Dodaj do ulubionych

Zaczarowany Gałczyński

IP: *.acn.pl 29.01.03, 08:53
Pisanie, że lepiej coś sobie odpuścić jest dość zabawne. Ja tam
lubię niektóre słuchowiska. Szkoda, że nie wydano znów dzieł
zebranych :(
Obserwuj wątek
    • Gość: Ewa Re: Zaczarowany Gałczyński IP: *.abo.wanadoo.fr 29.01.03, 16:37
      Dzieki za ten wyczerpujacy artykul o jednym z moich ulubionych
      poetow. Rzeczywiscie wydaje sie ,ze w Polsce jego slawa
      przygasla, a szkoda . Byl wyjatkowym zjawiskiem, niezwykle
      utalentowanym autorem, jedynym w swoim rodzaju zjawiskiem.
      Szkoda, ze przedwczesnie umarl. Mozna go porownac do Georga
      Perec i Jacquesa Préverta we Francji. Za latwosc operowania
      slowem, za romantyczna groteskowosc i sypmatie dla ludzi. Nie
      bylo w nim nic ze slowianskiego"rozdzierania koszuli". Swietnie
      sie bawil i bawil innych, rozczulajac rownoczesnie prostota i
      bezposrednioscie poetyckiej wypowiedzi. Wlasnie przed kilkoma
      tygodniami kupilam tomik jego poezji i z radoscia stwierdzilam
      iz nie stracily na aktualnosci. Jedynie dorozki w Krakowie
      rozmnozyly sie jak grzyby po deszczu i zatracily tajemniczy,
      zaczarowany charakter.....
    • ada08 Re: Zaczarowany Gałczyński 29.01.03, 17:27
      Lubię....

      jego wiersze ''muzyczne'': Wielkanoc Jana Sebastiana,
      Spotkanie z Szopenem ....

      Lubię...

      jego wiersze ''jajcarskie'': Satyra na bożą krówkę,
      Dlaczego ogórek nie śpiewa, Strasna zaba (wiersz dla
      sepleniących), Jedenaście kapeluszy....

      Lubię ...

      jego wiersze liryczne, a najbardziej ten :-)


      ROZMOWA LIRYCZNA

      - Powiedz mi jak mnie kochasz.
      - Powiem.
      - Więc?
      - Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
      Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
      W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
      W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
      I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
      I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
      nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
      W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
      I na końcu ulicy. I na początku.
      I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
      W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
      W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
      Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
      I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
      - A latem jak mnie kochasz?
      - Jak treść lata.
      - A jesienią, gdy chmurki i humorki?
      - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
      - A gdy zima posrebrzy ramy okien?
      - Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
      Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
      A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

      :-)

      Pozdrawiam - gubiąca parasolki :-)

    • Gość: zielka Re: Zaczarowany Ga?czyn´ski IP: *.york.ac.uk / 172.20.6.* 29.01.03, 23:51
      ech, po pierwsze, dlaczego Tadeusz Nyczek mysli, ze "Bal u Salomona"
      nie przeszedl proby czasu? Jest dokladnie odwrotnie, obok "Notatek z
      nieudanych rekolekcji paryskich" jest to zdaje sie najintymniejszy wiersz
      KIGa, z cala pewnoscia moj ulubiony.

      Ewo, gdzie Prevert do KIG, je t'en prie... Oczywiscie, ze dowiadujemy sie
      od Preverta, ze ptaszki, Paryz, i ladne dziewczyny w beretach, ale to jest
      zupelnie inna klasa. Nie ma nawet sensu mowic, ze Prevert gorszy, tak jak
      nie ma sensu mowic, ze Cohelo gorszy od Dostojewskiego. Sa to
      zjawiska nieporownywalne, ech, nie wiem, czy widzisz roznice;

      (..."a jesli to nie ta noc, o ktorej marze od lat..." to wciaz brzmi jak
      wyzwanie)
      • Gość: dodo Re: Zaczarowany Ga?czyn´ski IP: *.sympatico.ca 30.01.03, 04:09
        zgadalam sie kiedys z 9 kobietami z bardzo roznych pokolen i wyszlo nam, ze
        wszystkim nam blakaly sie po glowach wersy galczynskiego "ta noc jak tchnienie
        liryki, ta noc pod oknami kliniki, ta noc kiedy rodzila moja zona..." gdzies
        tak pomiedzy jednym skurczem a drugim w te rozne noce w roznych czesciach
        swiata, gdy same rodzilysmy nasze dzieci. ale my wszystkie rodzilysmy bez
        epiduralu wiec moze dlatego potrzebny byl galczynski ;-)
        a tak w ogole to moje ukochane sa "piesni":
        ile razem drog przebytych,
        ile sciezek przedeptanych,
        ile deszczow, ile sniegow
        wiszacych nad latarniami...
        ile w trudzie nieustannym
        wspolnych zmartwien, wspolnych dazen,
        ile chlebow rozkrajanych,
        pocalunkow, schodow ksiazek...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka