Dodaj do ulubionych

przyjemność czytania

10.08.04, 17:57
Przez prawie rok nie mogłam zabrać się do czytania czegokolwiek, totalna
negacja, kilka książek, których nie mogłam przetrawić ,bo wiało nudą, a może
to ja byłam już tak zmęczona,że nie utrzymywałam książki w ręce, może prawdy
w nich napisane tak oczywiste,że kolejny raz nie sposób znów je potwierdzać!
wakacje- no muszę ruszyć z miejsca, trafiam na to forum -czytam co piszecie ,
przyglądam się i powoli ruszam do przodu- biblioteka,kilka książek , którymi
się fascynujecie, a których ja jeszcze nie przemyślałam.
Wieczór- siadam przed domem, zapach ogrodu , extra czas na czytani książki,
mój czas! "trzeźwieję" ,kiedy jest już prawie ciemno . Ale za to gwiazdy w
górze.......
kiedy Wy czytacie swoje książki ,czy musicie mieć dla nich odpowiedni czas i
miejsce czy nie ma to znaczenia- może być nawet zatłoczony autobus?
Czy książka wyczuwa to ?(o rety nie chciałam patosu ani kiczu , a może tak mi
wyszło?)
Obserwuj wątek
    • www.szukacz.net Ja dla przykładu... 10.08.04, 19:06
      ...Schulza, jak co roku, czytam tylko w lipcu i na początku sierpnia.
      :)
      Niektóre książki czytam w autobusie, zwłaszcza z zakresu historii filozofii,
      albo Cortazara - to dobra izolacja od tłumu. Cięższe rzeczy wymagają skupienia,
      więc na świeżym powietrzu, aby mózg był dotleniony.

      Pozdrawiam,
      Szukacz.
      www.szukacz.net
      • hrabalek Re: Ja dla przykładu... 10.08.04, 19:18
        Ach! każda z tych sytuacji jest zagadką!Odpowiedź znasz pewnie tylko TY
        dlaczego Szulc co roku i dlaczego o tej porze roku, autobus i filozofia- extra
        połączenie,ostatnie stosuję sama!pozdrawiam!
        • Gość: Myszor Re: Ja dla przykładu... IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 22:31
          Książkę trzeba czuć (też kicz wyszedł). No, ale niektóre książki jestem w
          stanie czytać tylo po zapadnięciu zmroku, inne tylko w lecie. Każdy ma swoje
          miejsce i czas na ulubioną lekturę. Pozdrawiam.
      • bobofruit99 Re: Ja dla przykładu... 10.08.04, 22:01
        eee, w autobusie to można najwyżej Tatarkiewicza czytać, bo już nie Coplestona.
        Do pociągu za to zabieram zawsze Wittgenstenia - skutecznie odstrasza panienki
        czytające "Wywieranie wpływu na ludzi" i skutecznie przyciąga te cokolwiek
        ambitniejsze :)))))
        • Gość: Zdanka Re: Ja dla przykładu... IP: *.devs.futuro.pl 10.08.04, 22:17
          W autobusach tylko Russell :)) Skutecznie odstrasza wszystkich z kontolerami
          włącznie...

          Ale pamiętam też książkę z cyklu "zauroczenia szczenięce"...To był "Portret
          Doriana Graya" Lorda Paradoksa , autobus linii 64, migawka na jedną
          linię...Wsiadłam , otworzyłam, zaczęłam czytać,a potem ...jeżdziłam 64 z
          krańcówki na krańcówkę przez najbliższych kilka godzin...Tak poznaliśmy się z
          Ocarem:)))))))))
        • www.szukacz.net Coplestona... 10.08.04, 22:24
          ...dlaczego nie...?
          Jest poręczniejszy.

          Pozdrawiam,
          Szukacz.
          www.szukacz.net
          • bobofruit99 Re: Coplestona... 10.08.04, 23:18
            Pod warunkiem, że nie chce się mieć przy sobie wszystkich tomów.
        • Gość: neikula Re: A ja dla przykładu... IP: *.ha3.agh.edu.pl 11.08.04, 14:39
          hehe, dobre - ja natomiast od lat zakochany w dziennikach ostatnio w mpk
          czytuję "dzienniki polityczne" M.F. Rakowskiego - to odstrasza prawie
          wszystkich od byłych uboli po byłych opozycjonistów - a żona to się śmieje ze
          mnie, że chyba specjalnie zabieram je do autobusów, żeby poznać jakąś wyjątkowo
          inteligentną studentkę historii (bo inne raczej nie wiedzą kim był ów Rakowski)
          z podróżnych lektur to jeszcze mi się kiedyś zdarzyło dostać opieprz od
          jakiegoś starszego pana, bo czytałem w autobusie dziennik 1920, których autorem
          jest I. Babel - głównie za jego mało aryjskie i słowiańskie pochodzenie oraz
          fakt, że był korespondentem wojennym w czasie wojny polsko-rosyjskiej :)))
    • braineater Re: przyjemność czytania 10.08.04, 20:07
      Wszędzie, zawsze, o każdej porze - i nie ma znaczenia co i gdzie - jedynie
      czasami używki wpływają na dobór lektury - bo nie wyobrażam sobie czytania na
      trzeźwo wytworów polskiej popkultury przedwojennej, takich jak Marczyński na
      przykład, przedstawicieli XiX wiecznego romansu grozy, jak Ann Radclife, czy
      też trzeźwego oglądu co ckliwszych powieści tajemnic - tu trzeba się
      znieczulić:) i dotyczy to też dużej części polskiej fantastyki socrealistycznej
      typu Chruszczewski, Petecki czy Boruń...
      Acz istnieje też pewien rytuał czytania "Jądra Ciemności" o 4, 5 nad ranem po
      drastycznie przebalowanej nocy - w ramach brutalnego wprowadzenia w swiat
      dzienny - budzi lepiej niż ..., czy kawa
      Pozdrowienia:)
      • hrabalek Re: przyjemność czytania 10.08.04, 20:38
        Oj! zawsze odwieram gębę ze zdziwiwnia odnośnie erudycji i oczytania -
        szczególnie czytając Twoje posty.
        4-5 rano, jądro ciemności, po przebalowanej nocy! Broń Boże nie chcę tu robić
        żadnego rankingu, ale ciekawe jakie przyjemności czytania mają inni tu
        bywający!Dzięki za udział w tej wakacyjnej rozmowie!Pozdrawiam!
      • Gość: monika_kot Re: przyjemność czytania IP: 81.219.184.* 11.08.04, 07:52
        Co znaczy że trzeba sie znieczulić przed czytaniem np. pana
        Chruszczewskiego???:)))))) Faktycznie dziś może i pośmiac się tylko wypada przy
        jego opowiadaniach i powieściach a jednak jego ksiązki rozbudziły we mnie w
        okresie szkoły podstawowej zamiłowanie do fantastyki i za to jestem mu
        wdzięczna:)Podobnie panu Boruniowi czy Peteckiemu, choc akurat z tej trójcy
        Chruszczewskiego lubiłam najbardziej. A co do tematu tego wątku to mnie musi
        ksiązka "zawołać" (jak to określam) z półeczki. Przeczytana we właściwym czasie
        i o właściwej porze roku może zachwycic, a kiedy indziej zawieźć... Nie wiem na
        czym to polega ale w przeważającej mierze ksiązki wzywają mnie o właściwym do
        ich czytania czasie. Ale np. mroczne czy dołujące klimaty wolę czytać jesienią
        i zimą kiedy podobny nastrój panuje na świecie (szarość, plucha, szybki
        zmierzch). Latem lubie lektury których akcja rozgrywa sie nad morzem lub na
        jakims wyjeździe, akcja rozgrywa sie w letniej porze itd. ale niekoniecznie
        tylko takie. Jak tytuł czy autor wzywa z półeczki trzeba po prostu poddać się
        temu głosowi. Pozdrawiam!:)
    • bobofruit99 trochę kiczu z mojej strony 10.08.04, 21:06
      Schyłek lata... Proust... "W cieniu zakwitających dziewcząt"... na trawie w
      ogrodzie przy bibliotece uniwersyteckiej... nigdy nie zapomnę...
      • hrabalek Re: trochę kiczu z mojej strony 10.08.04, 21:30
        Można to zobaczyć oczami wyobraźni.A "jeleniom na rykowisku" do tego
        dallleekkoo!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka