IP: *.dami.pl / 192.168.0.* 29.04.03, 17:22
Powieść Henryka Sienkiewicza doczekała się dotychczas pięciu
ekranizacji na dużym ekranie (ostania była z 1951 roku w
reżyserii Mervyna LeRoya z Peterem Ustinovem w roli Nerona) oraz
6-odcinkowego serialu telewizyjnego, przygotowanego przez
włoskiego reżysera Franco Rossiego z fascynującą grą
austriackiego aktora Klausa Marii Brandauera w roli Nerona.

Nie ma sensu zestawiać i porównywać tych wszystkich dzieł z
polską produkcją Jerzego Kawalerowicza, który chciał uchwycić
przede wszystkim wątek miłosny młodego rzymskiego dowódcy Marka
Winicjusza (Pawłowi Delągowi jak najbardziej w tej roli do
twarzy) do pięknej chrześcijanki Ligii (poprawny debiut modelki
Magdaleny Mielcarz), niewolnicy zaadaptowanej przez starego
konsula Plautusa i jego żony Pomponii Grecyny (dobra Danuta
Stenka).

Marek i Ligia są z innych światów. On pełen goryczy, kompletnie
nie rozumie jej miłości do Chrystusa Jezusa. Ona chciałaby, żeby
on należał do jej świata. Inaczej sercem go kochać nie będzie,
choćby stała się jego niewolnicą.

Marek Winicjusz przybywa na dwór cezara Nerona (rozśpiewany
Michał Bajor, nieco za groteskowy), gdzie jego wuj Petroniusz
(Bogusław Linda - to dobry aktor), wielki erudyta i esteta,
pełni rolę doradcy w kwestii elegancji. Nie ukrywa przed
siostrzeńcem swojego niepokoju o państwo, które pod rządami
szalonego władcy i jego rozpustnej żony Poppei Sabiny (Agnieszka
Wagner - słusznie walczyła z reżyserem, by jej rola została
rozbudowana; aktorka bardzo się postarała i nie winię jej, że
Poppea nie pełni w tym filmie roli steru nienawiści i
okrucieństwa w rękach Nerona, jest tylko tłem, a szkoda) chyli
się ku upadkowi.

Cały czas Marek Winicjusz broni się przed miłością bożą. Nie
chce jej przyjąć od ludzi wierzących, ale w finałowej scenie
tego doświadcza i oznajmia swojej ukochanej Ligii o zmianie,
jakiej dokonał w jego życiu Bóg. Widzi różnicę między ludzką
miłością (eros, filos) a bożą miłością.

Brakowało mi w filmie ukazania tej zmiany w osobie Winicjusza.
Jest tylko szkic, ale brakuje mocnych barw. Nie myślę winić za
to Pawła Deląga, który i tak mnie pozytywnie ujął swą grą, ale
może za duża odpowiedzialności spoczywała na reżyserze, bo wziął
na siebie i scenariusz. Sam nie wiem, gdyż twórca pozostał
jednak wierny powieści.

Dużym plusem jest znakomita muzyka Jana A.P. Kaczmarka. Robi
wrażenie scena z lwami (zwłaszcza gdy jeden z nich wyrywa małe
dziecko z rąk wierzącej matki) oraz las krzyży w Koloseum.
Superowo prezentują się na ekranie: Franciszek Pieczka jako
apostoł Piotr, Krzysztof Majchrzak jako bezwzględny Tygelinus,
Zbigniew Walerys jako Paweł z Tarsu, Teresa Marczewska jako
Miriam, Małgorzata Pieczyńska jako o krok od nawrócenia na
chrześcijaństwo Akte, Jerzy Trela jako podstępny Chilon. Nie
budzi wątpliwości chrześcijański Herkules - Ursus w wykonaniu
mistrza Polski w judo Rafała Kubackiego. Pięknie są też
fotografowane twarze i tło przez operatora Andrzeja Jaroszewicza.

Obserwuj wątek
    • Gość: bb Jest szmirą IP: *.gdansk.agora.pl 19.09.03, 18:31
      Mozna go strescic w zdaniu:
      "Ligia, gdzie jest Ligia, nie widzieliście Ligi?"
    • Gość: robert Re: Quo vadis - pralnia pieniedzy? IP: *.chello.pl 20.09.03, 00:48
      Czytalem ze byla to pralnia pieniedzy dla SLD.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka