empeka
10.11.03, 23:42
Poczucie fruwania jak motyl zamienia się w pełzanie jak wyliniały
wąż.
Zero zadowolenia z życia.
Wrażenie totalnej klęski.
A najgorsze jest to, że im wyżej się latało, tym niżej się spadło.
Dno dna.
Wtedy zaczynamy się znów intensywnie leczyć (i zdarza się
realizować samobójstwa).
Coś za coś.
Marta