preacher
13.05.04, 17:35
Pamiętam opływające w blask drzewa wybuchały bezlitośnie w przestrzeni między
ogrodem, a domem. Ciężkie, jasne, sierpniowe powietrze wypełniające godzinę
dwunastą. Przypominam sobie latające między jabloniami migocące elfy. Grały
one w berka motylami. Ogród wypełniało trzepotanie malutkich skrzydełek.