Dodaj do ulubionych

James Joyce

02.03.04, 18:41
a konkretnie "Finnegans Wake"... wiem, ze Słomczynski zabieral sie za
tlumaczenie (podobnie, jak za komentarze do "Ulissesa") ale niestety umarł :(
nie wiecie moze, czy ktos ma zamiar w najblizyszm czasie dokonac przekladu ?
moze jakis Schiller albo Barańczak albo co... bo oryginal za ciezki, a
ksiazke znac muuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuusze :(
Obserwuj wątek
    • emka_1 Re: James Joyce 02.03.04, 19:48
      klymenystra napisała:

      > a konkretnie "Finnegans Wake"... wiem, ze Słomczynski zabieral sie za
      > tlumaczenie (podobnie, jak za komentarze do "Ulissesa") ale niestety umarł :(

      nie zabierał się, ale tłumaczył, nie skończył niestety:((( wyszedł drukiem
      jedynie fragment - 'anna livia plurabelle'

      > nie wiecie moze, czy ktos ma zamiar w najblizyszm czasie dokonac przekladu ?
      > moze jakis Schiller albo Barańczak albo co... bo oryginal za ciezki, a
      > ksiazke znac muuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuusze :(

      chyba stiller:) nikt jeszcze nie przełozył całości, jeśli nie liczyć zapowiedzi
      arkadiusza łuby, który odgrażał się, ze w tym roku przedstawi swoje tłumaczenie
      całości (ale to anonse z netowych magazynów literackich), tłumaczy jacek
      malicki, fragmenty czytuje osobiście, czy gdzieś to wydrukowano nie mam pojęcia.
      • Gość: robert Re: James Joyce IP: *.net.autocom.pl 02.03.04, 21:10
        Mam sześć pierwszych akapitów "Finnegans Wake" Joyce'a w tłumaczeniu
        Tomasza Mirkowicza. Tylko rzecz w tym, że nie chodzi tutaj o samo
        przetłumaczenie tekstu, co jest oczywiście niezmiernie trudne w przypadku
        Joyce'a. Dużo trudniejsze zadanie to komentarz, objaśnienie sensu (czytaj:
        "co autor miał na myśli"). Jak wiadomo do dzisiaj nie znaleziono klucza do
        prawidłowego odczytania tego dzieła, a bez tego trudno zabierać się za
        tłumaczenie. Tekst, którym dysponuję to dwie i pół strony, komentarz do niego
        to dwanaście stron. Już samo to zestawienie daje przedsmak tego co czeka
        czytelnika, który ośmieli się zmierzyć z "Finnegans Wake". Jeżeli Cię to jednak
        nie zraża, Klymenystro, to mogę Ci te dwie strony z hakiem przepisać
        (oczywiście jeżeli taki skromny fragment Cię interesuje). Przynajmniej
        przekonasz się na jak ciężką próbę zostaniesz wystawiona.
        Pozdrowienia
        • klymenystra Re: James Joyce 02.03.04, 21:26
          stiller oczywiscie :))) przepraszam bardzo za gafe-wstydze sie :)
          marze o czymkolwiek- bo ta ksiazka chodzi za mna od 8 roku zycia- kiedy to
          przecztalam poraz pierwszy "alicje" w przedmowie do ktorej nieodzalowany pan
          slomczynski pisal o fw jako o wielkim snie ludzkosci wirujacym miedzy smiercia
          a zmartwychwstaniem- inspirowanym alicja wlasnie... a ulissesa po poerwszych
          stu stronach uznalam za moja biblie :))
          tak wiec bede wdzieczna za cokolwiek. robert wiec gdybys byl tak mily... ja
          nawet piwo postawie. wyslesz na majla ? klymenystra@yahoo.fr
          widzialam ten tekst po angielsku wiec orietnuje sie...
          i chyna za nasteonym pobytem we fracnji kupie sobie po francusku... bo w polsce
          chyba sie nie doczekam. eeech :(
          dziekuje Wam bardzo :)
          • Gość: robert Re: James Joyce IP: *.net.autocom.pl 02.03.04, 22:00
            Ja miałem to samo po "Alicji..." Parę lat temu próbowałem zdobyć tłumaczenie
            "FW" i dotarłem do kogoś, kto miał te wspomniane dwie i pół strony. Powiedział
            mi wtedy, że nikt tego jeszcze na polski nie przetłumaczył choć wielu się
            przymierzało. Co do "Ulissesa" to porównywanie go do Biblii to pewnego rodzaju
            świętokradztwo :-) ale ja Cię rozumiem - u mnie ta pozycja jest w pierwszej
            piątce "najlepszych książek jakie przeczytałem w życiu".
            Wysyłam jutro.
            • klymenystra robert 03.03.04, 13:06
              jsli wysylasz wpisz w teamcie joyce ok ? bo u mnie wszystko co nieznane idzie
              do spamu i nie chce tego wyrzucic przypadkiem...:)))
          • Gość: broch Re: James Joyce IP: *.mcg.edu 02.03.04, 22:44
            jest strona internetowa ze sporymi fragmentami FW. FW to jest ta ksiazka ktora
            trzeba czytac w "oryginale" cokolwiek to znaczy. Poczytaj tez Vico bo FW jest w
            duzej mierze o nim jesli mozna tak powiedziec oczywiscie. Polecalbym na
            poczatek jednego lub dwa przewodniki np Tindalla, Gordona lub Campbell. To
            pozwoli zorientowac sie jak zabrac sie do czytania. I gdzie zagladac aby
            zrozumiec FW.
            • klymenystra Re: James Joyce 03.03.04, 13:07
              wiem ze nalpeij czytac po angielsku ale po prostu moj poziom jest za niski...
              gdzie to o czym piszesz mozna znalezc ?
              • Gość: broch Re: James Joyce IP: *.mcg.edu 03.03.04, 19:08
                tutaj (ktos na forum podal strone)
                www.trentu.ca/jjoyce/
                kompletne elektroniczne wydanie Ulysses'a i FW
                to jest pierwsza strona z linkami:
                www.finneganswake.org/LinksPage.htm
                pewne informacje znajdziesz tez tutaj
                www.robotwisdom.com/jaj/fwake/jajquotes.html
        • ktul.shystalker Przepraszam, a skąd wiadomo... 03.03.04, 08:57
          a propos tego, co Gość portalu: robert napisał(a):

          > Jak wiadomo do dzisiaj nie znaleziono klucza do
          > prawidłowego odczytania tego dzieła

          że: 1) klucza nie znaleziono? 2) klucz w ogóle istnieje?
          Zaciekawiony, pozdrawiam
          • Gość: robert Re: Przepraszam, a skąd wiadomo... IP: *.net.autocom.pl 03.03.04, 18:52
            Takim "kluczem" w przypadku "Ulissesa", pod względem kompozycyjnym,
            była "Odyseja" Homera. Pierwowzorami Leopolda Blooma, Molly Bloom
            i Stefana Dedalusa byli odpowiednio: Odyseusz, Penelopa i Telemach.
            Tego typu "klucz" miałem na myśli. Ale nie będę się spierał czy "FW"
            ma taki "klucz" (jakkolwiek to nazwiemy), czy nie.
            A może takim "kluczem" jest brak jakiegokolwiek "klucza"?
            Maciej Słomczyński powiedział kiedyś o "Finnegans Wake":
            "Jeżeli facet koduje książkę i pisze, że ma to być historia całego świata,
            wykaz i interpretacja wszystkich religii, a do tego dokłada jeszcze swoją
            ukochaną Irlandię... to zabawa na całe życie". Sam Joyce po ukończeniu
            książki powiedział podobno:"Dałem im pracy na tysiąc lat".

            PS: w tym roku (16 czerwca) wypada setna rocznica "Bloomsday".
            • klymenystra Re: Przepraszam, a skąd wiadomo... 03.03.04, 19:02
              i jeden taki jedzie do dublina :(
              buhu
              a co do ulissesa to w sumie mozna go czytac bez klucza- gmatwa sie- ale jesli
              jest to spojrzenie na zwykly dzien dwoch facetow to mysle ze nie ma w tym nic
              zlego. poza tym ze kazda czesc jest pisana innym stylem. ale to tez mozna
              roznie widziec
              robercie jestem bardzo wdzieczna :))))))) przeczytam ja tylko jakas dobra dusza
              mi to wydrukuje :)
            • ktul.shystalker Warning: spam (a może nie?) 04.03.04, 07:34
              Gość portalu: robert napisał(a):
              > PS: w tym roku (16 czerwca) wypada setna rocznica "Bloomsday".

              A tu swojsko: www.filg.uj.edu.pl/ifa/bloompl.php

              PS. Nie ma klucza do FW. Co najwyżej podklucze (czyli klucze do części FW).
              PPS. Ostatnim (latest, not last) tłumaczeniem FW jest propozycja holenderska. I
              ciekawostka: co może robić Holender, skoro współprzetłumaczył FW? Ano, AFAIK,
              zająć się antologią Beatlesów ;))
    • Gość: Jan Przetłumaczyć, ale na co? IP: *.dclient.hispeed.ch 02.03.04, 22:08
      Jeżeli Finnegans Wake jest w angielskim i 20 innych, to przekład musiałby być w
      polskim i 20 innych. Nie tak łatwo...

      Np. występujący na początku francusko-włoski żart językowy "violer d'amores"
      mogę Ci za darmo sam przetłumaczyć - po polsku będzie to: "violer d'amores"
      ;-)

      BTW Twój nick nie jest aluzją do Klitajmnestry?
      • ktul.shystalker Re: Przetłumaczyć, ale na co? 03.03.04, 09:02
        Gość portalu: Jan napisał(a):
        > Np. występujący na początku francusko-włoski żart językowy "violer d'amores"
        > mogę Ci za darmo sam przetłumaczyć - po polsku będzie to: "violer d'amores"
        > ;-)

        A co z "Sir Tristram" bezpośrednio przed? Dorzucę tłumaczenie, też gratis:
        "Sir Tristram". Głównie po to, żeby było widac w tym wszystkim (tr)Amsterd'am ;)
        Pzdr
        • Gość: Jan Sir Tristram IP: *.shl / *.shl.bfh.ch 03.03.04, 10:56
          ktul.shystalker napisał:
          > A co z "Sir Tristram" bezpośrednio przed?

          Sir Tristram to Tristan od Izoldy po angielsku. Zostawic, przetlumaczyc?
          Moze jednak brzmienie wazne? Joyce nadaje sie do glosnego czytania, jak wiersz,
          polowa efektu, to eufonia. A czy o cos chodzi? Wyjasniacze dorabiaja klucze.

          BTW, wszystkie przyklady z pierwszej strony - doszedles do drugiej?
          Bo ja do ostatniej, przeskakujac caly srodek ;-)
          Ale zauwazylem, ze ostatnie (przerwane) zdanie przechodzi w pierwsze. Ksiazka
          sie zapetla, po paru rundach moze bedzie latwiej.
      • klymenystra Re: Przetłumaczyć, ale na co? 03.03.04, 13:10
        nno taaaaaaaaak. ale przeciez jednak po angielsku cos tam jest. wiem ze
        neologizmow sie praktycznie nie da przetlumaczyc (vide boris vian) ale
        slomczynskiemu np idealnie udawalo sie oddac ich sens- na tyle na ile
        rozumialam angieska wersje oczywiscie...

        klymenystra to aluzja do jednej z ksiazek pratchetta :) ale kiltajmestra tez
        moze byc :))
        • Gość: Jan Homer i Pratchett IP: *.shl / *.shl.bfh.ch 04.03.04, 08:52
          Widac moja wiedza literacka sie konczy w 1000 pne. No moze troche pozniej...
          ;-)

          A ta Klymenystra tez kogos zabila? Efektownie przynajmniej?

          BTW ciekawe ile osob na swiecie moze zweryfikowac jakosc japonskiego
          tlumaczenia FW.
          BTW2 Ulysses byl ksiazka kultowa, ale gdy sie ukazalo tlumaczenie (tak, zylem
          juz i czytalem), kolega pozyczyl je ode mnie na ca. 5 lat i emocje troche
          opadly. Potem nie przebrnalem poza 3 strone - co za wstyd :-(

          FW kupilem, zeby posiadac i ogladac, jak klejnocik. W innam poscie pisalem, ze
          skoncentrowalem sie na stronie pierwszej i ostatniej. Ale pokazalem kiedys
          synowi, zeby widzial, jak sie TEZ da pisac (czytal wtedy XIX-wieczne
          opowiadania stylem ozdobnym) i byl zafascynowany. Nawet mial w jakims
          kontekscie nicka Finnegan.

          A do czego to potrzebujesz? Piszesz prace? Czy dla przyjemnosci?
          Chcialbym poznac kogos, kto przeczytal FW dla przyjemnosci ;-)

          BTW3 Tu habites en France? Où?

          Pzdr, J.
          • klymenystra Re: Homer i Pratchett 04.03.04, 13:32
            niee nie zabila :) miala po prostu ladne imie :D a fw tylko dla przyjemnosci-
            no i jak juz pisalam- zaspokojenie marzenia 8-latki :)))) zawsze mi sie jakos
            tak kolatalo ze fw jest nawet wiekszym dizelem niz ulisses. :)

            juz nie mieszkam. mieszkalam. w dijon. rok. :) a ciom ? :))

            aha. i nie moge zrozumiec jak u. mogl byc kultowy.. chyba mam zle rozumienie
            tego slowka...
            • Gość: Jan Kult Ulyssessa IP: *.dclient.hispeed.ch 05.03.04, 00:38
              klymenystra napisała:
              > tak kolatalo ze fw jest nawet wiekszym dizelem niz ulisses. :)
              Gdyby to był Joyce, moglibysmy rozpatrywać, do czego aluzją jest ten "dizel" ;-)

              > juz nie mieszkam. mieszkalam. w dijon. rok. :) a ciom ? :))
              Byłem kiedyś w Dijon miesiąc na kursie. Teraz mieszkam w Bernie.

              > aha. i nie moge zrozumiec jak u. mogl byc kultowy.. chyba mam zle rozumienie
              > tego slowka...
              Nie pyta się kobiety, ile ma lat, ale podejrzewam, że masz mniej, niż ja. Jak
              znasz ten okres, to sama wiesz. Wtedy było 5 rodzajów herbaty, 2 rodzaje kawy
              (Orient i Super), potem kartki na cukier. Dlatego tematem był nowy Marquez, czy
              LLlosa, albo Bergmann. Koło '73 wyszedł przekład (książek wychodziłe też
              niewiele) i każdy szanjący się intelektualista, lub pozujący na takowego,
              chciał go mieć.
              • klymenystra Re: Kult Ulyssessa 05.03.04, 08:49
                > Nie pyta się kobiety, ile ma lat, ale podejrzewam, że masz mniej, niż ja. Jak
                > znasz ten okres, to sama wiesz. Wtedy było 5 rodzajów herbaty, 2 rodzaje kawy
                > (Orient i Super), potem kartki na cukier. Dlatego tematem był nowy Marquez,
                czy
                >
                > LLlosa, albo Bergmann. Koło '73 wyszedł przekład (książek wychodziłe też
                > niewiele) i każdy szanjący się intelektualista, lub pozujący na takowego,
                > chciał go mieć.

                o to musialy byc piekne czasy.. teraz kultowe sa jakies gretkowskie i grochole
                i nie wiadomo co jeszcze :(
                a o tych czasach to chyba slomczynski w przedmowie do ulissesa pisze :)
                prehistoria :)))))
                • Gość: Jan Piekne czasy IP: *.shl / *.shl.bfh.ch 05.03.04, 17:32
                  klymenystra napisała:
                  > o to musialy byc piekne czasy...
                  Na swoj sposob. Cenilismy wyzsze wartosci z braku nizszych. Do tego manicure
                  palca wskazujacego przed telefonem do Warszawy (100 razy wykrecany numer
                  kierunkowy), a potem filtr "to nie rozmowa na telefon". Wtedy piszac na takim
                  forum (gdyby bylo), zastanawialabys sie nie nad tym, co naprawde myslisz, lecz
                  kto to jeszcze czyta i czy nie potrzebujesz w najblizszym czasie zlozyc podania
                  o paszport. Poza tym wiekszosc tekstow i tak by nie przeszla.

                  Ale jednak fajne - Waldorf kiedys powiedzial: "Warszawa, to najpiekniejsze
                  miasto swiata, bo to miasto, w ktorym mialem 20 lat".

                  > a o tych czasach to chyba slomczynski w przedmowie do ulissesa pisze :)
                  Przedmowa jest z tamtych czasow.

                  > prehistoria :)))))
                  Pzdr, Prehistoryk
    • Gość: Jan Inne jezyki IP: *.shl / *.inforesources.ch 03.03.04, 10:59
      A jest to przetlumaczone na jakikolwiek inny jezyk?
      I jak?
      (nie chce mi sie szukac, moze ktos wie)
      • emka_1 Re: Inne jezyki 03.03.04, 12:06
        jest, na przykład na japoński :) podobno znakomicie, ale pozostaje jedynie
        wierzyć, że ci co czytali wiedzą o czym mówią:)
        • klymenystra Re: Inne jezyki 03.03.04, 13:12
          no na francuski jest.. widzialam we fnacu w wersji poche. chociaz to potezna
          poche byla :) i teraz pluje sobie w brode. buhu
          • Gość: robert Re: Inne jezyki IP: *.net.autocom.pl 03.03.04, 18:54
            Klymenystro, odezwij się czy wszystko przeszło tak jak trzeba.
            • tiresias Re: Inne jezyki 04.03.04, 16:02
              1. Joyce asked Beckett to translate part of Finnegans Wake into French and some
              people even feel that Beckett is the person Joyce is describing in Finnegans
              Wake in certain passages.
              2. ciekawe objaśnienia dla zainteresowanych (francuski):
              www.chez.com/geryon/resume.doc
              3. czytam FW od 15 lat. tłumaczę i niszczę własne tłumaczenia. bez frustracji.
              to pierwsza książka, której nie trzeba i nie ma sensu tłumaczyć. IMHO. pzdr.
              • tiresias Re: Inne jezyki 04.03.04, 16:08
                a jeszcze tylko link do ciekawego opracowania w j. polskim na temat FW dla
                amatorów.
                www.vivid.pl/php/ksiazki/detale.php3?l_p=&id_a=&l=&la=&pp=1000&id=513653
                autor: K. Loska
                wyd. UJ
                • klymenystra Re: Inne jezyki 04.03.04, 21:12
                  tamta linka wyzej nie dziala :(
                  • tiresias Re: Inne jezyki 05.03.04, 09:40
                    oba podane przeze mnie linki działają. przed chwilką sprawdzałem.
                    sprawdź lepiej, czy jesteś podłączona do internetu:)) (ale jak przez wanadoo to
                    może rzeczywiście być problem)
                  • Gość: Jan Linki i linki IP: *.shl / *.inforesources.ch 05.03.04, 17:35
                    klymenystra napisała:
                    > tamta linka wyzej nie dziala :(

                    Nigdy nie pomyslalem, ze moze byc TA linka - ale fajne ;-)

                    Kiedys zauwazylem, ze w Niemczech nawet na stronach prawicowych radykalow jest
                    strona "Links" (lewy).

                  • Gość: kubasa Re: Inne jezyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 17:46
                    A moze moglabys Klymenystro owo tlumaczenie czastki FW, przedstawic na forum?
                    • klymenystra Re: Inne jezyki 05.03.04, 20:27
                      zaczy to wyslane mi przez kolege roberta ?
                      • Gość: jaf Re: Inne jezyki IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.03.04, 21:11
                        prosimy bardzo, kly!!!

                        mam nadzieję, że forum łyknie te dwie i pół strony, a i Robert nie bedzie miał
                        nic przeciwko?
                        może też kilka słów z tych stron 12, P. Robercie?
                      • Gość: kubasa Re: Inne jezyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 23:06
                        klymenystra napisała:

                        > zaczy to wyslane mi przez kolege roberta

                        Tak Klymenystro
    • Gość: czapski Re: James Joyce IP: *.pl / *.utp.pl 05.03.04, 23:36
      Nie wiem czy jest w ogóle sens tłumaczyć takie ksiązki jak "Finnegans Wake".
      Tak narpawde to jest pisanie ich na nowo...
      • Gość: robert Re: James Joyce IP: *.net.autocom.pl 06.03.04, 09:31
        James Joyce

        FINNEGANS WAKE

        (sześć pierwszych akapitów)

        przełożył Tomasz Mirkowicz



        rzekirzyg, obok Ewy i Adama, od wcięcia wybrzeża do zakola zatoki,
        prowadzi nas przez commodius vicus recorsolacji na powrót do Howth Castle i
        Edyficjów.
        Sir Tristram, violer d’amores, z za krótkiego morza, passencore
        powrócił z Północnej Armoryki na tę stronę smukłego przesmyku Europy Mniejszej,
        żeby wiederozpętać penizolarną wojnę; ani też sawyer nad strumieniem Oconee nie
        pomnożył koni czy syny w gorgio Laurens County, choć wciąż dublinowały swoją
        liszpę; ani odgłos z oddognia nie dudnął mishe mishe na tauftauf tyśpiaćtryk;
        jeszcze nie, choć to venis wkrótce później, buttny kozikub nie oszukał
        ojciemnego izaaka; ani też, choć wszystko jest dopustalne w wanessji, sosie
        sioesthery nie gniewały się na dwjednym nathanijoe. Gni krotpli piwa papy nie
        nawarzyli Jhem czy Shen w jarksnym świetle i żaden korosyniec regenbotęczy nie
        odbrwił się jakjo piękścień na aqualicu.
        Upadek (bababadalgharaghtakamminarronnkonnbronntonnerronntuonnth-
        unntrovarrhounawnskawntoohoohoordenenthurnuk!) niegdyś walstrytumfalnej
        archaparry powtarza się wcześnie w łóżku a potem przez życie w całej krachści-
        jańskiej poezji minstrelów. Wielki upadek zgmurwna spowódziował szybki pftj-
        schute Finnegana, dupniej solidnego pana, aż jecho humptygórgłowa humżo wysyła
        wściekawskiego hen na zachód w pochód za jego tumptypalcngami: ich
        rogatychmiejscekońców jest przy knockoucie w parku, gdzie pochukładano
        pomarańcze by ruestały wśród zieleni odkąd diablinpierw kochał livvy.
        Co za potyczki wołni gen oźli, ostrygoci gegen wodygottom! Brékkek
        Kékkek Kékkek Kékkek! Kóax Kóax Kóax! Ualu Ualu Ualu! Quaouauh! Gdzie
        Baddelarscy partiżanci wciąż usiłują matmistrznać Malachusa Micgranesa a
        Verdoni wykatabijają kamibalistmy Whiteboyce’om z Kapturnej Ghowy. Assiegaje i
        bumeringstromy. Wylek tej ziemi, za mną! Sangloriowie, save! Larmie atakłują
        armie: larum! Truptutrup: dzwon, dzwon. Coza okazja na spółtkowania, każcioły
        bużnić i wietrznić! Ileż dajmisikochanek zgrzechconych przez tegoteabsolwów!
        Jakżeż prawdziwe uczuciech dla włosianów potomka i jakże fełzawy głos słomego
        jaczkuba! O słuchdajcie słuchdajcie jak tho rozłaził się spadkał pyłoch ojciec
        cudzyłołożników but, (O moje lśniące gwiazdy i ciało!) jak htho rozmierzyła
        wysokie niebiosa niebaznakiem mostujących reklam! Lecz waz iz? Iseut? Erdzie
        werdrowały sery? Stare dęby eległy z trzaskiem lecz wiązy uloszą się spośród
        pypiołów. Zfal się jeśli chcesz powstać musisz: i to wcale nie tak prędko setna
        farsa zakonniczy się świeckim finiksem.
        Bygmester Finnegan, właściciel Jąkliwej Ręki, maurer wolny chmularzy,
        żył rad wśród broduiłoju tam, skąd nie docierały wiadowłości nim sędziowie
        jozuego dali nam numeri a Helviticus dopuścił się zdrożnej deuteronomii
        (pędnego dnia sternelnie watknął tete do beczki by świftnie ujrzeć koleiny
        swego nosu, lecz nim wyjął ją z powrotem, na moc mojżesza, cała woda ostyksła
        czy ewyparowała a wszystkie jego guinessy spotkał exodus co powinno was
        przekonać jaki z niego był pentschanjeuchy gość!) i przez wielgi lat ten
        człowiek hebla, cementu i elewacji budokał w Toper’s Thorp domyć supra domyć na
        brzekach lipfnej rzeki Tejatej. Miąłm a liddką przonkę Annie, której nigdy nie
        miał dość. Weź ją wramy ona zatankuj z nią. Często bibalusny, nafinał biskupsy,
        z dubrą kielnią w garści i w przepzłoconych dręlichach, które wciąży nasiał,
        jak Harun Childeryk Eggeberth kaligulował przez mnożenie wysokgości i długgości
        aż ujszał w nocłym świetle trunku co począł bliźniaka jego okrągłb zwykle dość
        stalowy by obstandelowane gołe wieże wznosić (alefhajda!) waalwarte drapacza
        chmórg neiffelszego, erigenujące prawie z niczego a celestujące ponad himmeleje
        i alleje, hierarchicycbaszczytne, z ognistym krzakiem nań babelastej kopule i z
        o’toolonymi larrons narzędzi klatrującymi w górę z tupotem a’beckułkami po
        gwoździach spadającymi z łomotem.
        Jako jeden z pierwszych nosił broń i imię: Wesoli Bucłaje z
        Riesengeborga. W klejconocie in vert ancillars, troublant, argent, jeden
        capior, poursuivant, hardy, ohydny. Tarcza herbowa z fessem, łuczniki
        naprężone, helio, z drugiego. Hara jak dla chłopa harującego hardo. Hohohoho,
        Panie Finn, będzie z ciebie Finisyn! Poniej działek rano i O, jesteś jak wino!-
        Niech cieli wilczór i jesteś winekret! Hahahaha, Panie Fonn, najpierw finda
        potem zgon!
        • klymenystra Re: James Joyce 06.03.04, 09:57
          :))
          a czytaliscie "szklany klosz" sylvii plath? tam glowna bohaterka chce sie zajac
          analiza motywu blizniat w fw. i jest pare linijek poswieconych interpetacji
          fw :)))
          • Gość: robert Re: James Joyce IP: *.net.autocom.pl 06.03.04, 12:39
            Klymenystro, zaglądnij do swojej skrzynki pocztowej.
            • klymenystra Re: James Joyce 06.03.04, 15:03
              widzialam odpisalam i baaaardzo dziekuje :***** :))))))))))))
    • Gość: cubuz Re: James Joyce IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.04, 20:55
      gdyby byla szansa na te przypisy do 6 akapitow na cubuz@gazeta.pl ... bylbym
      bardzo wdzieczny :-)
      musze przyznac, ze to moj pierwszy kontakt z jakimkolwiek tekstem FW i... no
      coz... intelektualny i estetyczny orgazm :-)
      • Gość: robert Re: James Joyce IP: *.net.autocom.pl 08.03.04, 21:14
        Tomasz Mirkowicz

        FINNEGANS WAKE

        Objaśnienie sześciu pierwszych akapitów


        Początek Finnegans Wake należy do najszczegółowiej opracowanych przez
        krytykę fragmentów powieści, lecz nie znaczy to bynajmniej, że przeprowadzone
        analizy wszystko już wyjaśniły – tekst Joyce’a zawiera bowiem tak wiele
        płaszczyzn znaczeniowych i stwarza tyle możliwości interpretacyjnych, iż jego
        pełne i definitywne rozszyfrowanie jest właściwie niepodobieństwem, tym
        bardziej, że aluzją może być każda dwuliterowa zbitka lub dźwiękowa zbieżność
        między jednym z członów neologizmu użytego przez Joyce’a a imieniem bóstwa,
        nazwą rzeki, tytułem piosenki, nazwiskiem polityka lub jakimś słowem, do
        którego pisarz chciał nawiązać. Podobnie trudno jest rozstrzygnąć, które z
        aluzji czy odniesień zauważonych w tekście przez badaczy były świadomie
        umieszczone przez Joyce’a – jeśli chodzi o dwa pierwsze akapity, kluczem jest
        tu list pisarza do Harriet Shaw Weaver, gdzie je omawia, jeśli zaś idzie o całą
        powieść – jego notatniki opublikowane przed czterema laty w faksymiliach.
        Porównanie ich z ostateczną wersją powieści dowodzi jednak jasno, że tylko
        część tego, co zostało w niej zawarte, istniała wcześniej w postaci zapisków. W
        tej sytuacji uznaje się właściwie każdą hipotezę, o ile sprawy, do których
        wedle niej tekst ma w jakiś sposób nawiązywać, były znane przed wydaniem
        powieści, a tym samym mogły zostać uwzględnione przez autora; ten bowiem w
        swoim dziele pragnął zawrzeć rzeczywiście wszystko.
        Liczba fałszywych tropów rośnie natomiast w zastraszającym tempie przy
        każdej próbie przekładu, a co gorsza, czytelnik nie jest w stanie poznać, które
        aluzje pochodzą z tekstu Joyce’a, a które są po prostu produktem ubocznym
        procesu tłumaczenia. Ten stan rzeczy jest drugim z dwóch głównych powodów
        powstania tego artykułu; pierwszym jest chęć ukazania jak drobiazgowo badają
        krytycy ostatnią powieść Joyce’a i jakie są tego wyniki.
        Większość zaprezentowanych tu tez i uwag pochodzi przede wszystkim ze
        szczegółowej analizy czterech pierwszych akapitów przeprowadzonej przez Josepha
        Campbella i Henry’ego Mortona Robinsona w książce A Skeleton Key to Finnegans
        Wake wydanej już w roku 1944; ponieważ jednak od tego czasu poczyniono sporo
        nowych odkryć, spostrzeżenia Campbella i Robinsona poszerzone zostały o
        objaśnienia zawarte w A Readers Guide to Finnegans Wake W.Y.Tindalla, The
        Opening Paragraps Adeline Glasheen oraz w Annotations to Finnegans Wake Rolanda
        McHugha, dziele przedstawiającym w syntetycznej formie (każda strona książki
        odpowiada jednej stronie Finnegans Wake) niemal całą dotychczasową wiedzę o
        powieści Joyce’a. Natomiast prawie wcale nie zostały uwzględnione w niniejszym
        artykule rozważania Marka L.Troya przedstawione w Pharaoph Times: Some Ancient
        Egyptian Themes Initiaed on the First Page of Finnegans Wake, gdyż aczkolwiek
        jego książka Mummeries of Resurrection (zawdzięczająca kilka ciekawych uwag
        korespondencji krytyka z Maciejem Słomczyńskim), studium mitu Ozyrysa w
        Finnegans Wake jest niewątpliwie ważną pozycją, o tyle wspomniany esej
        omawiający egipskie wątki występujące na pierwszej stronie powieści wydaje się
        mało przekonujący, a w każdym razie zbyt dyskusyjny jak na tę prezentację
        raczej powszechnie akceptowanych objaśnień. Jednakże jakby na ironię właśnie
        w „egipskim” kierunku zmierzają nieliczne pretensje do oryginalności tego
        artykułu, a w braku bardziej miarodajnych interpretacji w wymienionych
        opracowaniach z pewnymi zastrzeżeniami wysunięte na pierwszy poziom znaczeniowy
        w czwartym akapicie powieści. Ale po kolei:
        rzekirzyg, obok Ewy i Adama...- bieg rzeki, woda, z której wzięło się
        życie, bieg dziejów począwszy od biblijnej pary, ale także dublińska rzeka
        Liffey, kościół pod wezwaniem Adama i Ewy usytuowany na jej brzegu, również
        pobliska karczma „Adam i Ewa”. Odwrócenie przyjętej kolejności imion może
        świadczyć o wyższości pierwiastka żeńskiego nad męskim; żeńskim pierwiastkiem
        jest też rzeka Liffey, a jego ucieleśnieniem jedna z dwóch głównych postaci
        powieści, Anna Livia Plurabelle (ALP), wszechkobieta, wszechbogini, wszechmatka
        i właśnie... wszechrzeka. Fakt, że powieść ma kształt cykliczny, a pierwsze
        słowa są kontynuacją ostatniego zdania nie znaczy bynajmniej, że początek i
        koniec są sprawą umowną i mogłyby wypaść w dowolnym miejscu w powieści: słowo
        rzekirzyg rozpoczyna początek cyklu, pierwszą pętlę czasu.
        ...od wcięcia wybrzeża do zakola zatoki... – topografia wybrzeża na
        północ od upływu Liffey w kierunku Howth, skalistego wzgórza połączonego z
        lądem tylko wąskim przesmykiem (Isthmus of Sutton), linia zetknięcia się dwóch
        żywiołów.
        ...prowadzi nas przez commodius vicus recorsolacji...- commôdûs (łac.) –
        dogodny, łatwy; także imię cesarza rzymskiego wymienionego również w innym
        miejscu powieści; comme odieux (franc.) – jakże ohydny; vicus (łac.) – droga;
        również aluzja do Giambattisty Vico (1668 – 1744), którego teoria cykliczności
        dziejów (ricorsi storici) oraz podział każdego cyklu na cztery fazy są
        podstawową zasadą konstrukcyjną Finnegans Wake; istniejąca w Dalkey na
        peryferiach Dublinu Vico Road wspomniana jest w Ulissesie jako miejsce
        zamieszkania ucznia niezbyt tęgiego właśnie z przedmiotu, którym zajmował się
        Vico – z historii.
        ...na powrót do Howth Castle i Edyficjów. – znów teoria cykliczności
        zdarzeń, Howth Castle to czternastowieczny zamek wzniesiony na wzgórzu Howth w
        miejscu, gdzie kiedyś stała drewniana forteca. Od XII wieku w posiadaniu
        rodziny St. Lawrence wywodzącej się od Sir Amory’ego Tristrama z Armoryki
        (Bretania), który wylądował w Howth na czele wojsk w 1177 roku i poprzysiągł,
        że jeśli wygra bitwę, przyjmie nazwisko St. Lawrence, gdyż odbywała się właśnie
        w dniu Św. Wawrzyńca. Tak też się stało. HCE to inicjały drugiej głównej
        postaci powieści, męża Anny Livii, Humphreya Chimpdena Earwickera, w tym
        wypadku utożsamionego z lądem omywanym przez fale, ze wzgórzem Howth, które
        Joyce już w Ulissesie obdarzył ludzkimi cechami: „Howth ułożył się do drzemki,
        znużony długimi dniami, znużony cmokcmok rododendronami (był stary) i z
        przyjemnością wyczuwał wieczorny wietrzyk, który tarmosił mu czuprynę z
        paproci. Leżał, lecz otworzył niesenne czerwone oko, oddychając głęboko i
        powoli, senny, lecz nie uśpiony”.
        Sir Tristram, violer d’amores...- wspomniany Sir Amory, lecz także
        Tristan z opowieści o Tristanie i Izoldzie, który w Bretanii spędził młodość, a
        po powrocie do Kornwalii wyruszył do Irlandii aby przywieźć Izoldę dla swojego
        wuja, króla Marka. Historia Tristana i Izoldy, a właściwie dwóch Izold (drugą
        jest jego żona), jest jednym z ważniejszych wątków w powieści Joyce’a. W postać
        Izoldy wciela się Issy, córka ALP i HCE. Triste (franc.) – smutny; violer
        (franc.) – gwałciciel; amore (włos.) – miłość; viola d’amore – średniowieczny
        instrument muzyczny.
        ...z za krótkiego morza...- Short Sea (ang.) – krótkie morze, jedna z
        nazw morza irlandzkiego między Irlandią a Wielką Brytanią; na południu
        przechodzi w Kanał Św. Jerzego.
        ...passencore powrócił z Północnej Armoryki na tę stronę smukłego
        przesmyku Europy Mniejszej...- pas encore (franc.) – jeszcze nie; dalej lokalne
        wydarzenia nabierają wręcz międzykontynentalnych rozmiarów. Armoryka –
        Bretania; przesmyk to najprawdopodobniej wspomniany Isthmus of Sutton.
        ...żeby wiederozpętać penizolarną wojnę...- wieder (niem.) – znów;
        penis (łac.) – członek; w słowie „penizolarna” pobrzmiewa również „izolacja”
        oraz „Izolda”, jest to także aluzja do wojny z Francją toczonej na Półwyspie
        Pirenejskim (ang.: Peninsular Wars) przez wojska koalicji antynap
        • Gość: robert Re: James Joyce IP: *.net.autocom.pl 08.03.04, 21:27
          antynapoleońskiej dowodzone przez Wellingtona. Pen (ang.) – pióro.
          ...ani też Sawyer nad strumieniem Ozonee nie pomnożył koni czy syny w
          gorgio Laurens County, choć wciąż dublinowały swoją liszpę...- dublińczyk Peter
          Sawyer założył nowy Dublin w Laurens County w stanie Georgia nad rzeką Ocenee;
          trójlistna koniczyna jest symbolem Irlandii. Gorgias (starofranc.) – wspaniały,
          pyszny; gorgo (włos.) – wir.
          ...ani odgłos z oddognia nie dudnął mishe mishe na tauftauf
          tyśpiaćtryk...- według listu Joyce’a mowa tu o ogniu wiary rozpalonym w
          Irlandii przez Św. Patryka, patrona wyspy; taufen (niem.) – chrzcić,
          prawdopodobnie dlatego w tekście po niemiecku, iż przewodnikiem duchowym Św.
          Patryka był Św. Germanik. „Mishe, mishe” („Jestem, jestem”), to głos miejscowej
          bogini, która po ochrzczeniu stała się Św. Brygidą; „tyśpiaćtryk” to nawiązanie
          do Ewangelii Św. Mateusza (16:18).
          ...jeszcze nie, choć to venis wkrótce później , buttny kozikub nie
          oszukał ojciemnego izaaka...- vênio (łac.) – wydarzyć się; obwiązany koźlimi
          skórami Jakub oszukał Izaaka, swojego ociemniałego ojca; konflikt między
          Jakubem i Ezawem zapowiada ciągłe konflikty między synami Earwickera, Shemem i
          Shaunem. Na innej płaszczyźnie znaczeniowej istotny do zrozumienia jest fakt,
          że przezwany w młodości „Butthead” owiany legendą polityk irlandzki Parnell
          stanął na czele partii nacjonalistycznej po pokonaniu Izaaka Butta.
          ...ani też, choć wszystko jest dopustalne w wenessji, sosie sioesthery
          nie gniewały się na dwjednym nathanijoe. – Dwaj w jednym to Jonathan Swift, o
          którego rozszczepieniu na Mądrego Nathana i Uczciwego Joe’ego ułożyła zagadkę
          Vanessa, jedna z jego dwóch młodych ukochanych. Obie nosiły imię Esther i obie,
          ulegając różnym wcieleniom, co jakiś czas przewijają przez tekst powieści.
          Sosie (franc.) – sobowtór.
          Gni kroptli piwa papy nie nawarzyli Jhem czy Shen w jarksnym świetle...-
          „Willie Brewed a Peck of Malt” („Willie nawarzył kroplę piwa”) – tytuł
          piosenki. Zawarte w liście Joyce’a wyjaśnienie, że Noe hodował grona i chodził
          pijany sugeruje aluzję do zdarzenia, które miało miejsce już po opuszczeniu
          arki; Cham ujrzał nagość pijanego ojca a gdy opowiedział o tym braciom, Semowi
          i Jafetowi, ci przysłonili Noego. W tekście Joyce’a zamiast trzech synów są
          dwaj, gdyż tylu ma Earwicker; wino natomiast zostało zastąpione piwem, gdyż
          piwo jest narodowym napojem Irlandczyków, a w Dublinie znajduje się sławny
          browar Guiness. Można też dopatrzeć się odniesienia do gorzelni whisky Jameson
          and Son. Słowo „shen” można ponadto odnaleźć w imionach kilku chińskich bóstw
          (Shen Nung, Men-shen), a także w języku egipskim, jako określenie pierścienia,
          w który wpisywano imiona królewskie, tzw. „cartouche”. (Odczytanie zachowanego
          tu w oryginalnym kształcie neologizmu „Jhem” jako „I am” przez Macieja
          Słomczyńskiego w artykule publikowanym niegdyś na łamach „Literatury na
          Świecie” było najwyraźniej wynikiem niedopatrzenia, aczkolwiek na potwierdzenie
          tezy, że bohater Finnegans Wake identyfikowany jest z egipskimi bóstwami można
          przytoczyć wiele cytatów, jak choćby to zdanie z ósmego akapitu
          powieści: „Macool, Macool, orra whyi deed ye diie?” – „MacCool, MacCool, czyli
          Ra, czemu umarłeś?”).
          ...i żaden korosyniec regenbotęczy nie odbrwił się jakjo piękścień na
          aqualicu. – Z listu Joyce’a: „na końcu tęczy znajduje się rosa i barwa
          czerwona”. Rot (niem.) – czerwony, można odnaleźć w pierwszej części zdania w
          słowie „kROTpli”. Regenbogen (niem.) – tęcza. Aqua (łac.) – woda. Brew jako
          odbicie tęczy sugeruje także list pisarza. Pierścień to symbol cykliczności;
          jajo zdaje się zapowiadać – przez odniesienie do Humpty-Dumpty’ego, jako
          kształtnej postaci, która spada z muru w Alicji w krainie czarów – upadek,
          który zaraz nastąpi. Będzie to pierwszy upadek, gdyż powyższy akapit cofnął nas
          w czasy poprzedzające nie tylko wylądowanie Tristrama w Irlandii, ale także
          biblijny potop...
          Upadek (bababadalgharaghtakamminarronnkonnbronntonnerronntuonnthunntrovarr-
          hounawnskawntoohoohoordenentharnuk!)...- pierwsze z dziewięciu stuliterowych
          słów występujących w powieści, łączące hałas upadku z grzmotem piorunu, który w
          historiozofii Vico jest głosem bogów stanowiącym impuls dla ludzkości do
          dalszego rozwoju (ostatni, dziesiąty odgłos grzmotu, składa się ze stu jeden
          liter). W długim słowie Joyce’a można odnaleźć liczne określenia grzmotu w
          innych językach: kaminari (jap.), karak (hindi), brontao (grec.), Donner
          (niem.), tonnerre (franc.), tuono (włos.), aska (szwedz.), tonach (irl.), tovao
          (port.), todenen (duński), jako ciekawostkę można dodać, że zarówno Vico jak i
          Joyce bali się piorunów.
          ...niegdyś walstrytumfalnej archaparry powtarza się wcześnie w łóżku a
          potem przez życie w całej krachścijańskiej poezji minstrelów. – Upadek Adama i
          Ewy rozpoczyna serię upadków, do których zaliczyć też trzeba krach na Wall
          Street. Thomas Parr (1483 – 1635) – długowieczny Anglik; parr (ang.) – zarodek
          łososia. Ostatnie słowa to m.in. aluzja do zespołu instrumentalnego Christy’s
          Minstrels.
          Wielki upadek zgmurwna spowódziował szybki pftjschute Finnegana,
          dupniej solidnego pana...- Campbells i Robinson traktują zbitkę „pftjs” jako
          onomatopeiczną, wyrażającą syk towarzyszący upadkowi zarówno Lucyfera jak i
          meteoru; chute (franc.) – upadek. Finnegan to bohater ballady „Finnegan’s
          Wake”, której powieść zawdzięcza swój tytuł. Murarz Tim Finnegan spadł po
          pijanemu z drabiny i obudził się dopiero na własnej stypie, kiedy oblany został
          whisky. Przez ten motyw zmartwychwstania utożsamiany jest on w powieści z
          Chrystusem, Ozyrysem i innymi bogami płodności oraz z Huckiem Finnem, który
          wraz z Tomkiem Sawyerem zjawia się na własnym pogrzebie. Ponieważ zaś nazwisko
          jego można odczytać jako „Finn again” (znów Finn), jest równocześnie
          reinkarnacją Finna MacCoola, mitycznego olbrzyma, poety i budowniczego, który
          według jednej z legend śpi pod ziemią i powróci, kiedy kraj znajdzie się w
          potrzebie. Obaj powiązani są z karczmarzem Earwickerem przez słowo „inn” (ang.:
          karczma); inne słowa, które można wyodrębnić z tytułu powieści, a które
          stanowią zawiązek najistotniejszych dla niej wątków, to: egg (ang.) – jajo,
          Ann – imię Anny Livii Plurabelle, a przede wszystkim fin (franc.) – koniec,
          które w połączeniu z again (ang.: znów) stanowi najbardziej skondensowaną
          wykładnię zasady cykliczności podobnie jak dwa znaczenia słowa „wake” – stypa i
          przebudzenie – odnoszą się tę samą zasadę do pojedynczego życia ludzkiego.
          ...aż jecho humptygórgłowa humżo wysyła wściekawskiego hen na zachód w
          pochód za jego tumptypalcngami...- upadek Finnegana wiąże się z upadkiem Humpty-
          Dumpty’ego, symbolizującego w powieści także Kosmiczne Jajo, od którego
          wszystko wzięło początek. Leżąc na ziemi przeistacza się w olbrzyma McCoola,
          który śpi pod ziemią wtopiony w krajobraz Dublina. Jeśli góra czy wzgórze Howth
          jest jego głową, jego palce u nóg sterczą w Castleknock w pobliżu Phoenix Park,
          o czym powiadamia następny fragment.
          ...ich rogatychmiejscekońców jest przy knockoucie w parku, gdzie
          pochukładano pomarańcze by ruestały wśród zieleni odkąd diablinpierw kochał
          livvy. – Rogatki Chapelizod, podmiejskiej dzielnicy Dublina, w której mieści
          się karczma Humphreya Chimpena Earwickera. Chapelizod często identyfikowana
          jest w powieści z Izoldą, na której cześć podobno rzeczywiście została
          nazwana. „Pomarańcze” to żołnierze Wil
          • Gość: robert Re: James Joyce IP: *.net.autocom.pl 08.03.04, 21:33
            Wilhelma III Orańskiego oraz sprzymierzeni z nim protestanci (ang., franc.:
            orange – pomarańcza) pochowani na cmentarzu w Phoenix Park. Ruest (duński) –
            spoczywać. Rzeka Liffey; także Tytus Liwiusz, ulubiony historyk Giambattisty
            Vico.
            Co za potyczki wołni gen oźli, ostrygoci gegen wodygottom! - gegen
            (niem.) – przeciwko; Gott (niem.) – bóg. Pierwsze potyczki i wojny, broniących
            wolności ze złymi najeźdźcami, Ostrogotów i Wizygotów, także walki bogów w
            opadających wodach potopu; według Vico pierwszy cykl rozpoczął się po potopie,
            drugi po upadku Rzymu.
            Brékkek Kékkek Kékkek Kékkek! Kóax Kóax Kóax! Ualu Ualu Ualu!
            Quaouauh! – w pozostawionym przez wody szlamie rozlega się rechot żab
            (Arystofanes, Żaby: „Brekekekex, koax, koax”). Kolejne okrzyki są podobno
            walijskimi okrzykami rozpaczy. Warto dodać, że Kek jest także imieniem
            egipskiego bóstwa z żabią głową, jednego z ośmiu stworzonych w wodzie zanim
            jeszcze istniało słońce i ląd. Aczkolwiek Kek nie jest wymieniony w egipskiej
            Księdze Umarłych, bóstwo to najwyraźniej znane było Joyce’owi, gdyż wymienione
            jest ponownie na str. 590 obok egipskiego boga Ptah.
            Gdzie Baddelarscy partiżanci wciąż usiłują matmistrznąć Malachusa
            Micgranesa...- badelaire, malchus (franc.)- odmiany broni siecznej; podobnie
            jak i wymienione poniżej, terminy te zostały zaczerpnięte przez Joyce’a z
            książki Saineana omawiającej język Rabelais’ego. Partisan (franc.) – partyzana,
            rodzaj halabardy; migraine (franc.) – granat ognisty. „Mistrz Magrath”
            (ang.: „Master Magrath”) – tytuł piosenki; Malachi Milligan (Buck) – postać z
            Ulissesa, w Finnegans Wake będąca jednym z wcieleń Shauna. Mal’akh (heb.) –
            król, posłaniec, anioł. Ponadto aluzje do Charlesa Baudelaire’a i Paryża.
            ...a Verdoni wykatabijają kamibalistmy Whiteboyce’om z Kapturnej Ghowy –
            verdun (franc.) – rodzaj szpady; baliste, catapulte (franc.) – maszyny
            oblężnicze; Whiteboys – grupy irlandzkich chłopów opierających się nadmiernym
            podatkom, nosili stroje z kapturami, wykonywali samosądy. Bitwa pod Verdun;
            Vernon – nazwisko rodziny, w której posiadaniu miał się znajdować miecz Briana
            Boru, króla Irlandii, który w 1014 roku pokonał Duńczyków. Ponadto kanibalizm;
            balistyka; Głowa Howth.
            Assiegaje i bumeringstromy. Wylęk tej ziemi, za mną! Sangloriowie,
            save! – azegaye (franc.) – rodzaj dzirytu; assiéger (franc.) – oblegać; Strom
            (niem.) – strumień. Sang (franc.) – krew; sans (franc.) – bez; gloria (łac.) –
            sława, chwała; se sauver (franc.) – ratować się, uciekać; salve (łac.) –
            bądźcie pozdrowieni! Jak często i najprawdopodobniej celowo, możliwe są
            zupełnie odmienne odczytania: „Pozbawieni chwały, ratujcie się!” oraz „Okryci
            krwią i chwałą, bądźcie pozdrowieni!”
            Larmie atakłują armie: larum! Truptutrup: dzwon, dzwon. Coza okazja na
            spółtkowania, każcioły bużnić i wietrznić! – Larm (niem.) – hałas, zgiełk;
            larme (franc.) – łza. Odgłosy wojny, bicie kościelnych dzwonów, przypadkowe
            spotkania, gwałty; potem podmuch nowego.
            Ileż dajmisikochanek zgrzechconych przez tegotetabsolwów! – „Daj mi żyć”
            (ang. „Bid me to live”) – protestancka piosenka pióra Herricka; ego te absolvo
            (łac.) – rozgrzeszam cię; tête-à-tête (franc.) – w cztery oczy; tet – kręgosłup
            Ozyrysa i symbol falliczny. Katolicy gwałcą protestantki lub księża sprowadzają
            dziwki na drogę grzechu.
            Jakżeż prawdziwe uczuciech dla włosianów potomka i jakże fełzawy głos słomego
            jaczkuba! – siano, słoma – lewy i prawy; teraz dopiero ma miejsce zapowiedziany
            w pierwszym akapicie konflikt dwóch braci, Jakuba i Ezawa. Izaak dotknąwszy
            owiniętej w koźlą skórę ręki Jakuba, rzekł: „Głos jest głosem Jakuba, ale ręce
            Ezawowe”. (Genesis 27:22).
            O słuchdajcie słuchdajcie jak tho rozłaził się spadkał pyłoch ojciec
            cudzołożytników but, (O moje lśniące gwiazdy i ciało!) jak htho rozmierzyła
            wysokie niebiosa niebaznakiem mostujących reklam! – „...i prawica moja piędzią
            rozmierzyła niebiosa...” (Izajasz 48:13). Ojciec cudzołożników Adam obrócił się
            w pył, ale tęcza Noego lub tęcza neonów na Picadilly i Times Square zapowiada
            nadejście lepszych czasów, koniec mroku. Możliwe jednak, że „niebaznak” to
            egipski hieroglif na niebo zbliżony wyglądem do mostu (słowo „most”, użyte
            zgodnie z jego angielskim znaczeniem, występuje w omawianym tu fragmencie);
            niebem według wierzeń egipskich jest oparta o ziemię tylko palcami rąk i nóg
            bogini Nut albo Hathor, przedstawiana zwykle z całym ciałem pokrytym gwiazdami
            (ziemią jest jej mąż, Geb, nad którym Nut podtrzymuje Shu, bóg powietrza).
            Zachowane z oryginału słowo „but” (ang.: lecz) nie wydaje się pełnić w zdaniu,
            w którym występuje, roli spójnika. Natomiast rozpatrując je w połączeniu z
            następną zgłoską, ignorując przecinek i nawias (w pierwszej wersji fragmentu
            nawiasu zresztą nie było), otrzymujemy imię Buto, greckie imię egipskiej bogini
            Uached, zwykle przedstawianej pod postacią kobry. Interpretacja ta o tyle może
            być słuszna, że bogini Buto odgrywa istotną rolę w micie o Izydzie i Ozyrysie,
            a tym samym istnieje duże prawdopodobieństwo, iż jej imię znane było pisarzowi;
            ponadto, aczkolwiek węże występują często na kartach Finnegans Wake, nie byłoby
            bez Buto żadnego węża w tym miejscu powieści, w którym omawiany jest pierwszy
            upadek właśnie przez węża spowodowany.
            Lecz waz iz? Iseut? Erdzie werdrowały sery? – „Was ist? Isolde?” –
            pierwsze słowa Tristana w operze Wagnera. Według Troya Ozyrys zalecał się do
            Izydy („iz? Is” = Isis, grecka forma imienia bogini) pod postacią ryby „uz”
            lub „woz”. Ponieważ Izyda często jest przedstawiana jako karmiąca piersią
            Horusa, warto też chyba zauważyć, iż w tekście odnaleźć można słowo „euter”
            (niem.) – wymię. Soeur (franc.) – siostra.
            Stare dęby eległy z trzaskiem lecz wiązy uloszą się spośród pypiołów.
            Zfal się jeśli chcesz powstać musisz: i to wcale nie tak prędko setna farsa
            zakonniczy się świeckim finiksem. – Odpowiednikiem Adama i Ewy w mitologii
            skandynawskiej są Aske (jesion) oraz Embla (wiąz); według jednego z listów
            pisarza najstarszym drzewem w Irlandii jest stary wiąz rosnący w pobliżu Howth
            Castle. „Jeśli paść muszę, mój grób powstanie”. – cytat z poematu Fingal,
            wchodzącego w skład Pieśni Osjana Macphersona; Fingal, ojciec Osjana, to
            właśnie irlandzki olbrzym Finn MacCool. Odradzający się z popiołów feniks,
            który kończy mającą miejsce w pierwszych czterech akapitach prezentację
            głównych wątków powieści, jest jednym z często powracających w niej symboli
            zmartwychwstania i cykliczności; pojawia się także w swojej egipskiej postaci,
            Bennu, tworząc pomost między Dublinem, w którym znajduje się Phoenix Park a
            Helipolis, egipskim miastem, w którym według legendy spala się i odradza co
            pięćset lat.
            Bygmester Finnegan, właściciel Jąkliwej Ręki, maurer wolny chmularzy,
            żył rad wśród broduiłoju...- „Bygmester Solness” („Budowniczy Solness”) – tytuł
            sztuki Ibsena; maurer (niem.) – mularz; Broadway.
            ...tam, skąd nie docierały wiadowłości nim sędziowie jozuego dali nam
            numeri a Helveticus dopuścił się zdrożnej deuteronomii...- księgi Starego
            Testamentu: Sędziów, Jozuego,, Numeri, Leviticus, Deuteronomium. Helwecjusz
            szydził z Biblii w De l’esprit, odpowiedzi na O duchu praw Monteskiusza.
            ...(pędnego dnia sternelnie watknął tete do beczki by świftnie ujrzeć
            koleiny swego nosu, lecz nim wyjął ją z powrotem...- Laurence Ster
            • Gość: robert Re: James Joyce IP: *.net.autocom.pl 08.03.04, 21:38
              Laurence Sterne, autor Życia i myśli JW Pana Tristrama Shandy. Imię i nazwisko
              bohatera powieści Sterne’a interesowały Joyce’a jako połączenie przeciwieństw,
              smutku i radości („shandy” bowiem to gwarowe określenie nieodpowiedzialnego
              wesołka). Tête (franc.) – głowa. Jonathan Swift i „Bajka o beczce”.
              ...na moc mojżesza, cała woda ostyksła czy ewyparowała a wszystkie jego
              guinessy spotkał exodus co powinno was przekonać jaki z niego był
              pentschanjeuchy gość!...- Rzeka Styks w Hadesie; kolejne dwie księgi Starego
              Testamentu: Genesis i Exodus; piwo Guiness; Pentateuch – pięcioksiąg Mojżesza.
              Panschen (niem.) – rozcieńczyć, np. wino wodą.
              ...i przez wielgi lat ten człowiek hebla, cementu i elewacji budokał w
              Toper’s Thorp domyć supra domyć na brzekach lipfnej rzeki Tejatej. – Hebla,
              Cementu i Elewacji: poprzez inicjały HCE utożsamienie Tima Finnegana z ballady
              z Earwickerem. Toper’s Thorp (ang.) – Pijacka Wieś; supra (łac.) – nad, ponad;
              rzeka Liffey. Możliwe również odniesienie do Psalmu 137: „Nad rzekami
              Babilonu...”
              Miąłm a liddką przonkę Annie, której nigdy nie miał dość. Weź ją wramy
              ona zatankuj z nią. – Mała żonka Finnegana to ALP, tu także Alice P. Lidell,
              pierwowzór bohaterki Alicji w krainie czarów Lewisa Carrolla. We fragmencie
              parafrazowane są urywki ballady o Finneganie.
              Często bibalusny, nafinał biskupsy, z dubrą kielnią w garści i w
              przepzłoconych dręlichach, które wciąży nasiał...- według Portretu artysty
              Balbus to imię Rzymianina, który wzniósł mur; balbus (łac.) – jąkający się
              (jąkali się m.in. Parnell i Lewis Carroll). Sugestia, że Finnegan się
              onanizował, podnosi go do rangi pogańskiego boga, gdyż motyw onanizowania się
              bóstw powraca w wielu prymitywnych mitach o stworzeniu świata: i tak na
              przykład według jednej z egipskich legend Atum masturbując się w Helipolis
              począł swoje rodzeństwo, boga Shu i boginię Tefnut. Ręka Atuma czczona była w
              Helipolis.
              ...jak Harun Childeryk Eggeberth kaligulował przez mnożenie wysokgości
              i długgości aż ujszał w nocłym świetle trunku co począł bliźniaka...- Harun-al.-
              Raszid – kalif Bagdadu w Baśniach tysiąca i jednej nocy; Childeryk – imię dwóch
              królów frankońskich; Egbert – król saksoński: inicjały tworzą HCE; Kaligula;
              pod wpływem wypitego trunku Finnegan zaczyna widzieć podwójnie.
              ...jego okrągłeb zwykle dość stalowy by obstandelowane gołe wieże
              wznosić (alefhajda!) waalwarte drapacza chmórg neiffelszego...- wieże wznoszone
              przez Finnegana są tu także jego erekcjami. Roundheads (ang.: Okrągłełby) –
              krótko ostrzyżeni purytanie Cromwella; opstandelse (duński) – zmartwychwstanie;
              wieżowiec Woolwortha w Nowym Jorku; wal (niem.) – wieloryb; wieża Eiffela.
              ...erigenujące prawie z niczego a celestujące ponad himmeleje i
              alleje...- erigo (łac.) – wznoszę; Johannes Scotus Erigena – urodzony w
              Irlandii teolog i mistyk zamordowany przez swoich uczniów w 877 roku; caelum
              (łac.), Himmel (niem.) – niebo.
              ...hierarchicycbaszczytne, z ognistym krzakiem na babelastej kopule...-
              wiecha zatykana na nowych budynkach gorejącym krzakiem Mojżesza; nad basztami
              trzech zamków widniejących w herbie Dublina unoszą się płomienie; wieża Babel.
              ...i z o’toolonymi larrons narzędzi klatrującymi w górę z tupotem
              a’beckułkami po gwoździach spadającymi z łomotem. – larrons (franc.) –
              złodzieje; klatre (duński) – wspinać się; Św. Laurence O’Toole, patron Dublina;
              Św. Tomas à Becket, patron Canterbury.
              Jako jeden z pierwszych nosił broń i imię: Wesoli Bucłaje z
              Riesengeborga. – Adam „pierwszy nosił broń” (Hamlet V.1 – ponieważ chodzi o grę
              słów, w przekładzie Paszkowskiego „broń” została zastąpiona przez „krzyż”);
              Wasyli Busłajew, postać z nowogrodzkich bylin; Riesen (niem.) – olbrzym;
              Riesengebirge (niem.) – Karkonosze.
              W klejcnocie in vert ancillars, troublant, argent, jeden capior,
              poursuivant, hardy, ohydny. Tarcza herbowa z fessem, łuczniki naprężone, helio,
              z drugiego. – vert (zielony), argent (srebro) – francuskie słowa używane w
              heraldyce; ancilla (łac.) – służąca; troublant (franc.) – niepokojący;
              poursuivant (franc.) – ścigający (także pracownik Kolegium Heraldycznego);
              fesse – środkowa część tarczy herbowej oddzielona dwoma pasami; helios (grec.) –
              słońce.
              Hara jest dla chłopa harującego hardo. Hohohoho, Panie Finn, będzie z
              ciebie Finisyn! Poniżej działek rano i O, jesteś jak wino! Niech cieli wilczór
              i jesteś winekret! Hahahaha, Panie Fonn, najpierw finda, potem zgon! – Kolejny
              cykl: tym razem zamkniętym obiegiem jest tu siedem dni tygodnia, od
              poniedziałku rano do niedzielnego wieczoru; potem historia się powtarza, dni
              tygodnia znów następują po sobie, podobnie jak zamknięte w rocznym cyklu
              miesiące i pory roku; podobnie też czytelnik złapany w pętlę Finnegans Wake
              może krążyć po niej latami, odchodzić i znów wracać.
              • ktul.shystalker A to przecież dopiero początek...:) 09.03.04, 07:18
                ...bo jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy, o których Mirkowicz wiedział, ale
                w "egzegezie" nie napisał (i, co więcej, nie oddał w tłumaczeniu). Np. dlaczego
                (naprawdę) jest kolejność "Eve and Adam" na początku. Dlaczego JJ dał "fr'over"
                zamiast np. "from over"? Gdzie należy szukać żony Joyce'a? Gdzie Zurichu?

                Itede, ad infinitedeum. Pzdr
                • tiresias Re: A to przecież dopiero początek...:) 09.03.04, 11:04
                  no i sporo takich 'egzegez' i 'annotacji' (vide Roland McHugh) powstało juz
                  dawno i są dostępne w języku angielskim (teżniezła "Joyce's Book of the Dark"
                  Bishopa) tak że spokojnie można sobie poczytać
                  dla zainteresowanych najnowsze 'kontrowersje' na ulubiony temat...
                  serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1953841.html
                  • ktul.shystalker Linki 09.03.04, 11:51
                    Dzielmy się:

                    Malicki raz:
                    fototapeta.art.pl/2001/jmmgp.php
                    Malicki dwa:
                    www.gnosis.art.pl/numery/gn09_joyce_przebudzenie_finnegana.htm
                    Mirkowicz zegzegezowany:
                    www.siec.sulechow.net/~wieku/joyce04.html
                    Drobiazg od braci Czechów:
                    www.rezonance.cz/cislo2/rez-kera.htm
                    ...i Joyce'a autotranslat na francuski:
                    www.robotwisdom.com/jaj/fwake/alpfrench.html
                    ...czy na włoski:
                    www.robotwisdom.com/jaj/fwake/alpitalian.html
                    ...a smaczek ibero:
                    www.schulers.com/donaldo/wfv.htm
                    ...ale za to, tu jeszcze porównanie w kilku językach:
                    art-bin.com/art/ababelit.html
                    ...i mój ulubiony japoński:
                    www.honco.net/japanese/04/page4.html
                    = Tamże po wciśnięciu głowy Joyce'a ujawni się jeszcze
                    wersja kinowa (obraz, muzyka, napisy angielskie i japońskie).

                    Enjoys :)

                    PS. Linka do rosyjkiego fragmentu FW urwała się, a szkoda :(
                    • ktul.shystalker Linka 11.03.04, 08:48
                      Rozważanie rosyjskie:
                      sp-issues.narod.ru/2/belyaev4.htm
    • jenisiej To tutaj? 09.03.04, 12:43
      Hej, wpadnę poczytać jutro. Dziś jeszcze jestem pijany.

      Całuski, jeni
      • mietowe_loczki Re: To tutaj? 14.03.04, 11:44
        jenisiej napisał:

        > Hej, wpadnę poczytać jutro. Dziś jeszcze jestem pijany.


        szkoda, bo na trzeźwo się chyba nie da hihihih
    • mietowe_loczki proszę, co tam, błagam o litość ... 12.03.04, 13:50
      mam coraz częściej nieodparte wrażenie, że osoby domagające się tłumaczenia
      Finnegans Wake, w ogóle nie wiedzą o czym mówią, Słomczyński faktycznie umarł,
      niestety, koniec cytatu, ale nie jestem pewna, czy naprawdę zdobyłby się na
      taką próbę, jeśli ktokolwiek, przynajmniej pobieżnie, zna Joyce'a, bedzie
      wiedział, na czym polega trudność tłumaczenia - tą barierą jest JĘZYK, w
      przypadku Finnegans Wake bariera nie do przeskoczenia, nawet jeżeli 'jakiś
      Schiller albo Barańczak albo co...' podjęliby się tej próby, będzie to dzieło
      niepełne (tylko proszę mi tu armat nie wytaczać, że każde tłumaczenie jest
      niedoskonałe itp). Swoją drogą, zastanawiam się, kto od Ciebie wymaga
      znajomości tej powieści, skoro w Polsce jest zaledwie kilka osób, z tytułami
      uniwersyteckimi, które mogą się pochwalić lekturą tej książki. No ale jeżeli
      wymaga tego od Ciebie zwykła ambicja, radziłabym raczej pójść na bardzo
      intensywny kurs CEP, a po ok dwóch latach sięgnąć po Joyce'a
      loczki
      • zsazsa Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 13.03.04, 09:53
        mietowe_loczki napisała:

        > [...]na czym polega trudność tłumaczenia - tą barierą jest JĘZYK, w
        > przypadku Finnegans Wake bariera nie do przeskoczenia

        jest to argument słuszny, wtedy i tylko wtedy, jeśli przyjąć, ze ów język czyni
        z FW pozycję nie tylko 'nieprzetłumaczalną', ale przede
        wszystkim 'nieprzeczytywalną'.

        > w Polsce jest zaledwie kilka osób, z tytułami
        > uniwersyteckimi, które mogą się pochwalić lekturą tej książki.

        To jakies nieporozumienie, lub, co najmniej, niedopowiedzenie. Cóż to znaczy:
        _lektura_ FW? Odczytanie na głos, zrozumienie 20%? wychwycenie 30%? Jak licząc,
        którędy?

        > wymaga tego od Ciebie zwykła ambicja, radziłabym raczej pójść na bardzo
        > intensywny kurs CEP, a po ok dwóch latach sięgnąć po Joyce'a

        nie wiem, co to jest kurs CEP, ale jeśli jest to nauka ang., to nie wystarczy
        na sięganie po Joyce'a. O ile przez sięganie rozumiemy czytanie ze zrozumieniem
        (i znowu: zrozumieniem czego?). Ludzie, jak sądzę, pytają o tłum. FW, bo:
        1) są różne książki - 2) są ich tłumaczenia
        1a) jest książka FW - 2b) nie ma jej tłumaczenia? (a dlaczego?)
        pozdrawiam

        > loczki
        • klymenystra Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 13.03.04, 12:07
          wiesz boris vian ten teoretczynie jest nieprzetlumaczalny- jego przeklady na
          polski sa niedoskonale ale co ma zrobic ktos kto nie zna francuskiego a lubi
          szalone wymysly patafizykow? podobnie z ionesco.
          wiem ze joyce to cos wiekszego ale skoro juz w kilku jezykach fw zostlo wydane
          to nie wiem co stoi na przeszkodzie zeby jakis zdolny i ambitny czlowiek
          przestlumaczyl.
          a zeby zrozumiec w oryginale to dwa lata najintensywniejszego kursu nic nie
          dadza. poza tym nie bede przeciez sie uczyc jezyka ktory mi sie nie podoba i z
          ktorym nie chce sie wiazac na wyzszym poziomie tylko po to zeby przeczytac
          fw....

          --fortune presents gifts not according to the book...--
          • Gość: Jan Są egzegezy ;-) IP: *.dclient.hispeed.ch 14.03.04, 00:30
            Dalej - angielski nie wystarczy, potrzeba 20 innych, które (mam nadzieje) w
            przekładzie pozostawione byłyby bez zmian. Do tego historia kultur, topografia
            Dublinu itp. Bez egzegezy ani rusz. Zajrzałem do podanych linków (linek?) i
            faktycznie - pasjonujące.
            Więc może przeczytać egzegezę w najbliższym dostępnym języku, a do tego
            poczytać oryginał - na głos, bo brzmienie ma u Joyce'a duże znaczenie. Jest
            kaseta z fragmentami, to brzmi! Nawet gdy się niczego nie rozumie.
          • mietowe_loczki Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 09:46
            klymenystra napisała:

            > wiesz boris vian ten teoretczynie jest nieprzetlumaczalny- jego przeklady na
            > polski sa niedoskonale ale co ma zrobic ktos kto nie zna francuskiego a lubi
            > szalone wymysly patafizykow? podobnie z ionesco.
            > wiem ze joyce to cos wiekszego ale skoro juz w kilku jezykach fw zostlo
            wydane
            > to nie wiem co stoi na przeszkodzie zeby jakis zdolny i ambitny czlowiek
            > przestlumaczyl.

            coraz częściej mam wrażenie, że ludzie proszący o tłumaczenie Finnegans Wake,
            nie mają pojecia, o czym mówią, etc
            • klymenystra Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 09:51
              > coraz częściej mam wrażenie, że ludzie proszący o tłumaczenie Finnegans Wake,
              > nie mają pojecia, o czym mówią, etc

              nie wiem czy ktokolwiek ma monopol na rozumienie... niewazne
              WIEM o czym mowie- mialam w rekach oryginal- chce miec chociaz blade odbicie
              tego co napisal joyce. czy to takie trudne do zrozumienia ?
              • mietowe_loczki Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 10:13
                klymenystra napisała:

                > > coraz częściej mam wrażenie, że ludzie proszący o tłumaczenie Finnegans Wa
                > ke,
                > > nie mają pojecia, o czym mówią, etc
                >
                > nie wiem czy ktokolwiek ma monopol na rozumienie... niewazne
                > WIEM o czym mowie- mialam w rekach oryginal- chce miec chociaz blade odbicie
                > tego co napisal joyce. czy to takie trudne do zrozumienia ?
              • mietowe_loczki Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 10:21
                klymenystra napisała:

                > nie wiem czy ktokolwiek ma monopol na rozumienie... niewazne
                > WIEM o czym mowie- mialam w rekach oryginal- chce miec chociaz blade odbicie
                > tego co napisal joyce. czy to takie trudne do zrozumienia ?

                ucięło mi poprzedniego posta, a napisałam w nim, że pasuję już, ale proszę
                jeszcze o próbę przetłumaczenia samego tytułu, który zawiera w sobie
                odniesienie do najbardziej znanego irlandzkiego bohatera, tak gloryfikowanego
                przez Lady Gregory i samego Yeatsa (a które to słowo może być skojarzone z
                francuskim 'kończyć,' prawda?), tytułu, który zawiera w sobie słowo 'again,'
                nawiązującego do cyklicznego charakteru książki, no i to 'wake,' które dopełnia
                całości, nagród w konkursie nie przewidziano :)
                • klymenystra Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 11:51
                  i wlasnie dlatego pisze ze wazne sa komentarze madrych ludzi :))))))))
                  • mietowe_loczki Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 12:49
                    tak, wiem, że Joyce nie trafił na godnego obrońcę :))))))))))))))
                    • klymenystra Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 17:16
                      no wieeeeeesz ze nie o to chodzilo :P
                • zsazsa Tytuł 15.03.04, 08:14
                  AFAIR, Holendrzy zostawili Finnegans Wake, a Japonia dała
                  Fineganzu Ueiku (czy jakoś tak) a polski tytuł to jest
                  (póki co) (oczywiście): Dzieło (tłumaczeniowe) w toku ;)
                  • Gość: zsazsa Tytuł holenderski IP: *.energoprojekt.com.pl 15.03.04, 09:34
                    Jeszcze drobiazg. Właśnie wpada mi w ręce wywiad z tłumaczami
                    holenderskiego FW. Twierdzą w nim, że - wbrew temu co się może
                    wydawać - nie poszli na łatwiznę i tytuł jednak przetłumaczyli.
                    Finnegans Wake po angielsku - to Finnegans Wake po holendersku.
                    Bo języki bliskokrewne.
        • mietowe_loczki Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 09:44
          zsazsa napisał:

          jest to argument słuszny, wtedy i tylko wtedy, jeśli przyjąć, ze ów język czyni
          z FW pozycję nie tylko 'nieprzetłumaczalną', ale przede
          wszystkim 'nieprzeczytywalną'.

          tak, zaryzykowałabym twierdzeniem, że jest to rzecz 'nieprzeczytywalna'

          To jakies nieporozumienie, lub, co najmniej, niedopowiedzenie. Cóż to znaczy:
          _lektura_ FW? Odczytanie na głos, zrozumienie 20%? wychwycenie 30%? Jak licząc,
          którędy?

          To jakieś porozumienie. Lektura Finnegans Wake? Choćby fizyczne przebrnięcie
          przez tę książkę. Btw jak się oblicza zrozumienie powieści? Jak liczyć?
          Którędy? Nazwiska ludzi, którzy przeczytali FW niech pozostaną tajemnicą.
          Wątpię, czy chcieliby być wymieniani na tym szacownym forum.

          nie wiem, co to jest kurs CEP, ale jeśli jest to nauka ang., to nie wystarczy
          na sięganie po Joyce'a. O ile przez sięganie rozumiemy czytanie ze zrozumieniem
          (i znowu: zrozumieniem czego?). Ludzie, jak sądzę, pytają o tłum. FW, bo:
          1) są różne książki - 2) są ich tłumaczenia
          1a) jest książka FW - 2b) nie ma jej tłumaczenia? (a dlaczego?)


          kurs CEP, Cambridge Proficiency English, potem można postudiować na anglistyce,
          po odpowiedź do punktu 1a i 2b odsyłam do mojego pierwszego wpisu w tym wątku,
          finn_again
          pozdrawiam
          • klymenystra Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 09:55
            > tak, zaryzykowałabym twierdzeniem, że jest to rzecz 'nieprzeczytywalna'

            moze dla Ciebie ? nie wolno tak uogolniac...

            > To jakieś porozumienie. Lektura Finnegans Wake? Choćby fizyczne przebrnięcie
            > przez tę książkę.

            patrz wyzej. mam wrazenie ze troche wysilku, sporo odnosnikow i mozna sobie
            poradzic. i bawic sie np interpetowaniem tych fragmentow ktore maja jeszcze
            jedno dno. fw to nie jest powiesc jako taka- przynajmniej wg mnie. udalo mi sie
            przeczytac pierwsze 6 akapitow (po polsku oczywiscie) i po przeczytaniu
            komentarza okazalo sie to bardziej jasne niz niezrozumiale.

            >> Btw jak się oblicza zrozumienie powieści?

            wlasnie dlatego fw (i troche tez ulisses) sa nietypowe- rozumiesz tak jak
            cchesz- to jak z poezja- nikt Ci nie narzuca interpretacji

            pozdrawiam
            • mietowe_loczki Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 10:06
              klymenystra napisała:

              > > tak, zaryzykowałabym twierdzeniem, że jest to rzecz 'nieprzeczytywalna'
              >
              > moze dla Ciebie ? nie wolno tak uogolniac...


              głową o ścianę :) nie wolno uogólniać, oczywiście, dla mnie jest to szczególnie
              niezrozumiałe, brak mi wykształcenia, naturalnie pewne braki intelektualne też
              odgrywają tu swoją rolę :), nie mam w jednym palcu dziejów Irlandii, nie ślęczę
              nad średniowiecznymi drukami, obcy mi jest Ewangeliarz z Kells, przecież
              widziałam go tylko dwa razy i w dodatku przez szybę :), w mitologii tego kraju
              orientuję się li i tylko, obce mi są odniesienia do lokalnej lieratury
              współczesnej Joyce'owi, więcej grzechów nie pamiętam, nie twierdzę, że
              Finnegans Wake ma pozostać ksiązką, o której najwięcej się mówi, ale tak
              naprawdę nikt jej nie przeczytał, staram się tylko być realistką, to wszystko :)
          • zsazsa Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 10:24
            mietowe_loczki napisała:
            > tak, zaryzykowałabym twierdzeniem, że jest to rzecz 'nieprzeczytywalna'

            Aa, to wtedy pełna zgoda :)) To się JJ dowcip udał.

            > To jakies nieporozumienie, lub, co najmniej, niedopowiedzenie. Cóż to znaczy:
            > _lektura_ FW? Odczytanie na głos, zrozumienie 20%? wychwycenie 30%? Jak
            licząc,
            > którędy?
            >
            > To jakieś porozumienie. Lektura Finnegans Wake? Choćby fizyczne przebrnięcie
            > przez tę książkę.

            No, ale co to znaczy np. przebrnąć przez stuliterowe thunder-words, nie znając
            języków, z których wyrazy się na thunder-words składają? Czy brnąć na głos? Czy
            w myślach można sobie FW odczytywać? Akademicko pytam ;)

            > Btw jak się oblicza zrozumienie powieści? Jak liczyć?
            > Którędy? Nazwiska ludzi, którzy przeczytali FW niech pozostaną tajemnicą.
            > Wątpię, czy chcieliby być wymieniani na tym szacownym forum.

            Ale nazwiska dalej nie przybliżą nas do opisania, co to znaczy "przeczytanie
            FW". Tym bardziej, że się przeczytać nie da, co zatezowano (ostrożnie).

            > kurs CEP, Cambridge Proficiency English, potem można postudiować na
            anglistyce,

            Powtórzę (za kimś), że angielski to nie jest jedyny język FW. Cóż więc po CEP?

            > finn_again
            > pozdrawiam

            I nawzajemnie :)
            finn_no_more
            • mietowe_loczki Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 10:27
              zsazsa napisał:

              > No, ale co to znaczy np. przebrnąć przez stuliterowe thunder-words, nie
              znając
              > języków, z których wyrazy się na thunder-words składają? Czy brnąć na głos?
              Czy
              >
              > w myślach można sobie FW odczytywać? Akademicko pytam ;)

              a ja akademicko pytam, jak to w takim razie przetłumaczyć, a chyba o to chodzi
              w tym wątku, prawda?
              :)
              • zsazsa Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 10:33
                mietowe_loczki napisała:
                > zsazsa napisał:
                >
                > > No, ale co to znaczy np. przebrnąć przez stuliterowe thunder-words, nie
                > znając
                > > języków, z których wyrazy się na thunder-words składają? Czy brnąć na głos?
                > Czy
                > > w myślach można sobie FW odczytywać? Akademicko pytam ;)
                >
                > a ja akademicko pytam, jak to w takim razie przetłumaczyć, a chyba o to
                chodzi
                > w tym wątku, prawda?
                > :)

                Mnie szło o to, że nawet gdybyśmy chcieli przeczytać FW "bez zrozumienia", tzn.
                bez egzegez itd., ot, tylko po to coby się napawnąć rytmiką i napoić melodią,
                to też nam się nie uda, niestety, bo nie będziemy wiedzieć jak wyrazy czytać.

                A stulitersłowa tłumaczy się przez przepisanie. Lub ctrl-c-ctrl-vaulowanie.
                To akurat proste :))
                • mietowe_loczki Re: proszę, co tam, błagam o litość ... 14.03.04, 11:33
                  to ja pozostanę przy tej rytmice i melodii, a do Finnegans Wake się
                  przymierzam, i owszem, ale w wakacje, żeby miec jeszcze czas na egzegezy :)
                  • Gość: Jan A myśmy słuchali litewskiego poety :-) IP: *.dclient.hispeed.ch 14.03.04, 17:17
                    Przyjechał tu i miał spotkanie w bibliotece. Jego wiersze czytał tłumacz po
                    niemiecku, a sam autor po litewsku. Ja próbowałem wyłapać jakieś słowa, bo to
                    też indoeuropejski. Błąd. No dobrze, wsłuchiwałem się też w melodię. I podobało
                    mi się, a jeszcze bardziej mojej żonie, która nie wpadła w intelektualną
                    pułapkę. Pewnie tak należy przeczytać FW.

                    Do loczków - widziałem wiele loczków, ale nigdy nie widziałem, czy są miętowe ;-
                    ) Jak to się sprawdza?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka