fsh
14.11.02, 21:51
powyżej linii szarzyzny budynków
miasto nie żyje
tylko dym smog i nic więcej
cała tętniąca życiem machina
zaczyna się
na poziomie krawężnika
tu wszystko przejrzyście kojarzy się
z żebrakiem i garniturem wrzucającym do puszki
okrągłą porcję małego szczęścia
i ja leżąc w kałuży rynsztoku
po ostatniej nocy spędzonej na dachu
pobliskiego budynku
w martwej strefie ja tylko żywy
teraz czekam na małe okrągłe szczęście
zbawienie
z rozbitą głową w kałuży krwi
ja martwy w strefie życia