Dodaj do ulubionych

Kalicińska vs Karpowicz

24.10.13, 16:21
wyborcza.pl/1,75475,14836265,Literacka_burza__Karpowicz_atakuje__Kalicinska_odpowiada_.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
Po czyjej stronie stanęlibyście w tym sporze?
Może być trudno, bo czytelnicy jednego, raczej nie sięgają po drugie, to jednak dwa różne światy, dwie różne stylistyki.

Tu jeszcze kawałek z bloga Kalicińskiej: kalicinska.blogspot.com/
Btw. mogłaby go nieco lepiej redagować, w końcu jeśli się aspiruje do bycia pisarką, a nie literatem.....
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 17:12
      hm, trudna sprawa...
      po czyjej stronie stanąć? przecież się nie rozdwoję :)
      a elementy, z którymi się zgadzam znajduję w wypowiedziach obu stron...
      • jeepwdyzlu Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 17:14
        Kalicińską żółć zalewa
        z zazdrości
        w sumie ludzkie...
        jeep
    • ploniekocica Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 18:04
      Odpowiem tak - o dziwo znacznie i to znacznie bardziej niż Kalicińska zniesmaczył w tej całej aferze mnie Karpowicz. Nie dlatego, że nie miał racji, ale po co te krzesła łamać?
      • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 18:30
        Może dlatego, że Kalicińska w tym sporze w sposób ewidentny przypisuje swojej twórczości te wszystkie zalety literatury poświęconej "dobru, szlachetności, miłości" etc.? A samo poświęcenie dzieła tym szlachetnym tematom nie czynią go równie szlachetnym. O dobru i miłości na pewno można pisać pięknie, ale można też pisać szmirę. Gdyby sytuację wokół nagrody Nike skomentował/a autor/ka piszący/a książki wysokiej jakości, pewnie nikt by nie czuł potrzeby w ten sposób reagować.
        • monikate Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 19:32
          Też tak myślę. Poza tym nieważne, o czym się pisze, tylko jak się pisze!
        • ploniekocica Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 19:35
          Ale ok, niech sobie pisze i niech sobie przypisuje, co KasprowiczU do tego?
          • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 19:43
            Nie rozumiem - jesteś za tym, żeby wypowiadanie wszelkich bzdur było wolne od sprostowań?
            • ploniekocica Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 20:24
              Z tego, co zrozumiałam ona napisała to na swoim blogu więc co Karpowiczowi do tego? A po drugie czy jeżdżenie po czyjejś twórczości to jest sprostowanie?
              Ja po prostu jestem zdania, że nie każdy musi się wypowiadać na każdy temat, Gdy ktoś zakłada na tym forum wątek np. o Danielle Steel nie pędzę z wiadomością "ja takich chłamów nie czytuję", gdy mnie pijak na ulicy wyzwie od k... to tłumaczę, że to nieprawda, a tak w ogóle to on jest brzydkim, brudnym alkoholikiem.
              Jeśli człowiek wykonujący podobny zawód lub posiadający podobne umiejętności jak ja uważa, że robi to lepiej to jego sprawa, ja się nie muszę z nim porównywać.
              Po prostu mnie pan Karpowicz ta pyskówką rozczarował ociupinkę jako człowiek, ale w końcu czymże jest ta pyskówka w porównaniu z rękoczynami w wykonaniu Llosy i Marqueza :)
              • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 20:28
                a
                > le w końcu czymże jest ta pyskówka w porównaniu z rękoczynami w wykonaniu Llosy
                > i Marqueza :)

                Ano ba! Do różnych rzeczy może dojść. Ostatnio dwóch rosyjskich gentlemanów poszło na noże w kłótni o interpretację Kanta ;-)
                • yanga Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 17:24
                  No nie tak znów ostatnio (ten spór o Immanuela, znaczy :-))
                  • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 17:36
                    Moje wyczucie upływającego czasu jest bardzo niestabilne ;-)
                    • sebalda Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 18:41
                      Mam wrażenie, że muszę napisać po raz czwarty: nie jestem masochistką, po przeczytaniu kilku fragmentów prozy Kalicińskiej, a teraz jeszcze masakrycznego bloga, żadna siła nie zmusi mnie do czytania całości. Pisałam też już, że zdarzało mi się zmuszać, właśnie po to, by móc się wypowiedzieć, ale bardzo tego potem żałowałam. Przeczytałam nie tylko Wiśniewskiego, ale nawet Coelho. Murakamiego przeczytałam 4 książki aż, tak mnie fascynowały zachwyty osób, ktorych gust ceniłam, naprawdę chciałam mu dać szansę.
                      Ocenianie pisarza po recenzjach i opiniach innych też uważam za nie w porządku. I bez sensu zresztą. Dlatego czytam fragmenty i to nie jest tak, że nudne, że nie wciągnęły. Chodzi o styl pisania, jak jest do bani, nie pojmuję, dlaczego mam się zmuszać? Co do pisarzy i opinii innych czytelników. Gdybym na niej polegała, nie przeczytałabym Masłowskiej ani Jelinek, bo jednak zdecydowana większość wypowiadających się na przykład na tym forum, była przeciwko. Nie zrażona tym, sięgnęłam i nie żałuję, pisarstwo Jelinek wręcz podziwiam.
                      Gdyby Kalicińska napisała, że czytała obszerne fragmenty, może bym się tak nie zżymała. Ale ona oceniła książki tylko po streszczeniach i notkach, a to zdecydowanie nie jest miarodajne, na pewno znacznie mniej niż przeczytanie fragmentów.
                      • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 19:40
                        Ale chyba w złym miejscu ci się post podpiął ;-)
        • maniaczytania Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 19:58
          eeela napisała:

          > Może dlatego, że Kalicińska w tym sporze w sposób ewidentny przypisuje swojej twórczości te wszystkie zalety literatury poświęconej "dobru, szlachetności, miłości" etc.?

          Kazdy czyta chyba to, co chce przeczytac ;) - ja nie zauwazylam w jej wpisie tego, zeby ona byla aspirujaca do tych nagrod i zeby w sposob ewidentny przypisywala swojej tworczosci te zalety. Mozna ja lub jej tworczosc lubic lub nie, ale ja sie tez, jak Nchyb, troche z nia zgadzam. I nie wiem, dlaczego ona, jako z zalozenia niektorych - "pisarka dla kucharek' nie mialaby wyrazic swojej opinii na temat nagrod literackich.
          A jezeli kogos zolc zalala, to chyba pana Karpowicza ;) - bo tak sie caly czas zastanawiam, co go tak bardzo zabolalo, ze az postanowil sie wypowiedziec w tym temacie? Do tego zachowal sie nieelegancko uzywajac slownictwa ponizej pewnej godnosci oraz mylac tytuly ksiazek oponentki.
          • maniaczytania odpowiedz M. Kalicinskiej 24.10.13, 20:09
            dopiero przed chwila ja przeczytalam - jest swietna (mozna sie rzeczywiscie do tej redkacji przyczepic ;) ). Ma kobieta klase, dystans do siebie i poczucie humoru :)
          • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 20:14
            Zgadzam się, że mógł się wyrazić delikatniej :-) I jeśli rzeczywiście pomylił tytuły, to jest to wielkie faux pas i pogrążanie własnej krytyki. Ale do wypowiedzi mógł go skłonić czysty dysonans poznawczy, czy naprawdę tak trudno w to uwierzyć? Do ciągłej wymiany poglądów skłania nas czysty instynkt, bo to jest przecież nasz główny mechanizm przetrwania i ewolucyjnego sukcesu. Kalicińska rownież ma oczywiście pełne prawo się wypowiadać na tematy wszelakie, ale każda publiczna wypowiedź może się spotkać z feedbackiem, i nie rozumiem, dlaczego należy piętnować tych, którzy wystosowują feedback negatywny (założywszy, że nie pomieszali tytułów).
            • maniaczytania Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 20:18
              pomylil, pomylil, czytalam jego tekst wczesniej - teraz jest juz poprawione ;)

              ale chyba nikt go nie pietnuje za to, ze sie wyrazil, jezeli juz to za sposob wlasnie.
              I uwierzylabym, ze to z powodu czystego dysonansu poznawczego, gdyby nie ta nadmierna zlosliwosc ;) - juz chyba nawet w pierwszym zdaniu, gdy pisze, ze Kalicinska 'wylala' notke na bloga ;)
      • jeepwdyzlu Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 19:44
        kocica ma rację
        karpowicz mimo że ma rację
        napisał dość arogancko
        jeep
        • Gość: sebalda Re: Kalicińska vs Karpowicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.13, 21:06
          Czułam, że mogę być w opozycji do niektórych osób, ale żeby aż tak??? Czy my czytaliśmy te same teksty, tę samą wymianę zdań?!?!
          Niesamowite, jak różny może być odbiór tych samych rzeczy.
          Nie pogadam teraz, bo lecę na mój ulubiony serial na TVP Kultura, ale jutro się wypowiem szerzej.
          • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 22:36
            Nie wiem, jak to jest, że ja widzę tę arogancję również u Kalicińskiej, a inni jakoś nie. Ale moim zdaniem jeśli ktoś pisze "WY nie umiecie dobrze pisać o szczęściu", to się do tego "wy" stawia w opozycji, ergo: Kalicińska wielką poetką jest, własnym palcem wskazaną.
            • ploniekocica Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 22:47
              Ależ widzimy arogancję u Kalicińskiej, ale ja olewamy. A Karpiński nie mógł olać? Musiał się wdać w magiel?
              • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 24.10.13, 23:41
                Odsyłam do swoich postów wyżej. Widocznie odczuł naturalną ludzką potrzebę zakomunikowania swojego punktu widzenia. A że zrobił to niestarannie, to osobna kwestia.
                • aderydy racji trochę ma 25.10.13, 07:30
                  ta Kalacinska, choc jej ksiązek nie znam, przyznaję...nie czytam romansow, bo nie lubię,a nie dlatego, ze nie cenię.
                  Natomiast od pewnego czasu odnoszę podobne wrażenie.
                  Jesli książka/film jest o dylematach geja ( a najlepiej geja-księdza) lub o tragedii narodu żydowskiego, ewentualnie o rodzicu-sadyscie to na bank nagrodzona będzie!
                  To nie to, ze kwestionuję wyroki...tfuuu...decyzje nagradzających, bo są w miarę trafne, tylko po prostu tak się porobiło. A szkoda! Bo ta jednostajnosc zaczyna nudzic.
                  A prawo do krytyki kazdy ma! I do swojego zdania tez ma! I nie musi mi się podobac, co w zawodowych krytykach zachwyt wzbudza! I nie muszę sie wstydzic, ze lubię czytac horrory ( bo czytam, hihi, choc nie tylko)!
                  • eeela Re: racji trochę ma 25.10.13, 08:51
                    Proszę nie traktowac moich słów jak w pełni wyważonego osądu, bo z kulturą polską mam od wielu lat głównie kontakt pośredni (przez relacje bliskich), ale z tych relacji wynoszę wrażenie, że nie tylko polska literatura, ale też filmy ostatnich lat są rzeczywiście strasznie nasycone mrokiem i beznadzieją - ale czy aby na pewno stanowi to jakąś zdecydowaną zmianę w porównaniu do wcześniejszego okresu? Może już taka nasza kulturowa uroda, że lubimy się wysmęcić i to robimy najlepiej ;-)
    • jeepwdyzlu w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 10:39
      w prime time
      niech w końcu czytanie, krytyka, nagrody nike czy nienike - zaczną wzbudzać emocje!!!
      Karpowicza lubię, może zatem sięgnę po Rozlewisko...? :-)
      ciao
      jeep
      • sebalda Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 10:51
        Chyba jednak nie chce mi się polemizować. Samouwielbienie i głupota Kalicińskiej aż porażają. Karpowicz może i powinien być ponad to, ale najwyraźniej nie zdzierżył i ja mu się nie dziwię. A już komentowanie czegokolwiek na podstawie streszczeń i notek i przyznawanie się do tego, to szczyt .... nawet nie wiem czego. Arogancji, zadufania, zidiocenia???
        Po książki Kalicińskiej nie sięgnę za żadne pieniądze, nie pojmuję, jak można być tak niefrasobliwym i własnego bloga (a ma się ta pani za pisarkę) tak niechlujnie redagować??? Jak pisarka może nie znać zasad interpunkcji??? Do czego ona pretenduje???
        • ploniekocica Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 11:10
          Boże, kolejna :)
          Każe Ci ktoś czytać bloga Kalicińskiej? To jest blog dla jej czytelniczek i sobie może na nim pretendować do bukwiczego. Jakbym miała zaglądać i oceniać wszystkie miejsca, na których ludzie pretendują i kipią samozadowoleniem to by w trzy dni się wykończyła. W żaden sposób nie zrozumiem, skąd się może wziąć potrzeba wypowiadania się na tematy czyichś prywatnych poglądów uznany i doceniony literat.
          Jakkolwiek Kalicińska byłaby zadufana w sobie i jakkolwiek kiepskie byłyby jej powieści to dla mnie Karpowicz zabierając w ten sposób głos się po prostu ośmieszył. Zdecydowanie uważam, że noblesse oblige.
          A jeżdżenie po czyjejś twórczości z pogardą bez czytania to nie jest wg Ciebie szczyt? A do czego pretenduje Twoim zdaniem Karpowicz skoro tak bezlitośnie nabija się z książek Kalicińskiej? Podejrzewam, że jeśli liczyć ilość sprzedanych egzemplarzy i zadowolonych czytelników Kalicińska ma prawo uważać się za spełnioną pisarkę, cokolwiek Ty byś o niej prawdopodobnie też bez przeczytania czegokolwiek sądziła.

          PS. Karpowicza całkiem lubię jako pisarza, Kalicińskiej z powodu braku czasu na tego typu lekturą, a także pod wpływem długich krytykujących wątków na tym forum sobie darowałam. Piszę tylko o aferze nie o twórczości.
          • eeela Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 11:21
            Jakbym miała zaglądać i oceniać wszys
            > tkie miejsca, na których ludzie pretendują i kipią samozadowoleniem to by w tr
            > zy dni się wykończyła.

            Jakby wszyscy mieli taki stosunek do rzeczywistości, to marny byłby los czowieczy.

            Oczywiście, dla każdego jest miejsce i rola - są tacy (chyba w większości), którzy machają na wszystko ręką, i tacy, którzy się wszystkim denerwują. Dopóki sprawa się rozchodzi o to, kto jak pisze i do czego pretenduje, to pal to licho. Ale mnie osobiście taka postawa drażni i być może jestem na jej punkcie przeczulona, bo żyję w miejscu, w którym taka pełna wyższości obojętność na bzdurne wypowiedzi i groteskowe pretensje wyrządza moim zdaniem bardzo poważne szkody.
            • ploniekocica Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 11:34
              OK.
              Ale wyobraź sobie wybitnego specjalistę od literatury, który nagle czyta wypowiedzi np. takiej Sebaldy oraz Eeeli na tym forum i dochodzi do wniosku, ze niewiele wiedzą o literaturze, a się mądrzą, puszą, pretendują do nie wiadomo czego i na dodatek są pełne samozadowolenia, bo czytają wyłącznie "wartościowe książki". I ich nadymanie się szkodzi czytelnictwu w Polsce. I w ogóle na jakiej podstawie się na tym forum wypowiadają - jedna uważa Tolkiena za dobrego pisarza, a druga szkoda gadać...Ale zamiast wejść na to forum i udowodnić Wam złośliwie, jak niewiele tak naprawdę na temat książek wiecie (a się puszycie, bo każdy się puszy i jest ogólnie mówiąc samozadowolony), to strzela sobie artykulik w gazecie, zaczynający się na przykład od słów "Znowu Sebalda wysmarowała post na forum książki. Swoją drogą cóż za pretensjonalny nick..." itd. itp.
              Dla mnie te sytuacje są porównywalne.

              Doprawdy z każdego powodu trzeba łamać krzesła?
              • eeela Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 12:06
                > Dla mnie te sytuacje są porównywalne.

                A dla mnie twoje porównanie jest zupełnie nieusprawiedliwione.

                Pisarka krytycznie odnosząca się na swoim blogu do działalności komisji przyznającej nagrody literackie równa się nikomu nieznanej przemądrzałej Eeeli z forum Książki? No weź mnie nie rozśmieszaj ;-)
                Pisarz prowadzący blog powinien zdawać sobie sprawę, że to nie jest przestrzeń, w której może się wypowiadać jako osoba prywatna - to znaczy niech się wypowiada ile wlezie, ale nikt jego/jej wypowiedzi jako prywatnych traktował nie będzie.
                • ploniekocica Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 12:16
                  A to dlaczego Karpiński nie wypowiedział się na jej blogu albo na swoim tylko dał sobie prawo do "lepszego" medium? I dlaczego atak Kalicińskiej nawet niesprawiedliwy odparł brutalnym atakiem ad personam?
                  • eeela Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 12:55
                    Karpowicz, nie Karpiński. Czy on w ogóle prowadzi bloga?

                    Oczywiście poruszasz (wreszcie) istotny problem, czyli formę jego wypowiedzi, która rzeczywiście jest zbyt ostra i zbyt personalna. Problem ten co prawda został już w tym wątku wielokrotnie zidentyfikowany, w związku z czym nie mam już nic na ten temat nowego do napisania, no ale jak czujesz potrzebę... Jedni czują potrzebę czepiania się wpisów pisarek na blogach, inni potrzebują wałkować te same zarzuty na forum jak mantrę. Trochę też nie rozumiem, dlaczego nie możesz się skupić w dyskusji na elementach rzeczywiście istotnych, tylko szarżujesz ze wszystkich stron na oślep, oskarżając faceta najpierw o to, że się w ogóle wypowiedział, potem, że się odniósł do 'prywatnej' wypowiedzi, wreszcie, że użył niestosownego (sic!) medium. Gdy tymczasem jedynym zarzutem, który ma jakąkolwiek wagę (jak już chyba zdążyliśmy się wszyscy pozostali w tym wątku zgodzić), jest to, że wypowiedział się zbyt ostro i źle przytoczył tytuły książek Kalicińskiej.

                    Oskarżasz faceta o bicie piany, a sama robisz dokładnie to samo.
                    • ploniekocica Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 13:07
                      Sorki, przepraszam za przekręcenie nazwiska. Się mi połączyli w jedno oraz z Franciszkiem Dionizym :)
                      Nie wiem, czy prowadzi, ale Kalicińska prowadzi i tam można komentować. Z tego, co widzę nie kasuje krytycznych komentarzy, bo chyba więcej takich niż pozytywnych. Przynajmniej przy tych dwóch notkach, które przeczytałam.
                      Nie szarżuję, w nosie mam faceta, nie przeceniaj mnie ani siebie, że mnie zmuszasz do szarżowania :) Na jaki oślep? Od początku uważam, że powinien wykazać się godnością i zamilknąć, a jeśli już musiał coś powiedzieć to powinien skupić się na treści wypowiedzi Kalicińskiej, a nie na jej twórczości. Przeczytałam tę jego polemikę wcześniej niż powstał ten wątek i stwierdziłam: aha, śmiesznie się facet naburmuszył, musi być drażliwy nad wyraz, ale poświęciłam mu chwilę zaledwie. A potem się wypowiedziałam tu, zgodnie z Twoją tezą, że się wypowiadać należy, czyż nie napisałaś tego przed chwilą?

                      A teraz jak rozumiem: Ty się wypowiadasz, bo uważasz, że należy się wypowiadać ( czytałaś coś Karpowicza, albo Kalicińskiej tak a propos, a może wszystkie nominowane do Nike pozycje?) a ja biję pianę? No, tak tego się spodziewać należało :)))))
                      • eeela Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 13:12
                        a ja biję pianę? No, tak tego się spodziewać należało
                        > :)))))

                        To nie ja zajęłam w tym wątku stanowisko pt. 'czego się czepia, czego się wy czepiacie, i w ogóle o co chodzi'. Ja w całej sytuacji widzę dużo potencjału do wymiany poglądów, niezależnie od tego, czy przeczytało się wszystkie książki Kalicińskiej, czy nie. Ty natomiast przyszłaś pouczyć towarzystwo, że sytuacja nie jest warta czasu spędzonego na formułowaniu wypowiedzi, po czym spędzasz dzionek cały, usiłując nam to wytłumaczyć. Nie da się ukryć, że jest to dość zabawne w swojej niekonsekwencji :-)
            • Gość: sebalda Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz IP: *.medical-tribune.pl 25.10.13, 11:51
              >>A jeżdżenie po czyjejś twórczości z pogardą bez czytania to nie jest wg Ciebie szczyt? A do czego pretenduje Twoim zdaniem Karpowicz skoro tak bezlitośnie nabija się z książek Kalicińskiej?

              Po pierwsze, to Kalicińska zaczęła, więc Karpowicz tylko opowiedział, a że ona z pretensjami, to trudno żeby on w odpowiedzi pisał dobrze o jej, pożal się Boże, twórczości. Po drugie, uważam, że wystarczy przeczytać kilka zdań z jej książki, by wiedzieć, że tego się czytać zwyczajnie nie da. Ja kiedyś miałam ambicję czytania "dzieł" dyskusyjnych. W ten sposób zadałam sobie trud przeczytania najgorszej książki w moim życiu "Samotności w sieci". I więcej takich błędów nie mam zamiaru powtarzać, nie mam na to ani czasu, ani ochoty.
              Bloga Kalicińskiej nie czytam, w życiu bym w ogóle na to nie wpadła, ale na pierwszej stronie GW pokazała się informacja o tym sporze, więc się zainteresowałam, tym bardziej, że Karpowicza lubię, tematyka jest mi bliska, też mam mocno rozwinięty zmysł polemiczny. Jedyny plus dla Kalicińskiej to fakt, że nie kasuje niepochlebnych komentarzy. A w wielu z nich była absolutna prawda o jej pisarstwie, o jej śmiesznych aspiracjach i zarzutach, podpisałabym się pod nimi obiema rękami.
              Wielu poczytnych pisarzy ma żal do krytyki, że ich nie docenia. Bo skoro ludziom się podoba, to widać ich twórczość musi być dobra, tylko źli krytycy nie chcą się poznać. Tylko jeśli ludzie tłumami idą na komedię romantyczną, to nie znaczy, że jest ona równie dobra lub lepsza od filmu takiego Haneke'go na przykład. Trzeba znać swoje miejsce, a pani Kalicińska najwyraźniej tego nie potrafi. Zapieranie się, że ona nie ma takich ambicji w świetle tego, co pisze, jest tak śmieszne, że aż żenujące.
              • ploniekocica Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 12:13
                Widzisz Ty uważasz, że Kalicińska się puszy i nadyma, a ja z Twojego postu wyczytuję takie puszenie się i nadymanie, że aż. Dlaczego ona nie może, a Ty możesz? Te "pożal się Boże twórczości", "też mam zmysł krytyczny" itd. nie są przypadkiem objawem samouwielbienia, Sebaldo, nie masz przypadkiem "śmiesznych aspiracji" do bycia znawcą literatury?
                Dlaczego dobry Twoim zdaniem pisarz ma prawo oceniać złą Twoim zdaniem pisarkę bez przeczytania jej dzieł, a zła twoim zdaniem pisarka nie może na swoim prywatnym blogu wyrazić opinii o tematyce książek na podstawie ich streszczeń? Bo tak?
                A Ty znasz swoje miejsce? Masz jakiekolwiek prawo wydawać sądy o pani Kalicińskiej skoro ona jako wyrobniczka pióra nie ma prawa oceniać innych? Ty masz prawo pisać tutaj o literaturze w takim razie skoro prawdopodobnie nawet kiepskiej powieści nie wydałaś?
                Przepraszam za brutalność, ale jak słyszę o znaniu swojego miejsca w poście pełnym samozadowolenia i przekonania o swojej wyjątkowości to to mi się nóż myśliwski w kieszeni otwiera. Każdy ma prawo pisać o literaturze to, co chce i Ty, i pani Kalicińska, i Karpowicz. Każdy ma prawo być zadowolony z siebie i się puszyć jak cholera. Gdyby Karpowicz odpowiedział tymi samymi słowy na blogu pani K. - ok, gdyby polemikę w GW z jej poglądami oparł na tym, co ona tam napisała, a nie na jeżdżeniu po jej nieprzeczytanych książkach też ok, ale zachował się po prostu nieelegancko. Chociażby z tego powodu, że nieprzeczytanych książek się nie krytykuje, chyba że się udaje, iż się je czytało, ale to wyższa szkoła jazdy :)
                • sebalda Re: w sumie powinni się spotkać twarzą w twarz 25.10.13, 13:16
                  >>Kalicińskiej z powodu braku czasu na tego typu lekturą, a także pod wpływem długich krytykujących wątków na tym forum sobie darowałam.

                  Sobie dajesz prawo do pisania takich zdań, a mnie nie dajesz prawa do krytykowania "tego typu lektury"?
                  Na forum jesteśmy anonimowi, piszesz, że się puszę (???) i daję sobie prawo do krytyki, a go nie mam. Znasz mnie? Wiesz czym zajmuję się zawodowo? Na jakiej podstawie odbierasz mi prawo krytykowania czyjegoś pisarstwa? Tobie się to nie zdarza? Krytyka słabej literatury oznacza puszenie się? Do czego służy forum, jeśli nie do wyrażania opinii (pochwalnych lub krytycznych) na temat literatury? Od kiedy prawo do wypowiedzi na forum dajemy wyłącznie krytykom lub pisarzom ("Ty masz prawo
                  > pisać tutaj o literaturze w takim razie skoro prawdopodobnie nawet kiepskiej p
                  > owieści nie wydałaś?"). Nie pojechałaś aby za daleko?

                  >Chociażby z tego powodu, że nieprzeczytanych książek s
                  > ię nie krytykuje, chyba że się udaje, iż się je czytało, ale to wyższa szkoła j
                  > azdy :)
                  O tym już pisałam. Miałam zwyczaj czytania wychwalanych przez niektórych czytelników książek, przeczytałam w ten sposób Wiśniewskiego i do tej pory mnie mdli na samo wspomnienie, są pisarze, których się poznaje po kilku zdaniach, zmuszanie się do czytania reszty zakrawa na masochizm.
                  Powtarzam: zaczęła Kalicińska i nie rozumiem, dlaczego się obrażać na dającego jej bredniom odpór Karpowicza. Bronisz jej, a sama nie czytałaś, uważam, że robisz to tylko dla zasady. Prezentujesz zresztą bardzo typową dla tego forum postawę: atakujesz tych, którzy ośmielają sie krytykować literacki chłam. Nie rozumiem tego na forum dyskusyjnym, które do tego wszak służy. Do wyrażania opinii o autorach i książkach.
                  • jeepwdyzlu ale wracając do meritum 25.10.13, 14:19
                    Kalicińska ma pełne prawo do swojej opinii o nike i Bator
                    ale blog to miejsce jednak publiczne
                    zatem sama wystawiła się na ocenę swoich wypowiedzi a w konsekwencji - swojej twórczości..
                    Karpowicz zareagował słusznie, choć nieco za brutalnie - jak widać wyżej - nie ma tu sporu.

                    Irytacja dyskutantów jest spowodowana OSOBĄ krytykującej. Słaba pisarka śmie zabierać głos.
                    Podejrzewam, że nie tyle dobro nagrody Nią powoduje, ile jednak zazdrość.
                    Ale ma rację eela, że właściwie dlaczego nie ma prawa do oceny?
                    Popatrzmy jednak obiektywnie na laureatów.
                    Bieńczyk, Masłowska, Różewicz, Stasiuk, Pilch - chyba jednak nie należą do "mrocznych" twórców.
                    Olczak-Ronikier, Brańczak - też nie
                    Kuczok i Rymkiewicz?
                    Zatem zastrzeżenia Pani K. są nie trafione albo co najmniej mało precyzyjne...
                    jeep
                    • eeela podtrzymując meritum 25.10.13, 14:24
                      Bardzo mi się spodobał twój pomysł, żeby zorganizować debatę Karpowicz-Kalicińska w czasie szczytowej oglądalności :-) Może rzeczywiście dałoby się z tego jakiś pożytek dla ogółu wyciągnąć :-) Ale z braku laku dobre i to co jest - czyli dyskusja na łamach Gazety. Mniej ludzi się przejmie, ale zawsze ktoś!
                    • maniaczytania Re: ale wracając do meritum 26.10.13, 13:37
                      jeepwdyzlu napisał:

                      > Irytacja dyskutantów jest spowodowana OSOBĄ krytykującej. Słaba pisarka śmie zabierać głos.

                      Tu lezy 'clou' sprawy. Gdyby to byl ktos inny, moze wszyscy by sie bardziej zastanowili, czy nie jest tak, jak ona napisala.

                      > Podejrzewam, że nie tyle dobro nagrody Nią powoduje, ile jednak zazdrość.
                      > Ale ma rację eela, że właściwie dlaczego nie ma prawa do oceny?

                      Czy zazdrosc tez nie wiemy, ja tego u niej nie widze. Widze raczej u niej takie zniechecenie zwyklego czytelnika, ktory chcialby czasem przeczytac cos ambitnego, ale niekoniecznie przygnebiajacego.


                      > Popatrzmy jednak obiektywnie na laureatów.
                      > Bieńczyk, Masłowska, Różewicz, Stasiuk, Pilch - chyba jednak nie należą do "mrocznych" twórców.
                      > Olczak-Ronikier, Brańczak - też nie
                      > Kuczok i Rymkiewicz?
                      > Zatem zastrzeżenia Pani K. są nie trafione albo co najmniej mało precyzyjne...Z

                      Zdaje sie, ze pisala, ze trend jest od kilku lat, nie, ze od poczatku istnienia nagrody.
    • iwanow17 Re: Kalicińska vs Karpowicz 25.10.13, 14:31
      @ploniekocica

      Prośba. Jak już koniecznie musisz atakować forumowiczów (Eeelę i Sebaldę), pisz krótko. Oszczędź innym długich i grafomańskich wpisów.
    • a.adas Re: Kalicińska vs Karpowicz 25.10.13, 21:39
      Potrafi mi ktoś racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego to akurat Karpowicz zabiera głos?

      Czytałem jego debiut, który nie tylko był miałki, to jeszcze - przynajmniej w pomyśle - zerżnięty z "Moscoviady" Andruchowycza. Niby te jego późniejsze książki nadal zbierały dobre recenzje, jedna bardzo dobre, ale jakoś nie mam odwagi zajrzeć.

      To wygląda jakby średniej klasy literat lansował się na nazwisku autorki popularnej.

      Co do blogów i felietonów naszych pisarzy, czasem nawet tych naprawdę wybitnych - człowiek bardzo często zaczyna dochodzić do wniosku, że w naszym kraju książki tak naprawdę pisują korektorzy i redaktorzy.
      • sebalda Re: Kalicińska vs Karpowicz 25.10.13, 22:36
        Nie no, Gesty są akurat ok, chyba się niepotrzebnie zraziłeś. Pierwsze koty za płoty, ja akurat debiutu Karpowicza nie czytałam, ale reszta nie była taka zła. Szczególnie w porównaniu z Kalicińską. A może tylko Karpowiczowi stało werwy, żeby ripostować?:)))
        Uwaga na temat redaktorów jak najbardziej na miejscu, też miałam taką refleksję. Gdyby Kalicińska włożyła odrobinę pracy w swoje wypociny na blogu, może bym sie aż tak nie podniecała. Ja swoje posty na forach czytam przed wysłaniem, nie rozumiem, jak można, będąc pisarką, pisać tak niechlujnie?
        • nchyb Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 08:05
          > płoty, ja akurat debiutu Karpowicza nie czytałam, ale reszta nie była taka zła.
          > Szczególnie w porównaniu z Kalicińską.

          nie to że się czepiam, ale skoro po książki Kalicińskiej za nic w świecie nie sięgasz, to skąd wiesz?... ;)
          • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 12:05
            Ja też nie przeczytałam, i też wiem ;-) Mnie wystarczy forum, opinie na portalach książkowych, artykuły prasowe i fragmenty czytane w necie. Tak się właśnie odbywa selekcja lektur. Przecież nie będę kupować i czytać wszystkiego jak leci - byłaby to dla mnie czysta strata czasu i pieniędzy :-)
            • nchyb Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 12:37
              a ja staram się nie wypowiadać autorytatywnie, kategorycznie o czymś, co znam tylko z cudzych opinii :)
              Swoją ocenę - porównanie - wyrażam tylko wtedy gdy znam obie porównywane rzeczy, filmy, książki itp.
              Inaczej powstrzymuję się od kategorycznych opinii, ze to co słyszałam, czytałam o jakiejś książce uprawnia mnie do jej negatywnej czy pozytywnej oceny :)
              Ale to ja, a innym daję he he prawo do ich ocen i sposobu ich tworzenia :D

              • jottka mogę? mogę? 26.10.13, 12:57
                jest piękne, acz nieco brutalne zdanie z makuszyńskiego, wspominał on lata, gdy pracował jako redaktor w piśmie literackim, plus minus brzmiało ono - niewielkie jest prawdopodobieństwo, że ktoś, kto na pierwszej stronie jest kretynem, na dwudziestej okaże się geniuszem.

                i ogólnie ta zasada działa. w przełożeniu na język tutejszej dyskusji - eela ma rację, po przeczytaniu pewnej ilości dzieł rozmaitych człowiek zyskuje umiejętność wstępnej selekcji. frazę pani kalicińskiej od frazy pilcha rozróżniam bez większego trudu i nie muszę brnąć przez setki stron jego czy jej, by się upewnić kogo z nich wolę.
                • nchyb Re: mogę? mogę? 26.10.13, 13:43
                  dużo racji miał pan Makuszyński
                  ale było to zbytnie jednak uproszczenie moim zdaniem, bardzo wygodne dla redaktora, który po prostu musi z ogromu prac eliminować jak najwięcej, by tylko perełkę zostawić :)

                  w swoim zaś czytelniczym życiu spotkałam się zaś niejednokrotnie z sytuacją, gdy książkę odkładałam, zniechęcona fragmentem. Co za kretyństwo, fuj, kto to czyta.
                  I po miesiącach, latach, przypadkiem, bądź z braku czegoś innego -sięgałam po nią ponownie. Czasem znów odkładałam zniesmaczona kretyństwem autora, a czasem zaczytywałam się tak, ze mnie na siłę od książki odrywano :)
                  • eeela Re: mogę? mogę? 26.10.13, 15:11
                    A mnie się coś takiego nigdy nie zdarzyło. Zdarzało mi się, owszem, że książka mi nie podchodziła przy pierwszym podejściu, a po latach do niej dorastałam, ale nigdy przecież nie decydowałam się na powroty do książek, które oceniałam jako kiepskie warsztatowo - a jedynie do tych, które mi nie przypasowały klimatem, których nie rozumiałam albo które mnie znudziły podejmowaną tematyką.
              • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 12:57
                A po lekturze fragmentów nie czujesz wystarczającego rozpoznania? Ja tam kiepskiej jakości pisanie identyfikuję po kilku stronach ;-P
                • nchyb Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 13:36
                  jak najbardziej zdarza mi się rezygnować z lektury już po kilku stronach bądź nawet po kilku zdaniach z początku książki. I przy tym zdarza mi się mówić - pisać - że lektura fragmentów mnie nie zachęciła, czy wręcz zniechęciła do poznania reszty.
                  Ale nie czuję się uprawniona do oceny całości twórczości po lekturze tychże fragmentów. Każdy autor miewa gorsze chwile i mogę zakładać, ze trafiłam na gorszy element jego twórczości :)
                  Podobnie nieporozumieniem dla mnie jest oceniać coś tylko i wyłącznie na podstawie ocen osób innych. I nie ukrywam, dla mnie ocena czyjejś twórczości wyłącznie na podstawie innej niż osobiste doświadczenie - nie jest warta większej uwagi.

                  Przypomina mi się recenzja pewnego gazetowego zawodowego recenzenta filmowego. Recenzję można streścić w sposób następujący - on filmu nie oglądał, ale go nie poleca, bo na amerykańskim forum miłośników filmu przeczytał, ze nie warto na to iść :)

                  i tu mam podobne wrażenie, wielcy recenzenci orzekli, że Kalicińska to słabizna dla kucharek i pań marzących o romansach, więc na pewno (bez czytania) wiemy że jest gorsza od Karpowicza.

                  Przyznaję bez bicia, mnie fragmenty Kalicińskiej do głębszego poznania jej twórczości nie zachęciły. Karpowicz mnie też specjalnie nie zachwyca. Ale nie znam na tyle książek Kalicińskiej, by kategorycznie twierdzić, ze jedno jest gorsze od drugiego i ta gorsza nabożną cześć powinna czuć wobec "lepszych" od siebie i krytycznie o nich się nie wypowiadać.

                  Negatywne emocje, oceny oceny chyba właściwe i mylne spowodowane emocjami ja tam dostrzegłam u obu stron w linku fragmencie sprawy - zaprezentowanym przez autorkę wątku. Napisałam to. Większej potrzeby poznawania blogów obu państwa nie odczuwam. Stąd może brak mi wiedzy na pełne ocenienie całokształtu... ;)


            • jeepwdyzlu Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 13:13
              Przecież nie będę kupować i czytać wszystkiego jak leci - byłaby to dla mnie czysta strata czasu i pieniędzy :-)
              ---------------------
              nie da się nawet
              są lata, kiedy wydawane jest ponad 25 TYSIĘCY tytułów!!!
              czyli 70 dziennie

              Trochę szkoda, że na tym forum mało kto potrafi polecić coś interesującego. Tym nielicznym którzy to robią - tym bardziej jestem wdzięczny...
              jeep
            • maniaczytania Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 13:16
              to dlaczego tego samego rodzaju selekcji odmawiacie Kalicinskiej? Karpowicz i niektorzy w komentarzach podnosza larum - jak ona mogla ocenic nominowane i nagrodzone ksiazki po streszczeniach, opisach i fragmentach. Ano mogla, tak, jak i Eeela, i Sebalda, i inne osoby tu obecne sa w stanie na podst. krotkiego opisu czy fragmentu zdecydowac, ze dana ksiazka jest dla nas lub nie.
              • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 13:23
                Nie przypominam sobie, żebym Kalicińskiej odmawiała czegokolwiek oprócz literackiego warsztatu :-)
                • maniaczytania Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 13:31
                  Eeelu - to bylo tak bardziej ogolnie ;)
            • nchyb Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 13:51
              > dbywa selekcja lektur. Przecież nie będę kupować i czytać wszystkiego jak leci
              > - byłaby to dla mnie czysta strata czasu i pieniędzy :-)

              przy okazji, bo ten fragment pominęłam.
              W pełni przyznaję rację. Ja też eliminuję tysiące książek i wybieram to co mnie interesuje i sprawia radość czytania. Mimo, ze szybko czytam, nie jestem w stanie i wcale nie chcę czytać wszystkiego co napisano.

              Ale o tych wyeliminowanych książkach nie wypowiadam się oceniająco. Nie piszę, ze nie czytam ich bo są słabe, złe, gorsze od tego co wybieram. Wystarczy wspomnieć, ze wolę coś innego, bo ja naprawdę nie wiem, czy one sa złe gorsze itp. Nie znam ich a nie wydaję opinii ze słyszenia od innych :)
              I tylko o to mi chodzi...
              I nawet nie mogę napisać, że gdy byłam młodsza, to byłam bardziej kategoryczna w ocenach i stopniowo z wiekiem łagodnieję i wyrastam z tamtych ocen, bo na własnej wiedzy zawsze opierałam swoją opinię... ;)
    • amused.to.death Re: Kalicińska vs Karpowicz 26.10.13, 20:36
      Kalicińska zdecydowanie nie jest w moim typie, jednak trudno mi częściowo nie przyznać jej racy - i nie rozumiem oburzenia. Przecież nie od dziś wiadomo, że bieda/problemy/wojny/i bury świat ma większe szanse na jakiekolwiek nagrody (filmowe/literackie czy fotograficzne) niż coś pozytywnego (i nie ma znaczenia, że to coś bardziej optymistyczne może być dobrze sfotografowane/napisane/nakręcone).

      Przeczytałam jedną książkę pani Kalicińskiej (tak, jak czytam książki tego rodzaju - fragmentami, opuszczając strony etc) - więcej nie mam ochoty bo to nie moja bajka, ale rozumiem jej popularność.
      Karpowicza nie znam, to się nie wypowiem, chociaż jego wypowiedź (linkowana) średnio mi się podoba.
      • Gość: seni Re: Kalicińska vs Karpowicz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.13, 09:54
        nie czytałam książek p. Kalicińskiej (ani pana K.) ale uważam, że ma ona trochę racji,
        może niekoniecznie dotyczących nagradzania książek
        ale obecnego trendu pisania o dysfunkcyjnych rodzinach, traumach dzieciństwa itp.
        (to samo dotyczy filmów polskich), osobiście mam już dość takiej lektury (jestem tym zmęczona), co nie znaczy, że chcę czytać tylko o szczęściu, miłości itp.
        brakuje po prostu równowagi i mam nadzieję, że po pewnym czasie, kiedy wyczerpie się rezerwuar "brudów" nasi pisarze zaczną pisać o jednym i drugim w mniej więcej równych proporcjach
        • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 28.10.13, 10:40
          Szczęście jest względne, i nie istnieje bez bólu i traum, które stanowią dla niego punkt odniesienia. Nie da się moim zdaniem pisać o szczęściu bez pisania o bólu. Ale jestem skłonna się zgodzić - na podstawie swojej wątłej wiedzy - że w polskiej literaturze i filmie jest tych traum za dużo. Sama nie czytam i nie oglądam, ale dostaję regularne relacje od siostry i mamy, no i rzeczywiście, co film albo książka, to jakieś mroczne brudy. Dlatego też mało jestem obeznana ze współczesną kulturą polską, bo też nie lubię ciągle tylko o brudach czytać - i tu Kalicińska rzeczywiście może mieć rację. Ale ubrała ją (moim zdaniem, jak widać w wątku zgody w tym temacie brak) w dość aroganckie słowa, przypisując sobie wyjątkowe umiejętności, których nie ma. Gdyby tego nie zrobiła była, to pewnie i responsu takiego by nie było, i kontrowersji na forum :-)
          • eva.68 Re: Kalicińska vs Karpowicz 28.10.13, 15:24
            Nie ukrywam, że nie chce mi się wracać do wypowiedzi p. Kalicińskiej i jej analizować. Nurtuje mnie pytanie, jedno, więc się odważę je zadać bez przygotowania. Czy autorka się dąsa, dlatego że literatura ponura rządzi, czy że kapituły nagród wszelakich nie doceniają jej twórczości radosnej?
            • Gość: sebalda Re: Kalicińska vs Karpowicz IP: *.medical-tribune.pl 28.10.13, 15:37
              > . Czy autorka się dąsa, dlatego że literatura ponura rządzi, czy że kapituły na
              > gród wszelakich nie doceniają jej twórczości radosnej?
              No dla mnie to jest absolutnie jednoznaczne: dąsa się, bo jury jej nie nagradza, ba, nawet nie raczy zauważyć. Ona się niby od tego odżegnuje, ale to jest dla mnie aż nadto widoczne. Skoro pochwala literaturę o szczęściu (z przeplotkami;) i sama się taką para, to wniosek jest bardziej niż oczywisty. To i jej polszczyzna na blogu utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie ma co się poświęcać i czytać jej książki, by móc się wypowiadać.
              • pavvka Re: Kalicińska vs Karpowicz 28.10.13, 16:58
                Na jakiej podstawie jednoznaczne? Bo ja nie widzę w jej tekście niczego co by jednoznacznie na to wskazywało. Jest to oczywiście możliwe, ale ja bym się wahał przed publicznym przypisywaniem ludziom złych intencji na tak wątłych podstawach.
                • eeela Re: Kalicińska vs Karpowicz 28.10.13, 17:24
                  Mnie do ostatecznego określenia jej postawy skłoniło sformułowanie "WY nie umiecie pisać o szczęściu" - w kontekście całości moim zdaniem wygląda to zdecydowanie na sugestię, że oni co prawda nie potrafią, ale ona już tak ;-)
              • maniaczytania Re: Kalicińska vs Karpowicz 28.10.13, 19:12
                moim zdaniem ona sie dasa, dlatego, ze literatura ponura rzadzi.

                I zgadzam sie z Pavvka, ze absolutnie jednoznaczne nie jest, ze dasa za brak nagrod. Naparwde nie wiem, na jakiej podstawie mozna wyciagnac takie wnioski...
                • aderydy Re: Kalicińska vs Karpowicz 29.10.13, 05:37
                  czy pani K. się dąsa? nie sądzę....
                  pani K. wyraziła swoje zdanie...
                  czy pan K. zareagował za gwałtownie?
                  tak, zareagował emocjonalnie, atakując personalnie, czyli infantylnie...
                  czy pani K. to wielka pisarka?
                  a co to ma do rzeczy?
                  jesli ja nie jestem "wielką" pisarką czy "ważnym" krytykiem, to już nie mam prawa wyrazić swego zdania? bez narażania się na atak lub podejrzenie, ze pewnie marzę o ich aplauzie bądz nagrodzie?
                  czy musi mi się podobac to, co Onym "ważnym" się podoba?
                  i, powtarzam, jest jeden schemat nagradzania; czy to książek, czy filmów...
                  gej, ksiądz, Żyd, molestowanie, traumy dzieciństwa, okrutni rodzice...
                  o tym się pisze....owszem, to wszystko jest, istnieje, dzieje się...
                  ale czy tylko to?!
                  moze tylko o tym łatwiej pisac?
                  bo o szczęsciu, radosci to trudniej...łatwo mozna przesłodzić, w laurkę zmienić..

                  kończąc....czytam, co czytam...
                  czasami z wyboru, czasami pod wpływem recenzji krytyków, czy komentarzy czytelników bądz z przymusu ;-)
                  i mam prawo do oceniania! bez narażania się na atak, że ja głupia, że mój gust czytelniczy marny, ze jak śmiem inaczej myslec!
                  • Gość: Pippi podsumowanie IP: *.dynamic.chello.pl 29.10.13, 08:41

                    - ZNAM książki obojga i obojgu daleko do miana "pisarza", tak jak bracia Mroczek nie są "aktorami" a Doda nie jest "piosenkarką"
                    - Kalicińska jest grafomanką niemożebną
                    - Karpowicz pisze kiepsko i więcej szkody przynosi polskiej literaturze niż ona w gruncie rzeczy, bo ksiazki Kalicińskiej zachęcają do czytania osoby, które normalnie W OGÓLE nie czytają, natomiast po jego ksiazki sięga bardziej wyrobiony czytelnik i się zżyma ich miałkością
                    - Kalicińska zdecydowanie MA rację
                    - Karpowicza "polemika" jest żałosna
                    - Kalicińska odpisuje mu kulturalnie

                    • eva.68 Re: podsumowanie 29.10.13, 09:23
                      Gość portalu: Pippi napisał(a):

                      > - ZNAM książki obojga i obojgu daleko do miana "pisarza", tak jak bracia Mrocze
                      > k nie są "aktorami" a Doda nie jest "piosenkarką"

                      Za Słownikiem języka polskiego:
                      pisarz
                      1. «ten, kto pisze, zwłaszcza prozą, utwory literackie»

                      aktor
                      1. «artysta grający rolę w teatrze lub w filmie»
                      2. «uczestnik jakichś wydarzeń»
                      3. «osoba, która udaje, stwarza pozory czegoś»

                      piosenkarz «wykonawca piosenek»

                      Bez złośliwości. Absolutnie.
                      • Gość: sebalda Re: dąsy IP: *.medical-tribune.pl 29.10.13, 09:53
                        Jeśli Kalicińska pisze, że brakuje jej koloru i słońca w nagradzanych książkach, a sama pisze kolorowo i słonecznie, to trudno o bardziej jednoznaczny wniosek: jury nie dostrzega literatury o "czymś dobrym i pięknym", bo się nie zna, bo promuje literaturę ponurą (snobuje się?), a przez to pani Kalicińska nie ma szans na nagrodę.
                        • pavvka Re: dąsy 29.10.13, 13:40
                          No, nadal nie widzę tej jednoznaczności. Ona pisze o rzeczach dobrych i pięknych, bo sama taką literaturę lubi i sądzi, że taka jest ludziom potrzebna. I nie oznacza to automatycznie, że uważa się za pisarkę godną Nike.
                          • sebalda Re: dąsy 29.10.13, 15:10
                            pavvka napisał:

                            > No, nadal nie widzę tej jednoznaczności. Ona pisze o rzeczach dobrych i pięknyc
                            > h, bo sama taką literaturę lubi i sądzi, że taka jest ludziom potrzebna. I nie
                            > oznacza to automatycznie, że uważa się za pisarkę godną Nike.

                            Ona lubi taką literaturę i chce żeby taka też była zauważana przez przyznających nagrody literackie. I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że to właśnie ONA taką literaturę tworzy. Śmieszny jest też ten jej podział na pisarzy i literatów. Sama zalicza się do tych pierwszych, tyle że tworzących ku uciesze czytelników miłe czytadła. W podtekście nagradzani są literatami silącymi się na dęte dzieła pisane wyłącznie pod nagrody.
                            • pavvka Re: dąsy 30.10.13, 17:25
                              sebalda napisała:

                              > Ona lubi taką literaturę i chce żeby taka też była zauważana przez przyznającyc
                              > h nagrody literackie. I wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że to właśnie ONA tak
                              > ą literaturę tworzy.

                              Ale podział literatury wg tematyki jest zupełnie niezależny od oceny jakości pisarstwa. Więc dla mnie ze stwierdzenia, że książki o dobru są niezauważane przez panele przyznające nagrody literackie, nie wynika że wg Kalicińskiej WSZYSTKIE książki o takiej tematyce zasługują na nagrody. W szczególności nie można na podstawie tego tekstu stwierdzić, że sama uważa się za pisarkę godną Nike.
                              • sebalda Re: dąsy 31.10.13, 10:08
                                W szczególności nie można na
                                > podstawie tego tekstu stwierdzić, że sama uważa się za pisarkę godną Nike.

                                A jak sobie wyobrażasz, żeby ona pisała otwartym tekstem, że uważa swoje pisarstwo za bardziej godne nagrody niż nagradzanych? Aż taka głupia jednak nie jest.
                                Ja myślę, że to kwestia odbioru. Ty nie odbierasz jej słów w taki sposób, ja odbieram, nie będę umiała Ci wykazać swojej racji, bo trudno dyskutować o indywidualnej interpretacji czyichś słów. Dla mnie to typowa nadąsana grafomanka z aspiracjami, dla innych osoba, która odkryła tajemnicę przyznawania nagród. Kwestia interpretacji.
                                • eeela Re: dąsy 31.10.13, 11:20
                                  Kwesti
                                  > a interpretacji.

                                  I kontekstu (patrz wpis Kubissimo poniżej).

                                  Według mnie trzeba mieć bardzo dużo dobrej woli, żeby wypowiedzi Kalicińskiej potraktować jedynie jako głos rozczarowanego czytelnika.
                                  • pavvka Re: dąsy 31.10.13, 13:04
                                    Pierwsze słyszę żeby robić komuś zarzut z mienia dobrej woli :p
                                    • kubissimo Re: dąsy 31.10.13, 15:42
                                      a więc nigdy nie słyszałeś o tym czym jest wybrukowane piekło? ;)
                                      • pavvka Re: dąsy 04.11.13, 09:55
                                        Dobrą wolą? Tego jeszcze nie słyszałem :P
                                        • sebalda Re: dąsy 04.11.13, 10:09
                                          Dobrymi chęciami dokładnie. W tym kontekście jak najbardziej o to chodziło. Też uważam, że naiwnością byłoby sądzić, że Kalicińska nie jest rozgoryczona brakiem zainteresowania ze strony krytyków literackich. Nie wypada jej tego wyrazić wprost, więc uznała, że jej książki są za mało mroczne i dlatego ją pomijają. Nie wpadła na to, że może nie o tematykę chodzi, ale o warsztat na przykład. Człowiek lubi się oszukiwać;)
    • shiva772 Re: Kalicińska vs Karpowicz 30.10.13, 16:14
      Zdecydowanie staję po stronie Karpowicza, i nie tylko dlatego, że jest z Białegostoku jak ja :)
    • kubissimo Re: Kalicińska vs Karpowicz 31.10.13, 11:01
      trochę z doopy ta dyskusja, ale chcę dorzucić dwie rzeczy:

      1. pani Kalicińska juz swego czasu błysnęła refleksją, że jej dorobek jest równie dobry jak dorobek Tołstoja. To wiele mówi o tym, jak należy interpretować jej wypowiedzieć o nagradzanych pisarzach.

      2. a propos Tołstoja i dyskusji o książkach o szczęściach i nieszczęściach warto lekko sprafrazować słynne pierwsze zdanie z "Anny Kareniny":
      Wszystkie książki o szczęściu (nawet z przeplotkami) są do siebie podobne, każda książka o nieszczęściu mówi o nim na swój sposób.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka