Dodaj do ulubionych

Jak poradzić sobie z zauroczeniem

    • rubarom Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 20.10.11, 19:05
      To nasza kultura zachodnia postawiła na piedestał tzw. namiętność, a wszystkie durne hollywoodzkie filmy i haarlekinowe gnioty tylko to podsycają.

      Kwestia jest tylko taka, że gdy ma się 30 czy więcej lat, za sobą takie wydarzenia, jak własny ślub czy urodzenie się własnego dziecka, można by się od niektórych rzeczy trochę zdystansować, a nie bujać w obłokach jak nastolatek.

      Tak, autorze wątku, jesteś żenujący, żenujące jest Twoje użalanie sie nad sobą, podsycanie tej" namietności", delektowanie się nią i wmawianie sobie, jaki to jesteś nieszczęśliwy. Ale cóż, widocznie nie masz prawdziwych problemów, tylko pozazdrościć.

      PS. Polecam zimny okład z lodu na głowę.
      PS 2 A żonie współczuję takiego... daruję sobie może.
      • inka117 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 20.10.11, 19:19
        Człowieku...co Ty z tego fatalnego zauroczenia masz? Trochę sexu w tajemnicy? Polecam zimny okład z lodu na głowę i na to coś,co Ciebie podkręca.Współczuję rodzinie.
    • zbardzodaleka Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 20.10.11, 21:47
      Czlowieku, to nie zauroczenie, to milosc. Milosc jest piekna, sytuacja jest b. trudna. Tez mi sie trafilo (ciekawe, ze tak wielu sie przytrafia - moze to nieuniknone, bo tyle czasu i energii poswiecamy pracy w towarzystwie ciekawych, atrakcyjnych ludzi, z dala od rodziny...). Nie ma co sie biczowac, ale trzeba byc odpowiedzialnym. Sytuacje rozwiazac (jakos), i zadbac, aby sie nie pojawila inna, podobna, w przyszlosci. Bo z jednej strony to wszystko bardzo ludzkie, a z drugiej zawsze gdzies jest jakas nasza wina/slabosc, bo nie przecielismy czegos, kiedy jeszcze bylo mozna. Zabraklo odwagi. A w trudnych sytuacjach pomoc moga tylko tzw. staromodne cnoty: rozum, odwaga, szczerosc, pokora...

      Rozum: zeby zrozumiec sytuacje, zanalizowac, i przyznac sie do swoich uczuc (to, co robisz teraz, rowniez z pomoca kolektywnego rozumu forumowiczow...)

      Odwaga, zeby zaczac dzialac - to dla mnie bylo najtrudniejsze. Bo boisz sie zbyt wiele stracic, przegrac zycie, za bardzo zranic... Porozmawiasz szczerze z zona - a nuz Cie wyrzuci z domu? A tamta Cie jednak nie bedzie chciala, albo bedzie chciala, ale poczucie winy bedzie zbyt duze, bedziecie nieszczesliwi? Dzieci beda zbyt wiele cierpiec? strach... Porozmawiasz szczerze z przyjaciolka - odtraci Cie, bedzie bardzo bardzo bolalo... Kaze wybierac? Trzeba bedzie porozmawiac z zona (jak wyzej), strach... Rzuci sie na Ciebie - bedzie cudownie, ale poczucie winy Cie zezre, powiesz zonie itp. (jak wyzej)? strach... Itd itp. I przezyjesz jakos zycie zbyt wiele zalujac. Otoz chyba warto sobie uswiadomic, ze tak naprawde zalowac mozna tylko tego, ze sie postapilo nieuczciwie/nieprzyzwoicie. Tak wiec trzeba zaczac dzialac, zeby wybrnac z tego przyzwoicie - moze to bedzie odejscie od zony, moze zerwanie kontaktow z przyjaciolka, a moze jakis trzeci uklad, ktory bedzie wszystkim odpowiadac. Na razie tego nie wiesz, wiec znajdz odwage, zeby cos sie ruszylo. Ja np. porozmawialam z mezem - bylo ciezko, ale nie bylo juz wyjscia. Ale moj maz to facet, i to bardzo silny. Powiedzial "rozumiem, cierpie z Toba, poprawie sie, powiedz mi co mam zmienic, ale zostan ze mna". Docenilam to bardzo i wierze, ze moze nam sie razem udac. Kobiecie zniesc odtracenie/zauroczenie inna moze byc duzo trudniej, wiec ja na Twoim miejscu bym szczerze porozmawiala z przyjaciolka. Cos sie ruszy. Patrz post o nieskonsumowanej nocy w hotelu...

      Pokora: jestes slaby (kazdy jest), sila woli tego nie rozwiazesz. Musisz zaryzykowac. Nawet to, ze moze zdradzisz zone i bedzie ciezko z tego wybrnac (jeszcze raz, patrz post o nocy w hotelu). Zaufaj zyciu i tej drugiej osobie, ktorej mozesz bardzej zaufac (dla mnie to byl maz; dla Ciebie moze zona, moze przyjaciolka, nie wiem).

      Szczerosc: z ta, z ktora bedziesz rozmawiac, badz szczery. Nie udawaj uczuc, ktorych nie masz, albo braku uczuc, jesli te sa oczywiste. Tylko delikatnie, uwazajac na reakcje drugiej osoby, zeby nie zranic jej zbyt brutalnie albo nie postawic w zbyt trudnej sytuacji. Np. wrocic do domu i kawa na lawe od drzwi: "kochanie, kocham inna, nie wiem co z tym robic" to nie jest dobry pomysl... Pewne rzeczy lepiej pozostawic niedopowiedzianie, chyba, ze druga strona nie rozumie, wtedy trzeba troche szczerzej...

      Cos sie ruszy, wiec potem bedzie czas na nastepny krok... Tylko podobnie: rozum, odwaga, szczerosc i pokora... w takiej kolejnosci, jaka akurat bedzie potrzebna... A jak sie nie udale, to pomodlic sie zawsze pomaga. Moze Boga nie ma, ale na 100% nigdy nie wiadomo :) a to naprawde pomaga - szczegolnie na pokore, bo szczera modlitwa to taki sposob, zeby powiedziec samemu sobie "nie mam sil, samemu tego nie rozwiaze, ktos mi musi pomoc"... i na ogol ktos pomaga, trzeba tylko umiec to przyjac, nie starac sie byc zbyt silnym na sile...

      I na koniec, co do tego, zeby podobny dylemat sie nie powtorzyl (z kimkolwiek nie bedziesz - z zona czy z ta druga, moze sie przytrafic znowu za 10 lat...) - zrozum, jak sie to zaczelo. Czego Ci brakowalo w malzenstwie? Czemu tego razem nie rozwiazaliscie wczesniej? Czemu dales tej drugiej osobie podejsc zbyt blisko (na ogol to sie zaczyna troche od proznosci - kolejne staromodne slowo - ktos Cie podziwia i jest bardzo przyjemnie - ale bywa pewnie i inaczej; czasem po prostu takie sa okolicznosci, np. duzo sie razem pracuje i dobrze sie rozumie...)?

      Mam nadzieje, ze to wszystko moze choc troche pomoze... Zrobiles dobry pierwszy krok, teraz dzialaj dalej :)

    • ja_piotrus Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.10.11, 14:30
      A, wpiszę się u Was. Aż dziw bierze ile osób o tym pisze, a ja do niedawna myślałem że jestem z tym sam. Mam tak prawie trzy lata, sytuacja klasyczna w swoim rodzaju, koleżanka, prace...itp. Na początku mi się to podobało, z biegiem czasu przestało, w sensie ciągłego myślenia. Myślałem, że mi przejdzie i w sumie na to liczyłem. Po drodze zmieniłem pracę więc byłem pewien, że samo się rozejdzie. Nie rozeszło się, jest coraz gorzej.
      Próbowałem różnych metod, nie dały efektu.
      Teraz panaceum jest takie:
      1) Praca - zajmująca, absorbująca, stresująca, wielogodzinna (na szczęście taką mam - eh, nigdy nie przypuszczałem, że to napiszę)
      2) Ciągłe zajęcie po pracy (w domu, koło domu, praca dodatkowa, brać służbowe obowiązki do domu - ja tak robię)
      3) W wolnym czasie - koniecznie należy poszukać sobie zajęcia, biegać, jeździć na rowerze...
      4) Wolne weekendy - do znajomych, na imprezę, kto ma rodzinę to szukać koniecznie zajęcia,
      Generalnie absolutnie nie rozmyślać, kontaktować się z tą osobą, pisać maili, sms'ów. NIC. Mieć jak najwięcej zajęcia żeby się w głowie nie przypominało. Ja tak robię od niedawna, zobaczymy ile pociągnę. Powodzenia.
      • anek80 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.10.11, 15:38
        Only.yossarian, dużo cennych uwag padło w tym wątku. Ja - patrząc na moje życie i obserwując innych mogę odpowiedzieć że tak, z zauroczenia można się wyleczyć, można sobie z nim poradzić. Ale wydaje mi się że Twój problem jest trochę inny, że Ty sam nie wiesz czego chcesz - czy "wyleczyć się" z zauroczenia... czy mu się poddać. Tu przydałaby się szczera analiza własnych uczuć, motywacji i relacji - a wydaje mi się, że trochę od własnych uczuć uciekasz. Są jakieś powody dla których ta kobieta tak Cię fascynuje i dla których rozbudzasz w sobie to zauroczenie. Może tak jak ktoś napisał pochlebia Ci jej zainteresowanie, to że jesteś dla niej atrakcyjny. Może fascynuje Cię jej młodość, uroda. Poza tym wg mnie samo zauroczenie nie musi być problemem i może zostać "skonsumowane" w postaci pięknej przyjaźni. Ale problemem jest to, że Cię niszczy, że tracisz do samego siebie szacunek. Dlatego warto coś z tym zrobić.
        • only.yossarian Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 22.10.11, 09:12
          anek80 napisała:

          > Only.yossarian, dużo cennych uwag padło w tym wątku. Ja - patrząc na moje życie
          > Są jakieś powody
          > dla których ta kobieta tak Cię fascynuje i dla których rozbudzasz w sobie to za
          > uroczenie.
          inteligencja, energia, niezależność...

          Może tak jak ktoś napisał pochlebia Ci jej zainteresowanie, to że je
          > steś dla niej atrakcyjny. Może fascynuje Cię jej młodość, uroda.

          jesteśmy w tym samym wieku, uroda owszem, ale to pojęcie względne
      • michkam61 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 31.10.11, 22:44
        Nie chce kolego dołować ale ja się tak "męczę" już ponad 4 lata :( Mnie nic nie pomogło .Ani zajęcia fizyczne ani "klin klinem"......................
    • brooklyn7 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 22.10.11, 16:00
      only.yossarian napisał:

      > Od kilku lat nie daje mi spokoju - chyba zauroczenie w jednej z koleżanek, raz
      > sobie z tym radzę a raz jest tak, że nie mogę o niczym innym myśleć tylko o nie
      > j. Czy zauroczenie może trwać kilka lat? Czy da się z tego wyleczyć?

      A czy da się wypracować stan równowagi psychicznej pomiędzy rodziną - aby jej niezaniedbywań, a obiektem zauroczenia - aby dalej być pod wpływem uroku, ale bez tak dużego emocjonalnego zaangażowania.
    • wiosnajuzjest Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.10.11, 01:22
      ciekawy watek,ciekawe wypowiedzi.
      przerazajacy jest fakt,ile osob zaangazowanych w zwiazki walczy po cichu z "zauroczeniem".

      jezeli to tylko zauroczenie,to jeszcze nie tak zle,ale jezeli to glebsze uczucie,to ciezko.

      a jak bys zareagowal gdyby ona (twoj obiekt zauroczenia) oddalila sie od ciebie?
      nie fizycznie(bo,jak piszesz to jest niemozliwe),ale emocjonalnie,
      mowiac wprost "nie bylaby juz zainteresowana".

      dlugoletni zwiazek moich znajomych rozwalil sie wlasnie w takim momencie,
      nie bylo romansu,bylo kilkuletnie zauroczenie,
      w momencie kiedy obiekt zauroczenia zerwal kontakt,paradoksalnie lawina ruszyla.

      sytuacja trudna,zadne wyjscie nie jest bezbolesne,
      ale na pewno przyjdzie moment,kiedy bedziesz wiedzial,w ktorym kierunku isc.

      • roterro Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.10.11, 15:23
        Nie wiem czy rozwazales jeszcze jedna opcje, o ktorej nikt chyba nie wspomnial. Byc moze z ta kobieta laczy Cie naprawde cos wyjatkowego. I stad sila tego przyciagania. Ale jest tez inna mozliwosc - byc moze z dziecinstwa wyniosles wzorzec milosci jako czegos niedostepnego, niemozliwego. Byc moze przezywales milosc jako brak a nie jako spelnienie. Byc moze dlatego sytuacja w ktorej mozesz znowu przezywac "milosc" w ten sposob ma nad Toba taka wielka moc. Byc moze milosc spelniona i dostepna nie jest dla Ciebie az tak atrakcyjna? Dlatego az tyle swojej energii inwestujesz w to poczucie braku i cierpienia a nie spelnienia i szczescia.
        Naprawde nie wiem, i nikt poza Toba nie bedzie wiedzial, bo zycie nie jest takie proste. I jest tez mozliwe, ze ten zwiazek jest naprawde bardzo silny. Ale moze warto tez rozwazyc taka mozliwosc i sprawdzic
        • brooklyn7 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.10.11, 16:50
          roterro napisała:

          > Nie wiem czy rozwazales jeszcze jedna opcje, o ktorej nikt chyba nie wspomnial.
          > Byc moze z ta kobieta laczy Cie naprawde cos wyjatkowego. I stad sila tego prz
          > yciagania. Ale jest tez inna mozliwosc - byc moze z dziecinstwa wyniosles wzor
          > zec milosci jako czegos niedostepnego, niemozliwego. Byc moze przezywales milos
          > c jako brak a nie jako spelnienie. Byc moze dlatego sytuacja w ktorej mozesz zn
          > owu przezywac "milosc" w ten sposob ma nad Toba taka wielka moc. Byc moze milos
          > c spelniona i dostepna nie jest dla Ciebie az tak atrakcyjna? Dlatego az tyle s
          > wojej energii inwestujesz w to poczucie braku i cierpienia a nie spelnienia i s
          > zczescia.


          Powtórzę się jeszcze raz.
          Może jest to jest konsekwencja tego iż mężczyźni słabo radzą sobie z nawiązywaniem bliskich więzi, a ich spojrzenie na świat jest bardziej analityczne. We własnym życiu chcą odgrywać bardziej aktywną rolę, ważne są dla nich osiągnięcia, ale dzieje się to kosztem stłumienia zdolności rozumienia uczuć własnych i innych ludzi.

          Mogą mieć problem z odkodowaniem pewnych komunikatów, które wcale nie muszą być oznaką, iż ta druga strona jest również zauroczona. Może ONA zachowuje się naturalnie [taki ma styl bycia] a ON podchodzi do sprawy zbyt analitycznie. Chęć zdobycia tej kobiety nie pozwala mu poprawnie odczytać, zrozumieć własnych uczuć oraz rzeczywistego przekazu [kodu] jaki kierowany jest do Niego prze Nią
    • twisssted Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.10.11, 18:48
      Przeczytaj sobie książkę Iris Murdoch "Machina miłości czystej i wszetecznej" ("The sacred and profane love machine"). Nie pocieszy Cię ona, chociaż być może pomoże spojrzeć na Twój problem z nowej perspektywy.

    • xyaida2700 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.10.11, 21:07
      ja nie mogę - zbliża się kryzys ekonomiczny, a tu ludzie mają takie problemy... - zmień, człowieku, pracę - może znajdziesz inną - i pracę i koleżankę
      • lolu83 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 01.11.11, 00:14
        eh..przeczytałam cały watek...jestem w podobnej sytuacji, praca, wpsolne pasje, tematy...przystojny, jednak laczy nas cos niesamowitego...fakt, ze jest b przystojny i pociaga mnie fizycznie, ale tu chodzi o więz psychiczna..nigdy chyba takiej z nikim nie mialam...mozemy rozmawiac godzinami, przy nim czuje sie jak male dziecko...cudownie :)
        cierpie...meza kocham, ale o nim ciagle mysle..wiem, ze on ma ze mna tak samo...ale on jest sam...mam nadzieje, ze jak najszybciej kogos znajdzie...
        do niczego nie doszlo, tylko rozmowy i spacery...ale starszne to..mecze się okropnie...nie umiem tego przerwac :( ale wiem ze to nie ma przyszlosci, zreszta nie wiem czy bym chciala...pojebane to wszystko :(
        • michkam61 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 01.11.11, 00:44
          No niestety na dłuższą metę takie emocjonalne zaangażowanie, bez spełnienia jest bardzo dewastujące psychicznie ........ 4 lata się tak męcze, choć z drugiej strony to mnie uskrzydla.......
          • rybka.11 Lektura wątku 01.11.11, 17:28
            mnie upewnia, co do przekonania, że człowiek wcale nie jest istotą monogamiczną.
            Może małżeństwa powinny być zawierane w formie swoistych kontraktów z okreslonym terminem "przydatności", np. na 10 lat?;)
            • facet_on_line Re: Lektura wątku 01.11.11, 18:18
              Ty rybko to pieprzysz 3 po trzy !
              trzeba było sie nie pakować w małżeństwo skoro do niego nie dorosłaś !!!
              współczuje tylko mężowi Twojemu
              • rybka.11 Re: Lektura wątku 01.11.11, 19:19
                facet_on_line napisał:

                > Ty rybko to pieprzysz 3 po trzy !
                > trzeba było sie nie pakować w małżeństwo skoro do niego nie dorosłaś !!!
                > współczuje tylko mężowi Twojemu
                _______________
                Po pierwsze - "gratuluję" idealistycznego podejścia do życia.
                Po drugie - co to za "wycieczki" w moje prywatne życie? Może mam męża, może go nie mam, może miałam, może miec będę, może 1, 5 albo 10;)))
                Pisałam, że wnioskuje tak po lekturze wątku, a nie po analizie własnego życia. A co Ty wnioskujesz po lekturze wątku? Że ludzie z takim "problemem" to debile, niedojrzali papaprańcy, że człowiek jest nieomylny?
                No to ja jakoś wątpie w Twoją dojrzałość - za mało wiesz o życiu widocznie, jesli wierzysz, że życie jest tak idealne i piękne jak w Harlequin'ie ;)))
                • facet_on_line Re: Lektura wątku 02.11.11, 10:19
                  rybka.11 napisała:

                  > Po pierwsze - "gratuluję" idealistycznego podejścia do życia.
                  > Po drugie - co to za "wycieczki" w moje prywatne życie? Może mam męża, może go
                  > nie mam, może miałam, może miec będę, może 1, 5 albo 10;)))
                  > Pisałam, że wnioskuje tak po lekturze wątku, a nie po analizie własnego życia.
                  > A co Ty wnioskujesz po lekturze wątku?

                  Po lekturze wątku wnioskuję iz specjalnie (nie wiem dlaczego ) podbijasz co jakiś czas owy watek czyżby sprawa dotyczyła Ciebie ? a może sama założyłaś owy wątek ?
                  Zresztą mnie i tak to nie obchodzi ale zważyłem ,że bardzo chętnie pocieszasz innych facetów zajmij się może własnym życiem i własnymi problemami bo tym swoim pocieszaniem jeszcze im większych problemów narobisz !

                  >Że ludzie z takim "problemem" to debile,
                  > niedojrzali papaprańcy, że człowiek jest nieomylny?

                  Wybacz ale nie zniżę się do twojego poziomu to Ty tak uważasz skoro sama tak napisałaś

                  > No to ja jakoś wątpie w Twoją dojrzałość - za mało wiesz o życiu widocznie, jes
                  > li wierzysz, że życie jest tak idealne i piękne jak w Harlequin'ie ;)))

                  W co ja wierze to już moja osobista sprawa i Tobie nic do tego a o moją dojrzałość się nie martw
                  • facet_on_line Re: Lektura wątku 02.11.11, 10:21
                    nikt nie mówi o idealnym życiu ale dojrzali emocjonalnie ludzie potrafią sobie poradzić nie z takimi problemami wiec zastanów się następnym razem jak cos " sensownego " będziesz chciała napisać
              • protozoan Re: Lektura wątku 01.11.11, 22:45
                O sorry, ale to nie rybka tutaj trzy po trzy nadaje.
                I niby jak stwierdzić tę dojrzałość do małżeństwa? Powinno się przewidzieć, ze x lat po ślubie człek się zauroczy i będzie miał z tym problem?
                Dżizas. Ty z gimnazjum, czy jak?
                • facet_on_line Re: Lektura wątku 02.11.11, 10:23
                  człek po to ma rozum i to go odróżnia od innych istot aby myśleć jeśli jednemu się ślubowało i przyrzekało to na dobre i na złe a nie do chwili następnego zauroczenia
                  • rybka.11 Facet_on_line 02.11.11, 10:54
                    weź Ty się czep sam siebie najlepiej, sam siebie umoralniaj i dawaj cudowne wskazówki na życie. Skoro człowiek ma rozum to i Ty go w końcu użyj, otwórz ślepia i zauważ, ze swiat nigdy nie był idealny i nie bedzie. Ja widze, że Ty w ogole zaprzeczasz istnieniu na swiecie oczywistych oczywistości. Mężczyzna zawsze był mężczyzną - zawsze, pomimo "posiadania" jednej pani patrzył w kierunku innej (patrz - istnienie takich przybytków jak burdele, a w nim panie wykonujace "najstarszy zawód swiata"), natury nie zmienisz, nawet swoim moralizowaniem. Ja nikogo nie pocieszam - ja tylko wiem, że świat jest jaki jest, ludzie sa jacy są - wolę widziec to, co widzę, niz później sie rozczarować.
    • dawidus20077 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 02.11.11, 01:47
      Jeśli znasz ją dobrze i widzisz ze tez cos do ciebie czuje , to wyznaj jej to :)
    • nanana_2 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 08.11.11, 16:59
      to tylko serce, glowa serce pokonuje
    • ada0127 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 05.12.11, 20:00
      moja teoria jest taka - jeśli to trwa kilka lat, to niestety nie jest to tylko zauroczenie...
      Jestem w podobnej sytuacji. "Zauroczenie" kolegą trwa 4 lata i nie jest lekko. Ostatnio zaczął spotykać się z dziewczyną i co? zwariowałam! Teraz, kiedy czuję, że go straciłam widzę, jak wiele dla mnie znaczył, żałuję, że nie odważyłam się na żaden krok wcześniej. I moje małżeństwo wisi na włosku. To dla męża i córki udawałam przez ten czas, że wszystko jest ok, chociaż nie było. Nie wyszło nam to na dobre - nikomu z nas! Moja rada: żyć pełnią życia, dla siebie! dzieci potrzebują szczęśliwych rodziców, a nie rodziny "na siłę". Mąż potrzebuje kochającej kobiety, a nie kogoś, kto tylko ciałem jest przy nim.
      Nie wiem, jak będzie, ale to oczywiste, że jeśli w związku jest wszystko ok, to nie ma możliwości, aby pojawił się w nim ktoś trzeci - czegoś brakowało i to bardzo.
      Warto czasem zaryzykować!
    • koawiec Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 07.12.11, 23:05
      www.mowimyjak.pl/styl-zycia/kobieta-i-mezczyzna/jak-poradzic-sobie-z-zauroczeniem,6_31797.html
      zobacz sobie chlopie:)
    • nickn-ame Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 16.12.11, 19:08
      A ja myślę tak: doświadczasz pięknego uczucia, przeżywaj je w pełni dopóki możesz. Ciesz się nim. Sama mam podobne doświadczenie za sobą ... Przed przeczytaniem Twojego postu miałam poczucie, że coś jest ze mną nie tak. Nie jestem wprawdzie gorliwą katoliczką, ale zjadało mnie poczucie winy, myślałam o tym w kategoriach grzechu, czułam się złą żoną, złą matką, taką ... złą kobietą. Bo zgodnie ze społecznymi oczekiwaniami w naszym kraju, szczęście można odnaleźć tylko w małżeństwie/stałym związku, z jednym partnerem. Szczęścia tylko tam należy szukać. Bo to jest poprawne, dobre, godne, mieści się w głowie wiernego współmałżonka, dobrego rodzica, prawowitego obywatela. Wypowiedź Twoja i tylu innych forumowiczów, którzy przeżywają/przeżyli to samo dodała mi otuchy – nie jestem sama, nie jestem spaczona, nie jestem zła...Twoja historia wzruszyła mnie, moja własna tak piękna nie jest, ja nie miałam nawet pewności, czy moje zauroczenie jest odwzajemnione, tzn. czułam podskórnie (bo ja jestem przeraźliwie intuicyjną osobą), że nie jestem mu obojętna, ale pewności nigdy nie miałam. Nasze spotkania były czysto formalne, nigdy nie zamieniliśmy słowa prywatnie, nigdy nie znaleźliśmy się sam na sam. Zresztą ani ja ani on nie szukaliśmy okazju ku temu. Ja z poczucia obowiązku wobec męża, poczucia niestosowności takiego postępowania, ze strachu po trosze. Dlaczego On – może z tych samych powodów, a może działała moja wyobraźnia... Nigdy bowiem nie dostałam wyraźnego, namacalnego dowodu na to, że on jest mną zainteresowany tak poważnie, że w razie gdyby - to on tak, że będzie czekał, itp. Mimo to jakimś sposobem wiedziałam, że wiele nas łączy. Nadawaliśmy na tych samych falach. W czasie rozmów, zawsze w obecności innych osób, szukaliśmy się wzrokiem. Odkrywanie wspólnych poglądów na różne sprawy, ten sam rodzaj emocji, podobne poczucie humoru. Boże, jak ja przeżywałam każdą okazję spotkania z nim – kołatało mi serce, traciłam apetyt, dostawałam takiego jakby kręćka, jak nastolatka:) I to działo się zupełnie spontanicznie, i nie miałam na to żadnego wpływu. A gdy odkryłam, że się wycofał, że nigdy go więcej nie spotkam, ryczałam jak głupia. Za czym? ktoś zapyta. Nie wiem, za tym czymś nieuchwytnym. Za spojrzeniem – on tak patrzył: nie na mnie, tylko we mnie. Iskrzyło, gdy on patrzył. A najpiękniejsze, gdy spoglądał ma mnie wtedy, gdy myślał, że tego nie widzę. W jego oczach czułam się piękna. Tylko nie o fizyczne piękno tu chodzi , ale piękno kobiecej duszy, jej natury...nie wiem, nie wiem jak to wyrazić... Cholerka, tak sobie teraz czytam, co napisałam i nie zdziwię sie zupełnie jeśli weźmiecie mnie za lunatyczkę:) Ale z głębi serca pisałam... A co tam, mówcie, co chcecie. Takie mam postanowienie: ja sobie będę to uczucie celebrować, pielęgnować będę, żeby nie zgasło, ustanowię jeden dzień w roku Dniem Mojego Zauroczenia. Jestem za nie wdzięczna losowi, bo takie rzeczy nie zdarzają się na codzień. W końcu "w życiu ważne są tylko chwile ..." Trzeba o nie dbać. Pozdrawiam :)
      • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 18.12.11, 09:17
        Hej, dla mnie ten cały wątek jest bardzo budujący bo okazuje się że mężczyźni w przeżywaniu uczuć wcale specjalnie nie różnią się od kobiet. To też wątek dla osób które mają sumienia, kochają swoich małżonków i dlatego zwyczajnie się męczą. Ale może tym różnimy się od zwierząt. Ja myślę że wyrzuty sumienia nic nie dadzą i są bezpodstawne dlatego że na tak silne uczucia naprawdę nie ma mocnych. Ciężko je stłumić zwłaszcza jak się często spotyka obiekt. To tak jakby alkoholik odzwyczajał się od picia w barze :) Kwestią drugą jest czy pozostaje się biernym czy w końcu ulegamy uczuciom, latamy na te randki, zdradzamy itd. Z dawnych własnych doświadczeń (jednego konkretnie) oraz lektur w necie wnoszę że jednak najskuteczniejsze jest całkowite odcięcie się od obiektu westchnień. Więc jeśli wspólna praca - zmiana jej. Pięciu lat w takich warunkach na pewno bym nie wytrzymała. Po prostu nie wyobrażam sobie. Kawał życia. Teraz po latach mam podobną sytuację, ciągnie się od może 7 miesięcy. Spotykamy się bardzo rzadko. Nie mam watpliwości że znajomość trzeba zerwać (oboje mamy rodziny) ale kilka razy próbowałam i nie potrafię po długim okresie braku kontaktu nie odebrać telefonu czy nie odpisac na e-mail. It is not over, till it is over.... Mój "obiekt" niestety trochę się zorientował i mimo że nic między nami nie zaszło czasami traktuje mnie jak swoją dziewczynę, np. wg naszego wspólnego znajomego jest zazdrosny. Tez jestem. Generalnie osobiście w takiej sytuacji nie czuję się fajnie, a nawet cakiem nieszesliwie i chciałabym powrócić do tego okresu sprzed kilku miesięcy kiedy byłam całkowicie zadowolona z życia, "obiektu" nie znałam, nie miałam dylematów, nie targaly mna silne uczucia itd. A co do męskich spojrzeń nicki-ame całkowicie się zgadzam.
      • jagoda0011 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 19.12.11, 22:12
        Ta opowieść brzmi tak podobnie ,podobnie do sytuacji,w której ja byłam,jestem nadal.
        Nie bedę nic więcej pisać,boli bardzo,tęsknota,niemożność zrobienia niczego więcej ale i tak jest pięknie.
        Warto żyć dla takich chwil.
    • last_unearthly Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 19.12.11, 15:54
      poly_gamer napisał:
      > Na koniec najważniejsze:
      > pod żadnym pozorem nie rozmawiaj o tym żoną.
      > To jest tylko TWÓJ problem i oby tak pozostało.

      Nie byłam w takiej sytuacji (mam nadzieję, że mój mąż też nie jest). Ale wiem jedno, gdyby mój mąż tak się zauroczył to wolałabym o tym wiedzieć, właściwie wolałbym żeby odszedł do tej swojej sympatii w chole...rę zamiast "zabierać" mi życie przez lata. Chyba nie ma nic gorszego niż uświadomienie sobie, że osoba z którą się było tyle czasu w efekcie końcowym okazała się strasznym egoistą i tchórzem. Egoistą bo jak to się mówi "zabrała najlepsze lata", wiadomo że z wiekiem coraz trudniej jest zaczynać życie kolejny raz i wchodzić w nowe związki. Tchórzem - bo nie ma odwagi powiedzieć prawdy.

      Nie zgadzam się z Tobą, że to jest tylko jego problem, a może niech żona zadecyduje czy odpowiada jej trójkąt czy to już zbyt tłoczno dla niej i czy wystarczy jej rola kuchty swojego męża, bo przecież do kochania i uwielbiania to on ma inną.

      • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 20.12.11, 11:29
        Ale wiem j
        > edno, gdyby mój mąż tak się zauroczył to wolałabym o tym wiedzieć, właściwie wo
        > lałbym żeby odszedł do tej swojej sympatii w chole...rę zamiast "zabierać" mi ż
        > ycie przez lata
        Kurczę, z jednej strony logicznie rzecz biorąc masz rację, ale też stawiasz znak równości między sytuacją wzdychania i męczenia się a np. regularnym romansem z namiętnym seksem przez te pięć lat. Po prostu ludzie kogoś kochają, ale endorfiny po góra 7 latach przestają działać i można się zakochać w kims innym. Taka idiotyczna głupawka nas ogarnia. Może to być najwspanialsza osoba na świecie, a może być niewiele warta. Tyle że w tym stanie idealizujemy taką osobę, a czasami skoro nie możemy z nią być, przeciwnie - staramy się wykryć w niej wszelkie możliwe prawdziwe i urojone wady. Nie znaczy to że stałego partnera automatycznie przestało się kochać i że nie przeżyjemy z nim do 100 lat. Tak ku przestrodze, ja kiedyś tak męczyłam się półtorej roku, codzienny bliski kontakt, bardzo atrakcyjny chłopak, nic nie zaszło. Wszelkie kwestie w tym czasie obgadaliśmy, na seks, zmianę partnera itd nie zgodziłam się. Postanowiłam zmienic pracę nie mając innej. Mąż nie rozumiał, pamiętam że był wściekły, a ja płakałam. Nową, lepszą pracę znalazłam szybko. Całe uczucie do kolegi przeszło w 3 miesiące jak ręką odjął. Nie mam obecnie żadnego sentymentu, nic mnie ta osoba nie obchodzi i ciesze się że nie popełniłam żadnego głupstwa.
        • last_unearthly Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 20.12.11, 13:49
          > Kurczę, z jednej strony logicznie rzecz biorąc masz rację, ale też stawiasz zna
          > k równości między sytuacją wzdychania i męczenia się a np. regularnym romansem
          > z namiętnym seksem przez te pięć lat

          Wszystko jest kwestią poglądów. Każdy co innego uważa za zdradę, każdy ma gdzie indziej wytyczone granice. Twoje tłumaczenie do mnie nie przemawia, idąc Twoim tokiem myślenia to czy na równi można traktować długotrwały romans z jednorazowym numerkiem? Czy to też zdrada? W końcu co innego zdradzanie partnerki/partnera regularnie z kochanką/kochankiem to nie to samo co jednorazowe bzyknięcie się w pracy pod wpływem emocji czy też na imprezie po alkoholu. Czy cyberseks to też zdrada?-dla jednych nie dla innych tak.
          Jest też coś takiego jak zdrada duchowa - i to właśnie robicie mając swoje "sympatie" do których wzdychacie. Czy np. robiąc zakupy z Twoim mężem nie myślałaś sobie, że cudownie byłoby gdyby obok Ciebie szedł obiekt Twoich westchnień? Przyznaj, że na pewno nie raz tak pomyślałaś w różnych sytuacjach.
          A gdyby to Twój partner, którego kochasz był w twojej sytuacji? Jak byś się poczuła dowiadując np. że od kilku lat on marzy o innej (tylko marzy-nic więcej), uważa ją za boginię i ideał, i co wieczór zasypiając z Tobą kiedy się do niego przytulałaś wyobrażał sobie, że to przytula się jego obiekt westchnień. Czy byłoby Ci miło, czy nie poczułabyś się oszukana i zdradzona?
          Bo ja kurna tak. Ale to tylko moje zdanie.
          • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 20.12.11, 17:23
            > Wszystko jest kwestią poglądów. Każdy co innego uważa za zdradę, każdy ma gdzie
            > indziej wytyczone granice. Twoje tłumaczenie do mnie nie przemawia, idąc Twoim
            > tokiem myślenia to czy na równi można traktować długotrwały romans z jednorazo
            > wym numerkiem? Czy to też zdrada?
            Hej, rozumiem Twój niepokój i dezaprobatę, ale nie wiem czy oglądałaś film "Raport Mniejszości". Naprawdę trudno karac za myśli :) Kwestia zdrady to raczej nie jest indywidulany pogląd, prawo to okresla. Stosunek seksualny to zdrada i takie poglądy wyznaje mój mąż. Jednorazowy numerek tak samo będzie powodem do orzeczenia winy jak długotrwały romans. Nie oszukujmy się że jeśli 50% mężczyzn odwiedza strony erotyczne, mniejszy procent nie ma czasami marzeń czy snów o uprawianiu seksu z kimś innym niż żona czy partnerka.
            A jeśli mój kolega, który ma jakąś partnerkę życiową darzy mnie uczuciem, co czasami okazuje dość desperacko (mimo że nigdy nie dawałam mu żadnych nadzei) to co, powinien rzucić tę dziewczynę i zostać sam? Akurat nie cieszę się zupełnie z sytuacji myślenia o kimś innym i nie celebruję tego stanu, wręcz przeciwnie. O wspólnych zakupach nie marzę, zreszta faceci średnio się do tego nadają :) Gdyby mój mąż jak Big Brother obserwował nas razem, czytał naszą korespondencję czy sms-y z mojej strony wszystko jest bez zarzutu i wyrzutów sumienia nie mam, póki co. Na te stada mężczyn które znam jestem zazwyczaj kompletnie zimna w kwestiach romantycznych i traktuję facetów z sympatią, po prostu jako ludzi. Trzeba naprawdę było się starać i wielu zabiegów. Ta osoba tak zrobiła, bardzo umiejętnie, pytanie dlaczego. Oczywiście życzę Ci żebyś w takiej sytuacji nie była jako żadna ze stron.
            • last_unearthly Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.12.11, 11:31
              > A jeśli mój kolega, który ma jakąś partnerkę życiową darzy mnie uczuciem, co cz
              > asami okazuje dość desperacko (mimo że nigdy nie dawałam mu żadnych nadzei) to
              > co, powinien rzucić tę dziewczynę i zostać sam?

              Nie kumam takiego rozdwojenia, znaczy, że co kocha was obie?

              A gdybyś mu dała przyzwolenie to co by zrobił (oczywiście gdybyś nie miała męża itd), zostawił obecną dla Ciebie, czy nadal z nią był i wzdychał do Ciebie?

              Nie wiem jak to jest możliwe żeby kochać 2 mężczyzn jednocześnie.
              Może jestem jakoś niedorozwinięta pod względem duchowym(uczuciowym), bo uważam, że coś takiego jest niemożliwe.
            • last_unearthly Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.12.11, 12:06
              > Nie oszukujmy się że jeśli 50% mężczyzn od
              > wiedza strony erotyczne, mniejszy procent nie ma czasami marzeń czy snów o upra
              > wianiu seksu z kimś innym niż żona czy partnerka.

              dyskusja nie dotyczy stron porno, czy fantazji podczas seksu, każdy ma jakieś fantazje i wszystko jest ok dopóki nie są to fantazje o jednej osobie przez bardzo długi okres czasu.
    • miau_weglowy Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 20.12.11, 17:29
      chcialam tylko dodac, ze zauroczenie przechodzi jak sie zakochujesz w kims innym (ale tak bardzo, ze tracisz wrecz glowe ;))
      czego i wam zycze :)
      • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.12.11, 09:24
        > chcialam tylko dodac, ze zauroczenie przechodzi jak sie zakochujesz w kims inny
        > m (ale tak bardzo, ze tracisz wrecz glowe ;))
        > czego i wam zycze :)
        Nie życz. Może dobra rada ale nie w przypadku większości osób z tego wątku, mających małżonków. W takiej sytuacji kompletnie bez sensu, a tylko innym osobom krzywdę można zrobić ;) Poza tym stracić głowę to chyba nie za często sę w życiu zdarza i ciężko na życzenie. Ciekawe co dzieje się w życiu założyciela wątku, czy jakieś zmiany, bo miesiace upłynęły... Może założymy na forum Klub Aninimowych Podkoholików, będzie nam raźniej i będziemy sie utwierdzać w "niewidzeniu". Ja juz od 3 tygodni P:
        • miau_weglowy Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.12.11, 12:30
          mozna sie powtornie zakochac we wlasnym spoko, wiem, co mowie, kiedys przezylam. jednak, jak wyzej pisalam, wymaga to usuniecia obiektu z naszej strefy calkowicie plus warunek jest jeden: wlasny zaobraczkowany obiekt jeszcze do konca wcale nam nie zobojetnial, stad dylematy i rozterki
          tak wiec, mozna, ale trzeba radykalnie. zdecydowac sie, czego chcecie i dzialac, a nie tkwic jedna noga tu, a jedna tam.
          a tym razem trace glowe juz nie z powodu wlasnego, bo go nie ma. luz ;)
          • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.12.11, 15:57
            Czytam, czytam i odnajduję samą siebie. Nie wiedziałam, że jest tak wiele osób, które stoją w rozkroku i nie wiedzą, co wybrać.
            U mnie trwa jakieś 2 lata i nie zapowiada się na koniec. Nie potrafię zdecydować, co robić. Odcięcie się od obiektu nie pomogło, ograniczenie rozmów nie pomogło...Są tygodnie, kiedy myślę o nim non stop. Zauroczenie jest odwzajemnione, każde z nas jest w związku. Przyjaźń? Nie da rady. Cholera, popieprzone to wszystko! Może faktycznie założymy coś w rodzaju "Koła Pocieszenia";-) bo nie ma z kim pogadać w realu:(
            • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.12.11, 16:21
              >Przyjaźń? Nie da rady.
              Zupełnie nie da rady. Jeśli obie strony są zaangażowane to jak chodzenie po polu minowym :(.
              >bo nie ma z kim pogadać w realu:(
              Zgadza się, nie ma z kim, ja z nikim nie gadałam. Nie chcę nikogo obciążąć takimi "rewelacjami". Mogłabym co najwyżej z "obiektem" ale on jest strasznie odważny, ekspansywny i chyba w niezbyt bliskiej relacji z żoną. Generalnie zbytnia szczerość to nie byłby dobry pomysł....

              >wodazdrowiadoda gdzieś czytałam że odcięcie ma byc na bardzo długo, np. 2 lata. Może Twoje było za krótko?

              • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.12.11, 16:54
                Odcięcie nie trwało 2 lata, to fakt. Nie kontaktujemy się często, czasem raz na miesiąc (telefon), czasem rzadziej. Nie widzimy się codziennie w pracy, powiedzmy raz na dwa m-ce. Ale jak się widzimy, to iskrzy jak cholera. Wiem, ze mu przez te 2 lata nie przeszło. Ale od rodziny nie odejdzie ze względu na potomstwo. Nie było między nami rozmowy wprost, czy widzimy się jaki para w przyszłości. Resztę szczegółów zostawiam na maila priv. Jak ktoś ma ochotę pogadać, niech da znać. Cięzko, po jaką cholerę go spotkałam???
                • jagoda0011 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.12.11, 20:43
                  Ja "mojego" nie widziałam dwa lata.
                  Teraz jesienią go spotkałam i nic nie wygasło ani z mojej strony ani z jego strony.
                  Czasami się widzimy trudno znieść te spojrzenia nie trzeba nic mówić widać że nawet po tych latach nie wypaliło się.
                  A szkoda tak nie da się normalnie żyć
                  • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 21.12.11, 23:20
                    Jeszcze pytanie: fascynuje Was tylko fizycznosc "obiektu"? Czy również odczuwacie cos w rodzaju pokrewienstwa dusz (ze tak górnolotnie się wyrażę). U mnie te dwie opcje, wiec ciezko jak diabli.
                    • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 22.12.11, 09:19
                      wodazdrowiadoda
                      ja niestety konta gazety nie mam, zresztą żadnych szczegółnie mądrych rad też :(
                      > Jeszcze pytanie: fascynuje Was tylko fizycznosc "obiektu"? Czy również odczuwac
                      > ie cos w rodzaju pokrewienstwa dusz (ze tak górnolotnie się wyrażę).
                      W przypadku mojego obiektu to w ogóle obiektywnie fizyczność nie jest szczególnym atutem. Chodzi raczej o aurę, osobowość, inteligencję, energię. No i są rzeczy które ruszają większość kobiet takie jak traktowanie ich jak średniowieczny rycerz swoją damę serca i urocze, uparte sprowadzanie ogólnych problemów dużej społeczności do nas dwojga. Czasami jest tak, że coś zaskakuje, po roku pamięta się pierwszą rozmowę, jak ta osoba wyglądała, jak się puruszała itd. Ktoś kto już nie żyje, opowiadał mi że zobaczył kiedys kobietę i zrobiła na nim takie piorunujące wrażenie że stanął jak wryty. Zapamiętał ją na zawsze. Co do pokrewieństwa dusz to mam wielu kolegów z którymi rozumiem się lepiej, lepiej nawet niż z mężem, ale nic nie iskrzy. A w kwestiach zakochania pewnie choćby nie wiem ile facynujących rozmów się nie odbyło, w efekcie i tak wszystko sprowadza się do pożądania i chęci jego zaspokojenia :)
                      Ale... wolę mysleć, co może być prawdą, ze sposób traktowania i teksty były przetestowane na stadach panieniek, zignoruję pamięć o komunikatach niewerbalnych świadczących o tym że robię na obiekcie silne wrażenie, będę myśleć tylko o cechach negatywnych sympatii i o tym, że pewnie ugania się obecnie za wieloma kobietami, zajmę się czymś bardziej umysłowo, będę dużo koncentrować się na innych ludziach ale nie przystojnych facetach którzy chcą flirtować (bo mnie obecnie odrzuca od takich i sensu "klina" nie widzę), przestanę odbierać ewentulane maile choćby nie wiem co napisał i... zobaczymy. Takie postanowienia na Nowy Rok :)
            • last_unearthly Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 22.12.11, 09:42
              Masochistki czy jak? Tkwijcie nadal w swoim niezdecydowaniu i cierpcie. Skoro nie jest to chwilowe zauroczenie to chyba należałoby coś z tym zrobić zamiast wypłakiwać się na forum. Przyznajcie się, że po prostu nie chcecie burzyć swojego dotychczasowego życia bo jest wam wygodnie, szukacie wymówek aby nie podjąć konkretnej decyzji. Wymówka z potomstwem obiektu uwielbienia też kiepska, to nie czasy, że ludzie udawali rodzinę dla dzieci i rozwodzili się dopiero jak dzieciaki się usamodzielniły, wiele osób jest po rozwodzie, ma dzieci, nowych partnerów i nie dzieje się z tego powodu ogromna tragedia. Dzieci nie są głupie i nie dają się nabierać na udawane małżeństwa.
              • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 22.12.11, 11:26
                Skoro n
                > ie jest to chwilowe zauroczenie to chyba należałoby coś z tym zrobić zamiast wy
                > płakiwać się na forum.
                A my właśnie potrzebujemy się anonimowo powypłakiwać. Może to najlepsze do czego takie forum może służyć. Każda sytuacja jest inna, choć 2 lata bez widzenia i utrzymanie uczucia to juz wygląda poważnie :(. Ja doskonale wiem co powinnam zrobić, ale na początku uważałam że skoro i tak codziennie myślę o obiekcie to nie zaszkodzi go troche poznać, może doszukam się jakichś wad. Wady są ale rozum sobie, a uczucia sobie... Próby całkowitej izolacji już były z mojej strony (max 1,5 miesiąca), ale wtedy on się odzywał w formie mocno proszącej domagając się kontaktu.
    • marcinskrzep Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 22.12.11, 10:39
      Najlepszym wyleczeniem z tego jest znalezienie sobie innej :)

      ---

      www.fitnessmanager.com.pl
      www.webasto-klimfaf.pl
      parking modlin
      Torebki damskie
      Bardzo fajne opisy na gg
      projektowanie ogrodu
    • fioletowoczarna Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 22.12.11, 18:40
      Jeśli to uczucie trwa już kilka lat to wydaję mi się , że to zakochanie a nie zwykłe zauroczenie.
      Myślę, że powinieneś powalczyć o tą dziewczynę, powidzieć jej o swoim uczuciu.
      Powodzenia!!!!
    • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.12.11, 09:14
      Też się zastanawiam, czy jesli myslę o kimś juz 3-ci rok to czy mozna to uznać za zauroczenie, czy coś więcej. Ale z drugiej strony, czy można zakochać się w kimś praktycznie nie widząc go w takim codziennym, zwykłym życiu. Pokazujemy sobie tylko jakąś (tę lepszą, ładniejszą) część siebie. Pewnie tworzymy wyobrazenia o naszym obiekcie westchnień, wg nas jest idealny, skrojony dla nas. Wyobrazenia, które nie muszą pokrywać się z rzeczywistością. Wiem to, i nic. I mimo to, z kazdym spotkaniem, rozmową upewniam się, że ten facet jest dla mnie. Podobna wrazliwość, poglądy na wiele (nie wszystkie, i dobrze) spraw - również na to, jak powinien wygladac związek. To facet, który wysłucha, potrafi dać kopa, powiedzieć co mysli bez owijania w bawełnę (nie zawsze są to miłe rzeczy, ale to własnie cenię). I jak tu zapomnieć? Brak kontaktu nie pomogło, wystarczyło przypadkowe spotkanie i zdarzyło się. Tak, zdarzyło się TO. Ciągnie nas do siebie, ale zadne z nas nie mówi, że chciałoby spróbować byc razem. On ma dziecko, i gdzies tam miedzy słowami twierdzi, że dla dziecka lepiej jest utrzymywać związek.A ja myslę, że dziecko nie potrzebuje udawanej rodziny. Nie wiem, czy powinnam zapytać wprost, czy możemy być razem....
      • jagoda0011 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.12.11, 11:19
        Myślę,że lepiej nie pytaj wprost.
        Ja z miom nie miałam kontaktu dokładnie dwadzieścia sześć miesięcy.
        Musiałam załatwić pewną ważną sprawę w firmie w której on pracuje i niestety stało się załatwiałam u Niego ,nie miałam wyboru.
        Przez ten cały długi czas gdy się nie widzieliśmy myślałam ,że wszystko minęło.
        Bardzo się myliłam,z jego strony strasznie iskrzyło nie musiał nic mówić to widać ,ja myślałam że mi przeszło ale z perspektywy mijających tygodni widzę że nie przeszło.Bardzo chcę zapomnieć ale nie umiem,nie wiem co zrobić z tym fantem.
        Tak wogóle znamy się już cztery i pół roku i od pierwszego spotkania już coś zaiskrzyło ja tego nie planowałam jest mi bardzo źle tłumaczę sobie że ten facet nie jest dla mnie może kiedyś zapomnę.
      • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.12.11, 12:02
        Tak, wylądowaliśmy razem w łóżku. Żałuję,ze go spotkalam, nie przechodziłabym takich katuszy. Gdyby był wolny, pewnie powiedziałabym mu wprost, że chcę z nim byc. A tak...nie chcę wyjsc na idiotkę. A z drugiej strony, skoro gadamy o wszystkim, jest zauroczenie, pojawił się seks (jednorazowa sprawa), to może jednak wywalic prosto z mostu. Nie jest to regularny romans, nie ma potajemnych schadzek, czy smsów..ale cholera! jak się widzimy, słyszymy to ...echhhh
        Czy facet, który ma rodzinę, a mimo wszystko od 3 lat jest zauroczony inną kobietą, fizycznie i nie tylko, może myślec o tej "drugiej" powazniej, niz zaspokojenie swego pożądania?
        • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.12.11, 12:55
          A z drugiej strony, skoro gadamy o wszy
          > stkim, jest zauroczenie, pojawił się seks (jednorazowa sprawa), to może jednak
          > wywalic prosto z mostu.
          A Ty w ogóle jesteś w związku, bo nie napisałaś? Jeśli nie, to inicjatywa należy do Ciebie. Z tego co piszesz to jakaś męczarnia. Ja bym powiedziała że mi bardzo zależy i nie dam rady dłużej i jeśli wybiera rodzinę - ucinam kontakt. Z mojego doświadczenia w drugą stronę wiem, że osoby wyznające w miarę otwarcie i umiejętnie uczucia nic nie tracą. Zwłaszcza że bardziej intymne niż rozmowy sytuacje za Wami....
          • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 23.12.11, 18:09
            Tak, mam męża (dzieci brak).
    • nieznany_2 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 27.12.11, 16:58
      Też przez to przechodzę. Jestem zauroczona ponad 3 lata a chyba coś więcej od 2 lat. Najgorsze że on wie że mi się podoba i gra w jakieś głupie gierki. Wydaje mi się że ja jemu też się podobam. Ale ja mam męża. Składam wypowiedzenie bo mam już dosyć tego. Odchodzę. Może kiedyś zapomnę.
      • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 27.12.11, 18:07
        Hej, witaj, chyba my kobiety częsciej ulegamy tej całej otoczce zręcznym słowom i deklaracjom, jesteśmy bardziej bezkrytyczne, a mężczyźni bardziej "wpadają" dopiero po kontaktach cielesnych. Choć chyba też to różnie bywa. Skoro się opierasz to może kolega chce Cię złamać, wzbudzić zazdrość itd. Może też odwzajemnia Twoje uczucia, a może tylko goni króliczka, może w końcu chce się dowartościować i utrzymuje Twoje zainteresowanie. Skoro masz męża i nie chcesz romansów to na pewno jedyna słuszna decyzja i... świat się nie zawali. Hm, co prawda moja abstymencja została podstępnie złamana po 3 tygodniach na skutek świat, ale będę próbować dalej... Można sobie żartować ale czasami naprawde jest cięko się tak śrubować.
        • nieznany_2 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 27.12.11, 20:02
          Próbuj a moja abstynencja zacznie sie dopiero jak odejdę z pracy. I to na dobre. Nie mogę przestać o nim myśleć chociaż różnie było między nami. Teraz to nawet nie gadamy ze sobą a on niby spotyka się z inną. I niech się spotyka. Ja mogę spokojnie odejść. Tylko dlaczego to tak boli...
          • jagoda0011 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 27.12.11, 20:29
            Ja dzisiaj mojego spotkałam,nawet się do niego nie uśmiechnęłam,chyba był zdziwiony.
            Od nowego roku kończę z tym nieszczęśliwym zauroczeniem,to boli,nawet bardzo boli ale ja chcę zacząć normalnie żyć.
          • blu_blue Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 28.12.11, 08:27
            Piszę jako żona której mąż zauroczył sie w innej kobiecie. Powiedział mi o wszystkim, że ją kocha ale i mnie też, ale już mniej. To co ja przechodzę to dopiero jest męczarnia. Jego wycofanie, oddalenie. Może poradzicie zauroczeni mężowie jak chcielibyście aby zachowywała się żona, jak mam obcować na co dzień bo już jestem w psychicznej nieważkości. Wiem, że chciałby dla mnie dobrze i wiem, że sexu miedzy nimi nie było, oraz to, że ta kobieta nie chce odejść od swojego męża.
            • rybka.11 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 28.12.11, 08:36
              blu_blue napisała:

              > Piszę jako żona której mąż zauroczył sie w innej kobiecie. Powiedział mi o wszy
              > stkim,
              _________________________
              Dlatego jestem zdania, że niektóre prawdy nalezy zachowac dla siebie. Według mnie opowiedzenie wszystkiego współmałżonkowi to żaden wyraz odwagi. Przeciwnie - wyraz tchórzostwa i chęć zrzucenia z siebie ciężaru. Ona nie chce odejśc od męża, on JESZCZE Ciebie kocha (ciut mniej), więc po cholere o tym opowiadał? Żeby mu lzej na sercu sie zrobiło?
              • blu_blue Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 28.12.11, 08:50
                Jest dokładnie jak piszesz. On zdjął z siebie ciężar a ja się dręczę. Potraktował mnie jak kumpla z którym można sobie pogadać o babkach. Powiedziałam mu o tym,że nie życzę sobie aby mi opowiadał o swoich dylematach. Od jakiegoś czasu przestał ale co to daje. Widzę jak sie zachowuje. Najgorsze jest to, że chcę utrzymywać z nią kontakt. Piosze sms-y. Ale ona mu nie odpisuje. Sytuacja jest nie do zniesienia.Kazałam mu sie wynieść do innego pokoju, że sexu zero. Zobaczymy co dalej i najgorsze jest to, że nie wiem jak długo tak będzie funkcjonował. Myślę, że jest ze mną bo ta druga nie chce z nim być. Mamy dzieci, dom, psa. Bardzo trudno to wytrzymać.
                • rybka.11 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 28.12.11, 08:57
                  blu_blue napisała:

                  > Jest dokładnie jak piszesz.
                  ________________________________
                  Postąpił bardzo egoistycznie. Nie mówię, ze to, co robił wcześniej za Twoimi plecami było w porządku, ale przynajmniej Ty miałaś "spokój"... Sam powinien się z tym uporać, a nie okazywać "psudo-szlachetność"... Szczerośc nie zawsze jest najlepszym wyjściem.
                  • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 28.12.11, 10:08
                    Ja nie zamierzam zmieniać pracy ze względu na zauroczenie (bo przecież to nie chodzi o miejsce, gdziekolwiek będę zauroczenie będę targać ze sobą). Postanowiłam, ze będę z "obiektem" jedynie na stopie służbowej. Bez prywatnych rozmów, pogaduszek, itp. Koniec!!! Trzymajcie za mnie kciuki:-)
                  • wodazdrowiadoda Postanowienie 28.12.11, 10:09
                    Ja nie zamierzam zmieniać pracy ze względu na zauroczenie (bo przecież to nie chodzi o miejsce, gdziekolwiek będę zauroczenie będę targać ze sobą). Postanowiłam, ze będę z "obiektem" jedynie na stopie służbowej. Bez prywatnych rozmów, pogaduszek, itp. Koniec!!! Trzymajcie za mnie kciuki:-)
                    • greedex5 Re: Postanowienie 28.12.11, 14:23
                      hej, ja trzymam mocno i spróbować zawsze można. Mi by coś takiego nie wyszło "bez prywatnych rozmów". Zawsze któraś strona "pęknie". I zauroczenie czy zakochanie czasem jednak szybko przechodzi jak się obiektu nie widzi. Zależy jak silne uczucia, do kogo, od osoby czującej i chyba nie ma reguły. W poradnikach twierdzą żeby kompletnie nie kontaktować się, nie bywać nawet w tym samym środowisku.
            • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 28.12.11, 14:30
              Myślę że rzeczywiście masz gorzej :( Twój mąż chciał z kimś pogadać, bo cierpiał i padło niestety na Ciebie. Na pewno to był błąd. Ale kocha Cię i życzę Wam żeby się wszystko ułożyło.
          • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 28.12.11, 14:35
            Wiesz, może po pewnym czasie uznasz że dobrze się stało, bo masz silną mobilizację do zmiany stanu, który i tak był patowy. Takie sytuacje to jak spanie na betonie, w którą stronę się położysz i tak będzie niewygodnie...
            • greedex5 sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 28.12.11, 15:36
              ... ale jak się pisze z gorączką to tak wychodzi. Może jakoś się dzewczyny domyślicie.
              • blu_blue Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 28.12.11, 20:16
                Dziękuję za wsparcie. Bardzo chciałabym żeby się udało, bo bardzo kocham męża. Nie wiem jak mam się odkochać oraz jak postępować. Być zimną czy ciepłą w kontaktach. Byłabym wdzięczna gdyby mężczyzni coś poradzili, najlepiej tacy którzy przez coś takiego przechodzili i wrócili emocjonalnie do swojej żony.
                • wodazdrowiadoda Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 29.12.11, 10:54
                  Greedex5- wracaj do zdrowia:-)
                  Prawdziwym testem mojego postanowienia będzie, jak się spotkamy. Bo pewnie kiedyś się spotkamy....Ale muszę być twarda! Zauważyłam, że jak nie mamy dłuższego kontaktu to jest mi łatwiej. Ale jak ja się dłużej nie odzywam, to mój "obiekt" zaczyna sie odzywać i wszystko wraca...A teraz, w takiej sytuacji postanowiłam być bardzo oficjalna, bez prywatnych rozmów itp! I kropka!
                  • greedex5 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 29.12.11, 12:25
                    > Greedex5- wracaj do zdrowia:-)
                    Dzięki :)
                    >Ale jak ja się dłużej nie odzywam, to mój "obiekt"
                    > zaczyna sie odzywać i wszystko wraca...
                    No właśnie dokładnie tak. Poza tym takie znajomości są męczące bo nie wiadomo czy strony się wzajemnie "olewają" czy akurat walczą ze słabą wolą i dlatego są oschłe czy odcinają się.
                    • wodazdrowiadoda Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 29.12.11, 13:45
                      greedex5 napisała:
                      > No właśnie dokładnie tak. Poza tym takie znajomości są męczące bo nie wiadomo c
                      > zy strony się wzajemnie "olewają" czy akurat walczą ze słabą wolą i dlatego są
                      > oschłe czy odcinają się.

