Gość: Aga IP: 194.146.128.* 05.03.06, 09:19 Czytał ktoś te opowiadanie? I jak wrażenia? :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kubissimo Re: Brokeback mountain 05.03.06, 10:58 czytalem je przed zobaczeniem filmu bardzo dobre. oszczedne w slowa i proste, a jednak weszlo w glowe nie wiem jak wyszlo polskie tlumaczenie, ale generalnie polecam Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 05.03.06, 20:39 Średnio wyszło, moim zdaniem, może czasu komuś zabrakło, ale i tak warto przeczytać. Choć film jest lepszy, co się rzadko zdarza. No i w książce jest bonus w postaci eseju Annie Proulx o realizacji filmu. W każdym razie polecam najpierw obejrzeć film, potem przeczytać książkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: genka Re: Brokeback Mountain IP: *.aster.pl 06.03.06, 00:07 czasu chyba nie zabrakło sądząc po tym, co opisuje autorka. Myslę, ze taki właśnie był zamysł. Opowiadanie dość "surowe" ale intensywne. To taka "oś" filmu. Jest wszystko co trzeba. Ale polecam nnajpierw film. W trakcie czytania kilka spraw sie rozjaśnia, wyjaśnia... I myślę, ze adepci pisarstwa między innymi na tej książce mogliby się uczyć jak pisać... Odpowiedz Link Zgłoś
spacey1 Re: Brokeback mountain 06.03.06, 18:24 Zapewne wszyscy wiedzą, ale na wszelki wypadek wspominam: warto zajrzeć do "Kronik portowych" tej samej autorki. No a potem zobaczyć świetny film z Kevinem Spacey :) Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Brokeback mountain 06.03.06, 22:13 wszystko wzgledne dla mnie Kroniki portowe mialy wymarzona obsade (Dench, Spacey, Moore i Blanchett na dokladke), a jednak sam film mnie jakos przesadnie nie zachwycil Odpowiedz Link Zgłoś
kawa_malinowa Re: Brokeback mountain 07.03.06, 11:16 obejrzałam film wczoraj. dwie godziny wgapiania się w ekran, a potem z kumplem spacer po miescie, bo jakos tak nie dało sie wrocic od razu i jakos nie trzeba bylo nic mowic. opowidaanie wziete dzisiaj - nie podoba mi sie.... Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: Brokeback mountain 07.03.06, 12:48 Przeczytałem po obejrzeniu ( wspaniałego ) filmu. Beznadzieja. Krótkie, całkowicie antyrefleksyjne, prostackie, wulgaryzmy ( nieobecne w filmie ! ), odarte z jakiejkolwiek atmosfery, romantyzmu, bez namysłu, bez pytań, wszystko na wierzch, jak dla tumanów. Typowe postępowe ści... ekhm, dzieło, pozbawione wszystkich zalet adaptacji ekranowej. Podziwiam scenarzystów i reżysera, że z czegoś tak bezwartościowego potrafili zrobić autentyczne dzieło filmowej sztuki. W żadnym wypadku nie czytać przed obejrzeniem, a najlepiej w ogóle nie czytać. Odpowiedz Link Zgłoś
ostinato Re: Brokeback mountain 07.03.06, 13:13 no i polskie tłumaczenie fatalne. z okropnym zdaniem: Pickup, którym jeździł, był stary, nie miał ogrzewania, jedną tylko wycieraczkę i zdarte opony; kiedy wysiadła przekładnia, nie było pieniędzy na naprawę. Chciał przejść do drugiej klasy licealnej, wydawało mu się, że jest w słowie liceum coś takiego, co wyróżni go od innych, ale pojazd zepsuł się za wcześnie, odsyłając go do pracy na ranczo. fragmenty pozostałe znajdziecie tutaj: www.merlin.com.pl/HTML/83-7301-878-6.html Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback mountain 07.03.06, 13:31 Są jeszcze gorsze kawałki, zwłaszcza dialogi. Na przykład: - Chcesz, żebym dał ci zmianę? - spytał Ennis. - Mi nie zawadza tam iść. - Naprawdę, chętnie to zrobię. To ostatnie idealnie pasuje do prymitywnego stylu wcześniejszych zdań ;) Ale nie zgadzam się z Ihopeyouwilllikeme, że całe opowiadanie jest beznadziejne, prostackie i łopatologiczne. To właśnie w filmie pewne szczegóły zostały dopowiedziane dokładniej, podczas gdy w opowiadaniu są tylko zasygnalizowane, np. relacja Ennisa ze starszą córką albo pozycja Jacka w małżeństwie i firmie teścia. Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: Brokeback mountain 08.03.06, 11:59 > Są jeszcze gorsze kawałki, zwłaszcza dialogi. Na przykład: > - Chcesz, żebym dał ci zmianę? - spytał Ennis. > - Mi nie zawadza tam iść. > - Naprawdę, chętnie to zrobię. > To ostatnie idealnie pasuje do prymitywnego stylu wcześniejszych zdań ;) Nie czytałem oryginału, ale wydaje mi się, że ta książka właśnie tak jest napisana. Jeśli się mylę, poprawcie mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 08.03.06, 12:43 Nie potrafię ocenić gwary użytej w oryginale, ale nie sądzę, żeby ktoś po polsku powiedział: "Chcesz, żebym dał ci zmianę?", nawet jeśli mówi gwarą albo prymitywną, niepoprawną polszczyzną. Raczej: "Możemy się zamienić, chcesz?" albo "pasuje ci?" A nawet dosłownie: "Chcesz się zamienić?", bo w oryginale jest: "You want a switch?" "Mi" na początku zdania może być, bo jest niepoprawne i ludzie niewykształceni tak mówią (niektórzy wykształceni, niestety, też), ale "nie zawadza"? I do tego wyszukane: "Naprawdę, chętnie to zrobię", bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
chee Re: Brokeback mountain 09.03.06, 00:58 aaneta napisała: > Są jeszcze gorsze kawałki, zwłaszcza dialogi. Na przykład: > - Chcesz, żebym dał ci zmianę? - spytał Ennis. > - Mi nie zawadza tam iść. > - Naprawdę, chętnie to zrobię. > To ostatnie idealnie pasuje do prymitywnego stylu wcześniejszych zdań ;) no tak, teraz kowboje zajmą się składnią i gramatyką - - - - - - polecam wycieczkę po rodzimej okolicy z uszami nastawionymi na odbiór tylko nie starajcie się prostować błądzących bo żywi z tego nie wyjdziecie Odpowiedz Link Zgłoś
chee Re: Brokeback mountain 09.03.06, 00:59 a zdanie: "Naprawdę, chętnie to zrobię" rzeczywiście pasuje idealnie Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Brokeback mountain 09.03.06, 02:04 "You want a switch?" said Ennis. "I wouldn't mind herdin. I wouldn't mind sleepin out there." ...................... (wyciete?) "Wouldn't mind bein out there" he, he alez prosze bardzo, alez nie, alew nalegam Pan laskawy pierwszy. "salony" z tlumaczenia dosc glupio brzmia jak na dwoch "rough cowboys" z zadupia Wyoming. Film z opowiadaniem (hmm, wersja oryginalna?) ma nie tak wiele wspolego. Porownywanie obu (lepsze gorsze) ma sredni sens, poniewaz bohaterzy opowiadania i scenariusza to kompletnie rozni ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback mountain 09.03.06, 10:05 Przecież nie porównujemy opowiadania i scenariusza. Ale tu masz rację. Problem z tłumaczeniem polega na tym, że dialogi są niejednorodne stylistycznie, raz salonowe, raz prymitywne, ale ten prymitywizm jest jakiś wyssany z palca, niekolokwialny. Tylko to miałam na myśli. A zdania, które opuściłam, nie są wycięte w przekładzie, chciałam pokazać tylko wybrane. Ale w tym opuszczonych też jest kwiatek: - Nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że oba powinniśmy mieszkać tu, w obozie. Kto mówi "nie w tym rzecz"? Na pewno nie ktoś, kto "był takim dalekowidzem, że nie znosił czytać czegokolwiek poza katalogiem siodeł Hamleya". Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Brokeback mountain 09.03.06, 13:53 No wlasnie, w oryginale, jezyk jest ciezki i prymitywny (bo tacy sa mieszkancy zapadlych miescin w Wyoming i okolicach). W sumie film to ladny amerykanski Hollywood (znowu), podczas gdy opowiadanie jest o prostych ludziach. W komentarzach do filmu widzialem porownanie do historii Tristana i Izoldy. Dzieki temu film o "trudnej milosci" zrobil kariere. Gdyby Lee byl bardziej w zgodzie z oryginalem, powstalby film conajmniej tak samo dobry, ale bez szans na Oskara. Szkoda ze opowiadania zostaly zle przetlumaczone (rozumiem ze to generalny problem) bo mogly sie bardziej podobac. Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 09.03.06, 14:11 Na szczęście tylko to jedno opowiadanie zostało przetłumaczone, a szkoda, bo innych też jestem ciekawa. Co do hollywoodzkości filmu, to nie wina Anga Lee, moim zdaniem, tylko scenarzystów. Odpowiedz Link Zgłoś
spacey1 Re: Brokeback Mountain 09.03.06, 16:56 no to w końcu "na szczęście", czy "szkoda"? Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 09.03.06, 18:21 Słuszne pytanie, niestety, nie potrafię na nie odpowiedzieć. To się nazywa ambiwalencja albo jakoś tak? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
katara Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 09:32 książka bez romantyzmu właściwego miłości kobiecej, to na pewno, taki był myślę zamysł, nie ważne czy jest to romantyczne czy nie, ważne, że to nieminęło jak wiatr tylko zostało z nimi na zawsze, temat budzący kontrowersje, przecież i dziś napewno zdecydować się homosom na życie razem nie jest łatwo, nie rozumiem ludzkiej sprzeciwności wobec homoseksualizmu, ludzie bądzmi przeciwko gwałcicielom, mordercom, oszustom, pedofilom, ale co do cholery kogoś obchodzi miłość dwojga ludzi, którzy nie krzywdzą przecież swoją miłością nikogo. No i film napewno też zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
ihopeyouwilllikeme Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 12:39 > nie ważne czy jest to romantyczne czy nie, ważne, że to nieminęło jak > wiatr tylko zostało z nimi na zawsze, Jak to " nieważne " ?? To w końcu to była miłość, czy chodziło tylko o seks ?? W filmie bez wątpienia o miłość... natomiast CYTAT z książki ( za przeproszeniem ): " sto razy waliłem konia myśląc o tobie " - tego zdania w filmie nie ma ! Nie twierdzę, że książka jest tego całkowicie pozbawiona - natomiast odniosłem wrażenie, że trzeba bardzo chcieć, by wyczytać tam jakiś wielki romantyzm... Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 13:18 To zdanie pada podczas spotkania Jacka i Ennisa po czterech latach od Brokeback Mountain. Myślę, że nie jest to bez znaczenia, bo w tym okresie Ennis myślał, że bezpowrotnie stracił kontakt z Jackiem, a poza tym był zbyt niedojrzały, żeby być świadomym swoich uczuć. Zresztą, czy kiedykolwiek można być świadomym tak do końca i bez żadnych wątpliwości? Gdzie kończy się pożądanie, a zaczyna miłość? Jedno drugiego nie wyklucza, wręcz przeciwnie, splata się w jedną cudowną całość. W książce są za to przepiękne zdania o snach, i to one zrobiły na mnie największe wrażenie. Początek opowiadania, mówiący o tym, jak czuje się Ennis w związku z tym, że Jack przyśnił mu się w nocy, jak próbuje zatrzymać to wrażenie, żeby czerpać z niego przez cały dzień, żeby zatrzymać złudzenie obecności Jacka przy sobie, to jest absolutne mistrzostwo świata subtelności i romantyzmu. Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 17:23 Czytam (ciągle czytam!) opowiadanie w języku oryginalnym i moze dlatego te wulgaryzmy brzmią inaczej. Język dialogów wydaje się b. oszczędny, taki zduszony, pospieszny. A poza tym - język opowiadania wydaje się dość poetycki (w opisywaniu przestrzeni, w przesuwaniu uwagi z jednego obiektu na inny). Nie znam nic innego Proulx, ale to opowiadanie b. zachęca. Zajrzałam do tłumaczenia (probka w księgarni internet.) i też już po tej probce mam złe wrażenie. Wolę powoli czytać oryginał. A filmu nie widziałam. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 18:32 Czytalam "Kroniki portowe" i "Accordion crimes" (o akordeonach w rekach roznych ludzi w USA, laczacych zupelnie rozne osoby o roznym trybie zycia). Jesli opowiadania czytasz w oryginale, to moze natrafisz i na oryginaly tych powiesci - sa bardzo dobre. Opowiadan, niestety, nie znam, ani nie ogladalam jeszcze Brokeback Mountain, bo nie mam z kim sie wybrac (maz odmawia). Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 10:02 aaneta napisała: > Na szczęście tylko to jedno opowiadanie zostało przetłumaczone, a szkoda, bo > innych też jestem ciekawa. Rebis (w serii Salamandra, w 1999 roku wydał zbiór opowiadań Annie Proulx "Pieśni serca i inne opowiadania". Kupiłam je sobie po polsku zachwycona i powieścią "Kroniki portowe" (czytaną po szwedzku) i ekranizacją tejże. I... zawiodłam się okrutnie. O ile dosyć podobała mi się powieść "Pocztówki" www.merlin.com.pl/frontend/towar/16772 o tyle opowiadań nie skończyłam nigdy czytać... Może nie trafiłam na odpowiedni moment do czytania tychże, ale pamiętam, że co chwilę potykałam się o jakieś stylistyczne dziwolągi (między innymi w dialogach), ta proza nie "płynęła" (jak Kroniki portowe), była jakaś taka sztuczna i nieprzekonywująca. Nie wiem czy to z powodu tłumaczenia, obawiam się, że niestety tak :( Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 10:25 Faktycznie, teraz sprawdziłam w Rebisie i znalazłam te opowiadania, tak to jest, jak się szuka nie wiadomo gdzie, zamiast u źródła ;) Ja wcześniej w ogóle Annie Proulx nie próbowałam, bo nie podobał mi się film, nawet go nie obejrzałam w całości, mówię o "Kronikach portowych" oczywiście. Ale to, co piszesz, potwierdza moje spostrzeżenia, że panu Majchrzakowi nie wychodzą tłumaczenia dialogów. Szkoda, bo to strasznie przeszkadza w czytaniu i smakowaniu, denerwuje, psuje cały efekt. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 14:53 nie tylko dialogi nie wyszly w tlumaczeniu. Oczywiscie porownuje jedynie fragment opublikowany na sieci z tekstem angielskim opowiadania. W przeciwienstwie do "Kronik", opowiadania "Close range" wyraznie wymagaja jakiegos wstepu na co wskazuja niektore komentarze. Moim zdaniem, opowiadanie(a) sa po prostu zepsute w tlumaczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
aga.p.p Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 17:30 Ale o czym tu mówić - Brokeback ma 30 stron i dwóch tłumaczy. To nie miało prawa wyjść dobrze. pzdr, Aga Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 20:18 Przykro mi to mówić, ale obawiam się, że nie doczytałaś. Pod opowiadaniem podpisał się Konrad Majchrzak, drugie nazwisko to pani, która przetłumaczyła esej Annie Proulx na temat realizacji filmu. A ja właśnie wypożyczyłam sobie ten tom opowiadań, o którym pisała wyżej Beata, przetłumaczone przez spółkę Konrad Majchrzak plus pani o podwójnym nazwisku, z których drugie to również Majchrzak, zobaczymy, co z tego wyniknie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
aga.p.p Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 21:57 No to wpadka - faktycznie nie doczytałam. Ale też nie miałam z czego, przejrzałam tylko opis w Merlinie, a tam nie piszą o tym podziale (fakt, mogłam się domyślić, ale jest piątek i mi się nie chciało:)) Porównałam sobie fragment tłumaczenia z oryginałem - niestety, po naszemu opowiadanie wiele traci. A szkoda, bo to fajna historia. pzdr, Aga Odpowiedz Link Zgłoś
primadonna5 Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 01:49 opowiadanie wg. mnie - prawie znakomite. raża tylko te idiotyczne przekłady na polski w dialogach. Kiedy je czytałam to widziałam czasem wieś w dajmy na to - świetokrzyskiem... I coś zgrzytało. A skąd macie oryginalne opowiadanie? Można je gdzieś zamówić? Plissss.... Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 11:51 Zajrzyj do skrzynki. A z tymi dialogami to doszłam do wniosku, że najgorzej jest na początku, później da się wytrzymać. Ale faktycznie, nawet świętokrzyscy górale tak nie mówią ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mara.jade Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 14:21 Właśnie przeczytałam książkę Annie Proulx. Ktoś gdzieś wspomniał, że czyta się ją szybciej niż ogląda film. To prawda. Oba te dzieła się jak dla mnie świetnie uzupełniają i jeszcze bardziej doceniam geniusz i kunszt Anga Lee. W subtelny sposób pokazał lub zasugerował to, co autorka musiała opisać czasami dość dosłownie (aż chwilami litery kłują po oczach od tego naturalizmu). To sprawia, że obraz jest lżejszy i bardziej poetycki. Jednocześnie w opowiadaniu znajdziemy to, czego nie da się do końca przełożyć na język filmu, chociażby portret psychologiczny bohaterów, opis ich wnętrza. Znalazłam być może odpowiedź, czym jest tęsknota, którą wywołał we mnie film. Przytoczę tu mój fragment prozy Annie Proulx. Dedykuję go zwłaszcza tym wszystkim, którym wydaje się, że ten film opowiada tylko o urągających naturalnemu porządkowi wygibasach. „To, co Jack pamiętał i do czego tęsknił w sposób, którego nie pojmował i któremu nie potrafił zaradzić, to tamta chwila sprzed lat, na Brokeback, kiedy to Ennis w ciszy podszedł do niego od tyłu, objął i przyciągnął do siebie, ten jego uścisk zaspokoił jakiś trawiący ich obu i nie mający nic wspólnego z seksem głód. (…) Już później ów senny uścisk utrwalił się w jego pamięci jako jedyny moment prawdziwego czystego szczęścia, który łączył ich odrębne i pogmatwane losy. Nie mąciło tego nic, nawet świadomość, że Ennis nie objął go stojąc z nim twarzą w twarz, bo nie chciał ani widzieć, ani czuć, że to właśnie jego trzyma w ramionach. Być może, pomyślał sobie, tak naprawdę nigdy nie posunęli się dalej. A niech tam, niech tam.” Ta tęsknota to potrzeba bliskości, którą może nam dać tylko ten jeden, jedyny człowiek i nikt inny. P.S. Czy ktoś mógłby mi pomóc znaleźć to opowiadanie w oryginale? Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 15:37 Tak, ten fragment jest najważniejszy i najpiękniejszy, obok tych paru zdań o snach Ennisa, o których pisałam wyżej. Ale nie zgadzam się do nadmiernego naturalizmu w opowiadaniu, pojawia się tylko w kilku momentach, i wcale nie razi. Ale pewnie ja jestem wrażliwa inaczej ;) PS. Zajrzyj do skrzynki. Odpowiedz Link Zgłoś
violent_green Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 15:58 Aanetko, czy ja tez mogłabym prosić o te namiary na BM po angielsku? Z gory pieknie dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mara.jade Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 16:27 Dziękuję bardzo za przesyłkę! Nawet nie wiesz jak jestem wdzięczna! Naturalizm nie jest jakimś wielkim zarzutem wobec opowiadania A. Proulx. Masz rację, że nie jest go aż tak dużo. Podkreśla wymowę tej historii. Przyznaję, że jestem dość wrażliwa na pewne dosłowne opisy, nawet gdy dotyczą zwykłych stosunków. W filmie tego uniknięto i dla mnie to czysta poezja. Jestem nim urzeczona. Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 16:56 Proszę bardzo :) Naturalizm jest tylko formą, bardziej istotne jest nie to, jak mówi się o seksie, tylko po co, to znaczy co z tego wynika. I tutaj właśnie, to znaczy w filmie, tego mi zabrakło. Nie samych scen miłosnych, tylko zdań, które są w opowiadaniu, a w filmie ich nie ma. Zdań, z których wynika, że ten seks jest wyjątkowy, a które świadczą o tym, że nie chodzi tylko o rozładowanie napięcia, ale o głębokie przeżycie, wielką rozkosz, która nie jest możliwa do osiągnięcia z nikim innym, ekstazę, którą można osiągnąć tylko wtedy, kiedy się uprawia seks z osobą, którą darzy się miłością, nawet jeżeli o tym się nie mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
mara.jade Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 19:15 Zgadzam się z Tobą! O tej wyjątkowości związku Ennisa i Jacka świadczy chociażby zdanie (którego nie ma w filmie), gdy spotykaja sie po 4 latach w motelu. Ennis mówi, że nigdy nawet nie pomyślał o innym mężczyźnie, że może to robić tylko z Jackiem. Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 19:05 A mnie się to opowiadanie nie podoba. Między innymi dlatego, że nie widzę w nim "wyjątkowości związku Ennisa i Jacka". Jeszcze postępowanie Ennisa jestem w stanie zrozumieć, to, że pomimo miłości do mężczyzny nie chce z nim mieszkać i żyć, bo po prostu się boi. Ale Jack? Ma nie tylko żonę, ale też związki z innymi mężczyznami, z jednym z nich przecież chce w końcu zamieszkać. Moim zdaniem to opowiadanie jest nieudane. Autorka wymyśliła sobie najbardziej nieprawdopodobny związek i stanęła przed zadaniem przedstawienia go w przekonujący sposób, przekonania czytelnika, że dwóch kowbojów z dzikiego zachodu może być obsesyjnie w sobie zakochanych. Mnie nie przekonała, jak dla mnie to oni sporadycznie uprawiają seks i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 20:12 A kto Cię przekonuje, z pisarzy, i którzy bohaterowie, komu wierzysz, że to wielka miłość, a nie tylko seks? Tak z ciekawości pytam :) Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 20:36 > A kto Cię przekonuje, z pisarzy, i którzy bohaterowie, komu wierzysz, że to > wielka miłość, a nie tylko seks? Tak z ciekawości pytam :) Myślę, że lista byłaby baaardzo długa. Ot, chociażby "Złodziejka" Sarah Waters. Uwaga SPOJLER. Porównanie się narzuca, bo i tam są dość obrazowe opisy seksu, tyle że między dwiema kobietami, nie dwoma mężczyznami. Mimo to jakoś nie miałam problemu z utożsamieniem się z tym związkiem, z bólem bohaterki, kiedy zostaje - poniekąd - zdradzona. (Może lepszym słowem byłoby "porzucona" albo "oszukana", nie wiem.) Cały czas zadaję sobie pytanie, czy problem nie wynika z tego, o czym ktoś wcześniej pisał, że w "Brokeback" brak romantyzmu typowego dla miłości kobiecej. Ale jakoś cały czas wydaje mi się, że nawet związek pomiędzy dwoma mężczyznami nie może być tam kompletnie wyprany z emocji. Wspomniane są w zasadzie tylko dwie sytuacje, kiedy bohaterowie okazują sobie uczucie. Raz, kiedy spotkawszy się po czteroletniej przerwie całują się w obecności żony Ennisa, bo po prostu nie są w stanie się powstrzymać. Mnie to nie pasuje, wydaje mi się, że skoro rozdziela ich w gruncie rzeczy strach przed tym, żeby się ich związek nie wydał, to jednak byliby w stanie poczekać z tym pocałunkiem, aż się znajdą w hotelu. Drugi raz, kiedy Ennis (dobrze pamiętam?) wspomina, jak go Jack przytulił stojąc przy ognisku. Jakoś tak ni w pięć, ni w dziewięć... Nie, nie czuję tego opowiadania. Chciałabym zobaczyć film, bo mam wrażenie, że może być lepszy, rysunek bohaterów musi być pogłębiony, a ich związek przedstawiony nieco mniej skrótowo, niż robi to Proulx. Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 22:44 Co to znaczy "romantyzm typowy dla miłości kobiecej"? Niezależnie od tego, nie sądzę, żeby pocałunek Jacka i Ennisa po czteroletniej rozłące wynikał z potrzeby uzewnętrznienia uczuć, to akurat czysta namiętność. A na tym etapie rozdzielił ich nie strach przed tym, że sprawa się wyda, tylko nieświadomość, że to, co ich połączyło, przetrwa próbę czasu. Poza tym to nie Ennis wspomina, tylko Jack, i wspomnienie to jest dla niego smutnym dowodem na to, że Ennis nigdy nie pogodził się ze swoją namiętnością do Jacka. W filmie jest to pokazane zupełnie inaczej, sama zobaczysz. Ale to nie te momenty świadczą o ich uczuciach. Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 23:27 > Co to znaczy "romantyzm typowy dla miłości kobiecej"? No wiesz, takie tam ukradkowe spojrzenia, muśnięcia, dotknięcia, wszystkie te rozterki "czy on(a) mnie kocha, czy ja go (ją) kocham, czy ta miłość przetrwa, muszę odejść, nie, nie mogę odejść, o czym on myślał, kiedy tak na mnie spojrzał i mnie musnął", wręczanie sobie kwiatków, pisanie liścików, cała ta otoczka typowa dla romansów. > Niezależnie od tego, nie sądzę, żeby pocałunek Jacka i Ennisa po czteroletniej > rozłące wynikał z potrzeby uzewnętrznienia uczuć, to akurat czysta namiętność. Nie mówię, że wynikał z potrzeby uzewnętrznienia, tylko że stanowi uzewnętrznienie. W ich potrzeby nie wnikam, bo nie mam materiału, autorka nic o ich potrzebach nie pisze. > A > na tym etapie rozdzielił ich nie strach przed tym, że sprawa się wyda, tylko > nieświadomość, że to, co ich połączyło, przetrwa próbę czasu. Czy ja wiem, przecież parę razy jest mowa o tym geju, którego załatwili przy pomocy "tire iron" (PL?), włącznie z sugestią, że mógł go załatwić ojciec Ennisa. Do tego dochodzi mniej sprecyzowany strach przed życiem wbrew konwenansom. > Poza tym to nie > Ennis wspomina, tylko Jack, i wspomnienie to jest dla niego smutnym dowodem na > to, że Ennis nigdy nie pogodził się ze swoją namiętnością do Jacka. Rzeczywiście, znalazłam ten fragment. To chyba jedyny fragment w opowiadaniu napisany z punktu widzenia Jacka. > W filmie > jest to pokazane zupełnie inaczej, sama zobaczysz. Być może, ale film raczej nie wpłynie na moją ocenę opowiadania. > Ale to nie te momenty > świadczą o ich uczuciach. A które świadczą? Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 16.03.06, 10:12 hanula napisała: > No wiesz, takie tam ukradkowe spojrzenia, muśnięcia, dotknięcia, wszystkie te > rozterki "czy on(a) mnie kocha, czy ja go (ją) kocham, czy ta miłość przetrwa, > muszę odejść, nie, nie mogę odejść, o czym on myślał, kiedy tak na mnie spojrza > ł > i mnie musnął", wręczanie sobie kwiatków, pisanie liścików, cała ta otoczka > typowa dla romansów. Ha. Właśnie. Dowcip polega na tym, że mężczyźni kochają inaczej, i nie jest to eufemizm dotyczący miłości homoseksualnej. Dużo czasu mi zajęło zrozumienie tego, pogodzenie się z tym jeszcze więcej ;) > Nie mówię, że wynikał z potrzeby uzewnętrznienia, tylko że stanowi > uzewnętrznienie. W ich potrzeby nie wnikam, bo nie mam materiału, autorka nic o > ich potrzebach nie pisze. I tu plus dla Annie Proulx, bo musimy sobie to wyobrazić, zastanowić się, co się mogło z nimi dziać. Ja to widzę tak: Ennis był zrozpaczony w momencie, kiedy się rozstawali po tamtym lecie na BBM, cierpiał, ale wrócił do normalnego życia, takiego, jak sobie wcześniej zaplanował, bo wiedział, że nie ma innego wyjścia. Jack nie dał mu żadnego sygnału, że mieliby kontynuować to, co się wydarzyło na BBM, bo wtedy nie myślał o tym, ani nie czuł takiej potrzeby. Myślę, że zaczął tęsknić za Ennisem dopiero wtedy, kiedy się ożenił z Lureen. Nie wiemy, dlaczego to zrobił, jak do tego doszło, i dlaczego. Może z wyrachowania? To mi się wydaje najbardziej prawdopodobne, stary Lureen miał kasę i Jack na tym skorzystał, zresztą miał zamiar za tę kasę rozpocząć wspólne życie z Ennisem. A wpadł na ten pomysł dopiero wtedy, kiedy zauważył, że z Lureen nie jest mu tak dobrze, jak z Ennisem. Ten natomiast cały czas tęsknił, ale nie wiedział, gdzie szukać Jacka, zresztą pewnie nie miał czasu, przecież ożenił się prawie natychmiast po powrocie z BBM, zaraz urodziło mu się najpierw jedno dziecko, potem drugie, ciężko pracował, mieszkał na jakimś zadupiu. Ale w głębi duszy cały czas marzył o Jacku, dlatego był tak napalony, kiedy się wreszcie spotkali, że nie zważał na to, czy ktoś ich zobaczy. > Czy ja wiem, przecież parę razy jest mowa o tym geju, którego załatwili przy > pomocy "tire iron" (PL?), włącznie z sugestią, że mógł go załatwić ojciec > Ennisa. Do tego dochodzi mniej sprecyzowany strach przed życiem wbrew konwenans > om. Strach jak strach, bardziej rozsądek. Ennis nie tyle się bał, co wiedział, że to się może źle skończyć. I miał rację, jak się okazało, niestety. > Być może, ale film raczej nie wpłynie na moją ocenę opowiadania. No i dobrze, nie musi wpłynąć, chodziło mi tylko o to, że tutaj widać istotną różnicę pomiędzy możliwościami narracji w opowiadaniu i filmie, ale rzeczywiście nie ma to nic do rzeczy. > > Ale to nie te momenty > > świadczą o ich uczuciach. > > A które świadczą? Już o tym pisałam powyżej, ale najpierw małe sprostowanie, a raczej doprecyzowanie, powinnam była napisać: nie tylko te momenty. A jeszcze lepsze byłoby stwierdzenie, że najlepiej świadczą te, których w opowiadaniu w ogóle nie ma, to znaczy to, o czym bohaterowie nie mówią ani czego nawet nie są świadomi. A jeśli mówią, to są tylko pojedyncze zdania, dlatego trudno je zauważyć, ale też świadczą na korzyść Annie Proulx, bo nie to, co powiedziane wprost, nazwane dosłownie jest najbardziej wartościowe. Dla mnie kluczem do zrozumienia tego, co łączyło Ennisa i Jacka, dlaczego było to coś wielkiego, a nie tylko zwykły seks, jest teoria psychoenergetyczna Alexandra Lowena, polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
primadonna5 Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 15:12 primadonna5 napisała: > dzięki stokrotne :) to do aaneta oczywiście Odpowiedz Link Zgłoś
never_never Re: Brokeback mountain 15.03.06, 18:16 czytałam i traktuję jako doskonałe dopełnienie filmu - teraz bardziej rozumiem jego surowość i prostotę a wszystkim, którzy pozostali przy wersji oryginalnej i nie czytali eseju pisarki, bardzo polecam: to spotkanie w barze jako impuls powstania całej opowieści... są tam także refleksje na temat różnic w adaptacji filmowej opowiadania a powieści: rzeczywiście chyba po raz pierwszy czytając utwór literacki PO obejrzeniu jego adaptacji filmowej nie miałam wrażenia pewnego zubożenia, ominięcia ważnych wątków, czego raczej nie da się uniknąć adaptując powieść Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Brokeback mountain 15.03.06, 21:39 gdzie mozna zdobyc esej? Dostepu do polskiej wersji opowiadania nie mam. "Close range" nie zawiera eseju. Jesli jest jakis zbior z opracowaniem Proulx, chetnie przeczytam. Odpowiedz Link Zgłoś
aaneta Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 22:23 Na stronie Annie Proulx jest taki link: www.simonsays.com/content/book.cfm?sid=33&pid=517271 Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 22:29 dzieki, zobacze czy jest (juz) w bibliotece) Odpowiedz Link Zgłoś
kahila Re: Brokeback mountain 20.03.06, 13:13 podczas namietnego powitania po 4 latach z ust Ennisa pada stwierdzenie "kochanie" - w filmie zupelnie nic takiego sie nie pojawia (chyba,ze to blad tlumacznia).. czy moglabym prosic (baardzo) o orginalny tekst opowiadania... z gory dziekuje.. Odpowiedz Link Zgłoś