Dodaj do ulubionych

książkowe dziwolągi, bubelki...

07.04.06, 11:17
Mam w swoim księgozbiorze dziwoląga nie z tej ziemi. Książka wydana przez "Res Polonia", 1991, napisane, że wydanie III. Conan Doyle "Dolina trwogi" (okładka - niebieskie tło, na pierwszym planie mężczyzna w cylindrze z nożem w garści). Tyle że w środku jest... "Studium w szkarłacie". (Dla tych, co może nie w temacie, bynajmniej nie chodzi o dowolność w przekładzie tytułu, to są dwie różne powieści Conan Doyle'a.) Pamiętam, jak zorientowawszy się po treści (bo na stronach tytułowych też jest "Dolina...", a jakże), poszłam do księgarni z reklamacją i tam okazało się, że wszystkie książki wyglądają tak samo. Żadna pomyłka techniczna typu zamiana okładek, po prostu "Res Polonia" wydała sobie "Studium w szkarłacie" pod tytułem "Dolina trwogi". Ciekawa jestem, ilu forumowiczów ma to cudeńko. A może inne osobliwości, nie odddane mimo wad, bo innego wyboru nie było?
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: książkowe dziwolągi, bubelki... 07.04.06, 11:31
      Ja mam książkę, o której forumowicze powiedzieli, że jej nie ma. Taka literacka
      forma antymaterii.
      Jurij Kazakow, zbiór opowiadań pt. "Brzydka dzoewczyna" (z opowiadaniem o tym
      tytule).
      Forumowicze orzekli, ze Kazakow był poetą i opowiadań nie pisał. A ja taka
      książke mam. Nawet znaleźli autora "Brzydkiej dziewczyny".
      To co ja mam?
      • Gość: Jaaa Re: książkowe dziwolągi, bubelki... IP: *.csk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.06, 12:21
        Benie, w końcu wyszło na to, że chodziło o książkę Borysa Biednego "Dziewczęta"
        (rzecz o tym jak dzielna komsomołka kucharka Tosia budowała komunizm). Była
        brzydka, ale dobra - dlatego zdobyła serce najdzielniejszego drwala.
        Przy okazji poszukiwań Twojego Kazakowa znalazłam na stronkach rosyjskich.
        Pozdrowienia :))
    • ix 'Fredzia Phi Phi' 07.04.06, 14:53

      'Winnie-the-pooh' A. A. Milne w tłumaczeniu Moniki Adamczyk.

      Koszmarne :-)
    • staua Re: książkowe dziwolągi, bubelki... 07.04.06, 21:33
      Mialam kiedys ksiazke, ktorej autora ani tytulu juz nie pamietam (moze ktos go zna?), o blizniakach -
      Adamie i Ewie. Rzecz dziala sie w Warszawie, rodzina blizniakow mieszkala na Zoliborzu i calosc
      zapowiadala sie niezle, ale dosc wczesnie niestety konczyly sie kartki tej ksiazki i byly wszyte kartki z
      "Blekitnych z latajacego talerza" Aleksandra Minkowskiego i te ksiazke mozna bylo doczytac do konca.
      Zawsze bardzo zalowalam, ze nigdy nie dowiedzialam sie, o czym byla ksiazka, ktorej okladke i
      poczatek mialam.
      • venus22 Re: książkowe dziwolągi, bubelki... 07.04.06, 21:48
        Nie wiem jaka jest tego przyczyna ale wiem ze niektore kryminaly Agathy sa
        wydane pod dowma roznymi tytulami.
        Nie jest to jakas pomylka tylko tak mialo byc.

        Venus
        • jottka no 07.04.06, 22:19
          słynna zamiana tytułów to 'ten little niggers' na 'and then there were none' -
          przyczyną jest decyzja spadkobiercy praw, a powód to tytuł obraźliwy dla
          niektórych z dzisiejszego punktu widzenia - zamianę przeprowadzono na całym
          świecie (u nas też nie ma już '10 małych murzynków', tylko 'i nie było już
          nikogo...')
          • Gość: jaija Re: no IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.04.06, 00:50
            Tak właśnie wyglądaja pułapki politycznej poprawności... I był też tytuł jeden
            tej samej książki: Ten Little Indians - chyba pierwszy i poprawny, to u nas
            zdaje się tłumaczono jako Dziesięcioro murzyniątek.
            • venus22 Re: Agatha 08.04.06, 02:46
              ale to byl tylko jeden z tytulow ktore pzoamieniali, i ten akurat ze wzgledow
              politycznej korekty a reszta nie wiem po co pozamieniali.

              Venus
              • jottka Re: Agatha 08.04.06, 13:39
                ty chyba myślisz o różnych tłumaczeniach (nie tylko tytułu, ale całości) tych
                samych książek w różnych wydawnictwach - i wtedy one są faktycznie rozmaicie
                ochrzczone, no cóż, nowa licencja, nowe prawo do własnej propozycji przekładowej
            • jottka Re: no 08.04.06, 13:34
              Gość portalu: jaija napisał(a):

              > był też tytuł jeden tej samej książki: Ten Little Indians - chyba pierwszy i
              poprawny, to u nas zdaje się tłumaczono jako Dziesięcioro murzyniątek.


              nie, pierwotny tytuł książki to 'ten little niggers', który zresztą zmieniono na
              'and then there were none' już w 1940 r. przy okazji wydania jej w usa:) ponoć
              własnie dlatego, by nie urażać ciemnoskórych mieszkańców tego kraju, tu bardzoż
              interesujący artykuł nt. dziejów tytułu tego kryminału:

              www.rethinkingschools.org/archive/20_01/agat201.shtml

              'indianie' pojawiali sie okazjonalnie przy kolejnych wydaniach, no bo to
              wszystko wersje jednej rymowanki bazowej, nasze tłumaczenie o murzyniątkach nie
              odbiega od wersji w innych językach (np. po niemiecku było 'zehn kleine
              negerlein', czyli dokładnie to samo)
              • Gość: jaija Re: no IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.04.06, 16:21
                Dzięki za informację ;) Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby tytuł brzmiał "10
                Żydziątek" :)
                • jottka Re: no 08.04.06, 16:47
                  zapewne to samo - nikt nie lubi, gdy się o nim mówi z pogardą
                  • Gość: jaija Re: no IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.04.06, 23:29
                    Z pogardą? Czy uważasz tytuł Dziesięcioro Murzyniątek za pogardliwy????? Że
                    niby co miało być - 10 małych Afroamerykanów?
                    • venus22 Re: no 09.04.06, 09:37
                      Murzyniatka po polsku nie jest moze pogardliwe ale po ang niggers to bardzo
                      obrazliwe.

                      Venus
                      • ben-oni Re: no 09.04.06, 10:13
                        Zakres znaczeniowy słów nigdy nie jest stały. Obawiam się, że nigger stał sie
                        niepoprawny politycznie gdyż zbyt kojarzony był z czasami niewolnictwa. Ale co
                        to ma wspólnego z literaturą? Czy z tego powodu mamy dziś (politycznie jest na
                        topie!) deklamować "Do braci moskali", ale braci zamienimy na "sąsiadów"? Przy
                        czym Moskal w tym wierszu uzyty był w znaczeniu pozytywnym. Dzis Moskal
                        rozumiany jest jako synonim Ruska-Okupanta-GwałcicielaPolskichMatek-Bolszewika.
                        • martolka Re: no 11.04.06, 11:17
                          albo wziac Chate Wója Toma i pozamieniac wszystkich odpowiednich na Afro-
                          Amerykanów...
            • aiczka Re: no 11.04.06, 14:37
              Ja ma dość stare wydanie, tytuł polski "Dziesięciu Murzynków", angielski "Ten
              Little Niggers". "Ten Little Indians" też jest poprawny, tylko został
              wprowadzony później, ze względu na wspomnianą później poprawność polityczną.
              Pewnie później poprawność rozszerzono i na Indian.
    • Gość: psi Re: książkowe dziwolągi, bubelki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 12:47
      brawa, bo jesteś wybredna i lubisz nietuzinkowe rzeczy:)
    • griszah Re: książkowe dziwolągi, bubelki... 10.04.06, 16:03
      Mam w domu prawdziwe kuriozum jeśli chodzi o literaturę dziecięcą „O Jeżu,
      który chciał być kimś innym” Taki oto opis jej znalazłem w googlach na stronie
      Ośrodka Myśli Politycznej: „Była zakupiona w Centrum Kultury NRD, ładnie
      ilustrowana, dość słabo przetłumaczona. Opisywała zaś historię jeża, który
      starał się przypodobać innym zwierzętom, zdobyć przyjaźń przez ich
      naśladowanie. Próbował kolejno zachowywać się jak kret, wiewiórka, jeleń. Ale
      im bardziej starał się, do tego nieudolnie, naśladować innych, tym bardziej był
      wyśmiewany. Dopiero wtedy, gdy odważył się być sobą, zyskał uznanie. Nie wiem,
      czy książeczka ta nie powinna stać się obowiązkową lekturą dla wyjeżdżających
      za granicę dyplomatów i pracowników polskich instytutów kultury”.
      Może dla dyplomatów tak ale nie dla dzieci. Zwierzęta w lesie zachowują się
      wobec jeża b. brutalnie, wyśmiewają, poniżają, kopią(!). W geście samoobrony
      jeż kolcami rani w nos przywódcę zwierząt – jeżozwierza – ten na obrazku ma po
      tym wszystkim krwawiący obficie i poharatany nos – dopiero po tym jeż zyskał
      prawdziwe uznanie wśród zwierząt – piękny morał nie ma co! Po za tym
      ilustracje są koszmarne a rysownik z nieznanego mi powodu wyposażył jeżyka w
      zminiaturyzowane męskie genitalia. Ogólnie rzecz biorąc - dla mnie mistrzostwo
      świata jeśli chodzi o bublowatą literaturę dziecięcą.
      Pozdrawiam
      • venus22 Re: książkowe dziwolągi, bubelki... 10.04.06, 21:36
        >>Obawiam się, że nigger stał sie
        niepoprawny politycznie gdyż zbyt kojarzony był z czasami niewolnictwa. <<


        raczej nie nigger to taka "przerobka" od negro czyli czarny czyli nazywanie
        kogos czarnuchem, czarnym brudasem
        ma to tyle wspolnego z literatura co np akcenty antyzydowskie, najgorsze
        przeklenstwa, nazywanie przez niemcow Polakow swiniami (polish shweine) itd.

        Mozna owszem o tym pisac ale czy to potrzebne to nie wiem.

        Nie ulega watpliwosci ze jest roznica pomiedzy 'murzyniatkiem' a 'czarnuchem'.
        Negro nigdy nie mialo pozytywnego oddzwieku dla murzynow bo byla to oznaka
        segregacji i ich gorszej pozycji a nigger, nigga, to pogardliwa forma -
        zawsze.

        Venus

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka