Dodaj do ulubionych

"Gra w klasy"

IP: *.acn.waw.pl 01.04.02, 01:00
Magia, prawda? Czy część "paryska" jest bardziej magiczna niż "argentyńska"?
Czy są tu może starsi czytelnicy - no wiecie, zatłuszczone okładki, książka
krążąca z rąk do rąk, lata siedemdziesiąte? Jak było?
Obserwuj wątek
    • ydorius Re: gra... 01.04.02, 12:32

      Nie jestem starszym czytelnikiem i odpowiadać mogę tylko na pierwsze zdanie. :-
      )))
      Magia - jak dla mnie. Ale część paryska jest nie tyle bardziej magiczna ile
      przegadana. Cała przedstawiona tam bohema wyraźnie strasznie się męczy byciem
      wolnymi. Takie są moje odczucia.
      A w Argentynie Oliveira żyje. Siłą rzeczy musi to być mniej kombinowane.

      Bardzo lubię tę książkę.

      p,
      .y.
      • just-in Re: gra... 01.04.02, 19:12
        Magia... Takie ksiazki, jak ta sprawiaja, ze mam nadzieje-nadzieje, ze magia
        moze istniec w nawet najbardziej realnym swiecie... Czesc argentynska jest
        bardziej przejmujaca, mimo ze z paryska mailam klopoty w zaakceptowaniu, to
        jego sposob pisania sprawia, ze wciaz wracam do tej ksiazki...
        Poprostu go lubie
        J.
    • spacja Re: 02.04.02, 14:45
      Ja niestety nie dalam rady... poddalam sie po kilku stronach, choc czytelnikiem
      jestem dosyc zawzietym. Moze to byl zly dzien, nieodpowiedni nastroj? Za jakis
      czas sprobuje jeszcze raz.
    • Gość: Ginny Re: IP: *.net.bialystok.pl 02.04.02, 15:07
      Dla mnie żadna z nich magiczna nie była. Przeczytałam to, ale z bólem zębów...
      • Gość: cavafis Re: IP: 66.119.33.* 04.04.02, 02:41
        Jesli bolaly Cie zeby przy czytaniu tej ksiazki, to sugeruje ze powinnas udac
        sie do dentysty, bo to na pewno nie mialo zwiazku z lektura........ wiem, de
        gustibus non disputandum est, ale nie mozna ot tak sobie odrzucic jednej z
        wazniejszych ksiazek XX wieku. W odniesienu do innych postow - mojm zdaniem ta
        ksiazka nie ma w sobie magii, jest nieslusznie zaliczana jest to "magicznego
        realizmu" - z cala pewnoscia jest bardziej realistyczna niz magiczna, zreszta
        dla mlodego pokolenia "magiczny realizm" to raczej "Harry Potter" niz Borges,
        Garcia Marquez, Llossa, Allende, Carpentier czy Fuentes....... szkoda.
        • ada08 Re: 04.04.02, 07:29
          Gość portalu: cavafis napisał(a):

          > dla mlodego pokolenia "magiczny realizm" to raczej "Harry Potter" niz Borges,
          > Garcia Marquez, Llossa, Allende, Carpentier czy Fuentes....... szkoda.

          No , to chyba przesada :-)
          ''Harry Potter'' jest idolem tylko części ''młodego pokolenia'' , cokolwiek
          to okreslenie znaczy :-)

          A tak na marginesie.... Carpentier i ''magiczny realizm'' ? Czytalam
          jego ''Eksplozję w katedrze'' i ''Koncert barokowy'' i jakos mi one do tego nurtu
          nie pasują. No, moze ''Koncert...'' , ale tez nie bardzo ...
          Pozdr

          • Gość: Qra Re: IP: *.tkb.pl / 10.0.53.* 06.04.02, 21:42
            ada08 napisał(a):

            > A tak na marginesie.... Carpentier i ''magiczny realizm'' ? Czytalam
            > jego ''Eksplozję w katedrze'' i ''Koncert barokowy'' i jakos mi one do tego nur
            > tu
            > nie pasują. No, moze ''Koncert...'' , ale tez nie bardzo ...
            >

            Polecam "Podróż do źródeł czasu" Carpentiera, naprawde wspaniała książka (tylko
            trzeba przebrnąć przez początek, potem jest magicznie:)))
        • spacja Re: 04.04.02, 10:29
          Gość portalu: cavafis napisał(a):

          nie mozna ot tak sobie odrzucic jednej z wazniejszych ksiazek XX wieku


          Jeśli mogę się wtracic: można odrzucic, mozna! Jak już wczesniej zaznaczylam nie
          czytalam „Gry w klasy” ale tez nie wypowiadam sie teraz nt. tej wlasnie lektury,
          tylko generalnie. Nie macie czasem wrazenia, ze niektóre ksiazki (obrazy, rzezby,
          itp.) po prostu MACIE OBOWIAZEK podziwiac, bez względu na wasze prawdziwe
          odczucia z nimi zwiazane? Przypomina mi sie slynny temat wypracowania ze
          szkoly: "Dlaczego uwazasz Slowackiego za wielkiego poete?" A jesli ja nie...?
          Drze az na mysl o tym, ze uznacie mnie za prostaczke i niewyksztalconego cwoka...
          Hmm... ale przynajmniej mam swoje zdanie!
          • ada08 Re: 04.04.02, 12:26
            spacja napisał(a):

            > Nie macie czasem wrazenia, ze niektóre ksiazki (obrazy, rzezb
            > y,
            > itp.) po prostu MACIE OBOWIAZEK podziwiac, bez względu na wasze prawdziwe
            > odczucia z nimi zwiazane? Przypomina mi sie slynny temat wypracowania ze
            > szkoly: "Dlaczego uwazasz Slowackiego za wielkiego poete?" A jesli ja nie...?

            To u Gombrowicza bylo : Dlaczego kochamy (podziwiamy) Slowackiego ? - Bo wielkim
            był poetą.... :-)
            Niedokladnie przytaczam....

            Z tym OBOWIĄZKIEM podziwiania to moze nie az tak, ale faktycznie istnieje często
            taka presja , np. środowiskowa , która wymaga od nas , zebysmy sie zachwycali
            czyms , co nas wcale nie zachwyca ( - Jakżesz zachwycam się , skoro się nie
            zachwycam ? - buntowal sie bohater).
            Jest tez taka postawa w mysl ktorej pewne książki, filmy, obrazy ... itd -
            ''wypada'' znac.

            A swoje zdanie zawsze warto miec :-)
            Pozdr




        • Gość: Ginny Re: IP: *.net.bialystok.pl 04.04.02, 12:31
          Niezaleznie od tego, co sądz o Harrym Potterze(a lubię), "Gra w klasy" mnie nie
          zachwyciła. "Jak zachwyca, skoro nie zachwyca???". A np. Sto lat samotności- i
          owszem, świetna rzecz.
    • ada08 Re: 02.04.02, 15:32
      Gość portalu: Człowiek napisał(a):

      > Magia, prawda? Czy część "paryska" jest bardziej magiczna niż "argentyńska"?

      Ja nie mialam wrazenia, ze obcuje z magią.
      Dla mnie Cotrazar jest w ogole malo ''magiczny'', moze z wyjatkiem kilku
      opowiadan.... Ale to, rzecz jasna, bardzo subiektywna sprawa :-)
      Pozdr.

    • poomerang Re: 03.04.02, 08:30
      Kwintesencjš "Gry w klasy" jest dla mnie rozdział z deskš, w którym Magi dawno już nie ma (i może dlatego Maga aż tak wyprzedza Oliveirę). Zaryzykuję twierdzenie, że bez jej nieobecno�ci rozdział 41 nie byłby aż tak cudowny i oniryczny.
    • Gość: Lilly Re: IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 22:52
      Jedna z tych książek, które zmieniły moje spojrzenie na życie i na literaturę.
      Naprawdę!
    • Gość: enkeli Re: Magia calkowita IP: 217.98.124.* 06.04.02, 20:30
      Tej książce trzeba się poddać, ona ma swój rytm. Trzeba zwalniać, nawet na czas
      kilku dni, kiedy indziej nie można zasnąć ze świadomością, że ona leży obok
      łóżka i powrót jest możliwy dopiero rano... To niesamowita opowieść. Czytam
      bardzo dużo, na tym zresztą będzie polegał mój zawód, ale nigdy nie zetknęłam
      się w magią w takim natężeniu. Może trochę u innych pisarzy iberoamerykańskich,
      ale oni są bardzo nierówni, np. Marquez bardzo mnie ostatnio rozczarował(
      m.in. "Miłość w czasach zarazy", bardzo kiepska książka, zwłaszcza w wydaniu
      Marqueza). "Grę w klasy" polecam każdemu, kto ma ochotę przeżyć przygodę nie do
      końca intelektualną, choć w dużym stopniu oczywiście też.
    • 013y Re: 08.04.02, 12:05
      Jestem tym starszym czytelnikiem .Koniec lat siedemdziesiątym i pojawienie się
      literatury iberoamerykańskiej(była nawet taka seria wydawnicza-mam do dziś)było
      objawieniem .Największym -Cortazar .W klimat jego świata najlepiej wprowadzały
      opowiadania(są i dziś na rynku wydawniczym)."Gra w klasy"-wtedy prawie
      niedostępna w księgarniach,krążyła pożyczana,czytana z kodem lub "jak
      leci".Była "biblią" tego pokolenia czytelników - nie da się ukryć.Wyrywano
      kartki i porozumiewano sie nimi zamiast listów (przyznaję -z perspektywy czasu
      to okropny zwyczaj).Powiedzmy otwarcie -zarówno wtedy , jak i teraz była to
      książka niezbyt łatwa w odbiorze.No, po prostu do niektórych książek trzeba
      wracać aby się w nich rozsmakować(dziś w podobny sposób wchodzi się w książki
      Rushdziego).Naturalnie nikt z czytelników nie mówił "nie rozumiem" lub "trudna"-
      taki był styl . Gdy po latach bez problemu można ją było kupić , przy ponownym
      przeczytaniu rozczarowała mnie.Horacio jawi mi się jako nierób ( w końcu jak
      można wydedukować ma chyba ok.40 lat i żyje w Paryżu na koszt brata), któremu
      cała "metafizyka" mija gdy tylko wraca do Argentyny.Tu zajmuje sie chyba
      akwizycją lub czymś podobnym.Jednym słowem-postać ta wywołuje już tylko moją
      irytację .Z zaskoczenia własną reakcją nie bardzo mam odwagę sięgnąć ponownie
      po opowiadania Cortazara .Co ciekawe nie dotyczy to mojej reakcji na innych
      autorów iberoamerykańskich .Pozostał Marquez (choć głównie "Sto lat
      samotności") ,Carpentier ,Fuentes,Sabato i Llosa-do dziś dla mnie nr 1 i mój
      kandydat do Nobla.A propos realizmu magicznego - jego głównym przedstawicielem
      jest Ernesto Sabato, a nie wyżej wymienieni.Proza iberoamerykańska to nie to
      samo co realizm magiczny.W konwencji realizmu magicznego powstała też jedna ze
      starszych książek Rushdiego-"Grimus".
      Widocznie odbiór książek nie jest nam dany raz na zawsze,bo kiedyś moje reakcje
      były podobne do zachwytów tych , którzy czytaja to dziś po raz pierwszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka