Gość: lukasz
IP: *.euv-frankfurt-o.de
26.03.04, 15:12
przede wszystkim polski tytul nie oddaje trafnie tytulu originalu, a ten jest
kluczem do czytania tej ksiazki: "vivir para contarla" znaczy tyle co zyc,
zeby je [zycie] opowiedziec
motto ksiazki troche wyjasnia zamierzenie autora > "Życie to nie to, co
człowiek przeżył, ale to, co i jak o swoim życiu opowiada", i to w tej
ksiazce liczy sie najbardziej: garcia marquez opowiada o swoim zyciu, a wiec
tak wygladalo jego zycie...
pan autor domoslawski slusznie zauwaza, ze te wiele faktow z zycia garcii
marqueza jest znanych, zarzuca mu, ze w swojej opowiesci wchodzi za bardzo w
szczegoly opisujac drobiazgowo pierwsze dni w gazecie, ze wymienia nazwiska
autorow-kolegow polskiemu czytelnikowi nieznanych (bo skad), ze zaglebia sie
w meandry historii kolumbii bardziej niz odkrywa nowego, innego, nieznanego
garcii marqueza, ale ma do tego prawo, i w jaki sposob to robi.
"vivir para contarla" jest pewnym typem kroniki, dobrze, sprawnie napisanej
(nawet gdy ma 500 stron) i dlatego dobrze sie ja czyta
z drugiej strony jest jasne, ze czytelnik zaznajomiony z tworczoscia i zyciem
garcii marqueza, chcialby czytajac jego wspomnienia dowiedziec sie jakis
nieznanych szczegolow, pilnie strzezonych tajemnic; ja w drugim tomie stawiam
na wyjasnienie sprawy sporu z vargas llosa -od czasu ich spotkania w meksyku
oboje zwarcie milcza-...
zycze milej lektury!