Dodaj do ulubionych

Impostor - Recenzja

01.07.02, 00:05
Zacznę od tego, że jest to film przeciętny, jeżeli nie powiedzieć słaby lub
wręcz tandetny. Bohaterowie są strasznie schematyczni, a fabuła jest prosta
jak drut. Są jednak w tym filmie przynajmniej dwie pozytywne rzeczy. Pierwszą
z nich jest fakt, iż scenariusz został napisany na podstawie opowiadania
Philipa K. Dicka, mistrza science-fiction. Drugą jest natomiast zakończenie.
Zaskakujące i zupełnie nieoczekiwane. Już właściwie wstawałem z krzesła
podczas końcówki filmu, kończąc cierpienie jakim było oglądanie takiej
tandety, gdy nadszedł zupełnie niespodziewany szok. Koniec końców film
awansował na miano średnio-słabego. Dobry pomysł został trochę zaprzepaszczony.

Korzystając z okazji chciałbym również troszeczkę ponarzekać na poziom
technologii w filmach SF. Impostor dzieje się w roku 2070 (coś w ten deseń),
czyli jakieś 70 lat w przyszłość, jednak w filmie praktycznie wszystkie
gadżety technologiczne są na poziomie roku 2002! Lokacja ludzi – proszę
bardzo, mamy GPS lub nawet GSM od tego. Telefon z obrazem – mamy G3.
Mikrochipy identyfikacyjne wszczepiane pod skórę? Dlaczego by nie. Ten w
filmie jest - niewiedzieć czemu - monstrualnych rozmiarów (żenada!). Płaskie
kolorowe ekrany o przekątnych kilku centymetrów – to jest już normalka.
Zrozumiałbym, gdyby ten film dział się w roku 2010, ale 2070? Bez przesady.
Aktywacja głosem prysznica lub telewizora? Nie rozśmieszajcie mnie. Jedynymi
wiarygodnymi nowinkami są rzeczy, które da się łatwo wymyślić – statki
kosmiczne oraz ultra-szybkie leczenie. Jednak to się pojawia praktycznie w
każdym filmie SF... Trochę oryginalności poproszę.

movieman.blog.pl
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka