Dodaj do ulubionych

Donald Barthelme

04.10.04, 12:34
Na podstawie "Króla" i "Osobliwości"
O ile "Król" to szekspirowski dramat prozą oparty na motywach arturiańskich,
a traktujacy o wojnie i "Solidarnosci", to opowiadania Amerykanina są...,
hmmm...
Szaleńczo zaryzykuję dwa nazwiska: Borges i Cortazar. "Borges" - (bardzo)
krótka forma, elegancja stylu oraz zdrowy dystans wobec siebie i swojej
twórczości (pewnie wykreowany, ale to tylko... pisarze); "Cortazar" -
eksperymenty formalne i zdolność wpisywania w "realny" świat
nieprzystających, odmiennych elementów.
U Barthelme rolę piątego elementu pełnią trywialne rekwizyty codzienności,
amerykańskiej codzienności, i to fascynujący, poszarpany obraz Stanów
Zjednoczonych ukazuje pisarz. No i strasznie szyderczy.
Wszystkim zmęczonym czytelnikom współczesnej prozy polecam opowiadanko
zatytułowane "Zdanie". Których pisarzy autor miał na myśli przy pisaniu tego
dziełka?

wypis ze starej recenzji, pod rozwagę :)
" Co się stało z postmodernizmem, skoro poczytny tygodnik o angielskim tytule
anonsuje dziś tom „40 opowiadań” Donalda Barthelmego, jednego z
najwybitniejszych przedstawicieli literatury postmodernistycznej, jako „wybór
prozy cenionego humorysty, współpracownika »New Yorkera «”, specjalizującego
się „w »portrecikach « amerykańskiej klasy średniej”? "
serwisy.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,1523791.html
Obserwuj wątek
    • broch Re: Donald Barthelme 04.10.04, 14:28
      wyglada na to ze ktos usiluje byc znowu bardziej papieski niz Papiez he, he
      "wypis ze starej recenzji, pod rozwagę :)
      " Co się stało z postmodernizmem, skoro poczytny tygodnik o angielskim tytule
      anonsuje dziś tom „40 opowiadań” Donalda Barthelmego, jednego z
      najwybitniejszych przedstawicieli literatury postmodernistycznej, jako „w ybór
      prozy cenionego humorysty, współpracownika »New Yorkera «”, specjalizującego
      się „w »portrecikach « amerykańskiej klasy średniej”? ""

      ...pan Jarniewicz urwal sie z choinki. Reklama jest dzwignia handlu i podobne
      recenzje o roznych znakomitosciach mozna znalezc dosc czesto w wielu pismach
      amerykanskich. Wydziwianie pana Jarniewicza wskazuja albo na niezrozumienie
      podstawowych metod rynkowych w Stanach (i na swiecie), albo swiadome szukanie
      sensacji. Ksiazka moze trafic do przecietnego czytelnika, oraz do smakoszy
      literatury. Grunt aby naklad poszedl.

      Pamietam jak w jednym z wywiadow solista zespolu "Republika" (dawne czasy
      niestety) wspomnial ze z przyjemnoscia czytal powiesc Bartha. Tydzien pozniej
      nastolatki rozkochane w mlodym soliscie w wywiadach opowiadaly jak badzo lubia
      "Bakunowego faktora". Barth trafil do liceow.
      W jaki sposob ksiazka trafi do czytelnika, naprawde nie ma znaczenia.

      Komentarz pana Jarniewicza jest kompletnym nieporozumieniem. Jesli smiac sie to
      wlasnie z pana J. Ciekawe ze czesto takie historie sie zdarzaja mimo ze dzisiaj
      Polska jest blizej swiata. Pamietam jak probowano sprzedac musical "Metro" na
      Broadway'u.
      • a.adas I tak, i nie 05.10.04, 20:17
        No pewnie, recenzje zawsze są skażone "linią redakcji", jak i światopoglądem
        recenzenta (wyrazisty przykład z "Wyborczej": Artur Domosławski), a także
        gronem odbiorców danego medium.
        Barthelme jednak niepostrzeżenie z rewolucjonisty przeistoczył się w klasyka.
        Pytanie, czy jego twórczosć aż tak się zmieniła?
        Pozdrawiam
        adas
        • broch Re: I tak, i nie 05.10.04, 22:55
          No coz facet zmarl pietnascie lat temu. Moze juz okrzepl? Najlepsza proza to
          lata szescdziesiate i siedemdziesiate: Snow white, Sandess, Come back dr
          Calighari. "40 stories" to zbior opowiadan obejmujacy spory kawalek czasu.
          Odkrywanie dzisiaj Barthelme'a, Gassa, Gaddisa, Purdy'ego, Sukenicka czy
          Federmana jest rzecza wazna ale w literaturze to juz "przeszlosc". Sa nastepcy
          ktorzy ewentualnie stosuja narzedzia proponowane przez powyzszych, czesto w
          kontekscie zupelnie roznym.

          Tworczosc Barthelme'a juz sie nie zmieni, bo facet wiecej nic nie napisze.
          Zmienia sie nasze podejscie do Jego tworczosci.

          Kilkakrotnie zauwazylem ze nieswiadomie w Polsce traktuje sie pierwsze wydania
          pisarzy obcojezycznych, jako ich faktycznie pierwsze wydania. Czasem z reszta
          dotyczy to rzeczy ktore faktycznie sa i w Polsce wznowieniami, tyle ze pierwsze
          (poprzednie) wydanie mialo miejsce wiele lat temu.

          Nie wydaje mi sie aby stal sie "ikona". Dzisiaj Les Enfants Terribles sprzed
          dwudziestu lat to wlasnie klasyka. Trudno uznac Cocteau za rewolucjoniste dzis,
          choc byl nim 75 lat temu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka