lukicuki44
08.04.13, 18:57
Wlasnie wrocilem ze Spring Breakers i jestem pod silnym wrazeniem. Dla mnie bomba...i momenta byly. Pierwsze pare minut myslalem ze popelnilem blad ale juz wkrotce chcialem zeby ten film trwal i trwal. I to wcale nie przez cycki. Wielokrotnie przychodzil mi do glowy zblizony w pracy kamery i przeslaniu Natural Born Killers - Urodzeni mordercy Olivera Stone. Oba podobne choc inne, oba to swietne kino wedlug mnie i mojej partnerki - bylismy po raz piewszy w zyciu sami w duzej sali kinowej - o 13.15 w Lesznie - moze to dlatego?! Co do recenzji to do tych z "Co jest grane" - tych starych i sprawdzonych - Tomasz Felis i Spolka to dzis, juz od dawna wiem, ze moge na nich polegac. Wczoraj zobaczylem ze ten film ma 5 gwiazdek i dzis juz na Spring Breakers poszedlem. Wyjatkowo bez czytania recenzji. Przed chwila ja przeczytalem - tym razem cos jakby nie dorownujacej tym gwiadkom ale i tak niezla. Chyba Pan Felis nie mial dzis weny i nie dostrzegl w tym dziele wszystkiego. A moze nie chcial sie z nami tym podzielic? Natomiast ponizsza do Felis & Co recenzja w formacie filmowym Marka Kuprowskiego po raz ktorys juz z rzedu uwazam za nieudana - poprostu zla i nie trafiona. Juz go wiecej nie bede sluchal/ogladal. Nie moge pozbyc sie wrazenia ze jakby za kazdym prawie razem staral sie znalezc cos zupelnie innego w filmie niz Felis & Co i jakby bardziej mu zalezalo na napisaniu antyreceznji niz takowej. Lub moze permanentnie mijamy sie z gustami. A wiec jak pisalem - koniec z zaczerpywaniem natchnienia u Kuprowskiego. A film badzo polecam, nie mowiac juz ze powinien byc obowiazkowa kinowa lektura dla kazdego mlodego amerykanina. Po filmie "Milosc" - tej francuskiej (serio) "Django" i "Zycie Pi" to najlepsza rzecz jaka w tym roku ogladalem.