Dodaj do ulubionych

Ogród rozkoszy ziemskich

IP: 194.149.228.* 06.03.04, 18:17
jeszcze nie widzialem ale chyba sciagne z netu
Obserwuj wątek
    • Gość: o. Ogród Majewskiego IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 08.03.04, 09:43
      To film Eksperymetalny ,Teatralny i nie warty ogladania w kinie.Kogo obchodzi
      wiec artystyczna wymowa pana Lecha moze se obejrzec ten film z ogranym tematem.
      • Gość: Tomek Jak Polka gra we wloskim filmie, to prawie na IP: 194.76.49.* 12.03.04, 17:44
        pewno pokaze tylek.

        Jako wielbiciej tej czesci kobiecego ciala,
        obejrze ten film ...
        • Gość: chinique Re: Jak Polka gra we wloskim filmie, to prawie na IP: *.crowley.pl 14.03.04, 23:06
          Niestety nie jest to polka, a włoszka. Podsumowując - włoszka, rozbiera się, czy
          idziesz zatem na film?
      • Gość: bago Re: Ogród Majewskiego IP: *.labs.wmid.amu.edu.pl 21.03.04, 14:25
        tak właściwie to tylko kino experymentalne jest warte uwagi. Cała reszta to ...
        nic ciekawego.
    • Gość: Szkwał Re: Ogród rozkoszy ziemskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 22:47
      "Ogród rozkoszy ziemskich" Majewskiego to próba zdefiniowania śmierci w
      świecie, w którym nie ma duszy. CIAŁO rozpadnie się w chaosie chemii, DZIEŁO -
      w chaosie pojęciowym współczesnego świata. Nie pozostaje po nas NIC!

      Materia filmu jest więc pokrewna "Z i dwa zera" Greenawaya, choć traktuje rzecz
      odmiennie. Greenaway doszukuje sie sensu śmierci w organicznym rozkładzie ciała
      i wpuszcza swoich bohaterów w obsesyjną serię biologicznych eksperymentów - z
      ostatecznym doswiadczeniem "na sobie" włącznie. Przeciwnie, Majewski - jak sam
      uważa za Boschem - sensu śmierci poszukuje w zdarzeniach ją poprzedzających,
      których zapis filmowy pieczołowicie gromadzi na taśmie magnetycznej. Cyfrowa
      kamera, nieco rozedrgana jak u Larsa von Tier, "wciela sie" to w NIĄ to w
      NIEGO na przemian, partrząc z tak biska, że widz chwilami sam siebie utożsamia
      z jdnym z bohaterów. "ONA-ON" zamienia się w "TY-JA" i tylko w tym sensie
      należy rozumieć słowo "intymnie" (in-TY-MNIE). Pomimo "nagich scen" Majewski
      nie patrzy na ciało wnikliwiej, niż wyznacza to konwenja europejskiego
      malarstwa (daleko mu do odwagi Bertolucciego w "Marzycielach"). Ciało jest
      uczestnikiem doczesności, a nie przedmiotem pożądania. Wbrew temu co mógłby
      sugerować tytuł, film jest praktycznie wolny od elementów erotycznych.

      Majewski minimalnie(!) posługuje sie językiem kina. Prawdy o życiu i śmierci są
      tu WYKŁADANE ściśle werbalnie. Film jest RECYTACJĄ, do której Wenecja, Londyn i
      Bosch stanowią jedynie niezbędną ilustrację. Trudno wyobrazić sobie aby ta
      forma przemówiła do kogokolwiek z poza środowiska akademickiego (gdzie
      odporność na długie nudne wykłady jest relatywnie duża). Kto jednak przez to
      przebrnie i doceni spójność filozofii tego filmu, może być pod wrażeniem.

      PS.
      Dobrze jest wcześniej postudiować Boscha.
      gallery.euroweb.hu/html/b/bosch/painting/triptyc1/index.html
      • Gość: Zdanka Amen.A teraz coś z zupełnie innej beczki. IP: 62.233.181.* 17.03.04, 18:00
        .Miałam tę wątpliwą przyjemność,że przeczytałam książkę Majewskiego będącą
        kanwą scenariusza "Ogrodu rozkoszy ziemskich".Była
        to "Metafizyka.Powieść",książka niezwykle piękna edytorsko i niezwykle płytka
        merytorycznie.Po pierwsze,nasuwa się pytanie:po co w ogóle Majewski popełnił i
        wydał ową powieść ,jeśli książka ta ,to sekwencja kolejnych kadrów w
        scenariuszu? Nie udało się jeszcze nikomu napisać filmu,ale kiepską powieść z
        zamiarem na ekranizację,owszem.Taką jest "Metafizyka.Powieść".Oczywiście
        zatwardziały obrońca może powiedzieć,że kluczem do powieści jest symbolika
        lunarno-chtoniczna w malarstwie Hieronima Boscha.Rebis,fontanna życia,symbol
        przemiany alchemicznej ,a tamtędy i owędy wypłyniemy na wody "orgazmu jako
        małej śmierci",dyskursu rodem z Bataille`a przeplatanego wstawkami o rozważaniu
        tanatologii przed zgonem. itp...Można to wszystko powiedzieć,ale ,przepraszam
        za formę,to wszystko gówno prawda.Majewski stworzył jakieś przerdzewiałe
        rusztowanie,na którym usiłuje utrzymać zbyt wiele jenocześnie.Doktorantka
        historii sztuki ,zajmująca się śpiewem operowym i usiłująca rozwikłać
        symbolikę "Ogrodu rozkoszy ziemskich"Boscha,umiera na raka gardła w scenerii
        Wenecji,przeżywając jednocześnie sesualno-mentalną przygodę z nastawionym
        sceptycznie do życia inżynierem(?)Na Boga,to zbyt wiele nawet dla filmu
        brazylijskiego oglądanego przez 14 latkę.W tej książce nikt naprawdę nie
        kocha ,nie kocha się z kimś,nie umiera ,i nie obserwuje umierania najbliższej
        osoby.To do bólu przeintelektualizowany i intertekstualny sposób na pokazanie
        jeszcze jednej śmierci w Wenecji. Nic więcej.Ładne dekoracje i ładne
        intertekstualne aluzje ossyłające nas w tysiące kierunków.Ponieważ Majewski
        robi filmy piękne wizualnie,pozostaje mi wierzyć ,że i w tym zachwyci mnie
        kadr i światło.Obawiam się,jednak,że doskonałość formy nie zaćmi miałkości
        treści.
        • Gość: basik Re: Amen.A teraz coś z zupełnie innej beczki. IP: *.uni.opole.pl / *.uni.opole.pl 28.04.04, 10:22
          tak, zgadzma sie ze "Metafizyka| to ksiazka tak "gleboka|, ze az plytka!jest w
          niej cale mnostwo pieknych frazesow, ktore na dobra sprawe wcale nic nie wnosza!
          czytalam ja majac wielke oczekiwania, skonczylam czytac, i nic nie poczulam. a
          to chyba najgorsze, jak nic sie nie czuje po przeczytaniu ksiazki, zwlaszcza,
          jesli tak wiele w niej malarstwa, sztuki, tajemnicy i uczucia.... ale okazalo
          sie, ze tego uczucia chyba za malo bylo...wydaje mi sie malo wiarygodna, ale na
          film pojde. kto wie, moze inny srodek wyrazu (kino) pomoze tej historii sie
          obronic, a moze bedzie to kolejna kompromitacja i nieudolna proba opowiesci o
          milosci, smierci, tesknocie i Boschu...
    • Gość: up Re: Ogród rozkoszy ziemskich IP: 62.233.181.* 28.03.04, 11:43
    • Gość: Ewa Re: Ogród rozkoszy ziemskich IP: *.azory.net.pl 14.05.04, 15:52
      Zdecydowanie odradzam. Nie bede tu dywagowac nad walorami tego filmu, które
      może i nawet wystepują (np. weneckie tło), film jest męczący i cieżki, a co
      gorsza jego "ciężkość" nic nie uzasadnia. nie zauważyłam aby film promował
      jakiekolowiek wartości, nie skłaniał do przemyslen, poza dość cmentarnymi. i
      jeszcze sie nudziałam. dobił mnie przedsmiertny monolog bohaterki dotyczący jej
      buntu wobec rzeczywistości i kryzysu wartości jaki obecnie panuje
      (ratunku!!!!!) odradzam nawet koneserom ciezkiego kina.
    • Gość: Łukasz Dyllus Re: Ogród rozkoszy ziemskich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.04, 23:17
      Napiszę bardzo krótko: mocno niestrawne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka