Dodaj do ulubionych

Brokeback mountain

IP: 194.146.128.* 05.03.06, 09:19
Czytał ktoś te opowiadanie? I jak wrażenia? :)
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: Brokeback mountain 05.03.06, 10:58
      czytalem je przed zobaczeniem filmu
      bardzo dobre. oszczedne w slowa i proste, a jednak weszlo w glowe
      nie wiem jak wyszlo polskie tlumaczenie, ale generalnie polecam
      • aaneta Re: Brokeback Mountain 05.03.06, 20:39
        Średnio wyszło, moim zdaniem, może czasu komuś zabrakło, ale i tak warto
        przeczytać. Choć film jest lepszy, co się rzadko zdarza. No i w książce jest
        bonus w postaci eseju Annie Proulx o realizacji filmu. W każdym razie polecam
        najpierw obejrzeć film, potem przeczytać książkę.
        • Gość: genka Re: Brokeback Mountain IP: *.aster.pl 06.03.06, 00:07
          czasu chyba nie zabrakło sądząc po tym, co opisuje autorka. Myslę, ze taki
          właśnie był zamysł.

          Opowiadanie dość "surowe" ale intensywne. To taka "oś" filmu. Jest wszystko co
          trzeba.
          Ale polecam nnajpierw film. W trakcie czytania kilka spraw sie rozjaśnia,
          wyjaśnia...

          I myślę, ze adepci pisarstwa między innymi na tej książce mogliby się uczyć jak
          pisać...
    • spacey1 Re: Brokeback mountain 06.03.06, 18:24
      Zapewne wszyscy wiedzą, ale na wszelki wypadek wspominam: warto zajrzeć do
      "Kronik portowych" tej samej autorki. No a potem zobaczyć świetny film z Kevinem
      Spacey :)
      • kubissimo Re: Brokeback mountain 06.03.06, 22:13
        wszystko wzgledne
        dla mnie Kroniki portowe mialy wymarzona obsade (Dench, Spacey, Moore i
        Blanchett na dokladke), a jednak sam film mnie jakos przesadnie nie zachwycil
    • kawa_malinowa Re: Brokeback mountain 07.03.06, 11:16
      obejrzałam film wczoraj. dwie godziny wgapiania się w ekran, a potem z kumplem
      spacer po miescie, bo jakos tak nie dało sie wrocic od razu i jakos nie trzeba
      bylo nic mowic.
      opowidaanie wziete dzisiaj - nie podoba mi sie....
      • ihopeyouwilllikeme Re: Brokeback mountain 07.03.06, 12:48
        Przeczytałem po obejrzeniu ( wspaniałego ) filmu. Beznadzieja. Krótkie,
        całkowicie antyrefleksyjne, prostackie, wulgaryzmy ( nieobecne w filmie ! ),
        odarte z jakiejkolwiek atmosfery, romantyzmu, bez namysłu, bez pytań, wszystko
        na wierzch, jak dla tumanów. Typowe postępowe ści... ekhm, dzieło, pozbawione
        wszystkich zalet adaptacji ekranowej. Podziwiam scenarzystów i reżysera, że z
        czegoś tak bezwartościowego potrafili zrobić autentyczne dzieło filmowej
        sztuki. W żadnym wypadku nie czytać przed obejrzeniem, a najlepiej w ogóle nie
        czytać.
        • ostinato Re: Brokeback mountain 07.03.06, 13:13
          no i polskie tłumaczenie fatalne. z okropnym zdaniem:

          Pickup, którym jeździł, był stary, nie miał ogrzewania, jedną tylko wycieraczkę
          i zdarte opony; kiedy wysiadła przekładnia, nie było pieniędzy na naprawę.
          Chciał przejść do drugiej klasy licealnej, wydawało mu się, że jest w słowie
          liceum coś takiego, co wyróżni go od innych, ale pojazd zepsuł się za wcześnie,
          odsyłając go do pracy na ranczo.

          fragmenty pozostałe znajdziecie tutaj:
          www.merlin.com.pl/HTML/83-7301-878-6.html
          • aaneta Re: Brokeback mountain 07.03.06, 13:31
            Są jeszcze gorsze kawałki, zwłaszcza dialogi. Na przykład:
            - Chcesz, żebym dał ci zmianę? - spytał Ennis.
            - Mi nie zawadza tam iść.
            - Naprawdę, chętnie to zrobię.
            To ostatnie idealnie pasuje do prymitywnego stylu wcześniejszych zdań ;)

            Ale nie zgadzam się z Ihopeyouwilllikeme, że całe opowiadanie jest beznadziejne,
            prostackie i łopatologiczne. To właśnie w filmie pewne szczegóły zostały
            dopowiedziane dokładniej, podczas gdy w opowiadaniu są tylko zasygnalizowane,
            np. relacja Ennisa ze starszą córką albo pozycja Jacka w małżeństwie i firmie
            teścia.
            • ihopeyouwilllikeme Re: Brokeback mountain 08.03.06, 11:59
              > Są jeszcze gorsze kawałki, zwłaszcza dialogi. Na przykład:
              > - Chcesz, żebym dał ci zmianę? - spytał Ennis.
              > - Mi nie zawadza tam iść.
              > - Naprawdę, chętnie to zrobię.
              > To ostatnie idealnie pasuje do prymitywnego stylu wcześniejszych zdań ;)

              Nie czytałem oryginału, ale wydaje mi się, że ta książka właśnie tak jest
              napisana. Jeśli się mylę, poprawcie mnie.
              • aaneta Re: Brokeback Mountain 08.03.06, 12:43
                Nie potrafię ocenić gwary użytej w oryginale, ale nie sądzę, żeby ktoś po polsku
                powiedział: "Chcesz, żebym dał ci zmianę?", nawet jeśli mówi gwarą albo
                prymitywną, niepoprawną polszczyzną. Raczej: "Możemy się zamienić, chcesz?" albo
                "pasuje ci?" A nawet dosłownie: "Chcesz się zamienić?", bo w oryginale jest:
                "You want a switch?"
                "Mi" na początku zdania może być, bo jest niepoprawne i ludzie niewykształceni
                tak mówią (niektórzy wykształceni, niestety, też), ale "nie zawadza"?
                I do tego wyszukane: "Naprawdę, chętnie to zrobię", bez sensu.
            • chee Re: Brokeback mountain 09.03.06, 00:58
              aaneta napisała:

              > Są jeszcze gorsze kawałki, zwłaszcza dialogi. Na przykład:
              > - Chcesz, żebym dał ci zmianę? - spytał Ennis.
              > - Mi nie zawadza tam iść.
              > - Naprawdę, chętnie to zrobię.
              > To ostatnie idealnie pasuje do prymitywnego stylu wcześniejszych zdań ;)


              no tak, teraz kowboje zajmą się składnią i gramatyką

              - - - - - -

              polecam wycieczkę po rodzimej okolicy
              z uszami nastawionymi na odbiór

              tylko nie starajcie się prostować błądzących
              bo żywi z tego nie wyjdziecie
              • chee Re: Brokeback mountain 09.03.06, 00:59

                a zdanie: "Naprawdę, chętnie to zrobię"
                rzeczywiście pasuje idealnie
              • broch Re: Brokeback mountain 09.03.06, 02:04
                "You want a switch?" said Ennis. "I wouldn't mind herdin. I wouldn't mind
                sleepin out there."
                ...................... (wyciete?)
                "Wouldn't mind bein out there"


                he, he alez prosze bardzo, alez nie, alew nalegam Pan laskawy pierwszy.
                "salony" z tlumaczenia dosc glupio brzmia jak na dwoch "rough cowboys" z zadupia
                Wyoming.

                Film z opowiadaniem (hmm, wersja oryginalna?) ma nie tak wiele wspolego.
                Porownywanie obu (lepsze gorsze) ma sredni sens, poniewaz bohaterzy opowiadania
                i scenariusza to kompletnie rozni ludzie.
                • aaneta Re: Brokeback mountain 09.03.06, 10:05
                  Przecież nie porównujemy opowiadania i scenariusza. Ale tu masz rację.

                  Problem z tłumaczeniem polega na tym, że dialogi są niejednorodne stylistycznie,
                  raz salonowe, raz prymitywne, ale ten prymitywizm jest jakiś wyssany z palca,
                  niekolokwialny. Tylko to miałam na myśli.

                  A zdania, które opuściłam, nie są wycięte w przekładzie, chciałam pokazać tylko
                  wybrane. Ale w tym opuszczonych też jest kwiatek:

                  - Nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że oba powinniśmy mieszkać tu, w obozie.

                  Kto mówi "nie w tym rzecz"? Na pewno nie ktoś, kto "był takim dalekowidzem, że
                  nie znosił czytać czegokolwiek poza katalogiem siodeł Hamleya".
                  • broch Re: Brokeback mountain 09.03.06, 13:53
                    No wlasnie, w oryginale, jezyk jest ciezki i prymitywny (bo tacy sa mieszkancy
                    zapadlych miescin w Wyoming i okolicach). W sumie film to ladny amerykanski
                    Hollywood (znowu), podczas gdy opowiadanie jest o prostych ludziach. W
                    komentarzach do filmu widzialem porownanie do historii Tristana i Izoldy. Dzieki
                    temu film o "trudnej milosci" zrobil kariere. Gdyby Lee byl bardziej w zgodzie z
                    oryginalem, powstalby film conajmniej tak samo dobry, ale bez szans na Oskara.

                    Szkoda ze opowiadania zostaly zle przetlumaczone (rozumiem ze to generalny
                    problem) bo mogly sie bardziej podobac.
                    • aaneta Re: Brokeback Mountain 09.03.06, 14:11
                      Na szczęście tylko to jedno opowiadanie zostało przetłumaczone, a szkoda, bo
                      innych też jestem ciekawa.
                      Co do hollywoodzkości filmu, to nie wina Anga Lee, moim zdaniem, tylko scenarzystów.
                      • spacey1 Re: Brokeback Mountain 09.03.06, 16:56
                        no to w końcu "na szczęście", czy "szkoda"?
                        • aaneta Re: Brokeback Mountain 09.03.06, 18:21
                          Słuszne pytanie, niestety, nie potrafię na nie odpowiedzieć. To się nazywa
                          ambiwalencja albo jakoś tak? ;)
                          • katara Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 09:32
                            książka bez romantyzmu właściwego miłości kobiecej, to na pewno, taki był myślę
                            zamysł, nie ważne czy jest to romantyczne czy nie, ważne, że to nieminęło jak
                            wiatr tylko zostało z nimi na zawsze, temat budzący kontrowersje, przecież i
                            dziś napewno zdecydować się homosom na życie razem nie jest łatwo, nie rozumiem
                            ludzkiej sprzeciwności wobec homoseksualizmu, ludzie bądzmi przeciwko
                            gwałcicielom, mordercom, oszustom, pedofilom, ale co do cholery kogoś obchodzi
                            miłość dwojga ludzi, którzy nie krzywdzą przecież swoją miłością nikogo.
                            No i film napewno też zobaczę.
                            • ihopeyouwilllikeme Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 12:39
                              > nie ważne czy jest to romantyczne czy nie, ważne, że to nieminęło jak
                              > wiatr tylko zostało z nimi na zawsze,

                              Jak to " nieważne " ?? To w końcu to była miłość, czy chodziło tylko o seks ??
                              W filmie bez wątpienia o miłość... natomiast CYTAT z książki ( za przeproszeniem
                              ): " sto razy waliłem konia myśląc o tobie " - tego zdania w filmie nie ma ! Nie
                              twierdzę, że książka jest tego całkowicie pozbawiona - natomiast odniosłem
                              wrażenie, że trzeba bardzo chcieć, by wyczytać tam jakiś wielki romantyzm...
                              • aaneta Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 13:18
                                To zdanie pada podczas spotkania Jacka i Ennisa po czterech latach od Brokeback
                                Mountain. Myślę, że nie jest to bez znaczenia, bo w tym okresie Ennis myślał, że
                                bezpowrotnie stracił kontakt z Jackiem, a poza tym był zbyt niedojrzały, żeby
                                być świadomym swoich uczuć. Zresztą, czy kiedykolwiek można być świadomym tak do
                                końca i bez żadnych wątpliwości? Gdzie kończy się pożądanie, a zaczyna miłość?
                                Jedno drugiego nie wyklucza, wręcz przeciwnie, splata się w jedną cudowną całość.
                                W książce są za to przepiękne zdania o snach, i to one zrobiły na mnie
                                największe wrażenie. Początek opowiadania, mówiący o tym, jak czuje się Ennis w
                                związku z tym, że Jack przyśnił mu się w nocy, jak próbuje zatrzymać to
                                wrażenie, żeby czerpać z niego przez cały dzień, żeby zatrzymać złudzenie
                                obecności Jacka przy sobie, to jest absolutne mistrzostwo świata subtelności i
                                romantyzmu.
                                • ash3 Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 17:23
                                  Czytam (ciągle czytam!) opowiadanie w języku oryginalnym i moze dlatego te
                                  wulgaryzmy brzmią inaczej. Język dialogów wydaje się b. oszczędny, taki
                                  zduszony, pospieszny. A poza tym - język opowiadania wydaje się dość poetycki (w
                                  opisywaniu przestrzeni, w przesuwaniu uwagi z jednego obiektu na inny). Nie znam
                                  nic innego Proulx, ale to opowiadanie b. zachęca.
                                  Zajrzałam do tłumaczenia (probka w księgarni internet.) i też już po tej probce
                                  mam złe wrażenie. Wolę powoli czytać oryginał.
                                  A filmu nie widziałam.
                                  • staua Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 18:32
                                    Czytalam "Kroniki portowe" i "Accordion crimes" (o akordeonach w rekach roznych ludzi w USA,
                                    laczacych zupelnie rozne osoby o roznym trybie zycia). Jesli opowiadania czytasz w oryginale, to moze
                                    natrafisz i na oryginaly tych powiesci - sa bardzo dobre. Opowiadan, niestety, nie znam, ani nie
                                    ogladalam jeszcze Brokeback Mountain, bo nie mam z kim sie wybrac (maz odmawia).
                      • beatanu Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 10:02
                        aaneta napisała:

                        > Na szczęście tylko to jedno opowiadanie zostało przetłumaczone, a szkoda, bo
                        > innych też jestem ciekawa.

                        Rebis (w serii Salamandra, w 1999 roku wydał zbiór opowiadań Annie
                        Proulx "Pieśni serca i inne opowiadania". Kupiłam je sobie po polsku zachwycona
                        i powieścią "Kroniki portowe" (czytaną po szwedzku) i ekranizacją tejże. I...
                        zawiodłam się okrutnie. O ile dosyć podobała mi się powieść "Pocztówki"
                        www.merlin.com.pl/frontend/towar/16772
                        o tyle opowiadań nie skończyłam nigdy czytać... Może nie trafiłam na
                        odpowiedni moment do czytania tychże, ale pamiętam, że co chwilę potykałam się
                        o jakieś stylistyczne dziwolągi (między innymi w dialogach), ta proza
                        nie "płynęła" (jak Kroniki portowe), była jakaś taka sztuczna i
                        nieprzekonywująca. Nie wiem czy to z powodu tłumaczenia, obawiam się, że
                        niestety tak :(
                        • aaneta Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 10:25
                          Faktycznie, teraz sprawdziłam w Rebisie i znalazłam te opowiadania, tak to jest,
                          jak się szuka nie wiadomo gdzie, zamiast u źródła ;)
                          Ja wcześniej w ogóle Annie Proulx nie próbowałam, bo nie podobał mi się film,
                          nawet go nie obejrzałam w całości, mówię o "Kronikach portowych" oczywiście. Ale
                          to, co piszesz, potwierdza moje spostrzeżenia, że panu Majchrzakowi nie wychodzą
                          tłumaczenia dialogów. Szkoda, bo to strasznie przeszkadza w czytaniu i
                          smakowaniu, denerwuje, psuje cały efekt.
                          • broch Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 14:53
                            nie tylko dialogi nie wyszly w tlumaczeniu. Oczywiscie porownuje jedynie
                            fragment opublikowany na sieci z tekstem angielskim opowiadania.
                            W przeciwienstwie do "Kronik", opowiadania "Close range" wyraznie wymagaja
                            jakiegos wstepu na co wskazuja niektore komentarze.

                            Moim zdaniem, opowiadanie(a) sa po prostu zepsute w tlumaczeniu.
                            • aga.p.p Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 17:30
                              Ale o czym tu mówić - Brokeback ma 30 stron i dwóch tłumaczy. To nie miało prawa wyjść dobrze.

                              pzdr,
                              Aga
                              • aaneta Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 20:18
                                Przykro mi to mówić, ale obawiam się, że nie doczytałaś. Pod opowiadaniem
                                podpisał się Konrad Majchrzak, drugie nazwisko to pani, która przetłumaczyła
                                esej Annie Proulx na temat realizacji filmu. A ja właśnie wypożyczyłam sobie ten
                                tom opowiadań, o którym pisała wyżej Beata, przetłumaczone przez spółkę Konrad
                                Majchrzak plus pani o podwójnym nazwisku, z których drugie to również Majchrzak,
                                zobaczymy, co z tego wyniknie ;)
                                • aga.p.p Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 21:57
                                  No to wpadka - faktycznie nie doczytałam. Ale też nie miałam z czego, przejrzałam tylko opis w Merlinie, a tam nie piszą o tym podziale (fakt, mogłam się domyślić, ale jest piątek i mi się nie chciało:))
                                  Porównałam sobie fragment tłumaczenia z oryginałem - niestety, po naszemu opowiadanie wiele traci. A szkoda, bo to fajna historia.

                                  pzdr,
                                  Aga
                                  • primadonna5 Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 01:49
                                    opowiadanie wg. mnie - prawie znakomite. raża tylko te idiotyczne przekłady na
                                    polski w dialogach. Kiedy je czytałam to widziałam czasem wieś w dajmy na to -
                                    świetokrzyskiem... I coś zgrzytało.

                                    A skąd macie oryginalne opowiadanie? Można je gdzieś zamówić?
                                    Plissss....
                                    • aaneta Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 11:51
                                      Zajrzyj do skrzynki.
                                      A z tymi dialogami to doszłam do wniosku, że najgorzej jest na początku, później
                                      da się wytrzymać. Ale faktycznie, nawet świętokrzyscy górale tak nie mówią ;)
                                      • mara.jade Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 14:21
                                        Właśnie przeczytałam książkę Annie Proulx. Ktoś gdzieś wspomniał, że czyta się
                                        ją szybciej niż ogląda film. To prawda. Oba te dzieła się jak dla mnie świetnie
                                        uzupełniają i jeszcze bardziej doceniam geniusz i kunszt Anga Lee. W subtelny
                                        sposób pokazał lub zasugerował to, co autorka musiała opisać czasami dość
                                        dosłownie (aż chwilami litery kłują po oczach od tego naturalizmu). To sprawia,
                                        że obraz jest lżejszy i bardziej poetycki. Jednocześnie w opowiadaniu znajdziemy
                                        to, czego nie da się do końca przełożyć na język filmu, chociażby portret
                                        psychologiczny bohaterów, opis ich wnętrza. Znalazłam być może odpowiedź, czym
                                        jest tęsknota, którą wywołał we mnie film.
                                        Przytoczę tu mój fragment prozy Annie Proulx. Dedykuję go zwłaszcza tym
                                        wszystkim, którym wydaje się, że ten film opowiada tylko o urągających
                                        naturalnemu porządkowi wygibasach.

                                        „To, co Jack pamiętał i do czego tęsknił w sposób, którego nie pojmował i
                                        któremu nie potrafił zaradzić, to tamta chwila sprzed lat, na Brokeback, kiedy
                                        to Ennis w ciszy podszedł do niego od tyłu, objął i przyciągnął do siebie, ten
                                        jego uścisk zaspokoił jakiś trawiący ich obu i nie mający nic wspólnego z seksem
                                        głód. (…)
                                        Już później ów senny uścisk utrwalił się w jego pamięci jako jedyny moment
                                        prawdziwego czystego szczęścia, który łączył ich odrębne i pogmatwane losy. Nie
                                        mąciło tego nic, nawet świadomość, że Ennis nie objął go stojąc z nim twarzą w
                                        twarz, bo nie chciał ani widzieć, ani czuć, że to właśnie jego trzyma w
                                        ramionach. Być może, pomyślał sobie, tak naprawdę nigdy nie posunęli się dalej.
                                        A niech tam, niech tam.”

                                        Ta tęsknota to potrzeba bliskości, którą może nam dać tylko ten jeden, jedyny
                                        człowiek i nikt inny.

                                        P.S. Czy ktoś mógłby mi pomóc znaleźć to opowiadanie w oryginale?
                                        • aaneta Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 15:37
                                          Tak, ten fragment jest najważniejszy i najpiękniejszy, obok tych paru zdań o
                                          snach Ennisa, o których pisałam wyżej. Ale nie zgadzam się do nadmiernego
                                          naturalizmu w opowiadaniu, pojawia się tylko w kilku momentach, i wcale nie
                                          razi. Ale pewnie ja jestem wrażliwa inaczej ;)

                                          PS. Zajrzyj do skrzynki.
                                          • violent_green Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 15:58
                                            Aanetko,

                                            czy ja tez mogłabym prosić o te namiary na BM po angielsku?
                                            Z gory pieknie dziekuje.
                                          • mara.jade Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 16:27
                                            Dziękuję bardzo za przesyłkę! Nawet nie wiesz jak jestem wdzięczna!
                                            Naturalizm nie jest jakimś wielkim zarzutem wobec opowiadania A. Proulx. Masz
                                            rację, że nie jest go aż tak dużo. Podkreśla wymowę tej historii. Przyznaję, że
                                            jestem dość wrażliwa na pewne dosłowne opisy, nawet gdy dotyczą zwykłych
                                            stosunków. W filmie tego uniknięto i dla mnie to czysta poezja. Jestem nim
                                            urzeczona.
                                            • aaneta Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 16:56
                                              Proszę bardzo :)
                                              Naturalizm jest tylko formą, bardziej istotne jest nie to, jak mówi się o
                                              seksie, tylko po co, to znaczy co z tego wynika. I tutaj właśnie, to znaczy w
                                              filmie, tego mi zabrakło. Nie samych scen miłosnych, tylko zdań, które są w
                                              opowiadaniu, a w filmie ich nie ma. Zdań, z których wynika, że ten seks jest
                                              wyjątkowy, a które świadczą o tym, że nie chodzi tylko o rozładowanie napięcia,
                                              ale o głębokie przeżycie, wielką rozkosz, która nie jest możliwa do osiągnięcia
                                              z nikim innym, ekstazę, którą można osiągnąć tylko wtedy, kiedy się uprawia seks
                                              z osobą, którą darzy się miłością, nawet jeżeli o tym się nie mówi.
                                              • mara.jade Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 19:15
                                                Zgadzam się z Tobą! O tej wyjątkowości związku Ennisa i Jacka świadczy chociażby
                                                zdanie (którego nie ma w filmie), gdy spotykaja sie po 4 latach w motelu. Ennis
                                                mówi, że nigdy nawet nie pomyślał o innym mężczyźnie, że może to robić tylko z
                                                Jackiem.
                                                • hanula Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 19:05
                                                  A mnie się to opowiadanie nie podoba. Między innymi dlatego, że nie widzę w nim
                                                  "wyjątkowości związku Ennisa i Jacka". Jeszcze postępowanie Ennisa jestem w
                                                  stanie zrozumieć, to, że pomimo miłości do mężczyzny nie chce z nim mieszkać i
                                                  żyć, bo po prostu się boi. Ale Jack? Ma nie tylko żonę, ale też związki z innymi
                                                  mężczyznami, z jednym z nich przecież chce w końcu zamieszkać. Moim zdaniem to
                                                  opowiadanie jest nieudane. Autorka wymyśliła sobie najbardziej nieprawdopodobny
                                                  związek i stanęła przed zadaniem przedstawienia go w przekonujący sposób,
                                                  przekonania czytelnika, że dwóch kowbojów z dzikiego zachodu może być obsesyjnie
                                                  w sobie zakochanych. Mnie nie przekonała, jak dla mnie to oni sporadycznie
                                                  uprawiają seks i tyle.
                                                  • aaneta Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 20:12
                                                    A kto Cię przekonuje, z pisarzy, i którzy bohaterowie, komu wierzysz, że to
                                                    wielka miłość, a nie tylko seks? Tak z ciekawości pytam :)
                                                  • hanula Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 20:36
                                                    > A kto Cię przekonuje, z pisarzy, i którzy bohaterowie, komu wierzysz, że to
                                                    > wielka miłość, a nie tylko seks? Tak z ciekawości pytam :)

                                                    Myślę, że lista byłaby baaardzo długa. Ot, chociażby "Złodziejka" Sarah Waters.
                                                    Uwaga SPOJLER. Porównanie się narzuca, bo i tam są dość obrazowe opisy seksu,
                                                    tyle że między dwiema kobietami, nie dwoma mężczyznami. Mimo to jakoś nie miałam
                                                    problemu z utożsamieniem się z tym związkiem, z bólem bohaterki, kiedy zostaje -
                                                    poniekąd - zdradzona. (Może lepszym słowem byłoby "porzucona" albo "oszukana",
                                                    nie wiem.)

                                                    Cały czas zadaję sobie pytanie, czy problem nie wynika z tego, o czym ktoś
                                                    wcześniej pisał, że w "Brokeback" brak romantyzmu typowego dla miłości kobiecej.
                                                    Ale jakoś cały czas wydaje mi się, że nawet związek pomiędzy dwoma mężczyznami
                                                    nie może być tam kompletnie wyprany z emocji. Wspomniane są w zasadzie tylko
                                                    dwie sytuacje, kiedy bohaterowie okazują sobie uczucie. Raz, kiedy spotkawszy
                                                    się po czteroletniej przerwie całują się w obecności żony Ennisa, bo po prostu
                                                    nie są w stanie się powstrzymać. Mnie to nie pasuje, wydaje mi się, że skoro
                                                    rozdziela ich w gruncie rzeczy strach przed tym, żeby się ich związek nie wydał,
                                                    to jednak byliby w stanie poczekać z tym pocałunkiem, aż się znajdą w hotelu.
                                                    Drugi raz, kiedy Ennis (dobrze pamiętam?) wspomina, jak go Jack przytulił stojąc
                                                    przy ognisku. Jakoś tak ni w pięć, ni w dziewięć...

                                                    Nie, nie czuję tego opowiadania. Chciałabym zobaczyć film, bo mam wrażenie, że
                                                    może być lepszy, rysunek bohaterów musi być pogłębiony, a ich związek
                                                    przedstawiony nieco mniej skrótowo, niż robi to Proulx.
                                                  • aaneta Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 22:44
                                                    Co to znaczy "romantyzm typowy dla miłości kobiecej"?
                                                    Niezależnie od tego, nie sądzę, żeby pocałunek Jacka i Ennisa po czteroletniej
                                                    rozłące wynikał z potrzeby uzewnętrznienia uczuć, to akurat czysta namiętność. A
                                                    na tym etapie rozdzielił ich nie strach przed tym, że sprawa się wyda, tylko
                                                    nieświadomość, że to, co ich połączyło, przetrwa próbę czasu. Poza tym to nie
                                                    Ennis wspomina, tylko Jack, i wspomnienie to jest dla niego smutnym dowodem na
                                                    to, że Ennis nigdy nie pogodził się ze swoją namiętnością do Jacka. W filmie
                                                    jest to pokazane zupełnie inaczej, sama zobaczysz. Ale to nie te momenty
                                                    świadczą o ich uczuciach.
                                                  • hanula Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 23:27
                                                    > Co to znaczy "romantyzm typowy dla miłości kobiecej"?

                                                    No wiesz, takie tam ukradkowe spojrzenia, muśnięcia, dotknięcia, wszystkie te
                                                    rozterki "czy on(a) mnie kocha, czy ja go (ją) kocham, czy ta miłość przetrwa,
                                                    muszę odejść, nie, nie mogę odejść, o czym on myślał, kiedy tak na mnie spojrzał
                                                    i mnie musnął", wręczanie sobie kwiatków, pisanie liścików, cała ta otoczka
                                                    typowa dla romansów.

                                                    > Niezależnie od tego, nie sądzę, żeby pocałunek Jacka i Ennisa po czteroletniej
                                                    > rozłące wynikał z potrzeby uzewnętrznienia uczuć, to akurat czysta namiętność.

                                                    Nie mówię, że wynikał z potrzeby uzewnętrznienia, tylko że stanowi
                                                    uzewnętrznienie. W ich potrzeby nie wnikam, bo nie mam materiału, autorka nic o
                                                    ich potrzebach nie pisze.

                                                    > A
                                                    > na tym etapie rozdzielił ich nie strach przed tym, że sprawa się wyda, tylko
                                                    > nieświadomość, że to, co ich połączyło, przetrwa próbę czasu.

                                                    Czy ja wiem, przecież parę razy jest mowa o tym geju, którego załatwili przy
                                                    pomocy "tire iron" (PL?), włącznie z sugestią, że mógł go załatwić ojciec
                                                    Ennisa. Do tego dochodzi mniej sprecyzowany strach przed życiem wbrew konwenansom.

                                                    > Poza tym to nie
                                                    > Ennis wspomina, tylko Jack, i wspomnienie to jest dla niego smutnym dowodem na
                                                    > to, że Ennis nigdy nie pogodził się ze swoją namiętnością do Jacka.

                                                    Rzeczywiście, znalazłam ten fragment. To chyba jedyny fragment w opowiadaniu
                                                    napisany z punktu widzenia Jacka.

                                                    > W filmie
                                                    > jest to pokazane zupełnie inaczej, sama zobaczysz.

                                                    Być może, ale film raczej nie wpłynie na moją ocenę opowiadania.

                                                    > Ale to nie te momenty
                                                    > świadczą o ich uczuciach.

                                                    A które świadczą?
                                                  • aaneta Re: Brokeback Mountain 16.03.06, 10:12
                                                    hanula napisała:
                                                    > No wiesz, takie tam ukradkowe spojrzenia, muśnięcia, dotknięcia, wszystkie te
                                                    > rozterki "czy on(a) mnie kocha, czy ja go (ją) kocham, czy ta miłość przetrwa,
                                                    > muszę odejść, nie, nie mogę odejść, o czym on myślał, kiedy tak na mnie spojrza
                                                    > ł
                                                    > i mnie musnął", wręczanie sobie kwiatków, pisanie liścików, cała ta otoczka
                                                    > typowa dla romansów.

                                                    Ha. Właśnie. Dowcip polega na tym, że mężczyźni kochają inaczej, i nie jest to
                                                    eufemizm dotyczący miłości homoseksualnej. Dużo czasu mi zajęło zrozumienie
                                                    tego, pogodzenie się z tym jeszcze więcej ;)

                                                    > Nie mówię, że wynikał z potrzeby uzewnętrznienia, tylko że stanowi
                                                    > uzewnętrznienie. W ich potrzeby nie wnikam, bo nie mam materiału, autorka nic o
                                                    > ich potrzebach nie pisze.

                                                    I tu plus dla Annie Proulx, bo musimy sobie to wyobrazić, zastanowić się, co się
                                                    mogło z nimi dziać. Ja to widzę tak: Ennis był zrozpaczony w momencie, kiedy się
                                                    rozstawali po tamtym lecie na BBM, cierpiał, ale wrócił do normalnego życia,
                                                    takiego, jak sobie wcześniej zaplanował, bo wiedział, że nie ma innego wyjścia.
                                                    Jack nie dał mu żadnego sygnału, że mieliby kontynuować to, co się wydarzyło na
                                                    BBM, bo wtedy nie myślał o tym, ani nie czuł takiej potrzeby. Myślę, że zaczął
                                                    tęsknić za Ennisem dopiero wtedy, kiedy się ożenił z Lureen. Nie wiemy, dlaczego
                                                    to zrobił, jak do tego doszło, i dlaczego. Może z wyrachowania? To mi się wydaje
                                                    najbardziej prawdopodobne, stary Lureen miał kasę i Jack na tym skorzystał,
                                                    zresztą miał zamiar za tę kasę rozpocząć wspólne życie z Ennisem. A wpadł na ten
                                                    pomysł dopiero wtedy, kiedy zauważył, że z Lureen nie jest mu tak dobrze, jak z
                                                    Ennisem. Ten natomiast cały czas tęsknił, ale nie wiedział, gdzie szukać Jacka,
                                                    zresztą pewnie nie miał czasu, przecież ożenił się prawie natychmiast po
                                                    powrocie z BBM, zaraz urodziło mu się najpierw jedno dziecko, potem drugie,
                                                    ciężko pracował, mieszkał na jakimś zadupiu. Ale w głębi duszy cały czas marzył
                                                    o Jacku, dlatego był tak napalony, kiedy się wreszcie spotkali, że nie zważał na
                                                    to, czy ktoś ich zobaczy.

                                                    > Czy ja wiem, przecież parę razy jest mowa o tym geju, którego załatwili przy
                                                    > pomocy "tire iron" (PL?), włącznie z sugestią, że mógł go załatwić ojciec
                                                    > Ennisa. Do tego dochodzi mniej sprecyzowany strach przed życiem wbrew konwenans
                                                    > om.

                                                    Strach jak strach, bardziej rozsądek. Ennis nie tyle się bał, co wiedział, że to
                                                    się może źle skończyć. I miał rację, jak się okazało, niestety.

                                                    > Być może, ale film raczej nie wpłynie na moją ocenę opowiadania.

                                                    No i dobrze, nie musi wpłynąć, chodziło mi tylko o to, że tutaj widać istotną
                                                    różnicę pomiędzy możliwościami narracji w opowiadaniu i filmie, ale rzeczywiście
                                                    nie ma to nic do rzeczy.

                                                    > > Ale to nie te momenty
                                                    > > świadczą o ich uczuciach.
                                                    >
                                                    > A które świadczą?

                                                    Już o tym pisałam powyżej, ale najpierw małe sprostowanie, a raczej
                                                    doprecyzowanie, powinnam była napisać: nie tylko te momenty. A jeszcze lepsze
                                                    byłoby stwierdzenie, że najlepiej świadczą te, których w opowiadaniu w ogóle nie
                                                    ma, to znaczy to, o czym bohaterowie nie mówią ani czego nawet nie są świadomi.
                                                    A jeśli mówią, to są tylko pojedyncze zdania, dlatego trudno je zauważyć, ale
                                                    też świadczą na korzyść Annie Proulx, bo nie to, co powiedziane wprost, nazwane
                                                    dosłownie jest najbardziej wartościowe. Dla mnie kluczem do zrozumienia tego, co
                                                    łączyło Ennisa i Jacka, dlaczego było to coś wielkiego, a nie tylko zwykły seks,
                                                    jest teoria psychoenergetyczna Alexandra Lowena, polecam.
                                      • primadonna5 Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 15:11
                                        dzięki stokrotne :)
                                        • primadonna5 Re: Brokeback Mountain 11.03.06, 15:12
                                          primadonna5 napisała:

                                          > dzięki stokrotne :)

                                          to do aaneta oczywiście
    • never_never Re: Brokeback mountain 15.03.06, 18:16
      czytałam i traktuję jako doskonałe dopełnienie filmu - teraz bardziej rozumiem
      jego surowość i prostotę

      a wszystkim, którzy pozostali przy wersji oryginalnej i nie czytali eseju
      pisarki, bardzo polecam: to spotkanie w barze jako impuls powstania całej
      opowieści...

      są tam także refleksje na temat różnic w adaptacji filmowej opowiadania a
      powieści: rzeczywiście chyba po raz pierwszy czytając utwór literacki PO
      obejrzeniu jego adaptacji filmowej nie miałam wrażenia pewnego zubożenia,
      ominięcia ważnych wątków, czego raczej nie da się uniknąć adaptując powieść
      • broch Re: Brokeback mountain 15.03.06, 21:39
        gdzie mozna zdobyc esej? Dostepu do polskiej wersji opowiadania nie mam. "Close
        range" nie zawiera eseju. Jesli jest jakis zbior z opracowaniem Proulx, chetnie
        przeczytam.
        • aaneta Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 22:23
          Na stronie Annie Proulx jest taki link:
          www.simonsays.com/content/book.cfm?sid=33&pid=517271
          • broch Re: Brokeback Mountain 15.03.06, 22:29
            dzieki, zobacze czy jest (juz) w bibliotece)
    • kahila Re: Brokeback mountain 20.03.06, 13:13
      podczas namietnego powitania po 4 latach z ust Ennisa pada stwierdzenie
      "kochanie" - w filmie zupelnie nic takiego sie nie pojawia (chyba,ze to blad
      tlumacznia).. czy moglabym prosic (baardzo) o orginalny tekst opowiadania...
      z gory dziekuje..

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka