Dodaj do ulubionych

Okrutne baśnie

15.02.02, 17:37
Co sadzicie na temat okrycieństwa w basniach? Czy, gdy byliscie dziecmi i
czytaliscie baśnie, cos was w nich przeraziło?
Niektore basnie np. braci Grimm albo Andersena maja takie fragmenty, ktore
nadaja sie do horrorów.Przy nich Freddie Kruger ze swoja szponiasta łapą
to "pikuś"
Np.w "Kopciuszku" macocha namawia siostry Kopciuszka, do samookaleczenia,aby
mogly wcisnąć stopy w trzewiczek. I tak: jednej każe obciąć kawałek piety
drugiej palec, brrrr. Albo bajka pt. "Jagodka",( tez Grimm) w którj książe z
rozpaczy wyskakuje z wiezy "na ciernie, ktore wykluly mu oczy". Tez makabra...
Kiedy bylam mała najbardziej przeraziła mnie baśń Andersena "Czerwone
pantofelki". O dziewczynce, ktora zalozyła czerwone trzewiki i nie mogla
przestac w nich tańczyc. tańczyła i tańczyła az wreszcie zrozpaczona poszła do
kata i poprosiła, aby obciął jej stopy siekierą...Ale ja tę baśń
przezywałam,chyba z tydzień myslałam i sie martwiłam.
Pamietacie inne straszne fragmenty bajek?
Na koniec jednak dodam,ze uwielbiam basnie i często do nich wracam, ale
niektore moim zdaniem dla dzieci sie nie nadaja...Chyba ,że ocenzurowane :)
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • fibin Re: Okrutne baśnie 15.02.02, 20:19
      Do dziś pamiętam (i chyba zawsze będę) baśn o strzydze, która buszowała po
      nocach w kościele i pożerała żywcem śmiałków, którzy próbowali ją przechytrzyć
      i wyzwolić, była to bowiem (a jakże inaczej?) zaklęta przez złą czarownice
      piękna księżniczka! W końcu znalazł się dzielny młodzieniec, który przetrwał
      noc w kościele ukrywając się pod stosem ogryzionych ludzkich kości i rano
      znaleziono go półprzytomnego obok przecudnej urody, nagiej ale już odczarowanej
      dziewczyny.
      Pamiętam wyraźnie tę zieloną, grubą książkę (były to chyba Baśnie polskie), ten
      nastrój i niesamowite przeżycia! Czytałem tę i inne baśnie wielokrotnie, ale
      zadna inna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia:) Pzdr:)
      • Gość: megi Re: Okrutne baśnie IP: *.80.radiotel.com.pl 22.09.15, 19:38
        Bardzo mi zależy żeby zdobyć tę książkę, była kiedyś w rodzinie i "wyszła", będę bardzo wdzięczna za jakiekolwiek szczegóły (autor itp).
    • hanula Re: Okrutne baśnie 16.02.02, 05:59
      Ja wychodziłam z pokoju, jak trzej muszkieterowie bili się na szpady (wersja
      rysunkowa, z pieskami), nienawidziłam kreskówki, w której psa gryzła pchła
      (ciągle to leciało w jakimś programie dla dzieci), a największą tragedią była
      dla mnie rosyjska bajka o piesku z wełny, który się na końcu spruł. Jak ja
      płakałam! I to za każdym razem, a puszczali to często... Obcinanie stóp /
      pięt / palców jakoś nie robiło na mnie aż takiego wrażenia, chociaż wierszyk
      Jachowicza o krawcu był dosyć przerażający. Chyba każde dziecko boi się czego
      innego!
    • Gość: Anna M Re: Okrutne baśnie IP: *.chello.pl 16.02.02, 12:43
      Ja pamiętam, że baśnie braci Grimm nie robiły na mnie w dzieciństwie wrażenia.
      Są rzeczy, które dla dziecka w bajce są do zaakceptowania, bo bajka jest
      nierealna... wie, że to się nie dzieje naprawdę. O ile na końcu dobrzy są
      nagrodzeni, a źli ukarani, to jest OK.
      Natomiast nienawidziłam Andersena (oprócz Królowej Śniegu), bo jego bajki nie
      trzymają sie reguł - jak np. Dziewczynka z Zapałkami. W ogóle nie cierpiałam
      wszystkiego, co sie smutno kończyło.
      • trotula Re: Okrutne baśnie 21.02.02, 01:43
        Ja najbardziej się wzruszalam Krecikiem, tym pieskiem z wełny też :-)
        A jeśli o baśnie chodzi, to okrucieństwo mnie fascynowało. Nigdy nie zapomnę,
        były takie "Baśnie czarodziejskie Madame d'Aulnoy", gdzie pewnemu złemu królowi
        weszła do gardła myszka, zaczęła mu wygryzać policzki, język, aż król się
        wykrwawił. Opis był bardzo szczegółowy, uwielbiałam tą opowieść. Jeszcze byla
        ilustracja, króla z szałem w oczach i myszką w ustach.
        A, i w wieku 4 lat, ku przerażeniu rodziny, przez jakiś czas zasypiałam
        z "Czterema muszkieterami" w objęciach, otwartymi na stronie jak mordowano
        Milady. Jak wstawałam rano, po prostu musiałam przeczytać ten fragment na dobry
        początek dnia :-)
    • ada08 Re: Okrutne baśnie 21.02.02, 07:33
      Mnie , w dziecinstwie, basnie nie przerazaly. Dopiero w ''dorosłosci'' :-)
      Byla natomiast w domu ksiazka, ktora wywarla na mnie silne wrazenie, stare
      wydanie ''Ballad i romansów'' Mickiewicza z pieknymi ilustracjami, nie pamietam
      czyjego autorstwa.
      Do dzisiaj pamietam, jakim dreszczem przejmowaly mnie slowa:

      Zbrodnia to niesłychana
      Pani zabija pana
      Zabiwszy grzebie w gaju
      Na łączce przy ruczaju
      Liliami grób zasiewa
      Zasiewając tak spiewa
      - Rośnij kwiecie wysoko
      - Jak pan leży głęboko
      - Jak pan leży głęboko
      - Tak ty rośnij wysoko
      Potem cała skrwawiona
      Męża zbójczyni żona....itd

      Moze troche pokrecilam, bo z pamieci cytuje :-)
    • Gość: Gosia Re: Okrutne baśnie IP: *.goclaw.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 13:47
      Mam w domu egzemplarz przedwojennej książki pt. "Bajarz polski". To dopiero
      horror. Toczące się głowy po ścieżkach przemawiały do królów, królewny "z
      gwiazdami po głowie i księżycem po czole" zamykane były w lochach lub
      zamieniane w ..... Co ciekawsze, mój brat uwielbiał czytać te baśnie i do dziś
      czasami je cytuje. Sądzę, że dzieci potrafią (w większości) przyjmować bajki
      nie bojąc się ich. Więcej szkody wyrządzają mamusie strasząc, że pójdziemy do
      doktora i zrobią zastrzyk, jak nie będziesz grzeczny.
      • ellivia Re: Okrutne baśnie 21.02.02, 14:44
        Gość portalu: Gosia napisał(a):

        >Sądzę, że dzieci potrafią (w większości) przyjmować bajki
        > nie bojąc się ich.

        Rezcywiście cos w tym jest, chociaz czasem znajda się fragmenty, ktore moga
        przestraszyc. Odrabywanie kawałków stóp u sióstr Kopciuszka specjalnie mnie nie
        przestraszylo.Historia o Jasiu I Malgosi i ten moment kiedy Jaś miał byc
        upieczony w piecu przez Babe jage tez nie wydal mi się straszny.
        Ale skoro niektorzy wspomnieli bajki telewizyjne, to powiem ze najbardziej
        makabryczną kreskówką jaka widzialam i ktora mnie przestraszyla byla rosyjska (
        radziecka)bajka o Doktorze Ojboli. Tam byl taki fragment,ze zajaczek biegl i
        wpadl pod tramwaj, ktory obciął mu nózki.. No makabra! Byłam zszokowana, takie
        rzeczy na dobranoc! Co prawda wszystko skonczylo sie dobrze , bo doktor Ojboli
        przyszyl zajaczkowi nózki i to w rytmie skocznej piosenki " tramwaj nózki uciął
        zajaczkowi ale doktor przyszyje je z powrotem tra lalalala", ale i tak nie moglam
        po tym spac!!!
        pozdr.
      • Gość: Kaolua Re: Okrutne baśnie IP: *.dynamic.chello.pl 14.01.19, 23:01
        Bardzo interesuje mnie ta książka ale nigdzie nie mogę jej dostać. Czy chciałaby pani może ja odsprzedać za dobrą cenę? :))
    • Gość: Agata Re: Okrutne baśnie IP: 213.17.253.* 21.02.02, 15:03
      A ja myślę, że bajki, nawet te okrutne i strasznie smutne, służą temu, aby
      czytających, a właściwie dzieci (bo dorosłych już chyba za późno) uwrażliwić i
      przygotować na pewne nieszczęścia, możliwości, po prostu na życie. Pamiętam:
      zaczytywałam się w różnego rodzaju bajkach i pamiętam, jakie były wspaniałe...
      ich klimat... ich smutek... a nawet żal. Ale chyba o to chodzi.
      Zło w baśniach, ale tylko w tych książkowych z prawdziwego zdarzenia, jest
      potrzebne jako przeciwieństwo dobra. Musi być.
      Agata
      • ellivia Re: Okrutne baśnie 21.02.02, 17:30
        Pewna sprawa w basniach zawsze mnie wnerwiała. Otóż dobre królewny zawsze miały
        jasne włosy i niebieskie oczęta. Oprocz Śniezki, ale to tylko wyjatek, ktory
        potwierdza regułę. Strasznie żałowałam,że nie jestem blondynką i miałam
        kompleks z tego powodu!
        Bajki sa rasistowskie! ;-)
        • fibin Blondynka 26.02.02, 09:49
          Dalej żałujesz, że nie jesteś blondynką? Jako blondynka byłabyś bohaterką
          niezliczonych i równie mądrych kawałów:)
          Kto powiedział, że mężczyźni wolą blondynki? I niech mówi za siebie:)
          Pzdr:)
          • ellivia Re: Blondynka 02.03.02, 18:59
            fibin napisał(a):

            > Dalej żałujesz, że nie jesteś blondynką? Jako blondynka byłabyś bohaterką
            > niezliczonych i równie mądrych kawałów:)

            Teraz nie mam problemów, bo moge ufarbowac włosy na dowolny kolor :)
            Ostatnio nawet przefarbowałam wlosy na blond, bo w takich szaro-brązowych
            wygladałam nijako. Lubię zmiany, a kawały o blondynkach mi nie przeszkadzaja
            zupełnie.
            pozdr.
            E.

    • Gość: Ginny Re: Okrutne baśnie IP: *.net.bialystok.pl 21.02.02, 19:15
      Myślę, że dzieci lubią być straszone. Coś w rodzaju katharsis. Ja nie pamietam
      jakoś swoich reakcji po baśniach, chyba nie panikowałam. Ale za to po
      obejrzeniu Parku Jurajskiego... Boże, jak ja się bałam...
      • mikolaj7 Andersen 21.02.02, 20:56
        Gość portalu: Ginny napisał(a):

        > Myślę, że dzieci lubią być straszone.

        lubia, ale sa pewne granice - balem sie jak nigdy (no jeszcze
        po 'Kongo' w kinie bardziej troche) po przeczytaniu dawno
        temu basni Andersena 'o dziweczynce, ktora podepatala
        chleb'. krotkie, sugestywne, obrzydliwe. dla mnie bylo
        przerazajace.
        • Gość: ixi Re: Andersen IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.02.02, 19:50
          Właśnie, mi się też wydaję, że dzieci mają potrzebę słuchania strasznych
          opowieści. Może to wynika z niedojrzałości psychiki, z poczucia, że tobie nic
          złego stać się nie może - to chyba temat dla psychologa. Pamiętam, że w
          dzieciństwie bardzo lubiłam baśnie braci Grim. Nie tak dawno wyciągnelam tą
          książkę i przeczytałam: zgroza - horrory to przy tym dobranocka! Nagminne
          obcinanie głów, nóg, rąk, nosów, uszy. Do tego różne złowrogie stwory -
          wiedzmy, upiory, duchy zmarłych itd.
    • Gość: ruta Re: Okrutne baśnie IP: *.osiedle.net.pl 26.02.02, 20:14
      myśle że warto nadmienić iż bracia Grimm piszac swoje baśnie zakładali że ich
      odbiorcami będą TYLKO dorośli czytelnicy - wtedy jeszcze nie istniało pojęcie
      bajki DLA DZIECI. po prostu ich nie pisano!!!!!
      dzieciństwo bez baśni nawet Grimma jest straszne. dziecko nie ma tylu
      możliwości odkrywania własnej wyobraźni i kształtowania ( na tej podstawie)
      wrażliwości. od dawna wiadomo że bajki uczą! z własnego doświadczenia wiem że
      wnoszą również dużo piękna i nowych doznań
      ps.dzieci lubią sie bać - może dlatego że są tak ufne i pewne o swoje
      bezpieczeństwo, a może dlatego ze pociąga je to co nieznane i w taki sposób
      spełnieją się jako mali odkrywcy :)
      pozdrawiam
      • alinca Re: Okrutne baśnie 27.02.02, 23:51
        Jak dla mnie bracia Grimm sa bezkonkurencyjni w okrucienstwie. Czytaliscie taka
        bajeczke o dziecku ktore bylo niegrzeczne i mamy nie sluchalo, za co Pan Bog je
        ukaral i dziecko umarlo. Ale ze nadal, nawet po smierci bylo nieposluszne to
        wystawilo raczke z grobu (!) i nie chcialo jej schowac. Dopiero mama musiala
        uderzyc w krnabrna raczke rozga, co odniaoslo pozytywny skutek. Okropne, prawda?
        • Gość: piasia Re: Okrutne baśnie IP: *.radio-c.pl 14.03.02, 10:05
          Dzieci kochają straszne baśnie! Pod warunkiem, że dobrze się kończą.
          Czerwony Kapturek, Śnieżka, Baba Jaga itd - to skondensowana makabra, ale z
          happy endem.

          Z dzieciństwa pamiętam, że nienawidziłam baśni Andersena - tam bohaterowie
          cierpieli bez żadnej nagrody (dziewczynka z zapałkami), choinka lądowała na
          smietniku, po prostu czarna strona życia, beznadzieja i ponurość.
          Dorośli się zachwycają tymi basniami, ja mam do nich awersję.

          I nie cierpiałam też "Serca" Amicisa. Przewrotnie mówiąc - ta książka uczy, że
          nie warto się poświęcać, bo się na tym źle wyjdzie - można utonąć, dostac nożem
          w plecy albo kulkę w serce.

          Wspomniana wyżej dobranocka z zajączkiem, który wpadł pod tramwaj i ucięło mu
          łapki - zgroza, ciarki mnie przeszły jak czytałam.

          Podstawa dobrej bajki to straszne przygody głownego bohatera i szczęśliwe
          zakończenie z nagrodą za dobre czyny.
          Inne tylko frustrują.
          • Gość: Mila Re: Okrutne baśnie IP: *.tnt2.me2.uunet.de 14.03.02, 10:25
            O nie! Czerwone Trzewiczki to byla zmora mojego dziecinstwa. Czasami to mi sie
            wydaje, ze wszystkie pozniejsze niepokoje to z tego paskudztwa sie wziely. ( No
            i prosze, jak mozna uproscic psychoanalize....:). Smieszne, wczoraj przy
            obiedzie wspominalam z mezem wlasnie te cala basniowa cicha destrukcje i
            przypomnialo mi sie jak bylam b. mala, byla burza z piorunami, nie mielismy
            piorunochronu, my z siostra przerazone, wtulone w tate, ktory czytal nam
            Andersena. I od razu swiat zywiolow wydawal sie bezpieczny, mily i naturalny.
            A w telewizji z kolei ten moment w radzieckiej Krolowej Sniegu, na poczatku,
            jak Kai z Gerda, nieswiadome niczego bawia sie grzecznie a tu nagle w oknie
            pojawia sie straszne, sowieckie oko Krolowej. Po latach swiatecznych powtorek
            wychodzilam po prostu w odpowiednim momencie i juz. Mila
        • Gość: Druss Re: Okrutne baśnie IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 14.03.02, 10:17
          "kim by był niepojęty Człowiek
          bez Braci Grimm prawdy okrutnej...?"

          PZDR,
          Druss
      • eeela Re: Okrutne baśnie 03.10.15, 16:58
        > myśle że warto nadmienić iż bracia Grimm piszac swoje baśnie zakładali że ich
        > odbiorcami będą TYLKO dorośli czytelnicy - wtedy jeszcze nie istniało pojęcie
        > bajki DLA DZIECI. po prostu ich nie pisano!!!!!

        Przepraszam, ale tu się zakradła pewna nieścisłość. Za czasów braci Grimm nie pisano bajek ani tylko dla dzieci, ani tylko dla dorosłych. Utwory wyłącznie dla dzieci dopiero zaczynały się pojawiać w XIX wieku. Przedtem, jak historia literatury długa i szeroka, w ogóle nie czyniono żadnych rozróżnień, że coś jest tylko dla dzieci, a coś innego tylko dla dorosłych - literatura i opowieści przy kominku były adresowane do ludzi niezależnie od ich grup wiekowych.
    • e.n.o.l.a Re: Okrutne baśnie 28.03.02, 23:10
      Po licznych rozmowach z licznymi (czytajacymi dzieciom) rodzicami doszlismy z
      mezem do wniosku, ze dzieci lubia makabryczne (do pewnego stopnia) bajki i
      jakos inaczej je odbieraja niz my, rodzice. Nie wiem, czy zaczelabym czytac
      mojej pieciolatce bajki Grimmow (chociaz uwielbia ona ogladac ich filmowe
      adaptacje w serii Simsalagrimm, te bez przemocy). Pamietam, ze sama je
      uwielbialam, ale zaczelam czytac je dopiero w szkole, nie w przedszkolu ;-)
      Moj maz za to czyta jej wszelkie bajki niemieckie Buscha, takie
      moralizatorskie, np. (nie wiem, czy znacie) Maxa i Moritza, czy o chlopcu,
      ktory trzymal kciuk w buzi i za to ten kciuk zostal mu obciety przez zlego
      krawca, albo o dziewczynce, ktora bawila sie zapalkami i sie przy tym spalila.
      Takie makabreski, ale oboje to lubia i to mala domaga sie czytania, nie tato...

      To jej nie przeszkadza spac. Mnie ciekawi, skad te jej sny o jednorozcach
      (prosze nie mylic z nosorozcami)? Fantasy ani jej nikt nie czyta, ani nie
      oglada.... ;-)
      • ansha Kto zna autora???? 29.03.02, 10:14
        Może pamiętacie taki wierszyk dla dzieci, napisany chyba jeszcze przed wojną o -
        bodajże - Tadziu, który obgryzał paznokcie. Mama mu powtarzała, żebynie
        obgryzał, bo przyjdzie pam krawiec i wielkimi nożycami mu odetnie paluszki.
        Mama poszła do sklepu, Tadzio mamy nie posłuchał, paznokcie obgrzał, mama
        wraca, a paluszki w kałuży krwi na podłodze....
        Jak byłam mała, czyli jakieś 20 lat temu, ta bajeczka była normalnie drukowana
        w formie ilustrowanej książeczki. Trwoga, jaką przejęła mnie ta bajeczka trwa
        do dziś....
        Może kojarzycie i pamiętacie autora tego wierszyka?
        • e.n.o.l.a Re: Kto zna autora???? 29.03.02, 18:57
          ansha napisał(a):

          > Może pamiętacie taki wierszyk dla dzieci, napisany chyba jeszcze przed wojną o
          > -
          > bodajże - Tadziu, który obgryzał paznokcie. Mama mu powtarzała, żebynie
          > obgryzał, bo przyjdzie pam krawiec i wielkimi nożycami mu odetnie paluszki.
          > Mama poszła do sklepu, Tadzio mamy nie posłuchał, paznokcie obgrzał, mama
          > wraca, a paluszki w kałuży krwi na podłodze....

          To mi wyglada na tlumaczenie z niemieckiego Wilhelma Buscha, pisal wlasnie
          takie "makabreski" ;-) na przelomie wiekow XIX i XX. Niestety, nigdy nie mialam
          w rekach polskiego tlumaczenia, ale gdybys gdzies znalazla, prosze o kontakt.
          Pozdrawiam, Enola.

          Ps. Byl jeszcze wierszyk o dziewczynce, co sie spalila, bo sie bawila zapalkami,
          wierszyk o Maksie i Morycu, o chlopcu, co sie kiwal przy stole i obrus z cala
          zastawa na siebie sciagnal i kilkanascie innych. Moj maz je lubi ;-)
          • darkfinka Re: Kto zna autora???? 09.04.02, 15:16
            Zdaje się, że Jachowicza.
            O Jasiu!!
            Do dziś nie zapomnę tej bajki!
            Przez nią przestałam ssać kciuk... Wciąż pamiętam te koszmarne ilustracje w kolorze sepii...
            Krawiec miał taką rozwichrzoną czuprynę i frak.
            "...a paluszki na podłodze"
            Morał... Jeśli nie słuchasz mateczki, nie dostaniesz bułeczki, czy jakoś tak :)
            Najgorsze, że nie umiałam wtedy czytać, a nadal pamiętam...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka