Gość: pippin
IP: *.gazeta.pl
06.06.01, 10:14
Zapowiadalo sie niezwykle - jesli ktos czytal o tym filmie, mogl miec duuze oczekiwania. Tymczasem: frazesy i sztanca, papierowe, niewiarygodne postaci, zabiegi formalne na poziomie polskich wideoklipow z konca lat 80. Jednym slowem straaszna kicha.
Gdyby to byla pierwsza praca studentow filmowki, zrozumialbym, ale znaczacy debiut - nigdy.
Ktos porownal ten film do "Nienawisci". To chyba nakrecili kilka filmow o tym samym tytule - ja widzialem ten Kassovitza i zwiazku jakosciowego nie dostrzegam.
Jesli takie debiuty maja byc nadzieja polskiego kina, to ja wysiadam.