grzegorz.borowski
26.04.14, 21:41
Przeczytałem w "Polityce" interesującą recenzję książki autorstwa Floriana Wernera Ciemna materia. Historia gówna.
Odniosłem wrażenie, że książka ta oferuje antropologiczną perspektywę. A mnie bardziej interesuje gó... przez pryzmat literatury. Zagraniczni autorzy raczej się nie boją opisów defekacji. Chociażby Orwell czy Joyce. Remarque nawet wysunął tezę ustami pewnego bohatera książkowego, że nie ma większej przyjemności, jak sranie na powietrzu w życzliwym towarzystwie. Natomiast bohaterowie w książkach polskich autorów chyba cierpią na zatwardzenie, bo defekację zbywa się milczeniem. Z większą śmiałością traktuje się u nas czynność pierdzenia, puszczanie bąków ma zazwyczaj rozbawić czytelnika. Ciekawe, czy antropologia kulturowa może posłużyć tu jakimś wyjaśnieniem?
Dlaczego polscy autorzy, w odróżnieniu od zagranicznych, boją się poślizgnąć na gó...e?