Dodaj do ulubionych

Mistrz i Małgorzata

IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.01.05, 21:26
Czy ktoś moze mi wyjaśnić o co chodzi w powieści w tej powieści. Niedługo
skończę ją czytać i jestem dość rozczarowana. Być może nie znam się na
literaturze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Nie znasz się n/t IP: *.aine.pl 22.01.05, 21:30
    • Gość: olka Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 02:48
      nie przejmuj się,ja wiem o co chodzi ale też mi się nie podoba;dobrnęłam do
      końca i z ulgą odstawiłam na półkę,tylko wiesz zaraz tu nawrzeszczą,że jak tak
      można,że trzeba do niej dorosnąć,że ojej wszyscy tacy mądrzy i że to takie
      dzieło,
      już dziś wiem,że więcej do niej nie wrócę...
      • Gość: ko Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.osiedle.com 01.02.05, 00:53
        ja ciągle wracam ;)
    • Gość: a. Re: Mistrz i Małgorzata IP: 217.149.242.* 23.01.05, 09:35
      Dla mnie głównie o to, że nie da się metafizyki wyrzucić zupełnie z życia,
      prędzej czy później przypomni się każdemu i lepiej, żeby nie było to całkowitą
      niespodzianką. Życie ograniczone do materializmu i wąsko pojętego racjonalizmu
      zamienia się w hiperpiekło.
      A poza tym - warto przeczytać dla samej atmosfery Moskwy, różnych typów Rosjan,
      dla humoru Bułhakowa.
      Zresztą rozumiem cię, bo ja mam tak samo ze "Sto lat samotności". Spróbować się
      przyznać w towarzystwie to bohaterstwo.
      • Gość: avalon Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.05, 17:26
        A ja z "Gra w klasy"...
    • kocibrzuch Re: Mistrz i Małgorzata 23.01.05, 10:14
      Jest to zemsta Artysty na systemie, który go gnębił, dokonana w jedyny dostępny mu sposób.
      A tak w ogóle rzecz jest GENIALNA, a wy się nie znacie. Ale się nie zniechęcajcie, może kiedyś...
      • bertland Re: Mistrz i Małgorzata 23.01.05, 10:47
        Nie ma się czym przejmować jeśli komuś nie spodobała się ta książka lub jeśli
        nie bardzo wie o co w niej chodzi. I tak wszystko będzie jak być powinno, tak
        już jest urządzony ten świat.

        Co może uratować śmiertelnie rannego kota?
        Łyk benzyny z samowaru.
        • ada08 Re: Mistrz i Małgorzata 23.01.05, 11:10
          O czym ? O różnych sprawach :-) Poza wspomnianymi już tutaj:
          o niespodziewanej miłości, o szleństwie, o winie i karze, i o tym,
          że książki nie płoną... Ponoć inspiracją dla Bułhakowa była mało
          znana powieść Jakuba Gołoskowera ''Spalona powieść'', książka, która
          jednak spłonęła, chociaż jednak nie :-)
          a.

      • zofijka6 Re: Mistrz i Małgorzata 24.01.05, 10:00
        Ja nie wiem ludzie,jak Wam mógł się nie podobać Mistrz i Małgorzata??!!
        Przecież to jest klasyka!! Ta książka nie ma sobie równych-po pierwsze humor,po
        drugie ciekawa treść i pointa. Tym co nie rozumieją tej książki,radzę jeszcze
        radzę raz jeszcze zapoznać się z tym dziełem :) Pozdrawiam
        • poziomka8 Re: Mistrz i Małgorzata 24.01.05, 11:41
          czy lubisz tran?
          jak możesz nie lubić tranu?Jak może nie podobać Ci się jego
          konsystencja,zapach...przecież jest taki zdrowy,jak mało co...wszyscy o tym
          wiedzą...
          Czy podoba Ci się Sycylia? Nie? Tylko Egipt? No wiesz...przecież wszystkim
          podoba się Sycylia...
          Czy lubisz....

          Czy lubisz
    • Gość: Siergiej "Mistrz i Małgorzata" IP: *.blt.pl / 80.50.49.* 23.01.05, 11:45
      Jak ma się 15 lat i czyta tę powieść po raz pierwszy, to robi ogromne wrażenie
      i uważa się ją za arcydzieło. Jak przeczyta się ją drugi, a potem i trzeci raz
      w wieku około 25 lat - i na dodatek jest się filologiem rusycystą - to
      następuje wrecz szokujące rozczarowanie. Idea tej książki jest większa niż ona
      sama. Język jest iście dziewiętnastowieczny. Powieść jest dobra, ale najlepszą
      rzeczą Bułhakowa jest "Biała gwardia".
      • ada08 Re: "Mistrz i Małgorzata" 23.01.05, 12:10
        Z filologami (no, może nie ze wszystkimi :-)) jest ten sam problem
        co z muzykologami. Mianowicie mają skłonnośc do wygłaszania opinii
        arbitralnych.
        A tu autorka watku nie pytała przecież, czy ''Mistrz i Małgorzata'' jest
        powieścią dobrą, wybitną, czy może słabą, tylko: o czym jest ta powieść.
        a.
      • axxolotl Re: "Mistrz i Małgorzata" 23.01.05, 17:41
        Tu sie zgodze. Pierwszy raz MM przeczytalam w wieku 16-17 lat. Bylam
        oczarowana. Chcialam to samo oczarowanie przezyc pare lat temu (26-27 lat), o
        jejciu, co za nuda! Z trudem po paru tygodniach dobrnelam do prawie konca,
        rzucilam to w kat na ostatnim rozdziale.
      • Gość: piotrek Re: "Mistrz i Małgorzata" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.05, 21:04
        ja mam 16 lat i już przeczytałem "Mistrza i Małgorzatę", jestem ciekaw czy
        takie samo wrażenie jak wy będę miał wówczas gdy będę to czytać za 10 lat - jak
        na razie jestem oczarowany :P
    • poziomka8 Re: Mistrz i Małgorzata 23.01.05, 17:01
      to ja też się przyznam
      mam z nią problem
      fale Autora to dla mnie inna częstotliwość,wartość przesłania rozumiem ale samą
      metafizykę lubię w innych formach
      oj,ale mi się teraz oberwie ;)
      • bertland Re: Mistrz i Małgorzata 23.01.05, 18:23
        A niby dlaczego miałoby Ci się oberwać? Masz prawo do własnego zdania.
        Jednakowoż ja mam odmienne zdanie w tej kwestii.

        - Dowód osobisty! - wrzasnął kot wyciągając puchatą łapę.
    • Gość: matti Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.05, 21:24
      Widzę, że nie jestem sam... Ja zaczynałem czytać tę książkę dwa razy - za
      każdym razem nie mogłem przeczytać więcej niż sto kilka stron... Do mnie to po
      prostu nie trafia... Podczas gdy wszyscy mi równieśnicy się w tym zaczytywali.
    • yanga Re: Mistrz i Małgorzata 23.01.05, 22:15
      Ja przeczytałam MiM, gdy tylko ukazało się pierwsze, niepełne jeszcze polskie
      wydanie, czyli ze 30 lat temu. Od tej pory MUSZĘ co parę lat do niej wracać,
      zawsze z jednakowym zachwytem, a zaglądam jeszcze częściej, jeśli wypadnie mi z
      głowy ulubiony cytat. Za kasetę z przedstawienia w warszawskim Teatrze
      Współczesnym (byłam dwa razy)dałabym sobie wyrwać ząb ;-), ale to beznadziejne.
      Rozumiem jednak, że ludzie, którzy urodzili się już w innym ustroju, a
      zwłaszcza nigdy nie byli w Związku Radzieckim, nie łapią tych klimatów.
      • kocibrzuch Re: Mistrz i Małgorzata 23.01.05, 23:07
        Moja fascynacja tą książką podobnie nie zmniejszyła się mimo upływu 20 lat od tego "pierwszego razu".
        Od czasu do czasu też muszę do niej powrócić.
        • squonk Re: Mistrz i Małgorzata 27.01.05, 11:48
          i ja tez. to jedna z tych ksiazek, po ktore moge siegac co jakis czas, otwieram
          w dowolnym miejscu, czytam 20-30 stron i zaraz wszystko mi sie przypomina. od
          razu lepiej (i mam czarnego kota behemota).
    • Gość: cwirruss Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.01.05, 13:55
      plus dla poziomki za te egipty i trany :)
      • poziomka8 Re: Mistrz i Małgorzata 24.01.05, 13:57
        ;)))
    • Gość: małgorzata Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 17:11
      hejka, przeczytalam ja pol roku temu i chcialam taki sam watek zalozyc na tym
      forum. nawet wpisalam w wyszukiwarke i przegladnelam stare watki. aaahhh
      okropienstwo dla mnie. Nie widze nic czym mozna by sie zachwycac-humor nie za
      smieszny, metafizyka(?) niezagleboka, historyjka doslownie brana straszna(
      boszzz, jak mnie ta Malgorzata wkur...ła, miala baba radoche wybijajac obcym
      okna w mieszkaniach, w ogole feministki powinny sie obrazic na sposob
      przedstawienia kobiet w tej ksiaze- ja sie przynajmniej obrazilam: np rola
      sz.p. M. na balu, i te jej rozmowki z diablem brrr) ale dotarlam do opracowan
      jako takich i wiem co powinnam wiedzien na mature.
      Ale pierwsze strony mi sie podobayo - wlasnie wtedy skonczylam 'absalomie
      absalomie' faulknera i zachwycialam sie na widok dialogow w tekscie :)
      a tak powaznie-wielkie rozczarowanie... tyle slyszalam o tej ksiazce.....
      pozdrawiam :)
      • Gość: itek Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.pomorzany.v.pl 24.01.05, 18:11
        "okropienstwo dla mnie"
        "nie widze nic czym mozna by sie zachwycac"
        "humor nie za smieszny"
        "metafizyka(?) niezagleboka" (sic)
        "historyjka doslownie brana straszna"
        "boszzz, jak mnie ta Malgorzata wkur...ła" (sic)
        " feministki powinny sie obrazic"

        Gratuluje
        recenzji,samopoczucia,obiektywi zmu,oczytania,obeznania,
        samoswiadomosci,lapidarnosci,hu moru,szerokich horyzontow,ironii,groteski,paro dii
        itp. itd..

        Bleeeeeeeeee


        • ada08 Re: Mistrz i Małgorzata 24.01.05, 18:19
          Gość portalu: itek napisał(a):

          > Gratuluje
          > recenzji,samopoczucia,obiektywi zmu,oczytania,obeznania,
          > samoswiadomosci,lapidarnosci,hu moru,szerokich
          horyzontow,ironii,groteski,paro
          > dii
          > itp. itd..
          >
          > Bleeeeeeeeee
          >
          >

          E tam, Itek :-) Pańcia się bawi. Niektórzy, w tym ja :-), dali się jej
          podpuścić :-)
          a.
        • Gość: malgorzata Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 00:25
          hm a tak w ogóle to o co ci chodzi?
          ze nie padlam na kolana przed wielkim dzielem, czy ze piszac na forum
          pozwolilam sobie na styl kolokwialny (tak tak pojawil sie wykropkowany
          wulgaryzm- DNO DNO intelektualne)?

          napij sie ziolek
          pozdro :)
          • Gość: itek Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.pomorzany.v.pl 25.01.05, 08:28
            Widze, ze dobre samopoczucie nie opuszcza malgorzaty.Jest cool.Bardzo cool.Ma
            dobre rady, kore sa zawsze w cenie.Niech wystapi w relkamie.najlepiej pasty do
            zebow.Tam jej miejsce.
    • Gość: m Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.pai.net.pl / 195.69.80.* 24.01.05, 17:31
      widzę,że nie jestem sama w swoich poglądach na temat tej powieści. Pogłębiłam
      już nieco swoją wiedzę o niej ( głównie dzięki netowi ), ale i tak nie uważam
      jej za jakieś arcydzieło. Zastanawiam się nad kolejną książką z koleckcji
      Gazety Wyborczej. Może ktoś napisze jaki tytuł wybrać, tak aby czytanie było
      naprawdę przyjemnością:)
    • Gość: arg Czy MiM ma być miernikiem wykształcenia i obycia? IP: *.icpnet.pl 24.01.05, 23:55
      Heh... Ja też nie rozumiem co ludzie widzą w tej książce, faktycznie zapewne do
      kogoś przemawia, ale ja osobiście czytałem jakieś sześć, siedem lat temu, byłem
      wtedy na etapie kończeia liceum, nie uważam siebie ówczesnego za niedojrzałego,
      tym niemniej jednak styl pisarski Bułhakowa był dla mnie po prostu nie do
      strawienia. Odłożyłem po przeczytaniu jakichś dwudziestu stron bo nie miałem
      siły - uważałem że pisze rpzyciężkawo i jakoś mi to kulało. Jak się przyznam w
      towarzystwie to bywam wyklęty.


      Cieszę się, że znalazło się co nieoc osób które podzielają moje zdanie. Brawo
      dla poziomki - za dobry text. No i zastanaiwam siędlaczego to właśnie ten
      nieszczęsny Mistrz i Małgorzata ma być miernikiem wykształcenia i ogólnie...
      może ktoś mi to wyjaśni?
      A ja na przykład znam mnóstwo ludzi którzy są szalenie wykształceni i kochają
      MiM, ale nie lubią kaiowru, za którym ja przepadam - następnym razme powiem im,
      że są żenujący i że nie zadaję się z takimi prostakami.
      ciekawe co zrobią.


      De gustibus non disputandum est.
      • Gość: PsiQ Re: Czy MiM ma być miernikiem wykształcenia i oby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 23:57
        No, skoro Ci sie ta ksiazka nie podoba, to przynajmniej nie krytykuj. Bulchakov nawet po swojej smierci jest b.popularnym pisarzem. Ja te ksiazke czytalam majac 14 lat i prawde mowiac, nie moglam sie od niej oderwac. Ludzie jednak nie znaja sie na literaturze...
        • poziomka8 Re: Czy MiM ma być miernikiem wykształcenia i oby 10.02.05, 07:27
          to tak jeszcze przy okazji,
          zerknij ignorantko jak powinno pisać się nazwisko autora...
          • Gość: PsiQ Re: Czy MiM ma być miernikiem wykształcenia i oby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 13:20
            literowka cwoku
            • poziomka8 Re: Czy MiM ma być miernikiem wykształcenia i oby 11.02.05, 13:30
              widzisz
              jeżeli w wieku 14 lat czytałaś takie książki to zapowiadałaś się na osobę
              inteligentną
              szkoda,że coś ci przeszkodziło
              ale próbuj,może jeszcze ci się uda
              pozdrawiam ;)
    • Gość: balladyna Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.adsl.tele2.no 25.01.05, 00:36
    • Gość: balladyna Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.adsl.tele2.no 25.01.05, 00:54
      Zdecydowanie uwielbiam MiM z bardzo wielu powodow, ktorych nie wymienie bo mi
      sie nie chce- wszak jest to male kolko wzajemnej adoracji dla tych na "nie"- a
      takze dlatego ze nie lubie dyskutowac o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad
      Swietami Wielkiej Nocy. MiM wodzi prym w roznego rodzaju rankingach na naj.....
      powiesc. Bardzo, naprawde bardzo interesuje mnie odpowiedz na pytanie jaka jest
      ulubiona powiesc(powiesci) Was- ludzi na "nie"? Pytam absolutnie nie -zlosliwie
      i -podstepnie, ciekawa czy jest w Was w przyblizeniu jakis wspolny mianownik.

      • Gość: arg Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.icpnet.pl 25.01.05, 01:19
        A prosze cie bardzo;D
        Miłe, że nareszcie znalazł się ktoś wypowiadjący się rozsądnie;D

        Moje ulubione książki, każda z którtkim wynotowaniem - za co:
        Agatha Christie, Morderstwo w Orient Ekspresie - literaturalekka, ale cudownie
        się ją czyta, poza tym dowcipna i ma swój niepowtarzalny wiktoriańskli styl
        Margaret Mitchell, Przeminęło z wiatrem - podobnie j/w, i wiem że zaraz spotkam
        sie z opinia że preferuje pretensjonalne romansidła miast ambitnych rozprawek
        filozoficznych, ale ona miała do tego talent.
        Mika Waltari, Trylogia rzymska; Egipcjanin Sinuhe - bo to piękne jak ukazuje
        los człowieka zagubionego w dziejach i ogolnie to dla mnie piękniejsze ukazanie
        filoozofii żcyia. Do dziś tak widzę Echnatona jak w Egipcjaninie.
        Teresa Hołówka, Delicje ciotki Dee - mało znana ale napisana z werwą i
        znakomitym humorem książka, niestety w obecnyh czsach mało aktualna.
        Pu Yi, Byłem ostatnim cesarzem Chin. - pewnie ze względu na tematykę, ale też
        fantastcyzna i wciąga.
        Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena - ma cięty język i lkkiie pióro.
        Lewis Carroll, Alicja w krainie czarów i po drugiej stronie lustra - nie znam
        fantastcyzniejszej powieści fantastycznej;D
        Tove Jansson, Muminki - książka któą pierwszy raz czytałem w wieku jakichś
        pięciu lat i do dziś do niej wracam, bo to najpiękniejsza melancholijna
        przypowiesć o optymizmie i postrzeganiu świata.
        Robert Graves, Ja Klaudiusz - jest znakomicie napisana i udała jej się rzecz
        trduna do zrealizowania, bo wpłynęła na to, że do dziś historia Rzymu jest
        przeze mnie postrzegana przez jej pryzmat.

        Okej - która szufladka jest dla mnie?
        Że słabość do literatury kobiecej?
        Że lubie zbyt lekkie przypowiastki?
        Że nie mam stylu bo sięgam tylko po rozrywkę?
        ;D
        • Gość: a. Re: Mistrz i Małgorzata IP: 217.149.242.* 25.01.05, 20:22
          Ja bardzo lubię większość z tych, ale "Mistrza i Małgorzatę" też bardzo. .
        • lea1966 Re: Mistrz i Małgorzata 29.06.05, 10:46
          W Mika Waltari zakochałam się rok temu. To lato, to już drugi letni sezon, w
          którym Mika Waltari towarzyszy mi przy każdym opalaniu, w każdej wolnej chwili.
          Mam za sobą: Epipcjanina Sinue, Trylogię Rzymską,jakieś pomniejsze utworki, a
          obecnie czytam "Czarnego Anioła". Jest miłość, fikcja i fakty, sensacja....i to
          wszystko zawsze wgniecione w jakiś konkretny okres historyczny ludzkości.
          POlecam.
      • poziomka8 Re: Mistrz i Małgorzata 25.01.05, 02:54
        podzieliłaś balladyno ludzi na "my" i "wy"-zdyskwalifikowało Cię to w moich
        oczach i zapachniało Inkwizycją...
        I z tego prostego powodu nie będę opowiadać Ci o moich fascynacjach
        literaturą,podobnie zresztą i Ty tego nie zrobiłaś bo "nie chciało Ci się"
        mnie może i by się chciało ale nie jestem pewna czy akurat w Twoim towarzystwie.
        Mogłabyś czegoś nie zrozumieć...A ja nie lubię na siłę przekonywać.Są
        książki,które trzeba samemu odkrywać.I niekoniecznie muszą być takie same dla
        wszystkich.
        Nie kieruj się emocjami,przecież możesz założyć równolegle inny wątek-innego
        Towarzystwa ;)

        czy lubisz ludzi,którym nie podoba się Mistrz i Małgorzata?
        Nie lubisz? No wiesz...Dlaczego??
        Przecież wiele osób mnie lubi...
        czy lubisz...
        ech
        • Gość: Sambady Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.echostar.pl 25.01.05, 07:26
          poziomka8 --> :)))
          A "MiM" mnie również nie zachwycił, czyli mimo wyższego wyksztalcenia,
          zarobkowania piórem i obsesyjnego niemal uwielbienia dla literatury rosyjskiej
          jestem bądz ograniczonym pseudointelektualistą, bądz też niewiernym.
          Ale tranu nie cierpię :)
          • poziomka8 Re: Mistrz i Małgorzata 25.01.05, 16:48
            ale powiedz proszę,że chociaż Sycylia Ci się podoba...
            ;)
            • Gość: Sambady Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.echostar.pl 25.01.05, 19:57
              :)))
        • Gość: balladyna Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.adsl.tele2.no 25.01.05, 08:22
          zdziwilabys sie poziomko8 jak malo we mnie emocji zwiazanych z tym watkiem.
          Dlatego miedzy innymo napisalam, ze nie dyskutuje sie nad "wyzszoscia
          Swiat...." itd, a nie chcialo mi sie opowiadac o powodach mojej fascynacji MiM
          dlatego ze jest to watek glownie dla tych na "nie" (dajesz mi to do zrozumienia
          piszac zebym zalozyla wlasny)a tak jak Ty nie lubie na sile przekonywac
          TYMBARDZIEJ ze to nie ma sensu. Zawsz sa jacys "my" i "wy"- np: "my, ktorzy
          lubimy zime i kolor czerwony" i "wy, ktorzy nie lubicie". I nie jest to
          wartosciowanie tylko stwierdzenie faktu. A naprawde jestem ciekawa tego
          ewentualnego wspolnego mianownika ludzi na "nie". Na przyklad (to nie sugestia)
          ze sa to ludzie o umyslach bardziej racjonalnych i praktycznych, uwielbiajacych
          fizyke i a nie lubiacych sie taplac w metafizyce.
          I rownoczesnie bardzo dziekuje za post arg, ksiazki ktore wymienilas prawie
          wszystkie rowniez bardzo lubie, ala nie pozwalaja mi one tak jak MiM zanuzyc
          sie w mojej metafizycznej rzece Tao i pograzyc sie w jej nurt, przerywajac to
          pograzenie tylko na wyjscie do kuchni zeby sobie zrobic kawe , albo
          odpowiedziec dziecku na nieznosne pytania odnosnie koniugacji czasownikow w
          jezyku francuskim.
          • Gość: arg Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.icpnet.pl 25.01.05, 12:00
            Ja nie odczxuwam jakos wielce tegoi podzialu na my i wy, spodobalo mi sie
            natomiast to pytanie o to jakieksiazki czytam bo mam niejasne wrazenie, ze
            wiekszosc osob twierdzi, ze ktos kto MiM nie lubi, jest ostatnim prostakiem z
            nieukonczona zawodowka.
            A co do metafizycznej rzeki Tao;D to troche nie lubie tego okrsleni bo splyca w
            duzej mierze sens tego z czego sie wywodzi. Osobiscie bardzo lubie Dialogi
            konfucjanksie i przeszkadza mi gdy ktos uzywa okrelsenie "tao" nadaremno;D
            tym niemniej jednak jak poidkreslam "de gustibus non est disputandum" a jesli
            juz chce zanurzcy sie w metafizyce i za pomocaliterackiej rozprawki zaglebic
            sie w swiecie fantazji, ktora niesie cos ze soba to - przyznam sie - siegam po
            Tove Jannson - i mam wtedy takie wlasnie odczucie jak ty balladyno, ze
            zaglebiam sie w genialnym ujeciu metaforycznego swiata.
            i nie czuje sie gorzej ze nie ejst to Bulhakow, tylko szkoda mi troche ze
            ludzie "wyksztalkceni" "oczytani" etc. uwazaja ze skoro nie lubie stylu
            bulkhakowowskiego to jestem taki super plytki.

            nota bene nie posadzaj mnie o nieumiejetnosc taplania sie w metafizyce;)
            jestem bowiem z gruntu humanista, historykiem i filologiem, takze metafizyka
            nie ejst mi obca. Pewnie po prostu potrafie ja dostrzec w innych gatunkach
            literatury ech, nie wiem zreszta... moze ty wyciagniesz jakeis konstruktywne
            wnioski.
            Pozdrawiam cie bardzo serdecznie!
    • thomas29needles Re: Mistrz i Małgorzata 25.01.05, 10:14
      Chodzi o to, że cokolwiek byśmy nie zrobili, ten Zły i tak wygrywa. Metafora
      systemu jest niezwykle klarowna we wszystkich wątkach powieści. Przynajmniej ja
      tak ją odczytałem. Także próba nadania wymiaru magicznego czasom potwornym,
      szaremu światu bez barw. I inteligentna polemika z tradycją chrześcijańską.

      Czytałem MiM jakieś 8 lat temu i chyba widzę, że muszę do tej powieści wrócić.
      Uwielbiam ją, ale nie przeszkadza mi, ze ktoś ma inne zdanie...
      • mathias_sammer Re: Mistrz i Małgorzata 25.01.05, 10:32
        thomas29needles napisał:

        > Chodzi o to, że cokolwiek byśmy nie zrobili, ten Zły i tak wygrywa. Metafora
        > systemu jest niezwykle klarowna we wszystkich wątkach powieści. Przynajmniej
        ja
        >
        > tak ją odczytałem. Także próba nadania wymiaru magicznego czasom potwornym,
        > szaremu światu bez barw. I inteligentna polemika z tradycją chrześcijańską.
        >
        > Czytałem MiM jakieś 8 lat temu i chyba widzę, że muszę do tej powieści
        wrócić.
        > Uwielbiam ją, ale nie przeszkadza mi, ze ktoś ma inne zdanie...


        Kiedys lubilem te ksiazke. Nie moge sie zmusic do ponownego czytania:(.
        No coz, kwestia gustu, jeden lubi to inny cos innego.
        Pieknie rzeczywistosc i historie ujal pewien pisarz, ktorego ksiazke wyciagam z
        aktowki:
        "Byl straszny mroz, okna hotelu Ukraina sie nie domykaly. Nie bylo mydla.
        Etazna zapytala, ile bede dni. Powiedzialem, ze cztery. Odmierzyla cztery
        porcje papieru toaletowego. Przed sklepami tloczyly sie smutne tlumy. Ludzie
        mieli na twarzach zmeczenie, jakiego nie znalem. Ale glasnost czulo sie
        wszedzie. Chetnie pokazano mi Lubianke. W knajpach kelner tlumaczyl, ze kawy
        nie ma, bo komunizm wszystko zrujnowal. Obejrzalem dom Bulhakowa. W Mistrzu i
        Malgorzacie mieszkal w nim najpier nieszczesny Berlioz, a potem szatan. Cala
        klatka schodowa byla pokryta rysunkami, malowidlami i blagalnymi prosbami. Byl
        tam i Azazello, i Kot Behemot, i Malgorzata. Przy ogromnym portrecie Wolanda
        ktos napisal: "Woland przyjezdzaj! Ratuj! Strasznie sie duzo drani w Moskwie
        namnozylo". Na pietrze najwyzszym bylo malenkie muzeum Bulhakowa. Na drzwiach
        ktos napisal: "pukajcie bedzie wam otworzone". Zapukalem i otworzyl facet z
        rewolwerem..."
        • lupuli Re: Mistrz i Małgorzata 25.01.05, 10:37
          W Mistrzu i
          > Malgorzacie mieszkal w nim najpier nieszczesny Berlioz, a potem szatan. Cala
          > klatka schodowa byla pokryta rysunkami, malowidlami i blagalnymi prosbami.
          Byl
          > tam i Azazello, i Kot Behemot, i Malgorzata.

          ...Azazella nie ma..

          Co tobie mathias? chorys?

          lupuli
          • mathias_sammer Re: Mistrz i Małgorzata 25.01.05, 10:48
            lupuli napisał:

            > W Mistrzu i
            > > Malgorzacie mieszkal w nim najpier nieszczesny Berlioz, a potem szatan. C
            > ala
            > > klatka schodowa byla pokryta rysunkami, malowidlami i blagalnymi prosbami
            > .
            > Byl
            > > tam i Azazello, i Kot Behemot, i Malgorzata.
            >
            > ...Azazella nie ma..
            >
            > Co tobie mathias? chorys?
            >
            > lupuli

            Nie, nie jestem chory:)
            Zrobilem prasowke za granica i mialem przeczucie, ze echem odbije sie w Wielkim
            Krolestwie Polskim. I odbilo sie:)
            Natomiast chetnie zadalbym Tobie jedno pytanie, jesli oczywiscie nie jest ono
            zbyt osobiste: co zamierzasz dalej?
            Nie chcialbym zmuszac Cie do wynurzen zwlaszcza na forum, ale byloby mi
            niezmiernie milo, gdybys pomyslala w sktyosci ducha:
            Masz oto 100 zl. Sto zlotych zarobione przy jesiennych wykopach burakow:)
            Buraki zostaly zebrane i sprzedane na pasze. Masz sto zlotych uczciwie
            zarobionych, swiadomosc wykonanej pracy, nastepne wykopki jesienia 2005 i co
            dalej?????????????? Co zrobisz ze swoim 100 zlotych???

            Pozdrawiam,
            M.S.
            • lupuli Re: Mistrz i Małgorzata 25.01.05, 10:53

              ... w morde jeza, nie wiem............ :(
              Bede kopac buraki az wykopie ostatni i pozostane na polu... chwaly?
              Pojde na spacer? Tak, chce chodzic na spacery i miec pauze w glowie...........:(
              Odpuszcze kopanie.....?

              ....nie wiem.............

              ..lupi
              lupuli
              • mathias_sammer Re: Mistrz i Małgorzata 25.01.05, 10:59
                lupuli napisał:

                >
                > ... w morde jeza, nie wiem............ :(
                > Bede kopac buraki az wykopie ostatni i pozostane na polu... chwaly?
                > Pojde na spacer? Tak, chce chodzic na spacery i miec pauze w
                glowie...........:
                > (
                > Odpuszcze kopanie.....?
                >
                > ....nie wiem.............
                >
                > ..lupi
                > lupuli

                :o)

                Musze juz isc. Nie odpowiedzials ..lupi.. ;o) na pytanie, ale dziekuje za
                szczerosc. Lepsze watpliwosci niz pewnosc, ze sie wie nie wiedzac. Zastanow sie.
                100 zlotych to kupa szmalu:o)

                Do widzenia!
                M.S.
                juz bez odbioru
                • mathias_sammer lupuli (prywatnie) 25.01.05, 12:16
                  Przygladam sie z zaciekawieniem zacietrzewieniu politycznemu . Mozna polecic
                  kilka pozycji do czytania, temat jak "zloto". I jak zlota zyla wspaniala,
                  kolejna okazja do wylania wlasnych juz od dawna nieskrywanych frustracji i
                  osobistych zlosci. Pytasz czy wiem co czytac? Pamietasz model "na Zyda"?
                  Przyjmuje sie pozycje "Zyda" by mowic o ucisku i antysemityzmie, po czym dwa
                  lata pozniej wyglasza sie kwestie, "Tak naprawde Zydzi mnie w ogole nie
                  interesuja. Okazali sie pomocni przy forsowaniu moich argumentow". Nie, nie byl
                  to glos niemieckiego faszysty odpowiedzialnego za smierc milionow. Glos
                  czlowikea wrazliwego na krzywde ludzka. Wciaz pytasz, czy widze albo jak dlugo
                  jeszcze chce ogladac? Czy denerwuje sie? Rzeczywiscie zdarza sie niekiedy, ze
                  ktos szarpnie za rekaw. Najpierw odruchowo wyrywasz ramie, potem odwracasz
                  glowe w strone "przeciwnika", twarz krzywi sie w grymasie. Potem kiwasz glowa,
                  poprawiasz lekko pognieciony rekaw i zastanawiasz sie nad filmem jaki obejrzysz
                  sobie dzis na DVD. "Szczescia zycze" slyszysz za plecami. Ty smiejesz sie z
                  zyczen adresowanych do Ciebie. Glos pelny powatpiewania, zlosci i nadziei.
                  Przyspieszony oddech, zlosc za chwile wezmie gore nad innymi emocjami. To juz
                  bylo przed rokiem przy okazji 59 rocznicy Holocaustu. To juz przed dwoma laty
                  przy okazji 58 rocznicy Holocaustu. Czy bedzie tez przy okazji 61 rocznicy? Jak
                  myslisz? Bedzie wiecej zlosci czy mniej, A Ty lupuli nie pozwolisz na
                  niesprawiedliwosc, prawda? I pytasz mnie czy widze i jak dlugo chce jeszcze
                  ogladac..

                  M.S.

                  • lupuli Re: mathias(prywatnie) 25.01.05, 12:23
                    ...Scheisse, masz racje!

                    Dycha to duzo...


                    Matt, nie chce cie wyganiac z forum, wlasciwie chcialabym, zebys pisywal. Masz
                    qrwa racje!
                    Ilekroc przyjdziesz z przyjemnoscia porozmawiam z toba. Pamietaj!


                    Dycha to duzo.....

                    lupuli
                    • mathias_sammer Re: mathias(prywatnie) 25.01.05, 12:31

                      Coz wiecej dodac?

                      Dziekuje za zrozumienie uciazliwej pozycji obserwatora:o)

                      Chcialbym polecic kilka ksiazek do czytania, ale nie wiem, czy mialabys ochote.
                      Troszke literatury swiatowej, z europejskiej- irlandzka czy calego Henninga
                      Mankella- znakomite studium logiki.
                      Na pewno znajdzisz cos ciekawego i nie zapominaj chodzic na spacery o czym
                      mowil kolega. O innych ksiazkach pisalem, ze nie napisze:o)
                      Ilosc sprzedanych rzeczywistych egzemplarzy niech bedzie odpowiedzia.

                      M.S.
                    • mathias_sammer Re: mathias(prywatnie) 25.01.05, 14:42
                      lupuli napisał:

                      > ...Scheisse, masz racje!
                      >
                      > Dycha to duzo...
                      >
                      >
                      > Matt, nie chce cie wyganiac z forum, wlasciwie chcialabym, zebys pisywal.
                      Masz
                      > qrwa racje!
                      > Ilekroc przyjdziesz z przyjemnoscia porozmawiam z toba. Pamietaj!
                      >
                      >
                      > Dycha to duzo.....
                      >
                      > lupuli


                      ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????
                      ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????
                      ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????
                      ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ????????????
                      • mathias_sammer Re: mathias(prywatnie) 25.01.05, 14:57
                        ??????????????????????????????? ??????????????

                        Boisz sie ze mna rozmawiac? Masz zabronione? O co chodzi?
                        • mathias_sammer Re: mathias(prywatnie) 25.01.05, 15:03
                          mathias_sammer napisał:

                          > ??????????????????????????????? ??????????????
                          >
                          > Boisz sie ze mna rozmawiac? Masz zabronione? O co chodzi?


                          Hahahaha, juz wiem!
                          Ty masz jednak leb!
                          Nie wypada mnie w tym miejscu Cie nie pozdrowic! Piekny numer, naprawde!


                          Hahahaha, niezaleznie do wyboru nie zapominaj o 10 zlotych.


                          Czesc!:o))))
                          M.S.
                          • bulterier albercik.. 25.01.05, 15:46
                            wychodzimy...
                            nic tu po tobie.
                            zbieraj swoje ksiazki do siatki z parowkami. zjemy na kolacje. swiece tez ci
                            odpale jesli pragniesz, nawet przy wannie postawie. mam tez papier toaletowy
                            pachnacy wanilia. kompa nie potrzymam, straciles czas piszac nie na temat.
                            tu jest o ksiazce "mistrz i malgorzata" bulhakowa.

                            wypadamy synek! jak powiedzial wojciech kuczok slowami szczurka...
                            pa!
                            • mathias_sammer Re:bulterier 26.01.05, 11:42
                              Witaj Bulterierko,
                              calkiem niedawno przeczytalem po niemiecku pewna ksiazke pt. "Barwy wojny" H.
                              Grubbena. Chcialbym podzielic sie w skrocie jej trescia, pasuje do dzisiejszych
                              dyskusji o Auschwitzu, czy "genotypie barbarzynstwa"..

                              Jesien. Rok 1938, Monachium.
                              Mlody oficer, zagorzaly zwolennik NSDAP w wyniku zamieszek ulicznych zostaje
                              postrzelony i pobity. Nieprzytomny trafia do szpitala, stan jest bardzo ciezki,
                              kula umiejscowiona jest obok serca. Konieczne jest przeprowadzenie
                              natychmiatowej operacji. Po kilku godzinach zmagan lekarzy kula zostaje wyjeta
                              z ciala, pacjent jednak przez najblisze dwa dni nie oddzyskuje przytomnosci.
                              Chorym opiekuje sie mloda Zydowka (poczatek troche jak w filmie "Angielski
                              pacjent", przyp. M.S.). Rudolf ma jednak silny organizm, Gott daje mu szanse.
                              Przebywa w szpitalu przez szesc tygodni, stan ulega wyraznej poprawie, serce
                              pracuje bez zaklocen. Jedynie zmasakrowana wczesniej twarz nie odzyskuje
                              dawnego wygladu wywolujac u innych niepokoj a nawet strach. Blizny sa zbyt
                              glebokie, a i czasy nie sprzyjaja przeprowadzaniu operacji plastycznych,
                              ktorych zaawansowanie jest jeszcze w powijakach. Przez caly okres
                              rekonwalescencji Rudolfa nie opuszcza mloda pielegniarka. Rachel jest
                              zadowolona. Kolejne zycie zostalo uratowane. Dwa dni przed opusczeniem szpitala
                              wybucha wojna. Gestapo wraz z zolnierzami przetrzepuje kazde miejsce w
                              poszukiwaniu Zydow. Trafiaja do szpitala i na sale Rudolfa. Jest pora scielenia
                              lozek, Rudolf wyglada przez okno obserwujac podjezdzajace samochody i
                              ciezarowki, Rachel poprawia wlasnie poduszke. Oficer gestapo przeglada karte,
                              salutuje Rudolfowi. Jest mlodszy ranga. Podniosi brwi w pytaniu kierujac wzrok
                              na pielegniarke.
                              - Tak. Jest Zydowka. Zabrac ja!- odpowiada Rudolf odwracajac ponownie wzrok w
                              kierunku okna. Chwile pozniej widzi jak zolnierze gestapo wpychaja Rachel do
                              ciezarowki.
                              Zima. Rok 1943, Rosja.
                              Niemcom coraz trudniej utrzymac linie frontu. Do tego ten cholerny,
                              dwudziestostopniowy mroz. Nie mozna oddychac.
                              Pulkownik Rudolf Hormann dyskutuje z trzema kapitanami planujac zmiany w
                              operacji "Wolga". Sytuacja jest trudna, powtarzane kilka razy dziennie
                              komunikaty z Rzeszy o nadziei Hitlera watpliwie pomagaja trzymac w ryzach
                              morale armii. Jest bardzo ciezko, wszyscy czuja zblizajacy sie koniec wojny i
                              przegrana Niemcow. Nagle spotkanie przerywa rozdzierajacy huk pochodzacy od
                              rosyjskiej artylerii. Pulkownik natychmiast wydaje rozkaz kontrataku, lecz
                              wiekszosc rozbitej wczesniej dywizji ratuje sie ucieczka. Nie maja najmniejszej
                              szansy obrony. Rudolf nie czeka, zaczyna biec w kierunku lasu. Sprzyja mu noc i
                              gesto padajacy snieg. Biegnie, wciaz biegnie choc brakuje mu sil. W pewnym
                              momencie tuz za plecami wybucha bomba, po czym oslepiajace swiatlo wybuchu
                              gasnie. Ciemnosc. Bezkresna cisza. Powoli otwiera oczy, glowe rozrywa bol, nie
                              moze poruszyc lewa noga. Chwile pozniej dostrzega swiatlo lampy naftowej, czuje
                              cieplo. Starsza kobieta w chustce wpycha mu lyzke do ust, mowi cos po rosyjsku.
                              Zdaje sie, ze prosi go by nie bal sie, przypomina sobie strzepek z wczesniej
                              wyuczonego jezyka wroga. Cieplo zupy wedruje w dol, moglby pokazac palcem jak
                              lyk sie przesuwa , nie ma jednak sily poruszyc sie. Odlamek bomby trafil w
                              glowe, w reke oraz noge. Nie odnosi jednak powaznych dla zycia uszkodzen. Chata
                              jest mala, z wielkim piecem, obok ktorego on sam lezy . Widzi jeszcze trzy
                              osoby, kulkuletnia dziewczynke, moze 12-letniego chlopca i mezczyzne zapewne
                              ich ojca. Przyglada sie karmiacej go kobiecie.
                              Ile moze miec lat? Wyglada na szescdziesiat, jednak male dzieci w domu? Moze
                              wnuczki?
                              Spedza tydzien u Aloszy. Czuje sie juz dobrze, chodzi choc utyka. Kazdego dnia
                              slyszy w oddali strzaly, czuje sie jednak bezpieczny. Po tygodniu postanawia
                              wyjsc przed dom, by rozejrzec sie po okolicy. Wie, ze musi do swoich, do domu.
                              Mala Ninoczka wybiega za nim. Chce mu pokazac, gdzie mieszkaja zajaczki. To
                              niedaleko. Rudolf pakuje do torby caly chleb i slonine, jakie znajduje w
                              domowej spizarni, bierze Ninoczke za reke i wychodzi. Ninoczka prowadzi go
                              glebiej w las, do zajaczkow. Odwraca jeszcze glowe w kierunku lepianki. W
                              slabym swietle dnia widac jego wykrzywiona twarz. Moze z bolu, moze z
                              przejmujacego zimna..? Ninoczka nie przestaje mowic. Opowiada o malutkim Wieti,
                              tak nazwala szaraka z jednym okiem. Mama nie wie, ale ona wykradla juz dwa
                              kartolfe, zeby Wietia i jego rodzenstwo mialo co jesc. Nie wie co stalo sie z
                              mama zajaczkowa, musiala sie zgubic. Boi sie , ze zjadl ja zly wilk. Nagle jej
                              szczebiot przerywa przelatujaca ponad glowami seria kul. Rudolf zaczyna
                              niezdarnie biec. Bierze Ninoczke na rece i biegnie. W chwile pozniej odwraca
                              sie i zmienia tor biegu. Przyciskajac Ninoczke do piersi kieruje sie tam, skad
                              dochodza strzaly. Padaja kolejne, nie zatrzymuje sie jednak. Wciaz posuwa sie
                              naprzod skracajac dystans dzielacy go od smierci. W ciagu kilku minut zostaje
                              otoczony przez rosyjskich zolnierzy. Na komende "stoj!" Rudolf bez slowa
                              zamiera w bezruchu, po czym schyla sie ostroznie odkladajac podziurawione cialo
                              dziewczynki.
                              Na pytanie rosyjskiego oficera kim jest i co tu robi, odpowiada plynnie po
                              rosyjsku, iz chcial ocalic znalezione w lesie rosyjskie dziecko.
                              Jest niemieckim Zydem- dodaje, ktory w wyniku barbarzynstwa swoich rodakow
                              musial uciekac z Gubernii. Cala jego rodzina zostala bestialsko zamordowana. Po
                              twarzy Rudolfa ciekna lzy.
                              - Mozecie zrobic ze mna co chcecie- jestem Zydem choc i na wlasne przeklenstwo
                              Niemcem- cisze przerywa szlochanie Rudolfa.- To nie moja wina..
                              Przez chwile jeszcze rosyski oficer patrzy na martwe cialo Ninoczki, po czym
                              odwraca sie i odchodzi.
                              -Chce ja osobiscie pochowac. To wspaniale dziecko- dodaje jeszcze za
                              oddalajacym sie zolnierzem.
                              Twarz ma wykrzywiona w grymasie. Moze z bolu, moze z przejmujacego zimna...
                              • mathias_sammer lupuli- na dobry sen:o) 26.01.05, 16:45
                                no coz , lupuli.
                                Przegralas ze mna ostatnie moje rozdanie. W tej grze udowodnilem na czym
                                polega relatywizm, o ktorym bylo sporo w "Dojrzalosci.." . Wykazalem rowniez,
                                ze slowa sa wylacznie zbitkiem okreslonych liter, ktore roznie interpretowane
                                moga tworzyc niestniejace obrazy, ku pokrzepiu mas. Udowodnilem rowniez, ze
                                sytuacje nie dzieja sie przypadkiem, jezeli dany osobnik zdolny jest popelnic
                                czyn niezgodny z prawem, na 90% popelni go ponownie. Kwestia czasu. Niestety.
                                Manipulacja? Nie powiesz, ze jej nie ulegamy. Mozemy uwierzyc wylacznie w to-
                                co sprawdzone (pamietasz kto prowadzil przwod nt?).
                                Po raz kolejny wskazalem rowniez na osoby majace dystans do forum , dla kogo
                                jest ono calym zyciem i kto jest od niego uzalezniony. Co jeszcze moge
                                powiedziec? Oczywiscie, ze zabieram Twoje stare 10zl, ktore polozylas do puli ,
                                ale jednoczesnie wciskam w Twoja dlon kolejne jako przepustke do lepszej
                                przyszlosci? Popatrz, nic nie stracilas. Taki byl cel i taki jest bilans.
                                Wracasz do punktu wyjscia, z nowymi kartami. Stracilabys, gdybym teraz nie
                                zamiescil tego wpisu. Mnie nie chce sie juz grac. Wiesz, jakby to
                                powiedziec..nie smiem siadac do stolu z Wielkimi Tego Swiata:). Jestem za
                                maluCki, jutro juz bede zapomniany:). Naprawde nie chce juz grac.
                                A co nowego przyniesie najblizsza przyszlosc? Przeprosicie sie z bulterierka i
                                bedziecie dlaej sie gryzc. Wlasciwie nic nowego. A ja? Gdybym chcial pisac
                                musialbym zatrudnic korektorke do poprawiania moich bledow, bo osobista
                                kolezanka bulterierka juz tez nie chce. Niedlugo dzien bedzie coraz dluzszy, na
                                dworze cieplej. Znow siade na rower, niekiedy pewnie zajrze na forum, by
                                zaciagnac sie polskim feromonem. To juz 5 lat, zzylem sie w koncu:)
                                To tyle. Przekaz dreczy.., ze doskonaly tekst dzisiaj rano napisal a. Pochwalam
                                Twoje piania z zachwytu. Mnie tez sie podobal za rzeczowosc i spostrzegawczosc.
                                Co jeszcze? Hmm..nie wiem.. Nie lej juz lez nad moja romantycznoscia, bo ja jej
                                w sobie nie widze. Chcialem ladnie, ale jestem tak daleko, ze lekkie podrywy
                                mojego pseudotalenciku mnie nawet juz nie pobudzaja (wiem, wiem, ze nie umiem
                                pisac. Bozia dala mi talencik do prac z plotnem i farbami oraz w logicznym
                                zestawianiu figur). No ale z drugiej strony skoro Lepper moze byc politykiem to
                                ja moge poudawac, ze pisac potrafie;)
                                Klaniam sie i naprawde zycze choc dziennej, godzinnej przerwy od forum (nie
                                tylko na sen).
                                Jesli jest to oczywiscie mozliwe. Jesli wierzy sie w posiadanie wyboru.
                                M.S.
                                P.S wypada dodac jeszcze jedno, skoro mowa o daniu nowego 10 zlotych. "Ciesz
                                sie, ze cie nie wyskrobalem" to byly moje slowa w stosownie prowadzonej
                                dyskusji o aborcji.
                                A zatem masz nowa dyche. Nie grajcie w pokera, raczej w tysiaca. Bedzie dla Was
                                bezpieczniej:))) Do pokera potrzeba minimum 3 graczy.
                                • lupuli Re: lupuli- na dobry sen:o) 26.01.05, 16:49
                                  ...cbdu....

                                  Dzieki i powodzenia w realu!

                                  lupuli
    • mathias_sammer lu- 25.01.05, 13:47
      Jeszce jedno, widze, ze mnie wygrzebalas gdzie indziej :o)
      Lupuli powtorze: masz swoje 10 zl, Ty bedziesz wiedziala co z nim zrobic
      najlepiej. Pytania niczym ptaki zataczaja kola, ale zadne nie siada na
      wlasciwym gruncie, gdyz ten grunt jest ostatnim miejscem, w ktorym pragnie sie
      ugrzasc. A dla mnie grunt (tu dodaj sobie tlumaczenie po niemiecku)jest
      wlasciwym punktem odniesienia. Stad roznice.
      Jeden laptop, jeden pecet, dwa stale lacza i duzo czasu. Tez masz dwa stale
      lacza i do tego zdolnosc fruwania. Krazymy wiec nad odpowiedziami z pytaniami
      otwartymi, zamknietymi, retorycznymi. Dochodza wlasne poglady, przekonania,
      wspomniana zlosc i proba ukierunkowania jej na grzaskie acz przychylne
      trzesawiska mysli: antysemityzm, Starachowice, rezolucja ONZ, pilka nozna,
      muzyka, ksiazki, Warszawa i jej okolice itd itp. Sa dwa lacza, wieksza
      mozliwosc i zdolnosc artykulacji...Grunt. Taki moze byc jeden z gruntow do
      osadzenia pytan. Czy mnie "udoskonalenie" techniki (korzystanie z dwoch
      kompow), budzenie sie nad ranem po dwoch godzinach snu, by przeslac wypowiedz
      ze Stanow ma przekonac i czy przekonuje? Do czego? Do cudzego poparcia, do
      glosow potwierdzacych MOJE stanowsko i to co JA uznaje za wazne? A tak naprawde
      do udawadniania, ze moje zycie nie toczy sie gdzies tam w realu tylko tu?
      Zapomnialem juz kiedy ugotowalem sobie cos pysznego i cieplego, nie pamietam
      kapieli w wannie z ksiazka i winem i swieca, i dwugodzinnych moczeniem piet.
      Siedzac w wannie komputer moze wysunac sie z rak i wtedy katastrofa i
      strace..grunt... pod nogami. Nie pamietam kiedy bylem w teatrze, kinie, kiedy
      spotkalem sie z innymi ludzmi, by porozmawiac przy kawie. Widzisz, ze grunty
      inne? Takze prawo wyboru. Twoim wyborem jest uczestnictwo, jesli chcesz isc na
      spacer (a mozesz?) to po prostu idz. Kiedys bylem zly, ze nie przedstawia sie
      prawdziwej historii. Zyje, pracuje, mam rodzine, staram sie od czasu do czasu w
      rozmowie z Niemcami przedstawiac Polakow z dobrej strony. Taki glupi obowiazek,
      ktory sobie sam narzucilem, dlatego nieraz sie wkurzalem na innych i siebie, ze
      OKLAMUJE Niemcow. Wracam do tematu wyboru. Jesli chcesz zlapac dystans i oddech
      to zrob to. Ktos napisal "nie istniejesz bez osob, ktorych nie lubisz". Dziala
      w dwie strony. Przystaw lusterko swojemu adwersarzowi. Jezeli mialoby byc to
      prawda jakze smutne spotrzezenie sie nasuwa: co zrobilem ze swoim zyciem, ze
      tak stalo sie?
      Czas. Tylko czas pomoze. Ktos, zdaje sie, utozsamial moje pojecie czasu
      wylacznie ze smiercia. Blad, nie bede jednak tlumaczyl wplywu jednostek czasu
      na poziom swiadomosci.
      Lupuli- Ty to wszystko wiesz od dawna.
      Masz wybor. Tak jak inni. Niezaleznie co wybierzesz, daj sobie szanse.
      Przekonaj sie czy dziala.

      Klaniam sie,
      M.S.
      Ps nie odpisuj juz dzisiaj i nie prowokuj osob, ktore uwazaja, ze piszesz do
      mnie dlatego, ze nie masz z kim rozmawiac. Ze mna zawsze bedziesz mogla
      popisac, jesli bede na forum. Oczywiscie jelsi bedziesz miala ochote. Natomiast
      odnosnie miejsca to moja noga na psychologii nie postanie.
      • lupuli Re: lu- 25.01.05, 13:50
        .
      • mathias_sammer Re: 25.01.05, 14:39
        Chcialem jeszcze podrzucic informacje o H.M. Tej ksiazki akurat nie czytalem
        Link ponizej.
        pasaz.onet.pl/,466,produkt.html?url=http%3A%2F%2Fwww.stereo.pl%2Fphp%2Ftytul.php%3Fidt%3D176908%26ref%3Donet.pl


        Ps. Nie wiem lupuli z kogo chcesz zrobic durnia. Naprawde nie rozumiem Cie.
        No trudno.
        Wybor to wybor. Kazdy jakis ma. Dziwie sie po prostu.
        Czesc!
    • Gość: bonzo Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.crowley.pl 26.01.05, 06:25
      "M&M" przeczytałem niemalże równo rok temu. Dodam że to moje pierwsze z nią
      doświadczenie mimo ponad 25wiosen na karku (znaczy doświadczeń licealnych
      nijakich nie miałem z tym dziełem). Może to wina wieku :-P ale książka jest po
      prostu rewelacyjna. Próbowałem kiedyś policzyć wszystkie warstwy zawarte w tym
      dziele ale ciężko, ciężko...
      Wiem że za jakiś czas do niej wrócę by delektować się noszalancją Wolanda,
      nieszablonowym Behemotem czy dziką Małgorzatą (opis szaleństw na miotle jest
      genialny), cała ta metafizyka powieści (Kojarzy się z "Romantycznością"
      Mickiewicza - ostatnie wersy o szkiełku i oku)...
      Poza tym myślę, że motto książki wiele wyjaśnia w tej kwestii:

      "Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro"

      i o niesprawiedliwym(?) odwróceniu porządku moralnego zły(?) Woland czyni dobro
      a dobry Jeszua jest ukarany...


      anyway...i tak BEHEMOT RULEZ! to moja ulubiona postać z książki, a Wasza?

      Pozdrawiam
      • renfield Re: Mistrz i Małgorzata 26.01.05, 09:48
        "Iwan, zgubiwszy jednego ze ściganych, całą uwagę skoncentrował na kocurze i
        zobaczył, że dziwny ów kot podszedł do drzwi wagonu motorowego linii "A", który
        stał na przystanku, bezczelnie odepchnął wrzeszczącą kobietę, chwycił za poręcz
        i nawet wykonał próbę wręczenia konduktorce dziesiątaka przez otwarte z powodu
        upału okno.
        Zachowanie się kota wstrząsnęło Iwanem do tego stopnia, że zastygł nieruchomo
        obok sklepu kolonialnego na rogu i wtedy zdumiał się po raz drugi, i to
        znacznie silniej, tym razem za przyczyną konduktorki. Ta, skoro tylko zobaczyła
        włażącego do tramwaju kota, wrzasnęła dygocąc z wściekłości:
        - Kotom nie wolno! Z kotami nie wolno! Psik! Wyłaź, bo zawołam milicjanta!
        Ani konduktorki, ani pasażerów nie zdziwiło to, co było najdziwniejsze - nie to
        więc, że kot pakuje się do tramwaju, to byłoby jeszcze pół biedy, ale to, że
        zamierza zapłacić za bilet!
        Kot okazał się zwierzakiem nie tylko wypłacalnym, ale także zdyscyplinowanym.
        Na pierwszy okrzyk konduktorki przerwał natarcie, opuścił stopień i pocierając
        monetą wąsy usiadł na przystanku. Ale gdy tylko konduktorka szarpnęła dzwonek i
        tramwaj ruszył, kocur postąpił tak, jak postąpiłby każdy, kogo wyrzucają z
        tramwaju, a kto mimo to jechać musi. Przeczekał, aż miną go wszystkie trzy
        wagony, po czym wskoczył na tylny zderzak ostatniego, łapą objął sterczącą nad
        zderzakiem gumową rurę i pojechał, Zaoszczędziwszy w ten sposób dziesięć
        kopiejek."

        Masz rację, zdecydowanie: Behemot jest mistrzowski!
        • bertland Re: Mistrz i Małgorzata 26.01.05, 20:02
          - Proszę okazać legitymadcje - powtórzyła obywatelka.
          - Ślicznotko moja... - zaczął tkliwie Korowiow.
          - Nie jestem ślicznotką - przerwała mu obywatelka.
          - O, jakże tego żałuję - rozczarowanym głosem powiedział Korowiow, a następnie
          mówił dalej. - No cóż, jeśli pani sobie tego nie życzy, to nie musi pani być
          ślicznotką, chociaż byłoby to nader przyjemne. Więc, żeby upewnić się, że
          Dostojewski jest pisarzem, należy od niego żądać okazania legitymacji? Niechże
          pani weźmie dowolne pięć stron pierwszej lepszej jego powieści, a przekona się
          pani, że ma pani do czynienia z pisarzem. Zresztą przypuszczam, że Dostojewski
          w ogóle żadnej legitymacji nie miał! A ty jak myślisz? - Korowiow zwrócił się
          do Behemota.
          - Założę się, że nie miał - odpowiedział tamten, postawił prymus na stole obok
          księgi i wytarł ręką pot z usmolonego czoła.
          - Ale pan nie jest Dostojewskim - powiedziała zbijana z tropu przez Korowiowa
          obywatelka.
          - Skąd to można wiedzieć, skąd to można wiedzieć - odrzekł Korowiow.
          - Dostojewski umarł - powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
          - Protestuję! - gorąco zawołał Behemot. - Dostojewski jest nieśmiertelny!
    • Gość: atrama Re: Mistrz i Małgorzata IP: 213.77.27.* 27.01.05, 11:21
      Nie wiem, mnie ta książka po prostu urzekła. Ten klimat i scena spaceru z
      żółtym nałęczem kwiatów. Krzyk: "Z kotami nie wolno". Oczywiście nie będę tutaj
      pisała laboratu, aby przekonać sceptyków, ale po cichu liczę, że może kiedyś
      pewnego zimowego wieczoru, zasiądą z lampką czerwonego wina i otworzą się na
      Bułhakowski świat. Atmosfera, dialogi i to autorskie piękne spojrzenie... U
      mnie teraz ta książka stoi na półce pośród wielu tych przeczytanych i tych,
      które cierpliwie czekają na swoją kolej. Zawsze kiedy spojrzę na jej grzbiet
      chylę czoła przed rosyjskim pisarstwem, jest bowiem niezwykłe...
      • Gość: Raf Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 20:36
        Mnie akurat MiM się bardzo podobała, ale cieszę się, że ludzie mają swoje zdanie i bez obawy przed krytyką wyrażają je. Ja też mam kilka pozycji, które powszechnie (w innych wątkach forum) są wychwalane pod niebiosa, a sam nie jestem przekonany co do ich cudowności, ale jak się człowiek odezwie, to go zakrzyczą.
    • mija10 Re: Mistrz i Małgorzata 31.01.05, 21:02
      Jeśli dobrze Cię zrozumiałam, to problem tkwi w podwójnej czasoprzestrzeni
      powieści. Jedna to Moskwa lat 20-30, druga Jeruszalaim 2000 lat temu. Fragmenty
      o Jeszui są fragmentamiu książki pisanej przez Mistrza. Sorry za te
      oczywistości, ale tak prościej mi zacząć. Pierwszy z motywów to dylemat wolności
      (Jeszua jest filozofem) i władzy (Piłat). Piłat kieruje się korzyściami
      doraźnymi i w imię wartości pozornej (władza) poświęca wrtość najwyższą prawo
      wolności wyboru, który miał (przecież on wahał się czy skazać Jeszuę)!To
      oczywiście znaczenia podstawowe, ale jeśli odnieść je do sytuacji jaką opisuje
      Bułhakow w wątku moskiewskim (a będąc artystą człowiek musi być wolny i chodzi
      tu zarówno o Mistrza jak i samego Bułhakowa) nieustannie doświadczają obydwaj
      dyktatu władzy.Mówiąc kolokwialnie pod Mistrzem ciągle ktoś ryje (środowisko
      pseudoliteratów), tak, jak komplikowano życie samemu Bułhakowowi. Mistrz w
      pewnym momencie kapituluje paląc swoją książkę poddał się... Jednak Bułhakow,
      jako niepoprawny idealista pisze "rękopisy nie płoną", zawszej est nadzieja, że
      w końcu dobro zwycięży zło. i jeszcze dwa wątki Piłata uwalnia Jeszua (w sensie
      symbolicznym wspólny spacer) dlatego, że Piłat ZROZUMIAŁ, zło jakiemu uległ.
      Uwolnienie bowiem możliwe jest tylko wtedy, kiedy poprzez bolesną czasami
      refleksję zdamy sobie sprawę z czynionego zła. I jeszcze jedno zauważ, że diabeł
      i cała jego kompania, która przybywa do Moskwy nie czyni zła, zawsze
      pozostawiają człowiekowi wybór, jeśli jednak człowiek decyduje się na pójście po
      linii najmniejszego oporu wtedy (tak napisał o tym Drawicz) "jedynie psują to,
      co i tak już nadpsute". To powieść, ktorą można czytać na wiele sposobów. Może
      istotnie nigdy już do niej nie wrócisz, a może kiedyś,przekornie (przekorność
      cechą ludzką jest!) wrócisz do niej jeszcze raz.
      Pozdrawiam
    • Gość: 13-latka Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 23:53

      Tak nie znasz sie na literaturze.
      Ja mam 13 lat i dla mnie MM to jest jedna z najlepszych ksiazek jakie czyatalam... to w koncu klasyka - lektura obowiazkowa, a jesli nie wiecie o co chodzi to najwyrazniej powinniscie wrocic do ksiazek typu "Przygody Filonka Bezogonka"... tam przynajmniej fabula nie jest tak zawila :P.

      Dziekuje

      =======================

      Pozdrawiam wszystkich fanow Bechemota.
      • Gość: Tete Re: Mistrz i Małgorzata IP: 193.29.205.* 11.02.05, 10:56
        Ja mam 28 i az tak bardzo mnie nie zachwycila ta ksiazka, lektura
        obowiazkowa!:) Bardzo nudzil mnie watek Pilata i pod koniec Malgorzaty i
        Mistrza. Natomiast po mistrzowsku pokazano stosunki miedzyludzkie w Moskwie
        komunistycznej...no i bardzo odpowiada mi humor Bulhakova. Jestem za Behemotem
        i Wolandem. Jest to ksiazka dobra, nawet bardzo, ale znam inne, ktore po prostu
        rzucily mnie na kolana np. Rozmowa w katedrze Llosy albo Milosc w czasach
        zarazy Marqueza
      • Gość: sporo starsza Wybacz kochanie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 14:10
        ale spytam : kiedy ostatni raz byłas 13-latką ? Nie wierzę, no nie wierzę.
    • Gość: KANGOOR Re: Mistrz i Małgorzata IP: 213.25.179.* 12.02.05, 10:29
      Prosze wszystkih aby nie pisali tekstów w stylu: klasyka, lektuta obowiązkowa,
      koniecznie przeczytać. Proszę. Bo to jest jak ze Słowackim, którym wspaniałym
      pisarzem był.
      A o czym jest MiM ?? Dla mnie??? Chyba o miłości, chyba o cierpieniu, może o
      tesknocie, do miłości do bliźniego, o samotności ?? Podejrzewam, że dla każdy z
      Nas może inaczej przjąć , zrozumieć powieść.
      Ciężko mi się czytało MiM ( kiedyś ), ale teraz lubie usiąść i poczytać i
      otwieram na dowolnej stronie i czytam.
      Nieraz czytam tylko fragmenty dotyczące Jezusa.
      O czym jest MiM?? Chyba jednak o samotności, miłości, cierpieniu....
      Pozdrawiam.
    • Gość: Margoth To proste....... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 10:23
      Takie zjawisko nazywamy powieścią szkatułkową (powieść w powieści). To było
      wielkie dzieło Mistrza, które potem spalił....ale ponieważ rękopisy nie
      płoną.......to ów autor odzyskał potem swą ksiązke. Zresztą dzięki Wolandowi.
      BTW: szatan w "Mistrzu i Małgorzacie" wcale nie odpowiada naszym wyobrażeniom.
      Przecież Woland nie jest mściwy i nie dązy do zła na Ziemi...on jakby stara się
      ukazać ludziom ich własne słabości, pokazać, za jakimi marnościami potrafią
      biegać na codzień....i to, co naprawdę jest ważne. Zrsztą sama myśle przewodn
      (zaczerpnięta z resztą z "Fausta")mówi:"...wiecznier czyni dobro." BRAWO
      BUŁHAKOW!!
      • Gość: Nastolata Hmmm...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 16:18
        Jeśli miałabym opisać M&M w trzech słowach to powiedziałabym: miłość, nadzieja
        i przebaczenie. Temat wydaje się być bardzo oklepany, ale cała rzecz polega na
        tym, żeby przedstawić to w taki sposób, aby to właśnie oklepane nie było. I tu
        gratuluję Bułhakowowi.
        Założycielka wątku napisała:

        <Czy ktoś moze mi wyjaśnić o co chodzi w tej powieści?>

        Tak na dobrą sprawę, to M&M jest (w jakimś sensie) purenonsensem. Dlatego może
        nie powinno się brać wszystkiego dosłownie. Takie jest przynajmniej moje
        odczucie.
        A wracając do wypowiedzi 13-nastolatki, to jak, ubóstwiając Bułhakowa, można
        napisać Behemot przez "ch"? :P
        Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
        • Gość: Lidia Re: Hmmm...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 19:03
          Moja koleżanka namówiła mnie, że koniecznie muszę przeczytać. To było jak
          miałyśmy po 16-17 lat. Książkę przeczytałam jak miałam lat 22. I powaliła mnie
          humorem, akcją, wyobraźnią. Ale zupełnie nie zrozumiałam tej całej idei
          śmierci, miłości, itd. Nie sięgnęłam drugiego dna.
          Mój chłopak, który czyta tylko gazety :-) "połknął" książkę w jeden dzień.
          Bardzo się jemu podobała, mimo, że także nie zrozumiał tego co ja.

          Ale polecam i tak!
    • iselin jak można w dwóch, trzech słowach streścić knigę? 18.02.05, 11:42
      ...diabły w Moskwie...:-)
    • Gość: mimi Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 17:20
      ja przeczytałam M&M kiedy miałam 18 lat i żałuję ze nie wczesniej. to GENIALNA
      GENIALNA powieść-to moja najukochansza ksiażka,zreszta uwazam ze rosyjscy
      pisarze sa the best!!!!a nie jakis tam Mickiewicz
      • Gość: mia Re: Mistrz i Małgorzata IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.05, 14:13
        mimi, niech ci Putin da medal za te słowa 'rosyjscy pisarz są the best, a nie
        jakiś tam Mickiewicz'.Albo jeszcze lepiej Żyrynowski. Co nie znaczy, że nie są
        the best
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka