staua
02.06.04, 04:51
Jonathanem???
Zeby jakos moc odniesc sie do (negatywnej raczej) forumowej opinii o nim,
zabralam sie za "Biale jablka" (Wharton tez czeka na analize, bo pozyczylam
wlasnie "Spoznionych kochankow", tylko ze Whartona nie znam akurat zupelnie).
Kiedys zrezygnowalam z Carrolla, choc cenie go za opowiadania i "Muzeum
psow", prze "Calujac ul" powiedzialam: dosc. I nie bylo go az do teraz u mnie
w domu. No, ale forum wzbudzilo moja ciekawosc, stad "Biale jablka".
Carroll fajnie pisze o ludziach, celnie ich charakteryzuje i generalizuje bez
wpadania w gornolotny ton. Pomysl na cala tworczosc z elementami zupelnie
innej fantasy i tworzenia czegos w rodzaju filozofii tez jesz niezly. Ale on
jakos urywa watki, nie rozbudowuje ciekawych mysli, jakby brakowalo mu weny
albo intelektu, sama nie wiem. Generalnie rozczarowala mnie ta powiesc, choc
nie tak, jak "Calujac ul". Rozczarowala mnie tym wlasnie, ze nie byla
tragiczna, zapowiadala sie jakos, ale uszlo z niej powietrze powolutku, jak z
przeklutego balonika. Szkoda.