Dodaj do ulubionych

Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r.

29.12.05, 16:24
Jest juz watek z najwazniejszymi ksiazkami przeczytanymi w roku 2005.
Musze przyznac, ze w tym roku mialam szczescie i nie rozczarowalam sie az tak
bardzo po ani jednej ksiazce przeczytanej w 2005 roku. Niemniej jednak jest
kilka takich po ktorych spodzewalam sie czegos wiecej, jakos nie do konca
spelnily moje oczekiwania.

"Pamietnik pisany miloscia"-Pettersona
"Cien wiatru"-Zafona
"Madame Bovary"-Flauberta
"Wszystkie jezyki swiata"-Mentzela
"GOLDI"-Kuryluk (nie doczytalam do konca)
"Dzikie gesi"-Rodana
"Milosc ponad czasem"

Tych ksiazek raczej bym nie polecala innym:-)
Natrafiliscie na podobne w tym roku?
Obserwuj wątek
    • maniusia76 Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 29.12.05, 16:38
      Nie podobala mi sie ksiazka: "Milosc w czasie zarazy". Chyba do mnie nie
      trafila, bo wiem ze wielu sie nia zachwyca.
      • bdx65 Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 29.12.05, 17:23
        "Trans-Atlantyk"
        "Tajny agent"
        "Ono"
        "Pianistka"
        "Zahir"
    • Gość: carolinascotties Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.chello.pl 29.12.05, 17:28
      Zahir - rozczarował mnie
      • fal_len Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 29.12.05, 18:18
        A mnie Zahir nie rozczarował bo się wiele po nim nie spodziewałam :P
      • umbradomini1 Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 29.12.05, 18:33
        Zgodzę się z przedmówcami(pisarzami?) - Zahir, a poza tym "Madame" Libery i
        nowy "HP", niestety...
        • monikate Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 29.12.05, 22:21
          Fajny wątek! :)
          Pozdrawiam Cię przy okazji, Iwko i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Ze
          wspaniałymi lekturami włącznie!
          Najmniej ważne książki przeczytane przeze mnie w 2005 roku:
          1. "Trzech panów w łóżku nie licząc kota" Bartosza Żurawieckiego;
          2. "Przygody fryzjera damskiego" Mendozy;
          3. "Cień wiatru" Zafona;
          i parę tam takich, panie dzieju marnych sensacji, których tytułów nawet nie
          pamiętam.
          • kaczryka Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 29.12.05, 23:18
            hmmm....sama to cały rok "wałkuję" klasyki,więc rozczarowań nie mam.Ale patrząc
            wstecz było ich wiele.Zahira nie czytałam,ale pan Coehlo przemawia do mnie w
            niewielu tytułach dlatego nawet nie próbowałam się zebrać za tę nowość.

            Cóż,mam nadzieję,że będziemy trafiać na same cacka w 2006:)
            • Gość: jaija Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.elblag.dialog.net.pl 30.12.05, 00:04
              Ja również starannie dobieram lekturę, żeby nie żałować czasu, ale zabrałam się
              w tym roku za Życie Pi i rozczarowałam się niemiłosiernie. Podobnie było z
              Namiętnością Jeanette Winterson (koszmar po prostu). Postanowiłam nie czytać
              nowości wydawniczych :/ wiem, że przez to dyskwalifikuję pewnie dobre książki,
              ale nie wiem - czy to świat pisarski na psy schodzi? Czy ja taka staroświecka?
              • Gość: kaczryka Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 13:06
                oj,zgadzam się.obecnie literatura (oczywiście z drobnymi wyjątkami) naprawdę
                zeszła na niskie progi.
                • cichom22 Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 03.01.06, 11:39
                  Nie przesadzajmy. Moim zdaniem to jest jednak tak, że 15-20 lat wystarczają,
                  żeby po prostu odsiać wszelkiego rodzaju chłam (przynajmniej co do zasady,
                  oczywiście wyjątki się zdarzają) i każdej książce przywrócić jej miejsce -
                  literatura popularna do popularnej, ambitna do ambitnej, pseudoambitna do
                  pseudoambitnej - z nowościami jest problem tego rodzaju, że ich miejsce
                  wyznacza reklama i marketing, ale osobiście mam nadzieję, że nie jest to wpływ
                  stały i na przykład wiadomy Kod za 20 lat będzie pamiętany przez historyków
                  jako swoiste kuriozum z przełomu wieków...
                  Tak sobie noworocznie optymistycznie marzę...
                  C.
          • iwka_j Moniko:-) 30.12.05, 15:57
            Ja tez Tobie zycze wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! DUZO ZDROWIA!!!
            Niech Ci w tym Nowym Roku w rece wpadaja same przeciekawe ksiazki!!!!

            Wiesz Moniko. dobrze, ze sie "odezwalas", bo wlasnie wczoraj skonczylam
            czytac "Zamkniete drzwi" Magdy Szabó i tak sobie o tobie pomyslalam, bo kiedys
            wspominalas, ze ksiazka zrobila na Tobie dobre wrazenie.
            Na mnie tez! I to jakie! czytalam z zapartym tchem, ksiazka jest bardzo
            ciekawa. Juz dawno nie czytalam ksiazki, ktora porusza tak bardzo skomplikowane
            miedzyludzkie problemy i nieporozumienia. Zupelnie niewiem co sadzic o tej
            starej kobiecie, ta to miala dopiero trudny charakter, chyba bym jej nie
            lubila, gdybym ja znala osobiscie. Przedewszystkim nie mialabym zupelnie
            cierpliwosci aby sie nia przejmowac, a szkoda, bo kobieta byla ciekawa
            osobistoscia:-) wiele bym wiec stracila...
            Napisz jakie ty mialas wrazenia przy czytaniu taj ksiazki.

            Pozdrowienia!!!!
            • monikate Iwko :))))) 30.12.05, 18:46
              Miałam podobne wrażenia. O takich osobach, jak Emerencs (ta starsza gosposia)
              chętnie się czyta i słucha, jako że osobowość ma nietuzinkową. Natomiast
              dzielić z nią codzienność? Hm, może być b. trudno. Co zresztą Magda Szabó
              genialnie przedstawiła. Przypuszczam, iż Emerencs mogłaby mieć do mnie podobne
              zastrzeżenia, jak do narratorki-autorki: za moje poukładanie codzienne, częsty
              konformizm w życiu codziennym, itd. Ja bym się za to wściekała, no bo kto lubi
              być krytykowany?
              Szabó jest świetnym znawcą duszy ludzkiej, nie ma co. Moim zdaniem ta pisarka
              nie jest tak doceniania, jak powinna być.
              Pozdrawiam!
              • iwka_j Moniko :))))) 31.12.05, 15:52
                masz racje Moniko! Magda Szabo jest niedoceniona autorka. Dlaczego wlasciwie
                jej ksiazki juz nie sa wydawane??? W Polsce nie ma nowych nakladow, a w
                Niemczech tez nie. Ja kupilam sobie te ksiazki na Ebayu i sa to wydania jeszcze
                z czasow NRD, innych niema. Musze jeszcze dodac tak w nawiasie, ze te moje
                nabyte smierdza straszliwie! Kartki sa az brazowe... brrrr

                A co do Emerenc, to dobrze napisalas, ona ciagle miala zastrzezenia do stylu
                zycia narratorki, nie doceniala jej pracy, chciala aby miala dzieci i kupila
                sobie dom itp. Ale Emerencs nie mozna bylo krytykowac, ona zawsze miala racje i
                byla nieomylna. To dlatego jej nie lubilam i mnie denerwowala. NArratorka wciaz
                probowala zrozumiec postawe i charakter Emerenc,a Emerenc?

                Moniko czy jestes zdania, ze narratorka rzeczywiscie zabila Emerencs? Przyznac
                trzeba, znalazla sie w sytuacji do niepozazdroszczenia:-)
                • monikate Re: Moniko :))))) 08.01.06, 11:01
                  Ojej, Iwko, nie odpowiedziałam Ci, ale dopiero teraz zauważyłam twój post,
                  kiedy wklejałam wątek na prośbę innej forumowiczki.
                  Emerencs miała dużo, dużo racji, ale nikt absolutnie nie ma racji całkowitej i
                  jedynej słusznej recepty na życie. Emerencs nie dopuszczała tego do wiadomości.
                  Brakowało jej toleracji. Była osobą apodyktyczną i potrafiła wzbudzić w innych
                  przekonanie, iż to ona ma rację. Ludzie wtedy czuli się winni. Ja myślę, że to
                  dlatego narratorka była przekonana, że zabiła Emerenc... Moim zdaniem nie
                  zabiła. Zrobiła to, co trzeba. Problem w tym, że Emerenc miała inne zdanie na
                  ten temat. Narratorka była skłonna postapić zgodnie z życzeniem swojej gosposi,
                  ale tego się po prostu nie dało przeprowadzić... stąd jej rozterki i poczucie
                  winy.
                  Szkoda mi jednej i drugiej. Porządne charaktery, lecz bardzo silne osobowości;
                  takim trudno jest się "ułożyć" z innymi i ze światem!
                  Pozdrawiam!
                  P.S. Widziałam Cię na TWA! B. się z tego cieszę!
                  • baba67 Re: Moniko :))))) 08.01.06, 12:54
                    ja wlasnie przeczytalam Zamkniete drzwi, bo mnie bardzo zaintrygowala Wasza
                    dyskusja :-)
                    Po Staroswieckiej historii, ktora uwielbiam myslalam, ze Szabo nic
                    mocniejszego nie jest w stanie napisac, ale mylilam sie.
                    Czytalam te ksiazke jak w transie, a z wiekiem coraz rzadziej mi sie to zdarza :-)
                    Czy autorka zabila Emerencs- nie , ona zabila sie sama-swoja duma i uporem.
                    Emerencs przy calej swej sile i dobroci byla psychicznie okaleczona, niezdolna
                    do spojrzenia poza swiat, ktory sobie na wlasny uzytek stworzyla i cala
                    rzeczywistosc z wiekszym lub mniejszym powodzeniem do tego wyobrazenia naginala.
                    Nie potrafila sobie wyobrazic siebie innej i poza tym wyobrazeniem.
                    Bo przeciez coz latwiejszego-poprosic o pomoc kobiete, ktorej ufala, ktora
                    sprowadzilaby dyskretnego lekarza, odwiedzalaby ja i opiekowala sie nia z pomoca
                    sasiadow.
                    Ale w tych zamknietych ciagle drzwiach nie chodzilo bynajmniej o koty, o
                    ktorych rzekomo miallby ktos doniesc (niby kto ?-gdyby wladze sie jakims cudem
                    dowiedzialy, cala ulica klelaby sie na wszystko, ze nie bylo tam nigdy kawalka
                    kota).To byl symbol jej integralnosci, miejsce, ktore przekonywalo ja, ze swiat
                    jest naprawde taki, jaki ona sobie wyobrazila mimo codziennych sygnalow, ze
                    jednak moze byc inaczej.I ze jej miejce w tym swiecie jest takie, jak sobie je
                    wyobrazila.
                    Otwarcie drzwi rownalo sie wpuszczeniu brutalnej prawdy, ktorej Emerencs nie
                    byla w stanie zniesc, zniszczenie jedynej rzeczywistosci, w ktorej mogla
                    funkcjonowac.Umarla, bo zniszczony zostal jej swiat-gdyby przyjela pomoc na
                    samym poczatku nie musialoby do tego dojsc.

                    Autorka zaprzyjaziajac sie z Emerencs dala dwod wielkiej sily i wrazliwosci
                    jakie sa zawsze potrzebne w kontaktach z ludzmi psychicznie okaleczonymi.
                    • iwka_j Babo :))))) 08.01.06, 20:02
                      Super fajniy opis! Bardzo trafny i prawdziwy!!!

                      Jesli chodzi o Emerencis to masz 100% racji, kobieta byla okaleczona
                      psychicznie. Stworzyla sobie wlasny swiat i w nim trwala, zyla. Myslala, ze tak
                      jak tym swoim wykreowanym swiacie wszystkim sterowala, tak i swiatem poza nim
                      moze sterowac. Nie mogla pogodzic sie z mysla, ze cos potoczylo sie nie tak jak
                      ona to sobie obmyslila. Np. choroba miala szczelnosc sie wtargac w jej
                      zaplanowane zycie. Nikt ani nic nie mial prawa sie jej przciwstawiac, nawet
                      zwierzeta byly jej totalnie podporzadkowane.

                      Trzeba tez przyznac, ze Emerencs byla kobieta prosta ale inteligetna. Byla
                      bardzo oryginalna, nawet bardziej oryginalna niz pisarka. Tok myslenia pisarki
                      byl raczej przecietny, zas staruszki oryginalny i bardzo samodzienly.
                      Zdziwil mnie bardzo fragment o tym jak E. nie ugotowala w czasie
                      swiat "zamowionej" zupy, tylko kurczaki, moje odczucia i emocje byly identyczne
                      z tymi narratorki, ale gdy E. przedstawila swoja wersje to mnie doslownie
                      zatkalo:-)))) i musialam przyznac, ze E. ma racje:-))))

                      Emerenc byla tak silna i przekonywujaca swoim sposobem bycia osoba, do tego
                      stopnia ze nawet narratorka, kobieta madra i wyksztalcona dala sie jej
                      podoprzadkowac. I to mnie bardzo dziwilo, ze nikt jej nie "rozszryfrowal" i ze
                      wszyscy tancowali tak jak ona chciala.

                      Dziwie sie, ze narratorka "do dzis" mysli, ze to ona zabila staruszke.
                      Dlaczego narratorka nie mogla zobyczyc calej tej sytuacji w innym swietle?
                      Dlaczego patrzyla na zaistniala sytuacje tylko i wylacznie przez pryzmat toku
                      myslenia E.?
                      Choc z drugiej strony narratorka byla obdarzona ponadprzeciatna wrazliwoscia i
                      to moze tlumaczyc ten fenomen.

                      Powiem wam, ze uwielbiam u Szabo to wlasnie patrzenie na swiat z roznych
                      perspektyw. Wlasciwie nie ma w jej ksiazka osob winnych lub niewinnych, osob
                      zlych i osob dobrych, madrych i jednoznacznie glupich. Jej ksiazki sa
                      prawdziwe, szczere i poruszaja trudne tematy w bardzo niebanalny sposob.

                      Polecam rowniez "PILATA", musze szczerze przyznyc, ze PILAT bardziej mi sie
                      podobal niz "zamkniete drzwi", pomimo, ze zamkniete drzwi to rewelacyjna
                      powiesc!
                  • iwka_j Re: Moniko :))))) 08.01.06, 20:15
                    haha, ja odpisalam babie i teraz dopiero widze twojego posta:-)))))) cos sie
                    przeoczamy moniko:-))))

                    > Emerencs miała dużo, dużo racji, ale nikt absolutnie nie ma racji całkowitej
                    i
                    > jedynej słusznej recepty na życie.

                    To jest wlasnie to co mi sie tak podoba w powiesciach Szabo. Poprostu opisana
                    historia, bez moralow, bez wytykania palcami, bez jednostronnej racji.

                    Tak, podoba mi sie na TWA:-)))) zglosilam swoja obecnosc i chetnie bede brala
                    udzial na tym forum:-) Zdradze Ci jeszcze, ze chcialam uzyskac dostep aby
                    poogladac "twarze", ale jak narazie bez odpowiedzi:-)))))



                    • monikate Iwko :))))) 08.01.06, 20:46
                      No, były przeoczenia, ale dlatego, że trudno się nieraz połapać w rozległym
                      wątku drzewka!
                      Dawno napisałaś prośbę o dostęp do Twarzy? Napisz może raz jeszcze do
                      braineatera. Ja poprę! :)
                      Świetnie żeście obie z babą67 zrecenzowały powieść Szabó!
                      Oczywiście, jej powieść "Tajemnica Abigail" znasz?
                      Pozdrawiam!
                      • iwka_j Re: Iwko :))))) 08.01.06, 20:51
                        NIE! nie znam "tajemnicy"! Ale poluje na nia:-)))

                        Ja sie wstydze drugi raz pisac do braineatera:-))))))
                        • monikate Re: Iwko :))))) 08.01.06, 20:53
                          "Tajemnicę..." upoluj koniecznie!
                          Ok, ja napiszę do braineatera :)
                          • iwka_j ZGODA MONIKO:-)))) 08.01.06, 21:18
          • kulinarna Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 30.12.05, 21:12
            Bezwzglednie "Cien wiatru"...odruchowo natychmiast po przeczytaniu odnioslam ja
            do biblioteki i kazalam oddac pierwszej potrzebujacej osobie :) zeby ani grosza
            na nia nie wydala zmylona reklamami...
            • iwka_j Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 30.12.05, 21:34
              Niezly gest! Podziwiam:-)
              • kulinarna Re: Najmniej wazne ksiazki (OT) 31.12.05, 13:40
                :)

                straszne malutkie OT
                Mam tez w zwyczaju bronic ksiazki przed brakiem szacunku :)
                I mam tez w zywczaju dawac ksiazki tym co szukaja i pragna :)
                Zdarza mi sie kupic dodatkowy egzemplarz specjlanie po to aby zachowac dla
                kogos kto bedzie potem tego panicznie poszukiwal. Serio.
                Na Koszykach w Warszawie swego czasu zalegaly 3 egzemplarze Ksiegi Diny. Za
                glupawe 15 zlotych. Zatkalo mnie i wykupilam po to aby jeczacym milosnikom
                dobrej ksiazki potem dac. Jak wdepnelam na "Moje drzewko pomaranczowe" za 1
                zloty! to zaczarowalo mnie. I z najwieksza przyjemnoscia oddalam ja potem
                jednej z tutejszych grupowiczek. Lubie wiedziec ze trafi takie cudo
                rzeczywiscie w madre rece...

                Nie ma co...aniol nie kobieta :)
                A co wiecej nie lubie oddac przeczytanej ksiazki komus kto chce ja TYLKO miec.
                Komus kto ja wezmie bo mozna wziac...o NIE! ;)
    • chiara76 moje typy 30.12.05, 12:28
      U mnie podobnie, wielkich klap książkowych nie było, ale po paru książkach
      spodziewałam się czegoś więcej.
      I tak czegoś zabrakło mi w książkach :"Powieść dla kobiet" Michal Viewegh,
      Michel Faber "pod skórą",
      Preethi Nair "Kolory miłości",
      Alicia Gimenez-Bartlett "Pieski dzień",
      i największe rozczarowanie roku jak dla mnie, to książka , na którą czekałam z
      niecierpliwością "Singapur Czwarta rano" Marcina Bruczkowskiego.
    • Gość: e5m Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.wroclaw.mm.pl 30.12.05, 18:29
      Mechaniczna Pomarańcza, ahadło Foucaulta, Widmokrąg, Kariera Nikodema Dyzmy... itd
    • Gość: Gośka Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.acn.waw.pl 30.12.05, 19:02
      Bardzo wiele spodziewałam się po "Żabie" Musierowicz i bardzo się rozczarowałam.
      Niby jest dawna atmosfera, dużo lepiej się czyta niż "Język trolli", ale... Nie
      wiem tylko do kogo mieć żal - do autorki czy do wydawnictwa - książka roi się od
      błędów językowych, również ortograficznych. Można wybronić ją z przecinków, w
      wielu miejscach jest to umowna kwestia, ale w kilku albo są niepotrzebne, albo
      ich brakuje. Jednak błędy ortograficzne są niedopuszczalne, zwłaszcza że po tę
      ksiązkę sięgają dzieci i młodzież [chociaż młodzież wychowana na Musierowicz
      może i pięćdziesiątki dobiegać:)]. Poza tym paradoksalny staje się fragament, w
      którym syn Gaby poprawia w czytanej książce literówki.
      Może się czepiam, nie mogę jednak przejść obok tego obojętnie:(
      • przemsw Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 31.12.05, 18:43
        Czemu w Polsce nie jest modne oddawanie książek do korekty?
        (wiem, że to temat osobny...)
    • Gość: niebo.nad.berlinem Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.05, 16:41
      Yann Martell "Życie Pi" - po prostu słabe
      Asne Seierstad "Księgarz z Kabulu" - spodziewałam się czegoś lepszego
      Marta Dzido "Małż", Sławomir Shuty "Zwał" - w kółko to samo, kiedy ci
      polscy "młodzi" literaci zrozumieją, że dobra książka to coś więcej niż spisane
      jakkolwiek tzw. "obserwacje z życia"
      • baba67 Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 01.01.06, 09:50
        Ja nie mialam wpadek, bo i rzadko cos nowego czytam dla przyjemnosci-na ogol
        wracam do starych ksiazek.
        Niemniej bylam rozczarowana pozycja Patrycji Cornwell "Bow Fly"-na pewno
        przetlumaczono, ale nie wiem jak, takie ksiazki czytam tylko w celu utrwalania
        slownictwa.
        Ja wiem, ze to nie jest literatura przez duze L, ale autorka dotad trzymala
        niezly poziom-tu mnie niemile zaskoczyla ogranymi po wielokroc schematami i
        epatowaniem tanim erotyzmem.Zdecydowanie nie polecam.Lepiej skonczyc na Czarnej
        kartce bo tak ten tylul przetlumaczono zdaje sie.

        Niewiele spodziewalam sie tez po Kodzie Browna, ale nie sadzilam, ze jest az tak
        slabe.
        • Gość: gamoń Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: 87.207.43.* 01.01.06, 09:56
          Bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury,czytanie książek to nie tylko strata czasu
          ale i jakieś skrzywienie w życiu, co nic nie daje, a często przeszkadza-
          powtarzam jeszcze: bzdurna czynnością jest czytanie książek...
          • Gość: no name Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.4web.pl 01.01.06, 11:39
            Co powiedziawszy idż synu i nawracaj i krzycz o tym po lądach i moarzach, ale
            spiesz się, albowiem niechybnie zaginie Twoja nauka, jesli nikt jej nie spisze:P
          • Gość: saskia Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 11:28
            Na takie " dictum acerbum" brak odpowiedzi.
    • ben-oni Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 01.01.06, 12:04
      "Śmierć pięknych saren" - zdaje się Oty Pavela. Dyrdymałki na poziomie cztanek
      szkolnych. Wesoła fabuła bez treści. Podróba Hrabala w III gatunku.
      • Gość: magician Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.gprspla.plusgsm.pl 01.01.06, 13:22
        kod leonarda da vinci... to po prostu koszmarne doznanie. Histeryczny smiech
        ogarnia na mysl, ze Watyka tak heroicznie zwalczał tezy tej książki...
        • Gość: gamoń Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.chello.pl 01.01.06, 15:19
          powtarzam barany nie czytajcie książek - to czystej maści prymitywizm...
          • Gość: saskia Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 11:33
            Powtarzam, na takie "dictum acerbum" brak odpowiedzi !!!!!
      • zdanka1 Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 01.01.06, 15:25
        oj, czemu Pavel? To bardzo ładna ksiązka. On jej naprawe nie wzorował na kimś ,
        opisywał to w ramach kuracji psychiatrycznej w szpitalu psychiatrycznym. to taki
        ckliwy powrót do dzieciństwa...Absolutnie nie zgadzam się z ta opinią. Ksiązka
        jest momentali tak prawdziwie ckliwa , że ma sie łzy w oczach.to raczej o
        Hrabalu powiedziałabym, że wciąz sie powtarza...Pavel jest prawdziwy do bólu, on
        wraca do tego , co było bezpieczne po prostu.
        • zdanka1 Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 01.01.06, 15:26
          Aha i jescze jedno. To nie jest ksiazka opowiadająca wesołe historyjki. To jest
          autentyczny smiech przez łzy.
          • nienietoperz Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 03.01.06, 11:45
            Absolutnie zgadzam sie ze Zdanka. To nie jest podrobka Hrabala - powierzchownie
            moga sie wydawac podobni, ale tam gdzie Bohumil usmiecha sie do swiata tu i
            teraz (zdajac sobie sprawe z jego paradoksow i okrucienstwa), Pavel ucieka od
            przytlaczajacej go rzeczywistosci do swojego dziecinstwa, do czasu, ktorego juz
            nie ma.
            Wybacz ben-oni, ale wyglada na to, ze `Smierc pieknych saren' przeczytales w
            godzine...
            Pozdrowienia,
            nienietoperz
            • mamarcela Ota Pavel 03.01.06, 12:52
              Nie napiszę nic więcej, bo się en bloc zgadzam z przedmówcami.
              Może tylko to, że po głębokim przemyśleniu to chyba jedna z najwazniejszych
              książek mojego życia. I dlatego nie wracam do niej zbyt często, żeby to
              pierwotne "wbicie w fotel" pielęgnować.
              A film też jak najbardziej.
              P.:)
              • ben-oni Re: Ota Pavel 03.01.06, 13:56
                A ja najzwyczajniej nie rozumiem w jakim celu pan Pavel chciał mi te swoje
                historyjki opowiedzieć. Że tatuś sprytny, że ryby biorą w pochmurne noce a
                węgorze w deszcz, że młodość jest lepsza od wojny...

                A tak już zupełnie z innej beczki, wedkarzy uważam za swego rodzaju pomylonych
                zboczeńców i może w tym tkwi sedno sprawy. No może opowiadanie o królikach
                jeszcze porusza, reszta jest milczeniem.
    • kmicix Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 03.01.06, 14:29
      "Miasto utrapienia" Jerzego Pilcha :-(
      Najbardziej przereklamowana książka jaką czytałem.
      • bdx65 Re: Najmniej wazne ksiazki-przeczytane w 2005 r. 08.01.06, 11:37
        kmicix napisał:

        > "Miasto utrapienia" Jerzego Pilcha :-(
        > Najbardziej przereklamowana książka jaką czytałem.


        Po przeczytaniu dwóch jego dzieł - "Pod Mocnym Aniołem" i "Bezpowrotnie
        utracona leworęczność", stwierdzam, że szkoda mi czasu na resztę. Dlatego nie
        znam "Miasta...". Z tego, co widzę, nie mam czego żałować.
        Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka