agni_me Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 25.04.05, 01:20 Koszmarnie tłumaczone kryminały Agathy Christie w seri kioskowej - błędy typu "black tie - czarny krawat - zamiast strój wieczorowy" czy "china shop - sklep z chińszczyzną - zamiast sklep z porcelaną". Kompromitaja, ale dość zabawna. Odpowiedz Link Zgłoś
meduza7 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 25.04.05, 14:49 "Był wesoły jak Bohemian" - to też z którejś Agatki. Odpowiedz Link Zgłoś
yanga Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 06.05.05, 22:43 O, kiedyś też o tym pisałam. To z "Pułapki na myszy", wydanej jeszcze w Phantom Pressie, chyba w ostatnim wydaniu Prószyńskiego to poprawiono albo i usunięto, bo przecież dziś nie wypada mówić "wesoły jak Cygan", tak samo jak nie wypada pisać o Murzynkach ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
yanga Re:Coleen McCullogh 06.05.05, 22:08 No więc mam następny kwiatek (dosłownie i w przenośni). "Świat Książki" wydał nową powieść lubianej przeze mnie, porządnej autorki - "Czas miłości". Jeszcze nie skończyłam, ale już widzę, jak marnie przetłumaczona (przez Bożenę Krzyżanowską), a za co redaktor Jerzy Lewiński wziął pieniądze, to naprawdę nie wiem. Początek akcji sięga połowy XIX w., a tu w dialogach słownictwo zupełnie współczesne. Skromna, purytańska bohaterka mówi np. że ktoś ją wkurza. Ale najlepsze ze wszystkiego (na razie, nie wiem, co mnie jeszcze czeka) jest to, że jej córeczka ma oczy "niebieskie jak kwiat kukurydzy"! Po angielsku brzmiało to zapewne "cornflower". Zdrowia, szczęścia i dalszego świetnego samopoczucia dla wydawnictwa, które miłosiernie chroni przed ciekawskimi nazwiska tłumaczy (jak zwykle brakuje ich w biuletynie). Odpowiedz Link Zgłoś
hajota Cornflower 06.05.05, 23:06 He, he, przypomniał mi się tłumacz, który zachwalał w pewnym wydawnictwie swoje umiejętności w taki mniej więcej sposób: "jestem taki świetny, że jak tłumaczę książkę, to w ogóle nie zaglądam do słownika". Autentyk, opowiadała mi znajoma redaktorka. Odpowiedz Link Zgłoś
yanga Re:Coleen McCullogh 08.05.05, 12:17 I jeszcze jedna uwaga: oryginalny tytuł książki brzmi "The Touch" (Dotyk). I rzeczywiście odpowiada treści, w przeciwieństwie do polskiego "Czas miłości". Ale "Świat Książki" wie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
yanga Re: Czytam dalej i... 07.05.05, 12:07 natykam się na rozmowę tatusia z dwuletnią córeczką (tą samą, co ma oczka jak kwiat kukurydzy). Cytat mówi sam za siebie: "- A jak myślisz, co dolega Annie? - spytał [...] - Na pewno coś - oznajmiła Nell z pełnym przekonaniem. - Pamiętam, że w jej wieku mówiłam, ponieważ zapamiętałam wszystko, co mi powiedziałeś i co ja powiedziałam tobie, tatusiu. Wszystko! Tymczasem Anna nawet nie siada. Jade to ukrywa. Podnosi Annę, gdy wejdę, żeby się z nią przywitać, ale ja to widzę. Oczy Anny nie funkcjonują [!]tak, jak powinny, są rozbiegane [...]" I dalej w tym samym stylu. No więc jedno z dwojga: albo autorka nie wie, jak wyraża się dwuletnie dziecko (nawet nad wiek rozwinięte), a wtedy wydawnictwo powinno taką książkę spuścić z wodą, albo narozrabiała tłumaczka, a wtedy do akcji powinien wkroczyć redaktor. Coleen McCullough jest cenioną autorką, wprawdzie literatury popularnej, ale zdecydowanie wyższego rzędu, więc raczej nie ją posądzam o ten ewidentny knot. Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Czytam dalej i... 07.05.05, 22:21 O matko! A ja miałam to czytać! Cytowane kwiatuszki (jak kukurydzy, hihi) odrzucają mnie skutecznie od lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
yanga Re: Czytam dalej i... 08.05.05, 12:10 No i bardzo dobrze, i o to mi właśnie chodziło. Piszę właśnie ku przestrodze. Dalej jest jeszcze śmieszniej, np. młoda panna (ta sama dwulatka, która już dorosła) ma niewyparzony język, więc tłumaczka każe jej wołać "o ku..", nie bacząc, że akcja toczy się w XIX wieku. Aha, niezorientowanym wyjaśniam, że "cornflower" po angielsku znaczy "bławatek". Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek ...myśli owocują w twojej głowie... 10.05.05, 22:57 ...być może ktoś znajdzie czas na wysłuchanie, ale zamieszczam ten link ze względu na słowa Różewicza... www.radio.com.pl/dwojka/articles/articles2.asp?aID=2110 Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek Re: ...myśli owocują w twojej głowie... 10.05.05, 23:00 hrabalek napisała: > ...być może ktoś znajdzie czas na wysłuchanie, ale zamieszczam ten link ze > względu na słowa Różewicza... > > www.radio.com.pl/dwojka/articles/articles2.asp?aID=2110 > > > nie byłabym sobą gdybym się nie pomyliła.... www.radio.com.pl/dwojka/articles/article2.asp?aID=2110 Odpowiedz Link Zgłoś
katarzynka27_09 Niech żyją orginały! 13.06.05, 12:23 Czasami, aż strach czytać. Dziękuje serdecznie za tłumaczenia. Zastanawiam się, czy ludzie którzy tłuamczą książki mają wykształcenie w tym kierunku, czy może korzystają z podrzędnych programów komputerowych. Na szczęście angielski znam na tyle by móc czytać orginały. Odpowiedz Link Zgłoś
jottka um um 13.06.05, 12:37 jednak na twoim miejscu nie krytykowałabym tłumaczy ani redaktorów:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hajota A co z literaturą np. japońską? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.05, 12:50 Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: A co z literaturą np. japońską? n/t 13.06.05, 13:11 ooo, optymistka:) uważasz, że wszyscy tak świetnie opanowali języki europejskie, że spokojnie raz stendhala, raz manna? poza tym i tak wiadomo, że z japończyków czyta sie mangi, a te można w końcu zrozumieć bez podpisów:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza A jak przetlumaczono McCall-Smitha? IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.06.05, 00:42 Od paru lat zachwycam sie tym pisarzem i przeczytalam wiele powiesci - w tym wszystkie te, ktore dzieja sie w Botswanie. Jest to jednbo z najmilszych ksiazkowych odkryc ostatnich lat. Czekalam, az zaczna sie ukazywac po polsku, bo wszystkim polecalam. W zeszlym roku wyszla pierwsza z botswanskiej serii, ale jak zobaczylam przeklad tytulu to z miejsca mnie odrzucilo: Pierwsza kobieca agencja detektywistyczna czy cos w tym rodzaju, Tytul oryginalu brzmi Nr 1 Ladies' Detectice Agency. To "ladies'" jest nieslychanie wazne, jest staroswieckie, jest uprzejme, jest "genteel". . Wiec wolalabym naprawde cos jak : Damska Agencja Detektywistyczna Nr 1 - ten numer 1 to cos jak Numero Uno, Prima Sort, wskazuje na nieprzecietnosc na rynku agencji detektywistycznych, nie tylko damskich, choc jest jedna z dwu agencji w miescie. Wiec jesli ktos czytal ten polski przeklad , prosze mi powiedziec jaki sie wydal? Nawiasem mowiac wsyzstkie nastepne powiesci z tego cyklu z "tradycyjnie zbudowana" mma Precious Ramotswe, jej wierna asystentka mma Makutswe oraz narzeczonym, a potem mezem, wlascicielem garazu naprawczego rra Matekoni sa coraz lepsze od tej pierwszej. Kocham Alexnadra McCall-Smitha! Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: A jak przetlumaczono McCall-Smitha? 14.06.05, 00:46 'agencję' tłumaczył tomasz bieroń, człowiek obdarzony drewnianym uchem do niuansów i wdzięków językowych, więc żaden zarzut pod jego adresem mnie nie zdziwi:( taką opinię żywię po przeczytaniu '3 panów na łódce, nie licząc psa' w jego przekładzie, no horror, czytelnik z płaczem ucieka do jedynie słusznego przekładu pana piotrowskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czapski Re: A jak przetlumaczono McCall-Smitha? IP: *.utp.pl 20.06.05, 15:15 Tomasz Bieroń to człowiek maszyna, ostatnio natknąłem sie na kilkanascie ksiazek tlumaczonych przez niego w odstepie roku- dwóch. A pewnie w moje ręce wpadła tylko część efektów jego pracy Odpowiedz Link Zgłoś
alistar1 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 20.06.05, 10:53 Lolita. Najpierw przeczytałam ją w doskonałym tłumaczeniu Roberta Stillera i długo jęczałam z zachwytu. Książka powaliła mnie na kolana. Potem dotarła do mnie "wersja" niejakiego pana Michała Kłabukowskiego, niestety również w kolekcji XX wieku GW. BEZ PORÓWNANIA ZE STILLEREM. Powiem więcej- to wersja spłaszczona i płytka, odarta z treści i daleko daleko za doskonałym tłumaczeniem pana Stillera. Ktoś też miał to wrażenie? Odpowiedz Link Zgłoś
alistar1 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 20.06.05, 10:54 Lolita. Najpierw przeczytałam ją w doskonałym tłumaczeniu Roberta Stillera i długo jęczałam z zachwytu. Książka powaliła mnie na kolana. Potem dotarła do mnie "wersja" niejakiego pana Michała Kłabukowskiego, niestety również w kolekcji XX wieku GW. BEZ PORÓWNANIA ZE STILLEREM. Powiem więcej- to wersja spłaszczona i płytka, odarta z treści i daleko daleko za doskonałym tłumaczeniem pana Stillera. Ktoś też miał to wrażenie? Odpowiedz Link Zgłoś
meduza7 Grrrr, co za irytujący błąd!!!! 21.07.05, 14:30 powieść O. Goldsmith "Bestseller", bohaterka zastanawia się, czy wysyłając list do jakiejś kobiety tytułować ją Miss, Mrs czy Ms. Przypis tłumacza: Miss - panna, Mrs - mężatka, Ms - rozwódka. O, wypraszam sobie. Ms to nie żadna rozwódka, tylko skrót używany wówczas, gdy właśnie nie chcemy podkreślać stanu cywilnego danej osoby, takie neutralne "Pani". Sama dostawałam listy zaadresowane Ms... mimo, że rozwódką nie jestem i daj Boże, nie będę. W tejże książce, jedna z bohaterek zostaje określona jako "należąca do Elmira Hunts". Chodzi natomiast o bogatą rodzinę Huntów, trzęsącą miasteczkiem Elmira. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xzcv Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.08.05, 20:26 Ozesz:) Mnie wersja Klabukowskiego powalila na kolana. Wypozyczylam sobie wlasnie Stillera, ale po porownaniu kilku fragmentow przychylam sie do Klabukowskiego. Moglabys podac jakies fragmenty za przyklady albo rozwinac te mysl?:) Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 06.08.05, 21:45 "Sobowtór" Daphne du Maurier. Tłumczyła Krystyna Szmeja. Włos się jeży, zęby bolą podczas lektury. Non stop używa zwrotów: "ubrać strój, buty, kapelusz, koszulę", grrr! Posesję opisała jako "opłotowaną", drzwi zostały "zakluczone". Kto, na miłość boską powierzył tej kobiecie Daphne? Odpowiedz Link Zgłoś
alistar1 Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 08.09.05, 11:27 dla xzcv: Kiedy czytałam Lolitę w tłumaczeniu Stillera moją uwagę zwrócił 1) ciekawszy język tłumaczenia 2) bogactwo przypisów, którego brak u Kłabukowskiego, a które stanowią dla mnie część tej książki. Wydaje mi się, że wersja Kłabukowskiego jest powierzchowna. Nie mam w tej chwili wersji Stillera, nie mogę więc przytoczyć przykładów. Ale generalnie wersja Styillera jest "bogatsza" i głębsza. Dużo w niej smaczków, a to lubię w przekładach. Odpowiedz Link Zgłoś
slonecznawiosna Re: Dobre książki - fatalnie przetłumaczone! 07.08.05, 19:55 Wydawnictwo Znak ostatnio wydaje klasyki z nowymi tłumaczeniami np. : „Lord Jim” J.Conrada w nowym tłumaczeniu Michała Kłobukowskiego (na szczęście nie ma wstawek francuskich jak w „Lolicie” :) i „Bracia Karamazow” F. Dostojewskiego w przekładzie Adama Pomorskiego. Chciałabym nabyć sobie ostatnią pozycje ale w jakim przekładzie? Radzicie tłumaczenie A. Pomorskiego czy raczej A. Wata? Pozdrawiam -- „Książka jest jak ogród noszony w kieszeni” Przysłowie chińskie Odpowiedz Link Zgłoś
yanga Re: Anna J. - tłumaczka Agaty Christie 24.08.05, 21:25 Może ktoś jeszcze pamięta fatalne przekłady powieści A.Ch. z nieistniejącego już wydawnictwa Phantom Press? Swego czasu poświęcono im wiele krytycznych artykułów, a wśród redaktorów do dziś krążą cytaty, które brzmią jak ponury żart (sama mam zapisanych kilka). Takich tłumaczy-partaczy było kilku, ale wszystkich biła na głowę niejaka Anna Polak... Jak się okazało, to właśnie Anna J., która tak przysłużyła się swemu dawnemu szefowi, obecnie kandydatowi na prezydenta. Odpowiedz Link Zgłoś