Dodaj do ulubionych

Niewidzialny Most Julie Orringer

15.09.14, 12:14
Skonczylam. Obok na stole lezy stos zaplakanych chusteczek. A przez pare ostatnich nocy meczyly mnie koszmary. Ksiazka trudna. Okrutna. Pieknie napisana.

I Szymborska na koniec.

Zdarzyc sie moglo.
Zdarzyc sie musialo.
Zdarzylo sie wczesniej. Pozniej. Blizej. Dalej. Zdarzylo sie nie tobie.
Ocalales, bo byles pierwszy.
Ocalales, bo byles ostatni.
Bo sam. Bo ludzie. Bo w lewo. Bo w prawo.
Bo padal deszcz. Bo padal cien.
Bo panowala sloneczna pogoda.
Na szczescie tam byl las.
Na szczescie nie bylo drzew.
Na szczescie szyba, hak, belka, hamulec, framuga, zakret, milimetr, sekunda.
Na szczescie brzytwa plywala po wodzie.
Wskutek, poniewaz, a jednak, pomimo, co by to bylo, gdyby reka, noga,
o krok, o wlos
od zbiegu okolicznosci.
Wiec jestes? Prosto z uchylonej jeszcze chwili? Siec byla jednooka, a ty przez to oko?
Nie umiem sie nadziwic, namilczec sie temu. Posluchaj,
jak mi predko bije twoje serce

I uklon w strone Pana Meza, ktory tego co pisze i tak nie zrozumie. Bo mial racje. Bo on, Niemiec, musial uczyc mnie, Polke, ze o zbrodniach II wojny swiatowej nie mozemy zapomniec.
Obserwuj wątek
    • Gość: kama Re: Niewidzialny Most Julie Orringer IP: 194.6.228.* 15.09.14, 13:08
      piekna ksiazka, czytalam jakies czas temu i nadal mam ja w pamieci. jedna z najlepszych jakie przeczytalam.
    • eeela Re: Niewidzialny Most Julie Orringer 15.09.14, 14:27
      Wiersz też piękny.
      • pinkink3 nie wiem 14.10.14, 05:06
        Czytam teraz , jestem gdzies w polowie i mam dosc mieszane uczucia.

        Drobiazgowosc opisu, powolne tempo i troche niedzisiejszy sposob narracji - kojarzy mi sie z XIX w. powiescia - Balzakiem moze, choc Balzak zwawszy, a troche z 'Przeminelo z wiatrem' - bo rozmiar, bo rozmach, bo w tle zblizajaca sie apokaliptyczna katastrofa, bo w koncu wielka milosc w czasach przelomowych. No i ta narracja.
        Dawno juz nie czytalam takiego powiesciska. Myslalam, ze juz takich nikt dzis nie pisze...:)

        Czytajac czuje sie troche tak, jak przy ogladaniu superrealistycznych niemal fotograficznych iobrazow ze szkoly amerykanskiej - fajne, ale troche za bardzo. Za latwo wchodza. ;)


        Rozmiar mnie zabija - ksiazka jest gruba i ciezka, a lubie czytac w lozku. Dla lozkowych czytaczy jednak czytniki lepsze.

        No, nic. Czytam dalej.

        • ambivalent Re: nie wiem 14.10.14, 09:17
          Witam w klubie lozkowych czytaczy :) Ja tez niestety ksiazke mialam w twardej okladce i faktycznie, czytanie takiej ceglowki w lozku jest pewna forma masochizmu.
          Czytasz po polsku?
          • pinkink3 Re: nie wiem 14.10.14, 18:26
            ambivalent napisała:
            > Czytasz po polsku?

            Rzadko mam okazje ;)
            • ambivalent Re: nie wiem 14.10.14, 20:31
              Mi sie wlasnie jezyk, narracja bardzo spodobaly. Dlatego pytam w jakim jezyku czytasz, bo trudno na ten temat dyskutowac jezeli sie czyta ksiazke w dwoch innych jezykach :) A to, ze to taaaaaaka powiesc to jeden z wielkich plusow tej ksiazki.
              Druga czesc powiesci toczy sie szybciej. I mnie osobiscie ten fakt troche rozczarowal.
              I musze w koncu siegnac po Przeminelo z wiatrem. Wstyd, ale nie zdolalam jeszcze przeczytac. Nie wiem dlaczego w sumie, UWIELBIAM dlugasne powiesci.
              • pinkink3 o dlugich powiesciach 14.10.14, 22:17
                Nie mam nic przeciwko dlugim powiesciom. Tylko troche juz od nich odwyklam. I od tempa w jakim sie tocza. I od maniery pisarskiej.
                Jezyk Orringer jest bardzo prosty, niewyszukany, nie ma jakichs fajerwerkow, metodyczny, chwilami troche nudnawy. Chronologia zachowana, postacie wyraziste choc troche jak wycinanki z papieru. Polityka w tle rzetelnie zbadana, autorka solidnie sie przygotowala. -Jednym slowem wszystko po bozemu : przepis na solidne XIX rzemioslo. To nie zarzut. No, moze lekki. ;)
                Tak to odbieram.

                Mysle teraz, ze to moze byc celowy zabieg w przewidywaniu tego, co niebawem nastapi. Nie czytalam jej pierwszej ksiazki "How to Breathe Underwater". Przekonam sie, czy styl jest podobny. Przypominam - jestem zaledwie w polowie. Przede mna jeszcze jakies 250 stron!


                'Przeminelo' czytalam dawno temu. Podchodzilam jak do nieslawnej 'Tredowatej', a tymczasem uderzyla mnie prawda psychologiczna, ktorej raczej sie nie spodziewalam. Ale wtedy sama bylam stworzeniem niezbyt uksztaltowanym [eufemizm dla glupoty;)] , za to mlodym, pieknym i awanturniczym;) Teraz pewnie mialabym inne zdanie. Ale powtarzac eksperymentu nie bede.;)

                Pomijajac powyzsze - 'Przeminelo' spelnia wszystkie wymogi dlugiej i zajmujacej powiesci. Bedziesz zadowolona. No, moze poza ciezarem, bo wage swoja ma i w lozku sie zle czyta...;)

                Czytam w oryginale.
    • pinkink3 Re: Niewidzialny Most Julie Orringer 20.10.14, 20:06

      Dokonczylam kilka dni temu. I takze czuje sie wstrzasnieta ale to za sprawa Szymborskiej.

      Na koncu ksiazki autorka zacytowala jej wiersz "Wszelki wypadek". I ta jedna stroniczka zrobila z moim mozgiem i sercem wiecej niz wczesniejszych 600 stron bitego tekstu Julie Orringer.. - Stracilam dech.
      -Niech to bedzie moja recenzja "Niewidzialnego Mostu"



      Pozwolilam sobie na zacytowanie angielskiego przekladu. W tej wlasnie formie trafia do milionowych odbiorcow.
      Nie jest zly, ale cos sie jednak gubi. Okrucienstwo 'brzytwy plywajacej po wodzie' zmienione w banalna 'slomke', 'jednooka' siec - w 'ciasna' siec, niezwyklosc 'uchylonej chwili' - w chwile powstrzymana...
      Tak. Tlumaczenie, zwlaszcza poezji to nic latwego. Zwlaszcza z pieknego i bogatego w niuanse i szepczace dzwieki jezyka polskiego.

      Szymborska to dla mnie bez watpienia geniusz. Czuje sie uprzywilejowana, ze dzieki wspolnemu jezykowi dane mi bylo to docenic.




      Any Case


      It could have happened.
      It had happen.
      It happened earlier. Later.
      Closer. Farther away.
      It happened, but not to you.

      You survived because you were first.
      You survived because you were last.
      Because alone. Because the others.
      Because on the left. Because on the right.
      Because it was raining. Because it was sunny.
      Because a shadow fell.

      Luckily there was a forest.
      Luckily there were not trees.
      Luckily a rail, a hook, a beam, a brake,
      a frame, a turn, an inch, a second.
      Luckily a straw was floating on the water.

      Thanks to, thus, in spite of, and yet.
      What would have happened if a hand, a leg,
      One step, a hair away?


      So you are here? Straight from the moment still suspended?
      The net's mesh was tight, but you? through the mesh?
      I can't stop wondering at it, can't be silent enough.
      Listen,
      How quickly your heart is beating in me.

      - Wislawa Szymborska
      tlum. z polskiego przez Grazyne Drabik i Sharon Olds
      • ambivalent Re: Niewidzialny Most Julie Orringer 20.10.14, 20:25
        Tak, wiersz traci cos, zdecydowanie. Ale tego sie chyba nie przeskoczy, niestety. Ja pierwszy raz czytalam ten wiersz po angielsku ale w glowie mialam oryginal.
        I tak, Szymborska to geniusz.
        Wiesz, czesto jest tak, ze to czy ksiazka jest dla nas dobra, czy nie (chociaz upieram sie przy zdaniu, ze ksiazka ta jest pieknie napisana) decyduje zupelnie cos innego: emocje, ktore wlasnie odczuwamy, sytuacja zyciowa, w ktorej sie znajdujemy, ludzie, ktorych kochamy. Zeby zrozumiec moje potargane emocje w trakcie i po przeczytaniu tej ksiazki musisz wiedziec o trzech rzeczach: a) jest to pierwsza od dobrych pietnastu lat ksiazka o wojnie, ktora przeczytalam. Po podstawowce i szkole sredniej, po Kamieniach i Warkoczykach, mialam dosc. Jak ognia unikalam literatury wojennej lub nawet tylko o tematyke ta zahaczajacej. Nawet filmow nie ogladalam: Lista Schindlera, Pianista, ludzie sie nie moga nadziwic, ze nigdy tego nie ogladalam. B) Putin i sytuacja za nasza wschodnia granica C) maz Niemiec wychowany w przeogromnym poczuciu winy.
        Moze to pozwoli Ci na spojrzenie na ta ksiazke moimi oczami.
        Nie swiadczy to o tym, ze ta ksiazka jest taka wspaniala - ale dla mnie jest.

        A Szymborska to geniusz! (wspomnialam juz?)
        • pinkink3 takie sobie mysli 20.10.14, 21:09
          Tak sie zastanawiam, jak madra z punktu widzenia czytelnika, bo troche samobojcza dla samej autorki, byla jej decyzja o zamieszczeniu wiersza Sz. na koncu.
          Taka klamra. Dopowiedzenie.

          Tak samo sie zastanawiam, czy ten sam wiersz trafiajacy na czytelnika bez wczesniejszego podkladu mysli/ informacji= lektur/ doswiadczen straty i smierci/ robi podobne wrazenie.
          Moze nie.
          Podobnie jak dziecko bez wczesniejszego doswiadczenia bolu nie ma poczucia strachu przed ogniem, np.
          Mysli sa banale. Przepraszam.
          Mam w sobie nagromadzona gruba warstwe wstrzasajacej wiedzy na temat poruszany przez J.O.
          Bardziej wiarygodnej, bolesniejszej i wrytej na zawsze w mozg. Moge nawet mowic o pewnego rodzaju czytelniczym 'burnout syndrome', wypaleniu, odretwieniu. I dlatego 'Most' przeczytalam z umiarkowanym zachwytem, choc przyznaje solidnosc roboty. Zabraklo w nim wlasnie tego nienazwanego, co Sz. udalo sie zmiescic na jednej stroniczce...

          Troche tak jak z ta brzytwa i trawka w przekladzie. Ktos, kto nie zna polskiego, przyslowiowego znaczenia brzytwy, za ktora sie chwyta tonacy, nie odczuje jej braku czytajac o beznadziejnosci w chwytaniu za trawke/slomke. Tez bogate znaczeniowo. Ale to nie to.


          PS
          czy wiesz, ze sie machnelas i zamienilas u WS 'szyne' na 'szybe'?;)
          • ambivalent Re: takie sobie mysli 20.10.14, 21:57
            pinkink3 napisała:

            > Tak sie zastanawiam, jak madra z punktu widzenia czytelnika, bo troche samobojc
            > za dla samej autorki, byla jej decyzja o zamieszczeniu wiersza Sz. na koncu.
            > Taka klamra. Dopowiedzenie.

            Nie widzialam tego wiersza na koncu. Dla mnie jest, hmm, streszczeniem, nie dopelnieniem. W moim przypadku "dobiciem konajacego", czyli mnie :)

            > Tak samo sie zastanawiam, czy ten sam wiersz trafiajacy na czytelnika bez wcze
            > sniejszego podkladu mysli/ informacji= lektur/ doswiadczen straty i smierci/ r
            > obi podobne wrazenie.
            > Moze nie.
            > Podobnie jak dziecko bez wczesniejszego doswiadczenia bolu nie ma poczucia stra
            > chu przed ogniem, np.

            Kontekst jest potrzebny. Niekoniecznie doswiadczen wlasnych, ale w kontekscie ten wiersz nabiera dopiero sensu. Dla potwierdzenia mojej wlasnej teorii dalam go wlasnie do przeczytania mezowi. Bez kontekstu. Srednio go to wzruszylo. Po podaniu kontekstu odczul go zupelnie inaczej.

            > Mam w sobie nagromadzona gruba warstwe wstrzasajacej wiedzy na temat poruszany
            > przez J.O.

            Nie chce nawet o tym myslec. Jak miescisz to w glowie?

            > czy wiesz, ze sie machnelas i zamienilas u WS 'szyne' na 'szybe'?;)

            Nie zauwazylam, sorry :(

            A tak w sumie, to musze przyznac, ze sklamalam. Zapomnialam o tym, ze czytalam niedawno (rok, dwa) "Everything is illuminated" Foer'a. Ale jakos mniej mna wstrzasnelo.

            • pinkink3 wiersz na koncu 20.10.14, 22:08
              ambivalent napisała:


              >
              > Nie widzialam tego wiersza na koncu.


              Jak to, nie widzialas?
              Przeciez zacytowalas go w inaugurujacym watek poscie.
              ?
              • ambivalent Re: wiersz na koncu 21.10.14, 09:27
                Nie, nie. Skrot myslowy (jakis dziwny, przyznam, pozno juz bylo). Nie widzialam go AZ do samego konca. A przez to, nie domyslilam sie jak bedzie wygladac druga czesc ksiazki. GDYBYM wiedziala, ze on tam jest, na samym koncu, pewnie bym nie zaczela czytac ksiazki :)
    • maniaczytania Re: Niewidzialny Most Julie Orringer 20.10.14, 21:40
      to była moja książka roku 2013 :)
      Mnie się właśnie ta jej 'staroświeckość' w sensie 'kto teraz pisze takie powieści?' bardzo podobała. To świetnie napisana wspaniała historia, nie gra na emocjach tanimi chwytami.
      Więcej moich wrażeń, spisanych ponad rok temu ( a książka wciąż jest żywa w moich myślach!) tutaj - Niewidzialny most.
      • pinkink3 ja wiem, ze sie podoba 20.10.14, 22:51
        Przeczytalam. Twoja recenzje i p. J.Czechowicza.
        Ja wiem, ze ksiazka sie moze podobac. Oczywiscie!
        I ze sie podoba - wydawana jest w ogromnych nakladach, tlumaczona na dziesiatki jezykow, a sama autorka obsypana niezliczonymi nagrodami.
        Pewnie film nakreca tez, jesli tego dotad nie zrobili.

        Mnie sie tez podobala, ale nie zrobila ze mna tego, co chocby "Sophie's Choice" Styrona, zeby pozostac przy amerykanskich pisarzach. Nie moglam sie pozbierac przez dluzszy czas. Ale to juz sie chyba nie powtorzy jesli o mnie chodzi.


        I jeszcze jedno.
        Licytacja jest tu chyba nie na miejscu - tak to czuje- ale nie moglam sie pozbyc wrazenia, ze mimo wszystko losy wegierskich Zydow w kraju zlaczonym sojuszem z hitlerowskimi Niemcami byly nieporownywalnie latwiejsze niz tych w reszcie Europy.
        Ze o Polsce nie wspomne.

    • staua Re: Niewidzialny Most Julie Orringer 01.05.15, 01:05
      Wyciągam wątek, bo przeczytałam. Podobała - nie wiem, czy można tak pisać o takich książkach (O "Wyborze Zofii" też bym tak nie napisała, a książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tak, jak i "Most").
      Lubię tak pisane powieści, gdzie opisana historia jest tak ważna, że eksperymentami językowymi czy formalnymi lepiej jej nie zagłuszać. Poza tym autorka chciała odtworzyć i upamiętnić dzieje swojej rodziny, i ten osobisty ton czuje się lepiej w ten sposób. I uczciwość opisu.
      Oczywiście, płakałam również.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka