lemuriza
01.04.04, 22:11
Jestem nieco zasmucona i zmieszana, bo o jestem po lekturze "Pani
Dalloway" Woolf i...
Nie wiem, nie wiem co sądzić, nie znam się na tyle na literaturze, moze to
dozwolone? Takie podrabianie stylów i inspiracja tak daleko posunięta?
Ale, kiedyś byłam zachwycona klimatem książki ( Godzin), teraz ten sam
klimat , podobny styl odnajduje u Woolf.
Fragment o Clarissie w "Godzinach" zaczyna się podobnie jak "Pani
Dalloway", tak samo opowiada o kobiecie, która szykuje się do przyjęcia i
idzie kupić kwiaty, obydwie natykają się na sławne osoby ( Dalloway na
królową , Clarissa na Meryl Streep), mają te same imiona, podobne
doświadczenia z kobietami, podobne problemy z mężczyznami.
Mężczyźni mają te same imiona. Wszystko rozgrywa się w ciągu jednego dnia,w
jednej i drugiej powieści.
Ja wiem, że to pewnie było zamierzone, ale czy nie poszło za daleko?
Mało tego, znalazłam informację, że Woolf pierwotnie zamierzała dać swojej
powieści tytuł.... Godziny.
Coś tu nie tak jest.Virginia była pierwsza, a Cunningham chyba się nią nieco
perfidnie posłużył.
Ale i tak muszę mu podziękować, bo dzięki niemu przeczytałam Woolf , dzieki
niemu powstał doskonały film, który zrobił na mnie ogromne wrażenie.