mela1
20.06.11, 15:59
"Film nie wyjaśnia, skąd wzięła się ta posunięta do ekstremum rodzicielska nadopiekuńczość (choć z kilku aluzji można się domyślić)." napisał w recenzji Paweł Mossakowski.
Obejrzałam i chyba nie zrozumiałam. Ma ktoś jakiś pomysł na odgadnięcie sensu filmu? Po co albo dlaczego ta cała szopka? Ma to jakiś związek z zamordowanym bratem? On się w ogóle pojawiał czy ja w ogóle oglądałam jednym okiem?
Nie wiem czy mi się ten film podobał, na pewno mnie zaintrygował i trochę się głupia czuję.