fanny_price
03.08.05, 23:26
Mnie nie znużyło... jestem fanką tego filmu, podobnie zresztą jak "Błekitnej
nuty"
Owszem Clelia dochowuje wierności, ale w konsekwencji Żuławski zdaje się
mówić, że wierność w dzisiejszym świecie zabija. W ostatnich sekwencjach
filmu, już gdzieś w na Wschodzie, w jakiejś koszmarnie eklektycznej i
zmediatyzowanej (telewizor!) placówce misyjnej, widzimy, że Clelia jest chora
(kaszel!)Oddaje obrączki duchowi Clewa, po czym siada, jakby nie mogła dalej
iść...Kamera patrzy na kwiat, w pełnym rozkwicie - od razu kojarzy się to o
czym w filmie mówił do Cleli Macroi bodajże - kobieta i kwiat są
najpiękniejsze tuż przed chwilą, nim przekwitną (cytuję z pamięci, mogę coś
pomylić, bo dawno oglądałam ten film)Więc daje to jakby do zrozumienia, że
Clelia tam na wschodzie umiera (oparcie przez nią głowy o mur). I czymże jest
ta śmierć, dochowaniem wierności ideałom Ewangelii? Można i tak, ale przecież
ostatnie kadry to warkot motoru, a więc hobby Nemo, i motor jadący koło
świątyni fotografowany z oddali - końcówkę można rozumieć różnie, ale na
pewno wierność jest tu i w dzisiejszych czasach zabójcza, a miłości Clelia
się nie wyzbyła...O tym jest ta bajka...
Ogólnie recenzja fajna, miejscami bardzo wnikliwa (o mediach), szkoda, że
nieprzychylna w wymowie...