Gość: Wojtek
IP: *.daminet.pl
25.07.04, 20:41
Czyli jak zwykle kino rzekomo łamiące coś, odkrywcze. A w rzeczywistości
przesiąknięty stęchlizną starych skarpetek banał na nowo przeżuty przez
Almovadara.
"Ale zaimponowała mi również cieszyńska publiczność. W czasie seansu w
nobliwym teatrze widownia pustoszała, a ci, którzy zostali, podjęli z filmem
grę - bili brawo, śmiali się, szurali krzesłami i komentowali głośno filmową
nudę"
Brawo.Niezwykłej wiedzy o kinie, estetyki, wyostrzonego zmysłu obserwacji
trzeba by docenić takie arcydzieło.
"Tyle że największą perwersją nie są w filmie sceny zjadania żywej
ośmiornicy, obcinania języka ani wyrywania młotkiem zębów, ale kulminacyjna
decyzja głównego bohatera, by stracić pamięć - i tym samym dać sobie prawo do
miłości zakazanej, bo kazirodczej."
To shit tak straszny, że prawie przypomina anegdotyczne "ambitne kino" w
jego najbardziej wyśmiewanej postaci. Mam też nadzieję, że nie była to
prawdziwa żywa ośmiornica-to inteligentne stworzenia, z wysoko rozwiniętym
system nerwowym, takie jej torturowanie jest naprawdę przykładem degeneracji
człowieka...