nie wiem co mi sie stalo, bo w zyciu nie mialam skurczu lydki a nad ranem
dojechalo mnie tak, ze az popuscilam siku. sorry za dosadnosc ale nie moglam
tego bolu opanowac. normalnie wylam. moj nie wiedzial co robic, zaczal mi to
rozmasowywac, pchac palce do gory (podobno tak trzeba) ale to i tak trwalo z
minute. koszmar. nie wiem czy to kwestia nadmiaru kawy czy czego, wiem, ze nie
powinnam pytac na tym forum, ale moze ktoras z Was miala kiedys skurcze i
doradzi czy powinnam teraz cos pozazywac, zeby mi sie wiecej tak nie podzialo?
uzupelnic to cos czego mi brakuje w organizmie co powoduje takie akcje.
teraz mam taki zakwas w tej lydce, ze ledwo na niej staje.
napiszcie mi cos, prosze