mela1
24.08.11, 08:34
Muszę się wygadać. Siedzę w pracy w pokoju z kolegą, który jest LEPSZY. Kompleks wyższości czy nie wiem, jak to nazwać. Lepszy, bo pochodzi z Warszawy, a nie jak jego koledzy, co się "pozjeżdżali nie wiadomo skąd", lepszy, bo nie jest proletariatem, biedotą, jak ludzie w komunikacji miejskiej, bo mieskza w dzielnicy X, a nie Y, gdzie to chołota, jest aryjczykiem itp. Nie mam siły tego słuchać, o wszytskich mówi z pogardą, codziennie moge zebrac kolekcję nowych tekstów. Wychwala komunę (ma 25 lat, więc nie pamięta), swoją warszawską rodzinę z tradycjami, na bal przebierańców poszedł w mundurze SS.
Skąd się ludziom coś takiego bierze? Pogarda wobec ludzi, wywyższanie się. Nie chcę myślec jego kategoriami, ale też mogłabym się z nim porównać i powiedziec, że to ja ejstem lepsza, bo mieszkam w dzielnicy Z uważanej za inteligencką, skońćzyłam 2 kierunki studiów na państwowej uczelni, a nie płatne prywatne i trochę mądrzejsza jestem:)