Dodaj do ulubionych

Ulubiony poeta, ulubiony wiersz

15.08.05, 17:03
Jak w temacie. Wpisujcie swoich ulubionych Poetów, którzy wg Was są właśnie
tymi pisanymi przez wielkie 'Pe' i ulubione wiersze. Ja spośród wszystkich
poetów gloryfikuję baaaaaardzo Rafała Wojaczka i w sumie wszystkie jego
wiersze.
Obserwuj wątek
    • zaba_pelagia Re: Ulubiony poeta, ulubiony wiersz 15.08.05, 17:10
      znowu?????

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=27573894
    • marta_9 Re: Ulubiony poeta, ulubiony wiersz 15.08.05, 20:01
      To banalne, ale ja tam lubie klasyke... A więc Szymborska i jej
      wiersz ,,Prospekt" oraz Baczyński i ,,Sur le pont de Avignion"...
      • klinika_pediatryczna Re: Ulubiony poeta, ulubiony wiersz 15.08.05, 20:44
        zaba_pelagia - och pardon:) nie widziałam tamtego tematu, niemniej zachęcam
        osoby, które się jeszcze nie wpisały, a mają chęć, do podzielenia się swoją
        ulubioną poezją
    • Gość: kromeczka Re: Ulubiony poeta, ulubiony wiersz IP: *.broker.com.pl 16.08.05, 14:49
      Ja gloryfikuję Pawlikowską-Jasnorzewską.

      --
      www.czytelnia.studioit.pl-forum dobrej książki
    • kawa_malinowa Re: Ulubiony poeta, ulubiony wiersz 16.08.05, 14:53
      "Lady Lazarus" Sylvii Plath - inne jej wiersze tez cenie, ale wystarczyłby
      tylko ten jeden.
      "Mademoiselle Corday" Herberta, jego wiersze o Panu Cogito i kilka innych.
      Szymborska, Pawlikowska-Jasnorzewska...
    • kawa_malinowa Mademoiselle Corday - Zbigniew Herbert 16.08.05, 14:54

      Mademoiselle Corday



      W sukni sinej jak skała Charlotte'a
      słomkowy kapelusz dwie wstążki mocno zaciśnięte pod brodą - pochyla się nad
      Maratem
      i szybciej niż spadająca gwiazda - wymierza sprawiedliwość

      Za ścianą turkot miasta Bębny Rewolucji

      A dalej las pole strumień pierzaste obłoki
      - skłony powietrza - dziki łubin - ślaz

      I wszystko było normalne w ten dzień nieodwracalny

      Sztywno wyprostowana jechała Panna Corday
      odziana jak sąd nakazał w suknię ojcobójców
      pośród wyjących tłumów
      rzucanych w twarz ogryzków
      jechała na stracenie w duszny dzień przez Paryż
      pośród złorzeczeń ale jakby w koronie
      na krótko obciętych włosach

      Należy jej się pomnik lub przynajmniej obelisk za to
      że cała była z mitycznych czasów kiedy autorzy greccy albo rzymscy
      czytelnicy przy lampce oliwnej lub świecy pakt zawierali i mocno wierzyli
      ze obrona wolności jest rzeczą chwalebną

      Panna Corday po nocach czytała Plutarcha
      książki brano na serio


    • kawa_malinowa Lady Lazarus 16.08.05, 14:58



      I have done it again.
      One year in every ten
      I manage it----

      A sort of walking miracle, my skin
      Bright as a Nazi lampshade,
      My right foot

      A paperweight,
      My face a featureless, fine
      Jew linen.

      Peel off the napkin
      0 my enemy.
      Do I terrify?----

      The nose, the eye pits, the full set of teeth?
      The sour breath
      Will vanish in a day.

      Soon, soon the flesh
      The grave cave ate will be
      At home on me

      And I a smiling woman.
      I am only thirty.
      And like the cat I have nine times to die.

      This is Number Three.
      What a trash
      To annihilate each decade.

      What a million filaments.
      The peanut-crunching crowd
      Shoves in to see

      Them unwrap me hand and foot
      The big strip tease.
      Gentlemen, ladies

      These are my hands
      My knees.
      I may be skin and bone,

      Nevertheless, I am the same, identical woman.
      The first time it happened I was ten.
      It was an accident.

      The second time I meant
      To last it out and not come back at all.
      I rocked shut

      As a seashell.
      They had to call and call
      And pick the worms off me like sticky pearls.

      Dying
      Is an art, like everything else,
      I do it exceptionally well.

      I do it so it feels like hell.
      I do it so it feels real.
      I guess you could say I've a call.

      It's easy enough to do it in a cell.
      It's easy enough to do it and stay put.
      It's the theatrical

      Comeback in broad day
      To the same place, the same face, the same brute
      Amused shout:

      'A miracle!'
      That knocks me out.
      There is a charge

      For the eyeing of my scars, there is a charge
      For the hearing of my heart----
      It really goes.

      And there is a charge, a very large charge
      For a word or a touch
      Or a bit of blood

      Or a piece of my hair or my clothes.
      So, so, Herr Doktor.
      So, Herr Enemy.

      I am your opus,
      I am your valuable,
      The pure gold baby

      That melts to a shriek.
      I turn and burn.
      Do not think I underestimate your great concern.

      Ash, ash ---
      You poke and stir.
      Flesh, bone, there is nothing there----

      A cake of soap,
      A wedding ring,
      A gold filling.

      Herr God, Herr Lucifer
      Beware
      Beware.

      Out of the ash
      I rise with my red hair
      And I eat men like air.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka