karodzaj 14.01.04, 08:19 Hej, mówiąc, że lubię i czytam np. Marqueza często spotykam sie z opinią, że to jest snobizm! czy dla was fakt, że ktoś zachywca się np. Proustem, czy Falubertem to jest to dla was poza? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ydorius Re: snobizmy 14.01.04, 11:53 wszystko zależy od kontekstu. Jeśli mówisz: "no, w stu latach samotności Marquez pokazał się od zupełnie innej, moim zdaniem, strony niż w miłości w czasach zarazy, bardziej, rzekłbym, kronikarskiej - nawet jeśli jest to kronika nieistniejącego świata - niż od strony obrońcy człowieczeństwa. Z drugiej strony jestem pełen podziwu dla jego drogi twórczej, wystarczy wspomnieć wczesne opowiadania, jak oczy pomarańczowego psa na przykład, by zobaczyć, jak z naturalizmu można wyewoluować w stronę humanistycznego realizmu" to zapewne jesteś pozerem :-) Bo nie ma w powyższym bełkocie zbyt wiele Ciebie. Jeśli potrafisz przedstawić to, co Marquez dał Tobie, co zbudował, co zostawił i czym po dziś dzień się zachwycasz, to masz niewielkie szanse na popadnięcie w pozerstwo. Tak mi się wydaje. m, .y. ---------------------------------- What is home without Plumtree's Potted Meat? Incomplete. Odpowiedz Link Zgłoś
panchovilla Re: snobizmy 14.01.04, 15:47 dawno się tak nie uśmiałem, he, he, he. mówiąc że czytasz, stajesz się karolinko hipersnobasem. stań przed lustrem i zrób sobie proste ćwiczenie. popatrz sobie głęboko w oczy i powiedz najmądrzej jak potrafisz: "Ja czytam ksiązki" Co do tego ma Marker czy inny Pisak? p.v. Odpowiedz Link Zgłoś
yagnieszka Re: snobizmy 14.01.04, 20:32 Tak mowia ci, ktorym sie nie chce przeczytac i szukaja sami dla siebie usprawiedliwienia - latwiej jest powiedziec, ze czytajacy Prousta jest snobem niz ze samemu jest sie leniem intelektualnym. Prosta sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
emka_1 Re: snobizmy 14.01.04, 20:41 jakże wzrusza ta potrzeba generalizacji:) yagnieszko, można również przeczytać prousta, nie tylko 'czytać'. można też przeczytawszy nie zachwycić się:))) chyba nie ma obowiązku zachwycania się? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdanka Re: snobizmy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 21:59 Prousta nie trzeba czytać .Od dziś obowiązuje nowy nakaz:"NALEŻY ZACHWYCAĆ SIĘ LITERATURĄ IBEROAMERYKAŃSKĄ". A nieh no mi się ktoś nie zachwyca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdanka Niech,niech - wiem jak się to "niech" pisze.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 22:23 No i oczywiście jestem snobem.Ale gigasnobem.Zielony goździk w butonierce,koniak ze zdegenerowanych winogron Radży Timoru przed snem,bojaźń i drżenie ,gdy myślę ,że czas już wytrzeźwieć oraz świat jako moja wola i wyobrażenie,kiedy kogoś ochrzniam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czapski Re: snobizmy IP: *.utp.pl 16.01.04, 11:15 a ja myslalem ze chodzi o realizm magiczny, a nie literature iberoamerykanska w całosci. Widze ze kolezanka nie wyciaga lekcji, choc tak sie zarzekala... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdanka Re: snobizmy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.04, 13:22 Nie wyciągnęła .Od dziś wyrzuci wszystkich Austryjaków,Frazcuzów ,Anglików i tylko Jose,albo Carlos.A dzieciak powinien mieć na imię Jose Carlos Kowalski [ na szczęscie nie mój dzieciak} Odpowiedz Link Zgłoś
yagnieszka Re: snobizmy 14.01.04, 23:07 emka_1 napisała: > jakże wzrusza ta potrzeba generalizacji:) > yagnieszko, można również przeczytać prousta, nie tylko 'czytać'. można też > przeczytawszy nie zachwycić się:))) > chyba nie ma obowiązku zachwycania się? Obowiazek to kazdy z nas w zyciu jeden - umrzec. Reszta to kwestia wyboru. Rowniez tego jak sie spedza wolny czas. Jesli ktos lubi czytac, to czyta - Prousta rowniez. I fajnie. Caly problem w tym, ze swiat jest pelen ludzi, ktorzy nie czytaja ale maja poczucie, ze czytac powinni. Lub, ze przynajmniej powinni byli przeczytac raz w zyciu chocby i tego Prousta. Zeby sie wiec czuc lepiej, a nie nazwac rzeczy po imieniu, stosuja najlepszy sposob zaciemniania sprawy czyli rzucaja dumne "ty, snobie" do kogos tam przlapanego na lekturze lub po lekturze nawet i tego nieszczesnego Prousta. Generalizuje? Alez nie, dziele sie spostrzezeniami. Bowiem gdy poskrobac i popytac tych oskarzajacych innych o snobizm to sie okazuje, ze to, co zbywaja zarzutem "snobizmu" u innych, sami znaja albo wylacznie pobieznie, albo wcale. Jakos trudno dac przyklad znawcy dziel Prousta zarzucajacemu snobizm z powodu czytania tychze jakiemukolwiek milosnikowi literatury. To tylko ci, ktorym sie zwyczajnie nie chce przebrnac przez cos tam, maja zawsze na podoredziu etykietke "snoba" gotowa do przyklejenia tym, ktorzy brna lub przebrneli. A tak naprawde to coz zlego w byciu posadzonym o snobizm intelektualny? Toc to najszlachetniejszy ze snobizmow jaki sie moze czlowiekowi przytrafic zaraz obok snobowania sie na dobroczynce dla biednych i ucisnionych. Ide sie troche "posnobowac" na czytanie "poniewieranego" w innym watku wielkiego Gabriela, a co mi tam - sypie snieg - najlepsze, co mozna zrobic to snobowac sie na potege i do tego ze szklaneczka nowo-zelandzkiego wina - snobizm na calego ;o) Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: snobizmy 14.01.04, 23:20 yagnieszka napisała: > Obowiazek to kazdy z nas w zyciu jeden - umrzec. to nie jest obowiązek, tylko konieczność > Caly problem w tym, ze swiat jest pelen ludzi, ktorzy nie czytaja ale maja poczucie, ze czytac powinni. Lub, ze przynajmniej powinni byli przeczytac raz w zyciu chocby i tego Prousta. wprawdzie generalizacja jak cholera, ale jakże słodka :) > Bowiem gdy poskrobac i popytac tych oskarzajacych innych o snobizm to sie okazuje, ze to, co zbywaja zarzutem "snobizmu" u innych, sami znaja albo wylacznie pobieznie, albo wcale. snobizm nie polega na tym, że się komuś 'zarzuca' lekturę prousta czy joycea. snobizm polega na tym, że snob na prawo i lewo informuje otoczenie, że ON czyta iksa czy igreka. innymi słowy, przechwala się swą domniemaną wyższością intelektualną, a że zwykle czyni to w pretensjonalny sposób otoczenie ma go dosyć. ludzi, którzy ciekawie i do sensu mówią o ksiązkach, letnim linieniu susłów czy urokach orczyków w sprężarkach można na ogół słuchać bez większego wysiłku, bo szczerze porywa ich temat. to obłudę trudno wytrzymać, a do tego sprowadza się snobizm. Odpowiedz Link Zgłoś
yagnieszka Re: snobizmy 14.01.04, 23:41 jottka napisała: > ludzi, którzy ciekawie i do sensu mówią o ksiązkach, letnim linieniu susłów czy urokach orczyków w sprężarkach można na ogół słuchać bez większego wysiłku, bo > szczerze porywa ich temat. to obłudę trudno wytrzymać, a do tego sprowadza się > snobizm. > I naprawde mowisz komus, kto jest z siebie strasznie dumny, ze cos tam przeczytal, nauczyl sie czy zobaczyl, ze jest "snobem" dokladnie dlatego, ze nie umie Cie porwac(!!!) opowiadajac o tym? Eh, nie przesadzajmy - "skromnosc to skarb dziewczecia" ale czy to znaczy, ze jak sie nie ma daru dzielenia z innymi swoja porywajaca(!!!!) wiedza o linieniu suslow to nalezy milczec taktownie, bo a nuz ktos uzna, ze sie obludnie przechwalamy przed reszta swiata i zarobimy na stempelek "snob", a moze raczej "SBOB!"? Nawet jezeli zalozymy, ze ludzie czytaja cos wylacznie z powodu mody czy zaslyszanej opinii a nie z wewnetrzenj potrzeby czytania o tych suslach czy innych dziobakach, to komu sadzic na ile pozyskana poprzez czytanie wiedza to tylko "snobistyczne przechwalki" a nie zwyczajne, przyjemne samozadowolenie dzielone z reszta swiata? Gdy ktos komus zarzuca bycie "snobem" zawsze sie zastanawiam, czego ten zarzucajacy sam nie wie czy nie zrobil, ze tak szybciorkiem probuje zdyskredytowac swojego adwersarza. No to wracam do winka ;D Odpowiedz Link Zgłoś
jottka może 14.01.04, 23:46 przeczytaj raz jeszcze mój post, jak już odstawisz to wino - ogólnie łatwiej się dyskutuje, gdy rozumiemy, o co idzie rozmówcy Odpowiedz Link Zgłoś
emka_1 Re: snobizmy 14.01.04, 23:42 jeszcze raz, p-o-w-o-l-i :))) byłaś uprzejma uogólniać stwierdziwszy, że mamy wybór pomiędzy z uroczymi snobami, albo leniwcami intelektualnymi, mającymi za złe czytanie czegokolwiek. jak by nie spojrzeć to generalizowanie:) co złego w snobizmie, nawet szlachetnym i intelektualnym? no snobizm właśnie:) przy okazji nie myl miłosierdzia z litością. Odpowiedz Link Zgłoś
yagnieszka Re: snobizmy 15.01.04, 15:16 emka_1 napisała: > przy okazji nie myl miłosierdzia z litością. Bo co? Bo jak pomyle to czeka mnie sad kapturowy albo przesluchania 3 stopnia? ;D Nie wiem jak Tobie, ale mnie przyszlo nie raz korzystac z jedzenia, ubrania i dachu nad glowa ofiarowywanych mmnie i mojemu dziecku pod haslem "pomoc dla biednych". I zapewniam Cie najszczerzej, ze zawsze bylo i do tej pory jest mi obojetne, czy dajacy kierowal sie milosierdziem, litoscia czy checia publicznego zademonstrowania swojej dobroczynnosci. Ja - odbiorca, jestem i zawsze bede bardzo gleboko wdzieczna za wszystko, co otrzymalam niezalenie od pobudek kierujacych dajacymi. Na gimnastyki intelektualne typu "czy to jeszcze milosierdzie, a moze to juz litosc" moga sobie pozwolic ci, ktorzy od odruchow czyjegos serca i portfela nie sa uzaleznieni z powodu beznadziejnej sytuacji zyciowej. W moim kraju mowi sie "beggers can't be chosers". Teraz, kiedy jestem w pozycji dajacego tez sie przeciez nie zastanawiam, co naprawde mna kieruje, gdy dziele sie czym moge - litosc? milosierdzie? porzadkowanie szafy? wyrzuty sumienia? poczucie wdziecznosci za przeszlosc? chec pokazania sie od lepszej strony? lagodnosc serca? liczenie na odpisy podatkowe? Cokolwiek mna nie kieruje, potrzebujacy maja z tego korzysc i to jest naprawde najwazniejsze. A wracajac do snobizmu - bardzo bym chciala widziec mlodych ludzi snobujacych sie na intelektualistow, czytajacych ksiazki, odwiedzajacych muzea, fascynujacych sie teatrem czy filmem. Uwazam, ze nawet jesli wielokrotnie jest to robione wylacznie na pokaz czy na wyrost, jest to duzo zdrowsze niz "tumiwisizm" czy wszeocharganiajacy materializm. Poza tym to wlasnie dzieki "snobom" wielu artystow moze w ogole egzystowac, bo ktos jednak kupi ich ksiazki, obrazy czy bilety do kina ich filmy. Niech wiec zyje snobizm intelektualny!!! ;D Odpowiedz Link Zgłoś
emka_1 wybacz, 15.01.04, 18:31 i myl znaczenia jeśli znajdujesz w tym przyjemność, nie zastanawiaj się, jeśli nie widzisz potrzeby, snobuj się na snobizm intelektualny. Odpowiedz Link Zgłoś
yagnieszka Alez wybaczam bez urazy, mam dobre serduszko :o) 15.01.04, 19:35 "wybacz i myl znaczenia jeśli znajdujesz w tym przyjemność, nie zastanawiaj się, jeśli nie widzisz potrzeby, snobuj się na snobizm intelektualny." - napisala z chlodna wyzszoscia Emka_1, ktorej klase i szlachetnosc wyczuwalo sie w kazdym stuku palca po klawiaturze. Poszla sie zastanawiac by nie mylic znaczen i by nigdy, przenigdy nie popasc w snobizm intelektualny. Howk! ;D Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: snobizmy 15.01.04, 19:43 Wiesz co, zeby ludzie snobowali sie na przeczytane ksiazki, to swiat bylby tylko lepszy... Jelsi ktos przeczyta cos ze snobizmu nawet, to cos mu w glowie z tej ksiazki zostanie, a o to chyba chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
panchovilla lepszy świat 16.01.04, 10:22 kiedy wymyślono pierwszą książkę? na pewno dawno temu i co, świat stał się dziei temu lepszy? po co czytać cokolwiek dla samego czytania? weź nóż i żyły sobie otwórz, a świat stanie się lepszy. ksiązkowym skrytosnobom mówimy nie! pancho Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: lepszy świat 16.01.04, 16:15 Moze wlasnie dlatego nie stal sie lepszy, ze ludzie zajmuja sie czyms jeszcze oprocz czytania :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Czytanie i lepszy świat... 17.01.04, 00:17 staua napisała: > Moze wlasnie dlatego nie stal sie lepszy, ze ludzie zajmuja sie czyms jeszcze > oprocz czytania :-)) Nawet więcej - czytanie stanowi margines ludzkich zajęć. Z czysto praktycznego powodu: bardzo trudno na przykład w kogoś trafić z karabinu, jednocześnie czytając książkę! Dlatego jak sądzę, czytelnictwo nie cieszy się taką popularnością jak strzelectwo..... Odpowiedz Link Zgłoś
panchovilla zgubny wpływ czytania 05.02.04, 12:23 no nie wiem, sam widziałem jak kobieta czytająca w tramwaju upadła i uderzyła się w głowę, kiedy motorniczy gwałtownie zahamował. gdyby trzymała się porąeczy, nic by się jej nie stało, ale ponieważ ręce miała zajęte trzymaniem jakiejś ksiązki runęła jak długa... p.v. a gdyby na jej drodze stała jakaś matka z dzieckiem, albo staruszek o lasce? nieszczęście gotowe. tak przynajmniej innym nie zaszkodziła. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Snobizm negatywny. 17.01.04, 00:24 Oprócz snobizmu pozytywnego: "ja to bez esejów Susan Sontag żyć bym nie mógł!", istnieje również snobizm negatywny, polegający na publicznym podkreślaniu czego się nie czyta, i jakich autorów się nie lubi. No bo nie wypada wyrafinowanemu intelektualiście lub wyszczekanej sawantce spędzać popołudnia na kanapie z kryminałem lub innym halekinem w ręku.... Sam się zastanawiam na przykład, czy ja Gretkowskiej nie lubię, bo nie lubię, czy nie lubię bo sądzę, że nie powinieniem jej lubić. Od tego zastanawiania zaraz dostaje migreny i się muszę kurować rozmaitymi miksturami ożywczymi. To następnego dnia głowa jeszcze bardziej mnie boli, i pić się chce... Jak widac - snobizm szkodzi. CND. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdanka Re: Snobizm negatywny. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 00:26 Dwa wieczory autorskie z Gretkowską w rolach głównych dają odpowiedź .Należy ją snobistycznie "olewać". Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Re: Snobizm negatywny. 17.01.04, 00:40 Gość portalu: Zdanka napisał(a): > Dwa wieczory autorskie z Gretkowską w rolach głównych dają odpowiedź Rzeczywiście było tak strasznie? Ja tylko raz słuchałem jej w radiowej Trójce: dzwoniły rozentuzjazmowane wielbicielki, a Manuela dawała popisy erudycji i krasomówstwa. Az sam się zawstydziłęm, chociaż to nie ja gadalem te głupstwa. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
panchovilla Re: Snobizm negatywny. 19.01.04, 11:14 należy ci się pochwała, doktorku, za wkład w tropienie różnych przejawów snobizmu, (a czasami napadają mnie myśli, że jestem sierotą!), teraz niech drżą wszystkie intelektualasy! pzdr pancho Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Snobizm na "literackiego chuligana" 21.01.04, 00:29 Przypomniał mi się pewien rodzaj snobizmu, popularny za moich studenckich czasów (lata 70-te). Polega on na publicznym demonstrowaniu swego znudzenia literaturą, oraz dawaniu do zrozumienia, że nasze osobiste przejścia i przemyślenia przewyższają wszystko to, co dotychczas jacyś jajogłowcy naskrobali. Bo co oni wiedzą o prawdziwym życiu... Poza dosyć skuteczna w tamtych czasach, zwłaszcza w połączeniu z błędnym wzrokiem, nadużywaniem alkoholu i papierosów, używaniem przekleństw oraz przechodzeniem w dyskusji do rękoczynów. Pozwala uniknąć czytania czegokolwiek oraz mycia się. Miałem takiego kolegę: cierpiał za milijony, a wraz z nim i otoczenie, bo systematycznie je zanieczyszczał (słaby żołądek..). Mimo to dziewczyny okropnie go kochały! Wada zasadnicza - w towarzystwie może brylować tylko jeden taki Himilsbach z odzysku. Jak jest dwóch, to zaczyna się rywalizacja kto jest większym twardzielem: zawody w Piciu Wódki Szklankami Na Czas, zabawy zapałkami i takie inne niebezpieczne rozrywki.. Ciekawi mnie, czy taki egzemplarze jeszcze egzystują, czy moda na literackiego chuligana minęła bezpowrotnie? KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
panchovilla Re: Snobizm na "literackiego chuligana" 21.01.04, 09:46 Niestety takie mody dawno już minęły, czy też jak to się dzisiaj mówi są passe. Dzisiaj trzeba czytać, czytać, czytać, wszystko jedno co i gdzie, nie ważne że jesteś skończonym durniem, ważne, że przecież coiś czytasz i możesz z tym do ludzi wyjść. Jak nie czytasz to jesteś trendowaty, nawet jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia, nikt nie będzie cię słuchał. Takim jak ja pozostaje podporządkować się owczemu pędowi, albo "poza małpy". Czy doktorek odwiedza czasami ogród zoologiczny? p.v. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdanka Snobizm na lekko naćpanego dekadenta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.04, 11:16 No ,panchovilla jak zawsze naskrobał,że moda minęła,ale może to tylko u panchovilli minęła,bo w kręgach Zdanki tylko się trochę zmieniła.I wygląda tak: Pan/Pani kupują sobie czarny sweter i czarne glany,bo nikt jeszcze dekadenta w różowym nie widział...W ogóle cała reszta jest dowolnością ,ale muszą być czarnymi osobnikami.Następnie kupują jedyną w życiu porządną whisky,bo chodzi o butelkę.Potem piją z niej bimber pędzony na melinie Zenka,ale ważne ,że butelka firmowa i że się z nią nie rozstają ,więc wydaje im się ,że klimat Bukowskiego wyczuty.Następnie udają się na pierwszy z brzegu wieczór autorski,gdzie z dosadną ilością przekleństw robią awanturę autorowi i publiczności.Generalnie chodzi o to,żeby każdy wieczór autorski,zamienił się w ich wieczór autorski lub "mordopranie" i żeby wszędzie mieć markę:O Boże!On/Ona jeszcze nie w psychiatryku???Kanon lektur jest stały:traktaty o narkotykach,Crowley,Witkacy,Genet.Jak ktoś dłużej trzeźwy bywał to nawet 1 tom Schopenhauera ujdzie.I kiedy nawinie się w towarzystwie osobnik ,co to innych czyta ,zostaje potraktowany szyderczo i wywalony na zbity pysk.Osobnicy wyrażają ogolnie swoje znudzenie i zniechęcenie do życia tekstami typu: "Za mówienie do mnie ,grozi 5 lat w zawieszeniu, za jedno dotknięcie,odcięcie rąk za patrzenie na mnie, ciemna cela w więzieniu, a myslenie o mnie to śmiertelny błąd" Jeśli palenie,to raczej święte ziele,w modzie również wciągnięcie "białej wróżki" na desce klozetowej,a potem sprzedanie tego w opowieści typu:"Ale miałem zjazd na złym tripie,wydawało mi się ,że mnie zakopują żywcem,a to cieć odgarniał śnieg na ulicy ".W modzie kilka epizodów homoseksualnych i stały stolik w meliniarskiej knajpie.Mało czynów autodestrukcyjnych,a jeśli to tylko i wyłącznie pokazówki.Częste zabawy typu ,kto kogo ironicznie poniży w "środowisku".Samobójstwa niezwykle rzadko,podobnie jak ludzie chcący zbawiać świat. {przełom 1999/2000} Odpowiedz Link Zgłoś
raymond.new Re: Snobizm na lekko naćpanego dekadenta 21.01.04, 11:59 Obserwuję, że snobizm antyintelektualny z reguły dotyka albo skończonych intelektualistów, albo tych, którzy intelektualistami nigdy się nie staną, ale w głębi ducha by chcieli. Pierwszych jest dziś już niewielu (ja się do nich nie zaliczam). Drudzy to kategoria szeroka: kretyni z dobrych domów, lenie, pijacy, narkomani, erotomani, hazardziści, telamani itd. W sumie humaniści często miewają podejrzane skłonności ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
yagnieszka Re: Snobizm na bardzo zajetego czlowieka 21.01.04, 17:26 Mam bardzo ograniczone kontakty z Polakami z Polski (rodzina umarla, znajomych garstka) ale u wiekszosc dostrzegam syndrom "zaganiania w sprawach waznych albo jeszcze wazniejszych". Wiekszosc daje mi niedwuznacznie do zrozumienia, ze na kino, teatr, posiedzenie z ksiazka czy inna rozrywke dla ducha badz ciala nie maja czasu, bo... ratuja swiat, ratuja Polske, ratuja ludzkie zycie, ratuja tonacy okret, no ogolnie rzecz biorac - sa niezastapieni tam, gdzie sa albo powinni byc a sa spoznieni. Ale jednoczesnie widze na zdjeciach - mieli czas ubrac sie super- modnie, czytam miedzy wierszami e-mailu - mieli czas zapoznac sie (nie mam pojecia na ile doglebnie) z najnowszymi premierami, wydawnictwami, mieli czas na ploteczki z taka czy inna osobistoscia (kultury, polityki, biznesu - do wyboru, do koloru). Taki "intelektualizm mimowoli", "intelektualizm w przelocie" zeby nikt, Boze bron, nie pomyslal, ze MAJA CZAS na siedzenie w kinie, w fotelu z ksiazka, przy herbacie z pania Klaudia albo inna Irmina (te imiona tez teraz jakies nie z mojej ulicy). No i sama nie wiem - maja ten czas, czy go nie maja? Ratuja, czy czytaja? Pedza przez zycie, czy szukaja prawdy? Snoby ci Oni, czy ofiary CZASU? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Ptaki pędzaki 22.01.04, 00:15 yagnieszka napisała: > Mam bardzo ograniczone kontakty z Polakami z Polski (rodzina umarla, znajomych > garstka) ale u wiekszosc dostrzegam syndrom "zaganiania w sprawach waznych albo > > jeszcze wazniejszych". Wiekszosc daje mi niedwuznacznie do zrozumienia, ze na > kino, teatr, posiedzenie z ksiazka czy inna rozrywke dla ducha badz ciala nie > maja czasu, bo... ratuja swiat, ratuja Polske, ratuja ludzkie zycie, ratuja > tonacy okret, no ogolnie rzecz biorac - sa niezastapieni tam, gdzie sa albo > powinni byc a sa spoznieni. Ale jednoczesnie widze na zdjeciach - mieli czas > ubrac sie super- modnie, czytam miedzy wierszami e-mailu - mieli czas zapoznac > sie (nie mam pojecia na ile doglebnie) z najnowszymi premierami, wydawnictwami, > > mieli czas na ploteczki z taka czy inna osobistoscia (kultury, polityki, > biznesu - do wyboru, do koloru). > Taki "intelektualizm mimowoli", "intelektualizm w przelocie" zeby nikt, Boze > bron, nie pomyslal, ze MAJA CZAS na siedzenie w kinie, w fotelu z ksiazka, przy > > herbacie z pania Klaudia albo inna Irmina (te imiona tez teraz jakies nie z > mojej ulicy). No i sama nie wiem - maja ten czas, czy go nie maja? Ratuja, czy > czytaja? Pedza przez zycie, czy szukaja prawdy? > Snoby ci Oni, czy ofiary CZASU? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Ptaki pędzaki, czyli życie w biegu...II 22.01.04, 00:30 No i proszę - miało byc o snobizmach rozmaitych, a tu Fundamentalne Pytania się nasuwają. Często się nad tym zastanawiam, bo bardzo życia w biegu nie lubię. Nawet myślę, że mi szkodzi... Niestety, nie jestem z domu Rockefeller i muszę na chleb codzienny i Tanią Whisky osobiście zarabiać, co zajmuje mi większośc czasu. A wolałbym go przeznaczyć na rozmaite kształcące zajęcia niepotrzebne: siedzenie w barze nad piwkiem i patrzenie przez okno na ulicę w deszczu, albo słuchanie Vimme Saariego jak prześlicznie mruczy lapońską pieśń pt. "Renifer", albo nieśpieszne dłubanie przy motocyklu, albo ponowne przeczytanie "Czarodziejskiej Góry" bez opuszczania dyskusji Settembriniego z Napthą, albo wyregulowanie wreszcie przerzutki w rowerze! To byłoby pięknie.... KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
yagnieszka Re: Ptaki pędzaki, czyli życie w biegu...II 22.01.04, 03:51 Jak najprzejmiej donosze, ze tez na chleb powszedni z niepowszednim serem pracuje w pocie czola rekami, oczami i glowa czasem tez. Ale nie mam blednego poczucia ratowania swiata lub bycia niezastapiona. Totez pozwalam sobie na minuty i godziny kinomaniowania, podczytywania, wylegiwania sie w wannie, lazenia po polach z psami lub bez, trzymania kogos tam za reke albo i za kolano, czemu nie? No takie moje osobiste snobowanie sie na leniucha i sybaryte ;) A kto mi zabroni? No kto? Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Ptaki pędzaki, czyli życie w biegu...II 22.01.04, 06:08 Przepraszam, ale nie myslisz ze masz nieco skrzywione spojrzenie? Sama piszesz ze masz ograniczony kontakt z Polakami w Polsce. Innymi slowy, opinie budujesz na podstawie wyrywkowych informacji. Twoja grupa jest nie jest reprezentatywna statystycznie: sklada sie z ludzi o okreslonym profilu ktorzy na dokladke chca pewnie zrobic na Tobie dobre wrazenie. Duzo pracuja, niezle im sie powodzi. Trudno jednak powiedziec czy w e-mail'ach ktore dostajesz zawarta jest prawda, czy tez chec utworzenia opinii ludzi pracujacych na sukces. Dwa ostatnie zdania Twojej wypowiedzi swiadcza o nowej, wyzszej formie snobizmu: snobowanie sie na snobizm. Dosc zabawne Odpowiedz Link Zgłoś
panchovilla kto ci broni doktorku 27.01.04, 11:42 robić tego na co masz ochotę? no bo przecież nie koledzy z pracy, ani sąsiedzi? p.v. Odpowiedz Link Zgłoś
king-kong-super-snob snobizm debilny 05.02.04, 13:28 • KING the best IP: *.tkb.net.pl Gość: ewe 03.02.2004 23:41 odpowiedz na list odpowiedz cytując Jaka jest waszym zdaniem najlepsza książka Stephena Kinga. Niedawno zainteresowałam się jego twórczosćią, mam zamiar przeczytać jego książkę (mam nadzieję, ze nie jedną) ,ale nie wiem którą wybrać bo naprawdę napisał i duużo. Piszcie • king-kong panchovilla 05.02.2004 12:29 odpowiedz na list odpowiedz cytując wszystkie książki Kinga są takie same, strachy na lachy dla grzecznych dzieci, przeczytaj byle którą i zapewniam cię, że będzie to najlepsza jego pozycja. Joyce i Proust, ci to pisali książki, stary, szkoda życia dla Kinga! p.v. Odpowiedz Link Zgłoś