAT na pokładzie, jedynie
dostępna jest zwykła antena zbiorcza (he he - a i to za duże słowo dla tego
kawałka druta na maszcie). Czasem udaje się złapać jakąś stację TV w trakcie
rejsu. W sumie szkoda czasu na grzebanie przy tym złomie.
Łazienka z prysznicem, wc i bidet na wyposażeniu. Nie najczyściej (na
ścianach zamiast fliz plastik - coś a la siding - plastikowa, biała boazeria).
Mieszkaliśmy na pierwszym piętrze (statek ma 3 piętra i pokład widokowy -
parter liczę jako poziom lustra wody, poniżej były kabiny dla załogi), w
przedniej częsci statku. Słyszeliśmy skargi innych pasażerów na pokoje w
tylnej częsci statku (hałas silnika statku) oraz mieszkających na poziomie
lustra wody (wilgoć i stęchły zapach). U nas było ok - widać mieliśmy więcej
szczęscia.
Pokład widokowy pokryty jest trawopodobną zieloną wykładziną (muszą ją
malować farbami bo jak się chodzi na bosaka to potem ma się zielone podeszwy).
Na przodzie statku jest basen o szerokości ok 3 m i długości 5-6 m. Głębokość
od 1.70 m do 1.40 m. Dodatkowo połączone 3 brodziki o mikroskopijnych
rozmiarach (do moczenia nóg). Woda w basenie jest wymieniana na początku
rejsu - pod koniec rejsu basen to istne bajoro z grubym kożuchem po olejkach
do opalania.
Restauracja na statku wygląda przyzwoicie, obsługa miła i nienachalna,
jedzenie o bardzo skromnym wyborze i w małych ilościach. Bardziej popularne
potrawy (przede wszystkim mięso) były pilnowane przez kucharzy którzy sami
nakładali porcję pilnując aby nie były one za duże.
Desery standardowe - dużo ciast. Owoce serwowane do posiłków to główni melon,
melon i jak dobrze sie poszuka to... melon

Raz dali nam arbuza.
Po takim jedzeniu zatęskniliśmy za jedzeniem serwowanym w hotelu w Hurgadzie
(aż tak źle było).
Nie mam porównania z innymi statkami - ale oprócz jedzenia to reszta mi się
podobała - wróciłbym na niego chętnie jakbym miał taką możliwość (byle trafić
tylko do tej samej kabiny w której mieszkałem