                      Własnie:( cholera, dokładnie tak jest. Obiekt się nie odzywa, i nie wiem, czy mnie olewa, czy sam ze sobą walczy i próbuje naprawić swój związek. Boje się, że potem, jak gdyby nigdy nic, pojawi się i wszystko wróci. Ta cała chemia miedzy nami. Dlatego postanowiłam, że ja pierwsza się nie odezwę, i jeśli się spotkamy czy on zadzwoni bedę rozmawiać jak z kolegą, jak gdyby nic nie było. Bez żadnych prywatnych pogaduszek.
                      A tak w ogóle, nigdy nie przypuszczałam, że będę kobietą, która zauroczy się żonatym facetem, i nawet przez moment przejdzie jej przez myśl, że cudownie byłoby mieć go przy sobie....Cięzko przewidzieć czy zaplanować to życie....
                      Ale się nie rozczulam, staram sie nie myśleć o nim. I na razie działa. Zobaczymy, jak długo. Dam znać.
                      • greedex5 mam pomysł 29.12.11, 17:46
                        >czy on zadzwoni bedę rozmawiać jak z kolegą, jak gdyby nic nie było.
                        No nie wiem, ja tam zawsze jak z kolegą, i po zachowaniu chyba trudno coś stwierdzić, ale druga strona uparcie spycha mnie z tego toru...
                        Ale może to właśnie błąd że taka jestem. A jako że uważam że poza pieniądzem i pożądaniem przekora jest siłą napędzającą ludzkie działania to może ja zacznę się zachowywać nadzwyczaj jednoznacznie lub po prostu się oświadczę :). Obiekt się wystraszy, jako że tak dobrze się nie znamy, ucieknie do Chin i będzie z głowy. Bo takie odcięcie się bez słowa, zgodnie ze słowami piosenki Gotye (przebój internetu) jest okrutne nieco.
                    • nieznany_2 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 29.12.11, 20:36
                      No właśnie i to jest najgorsze! Mam to właśnie w tej chwili. Nie patrzymy na siebie. On widać że odzywa się do mnie jak do koleżanki w sprawach służbowych i to wszystko. Tak to nawet nie spojrzy. Masakra jakaś. Tak ciężko strasznie. A wydawał się kimś więcej niż tylko kolegą. Teraz jesteśmy bardziej sobie obcy niż OBCY :P
                      • bosa_stokrotka Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 29.12.11, 22:00
                        nieznany_2 napisała:
                        >nie patrzymy na si
                        > ebie. On widać że odzywa się do mnie jak do koleżanki w sprawach służbowych i t
                        > o wszystko. Tak to nawet nie spojrzy. Masakra jakaś. Tak ciężko strasznie. A wy
                        > dawał się kimś więcej niż tylko kolegą. Teraz jesteśmy bardziej sobie obcy niż
                        > OBCY :P


                        a moze o to właśnie chodzi aby unikać kontaktu wzroowego , tego jednoznacznego spojrzena , które mówi wszystko za siebie może to jest jakieś wyjscie z całej tej zagmatwanej sytuacji (?)
                        • miau_weglowy Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 29.12.11, 23:30
                          wodze,z e malo kto mi wierzy, ze nalezy sie odciac, zmienic prace nawet
                          mam wrazenie, ze wcale tego nie chcecie...;p
                          • rybka.11 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 29.12.11, 23:34
                            miau_weglowy napisała:

                            > wodze,z e malo kto mi wierzy, ze nalezy sie odciac, zmienic prace nawet
                            > mam wrazenie, ze wcale tego nie chcecie...;p
                            _______________________
                            Chcieć to nie zawsze móc ...;) niestety :(
                            • nieznany_2 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 30.12.11, 07:00
                              Ja wierzę. Zawsze tak robię i to działa. Dlatego złożyłam wypowiedzenie w swojej firmie. Tyle że mam 3 miesięczny okres wypowiedzenia i trochę o potrwa.
                          • greedex5 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 30.12.11, 09:46
                            > wodze,z e malo kto mi wierzy, ze nalezy sie odciac, zmienic prace nawet
                            > mam wrazenie, ze wcale tego nie chcecie...;p
                            Ja wierzę i ostatnio powiedziałam że się nie spotkam, a telefon naprawdę odebrać musiałam. Tyle że facet też człowiek, kobieta zresztą też i najlepiej by było coś wyjaśnić ale nie tak żeby przesadzić z tą szczerością, bo szansa że się więcej nie spotkamy znikoma. Zakładam że takie pary z wątku lubią się. Jak napisane w postach takie odcięcie się bez słowa bo tak wygodniej też jest bardzo przykre, a nawet raniące.
                            • miau_weglowy Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 30.12.11, 16:49
                              kwestia na czym zalezy Ci bardziej
                              zeby nie ranic kogo: meza, czy owego faceta tez czlowieka ;P
                              na ktorym zwiazku zalezy
                              • greedex5 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 31.12.11, 13:14
                                > kwestia na czym zalezy Ci bardziej
                                > zeby nie ranic kogo: meza, czy owego faceta tez czlowieka ;P
                                > na ktorym zwiazku zalezy

                                Ja naprawdę nie wiedzę tu żadnej alternatywy....
                            • nieznany_2 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 30.12.11, 19:07
                              Myślę że jeżeli ktoś udawał tylko zainteresowanego bo liczył na jedno to takie odcięcie nie daje ani bólu ani rozpaczy dla tamtej osoby. Wręcz przeciwnie. Śmiech prosto w oczy.
                              • greedex5 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 31.12.11, 13:27
                                > Myślę że jeżeli ktoś udawał tylko zainteresowanego bo liczył na jedno to takie
                                > odcięcie nie daje ani bólu ani rozpaczy dla tamtej osoby. Wręcz przeciwnie. Śmi
                                > ech prosto w oczy.
                                Może nie śmiech, ale ma to gdzieś. Tyle że nie wiadomo co ta druga strona czuje naprawdę. W takich sytuacjach wszyscy udają na maksa.
                                • nieznany_2 Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 03.01.12, 03:16
                                  Tak udaje i to ostro. Mam już tego dosyć. Odchodzę.
                • rubarom Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 29.12.11, 12:43
                  blu_blue napisała:

                  > Dziękuję za wsparcie. Bardzo chciałabym żeby się udało, bo bardzo kocham męża.
                  > Nie wiem jak mam się odkochać oraz jak postępować. Być zimną czy ciepłą w konta
                  > ktach. Byłabym wdzięczna gdyby mężczyzni coś poradzili, najlepiej tacy którzy p
                  > rzez coś takiego przechodzili i wrócili emocjonalnie do swojej żony.

                  Wprawdzie nie jestem mężczyzną, ale mogę Ci coś poradzić, więc jeśli chcesz, to napisz na mojego gazetowego maila.
                • samwieszkimjestem Re: sorry za zamieszanie z kolejnością odpowiedzi 08.03.12, 17:45
                  A co powiecie na teorię, według której naturalnym w naturze związkiem jest poligamia? Spójrzmy na to tak, że w naturze mężczyzna, jako dawca nasienia, może zapłodnić więcej niż jedną kobietę. Kobieta z kolei może zostać zapłodniona tylko przez jednego mężczyznę (bo tylko jeden plemnik przenika do jajeczka, nie więcej!).

                  Biorąc takie prawo natury za podstawę instytucji małżeństwa, możemy stworzyć (kiedyś...) szczęśliwe małżeństwa poligamiczne. Na przykład: mężczyzna ma dwie żony, jedna mieszka na górze, druga na dole, a on ma do swojej dyspozycji przyziemie/suterenę/osobny lokal zaraz obok - i na zmianę mieszka z jedną żoną, drugą żoną i u siebie. Żony traktuje tak samo, one między sobą mają stosunki siostrzano - przyjacielskie, aczkolwiek - każda ma osobne lokum i po równo dzielą się czasem męża. Oraz najważniejsze - obie go kochają, a mąż kocha je obie. I dlatego dbają o wzajemne dobro.

                  Panowie, czy taki świat nie byłby piękniejszy?
    • stella.tecza Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 29.12.11, 12:35
      Rzuć się na nią! :-)))
    • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 30.12.11, 08:46
      Konsumpcja nie działa;-) Jest jeszcze gorzej.
      U mnie jest tak, że rozum walczy z sercem. Na razie rozum wygrywa, staram sie o nim nie myśleć, ale nie wiem, jak to będzie jak się spotkamy. Nie chcę, by to wszystko, ten mój mur obronny się rozsypał. A tak zawsze jest, jak się widzimy.
      Cholera, to jest tak, że ja wiem, że to jest idealny facet dla mnie. No i co z tego, skoro nie bedziemy razem. Więc muszę włączyć rozum, żeby to zwalczyć. Czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem. Na razie nie odzywam sie do niego. Zobaczę, co się stanie. Dam znać;-)
      • miau_weglowy Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 30.12.11, 16:50
        konsumpcja jest ryzykowna
        moze byc zle, owszem
        ale moze byc ZA dobrze
        osobiscie nie praktykuje ;)
    • nieznany_2 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 30.12.11, 19:14
      Jeśli chodzi o to cale zauroczenie to nie wiem po co to w ogóle jest. Chyba po to żeby ranić ludzi. Gdyby tego nie było wszystko byłoby łatwiejsze. A tak siedzisz i myślisz o drugiej osobie, nie wiesz co ona o tobie myśli, czego chce od ciebie. Czasami jest się w różnych związkach bardziej i mniej skomplikowanych a tu bach zauroczy ciebie ktoś inny i co wtedy?? dylematy niepotrzebne, płacz w poduszkę, marzenia bezsensowne. I po co to wszystko. Świat bez uczuć byłby lepszy. A tak tylko cierpimy. Chociaż na początku uczucie zauroczenia jest bardzo przyjemne. Ale nikt nie mówił że będzie lekko :-(((((
      • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 31.12.11, 10:53
        >Świat bez uczuć byłby leps
        > zy. A tak tylko cierpimy.
        E... no chyba nie, bo każdy o tym marzy jak nie ma nikogo i nie ma nic lepszego jak nie ma zewnetrznych ograniczeń ;). Tylko czasami niektórzy dostają niechciany "bonus...". Jako że podobno uczucie zakochania dzieje sie w innej części mózgu niż miłość długoterminowa, postuluję żeby na nowy rok wymyślono pigułkę na zauroczenie. Bierzesz taką raz albo powiedzmy przez miesiąc, endorfiny wracają do normalnwego poziom i po krzyku :) Są leki na rózne depresje i inne psychiczne schorzenia a to te troche taki rodzaj niedyspozycji psychicznej ;)
        • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 31.12.11, 11:25
          Swiat bez uczuć byłby taki....nieciekawy, nudny. A tak, emocje z zauroczenia buzują w nas;-)
          I tak sobie myślę, że to miło wiedzieć, że się komuś baaardzo podobasz (tak w moim przypadku, obiekt też uległ fascynacji moją osobą). Od razu samoocena rośnie! Uprzedzając pytania: nie do końca jasne są dla mnie nasze relacje, oboje mamy rodziny...
          Kurde, ta chemia między nami jest taaka przyjemna, ale też nie dająca żyć normalnie.
          Myślę, że w sytuacji, gdy obie strony czują "miętę", ale z jakichś przyczyn nie mogą byc razem, muszą jasno wyjaśnić swoje relacje. W szczerej rozmowie, inaczej będą się męczyć. Ja zamierzam to zrobić przy najbliższej okazji.
          • greedex5 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 31.12.11, 13:10
            > Myślę, że w sytuacji, gdy obie strony czują "miętę", ale z jakichś przyczyn nie
            > mogą byc razem, muszą jasno wyjaśnić swoje relacje. W szczerej rozmowie, inacz
            > ej będą się męczyć. Ja zamierzam to zrobić przy najbliższej okazji.
            Myślę że to cholernie trudne i wymaga dużej odwagi, ale dojrzali ludzie tak właśnie robią. Chyba taka rozmowa nie może nic pogorszyć. Trzymam kciuki :)
            • wodazdrowiadoda Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 02.01.12, 15:22
              Też tak myślę, może być trudno, ale skoro jesteśmy dorośli chyba nie da się inaczej. Tym bardziej, że drugą stronę też zauroczenie dopadło. Lepiej to wyjaśnić, niż kisić się w domysłach, przypuszczeniach. Szkoda czasu na czekanie. Za długo to trwa, już dłuzej nie zniosę takiej huśtawki. Myślałam wcześniej, że się odetnę i bez słowa przejdę na kontakty tylko słuzbowe, ale teraz myslę, że lepiej to uczciwie sobie wyjaśnić.
              Greedex5: dzięki za trzymanie kciuków!
          • ellvenpath Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 01.01.12, 19:15
            I tak sobie myślę, że to miło wiedzieć, że się komuś baaardzo podobasz (tak w m
            > oim przypadku, obiekt też uległ fascynacji moją osobą). Od razu samoocena rośni
            > e! Uprzedzając pytania: nie do końca jasne są dla mnie nasze relacje, oboje mam
            > y rodziny...

            Dokładnie:)
            U mnie też tak jest. Pisałam o tym w wątku na Kobiecie, wklejam link dla ciekawych, żeby sie nie rozpisywać

            Ja podjęłam decyzje o rozstaniu czy tez separacji, żeby właśnie odpowiedzieć sobie samej na parę pytań, bo jak sie pojawiło zauroczenie to po pierwsze z jakiegoś powodu, a po drugie wywlekło jak gdyby różne rzeczy, które mi nie odpowiadały w związku ale je dusiłam. A żeby nie oszukiwać mojego przyjaciela, nie męczyć się z tym zauroczeniem postanowiłam się rozstać, przemyśleć, poukładać. Wyjaśnić sobie i przed sobą wiele z moich problemów, wątpliwości, znaleźć odpowiedzi na pytania, m. in. na te, które ktoś tam na początku wyliczył w punktach. Jak już to wszystko samej sobie wyjaśnię, znajdę odpowiedzi wtedy zrobię tak lub tak. Albo wrócimy do siebie, albo będę z tym "zauroczycielem", który coś z tym zrobi w międzyczasie, skoro będę sama, albo zostanę sama, albo.....
            Dla mnie takie rozwiązanie było najlepsze, nie najłatwiejsze, bo trudne było i boli jak diabli(każde rozstanie nawet rozsądne, jest do bani), ale uczciwsze dla mnie, dla nich również. Uprzedzając pytania: Mój "zauroczyciel" jest w tzw. związku sponsorowanym czy jak to zwą, utrzymuje studentkę, jest po rozwodzie. Z Jego strony więc komplikacje są jakby mniejsze niż z mojej, choć ja również po rozwodzie byłam w wolnym związku, no ale to zawsze jakiś poważniejszy związek. Oboje jesteśmy sobą zauroczeni. I żadne sobie z tym nie radziło. To rodziło taka ambiwalencje uczuć:od flirtu, zachwytu do złości, obrażania się. Z jednej strony przyciąganie, a zaraz odpychanie. I pomimo szarpaniny, sprzeczności uczuć nie potrafimy zerwać tej znajomości. Bo...ja mam kogoś, i wiem, ze On również, nieważne w jakiej formie, więc mnie to hamuje i blokuje. On również ma świadomość, że kogoś ma, ktokolwiek to jest, a On należy do tych staroświeckich porządnych:) i że ja kogoś mam, a do tego ma jeszcze problem natury nie wiem moralnej czy jak, bo był moim lekarzem, tak sie poznaliśmy.
            Więc jak jeden element tej układanki uległ zmianie, to znaczy ja teraz jestem wolna, zobaczymy co sie z tego teraz ułoży, ale najważniejsze, ze ja muszę sobie sama poukładać w głowie wszystko.
            I pomógł mi ten watek, bo tez sie z tym męczyłam, że może jestem zła, że sie zauroczyłam i do tego z wzajemnością, a tak jakby lżej, ze inni tez tak mają.
            • greedex5 ciekawe opracowanie tematu 02.01.12, 12:36
              Takie coś na gazeta zdrowie umieścili. Często takie "artykuły" sa marnej jakości ale ten niczego sobie. zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/56,105806,10891783,Etapy_milosci__od_zakochania_do_rozpadu.html
              Słowo klucz to zwłaszcza "dramatyczny przebieg" :) I artykuł wyjaśnia dlaczego są też perturbacje bo ludzie na wstępnym etapie zauroczenia ani się nie znają, ani sobie nie ufają, ani nie są gotowi do odpowiedzialności, a jeśli w grę wchodzą dodatkowe osoby, sprawa się jeszcze komplikuje. W każdym razie nic dziwnego, że wiele osób sobie emocjonalnie nie radzi z taką sytuacją.....
              >bo jak sie pojawiło zauroczenie to po pierwsze z jakie
              > goś powodu
              Eh niestety bez powodu też może, mimo że od własnego partnera nic więcej nie można by chcieć, a alternatywna sympatia na partnera dla nas się raczej nie nadaje. Tak jak Rybka ma w profilu - wypadek, niczym upadek ze schodów.
    • sanna.i Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 01.01.12, 22:36
      Jakiejkolwiek decyzji nie podejmiesz - czy rzucisz się w to, czy nie, NIE KRZYWDŹ swojej żony. A krzywdzisz ją strasznie, od lat. Oszukujesz ją już tyle czasu, zabierasz jej kolejne lata, które mogła sobie już ułozyć z kimś, kto by ją kochał. Użalasz się nad sobą, a tak naprawdę pokrzywdzona jest twoja żona właśnie. Powiedz jej. Niech ona zadecyduje. Może nie spieprzysz jej w ten sposób kolejnych lat. Choć ten raz zachowaj się jak facet, moze wtedy przestaniesz się czuć jak szmata.
      • stella.tecza Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 09.01.12, 12:38
        Nigdy w życiu nie mów żonie!!!

        To mogiła grób śmierć
        • sanna.i Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 14.01.12, 19:52
          Mogiła dla kogo? Dla niej to może być początek lepszego życia.
          Chciałabyś być na miejscu jego żony?
          Ludzie, no kuźwa, warto czasem być uczciwym człowiekiem, a nie piep...nym kutasem.
    • jeriomina Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 01.01.12, 22:45
      Obrzydzić sobie obiekt zauroczenia.
    • int1 Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 06.01.12, 23:30
      Terapia małzeńska? Jestem w podobnej sytuacji... jestesmy tchorzami nie potrafiąc podjąć decyzji...
      I jest nas wielu
      • stella.tecza Re: Jak poradzić sobie z zauroczeniem 09.01.12, 12:42
        Ludzie jak normalne, te zauroczenia to norma! te niby zauroczenia to albo pożądanie albo miłość albo jedno i drugie :-))) Taki jest człowiek i już! Nie istnieje miłość do śmierci ani nawet miłosć przez 25 lat! To iluzja! Po co się dołować? Najlepiej żyć według swoich zasad, jak już masz żonę czy męża to zadecyduj czy skoro masz takich zauroczeń kilkanaście to nie lepiej byłoby się rozwieść i żyć samej/samemu. Albo otwarty związek.
    • like_a od 3 lat mam taki sam stan 11.01.12, 19:12
      To trwa 3 lata. Przez 2 lata były to TYLKO spojrzenia , wyszukiwanie z utęsknieniem wzroku, wpatrywanie się w siebie w taki sposób, że wiedzieliśmy oboje o co chodzi.... Z uwagi na fakt, że oboje posiadamy zobowiązania rodzinne nikt przez ten czas nie zrobił kroku by się poznać chociaż spotykaliśmy się bardzo często i czuliśmy to oboje (jak się okazało później). Po tych 2 latach uznałam, że trzeba z tym skończyć i roku zrobiłam sobie od niego "odwyk" unikając spotkań. Trochę pomogło... Gdy myślałam, że już całkowicie mi przeszło - to właśnie ja wykonałam do niego telefon pytając o sprawy służbowe. Poznaliśmy się oficjalnie. Bardzo mi pomógł angażując wszystkie swoje znajomości, chociaż oczekiwałam tylko porady... Kilka razy spotkaliśmy się na gruncie służbowym- okazał się świetnym człowiekiem- zabawnym, inteligentnym i znowu na moje własne życzenie wróciło to uczucie, o którym myślałam, że wygasło. Wiem, że nie zmianimy naszych relacji z koleżeńskich. Ale miło mi (próżna kobieta ze mnie ), że wiem, że jest Ktoś kto o mnie myśli.
      Przypuszczam, że jedyny sposób by wyleczyć się z takich relacji jest.... zauroczenie kimś innym- tak jak to już Ktoś wcześniej powiedział... Życzę sobie tego by tym Kimś innym był mój mąż- wtedy nie byłoby to takie skomplikowane....
      • wodazdrowiadoda Re: od 3 lat mam taki sam stan 13.01.12, 09:55
        Ale nas jest wielu...ja też czasem funduję sobie taki "odwyk", pomaga do następnego spotkania czy usłyszenia. W ogóle, dziwnie zachowują się ludzie w takich relacjach. Mój "obiekt" też mnie unika, nie wiem, czy olewa czy też jest na "odwyku". Staram się o nim nie myśleć, a i tak myślę. Wiem, że gdy się spotkamy to wszystko wróci. Wkurza mnie, że nie potrafimy być wobec siebie szczerzy i wywalić prosto z mostu co czujemy. Domyślamy się i analizujemy, nie wiemy nic na 100%. Na pewno idealizujemy nasze obiekty, staram to sobie wbić do głowy, ze on nie jest taki doskonały.
        Fajnie byłoby spotkac sie i pogadać z innymi nieszczęśliwie zauroczonymi, co myślicie? Może założymy klub i będziemy się spotykać i wymieniać doświadczeniami?

        • like_a Re: od 3 lat mam taki sam stan 13.01.12, 17:09
          u mnie podobnie- też mnie unika- mam wrażenie, że w tej relacji że robimy jeden krok do przodu dwa w tył. Może to i lepiej.... ale boli trochę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka