Dodaj do ulubionych

Pianista *****

IP: *.tdmedia.pl 05.09.02, 23:20
Zapraszam wszystkich zainteresowanych pozostalą tworczosica
Romana Polanskiego na nowa strone poswiecona Temu rezyserowi. A
na niej szczegolowe opisy wszystkich filmow (rezyser,
scenarzysta, aktor,producent)zdjecia oraz multimedia.
www.polanski.stopklatka.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Ata Re: Pianista ***** IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.09.02, 21:35
      Film jest wspaniały pod każdym względem.
    • Gość: SimonKrakus NUDA!!!! IP: 2.4.STABLE* / 192.168.2.* 08.09.02, 23:31
      Dawno sie tak nie wynudzilem w kinie:((
      • mad27 Re: NUDA!!!! 09.09.02, 08:47
        A ja wręcz przeciwnie ... świetny film tylko szkoda, że
        niezostały wycietę (albo lepiej zrobione) sceny z płonącej,
        nocnej Warszawy ... a poza tym naoprawdę przyzwoity film!
      • Gość: arci Re: NUDA!!!! IP: *.stacje.agora.pl 09.09.02, 14:12
        A czego ty sie czlowieku spodziewales, chciales w gettcie
        Szklana pulapke 4, inaczej tego przedstawiac nie nalezy, bez
        zbednych emocji, tylko takie zycie jak w tym miejscu i tych
        czasach było. Uwazam ze kazdy raz na jakis czas taki film
        powinien zobaczyc, los czlowieka w okropnosciach wojny. Moze
        Brody zagral zbyt powsciagliwie, mala przemiana bohatera, ale
        generalnie uwazam ze film bardzo dobrze zrobiony.
        Natomiast SimonKrakusowi polecam Raport mniejszosci, film mniej
        skomplikowany i nudy nie bedzie.
      • kaziak Re: NUDA!!!! 09.09.02, 15:16
        Kompletnie sie niezgadzam z ta opinia, film jest wspanialy i
        nie wiem jak mozna sie na nim nudzic. Ja siedzialem wpatrzony w
        ekran przez caly seans i nie moglem oczu oderwac. Film jest
        fantastyczny, robi wrazenie na widzu, pobudza do refleksji,
        takie powinno byc kino.

        A ludzei siedzieli jeszcze kilka chwil po zapaleniu swiatla
        (nie mowiac o napisach), jak wryci.
    • Gość: Mela Re: Pianista ***** IP: *.chello.pl 09.09.02, 11:46
      Bylam, widzialam. W pelni zgadzam sie z recenzja, ze film jest
      zupelnie niehollywodzki i przeczy zasadom pisania scenariuszy.
      Podziwiam dekoracje i kostiumy. Widzialam "przerobione" do sceny
      wkraczania Niemcow Krakowskie Przedmiescie. Scena widoczna w
      filmie tylko przez chwile, a tyle pracy i dopieszczenia
      szczegolow. Czegos mi jednak brakuje. Moze to przyzwyczajenie do
      bohatera dzialajacego, zmeiniajacego sie, nie wiem jak czlowiek
      reaguje na takie przezycia. Ale dla mnie filmowy Szpilman jest
      zbyt zimny. Zmienia sie fizycznie, a nie widze w nim zmiany
      psychicznej pod wplywem przezyc. Szczegolnie w scenie gdy gra
      pierwsza po wojnie audycje w radiu i znowu pieknie sie usmeicha,
      czysty, dobrze ubrany, najedzony. Nie rozni sie od Szpilmana
      sprzed wojny i przez to nie wydaje mi sie rzeczywisty.
      Szczegolnie ze ten brak przemiany nie jest nawet podkreslony
      przez inna reakcje pozostalych bohaterow, reszta postaci jest
      zbyt epizodyczna w stosunku do glownego bohatera (rewelacyjnie
      wizualnie paujacy do roli Adrien Brody), zeby mogli sluzyc do
      pokazania, ze nie wszystko po zakonczeniu wojny bylo tak samo.
      Jest w filmie kilka przejmujacych scen (wszystkie zwiazane z
      gra), ale z calosci wieje chlodem. I zastanawiam sie czy udalo
      sie zamierzenie rezysera zeby byl to film dla wszystkich. Bardzo
      jestem ciekawa jak zostanie odebrany np. w Ameryce, czy zostanie
      zrozumiany. Polacy sa zapewne przyzwyczjeni do innych filmow o
      wojnie. Ogolnie polecam, ale nie bezkrytycznie.
      • Gość: az Re: Pianista ***** IP: *.chorzow-jedenastego.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 12:15
        Gość portalu: Mela napisał(a):

        > Bylam, widzialam. W pelni zgadzam sie z recenzja, ze film jest
        > zupelnie niehollywodzki i przeczy zasadom pisania scenariuszy.
        > Podziwiam dekoracje i kostiumy. Widzialam "przerobione" do sceny
        > wkraczania Niemcow Krakowskie Przedmiescie. Scena widoczna w
        > filmie tylko przez chwile, a tyle pracy i dopieszczenia
        > szczegolow. Czegos mi jednak brakuje. Moze to przyzwyczajenie do
        > bohatera dzialajacego, zmeiniajacego sie, nie wiem jak czlowiek
        > reaguje na takie przezycia. Ale dla mnie filmowy Szpilman jest
        > zbyt zimny. Zmienia sie fizycznie, a nie widze w nim zmiany
        > psychicznej pod wplywem przezyc. Szczegolnie w scenie gdy gra
        > pierwsza po wojnie audycje w radiu i znowu pieknie sie usmeicha,
        > czysty, dobrze ubrany, najedzony. Nie rozni sie od Szpilmana
        > sprzed wojny i przez to nie wydaje mi sie rzeczywisty.
        > Szczegolnie ze ten brak przemiany nie jest nawet podkreslony
        > przez inna reakcje pozostalych bohaterow, reszta postaci jest
        > zbyt epizodyczna w stosunku do glownego bohatera (rewelacyjnie
        > wizualnie paujacy do roli Adrien Brody), zeby mogli sluzyc do
        > pokazania, ze nie wszystko po zakonczeniu wojny bylo tak samo.
        > Jest w filmie kilka przejmujacych scen (wszystkie zwiazane z
        > gra), ale z calosci wieje chlodem. I zastanawiam sie czy udalo
        > sie zamierzenie rezysera zeby byl to film dla wszystkich. Bardzo
        > jestem ciekawa jak zostanie odebrany np. w Ameryce, czy zostanie
        > zrozumiany. Polacy sa zapewne przyzwyczjeni do innych filmow o
        > wojnie. Ogolnie polecam, ale nie bezkrytycznie.
        Czy podejrzewasz Jankesów o niedorozwój umysłowy?
        • Gość: Mela Re: Pianista ***** IP: *.chello.pl 11.09.02, 15:53
          Nie, nie podejrzewam, ale wydaje mi sie naturalne, ze wiedza Polakow o okupacji
          w Warszawie, o geccie, powstaniach jest na innym poziomie niz wiedza
          Amerykanow. Po pierwsze dlatego, ze i nasza wiedza o historii Ameryki jest
          ubozsza i pozbawiona ladunku emocjanalnego niz wiedza Amerykanow, a po drugie
          dletego, ze nie do konca wierze w amerykanskie szkoly. Nadal jestm bardzoe
          ciekawa zachodnich recenzji filmu.
      • Gość: leszek Re: Pianista ***** IP: *.abo.wanadoo.fr 05.11.02, 12:44
        Bardzo trafne!!!
        Obejrzalem ten film we Francji gzie mieszkam.Moja ocena jest identyczna.
        Sala kinowa byla prawie pusta.Jedna para wyszla.A przeciez to film wlasnie dla dretwego nieuswiadomionego zachodniego widza.film zreobiony 40 lat za pozno!
    • Gość: uho przerazajaca ignorancja krytykow polskich IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.09.02, 15:24
      Wczoraj miałem okazję obejrzeć Pianistę, uprzednio przeczytawszy
      dziesiątki recenzji polskich krytyków. Niezwykła okazuje się ich
      ignorancja. Przecież tego filmu nie można rozpatrywać jako
      samoistnego "dzieła" - ten film to po prostu doskonały,
      fabularyzowany dokument o tamtych, zupełnie nieodległych
      czasach. Doskonale rozumiem Polańskiego, iż nie starał się filmu
      udramatyczniać, wzbogacać smaczkami, inteligentymi zwrotamim jak
      robił to kiedyś. Ten temat jest tak poważny, że po prostu nie
      wypada, nie można. Doskonała gra Brodyego - anemicznego,
      bezbarwnego, bezwolnego (besztanego za to przez naszych
      krytyków) - idealnie wpasuje się w klimat filmu.

      Jeszcze raz podkreślę iż jestem zszokowany całkowitym brakiem
      zrozumienia Polańskiego przez krytków Polityki, Filmu, Gazety.
      • oyey Re: przerazajaca ignorancja krytykow polskich 09.09.02, 21:52
        A ja krytyków rozumiem. Temat jest poważny, a co dostaliśmy ? Skrzyżowanie
        Listy Schindlera z Mcdonaldem. Ludzkich postaw wobec wojny jest masa, niezły to
        portret społeczny tego wojennego okresu, ale to były nie dramaty narodów, a
        dramaty jednostek. Mamy Pieczynśkiego w roli pomagajacego i ratującego Żydów
        Polaka, i co ? 2-3 minuty, i po epizodzie, nie ma jego jakichś przeżyć, obaw,
        strachów, idei ? Wypaplał co ma powiedzieć i kropka ? Pieczyński zagrał jak
        mógł, nie miał okazji sie wykazać. Niemniej film warto obejrzeć ze względu na
        wiernie ukazane realia getta
        • Gość: paula Re: przerazajaca ignorancja krytykow polskich IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 14:00
          ojej,nie ma to jak jasne i logiczne wyrazanie sie:)
        • Gość: eter Re: przerazajaca ignorancja krytykow polskich IP: *.chello.pl / *.chello.pl 10.10.02, 16:35
          oyey napisał:

          > A ja krytyków rozumiem. Temat jest poważny, a co dostaliśmy ? Skrzyżowanie
          > Listy Schindlera z Mcdonaldem. Ludzkich postaw wobec wojny jest masa, niezły
          to
          >
          > portret społeczny tego wojennego okresu, ale to były nie dramaty narodów, a
          > dramaty jednostek. Mamy Pieczynśkiego w roli pomagajacego i ratującego Żydów
          > Polaka, i co ? 2-3 minuty, i po epizodzie, nie ma jego jakichś przeżyć, obaw,
          > strachów, idei ? Wypaplał co ma powiedzieć i kropka ? Pieczyński zagrał jak
          > mógł, nie miał okazji sie wykazać. Niemniej film warto obejrzeć ze względu na
          > wiernie ukazane realia getta

          Jaki McDonalnd jaka Lista... Nie przesadzasz?????
    • Gość: Ginny Re: Pianista ***** IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 11.09.02, 15:10
      Czytając wiele rozmaitych recenzji "Pianisty" kilkakrotnie spotkałam się z
      zarzucami, iż jest zbyt tradycyjny. Dla mnie to nie wada. Polański pokazuje
      obrazy w sposób niezwykle oszczędny, dzięki czemu mówią same za siebie,
      podkreślając dramatyzm. Brody nawet nie tak sztywny i bezbarwny, jak to piszą w
      prasie. Ogółem- bardzo dobre kino, choć może nie genialne.
    • Gość: K&K Re: Pianista ***** IP: *.csk.pl 11.09.02, 17:21
      Film jest naprawdę bardzo dobry, taki "Cast Away" w drógiej
      wojnie światowej i z większą dawką emocji, gdyż tu mamy
      przedstawione prawdziwe losy człowieka, jeżeli ktoś oczekuje
      czegoś więcej to się zawiedzie. Jest jeszcze jedna różnica, tu
      żadna scena nie jest zabawna. Chociaż, jak się przekonałem
      podczas seansu, zależy to wyłącznie od indywidualnego poczucia
      chumoru i podejścia do filmu, albo poziomu inelektualnego (do
      wyboru), gdyż największą salwą śmiechu wzbudziła scena w której
      niemcy wyżucają człowieka na wuzku inwalidzkim z balkonu na
      ulicę a reszta rodziny zostaje rozstrzelana. Piękne jest w tym
      filmie że obok historii człowieka jest przedstawiona historja
      miasta, chyba piękniejszej nie ma żadne inne. Od wkroczenia
      okupanta, przez wyznaczenie getta, dwa powstania (kiedy ludzie
      zaczną odróżniać powstanie w getcie od powstania warszawskiego?
      (zasłyszane podczas seansu "to nie było to same powstanie?)), do
      wkroczenia rosjan. Polecam obejrzenie tego filmu, szczególnie w
      kinie w jakiejś małej miejscowości i przy dużym udziale
      młodzieży szkolnej, można dokonać bardzo ciekawych obserwacji
      poglądów w tej grupie społecznej.
    • Gość: ewa Re: Pianista ***** IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 19:57
      film dobry ale nie rewelacyjny, ma kilka wspanialych
      momentow ,na mnie największe wrażenie zrobila gra Szpilmana w
      wyobrażni nad fotrepianem i gra dla niemieckiego oficera,swoją
      drogą ciekawe czy ten Niemiec pomógłby gdyby Szpilman byl
      np.hydraulikiem. Nie rozumiem natomiast dlaczego utwory byly w
      wykonaniu Olejniczaka (zresztą wspaniałym ) a nie Szpilmana są
      przecież jakieś nagrania oryginalne.
    • mirabilis Re: Pianista ***** 11.09.02, 20:08
      Film zrobił na mnie duże wrażenie. Wracałam do domu piechotą i wciąż słyszałam
      muzykę. Z jednej strony był taki moment, że chciałam uciec, bo ładunek
      emocjonalny zdawał się być zbyt ciężki, ale nie mogłam oderwać oczu...
    • Gość: KASJAN Re: Pianista ***** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.09.02, 13:14
      UWAŻAM ŻE FILM ZOSTAŁ ZA BARDZO WYEKSPONOWANY. DLA MNIE BYŁ
      BARDZO NUDNY. !!!!!!!!!!!
    • eela Re: Pianista ***** 14.09.02, 00:25
      Widziałam „Pianistę”. Podoba mi się, nie jest jednak nadzwyczajną rewelacją.
      Oczekiwałam więcej. Największe wrażenie zrobiła na mnie scena, gdy Szpilman,
      musząc zachowywać się bezszelestnie, gra na niby na fortepianie, uderzając
      palcami nad klawiszami. Aktor, grający pianistę potraktował postać zbyt
      chłodno. Brakuje mi tzw. podtekstu psychologicznego. Szpilman jest zawsze
      powściągliwy, właściwie zimny. Nie ulega żadnym emocjom. Trudno mi uwierzyć,
      aby tak się zachowywał człowiek ścigany.
      Bardzo wiernie jest odtworzony obraz getta. To chyba najokrutniejsze sceny w
      filmie. Pierwszy raz pokazano policje żydowską.
      Za mało jest Warszawy w filmie, zaś ruiny w momencie wkraczania Rosjan
      wyglądają dziwnie, sztucznie. Jakiś księżycowy krajobraz. A może to
      rzeczywiście tak wyglądało?
      Doskonałe są stroje z epoki i oczywiście piękna muzyka.
    • Gość: Kaga Re: Pianista ***** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 10:02
      A mnie sie ten film bardzo podobal. Siedzialam, jak urzeczona. I do tego
      wlasnie rewelacyjna muzyka ilustracyjna Kilara, dyskretna i przejmujaca. Nie
      rozumiem zarzutow wobec chlodu emocjonalnego bohatera. To przeciez
      psychologicznie uzasadnione. Nie przetrwalby, gdyby sie emocjonalnie wypalal.
      No i ta decyzja o wydostaniu sie z getta. Podjeta, kiedy wlasciwie wydawaloby
      sie, ze S. jest pogodzony ze swoim losem i bezwolny. W ogole polecam.
    • Gość: zuzica Re: Pianista ***** IP: 217.11.134.* 16.09.02, 12:30
      przykro mi, ale mnie film rozczarowal. spodziewalam sie czegos wiecej zarowno
      po Polanskim jak i po zdobywcy zlotej palmy. a z przykroscia musze stwierdzic
      ze tym razem palma sie nie nalezala. palme dostal niestety nie film, a temat. a
      szkoda...
      • Gość: Monika Re: Pianista ***** IP: *.pol.lublin.pl 16.09.02, 15:07
        Zgadzam się z Tobą w 100%! Palmę dostała poprawność polityczna, czyli jak
        piszesz - temat. A tak w ogóle Polański jako reżyser jest b. nierówny - obok
        super arcydzieł ma w swoim dorobku i gnioty. Nie twierdzę, że "Pianista" to aż
        gniot - ale żadna rewelacja.
    • Gość: mateus4 Pianista ***** IP: 80.48.246.* 16.09.02, 23:24
      Jest to jeden z filmów, który trzeba zobaczyć, a krytykę na jego
      temat przemilczeń. Powinno być BRAK słów. Dla mnie arcydzieło.
      Uważam, że jak ktoś twierdzi że ten film to była nuda, to
      poprostu go nie rozumie. Dla mnie film super.
    • Gość: Leonhart Pianista to film źle zrobiony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 00:57
      W moim skromnym mniemaniu film tan został zwyczajnie źle
      zrobiony. Czy zawinił brak pomysłu, czy obskórne, żenujące
      wykonanie techniczne? Myślę, że oba te czynniki plus kilka
      innych. Przede wszystkim film traktujący o tak poważnych
      wydarzeniach, opowiadający tragedię wielu z perspektywy tragedii
      jednostki powinien widza dogłębnie poruszać, wzruszać, dotykać
      głęboko skrywanych pokładów wrażliwości. Nie brakuje mi
      takowych, a obraz ani razu mnie nie poruszył. W dużej mierze
      spowodowane jest to ciężką, ołowianą reżyserią i scenariuszem,
      które usiłują oddziaływać na widza oczywistymi obrazami
      okrucieństwa (strzelanie w głowy Żydom, wyrzucenie przez okno
      kalekiego starca, etc.), które owszem, są poruszające i
      dotykają, ale jakże banalny i prymitywny to chwyt, by coś tak
      złożonego pokazywać epatując fotografiami zła! Takich wad film
      ma wiele - bardzo często widzimy np. ciało na ulicy w Getcie,
      obok którego obojętie przechodzą dziesiątki osób, ale widza to
      nie dotyka, bo sposób w jaki ukazana jest ta tragedia przypomina
      fikcyjne wyławianie zwłok w programie '997' - straszne, ale
      wiemy, że lipa bo pokazane jest bez krzty nastroju. I tu kolejny
      babol - nastroju w tym filmie brak całkowicie. Klimat, może i
      owszem budują całkiem udane i z sercem przyrządzone przez
      Starskiego steropianowe ścianki przedwojennych kamienic, szyldy,
      automobile, itd. Natomiast najważniejsze cechy nastroju filmu,
      gubią się gdzieś po drodze wśród rzesz maszerujących Nowym
      Światem statystów - aktorstwo stoi tu na absurdalnie (jak na
      taką produkcję!) niskim poziomie. Aktorzy z panem Brodim na
      czele dają istny pokaz braku kompetencji. Przewijają się
      Pieczyński, Figura i kilku innych znanych polskich twarzy, lecz
      nic nie ratuje dennej obsady zachodniej. Brody jest bez wyrazu,
      jest, a go nie ma - gra sztywno i ciężko mu to przychodzi; scena
      rozdzierającego żalu wygląda w wykonaniu tego pana jak facjata
      płaczącego ze śmiechu konesera maryśki. Nie ma dramatu - po
      prostu nie ma. Kiedy mamy scenę, w której cała rodzina bohatera
      wywożona jest wagonem towarowym do obozu, nie ma żadnych emocji,
      zarówno w ukazaniu sceny (zdjęcia), jak i w grze aktorów. Jeśli
      już mowa o zdjęciach, to tu naprawdę setnie się zawiodłem. Nawet
      te są mierne. Brak jakiejkolwiek konwencji kolorystycznej,
      zbliżeń, ciekawych kątów, dynamiki - to było ok w kameralnych
      filmach Zanussiego 20 lat temu, ale nie teraz i nie w tego
      kalibru produkcji. Technicznie film budzi również zastrzeżenia -
      dekoracje wnętrz ratują nieco sytuacje, ale plenery i ulice to
      pełna porażka - prosze zwrócić uwagę na fakt, że ani razu w
      filmie nie widzimy pleneru Warszawy (ani wojennej ani
      powojennej) większego niż do poziomu wzrostu bohaterów, gdzie
      łatwo 'zalepić' współczesne bloki dekoracjami starych domów.
      Jedyne takie - obraz zniszczonej Warszawy to wszawo sklonowane
      na komputerze trzy aniszczone kamienice zapętlone i powtórzone
      wiele razy - od pierwszego planu po horyzont. Efekty specjalne
      (wiem - to nie Gwiezdne Wojny 204, ale jeśli ukazuje się już
      sekwencje starć wojennych, to należy to zrobić z należytym
      pietyzmem i odddaniem detali) żenują. Starcia powstańców z
      hitlerowcami wyglądają jak przepychańce gówniarzy sąsiada przy
      śmietniku pod blokiem - zero opracowania jakichkolwiek układów,
      eksplozje granatów wyglądające jak petardy na Sylwka, jedynie
      strzał z wyrzutni pocisków przeciwczołgowych wygląda jako tako.
      Plener płonącej Warszawy nocą to istna komedia - lepiej palił
      się gród w Wiedźminie. Teraz pozwolę sobie na słów kilka o
      realizmie i oddaniu realiów historycznych. O historii coś nie
      coś wiem i wiem jak wyglądały powstania zarówno w Getcie jak i
      Warszawskie - z retrospekcji świadków i relacji historyków.
      Powstanie w Getcie to wedle Polańskiego walki czterech gości z
      dwunastoma Niemcami w jednym budynku, a Powstanie Warszawskie,
      wielki zryw bodaj ostatniego pokolenia tak odważnych i
      wspaniałych ludzi Pan Reżyser ukazuje jako jakieś nieudaczne
      potyczki i kilka marnych wybuchów. Ja rozumiem, że widzimy to
      oczami Spielmana, ale na litość boską, należy się tym ludzim,
      którzy tam polegli jakiś szacunek - a taki film jest okazją do
      wyrażenia takowego - a miast tego otrzymujemy blade popisy kilku
      chłystków. Jeśli już przy chołdzie jestem. Polański mówił, że
      filmem chciał oddać szacunek Żydom. Moim zdaniem stanowczo mu
      się nie udało. Zaserwowano ludziom kampanię reklamową, wspieraną
      niesłusznie przyznaną Złotą Palmą zwyczajnego gniota, filmu bez
      wyrazu z postaciami z kartonu i nastrojem ze skansenu w Łowiczu.
      Ktoś gdzieś porównywał Pianistę z Listą Shindlera. Na Liście
      płakałem, wzruszałem się, wściekałem na Niemców. Tu - patrzyłem
      na zegarek, całe 2,5 godziny projekcji.
      • Gość: Michał A Pan jest zwykłym małym, śmiesznym ludzikiem ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 14:24
        Nie czytałem nigdy wcześniej równie pretensjonalnej i absurdalnej recenzji.
        Trzeba mieć serce z kamienia, a mózg od komara, żeby tak ocenić ten film.
        Obawiam się, że jest Pan jednym z niedorobionych polskich
        reżyserów-nieudaczników, którzy sami nic nie umiejąc plują na mistrzów.
        • Gość: Kolumban Re: Pianista IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 15:25

          Oto moje wnioski po przeczytaniu tego, co napisal Leonheart:

          1. Oceniajac jakies dzielo, bardzo latwo pomylic ironie i sarkazm z monotonna
          zlosliwoscia. Tutaj tak sie wlasnie stalo.

          2. Moim zdaniem recenzja wskazuje na to, ze film moze nie trafic do ludzi,
          ktorych kino hollywoodzkie przyzwyczailo do "mocnych wrazen" tzn. pokazywania
          scen dramatycznych w przerysie, gruba kreska, z bogactwem efektownych
          szczegolow. Skutek taki, ze dopoki czolg nie przypieprzy az w uszach dzwoni a
          ludzkie flaki (maksymalnie realistyczne) nie zaleja ekranu, to nie czuc, ze
          jest jakies powstanie. Ludzie w geccie tez powinni stroic miny rodem z teatru
          coby wszyscy widzieli ze sie denerwuja.
          Moim zdaniem oszczednosc srodkow wyrazu w tym filmie ma swoj gleboki sens i
          pozwala skupic sie na tym co jest naprawde istotne, a co decyduje o jego wadze.
          Bardzo sie ciesze, ze do ksiazki Szpilmana nie dorwal sie zaden nasladowca
          Spielberga.


          • Gość: Michał Chyba nie jest aż tak źle ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 17:20
            O filmie rozmawiałem z nastolatkami. Bardzo im się podobał.
            Owi młodzi ludzie nie są entuzjastami klasyki typu Wajda, lubią filmy akcji,
            ale "Pianista" do nich trafił. Mówili, że na końcu seansu wielu klaskało.
            Recenzja leonharta nie jest opinią laika. Ten gość zna się na kinie
            i SPECJALNIE napisał w tak wredny sposób. Przypuszczam więc, że chodzi w tym
            wypadku o zwykłe odreagowanie kompleksu niższości wobec Polańskiego.

            Pozdrowienia
          • Gość: Leonhart PANOWIE! Proszę o chwilę uwagi! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 13:40
            PANOWIE!
            Szanuję Was za ciekawe opinię, jak i za entuzjazm pod adresem
            nowego, kolejnego po 9tych Wrotach kiczu Pana Romana. Doprawdy
            potrafię Was zrozumieć - w świetle 'podciągania' kina Wajdy,
            Polanskiego i Zanussiego pod "Dziedzistwo Narodowe", którego
            mamy tak śmiesznie mało, jest to dla mnie zrozumiałe. Ponadto
            ufam, że Pianista może się spodobać (nie pojmę tylko 20to
            minutowych oklasków w Cannes). Ale apeluję o pewien poziom
            dyskusji i inteligentną polemikę nie z gustami, a z opiniami.
            Dziękuję serdecznie. Kilka innych moich recenzji możecie znaleźć
            na www.kinoman.pl/kinoman.asp?id=1770. Nie jestem żadneym
            zdziwaczałym tetrykiem, który nienawidzi Polanskiego - NIE! -
            dla mnie Dziecko Rosemary, czy Nóż w Wodzie to KLASYKA! Ale jak
            śpiewał Grześ Markowski 'trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
            niepokonannym', a Wajda i Polański już dawno poniini to uczynić.
            Teraz tylko się ośmieszają. Pozdrawiam!
            • Gość: Michał Panie Leonhart ! Bądźmy szczerzy ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 19:41
              Sam Pan się przyznał do BARDZO DOBREJ znajomości filmów.
              Jest Pan inteligentnym facetem.
              Nas Pan nie oszuka !
              To całe udawanie obiektywnego krytyka jest śmiechu warte.
              Nie cierpię takiego perfidii. Absolutnie wszystko jest złe i do wszystkiego się
              Pan u Polańskiego doczepia. To stara propagandowa metoda : "rzucajcie błotem !
              Napewno coś się przyklei."

              Nie lubię obłudy i "przyładowałem" Panu ostro, ale IRONICZNIE.
              Jeżeli przestuduiował Pan z tej okazji książki o komarach, to już jest duży
              plus !
        • Gość: Leonhart A Pan marnym gnomem.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 13:32
          ... i tak możemy się wyzywać latami. Po co? Tak trudno uszanować
          czyjąś opinię, tak trudno przyznać komuś prawo do odmiennej
          percepcji sztuki?!

          I jeszcze jedno - nie mogę mieć mózgu komara, chłopczyku, bo
          komar nie ma mózgu, a zwój nerwowy. Więc jeśli już obrażamy to
          kompetentnie. Ale to... takie polskie nawrzucać komuś na
          forum... Ech... gnojki. Ilu Was jeszcze?!
          • Gość: stah Re: A Pan marnym gnomem.... IP: *.aps.edu.pl 20.09.02, 14:19
            To forum dyskusyjne, a nie zbiorowa "mordoplastyka" - ale poważnie... Nie będę
            wnikał w ocenę gry aktorów, scenografię, reżyserię i.t.d. wiem jedno - film nie
            porywa, nie siedziałem długo po zapaleniu świateł w kinie, jednakże, dla mnie
            osobiście, film pośród morza produkcji o holocauście idzie w dobrym kierunku.
            Być może to zasługa reżysera, który pochodzi z tego Kraju, być może nie - to
            kwestia na oddzielną dyskusję. Czemu idzie w dobrym kierunku? Gdyż nie jesteśmy
            w nim pokazani jako szowiniści, a z drugiej strony nasi starsi bracia w wierze
            nie są pokazani jako jedynie Żydzi - są Polakami. Tak było przed wojną i
            dobrze, że tak to pokazano. Dla oponentów jeden argument - na ostatniej
            barykadzie powstańczej (getta) powiewała flaga biało - czerwona, a nie z
            gwiazdą Dawida. Wracając do pozytywów filmu - próba, choć jeszcze nieśmiała
            oskarżenia o współodpowiedzialność (moralną) Żydów amerykańskich, a także
            Aliantów za trwanie holocaustu przez tyle lat wojny (znana sprawa Karskiego).
            Kolejny - to ukazanie wyraźne rozdarcia między bogatymi a biednymi w gettcie.
            Jak się później okazało każdy jest równy wobec śmierci. Także nie pominięcie
            roli policji żydowskiej w tworzeniu transportów do Treblinki zaliczyłbym do
            pozytywów tego filmu. Polacy ukazani przez pryzmat życiorysu Szpilmana - czy
            tak rzeczywiście było? Warto by spytać osób, które żyły w tych nieludzkich
            czasach. Dobrze, iż nie sprowadzono pomocy Żydom do oczekiwania na gratyfikacje
            finansową (co często zdarzało się w filmach innych twórców). Zabrakło mi choćby
            wzmianki o Żegocie - organizacji pomocy Żydom powstałej w AK. To nie Majorek
            wyrabiał "lewe papiery", a właśnie ludzie powiązani z AK (nie wiem jak było to
            w przypadku Szpilmana - być może nie był świadomy tego faktu i w swojej
            biografii nie zamieścił tego faktu, być może w rzeczywistości w której żył po
            wojnie takich informacji nie wolno mu było zamieścić - a film jest robiony na
            podst. owej biografii). Zgodzę się z opinią jaka padła tu na forum, że marnie
            pokazano oba powstania - prawdziwa to wada tego filmu. Mnie dodatkowo brakuje
            jednej ważnej informacji, iż to nie Polacy zza muru poszli za przykładem
            Polaków umieszczonych w gettcie, lecz My wspólnie sobie pomagaliśmy i w
            sytuacji ostatecznego rozwiązywania kwestii getta przez okupanta Armia Krajowa
            przekupstwem, bezpośrednimi akcjami zbrojnymi dostarczała do wewnątrz broń, a w
            czasie powstania starała się wspierać działania powstańców. Bo cóż można było
            zrobić bronią krótką - pistoletami? Czy można było miesiąc niemal bronić się? W
            filmie widzimy przemyt jedynie owej broni krótkiej, ale skąd ją Majorek wziął
            tego już nie wiemy... sam na targu rybnym chyba jej nie kupił??! Mankamentów
            filmu jest na pewno mniej niż zalet i nawet pomimo pokazania braku godziny
            policyjnej za murem oraz sielskiego niemal życia bez terroru po tak zwanej
            stronie aryjskiej, uważam, że film może i na Złotą Palmę nie zasłużył, ale
            obejrzeć go warto.
      • Gość: pola Re: Pianista to film z´le zrobiony IP: *.gjpoland.com.pl / 172.16.17.* 18.09.02, 14:58
        Jezeli za standart i punkt odniesienia przyjmuje sie w ocenie sztuki filmowej dokonania Spielberga to coz, ma sie dosc ograniczony
        zestaw filmow, ktore mozna zaakceptowac jako "dobrze zrobione". Szczere wspolczuje braku wrazliwosci na styl , takiego mistrza jak
        Polansk
        • Gość: ceram2 nudny i wtórny ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 16:50
          Film jest nudny i wtórny - na oskara nie ma co liczyc równiez dla tego ze jest
          zabardzo pro polski a to sie nie bedzie Żydom w Stanach podobac.
          2,5 g. nic nie wnoszących nudów - odradzam !
          • Gość: Michał Faktycznie nie jest to "Terminator 3" ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.02, 18:57
            Jeżeli ktoś tobie powiedział, że to klasyczny film akcji, to cię nabrał.
            Podrośniesz, zmądrzejesz, a na razie nie czytaj "Mein Kampf" lub innej tego
            typu literatury, bo ci szkodzi !
            • Gość: ceram Re: Faktycznie nie jest to 'Terminator 3' ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 13:15
              tobie to nie grozi - widziałes nastolatków klaszczacych na koniec seansu - to
              tobie cos w głowie klaskało !
              Ignorant dowiedział sie z Pianisty o zagładzie Żydów!
              i teraz jesli komus film sie nie podoba to znaczy ze jest esesmanem !

      • Gość: paula Re: Pianista to film źle zrobiony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 14:02
        buhahaha...wiecej ludzi o takim 'skromnym mniemaniu' o sobie prrrosze!
      • Gość: magiczny Re: Pianista to film źle zrobiony IP: 2.2.STABLE* / *.echostar.pl 25.09.02, 10:10
        Mamy wiec dokładnie odwrotne odczucia - dla mnie Lista Schindlera była typowym
        wytworem hollywood (nazywam to w skrócie filmem słodko-pierdzącym) który lubuje
        się w powiewających sztandarach, nadekspresji aktorów i w ogóle "łopatologią" w
        przekazywaniu co autor (bądź postać) ma na myśli. Pianista jest dużo lepszy -
        oszczędny, prosty - a i tak wszystko jasne.
        Sorry ale chyba to kino nie dla Ciebie - jesteś dzieckiem Spielberga...
      • Gość: abc Re: Pianista to film źle zrobiony IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 17:00
        Leonhart muszę Ci powiedzieć, że nie czytałem równie trafnej
        recenzji „Pianisty”, a czytałem ich wiele. Myślę, że za kilka lat takich opinii
        będzie więcej, ale póki obowiązuje atmosfera permanentnego zachwytu nad
        arycdziełem. Nakręcają ją wszelkiej maści media. Ochy i achy to jedyna
        dopuszczalna reakcja na film Polańskiego. Wszelkie głosy krytyki są odbierana
        jak zdrada narodowa, o czym sam się na tym forum przekonałeś. Gdyby „Pianista”
        Złotej Palmy nie otrzymał głosy krytyczne wobec omawianego filmu brzmiałyby
        znacznie dosadniej. Zam na to jedno określenie: hipokryzja.
        • Gość: Michał Nie wmawiaj innym bzdur ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 21:14
          Może ci się nie podobać "Pianista", ale nie wmawiaj tym, którym się podoba
          hipokryzji.
          Nie znasz cudzych myśli.
      • Gość: misiek Re: Pianista to film źle zrobiony IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.02, 21:05
        Gość portalu: Leonhart napisał(a):
        patrzyłem
        > na zegarek, całe 2,5 godziny projekcji.

        Szanowny Panie Leonhart - jak moze Pan oceniac ten film skoro w kinie ciagle
        patrzyl Pan na zegarek

        Hi hi hi
      • kaspera Re: Pianista to film źle zrobiony? 02.11.02, 01:51
        Leonahart, całkowicie się z Tobą nie zgadzam i podpisuję się przeciw twojej
        opinii dwoma rękami. Po pierwsze Twoja krytyka jest beznadziejna, a to dlatego,
        że jednostronna, a tym samym nieobiektywna. Nie potrafisz dostrzec żadnych
        zalet tego filmu, a ma on ich mnóstwo. Wytykasz same błedy temu obrazowi.
        Niewątpliwie takowe występują, ale nie zmienia to faktu, że film jest dziełem
        udanym, by nie powiedzieć wybitnym. Wady, które wymieniasz są dla mnie co
        najmniej problematyczne. Bo jak mam rozumieć stwierdzenie, że autorzy
        "usiłują oddziaływać na widza oczywistymi obrazami
        okrucieństwa (strzelanie w głowy Żydom, wyrzucenie przez okno
        kalekiego starca, etc.)".
        W takim razie czym są dla Ciebie "nieoczywiste obrazy okrucieństwa"? Samo to
        stwierdzenie sformuowane przez Ciebie jest absurdem. Chciałbyś oglądać flaki w
        kamerze, tryskające strumienie krwi, stosy trupów, których i tak w filmie nie
        brakowało. Co w takim razie jest w stanie Ciebie zaszokować? Dla mnie jest
        to "oczywistość" wojny, z którą widz nie styka się na codzień. Jest zatem dla
        niego nieoczywistością. I nie próbuj wmawiać, że te obrazy można zobaczyć
        w '997". Na mnie osobiście sceny okrucieństwa wywarły piorunujące wrażenie, tym
        bardziej, że oglądając je musiałem sobie uświadamiać, że działo się to naprawdę
        i że reżyser nie wykreował tych sytuacji dla taniej sensacji, ale by uświadomić
        widzowi do czego prowadzi totalitaryzm i na czym polega absurd wojny, a przede
        wszystkim aby oddać realia getta, co zresztą ekipie filmowej udało się
        znakomicie.
        Dalej twoje zarzuty dotyczą "braku nastroju" i słabej gry - "niekompetenji
        aktorów". Rzeczywiście masz tu w pewnym sensie rację, zwłaszcza jeśli chodzi o
        Brody`ego. Faktycznie grał sztywno i jako tytułowy "Pianista" był nieco z boku
        tego wszystkiego co się wokół niego działo. Jednak w swoim braku empatii do
        otaczającej rzeczywistości jest konsekwentny do końca filmu. Poznajemy zatem
        silnie scharakteryzowaną postać. Filmowy Władysław Szpilman jawi się nam jako
        prawdziwy artysta, żyjący jak gdyby w swoim prywatnym muzycznym świecie,
        bujający nieco w obłokach i może nie do końca pojmujący sytuację w jakiej się
        znalazł. Nie jest człowiekiem wylewnym uczuciowo. Szpilman to opanowany
        flegmatyk, na dodatek chłodny i dystansujący się od wszystkiego. Nawet w swoim
        sposobie gry na instrumencie jest bardzo "stoicki". Jego muzykalności nie da
        się zobaczyć: emfaza nigdy się nie uwidacznia; nie wprowadza do swoich występów
        niepotrzebnego teatru; gra prawie zawsze nieruchomo. Prawdziwa wrażliwość i
        tkliwość artystyczna ujawnia się wyłacznie w sferze muzycznej, a zwłaszcza w
        tym co najistotniejsze w muzyce klasycznej - mianowicie w niuansach. Jako
        artysta jest po trochu życiowym nieudacznikiem i fajtłapą. W chwilach próby nie
        ma w nim odwagi i męstwa. Raczej jawi się nam jako godna politowania, żałosna
        ofiara pełna goryczy, bezradności i zrezygnowania. W warunkach ekstremalnych
        jak zwierz próbuje za wszelką cenę przetrwać. Nie jest kolejnym terminatorem,
        ani rambo VIII. SZPILMAN TO ANTYBOHATER. W jego postawie nie ma za grosz
        patosu. Jest tu tylko obraz poniżenia człowieka i unicestwienia jego godności.
        Pianista miota się w swoim beznadziejnym położeniu jak trawa na wietrze. Sam
        okazuje bierność wobec losu i nie podejmuje konkretnych działań. Ratuje go
        szczęcie i dobrzy ludzie. Do końca filmu pozostaje tym samym beznamiętnym
        melancholiko-flegmatykiem, jakim był na początku. Jest tym samym zimnym
        szarakiem co przed wojną, a nie sztampowo wyjaskrawionym i sztucznie
        egzaltownym romantykiem w szerokim tego słowa znaczeniu.
        Moim zdaniem w taki właśnie sposób został scharakteryzowany przez Brody`ego
        Polańskowski pianista. Jego chłód i bezradność wobec otaczającej go
        rzeczywistości, a zwłaszcza jego ANTYBOHATERSKOŚĆ sprawiają, że widz dystansuje
        się od głównej postaci i trudno mu się z nią identyfikować. Stąd zapewne tak
        wiele zarzutów o "niekompetencje aktorów". Po prostu oponentom trudno pogodzić
        się z myślą, że przeciętność, zwyczajność i niewyrazistość filmowego Szpilmana
        to zasadnicza cecha jego osobowości i zarazem (uwaga, może to zabrzmieć dziwnie)
        jego psychologiczna głębia.

        ...Ciąg dalszy wkrótce nastąpi...
      • Gość: jarek Re: Pianista to film źle zrobiony IP: *.fastres.net 09.11.02, 08:14
        ten film jest zrobiony w duchu polanskiego ( prawie vszystkie jego filmy sa tak zrobione, moze jedyny co jest inny " Noc vampirow ) i mnie vydaje sie doskonaly(mojej zonie i tesciovej tez) i chyba jedynej zeczy co mu brakuje by byl glos komentarzu bo w 150 minutach trudno opowiedziec 6 lat zycia w tych ciezkich latach i wszytko zrozumiec.
    • Gość: lew Re: Pianista ***** IP: *.sloneczny.pl / *.sloneczny.pl 23.09.02, 12:22
      jak zauważyłam czytając opinie innych osób , które widziały film, głównymi
      zarzutami pod adresem filmu jest brak emocjonalnego tonu zarówno reżysera jak i
      odtwórcy głównej roli oraz brak rozmachu w inscenizacji. Nie zamierzałam
      oglądać tego filmu , gdyż spodziewałam się typowego hollywodzkiego podejścia,
      przed czym ostrzegali mnie już liczni krytykujący, a to nie jest to co wybieram
      jako przedmiot wydatku na bilet. jednak zostałam zaproszona i obejrzałam.
      okazuje się że te zarzuty są dla mnie osobiście zaletą filmu. przecież film
      został pisany na podstawie pamietnika. nie ma rozmachu gdzyż jest ujęty z
      perspektywy wewnetrznych przeżyć, a to tak czesto w pdejsciu do tematu
      Holokaustu się nie zdarza ( przynajmniej w kinie). brak emocjonalaności
      brody'ego-kto nie ma wiele dni nic w ustach niestety nie ma niestety podkladu
      energetycznego, a poza tym zauważmy że na początku filmu Szpilmann też nie był
      przedstawiony jako osoba zbyt energiczna, raczej mozna było by go uznać za
      spokojną osobę. Podoba mi sie ujęcie głównej postaci i nie zgadzam się ze nie
      było przemian- była - zauważmy czego sie nauczył ten facet- co nie bylo chlubą
      ale koniecznością - poczatkowo emocjonalnie reagowal na nieszczescia ludzi ,
      byl ofiarny- potem nauczyl sie skupic wylacznie na wlasnym przetrwaniu:nauczyl
      sie prosic o pomoc, nauczyl sie wymagac pomocy i nawet odejsc od innych z getta
      tuz przed powstaniem . Nie żyliśmy w tym okresie i naprawde wiele razy
      zastanawialam sie jak ja bym zareagowala. Polański wypowiedział sie w tym
      filmie na zarzut bezczynności i biernej postawy Żydów podczas drugiej wojny
      światowej. Nie możemy tego oceniać- patrzymy z perspektywy "normalności"-a
      wtedy wszystko wokół wydawało się absurdalne, co częśto powtarza jeden z
      bohaterów. Polański dobrze moim zdaniem pokazał nierealność tych wydarzeń a w
      takich sytuacjach nawet trudno planować podjęcie jakiegoś działania, gdyz nic
      nie można przewidzieć.Sytuacja Szpilmana jest ciągle zawieszona- mieszka w
      mieszkaniu, po kilku minutach w szpitalu, który zostaje spalony itd- taka
      sytuacja jest tematem filmu, a nie matrylogia. Owszem jest mnośtwo innyc osób
      przedstawionych w obrazie jednak zauważmy że wiekszość z nich umiera- co na tle
      głównego bohatera podkreślało wręcz moje przerażenie- ale ja byłam na
      filmie...
      osobiście nie uważam tego filmu za przykład standardowego podejścia do tematu-
      wiem że spilberg wcześneij pokazał że są wszedzie dobrzy i zli ludzie, ale
      lista byla ikona i filmem o wspolnocie, a ten film jest dla mnie przykladem
      filmu o sytuacji czlowieka z ujęcia behawioralnego-po prostu-życie- przeżycie -
      ale wydaje mi się że to wtedy było dla tych ludzi najważniejsze- przynajmnie
      to wyniosłam z filmu
    • Gość: m_l_o_d_y Re: Pianista ***** IP: *.dami / 192.168.1.* 24.09.02, 00:01
      Film jest SWIETNY i jezeli ktos uwaza go za beznadziejny to
      tylko ze nie potrafi zrozumiec co Polański chce nam przedstawic.
      • Gość: abc Re: Pianista ***** IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 17:02
        A co Polański chce nam przedstawić? Oświeć mnie proszę.
    • Gość: krwawa mary Re: Pianista ***** IP: *.chello.pl / *.chello.pl 24.09.02, 09:46
      Uważam, że Adrien Brody zagrał świetnie, ta cała powściągliwość była
      zamierzona. Czy osoby mówiące o jego chłodzie czytały książkę? Szpilman opisuje
      to tak samo chłodno i z dystansem, jakby w tym nie uczestniczył. Czy człowiek
      stłamszony, odarty z godności, ma siły, by krzyczeć, wyć i płakać? On chce
      tylko przeżyć. Nie wiem, czy ktoś widział zdjęcia Szpilmana z czasu wojny-
      przystojny, uśmiechnięty, jakby jej nie było, jest takie zdjęcie. A co do
      przemiany- kiedy gra w PR po wojnie, uśmiecha się. To nie jest taki zwyczajny
      uśmiech. Kiedy w filmie mówi siostrze, że żałuje, że nie poznał jej lepiej, to
      płacz ściska gardło. Tutaj jest cierpienia zbyt wiele, aby Brody mógł grać,
      rzucając się po planie z bólu.
    • Gość: wesoly Re: Pianista ***** IP: *.smlw.pl / 10.2.3.* 24.09.02, 19:32
      <SCRIPT LANGUAGE="JavaScript">
      <!
      • Gość: martucha Re: Pianista ***** IP: *.chello.pl 25.09.02, 16:55
        Na mnie film wywarl piorunujace wrazenie. Dekoracje,
        muzyka i gra aktorska dostarczyly przyjemnosci na cale
        2.5 godz. Nie sposob bylo sie nudzic.
        • jedynataka Re: Pianista ***** 28.09.02, 00:13
          wlasnie wrocilam z kina
          oszczednosc=niehollywoodzkosc, uwazam to za zalete
          Podobnie nie wyobrazam sobie Brody'ego z przerysowanym cierpieniem, z cala to
          przesada tak charakterystyczna dla wielkich amerykanskich produkcji. To czego
          nie widac bardziej sklania do refleksji
          Wracalam z kina i jakies kleby uczuc, emocji odebraly mi mowe, a muzyka wciaz
          grala.
          Kanon, do obejrzenia koniecznie dla kazdego

          ps: a klaszczacej mlodziezy nie widzialam, choc slyszalam o niej z pierwszej,
          bardzo wiarygodnej reki. Wbrew pozorom nie kazdy siedemnastolatek smieje sie na
          widok kalekiego trarca zabijanego przez hitlerowcow
    • Gość: widz Re: Pianista ***** IP: 62.233.200.* 25.09.02, 16:51
      nuda i zenada
      co ci wszyscy krytycy w tym widzą
    • Gość: Pawel Re: Pianista ***** IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 14:22
      uwazam ze film jest doskonalym odwzorowaniem pamietnika
      W.Szpilmana...swietna muzyka i nienaganne efekty specjalne
      podnosza wartosc artystyczna filmu. obsada dobra aczkolwiek
      Adrien Brody w najmniejszym stopniu nie przypomina z wygladu gl.
      bohatera. film w genialny wrecz sposob ukazuje lata Getta w
      warszawie i losy niewinnych ludzi placacych ogromna cene za chec
      dominacji "rasy nadludzi" reprezentowanej przez Hitlera. polecam
      ten film kazdemu czlowiekowi ktory chcialby zobaczyc jak okrotni
      moga byc ludzie wobec innych.polecam rowniez ksiazke ktora warto
      przeczytac po obejrzeniu filmu.
    • hania_76 Re: Pianista ***** 30.09.02, 10:41
      Gorąco polecam. Bardzo dawno nie widziałam filmu równie poruszającego i
      zrobionego z równym wyczuciem. Spodziewałam się czegoś dobrego - w końcu
      Polański to sprawdzona "firma", ale "Pianista" przerósł wszelkie moje
      oczekiwania. Polański wyszedł zwycięsko z tematu, w którym łatwo było o patos i
      tani sentymentalizm. Tak jak zachwyciła mnie książka - napisana w bardzo prosty
      i osobisty sposób historia niezwykłych losów Szpilmana, tak zachwycił mnie film.
    • kaplanka Re: Pianista ***** 03.10.02, 19:01
      film wstrzasajacy... ale zrobiony troche jak dokument...
      jednak bardzo mi sie podobal, na dlugo zapada w pamiec. Swietna
      muzyka. Polecam ksiazke.
      • Gość: KANGOOR Re: Pianista ***** IP: 213.25.179.* 06.10.02, 15:52
        Film mi sie nie podobał. To juz wszystko przeciez było w innych filmach, także
        w polskich serialach np. Polskie drogi. Moze od kina oczekuje moąe czegoś
        nowego a nie kolejnego filmu dokumentalnego. Na filmie tym wynudziłem sie
        śmiertelnie, jestewm ciekaw za co ta nagroda w Cannes??? Za to, ze pokazano
        kolejny i kolejny raz holokaust?? Ile razy mozna w kółko wałkowac ten sam
        temat, a żeby film był wstrzasajacy to wystarczyło wstawić kilka brutalnych
        scen z bezsensownymi śmierciami i juz jest dramat. Powtarzam jeszcze raz : to
        juz wszystko było. Panie Polański niech Pan spróbuje czegoś naprawde twórczego
        a nie idzie Pan na łatwiznę. Filmu pt. Pianista nie polecam nikomu, bardzo
        nudny film dokumentalny.
    • sydbarrett Re: Pianista ***** 07.10.02, 13:31
      rewelacyjny film. byc moze najlepszy Polanskiego w ogole.
    • Gość: katun pianista to najleprzy film wszech caszów!!!!!! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 22:24
      kto pisze ze pianista bylnudny lub nie ciekawy. najwyrazniej nie
      zrozumial tego fimu lub nie ma uczuc!! ogladajc ten film
      przezywa sie to samo co bohaterowie. ukazuje oblicze wojny. jest
      dumny z tego ze wyreżyserował go POLAK!!! polecam ten film z
      całego serca warto.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka