Dodaj do ulubionych

Kod Leonarda da Viinci...D.B.

IP: *.eranet.pl 07.03.06, 11:33
CO MYSLICIE O TEJ POWIESCI? i co myslicie o obrazie (Ostatnia wieczerza)?
Obserwuj wątek
    • koaa Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 11:35
      jak ktos lubi czytac głupoty niech kupuje takie gnioty
      • Gość: slepa Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 11:38
        470 stron i takie wnioski....hehehe............koaa....napisz jakis konkret
        • koaa Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 11:51
          hehe na poczatku musiałbym przez to przebrnac
          szkoda mi czasu :)
          • bossmaan Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:34
            > koaa napisał:

            a ten imbecyl i tu trafil?
            • koaa Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:39
              widze ze zostałes moim idolem co zbudowałes sobie juz nad łozkiem ołtarzyk
              hehe
              • bossmaan Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:43
                > widze ze zostałes moim idolem co zbudowałes sobie juz nad łozkiem ołtarzyk
                > hehe

                Widzisz dziecko, nawet zdania nie potrafisz zbudowac tak, zeby mialo sens :)

                co do pierwszej jego czesci " widze ze zostałes moim idolem "
                to nie jestes pierwszy, ktory mnie docenil :)

                PS. Co tam u Dorotki slychac?
    • pavvka Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 11:47
      Gość portalu: longdon napisał(a):

      > i co myslicie o obrazie (Ostatnia wieczerza)?

      Obraz całkiem ładny.
    • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:22
      Sądzimy, że despektem dla Leonarda da Vinci jest umieszczanie Jego nazwiska w
      tytule tego dzieła, podpieranie Jego twórczością i geniuszem niedorzecznych
      teorii spiskowo- religinych, a także mylenie się w pisowni Jego nazwiska przez
      forumowiczów- ignorantów.
      O obrazie nie myślimy. Obraz kontestujemy i podziwiamy. Obraz. Nie kiepskie
      reprodukcje.
      • Gość: Cytatnik Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.06, 12:30
        Dziwnie kontestujesz Leonarda
        www.slownik-online.pl/kopalinski/A5D155575350FB7DC12565E9004D3DE7.php
        • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:34
          Proponuję wpierw zapoznać się z fascynujacymi właściowościami spójnika "i".
          • Gość: mongol Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 12:39
            gosciu przyznaj sie pop.ze chciales zablysnac...a tu zjebka!!!hehehe nie
            pograzaj sie!! pop...napisz na temat o ktory cie pytaja(odpowiedz) ...a nie wal
            tu o wlasciwosciach spojnika (i) .....ja na twoj spojnik i ....hihi
            • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:45
              A dlaczego nie piszesz pod tym samym nickiem?
              Widzę, że nie tylko inteligencja, ale i wychowanie szwankują.
              • Gość: mongol Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 12:48
                a ty uparcie swoje...zeby sie tylko przywalic.....nie umiesz ustapic i pogodzic
                sie z faktem....ze4 to co robisz jest puste... nie potrafisz odp. na
                pytanie ...co mysliswz....na jakis temat? to takie trudne...hehehe
                • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:52
                  Przywalanie się do Ciebie to czysta przyjemność. Tak jak granie w pokera
                  znaczonymi kartami.
                  Mało to rozwijające i fair-play, ale z braku maku dobry hasz.
                  • braineater Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:54
                    fonia_ludu napisała:

                    > Mało to rozwijające i fair-play, ale z braku maku dobry hasz.

                    A to juz obawiam się jest propagowanie niewłaściwych zachowań grożące jakąś
                    karą sądową:)

                    P:)
                    • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 13:00
                      Masz na myśli prowadzenie dyskusji z tym-tutaj?
                      Toż to samo w sobie jest karą.
                      Jedynie nakaz zachwycania się dziełem Dana mógłby się z nią równać.
                      • braineater Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 13:11
                        Ależ przecież kolega wielonickowiec chiał sie jedynie dowiedzieć, czy Kicia
                        Leonarda warta jest omiecenia jej wzrokiem, tudzież refleksje czy jakieś
                        wzbudza. A Ty, Fonio (sorry za bezosobowość)polecasz onemu substancje uznawane
                        za szkodliwe i wielce uzależniające. Przecież nie uchodzi. Przecież
                        odpowiedziec należy zdaniem pełnym i okagłym, takim z podmiotem, orzeczeniem i
                        innymi dodatkami, w stylu:
                        "W mej skromnej opinii, uważam i trzymał sie będe tegoż, iż Da Vinci Zakodowany
                        pana Browna ksiega jest okrutnie głupią, stanowiącą milowy krok w robieniu
                        dziatwie wody z mózgów, w związku z czym powinna sprzedawana byc w promocji
                        wraz z kapokiem"
                        A Ty, niestety, od razu z oświaty kagańcem, z toporem w dłoni huziasz na
                        biednego wielonickowca, miast rzetelnej & rzeczowej informacji udzielić.
                        A feee....
                        Fstyć się:)

                        P:)
          • kontestacja4 Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 14:33
            Słowo "kontestacja" bez względu na spójnik oznacza wyrażanie protestu,
            kwestionowanie czegoś, podawanie w wątpliwość, demonstrowanie, manifestowanie
            sprzeciwu. Zdanie "Obraz kontestujemy i podziwiamy." jest pozbawione sensu.
            Prawdopodobnie pomyliłaś "kontestować" z "kontemplować".

            Upieranie się przy własnych błędach jest śmieszne.
            • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 14:42
              Tłumaczę na dole.
              Ale jeszcze raz:
              "Lubię herbatę i kawę".
              Może oznaczać "lubie herbatę zmieszaną z kawą"
              Może też oznaczać "lubię herbate, lubię też kawę"
              W tym wypadku przemawiam w imieniu zbiorowości, toteż kontestowanie i
              zachwycanie się mogą wystepować łącznie (i mają sens).
              Nie używam słów, których nie rozumiem.
              • Gość: Pan_Czepialski Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: 150.254.85.* 08.03.06, 15:25
                O ile generalnie zgadzam sie z Tobą kwestii omawianego w tym wątku owocu
                szczytu intelektualnego niejakiego Dana Browna, o tyle nie do końca przemawia
                do mnie twoje tłumaczenie:

                > "Lubię herbatę i kawę".
                > Może oznaczać "lubie herbatę zmieszaną z kawą"
                > Może też oznaczać "lubię herbate, lubię też kawę"

                Otóż nie. Pewne sformułowania powszechnie stosowane mają przypisane takie a nie
                inne znaczenie. Więc jeśli powiesz "Lubię kawe i herbatę" to wszyscy zrozumieją
                to jako: "lubię herbate, lubię też kawę". Dla mnie spójnik "i" oddziela dwa
                ODRĘBNE zdania, równoważniki, obiekty, przedmioty etc. Herbata zmieszana z kawą
                jest jednym obiektem (mieszaniną). Czy jesli byś chciał(a) w restauracji kawę
                zmieszaną z herbatą to powiedział(a)byś że chcesz "Kawę i herbatę" ??? Sądzę że
                wtedy kelner przyniósłby 2 filiżanki z różnymi napojami.
                A na pytanie jaką markę samochodu lubisz? odpowiesz dwiema markami to
                oczekujesz że dostaniesz "składaka"
                A ulubione miejsca spędzania wakacji? Jeżeli w odpowiedzi ktoś użyje "i"

                > W tym wypadku przemawiam w imieniu zbiorowości,

                a dlaczego nie w swoim?

                > toteż kontestowanie i zachwycanie się mogą wystepować łącznie (i mają sens).

                mogą, mogą... "oskarżać i uniewinniać" też można jednocześnie, "bicie i
                mówienie kocham Cię" wszak spotykane jest tu i ówdzie...pozostaje pewne ale
                • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 08.03.06, 17:44
                  Kolejny mądrala.

                  Przykład z kawą i herbatą był umyślnie jednoznaczny, by wykazać, że spójnik "i"
                  może rozdzielać.
                  Proponuję nastepnym razem czytać tekst, do którego sie odnosisz, i zastanowić
                  się "co autor miał na myśli", czemu taki przykład a nie inny, a jeśli czegoś nie
                  rozumiem to spróbować odczytać tekst stosując domniemanie racji piszącego (mimo
                  pozorów, chronimy w ten sposób siebie).
                  To tyle z wynurzeń o "kawie i herbacie"

                  > > W tym wypadku przemawiam w imieniu zbiorowości,
                  >
                  > a dlaczego nie w swoim?

                  Bo taką miałam ochotę.
                  Powyższe zdanie jest również odpowiedzią na pytanie "czemu piszę na tym forum",
                  "czemu piszę po polsku i nie zawieram tłumaczenia na węgierkski", "czemu tak
                  buduję zdania a nie inaczej", "czemu odpowiadam na głupie pytania?"

                  Co do kolejnego Twojego cytowania to wyrywasz fragment z kontekstu (rzecz
                  właśnie w zbiorowości).
                  Miłego wieczoru.
                  • Gość: Pan_Czepialski Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.crowley.pl 08.03.06, 23:33
                    Hola Hola!!!

                    > Kolejny mądrala.

                    Z uwagi na Dzień Kobiet wybaczam tą tanią uszczypliwość. Ja tylko usiłuję
                    wprowadzić odrobinę polemiki do części wypowiedzi z

                    którą się nie do końca zgadzam a próba zdyskredytowania i osłabienia mej
                    pozycji w tejże poprzez powyższe jest tanim chwytem.

                    Świadczy o lekceważącym stosunku do mojej osoby. Na szczęście nie jestem z tych
                    obrażalskich :-)))
                    Proszę więc o rzeczową dyskusję

                    > Przykład z kawą i herbatą był umyślnie jednoznaczny, by wykazać, że
                    spójnik "i"
                    > może rozdzielać.
                    No dobrze. Stwierdzenie dotyczące roli "i" jako spójnika jest truizmem, więc
                    nie rozumiem po co wgóle była podnoszona ta kwestia.

                    Poza tym żeby nie byc posądzonym o wyrywanie z kontekstu przytaczam obszerny
                    fragment waszej wypowiedzi:

                    - Ale jeszcze raz:
                    - "Lubię herbatę i kawę".
                    - Może oznaczać "lubie herbatę zmieszaną z kawą"
                    - Może też oznaczać "lubię herbate, lubię też kawę"

                    Po ponownym zastanowieniu, ponownie dochodzę do wniosku, iż autor chciał
                    wykazać dwoistą naturę powyższego zdania.

                    Dwoistość owa wynikać ma rzekomo z obecności spójnika "i"

                    Tak oto odczytałem powyższy fragment i właśnie tejże interpretacji dotyczył
                    zasadniczo mój poprzedni post. Proszę teraz wskazać

                    błędy w mej (nad)interpretacji.

                    Proszę równie wnikliwie przeanalizować mój poprzedni post żeby dojść do wniosku
                    że moją jedyną przewina jest zakwestionowanie

                    owej rzekomej dwoistości w interpretacji zdania "Lubię kawę i herbatę", gdyż
                    każdy normalny człowiek zrozumie ją jednoznacznie i

                    nie pomyśli o zmieszaniu kawy z herbatą. (Postanowiłem również wypowiedzieć się
                    w imieniu całego normalnego społeczeństwa) ;-)))

                    >Proponuję nastepnym razem czytać tekst, do którego sie odnosisz, i zastanowić
                    >się "co autor miał na myśli",

                    Niestety to zależy wyłącznie od autora i to właśnie autor musi zadbać o to by
                    być JEDNOZNACZNIE i WŁAŚCIWIE

                    zrozumianym. Zabawy w "co autor miał na yśli" to albo na lekcjach z
                    interpretacji wiersza (brrrr...), albo z omawiania lektur, albo na

                    kółku literackim. Na forum z tego co wiem dominować winna forma jasna i
                    przejrzysta

                    > czemu taki przykład a nie inny,

                    o to własnie znowu powinien zadbac autor wypowiedzi, gdyż to on dokonuje wyboru
                    przykładu żeby wzbogacić swoja wypowiedz,

                    przez co czyniąc ją BARDZIEJ ZROZUMIAŁĄ a nie stanowiąco pole do polemik i
                    INTERPRETACJI (vide: "co autor miał na

                    myśli"). Właśnie rolą przykładu jest dodatkowy argument, oręż w dyskusji, a nie
                    wprowadzanie niejednoznaczności i zamieszania.

                    > a jeśli czegoś nie rozumiem to spróbować odczytać tekst stosując
                    > domniemanie racji piszącego (mimo pozorów, chronimy w ten sposób siebie).

                    Z całym czasunkiem ale brzmi to trochę bełkotliwie. Poza tym wystarczy że
                    politycy stosują chwyt pt."Jeśli mnie lud prosty nie

                    zrozumie to może przyzna mi rację" bo rozumiem że o to chodzi w "domniemaniu
                    racji piszącego"

                    > > > W tym wypadku przemawiam w imieniu zbiorowości,
                    > > a dlaczego nie w swoim?
                    > Bo taką miałam ochotę.
                    > Powyższe zdanie jest również odpowiedzią na pytanie "czemu piszę na tym
                    forum",
                    > "czemu piszę po polsku i nie zawieram tłumaczenia na węgierkski", "czemu tak
                    > buduję zdania a nie inaczej", "czemu odpowiadam na głupie pytania?"

                    Proszę wybaczyć szczerość ale brzmi to nietaktownie, obrażalsko i pachnie
                    zadzieraniem nosa, że o "ja wiem co jest dobre dla

                    innych" nie wspomnę. Na forum wypowiadam się za siebie i li tylko za siebie,
                    nie muszę dowartościowywać się stwierdzeniami w

                    pierwszej osobie liczby mnogiej.

                    > Co do kolejnego Twojego cytowania to wyrywasz fragment z kontekstu (rzecz
                    właśnie w zbiorowości).
                    Prosze o konkretny przykład z uzasadnieme i wskazaniem PRZEKRĘCENIA.

                    Również życzę miłego wieczoru.

                    • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 09.03.06, 19:34
                      1. Nieprzyzwoicie ten Twój post długi. Gdybym chciała w pełni Ciebie zaspokoić,
                      musiałabym nad nim ślęczeć godzinami.
                      2.Ślęczenie godzinami nad postem, jak i zaspokajanie Ciebie nie należą do moich
                      priorytetów.
                      3.Odpowiadam po kolei na wątki z Twojego postu. Żeby skrócić nie cytuję.
                      4.Utrzymuję, żeś mądrala. Co więcej- skłonna jestem przypuszczać, że to nie
                      największa z Twoich wad.
                      5.Tanim chwytem jest "robienie mi łaski z okazji Dnia Kobiet". Tanim i uwłaczającym.
                      6.Skoro nie rozumiesz po co była podnoszona kwestia spójnika "i" (bo, niby,
                      truizm) tzn. że w ogóle nie przeczytałęś wątku, nie wiesz co z czego, krótko
                      mówiąc- wpadasz w środek wątku i wymądrzasz o urywku, nie wiedząc ani do czego
                      się odnosi, ani jaki ma sens.
                      7.Z okazji że niebawem Dzień Chłopa tłumaczę: kwestia spójnika "i" ma w tej
                      dyskusji (w której środek się wciąłeś)znaczenie zasadnicze. Dla niektórych
                      bowiem kwestia "i" nie tylko nie była truizmem, ale wręcz pozostała
                      niezrozumiana do końca.
                      8.Autor chciał wykazać dwoistość, ale skoro przykłady (właśnie niżej
                      zamieszczone) wciąż okazaywały się niewystarczajace na wytłumaczenie że "i" może
                      pełnic funkcję rozdzielajacą, podałem przykład gdzie taka funkcja gra pierwsze
                      skrzypce (choć upieram się, ze przykład drugi- pod względem składni- też jest
                      poprawny).
                      9. Nadinterpretacji Ci nie wypominałam, nie wiem więc z jakiego powodu mam Ci ją
                      wskazywać.
                      10. Twoją przewiną (nie jedyną) jest wparowywanie w środek wątku bez
                      wcześniejszego zapoznania się z treścią całości.
                      11. Tekst się stanie jasny i klarowny, jeśli przeczytasz całość watku. Już i tak
                      nazbyt folguję Twemu lenistwu (wyjaśniając "o co w wątku chodzi") i oznajmiam,
                      że nie zamierzam tego czynić ponownie. Jeśli to niezgodne z netykietą, (bo
                      możesz w przyszłości znów nie wiedzieć o co chodzi w wątku czytajac post
                      wybrany) to- bardzo proszę- wyślij zawiadomienie do admina, niech banuje.
                      12.Domniemanie racji piszącego oznacza, że mając do wyboru interpretację tekstu
                      korzystną dla autora i niekorzystną, wybieramy tę korzystną. Z tym domniemaniem
                      tyczyło się wcześneijszego oponenta, nie Ciebie.
                      13.Ja, jak widzisz, muszę się dowartościowywać stwierdzeniami w 1 osobie liczby
                      mnogiej. Jestem pełna uznania, ze Ty nie musisz. Napisz jeszcze swoje inne
                      przewagi, to w ogóle przyznam Ci rację we wszystkim, czego tylko sobie zażyczysz.
                      14.Gdybyś pzreczytał wątek, to byś wiedział, gdzie przekręcasz.
                      Wyjaśniam raz jeszcze: Wykonywanie czynności wewnątrz siebie sprzecznych (np
                      Twoje bicie i kochanie, moje kontestowanie i zachwycanie się) jest niemożliwe
                      (chyba że poetycko) do pogodzenia w przypadku gdy mamy na myśli jednostkę.
                      Gdy rzecz się tyczy zbiorowości, przeciwstawne relacje mogą śmiało koegzystować
                      obok siebie, bowiem istnieje możliwość, że część zbiorowości przejawia takie
                      zachowanie, a druga- inny. Przykład też jest poniżej (z klasą 3c).
                      15. Przekręcenia Ci nie zarzucałam, tylko wyrywanie z kontekstu. Część mojej
                      wypowiedzi, którą przytoczyłeś występowała łącznie z tą przytoczoną przez Ciebie
                      wcześniej. Gdybyś nie dokonał tego rozdziału, Twoje przykłady nie odnosiłyby się
                      do mojej wypowiedzi (bo właśnie rzecz w zbiorowości).
                      16.Pozdrawiam i również życzę wielu uciech. I wybacz może trochę agresywny ton
                      mego maila, bo "nie mam nerw" dzisiaj.
                      17. Bardzo proszę, ewentualnym nastepnym razem, pisać krócej. Bo w ten sposób
                      napłodzimy kupę tekstu, a i tak cel dyskusji zawiera się w udowodnieniu "kto ma
                      rację". rzecz nie warta trudu, myślę.
                      • agni_me Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 12.03.06, 21:29
                        Poproszę o torebkę.
                        • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 07:27
                          "Niezbędnik szalonej nastolatki", rozdział "Megaodzywki na każdą okazję" ?
                          • Gość: agni_me Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 10:50
                            Nie wiem, miła, być może ta właśnie lektura spowodowała u ciebie słowną sraczkę.
                            Może pora zmienić lekturę?
                            • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 13:19
                              Jak widzę, postanowiłaś (łeś) wymyśleć megaodzywkę sam(a). Rozumiem już, czemu
                              sięgasz do literatury. Rozumiem i przyznaję słuszność.
                      • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 12.03.06, 23:09
                        he,he:
                        "O obrazie nie myślimy. Obraz kontestujemy i podziwiamy. Obraz. Nie kiepskie
                        reprodukcje.

                        "O obrazie nie myślimy. Obraz oprotestowujemy, kwestionujemy, podajemy w
                        wątpliwość I podziwiamy"

                        A co Ty tam poddajesz w watpliwosc lub oprotestowujesz jednoczesnie podziwiajac?

                        Niezaleznie gdzie sobie to "i" wsadzisz, zdanie nie ma sensu. Najblizsze
                        "kontestacji" slowo ktore nadaloby sens Twojemu niezwykle oryginalnemu zdaniu
                        bylaby "kontemplacja".

                        Z reszta Twoj poczatek:
                        "Sądzimy, że despektem dla Leonarda da Vinci jest umieszczanie Jego nazwiska w
                        tytule tego dzieła, podpieranie Jego twórczością i geniuszem niedorzecznych
                        teorii spiskowo- religinych, a także mylenie się w pisowni Jego nazwiska przez
                        forumowiczów- ignorantów."
                        sugeruje wylacznie Twoja ignorancje: Brown napisal powiesc sensacyjna, w zwiazku
                        z czym cale to podpieranie sie zagrozonym geniuszem da Vinci brzmi smiesznie.
                        Choc wyraznie widac konsekwencje Twojego postu: od smiesznej opinii o ksiazkce i
                        do smiesznej "kontestacji". Calosc zas (od glupawej opinii do swiadczy o
                        bezmyslnym malpowianiu pseudointelektualnych opinii ignorantow na forum.
                        • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 07:37
                          Kolejny "mądry ad hoc"

                          > A co Ty tam poddajesz w watpliwosc lub oprotestowujesz jednoczesnie >podziwiajac ?

                          Nie czytałeś na dole (wcinasz się w wątek) czy nie umiesz czytania ze zrozumieniem?
                          Ile ja już razy pisałam o zbiorowości? Jak widać dla niektórych i tak za mało.

                          > Niezaleznie gdzie sobie to "i" wsadzisz, zdanie nie ma sensu.

                          Wróć do szkoły.

                          > w zwiazku z czym cale to podpieranie sie zagrozonym geniuszem da Vinci brzmi
                          smiesznie.

                          Śmieszne jest doczytywanie się u mnie "podpierania zagrożonym geniuszem". Jeśli
                          zdałeś maturę- ciesz się. Jeśli to przed Tobą- daruj sobie internet i skup nad
                          zeszytami.

                          >Calosc zas (od glupawej opinii do swiadczy o
                          > bezmyslnym malpowianiu pseudointelektualnych opinii ignorantow na forum.

                          Jab będę chciała uskuteczniać, to niechybnie będziesz moim faworytem do małpowania.
                          • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 16:06
                            "Nie czytałeś na dole (wcinasz się w wątek) czy nie umiesz czytania ze zrozumien
                            > iem?
                            > Ile ja już razy pisałam o zbiorowości?"

                            kontynuuj, to juz kompletnie bez sensu, kontestacja zbiorowosci i zbiorowosc
                            kontestacji ewentualnie zbiorowosc kontestujaca obraz da Vinci. Na dokladke z
                            tajemniczym "i".

                            "Kolejny "mądry ad hoc""
                            "to ad hoc" jest swietne, prosze o jeszcze. Oczywiscie prosze o przetlumaczenie
                            na polski.


                            "Jab będę chciała uskuteczniać, to niechybnie będziesz moim faworytem do małpowa
                            > nia."

                            co bedziesz chciala "uskuteczniac"? Malpowanie? Alez wlasnie Twoje teksty nie sa
                            niczym innym jak bezmyslnym malpowaniem wyrwanych z kontekstu, zwrotow.
                            • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 16:30
                              Nie wagaruj więcej. Dla własnego dobra.
                      • Gość: Pan_Czepialski Mój stosunek do tegoż "i" IP: 150.254.85.* 13.03.06, 13:14
                        > 1. Gdybym chciała w pełni Ciebie zaspokoić, musiałabym nad nim ślęczeć
                        godzinami.
                        Oj nie! Dziękuję! Od pełnego mnie zaspokajania są ....inne fora internetowe ;-
                        )))))

                        > 4.Utrzymuję, żeś mądrala. Co więcej- skłonna jestem przypuszczać, że to nie
                        największa z Twoich wad.
                        Nie zgadzam się się z pierwszą tezą. Zgadzam się z drugą. Ale nie będziemy tego
                        wątku...mhm... "ciągnąć"

                        > 5.Tanim chwytem jest "robienie mi łaski z okazji Dnia Kobiet". Tanim i
                        uwłaczającym.
                        Bierzesz się zbyt serio. No i dałaś się złapać na tani chwyt ;-)))

                        > Punkty 6. 7. 10. 11.
                        Powtarzasz się! We wszystkich zarzucasz mi "wcinanie sie" w wątku. Więc
                        odpowiadam:
                        - nigdy nie zabieram głosu jeśli nie przeczytam wszystkich wpisaów w danym wątku
                        - skoro powtarzasz tak uparcie ten zarzut to
                        a) musisz mieć niezbite dowody na to
                        b) mi nie trzeba powtarzać ja rozumiem za pierwszym razem, a jak nie to sam
                        pytam
                        c) strasznie sfrustrowana jestes (żeby nie było nieporozumień wiem o pkt 16)
                        d) ze wzgl na c) stwierdzam iż "złość piękności szkodzi"

                        > 8.Autor chciał wykazać dwoistość, ale skoro przykłady (właśnie niżej
                        > zamieszczone) wciąż okazaywały się niewystarczajace na wytłumaczenie że "i"
                        może
                        > pełnic funkcję rozdzielajacą, podałem przykład gdzie taka funkcja gra pierwsze
                        > skrzypce (choć upieram się, ze przykład drugi- pod względem składni- też jest
                        > poprawny).

                        Przykłady też trzeba umieć dobierać. Owszem pod względem składni i z punktu
                        widzenia logiki również było to mniej więcej poprawne, ale jest jeszcze coś
                        takiego jak rozumienie treści (na)pisanej. Wystaw sobie: idiomy na ten
                        przykład. Czy jeśli powiem: "nabiłem kogoś w butelkę" "zrobiłem kogoś w
                        konia" "sypię przykładami jak z rękawa" to zrozumiesz je dosłownie?????
                        Odpowiem za ciebie: NIE (inna odpowiedz jest zaklinaniem rzeczywistości ;-)) )
                        Ponieważ masz wyrobione ZNACZENIE tych wyrażeń. Tak samo z "Lubię kawę I
                        herbatę" (Kocham mamę i tatę) etc.

                        > 12.Domniemanie racji piszącego oznacza, że mając do wyboru interpretację
                        tekstu
                        > korzystną dla autora i niekorzystną, wybieramy tę korzystną. Z tym
                        domniemaniem
                        > tyczyło się wcześneijszego oponenta, nie Ciebie.

                        Wiem że nie tyczyło mnie. Ale swoją drogą na "domniemaniu racji" można się w
                        życiu (nie tylko w polityce) nieźle przejechać.
                        Jestem osobą mającą mocno rozwinięty instynkt poznawczy. Jeśli czegoś nie
                        rozumiem zadaję pytania. A jeśli ktoś niepotrafi mi w prosty sposób wytłumaczyć
                        swojego punktu widzenia (żeby była jasność to nic do Ciebie - sytaucja ogólna)
                        to najzwyczajniej nie przyznaję mu racji. Prostota, oczywistość, jasność,
                        przejrzystość oto atuty prawdy. A w mętnej wodzie łatwiej ukryć głupote.
                        Dlatego nigdy nie podpisuję się pod czyjąś opinią jeśli jej nie rozumiem

                        > 13.[...]Napisz jeszcze swoje inne przewagi, to w ogóle przyznam Ci rację we
                        wszystkim, czego > tylko sobie zażyczysz.

                        Pomijając zgryźliwość pierwszej części tego podpunktu...Jeśli tylko przewagami
                        owymi będzie siła mych argumentów to będę wielce rad. ;-)

                        > 14.Gdybyś pzreczytał wątek, to byś wiedział, gdzie przekręcasz. Wyjaśniam raz
                        jeszcze:
                        > Wykonywanie czynności wewnątrz siebie sprzecznych (np Twoje bicie i kochanie,
                        moje
                        > kontestowanie i zachwycanie się) jest niemożliwe (chyba że poetycko) do
                        pogodzenia w przypadku
                        > gdy mamy na myśli jednostkę.
                        > Gdy rzecz się tyczy zbiorowości, przeciwstawne relacje mogą śmiało
                        koegzystować
                        > obok siebie, bowiem istnieje możliwość, że część zbiorowości przejawia takie
                        > zachowanie, a druga- inny. Przykład też jest poniżej (z klasą 3c).

                        W pełni podpisuję się wszystkiemi kończynami ale przykład z obrazem pod to nie
                        podpada!!!
                        Gdy korzystamy z konstrukcji: "samochód prowadzimy ostrożnie" , "obraz
                        podziwiamy" , "psa wyprowadzamy na smyczy" , "ksiązkę czytamy w ciszy" etc. To
                        mamy na myśli: Każdy z nas Z OSOBNA może/powinien/ma/musi wykonać daną czynność
                        w stosunku do przytoczonego dopełnienia. A zatem każdy z nas Z OSOBNA w
                        stosunku do POJEDYNCZEGO obiektu wykonuje daną (przytoczoną) czynność.
                        A więc "Obraz kontestujemy i podziwiamy" oznacza iż każdy z nas z osobna
                        kontestuje i podziwia ten (JEDEN) obraz. Co brzmi (wyjmując kontekst poetycki)
                        sprzecznie. Lepiej brzmiałoby zaproponowane przez kogos "albo": Obraz
                        kontestujemy albo podziwiamy. Co znaczy że TEN OBRAZ możemy albo podziwiać,
                        albo kontestować. Albo mamy rozdwojenie jaźni

                        Natomiast weźmy taki przykład: Nauczycielka: "Co robią moi chłopcy?"
                        Dziewczynka: "Chłopcy grają w siatkówkę i piłke nożną" Oznacza że CZĘŚĆ
                        (podzielnej całości) wykonuje jedną czynność, a w tym czasie druga część tą
                        drugą.

                        Przypomniał mi się inny przykład "Monthy Pythona podziwiamy albo niecierpimy,
                        ale nigdy nie pozostajemy wobec nich obojętni" Wstawienie "i" byłoby bez
                        sensu...

                        Pozdrawiam i również życzę miłego ustosunkowywania się
                        Mam nadzieje ze było krótko
                        • fonia_ludu Re: Mój stosunek do tegoż "i" 13.03.06, 13:59
                          Na wstępie ładnie dygam.

                          > a) musisz mieć niezbite dowody na to
                          Zasugerowałam się stwierdzeniem o "truizmie litery i, którego nikomu nie trzeba
                          tłumaczyć", podczas gdy mało czegokolwiek innego w tym wątku się dzieje.
                          > d) ze wzgl na c) stwierdzam iż "złość piękności szkodzi"
                          Dzięki piękne za troskę, ale na mnie już chyba za późno. Mi już nic nie
                          zaszkodzi, mogę złościć się bezkonsekwencyjnie.
                          Co do przykładów to przyznaję Ci rację, że mogły być lepsze.
                          Tyle, że akurat z "kawą i herbatą" było właśnie moim zamiarem dobrać przykład na
                          pierwszy rzut oka jednoznacznie wksazujący na rozdzielność "i".
                          "Domniemanie racji"- masz rację :-))).

                          > Pomijając zgryźliwość pierwszej części tego podpunktu...Jeśli tylko przewagami
                          > owymi będzie siła mych argumentów to będę wielce rad. ;-)

                          Nie wiem, jak z ich siłą, ale składności odmówić im nie sposób. Podobnie jak
                          ogólnego wrażenia braku zawziętości i takiej przyjemnej "Szwejkowatości". Nie
                          wiem, jak to robisz, ale gratuluję.

                          Upieram się, że ten przykład:

                          > Natomiast weźmy taki przykład: Nauczycielka: "Co robią moi chłopcy?"
                          > Dziewczynka: "Chłopcy grają w siatkówkę i piłke nożną" Oznacza że CZĘŚĆ
                          > (podzielnej całości) wykonuje jedną czynność, a w tym czasie druga część tą
                          > drugą.

                          bardziej odpowiada sytuacji, nad którą sie rozwodzimy.
                          Bowiem ja nie postulowałam, jak powinniśmy/możemy się zachowywać, tylko starałam
                          się zrelacjonować zachowanie społeczności, której pozwoliłam sobie zostać głosem.
                          Z przełożeniem "wszyscy- a więc każdy" się nie zgadzam.

                          Również pozdrawiam.
                          • Gość: Pan_Czepialski Re: Mój stosunek do tegoż "i" IP: 150.254.85.* 14.03.06, 10:20
                            [rumieniąc się]

                            jak będziemy się (za bardzo) komplementować to nici z tej ciekawej dysputy
                            akademickiej... :-)))

                            Lubię się spierać o błahostki, byle nie kończyło się na epitetach...
                            Najlepiej wychodzi mi wiercenie dziury w brzuchu, szukanie dziury w całym i (a
                            jakże) czepianie się...

                            > Z przełożeniem "wszyscy- a więc każdy" się nie zgadzam
                            A dlaczegóż to? (Kontr)Przykłady??
                            • fonia_ludu Re: Mój stosunek do tegoż "i" 14.03.06, 11:45
                              > > Z przełożeniem "wszyscy- a więc każdy" się nie zgadzam
                              > A dlaczegóż to? (Kontr)Przykłady??

                              Rozważmy przykład:

                              "Liczby rzeczywiste to liczby parzyste i nieparzyste"
                              Nie znaczy, że każda liczba rzeczywista jest równocześnie parzystą i nieparzystą.

                              Również konstrukcja "Liczby rzeczywiste to liczby parzyste albo nieparzyste" nie
                              wydaje mi się właściwa, bowiem taka konstrukcja zdaje się być wyborem pomiędzy
                              dwoma alternatywami albo- albo. Liczby rzeczywiste są albo parzyste,albo
                              nieparzyte. A tymczasem są one takie i takie.

                              Wydaje mi się, ze wpadamy tutaj w pułapkę "odzbiorowywania" grupy. Wówczas
                              (kiedy tak redukujemy), faktycznie dwie cechy przeciwstawne (parzystość-
                              nieparzystość, kontestacja-podziw) nie mogą koegzystować. Natomiast, jeśli dany
                              zbiór traktujemy jako jeden byt, sądzę, że takie koegzystencja jest juz możliwa.
                              • Gość: Pan_Czepialski Re: Mój stosunek do tegoż "i" IP: 150.254.85.* 14.03.06, 13:30
                                ["susząc zęby" w wielkiej uciesze]
                                Proszę o inny przykład gdyż to chyba twój pech I moje szczęście ;-)))))) że
                                wybrałaś przykład z dziedziny tak mi bliskiej, jaką jest matematyka. To z kolei
                                sprawia iż będę musiał poprawić Cię [żyłka belfra się odzywa], ponieważ ów
                                przykład "byłby dobry gdyby nie był zły"

                                > "Liczby rzeczywiste to liczby parzyste i nieparzyste"
                                Z punktu widzenia logiki jest to zdanie fałszywe. Ponieważ spójnik "i" oznacza
                                iż prawdziwe są obie częśći JEDNOCZEŚNIE. A nie istnieje liczba która jest i
                                nie jest jednocześnie parzysta. To działa jak system dwójkowy (zresztą system
                                dwójkowy opiera się o resztę z dzielenia przez 2 czyli cehcę parzystości)

                                W zasadzie zdanie to powinno brzmieć: "Na Liczby rzeczywiste składają się
                                liczby parzyste, jak i liczby nieparzyste" Oczywiście potoczne użycie w
                                prawdziwym świecie zostanie odebrane zgodnie z twoją intencją.

                                Choć w obecności matematyków bezpieczniej jest powiedzieć: "Każda liczba
                                rzeczywista jest parzysta lub/albo nieparzysta" (wbrew potocznemu użyciu w
                                matematyce spójniki lub-albo nie są tożsame(!!!) ale w tym akurat przypadku nie
                                ma to znaczenia)

                                > "Liczby rzeczywiste to liczby parzyste albo nieparzyste" nie
                                > wydaje mi się właściwa, bowiem taka konstrukcja zdaje się być wyborem pomiędzy
                                > dwoma alternatywami albo- albo. Liczby rzeczywiste są albo parzyste,albo
                                > nieparzyte.

                                Znowu muszę przerobić twój przykład (poniekąd odpowiedziałem w poprzednim
                                akapicie):
                                "Zbiór liczb rzeczywistych to zbiór liczb parzystych albo nieparzystych" i
                                zgadzam się że to NIE JEST prawda.

                                Przy stosowaniu spójników w stwierdzeniach matematycznych trzeba być bardzo
                                ostrożnym. Podobny przykład można by rozważyć dla liczb dodatnich, ujemnych i
                                zera.

                                Ale wracając do świata żywych, rozważmy takie przykłady:
                                1.
                                Poradnik (Bardzo) Początkującego Kierowcy:
                                "Na rozstaju dróg skręcaMY kołami w prawo ALBO w lewo"
                                Czy wstawimy tu spójnik "i"? Przecież użyta forma czasownika w liczbie mnogiej
                                sugeruje że część może pojechać w lewo, a część w prawo. Ale jak to będzie
                                brzmiało???
                                2.
                                Dosyć drastyczny :-)
                                Profesor do asystentów:
                                "Dosyć dopytek! Albo zaliczamy, albo "ulewamy"!!!"
                                Czy tu pasowałoby wstawienie "i"? Przecież zakładamy że część obleje egzamin, a
                                część studentów go zda. Ale (chyba) wiemy czemu nie pasuje...
                                Bo rzecz dotyczy JEDNEGO OBIEKTU (egzaminu, a u ciebie obrazu) który jest
                                niejako "zmultyplikowany" poprzez większe grono zainteresowanych TYM SAMYM
                                OBIEKTEM
                                3.
                                Reklama
                                "W naszej ofercie każdy znajdzie coś dla siebie: i budujemy, i rozbieramy, i
                                wyburzamy, i remontujemy, i stawiamy od zera"
                                Wiec jednak można wstawić "i" ale nie dotyczy to tego samego obiektu. Moze co
                                najwyżej dotyczyć KILKU RÓŻNYCH placów budowy, gdzie te czynności (sprzeczne)
                                będą wykonywane jednocześnie, choć w różnych miejscach.
                                Gdyby z twej wypowiedzi (która wywołała tak ciekawą dyskusję) wynikało że
                                - jest kilka obrazów i część osób kontestuje jeden a część podziwia inny to
                                zgoda
                                - część się zachwyca a część nie nad jednym obrazem (niestety to nie wynika z
                                tamtego zdania)
                                wówczas pewnie nie byłoby całego sporu.
                                Niestety ja (a sądząc po wpisach, nie tylko ja) odebrałem jako: użycie
                                formy "my" oznacza "każdy z nas", czyli każdy z nas może jednocześnie
                                kontestować i zachwycać się nad JEDNYM obiektem jednocześnie (co chyba
                                przyznasz brzmi dziwnie - wydźwięk poetycki sobie darujemy)
                                • Gość: zatkany_mimikforon Re: Mój stosunek do tegoż "i" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 13:43
                                  Gość portalu: Pan_Czepialski napisał(a):

                                  > ["susząc zęby" w wielkiej uciesze]

                                  poczekaj poczekaj poczekaj zaraz ci fonia wyjasni ze sie nie znasz na logice i
                                  matematyce :D
                                  • fonia_ludu Re: Mój stosunek do tegoż "i" 14.03.06, 14:19
                                    Mam nadzieję, że mi wybaczysz zawiedzenie Twoich oczekiwań.
                                • fonia_ludu Re: Mój stosunek do tegoż "i" 14.03.06, 14:10
                                  Pfff.... znów się wydłuża

                                  Liczby- rozbijasz zbiór na pojedyncze składowe, podczas gdy tu chodzi o
                                  wypowiedź samego zbioru, nie jego części.
                                  Przykład: Mamy jasełka. Jeden aktor gra turonia, drugi światło, a trzeci zbiór
                                  liczb rzeczywistych (i każdy "przejawia" własciwości obiektu granego). Turoń
                                  jest żyjący i kłapiący paszczą, światło jest szybkie i jasne. Zbiór
                                  rzeczywistych- na pytanie jednego z 3 mędrców "jesteś parzysty czy nieparzysty?"
                                  odpowiada "Parzysty i nieparzysty".
                                  Analogicznie: uznając, że jesteśmy naszymi układami anatomicznymi (ktoś
                                  uderzając Twoję skórę, uderza Ciebie), na pytanie "jesteś mięśniami, czy kośćmi"
                                  odpowiesz: mięśniami i kośćmi. Ale nie jest to twierdzeniem, że kość jest
                                  mięśniem. Oczywiście, klarowniej byłoby "jestem zbudowany z mięśni i kości",
                                  podobnie jak w feralnej wypowiedzi klarowniej byłoby "część z nas kotestuje,
                                  część się zachwyca". Klarowniej. Ale nie *poprawniej*.
                                  Niniejszym po raz trzeci piszę, ze mogłam wyrazić się jaśniej. Tyle, że nikt mi
                                  tu nie zarzuca dwuznaczności sformułowania, ale błąd logiczny. Tymczasem,
                                  upieram sie, błędu nie było.

                                  Przykłady nie wiem po co :-).

                                  Tłumaczyć, że źle mnie zrozumiano nie musisz- widzę gołym okiem.
                                  Przeraża mnie tylko, że zamiast posłuchać wyjaśnienia i uznać sformułowanie za
                                  dwuznaczne (albo nawet błędne- wówczas można dyskutować), znakomita większość
                                  uparła się, że skoro oni zrozumieli *tak*, to *tak* jest poprawnie, a każda inna
                                  interpretacja nie ma prawa bytu. Argumentacji nie podają żadnej, a wypowiedzi
                                  okraszają takim tupetem, ignorancją, bełkotem i "zajebistymi odzywkami", że-
                                  wierz mi- można naprawdę zwątpić w ową osławioną inteligencję internautów.
                                  • Gość: Pan_Czepialski Re: Mój stosunek do tegoż "i" IP: 150.254.85.* 14.03.06, 14:37
                                    > Zbiór rzeczywistych- na pytanie jednego z 3 mędrców
                                    > "jesteś parzysty czy nieparzysty?"
                                    > odpowiada "Parzysty i nieparzysty".

                                    W potocznym rozumieniu a i owszem (wspomniałem zresztą o tym w poprzednim
                                    wpisie). Ale czy w ujeciu sensu stricte matematycznym? Na to pytanie nie
                                    podejmuje sie odpowiedzieć, gdyż niestety do profesury z królowej nauk nie
                                    doszedłem

                                    > Klarowniej. Ale nie *poprawniej
                                    I to jest dobry punkt wyjscia do kolejnej polemiki (w koncu mój nick do czegos
                                    zobowiązuje). A mianowicie czy jeśli dane sformułowanie jest bardziej klarowne,
                                    niedwuznaczne i nie zostawia pola do różnych (nad)interpretacji to czy nie jest
                                    ono bardziej poprawne????????

                                    W końcu jeśli zdanie jest poprawne (czyli zgadzamy się w 100%) to znaczy że nie
                                    budzi wątpliwości. Innymi słowy wszystko jasne i KLAROWNE. Pomińmy tu
                                    sformułowania których nie umiemy zweryfikować (brak dowodów naukowych lub brak
                                    wiedzy i/lub znajomości potrzebnych do zweryfikowania). Pomińmy również
                                    stosowane czasami tak zwane "kłamstwa dydaktyczne" stosowane czasami w
                                    eksperymentach szkolnych
                                    • fonia_ludu Re: Mój stosunek do tegoż "i" 14.03.06, 14:50
                                      Ja z królowej nauk nie mam nawet doktoratu :-). Przykład (jak to przykład) miał
                                      wykazać moją drogę dedukcji. Cieszę się, że okazał sie czytelny.

                                      Poprawniej vs klarowniej:
                                      > A mianowicie czy jeśli dane sformułowanie jest bardziej klarowne,
                                      > niedwuznaczne i nie zostawia pola do różnych (nad)interpretacji to czy nie
                                      >jest ono bardziej poprawne????????

                                      Moim zdaniem to są dwie kategorie, oddzielne od siebie:
                                      Poprawnie odbieram w kategorii prawda/fałsz- coś jest poprawne, albo takie nie jest.
                                      Zaś klarowność jest stopniowalna- można coś powiedzieć jasno, jaśniej, jeszcze
                                      jaśniej.
                                      *poprawność* odnosi się logiki, faktów, a *klarowność*- do percepcji tejże
                                      logiki lub faktów. Zatem *poprawność* jest cechą immanentną, *klarowność*-
                                      zależną od odbiorcy.
                                      Przykład: poprawnie narysowany schemat działania silnika parowego jest klarowny,
                                      prosty i jasny dla fizyka, ale dla lekarza już taki być nie musi.
            • fonia_ludu Post Scriptum 07.03.06, 14:44
              > Upieranie się przy własnych błędach jest śmieszne.

              Co do tego zgoda. I proponuję wziąć to do siebie.
            • f.lamer Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 17.03.06, 21:15
              kontestacja4 napisał:
              > Upieranie się przy własnych błędach jest śmieszne.

              A ja tam podziwiam i kontestuję własne błędy!
        • Gość: mongol Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 12:36
          hehehehe.................co za bzdet _ludu,cytatnik........hehehe
          moze chodzilo mu o kontusz?...(kontusz i podziwia obraz)....ale sie smieje,az
          mi brak znakow!!!inteligent!!!cytatnik....jestes dzis moim bohaterem poranka!!
          • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:48
            Nie pij, mongole, w poniedziałek, ty się na to nie nadajesz...
            Fajnie tak przyznawać sobie samemu rację?
            Pewnie fajnie, skoro nikt inny się nie kwapi.
            • Gość: mongol Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 13:02
              widzisz ciezko ci bez widowni!! ja nie potrzebuje widza! nie robie tego zeby
              ciebie osmieszyc albozeby inni,staneli po mojej stronie.Ja sie tylko dziwie ze
              nie potrafisz sie przyznac do czegos, co ktos moze w tobie zaowazyc..! trudno!
              ja nie jestem tu po to zeby sie z toba sprzeczac kto jest madrzejszy? bo zawsze
              jest ktos madrzejszy!!! ja odpowiadam tylko jak mnie pytaja....a nie mowie ze
              pytanie jest zle? albo ze pytajacy to...mongol(hehe)....usmialem sie sam z
              siebie( fonio_ludu ) ty tez sie usmiechnij, i mie udawaj ze jestes naj...(
              bo jestes)
              • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 13:11
                > widzisz ciezko ci bez widowni!!
                Sam sobie aktorem, suflerem, widownią.
                > ja nie potrzebuje widza!
                Nie tylko, że nie potrzebujesz, ale powinieneś unikać. Nie masz się czym chwalić.
                > Ja sie tylko dziwie ze nie potrafisz sie przyznac do czegos, co ktos moze w
                tobie zaowazyc
                Jeśli to, co ktoś we mnie zauważy będzie odpowiadało rzeczywistości, to się
                przyznam.
                > ja odpowiadam tylko jak mnie pytaja....a nie mowie ze pytanie jest zle?
                Odpowiedz tedy: Czy już przestałeś kraść?
                > ty tez sie usmiechnij
                Uśmiecham się perliście.
      • Gość: slepa. Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 12:31
        ale napisz normalnie nie popisuj sie tu slowami ktore gdzies tam poznales
        (as).powi.mi szczerze.jak patrzysz na obraz(reprodukcje) to po prawej stronie
        jezusa widzisz...kobiete ? czy mezczyzne? i jeszcze jedna sprawa.....komus sie
        jedno (i)napisalo za duzo....i ty sie o to rozpisujesz?ja rozumiem pana od tego
        watku..poniewaz ksiazke przeczytalam i najw.wrazenie zrobily na mnie szczegoly
        ktorych wczesniej niezauwazalam.(w kosciele ) mowiono mi ze tyo jest obraz
        ostat.wieczerzy i 12 apostolow wokol jezusa...nawet reprodukcja wisi...te swoje
        piekne slowa zahowaj dla siebie ,fajnie ze je znasz....ciesze sie,ale
        odpowiadaj na pytania a nie onanizuj sie slowolejstwem....kakofoni_ludu( wybacz
        troche mnie ponioslo) ale niem.sie oprzec
        slepa
        • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 12:42
          Wszystkie słowa "gdzieś tam poznałam", używanie słów jest czynnością nabytą, nie
          wrodzoną.
          Bagatelizujesz jedno "i" więcej. Przypomnij sobie "lub czasopisma" i jakie z
          tego wynikły komplikacje.
          Jasne, że rozumiesz Pana od tego wątku. IP (: *.eranet.pl) sugeruje, że wiele
          Was łączy.
          Zachowaj piszemy przez "ch". "Jezusa" z duzej litery. A "Kościele" również,
          chyba że masz na myśli budynek.
          Jakie szczegóły zrobiły wrażenie? I na te szczegóły (których nie znałaś)
          świadczą o Twej ignorancji?
          • Gość: mongol... Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 12:55
            przyznaje sie nie jestem zbyt lotny w pisaniu...ale nie robie z ludzi idiotow
            tylko dl.tego ze sie moga mylic....co nie zmienia faktu ze ciagle nie
            odpowiadasz na ...zadane tu pytanie....smiem twierdzic ze jestes tu zeby sie
            tylko czepiac.....(hehehe)i walic slowami w ryj takich prostych magolow jak
            ja. slowami z ktorymi jak widac tez masz maly (zaznaczam )niewielki problem.co
            do i czasopisma.......brak mi slow(rozmawiamy o ksiazce) nie o lapowce?
            napisz mi szczerze....czytalas(es)te ksiazke...tylko to tu jest wazne!!!
            podobala ci sie? polecasz ? nie polecasz? ....i tyle !!! to nie takie
            trudne nie obrazac...dasz rade!!!
            • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 13:06
              > przyznaje sie nie jestem zbyt lotny w pisaniu
              Jesteś za to skromny. Nie wspomniałeś jeszcze o czytaniu, savoir-vivrze, wiedzy
              i innych.
              > ale nie robie z ludzi idiotow
              Robisz. Z siebie.
              >ciagle nie odpowiadasz na ...zadane tu pytanie.
              Odpowiedziałam. A Ty zacząłeś wycieczki personalne.
              > slowami z ktorymi jak widac tez masz maly (zaznaczam )niewielki problem
              Tak? A z którymi?
              > do i czasopisma.......brak mi slow(rozmawiamy o ksiazce) nie o lapowce?
              Tu rozmawialiśmy o niechlujstwie (wiednym lub bez).
              > napisz mi szczerze....czytalas(es)te ksiazke...tylko to tu jest wazne!!!
              Czytałam i nie tylko to tu jest ważne. Umiejętnosć prowadzenia dyskusji jak i
              przyjęcia krytyki również. U Ciebie jej nie stwierdzono.
              > podobala ci sie? polecasz ? nie polecasz? ....i tyle !!!
              Już napisałam u góry. I tyle.
              > to nie takie trudne nie obrazac...dasz rade!!!
              To po co zacząłeś?
              • Gość: mongolizna!!! Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 13:52
                piszesz takie piekne slowa...zarzucasz mi sporo! czepiasz sie wszystkiego....i
                to twoim zdaniem jest rozmowa? jest mi zal ciebie bo jestes smutnym
                czlowiekiem......pod pozorem pieknych slow sie skrylas.i tkwisz tam bo ci sie
                wydaje ze jestes tam bezpieczna?!!! ja przynajm. sie potrafie
                usmiechac....koncze ta rozmowe....bo nie chce sluchac jak ktos mnie obraza!!!
                jesli wydaje ci sie ze skryjesz sie za monitorkiem i bedziesz udacac (znawce)
                tog swietnie.....mysle ze masz racje!!! a mnie sie podobala ta ksiazka!!!
                pop.choc nie wiez czemu wokol tyle szumu.......pozdrawiam cie fonio nawet po
                tylu lekcjach ktore mi zaserwowalas...........
                ps.przyda.by si sie pozadny sex(swoja droga) pewnie wtedy zlapalabys
                luz...heheh
                • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 14:07
                  > piszesz takie piekne slowa
                  > pod pozorem pieknych slow
                  Sprzeność widzę! Sprzeczność!
                  > jest mi zal ciebie bo jestes smutnym czlowiekiem.
                  Człowieczkiem. Frustraci internetowi zawsze piszą "człowieczkiem".
                  > a mnie sie podobala ta ksiazka!!!
                  Nie przejmuj się. Grunt, że znasz swoje słabości.
                  > ps.przyda.by si sie pozadny sex(swoja droga) pewnie wtedy zlapalabys luz...heheh
                  Uważaj. Nie tylko "luz", ale można też "syf" i "hiv".
                  > pozdrawiam cie fonio
                  Również.
                  • Gość: mongol Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 07.03.06, 14:20
                    hehehe...................nie denerw.sie
              • Gość: Cytatnik Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.06, 13:59
                Fonio,

                że z kontestowaniem masz problem, zostało ci dowiedzione.

                > Czytałam i nie tylko to tu jest ważne. Umiejętnosć prowadzenia dyskusji jak i
                > przyjęcia krytyki również. U Ciebie jej nie stwierdzono.

                Widzisz tę belkę, mam nadzieję? W oku własnym, nie cudzym, dodam.
                • fonia_ludu Re: Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. 07.03.06, 14:11
                  Cytatniku, zanim zacznisz mi czegokoliwek dowodzić, zapoznaj się brzmieniem
                  tytułu filmu "Szybcy i martwi" w języku angielskim i francuskim (polskim juz
                  znasz). Wyprowadź wnioski i zastosuj analogię.

                  Moimi belkami się nie zajmuj, sama sobie poradzę.
                  • Gość: Cytatnik Re: Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.06, 14:29
                    fonia_ludu napisała:

                    > Moimi belkami się nie zajmuj, sama sobie poradzę.

                    Słusznie, pisałem o jednej, ale teraz dostrzegam, że solidny dom z nich
                    zbudujesz, tak dużo ich masz :)

                    Ale zacznij od palisady. Tylko wcześniej sprawdź, co to mądre słowo oznacza, o
                    tutaj:
                    pl.wikipedia.org/wiki/Palisada
                    • fonia_ludu Re: Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. 07.03.06, 14:39
                      Widzę, że ćwiczenie intelektualne Cię przerosło. No to jak komu prostemu, nie
                      powinieneś się czuć obrażony:
                      Spójnik "i" możą łączyć ("Jestem piekna i powabna") lecz może pełnić również
                      funkcję rozdzielającą ("internauci są mądrzy i głupi", "Udział wzięli politycy
                      PiSu i PO").
                      W przypadku powyższym wypowiadam się w imieniu Ludu Myślącego. Lud ten i
                      zachwyca się obrazem i nie zachwyca (kontestuje), i czyni to jednocześnie. Zatem
                      zawarłam w swej wypowiedzi ocenę Częsci Ludu zachwycającego się obrazem, ale też
                      i tej częsci, która go kontestuje.
                      Mam nadzieję, że dotarło.
                      • Gość: Cytatnik Re: Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.06, 14:51
                        fonia_ludu napisała:

                        > Mam nadzieję, że dotarło.

                        Dotarło - języka polskiego nie znasz, ale za to przekonanie o własnej
                        nieomylności masz większe niż papież.

                        "Lub" tam trzeba było wstawić. Tylko się było na wagarach, kiedy pani w szkole o
                        tym mówiła :)
                        • fonia_ludu Re: Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. 07.03.06, 14:55
                          > Dotarło - języka polskiego nie znasz, ale za to przekonanie o własnej
                          > nieomylności masz większe niż papież.

                          Okej. To gdzie w tłumaczeniu popełniłam błąd?
                          Papież nie jest przekonany o włąsnej nieomylności. Proponuję się przyjrzeć
                          strukturze Kościoła rzymskokatolickiego. Czy nie ma tam jakiejś Rady moze,
                          jakichś doradców.
                          • Gość: Cytatnik Re: Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.06, 15:02
                            > O obrazie nie myślimy. Obraz kontestujemy i podziwiamy. Obraz. Nie kiepskie
                            > reprodukcje.

                            "Obraz kontestujemy ALBO/LUB podziwiamy". Nie wierzysz, sprawdź. Z sensem się
                            zgadzam, ale z budową zdania absolutnie nie.

                            Papież jest nieomylny w sprawie najważniejszej, czyli dogmatów religijnych.
                            • fonia_ludu Re: Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. 07.03.06, 15:06
                              Michał z klasy IIIc obraz kontestuje LUB podziwia.
                              Kasia z IIIc też kontestuje LUB podziwia.
                              Klasa IIIc (jeśli wewnątrz niej są zdania podzielone) kontestuje I podziwia.

                              Nie rozumiesz, skup się.
                              "Klasa IIIc obraz kontestuje LUB podziwia" oznacza pewną dozę niewiedzy u
                              oznajmującego (i zakłada że owa klasa jest jednomyślna).
                            • fonia_ludu Re: Przypowieść o kijaszku z opowieści na B. 07.03.06, 15:08
                              > Papież jest nieomylny w sprawie najważniejszej, czyli dogmatów religijnych.

                              Mylisz pojęcia. Niomylność Papieża w sprawach wiary JEST dogmatem.
                              Zanim Papież się wypowie na te tematy zasięga (zazwyczaj) rady i opini
                              Kardynałów i innych.
                        • fonia_ludu Post Scriptum 07.03.06, 14:58
                          "Lub" tam nie pasuje. Zrozum, że te dwie opcje występują jednocześnie (piszę o
                          zbiorowości, nie pojedynczym obserwatorze)
                          Analogia: Polacy byli w referendum za wstąpieniem do UE i za nie wstępowaniem.
                          "Lub" sugerowałoby, że któraś z tych dwóch możliwości miała miejsca (podczas gdy
                          druga już nie), a tymczasem one obie wystąpiły.

                          Wierzę, że o wagarach masz sporą wiedzę.
                          • Gość: mongol Re: Post Scriptum IP: *.eranet.pl 07.03.06, 16:31
                            w imieniu Ludu(myslacego)............jednak powinien sie wypowiadac ktos kto
                            mysli!!....rozwalilas swoim gadaniem(pisaniem) to mile forum.Mozesz byc z
                            siebie dumna!!! gdzie ty tam .....pustka
                            • fonia_ludu Re: Post Scriptum 07.03.06, 17:13
                              > w imieniu Ludu(myslacego)............jednak powinien sie wypowiadac ktos kto
                              > mysli!!
                              Dziękuję.
                              > rozwalilas swoim gadaniem(pisaniem) to mile forum.Mozesz byc z
                              > siebie dumna!!!
                              monika.univ.gda.pl/~literat/psalmy/0006.htm
                • fonia_ludu Post Scriptum 07.03.06, 14:19
                  Ładnie by było z Twojej strony gdybyś przyznał, że swoją belkę wziąłeś za moją i
                  przeprosił. Inaczej ten cytat, który przytoczyłeś, również odniesie się do Ciebie.
      • agni_me Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 16:53
        fonia_ludu napisała:
        "O obrazie nie myślimy. Obraz kontestujemy i podziwiamy. Obraz. Nie kiepskie
        reprodukcje."

        Konstatujmy. Zdanie "obraz kontestujemy i podziwiamy" jest na kranicy
        czytelności i w tej wypowiedzi sprawia wrażenie pozbawionego sensu. Zwłaszcza,
        że trudno coś kontestować i o tym nie myśleć. Czyż nie?
        • ben-oni Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 17:10
          To też teza odważna. Trudno jest kontestować coś o czym nie myślimy, bo wtedy
          najzwyczjniej olewamy, czyli zachowujemy sie biernie, a kontestowanie choć ma
          pozory bierności jednak jest działaniem.:)) Trudniej jest kontestować i
          podziwiać, bo podziw wymaga stałego kontaktu z podziwianą wartością.

          Obrazy Leonarda. Bądźmy szczerzy, malarzem jak na tamte warunki był
          drugoligowym i nie dorastał Rafaelowi czy Tycjanowi. W rzexbie nie dorastał do
          Michała Anioła i Donatella. Smutne, że sława Leonarda opiera sie na jego sztuce
          kiedy powinien być podziwiany przede wszystkim jako genialny konstruktor,
          mechanik, optyk, fizyk ogólnie.
        • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 07.03.06, 17:11
          Co do tego, że owe zdanie może być źle zrozumiane i że można je było zapisać w
          sposób jednoznaczny- zgoda.
          Co do tego, że jest błędne i że rozumieć można je tylko na modłę szanownych
          oponentów- brak zgody.
          > Zwłaszcza, że trudno coś kontestować i o tym nie myśleć. Czyż nie?
          Cóż, ja twierdzę, że ludzie wiele rzeczy czynią bezmyślnie, nawet tych, które
          zdawałoby się myślenia wymagają (czego niektóre wypowiedzi w tym wątku świetnym
          przykładem), sądzę, ze to kwestia wprawy. Czyż nie tak?
          • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 15:37
            o.k. podaj definicje kentestacji. Jak Ty rozumiesz znaczenie slowa (bo z
            faktycznym znaczeniem nie bedzie to mialo wiele wspolnego), bo nie ma sensu
            twierdzenie o braku zgody, kontestowac obtazu sie nie da (co juz ktos wyzej
            napisal). Mozna go kontemplowac.
            • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 20:33
              Definicję znajdziesz, leniu i nieuku, w słowniku. Podobnie jak "tłumaczenie" "ad
              hoc" na polski.

              Wskazywaniem gdzie jest sens, leniu, już się zajęłam w tym wątku. Parokrotnie.
              Poszukaj sobie. Ale obawiam się, że możesz nie zrozumieć- używam bowiem
              podobnych wyrażeń jak "ad hoc" i "kontestacja", które- jak przykład na górze
              wskazuje- przekraczają granice Twojego pojmowania.

              Nikt Ci nie neguje, że można kontemplować.
              Będziesz jeszcze wymieniał, co innego można? Jeśli Ci to sprawia radość, to śmiało.

              Uwaga końcowa: boje się. Mało rzeczy mnie tak przeraża, jak agresywna ignorancja.
              • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 21:38
                Kopalinski:
                kontestacja art., społ., kwestionowanie czego, podawanie w wątpliwość,
                demonstrowanie, manifestowanie sprzeciwu, protestu, zwł. w ruchach polit.,
                twórczości lit., teatr., filmowej a. org. Kościoła.
                kontestować.


                Etym. - fr. contestation 'zakwestionowanie; spór' od contester 'przeczyć;
                kwestionować' z łac. contestari 'prawn. powoływać świadków; świadczyć;
                protestować'; "


                Twoje zdanie:
                "O obrazie nie myślimy. Obraz kontestujemy i podziwiamy. Obraz. Nie kiepskie
                reprodukcje."

                Jeszcze raz: znajdz sens. Co kwestionujesz, przeciw czemu protestujesz ogladajac
                nieszczesna Gioconde jednoczesnie podziwiajac obraz. Jakie znaczenie maja "masy"
                oraz tajemnicze "i" w Twoim tekscie?

                Jesli uznajesz inna definicje (niz podana przez Kopalinskiego), chetnie poslucham.

                Nawiasem mowiac moja edukacje zostaw w spokoju. Sugerowalbym, rowniez
                zostawienie epitetow dla najblizszych.
                • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 23:07
                  W obrazie można się zachwycać artyzmem, dobranym zestawieniem barw, odcieni,
                  mądrze użytą symboliką, dynamiką i innymi.
                  Te przymioty można również kwestionować. Nie tylko w obrazie, fresku, również w
                  innych dziełach sztuki.
                  I nie *ja* jednocześnie kontestuję i podziwiam, ale *my* to czynimy- czyli
                  zbiorowisko ludności, którego pozwoliłam sobie byc głosem. Część z tej ludności
                  kontestuje, część podziwia.
                  Znaczenie "mas" i tajemniczego "i" jest niebagatelne w zrozumieniu, czemu użyta
                  konstrukcja zdaniowa nie jest błędna. "Masy"- jeśli pierwsza część masy czyni
                  rzecz przeciwstawną do tej czynionej przez masy część drugą, to wówczas "masa"
                  czyni dwie, wzajemnie sobie przeczące rzeczy i czyni to jednocześnie. jak
                  kontestacja i podziw.
                  "I"- wskazuje na niedostatek (?) języka polskiego w takich konstrukcjach
                  słownych. W angielskim mamy "the", we francuskim "les". W polskim wyrażenie:
                  "młodzi i bogaci" jest dwuznaczne. Może być dwuepitetową charakterystyką jednej
                  grupy lub charakterystyką dwóch grup, gdzie do każdej odnosi się jeden epitet.
                  Stąd też moje wskazanie na tytuł filmu "szybcy i wściekli", do kolekcji dołączam
                  "dobry, zły i brzydki".

                  Na epitety sobie zasłużyłeś. Wchodzisz do wątku tylko po to by sie przyczepić
                  (nie zauważyłam, byś się wypowiedizał na temat), robisz to wtórnie (odpierałam
                  juz Twoje zarzuty zwerbalizowane przez innego forumowicza, jeśli wyjaśnienia Cię
                  nie satysfakcjonują- odnieś się do nich. Ale Ty w ogóle nie czytałeś wątku i
                  każesz bym pisała to samo ponownie), przy czym popisujesz się tupetem i
                  ignoranacją (to pierwsze jest *zawsze* nie do usprawiedliwienia, drugie- jeśli
                  takie same zarzuty były odpierane. A tu juz były).

                  Moich najbliższych zostaw w spokoju.
                  • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 02:35
                    "Te przymioty można również kwestionować. Nie tylko w obrazie, fresku, również w
                    innych dziełach sztuki."

                    konsekwentnie: "zakontestuj"/zakwestionuj prosze nowatorstwo, artyzm, zestaw
                    barw itp w dziele da Vinci. W dalszym ciagu uwazam ze uzylas niewlasciwego zwrotu.

                    Glosem zbiorowiska byc nie mozesz. Szczegolnie w w kwestii kontestacji Giocondy.

                    Nawiasem mowiac w latach 50' dwuktotnie "kontestowano" obraz Leonarda.

                    Apolinaire i Picasso tez byli zamieszani w kontestacje Mona Lisy (zart) gdzies z
                    poczatkiem wieku (jeden areszt jedno przesluchiwanie)


                    ""I"- wskazuje na niedostatek (?) języka polskiego w takich konstrukcjach
                    > słownych. W angielskim mamy "the", we francuskim "les". "

                    Wiesz 15 lat mieszkam w Stanach a o konstrukcji z "the" o znaczeniu (lepszym?
                    niz) "i" nie slyszalem, "les", tez bez sensu. poniewaz nie ma nic wspolnego z
                    "i", oznacza genre (le/la) i liczbe pojedyncza/mnoga. Choc spokojnie mozna
                    powiedziec les filles et les gents. co tlumaczyloby sie na dziewczyny i
                    faceci/mezczyzni. "et" = "i". Mozna powiedziec les filles, les gents co
                    tlumaczyloby sie na dziewczyny, chlopaki. "les" nie ma tu nic do rzeczy.
                    W tym wypadku jezyk polski jest znacznie lepiej "wymyslony" (choc ma inne wady)
                    poniewasz pozwala najczesciej ustalic genre przez uzycie okreslonych koncowek.
                    Francuzi maja le/la (i l.m. les) a Anglicy maja to w dupie i licza na bystrosc
                    sluchacza.
                    Niepotrzebnie zupelnie siegasz do jezykow obcych, robiac to zle z reszta.

                    "nie zauważyłam, byś się wypowiedizał na temat".
                    Pisalem o bezmyslnej probie krytyki Browna: napisalem ze jest to w zamiarze
                    powiastka sensacyjna bez ambicji do odkryc. Wystarczajaco dobrze napisana aby
                    ludziska zaczeli sie doszukiwac prawdy. To juz nie wina autora. Krytykowanie
                    "Kodu" za beszczeszczenie dziela prawdziwej sztuki jest absurdem.
                    W zwiazku z powyzszym, watek czytalem, Ty zas niedokladnie.

                    Mysle ze "kontestacja", "the" i "les" swiadcza bardziej o Twoim tupecie jako ze
                    chodzisz po cienkim lodzie wierzac ze nikt nie zauwazy bledow.
                    • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 10:56
                      > konsekwentnie: "zakontestuj"/zakwestionuj prosze nowatorstwo, artyzm, zestaw
                      > barw itp w dziele da Vinci. W dalszym ciagu uwazam ze uzylas niewlasciwego
                      >zwrotu.

                      Raduj się: Fresk jest przereklamowany, typowy produkcyjniak religijny tamtego
                      czasu- ładnie namalowana "scenka z życia świętych", tyle że bez ikry. Postacie
                      statyczne, zestawienie barw mało orgyginalne.

                      > Glosem zbiorowiska byc nie mozesz. Szczegolnie w w kwestii kontestacji Giocondy.

                      Byłam, więc mogę. Kontestowaliśmy "Ostatnią wieczerzę", nie "Monę Lizę".
                      Zadziwię Cię, ale to nie to samo.

                      Do "i"- swój przykład "chłopaki i dziewczyny" zastąp: "solidarni i młodzi" to
                      powinieneś nareszcie załapać znaczenie tak intrygującego Cię "i", a także
                      możliwych konsekwencji płynących z jego używania w języku polskim.

                      > Niepotrzebnie zupelnie siegasz do jezykow obcych, robiac to zle z reszta.

                      Jednak mimo Twoich 15 lat w Stanach i ,zapewne niepotrzebnych, przykładów nadal
                      nie chwytasz. A gdzie sięgnęłam źle?

                      >> "nie zauważyłam, byś się wypowiedizał na temat".
                      > Pisalem o bezmyslnej probie krytyki Browna: napisalem ze jest to w zamiarze
                      > powiastka sensacyjna bez ambicji do odkryc. Wystarczajaco dobrze napisana aby
                      > ludziska zaczeli sie doszukiwac prawdy. To juz nie wina autora. Krytykowanie
                      > "Kodu" za beszczeszczenie dziela prawdziwej sztuki jest absurdem.

                      Tematem wątku było "co myślisz o powieści, co o obrazie", a nie "scharakteryzuj
                      i oceń próby krytyki powieści". Widzisz różnicę?

                      > W zwiazku z powyzszym, watek czytalem, Ty zas niedokladnie.

                      Wpierw zarzuciłeś mi "podpieranie sie zagrozonym geniuszem da Vinci", teraz "
                      dopatrywanie się beszczeszczenia dziela prawdziwej sztuki", dodatkowo
                      utrzymujesz, że właśnie Ty wypowiedziałeś sie na temat wątku, a nie ja.
                      Nie wiem, gdzie Ty tamte rzeczy powyczytałeś, ale już nie chcę wiedzieć. Całość
                      wskazuje na jedno: nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, a wynikłe stąd
                      niedostatki zakrywasz tupetem i przeraźliwym bełkotem.

                      Co dobitnie pokazuje ten wtręt:

                      > Mysle ze "kontestacja", "the" i "les" swiadcza bardziej o Twoim tupecie jako ze
                      > chodzisz po cienkim lodzie wierzac ze nikt nie zauwazy bledow.
                      • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 16:02
                        "Raduj się: Fresk jest przereklamowany, typowy produkcyjniak religijny tamtego
                        > czasu- ładnie namalowana "scenka z życia świętych", tyle że bez ikry. Postacie
                        > statyczne, zestawienie barw mało orgyginalne."

                        Raczej glupie (nie majace z kontestacja nic wspolnego) przeczace pierwszej
                        tezie: "Obraz kontestujemy i podziwiamy."
                        Gdzie tu podziw?
                        W sumie bardzo zalosne :))

                        "Do "i"- swój przykład "chłopaki i dziewczyny" zastąp: "solidarni i młodzi" to
                        > powinieneś nareszcie załapać znaczenie tak intrygującego Cię "i", a także
                        > możliwych konsekwencji płynących z jego używania w języku polskim."

                        "young and united" lub "les jeunes et solidaires".
                        "and" = "et" = "i".
                        Ciagle nie zalapalem o co chodzi z ta wyzszoscia jezykow obcych nad polskim (lub
                        odwrotnie)
                        Te "przykladowe" bzdury z angielskim lub francuskim (zaraz, "the" i "les" he,
                        he, he) nie maja nic wspolnego. Co gorsza "the" nie ma nigdzie (w Twoim
                        przykladzie). To jakie sa te konsekwencje "plynace" z jego (moze JEGO, tego
                        tajemniczego bardzo "danbrownowskiego") i (przepraszam: I)

                        No dobra, starczy zabawy.
                        trzymaj sie :))
                        • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 16:11
                          > Raczej glupie (nie majace z kontestacja nic wspolnego) przeczace pierwszej
                          > tezie: "Obraz kontestujemy i podziwiamy."
                          > Gdzie tu podziw?
                          > W sumie bardzo zalosne :))

                          Prosiłeś o przykład kontestacji. O podziw już nie, o prosze:

                          > konsekwentnie: "zakontestuj"/zakwestionuj prosze nowatorstwo, artyzm, zestaw
                          > barw itp w dziele da Vinci. W dalszym ciagu uwazam ze uzylas niewlasciwego
                          >zwrotu.

                          Gdzie tu prosisz o "podziwianie"?
                          To, że "żałosne" to się zgadzam, cieszę się z autorefleksji, tylko nie wiem
                          czemu się uśmiechasz? Choć te uśmiechy dobrze wpisują się w debilne "he, he" na
                          samym wstępie Twego pierwszego postu , jak i trakcie tego ostatniego.

                          Przykład, może teraz chwycisz:
                          >> "solidarni i młodzi"
                          >"les jeunes et solidaires"

                          A może raczej "les jeunes et les solidaires"?
                          Chwytasz wreszcie, czy nadal pustka?

                          Bełkotliwego akapitu (którego juz u Ciebie?) nie komentuję.
                          • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 16:12
                            (którego juz u Ciebie?)

                            którego TO już u Ciebie?
                          • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 16:41
                            "A może raczej "les jeunes et les solidaires"?"
                            mozna odczytac "dwuznacznie po polsku rowniez. Zalezy od kontekstu (ktorego u
                            Ciebie nie ma)
                            he, he:
                            ""I"- wskazuje na niedostatek (?) języka polskiego w takich konstrukcjach
                            słownych. W angielskim mamy "the", we francuskim "les". W polskim wyrażenie:
                            "młodzi i bogaci" jest dwuznaczne. Może być dwuepitetową charakterystyką jednej
                            grupy lub charakterystyką dwóch grup,"

                            sa "mlodzi i solidarni" sa "mlodzi solidarni". Mozna i tak i tak po polsku i
                            angielsku i francusku i hiszpanski i paru innych jezykach. Odwolywanie sie do
                            jezykow obcych nie ma sensu. Szczegolnie z "les" i "the". Wyzszosci/brakow
                            okreslonego jezyka nie ma (ani polskiego ani innego)
                            Przynajmniej w kontekscie zdania:
                            "Obraz kontestujemy i podziwiamy. " lub
                            "obraz kontestujemy, podziwiamy"
                            o przecinkach slyszalas?

                            Poza tym:
                            "Fresk jest przereklamowany, typowy produkcyjniak religijny tamtego
                            czasu- ładnie namalowana "scenka z życia świętych", tyle że bez ikry. "

                            gdzie tu podziw, kontestacja?
                            lub gdzie podziw i kontestacja?
                            Twoja opinia o fresku, nie jest kontestacja, jest dosc glupia opinia.

                            I to by bylo na tyle.
                            • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 17:07
                              > "A może raczej "les jeunes et les solidaires"?"
                              > mozna odczytac "dwuznacznie po polsku rownież.

                              Nie "również". We francuskim jest jednoznacznie: "les...et..." lub "les...et
                              les...". Tymczasem w polskim *tylko*: "...i...".
                              W polskim jest dwuznaczne. Widzę, że zaczyna docierać.

                              > Zalezy od kontekstu (ktorego u Ciebie nie ma)

                              Bełkot.

                              Kolejny akapit- w ogóle nie odnosisz się do zagdnienia. Więc znów bełkot.

                              Kolejny- wszelkie opinie mogą wynikać z zachwytu lub kontestacji, więc trudno je
                              brać za sam zachwyt lub kontestację. Jeśli teraz to kwestionujesz, to jak sie
                              ustosunkujesz do swojego wcześniejszego "zakontestuj"/zakwestionuj prosze
                              nowatorstwo". Albo jesteś frustrat, albo osioł.

                              W kontekście Twoich wyczynów w tym watku, cieszę się, że oceniasz moją opinię
                              jako "głupią". Gdybyś ją uznał za "rozsądną", wówczas musiałabym się głębiej nad
                              sobą zastanowić.
                              • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 18:24
                                Nie "również". We francuskim jest jednoznacznie: "les...et..." lub "les...et
                                les...". Tymczasem w polskim *tylko*: "...i...".
                                bzdury. "les.. et les.." moze oznaczac obie grupy. Mam nadzieje ze za
                                tlumaczenia sie nie zabierasz. W polskim jezyku mozesz powiedziec mlodzi
                                solidarni oraz mlodzi i solidarni (znaczenie jest dokladnie takie samo).
                                Rowniez w jezyku francuskim obie formy oznaczaja to samo, chyba ze ktos proboje
                                przeciwstawic mlodych solidarnym (czego mozna ewentualnie dowiedziec sie wlasnie
                                z kontekstu). Obawiam sie ze nie tylko Twoje jezyki obce szwankuja (choc
                                generalnie lepsza kiepska znajomosc jezyka niz zadna), ale rowniez jezyk polski.



                                Wspominalem juz, iz chamstwo epitetow powinnas zostawic dla najblizszych.

                                Dalej juz mi sie nie chce.
                                • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 18:47
                                  Nic nie kapujesz. Boję się, że nawet kolejne 15 lat w Stanach tego nie zmieni.

                                  > bzdury. "les.. et les.." moze oznaczac obie grupy.

                                  Ono *oznacza* obie grupy. Zawsze. I tym się rózni od polskiego "...i...", które
                                  tyczyć sie moze grupy jednej jak i dwóch. Z resztą, pisałam Ci to już wcześniej.
                                  Ale, widac, za mądrze jak dla Ciebie. Nazbyt skomplikwoane słowa: "epitety", to
                                  prawie jak "ad hoc", nie? Mogłeś mnie w takim razie znów prosić o tłumaczenie na
                                  polski.

                                  > chyba ze ktos proboje przeciwstawic mlodych solidarnym (czego mozna
                                  >ewentualnie dowiedziec sie wlasnie z kontekstu)

                                  I widzisz, ja przeciwstawiłam zachwycających się kontestującym. Kontekstem jest
                                  właśnie ta sprzeczność.
                                  Tylko żeby to zrozumieć tego trzeba znać podstawy języka polskiego.

                                  >Obawiam sie ze nie tylko Twoje jezyki obce szwankuja (choc
                                  > generalnie lepsza kiepska znajomosc jezyka niz zadna), ale rowniez jezyk >polski

                                  To tak bezczelne, że aż zabawne. "Agresywna ignorancja" i "tupet", pamiętasz?

                                  > Wspominalem juz, iz chamstwo epitetow powinnas zostawic dla najblizszych.

                                  Moje epitety nie są chamskie, tylko odnoszą się dokładnie do Twoich wywodów.
                                  Wybacz, ale nie będę nazywała ignoranta mędrcem, bo ten za takiego się uważa.

                                  Kilkadziesiąt lat temu w szkołach była tak zwana "ośla ława" w której siedziały
                                  notoryczne matoły. Ich opinie, przetykane "he he", głupimi uśmiechami,
                                  kompletnym brakiem logiki, a przy tym elementarnym brakiem wiedzy wraz z
                                  ogromnym przekonaniem o własnej mądrości, przypomniały mi się żywo podczas
                                  dysputy z Tobą.

                                  > Dalej juz mi sie nie chce.
                                  Który raz to piszesz? Trzeci? czwarty? Jak dobijesz do dziesięciu, to trzeba to
                                  będzie jakoś uczcić.
                              • broch Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 18:45
                                oczywiscie na zakonczenie:
                                przetlumacz:
                                "Obraz kontestujemy i podziwiamy."
                                tak aby Twoj caly wywod o wyzszosci dowolnego jezyka obcego nad polskim mial
                                sens (koniecznie z "les" i "the").

                                W sumie mozna mowic wylacznie o ubostwie Twojego jezyka polskiego (jesli musisz
                                odwolywac sie do innych jezykow)
                                • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 18:48
                                  Zaprawdę, wiemy, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Nie musisz nam tego
                                  ciągle przypominać.
              • cytatnik Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 21:49
                fonia_ludu napisała:

                > Uwaga końcowa: boje się. Mało rzeczy mnie tak przeraża, jak agresywna
                > ignorancja.

                Święte słowa, fonio, święte słowa. Agresywne ignorantki to niczym stonka na
                zdrowym ciele ludu forumowego, prawda?
                • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 13.03.06, 23:08
                  A może zamiast wciąż się zajmować mną, zainteresowałbyś sie tematem, dla którego
                  ten wątek powstał?
                  • Gość: malami Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 16:05
                    Otoż to Fonio, otóż to!;) Nareszcie mądra uwaga, bo któż jak nie Ty wykłóca się
                    w tym wątku prawie z każdym.
                    "Ludzi poprawiać, to trochę za śmiało, siebie gdybyśmy chcieli, to by się
                    udało";)
                    • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 16:19
                      Malami, nie wykłócam się, ale udowadniam niedorzeczność/ błędność zarzutów mi
                      stawianych. A raczej: stawianych mojemu wpisowi zgodnemu z tematem wątku.

                      To, że zarzuty są stawiane w taki, a nie inny sposób, uważasz, wymusza ton
                      odpowiedzi.

                      Także staram się ripostować kloaczno- młodzieżowe odzywki, których z taką werwą
                      i ochotą *prawie wszyscy* uzywają.
                      • Gość: holendryk Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 16:22
                        kakofonie uprasza sie o zamilkniecie zanim watek dobije do setki
                        • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 16:23
                          Gość portalu: holendryk napisał(a):

                          > kakofonie uprasza sie o zamilkniecie zanim watek dobije do setki

                          podbijaj, podbijaj. Szybciej dobije.
                          • Gość: holendryk Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 16:25
                            ales ty czujna cholera
                            nie masz madrzejszego nic do roboty?
                            bez odbioru
    • lajlah Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 08.03.06, 17:30
      to moze ja dla odmiany, zamiast sie kłócić
      odpowiem na pytanei autora postu. Mnie osobiście książka się nie podobała,
      temat główny ciekawy, ale reszta jak dla mnie zbyt amerykańsko-sensacyjna. Ale
      to oczywiscie moje skromne zdanie.
      Co do obrazu, w oryginale nie widziałam, a reprodukcję owszem i owszem ciekawa.
      • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 08.03.06, 18:03
        > to moze ja dla odmiany, zamiast sie kłócić odpowiem na pytanei autora postu.

        A wiesz, kochana, że taki wstęp jest niegrzeczny i wręcz prowokuje do kłótni?

        Pytanie retoryczne, już teraz wiesz.
        • Gość: mongol Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.eranet.pl 15.03.06, 12:12
          ale ty fonia jestes zalosna
          • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 15.03.06, 22:19
            Gość portalu: mongol napisał(a):

            > ale ty fonia jestes zalosna

            Oj mongole, mongole... jeśli ja jestem żałosna, to jaki Ty jesteś?
            • Gość: hihihi Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:30
              Popieram mongola, żałosna. Wiem ,wiem, ostatnie słowo MUSI należeć do Ciebie.
              Tylko nie rozpisuj sie zbytnio, bo jestem tu tylko na chwilę.
              • fonia_ludu Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 16.03.06, 19:05
                Gość portalu: hihihi napisał(a):

                > Popieram mongola, żałosna. Wiem ,wiem, ostatnie słowo MUSI należeć do Ciebie.
                > Tylko nie rozpisuj sie zbytnio, bo jestem tu tylko na chwilę.

                Dziękuję za ten post.
                Rozważmy ten fragment: "> Popieram mongola, żałosna."

                Oznaczać on może:
                > Popieram mongola, [o ja] żałosna.
                I wówczas mamy do czynienia z przejawem dramatu ludzkości- człowiek coś czyni,
                popiera, mimo, iż wie, że właśnie ta aktywność chluby jej nie przynosi.

                Może też oznaczać:
                > Popieram mongola, [że jesteś] żałosna.
                Wówczas mamy do czynienia z jeszcze większym dramatem ludzkości- człowiek coś
                czyni, popiera, co absolutnie mu chluby nie przynosi, jednak sobie z tego sprawy
                nie zdaje.

                Fragment powyższy, jak widać, można zrozumieć na dwa sposoby, a- już zrozumiany-
                zinterpretować w sposób wieloraki, mniej lub bardziej poważny.

                Żeby jednak udowodnić błąd jakiejś drogi rozumienia czy interpretacji, nie
                wystarczy wskazanie na poprawność drogi odmiennej.

                Gdyby tak nie było, słuszność w poniższym dialogu należałaby do kaprala:

                Kapral: Szeregowy, czym można zabić wroga?!
                Szeregowy: Bagnetem, panie kapralu!
                Kapral: Bzdura, szeregowy! Bagnetem wroga zabić nie można! Zabić wroga można
                karabinem! Nie negujecie chyba, że można zabić karabinem?!
                Szeregowy: Nie neguję, ale...
                Kapral: Stulcie pysk, szeregowy! Skoro można zabić karabinem, to znaczy, że
                bagnetem nie można! Odmaszerować.

                Wszystkim szanownym kapralom z tego wątku posyłam wyrazy sympatii.
                Fonia Ludu.
    • Gość: Marek Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: 80.72.34.* 09.03.06, 07:41
      Ksiazka miala potencjal, pomysl rodem z Pana Samochodzika, ale autor nie nalezy do blyskotliwych
      pior. Moim zdaniem popularnosc ksiazki bierze sie z jej gnostycznej wymowy, prowokacji. Podniecaja
      sie ja ludzie o slabych nerwach, a wiec ci uznajacy wartosci Biblii (protestuja, tak samo jak protestuja
      ostatnio muzulmani czy lewica swiatowa na kazda probe weryfikacji liczby ofiar holocaustu) i wrogowie
      Kosciola (przezywaja wrecz "intelektualny" orgazm; sa tez w tej grupie ludzie gardzacy literatura
      sensacyjna, cynicy, ktorzy nigdy by nie zajeli sie krytyka podobnych ksiazek, ale z uwagi na mozliwosc
      dokopania Kosciolowi, popieraja po cichu Browna, prywatnie majac go w "glebokim powazaniu").
      Pomysl wypalil, bo nic tak nie rozpala namietnosci czytelnikow jak "religijna" dysputa, chocby tak denna
      jak w przypadku powiastek Browna. Z tym ze dyskusja ta odbywa sie jakby ponad Brownem. Autor i
      jego dzielo sa tylko pretekstem. Jednak czlowiekowi o silnych nerwach nie groza emocje. Traktuje "Kod"
      z lodowata obojetnoscia.
      • Gość: janek Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 09.03.06, 19:52
        byś się wstydził Marku , chyba dokładnie piszesz choć nie zawsze nadążasz
        p.Marku, za tymi którzy mówią na temat tej książki w takich n.p; diskowerach.
        Aby móc dyskutować najlepiej znać temat@! "Kod Leonarda da Vinci" przeczytałem.
        Teraz wnikliwie czytam "Złamany kod...".
        Na razie jeden wniosek; jeden autor mądrzejszy od drugiego.
        "Kod....." nie jest taki zły skoro skłania do dyskusji.
        Mnie n.p. skłania.
        • Gość: Marek Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. IP: 80.72.34.* 10.03.06, 22:15
          Dzisiaj w Sejmie takze goraco dyskutowano, p. Janku. Mnie to wprawdzie nie sklania do dyskusji, ale
          moze ten Sejm nie jest taki zly, a ja nie nadazam. Z tego co piszesz, wynika ze raczej nie znasz dobrze
          tematu. Moze dlatego sklaniasz sie do dyskusji. Discovery? Zartujesz sobie?
    • sojuz1 Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 12.03.06, 21:12
      Gość portalu: longdon napisał(a):

      > CO MYSLICIE O TEJ POWIESCI?
      taka sobie
      i co myslicie o obrazie (Ostatnia wieczerza)?
      to nie obraz ale fresk
    • v0lrath Re: Kod Leonarda da Viinci...D.B. 14.03.06, 17:33
      Zaczęłem ją czytać i na razie przeczytałem kawałek.
      Całkiem ciekawa - jak na sensacyjną. Dobra w sensie rozrywkowym.
      Czy skłania do refleksji?
      Nie wiem, mnie nie skłania, nie należę do wierzących. Co najwyżej może intryguje
      (np. przedstawieniem rytuałów lub architektury).

      Co do obrazu, a raczej fresku, to można go bliżej obejrzeć:
      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/08/Leonardo_da_Vinci_%281452-1519%29_-_The_Last_Supper_%281495-1498%29.jpg
      13 apostołów (podejrzewane jest, że jeden z nich to tak na prawdę Maria
      Magdalena) i 27 rąk (w tym jedna z nikąd, trzymająca nóż - tak jakby Judasz miał
      trzecią rękę z nożem wyrastającą w dziwny, krzywy sposób). To ciekawe co autor
      chciał przez to przekazać. Raczej ciężko się dowiedzieć, bo twórca, sam
      Leonardo, nie żyje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka