Dodaj do ulubionych

O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej

13.09.06, 09:06
Ciekawy fragment wywiadu z Tokarczuk:

Nie boi się Pani zaszufladkowania do nurtu tzw. kobiecego pisarstwa? Książki
z taką etykietką, najczęściej niesłusznie nadaną, bywają niedoceniane. Uważa
się je za babską, czyli niewiele wartą pisaninę.

Gdyby mi ktoś jasno zdefiniował, co to znaczy "kobiece pisarstwo", wtedy
mogłabym odpowiedzieć bardziej konkretnie. Czy to pisanie przez kobiety, czy
może dla czytelniczek-kobiet, a może taki, w którym kobiety są bohaterkami? A
może jest jakiś specjalny rodzaj pisania i językoznawcy potrafią go
zidentyfikować jako kobiecy - np. zliczając przymiotniki i czasowniki
[śmiech]. Dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia, proszę mnie zaliczyć
do "kobiecego pisarstwa" i więcej o to nie pytać.
Obserwuj wątek
    • mathias_sammer Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej 13.09.06, 09:13
      ladnie odpowiedziala, choc osobiscie nie przebrnalem do konca zadnej z jej
      ksiazek, choc mam w biblioteczce kilka. kwestia gustu i wyboru.
      m.s.
      • tinsel Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej 13.09.06, 09:49
        mathias_sammer napisał:

        > osobiscie nie przebrnalem do konca zadnej z jej ksiazek,

        jej książki to nie treść, a melodia
        • Gość: zANILK Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej IP: 195.150.232.* 15.09.06, 08:04
          Której nie każdy potrafi słuchać:)
          Osobiście, podobnie jak mathias-nie przebrnęłam przez żadną jej książkę.
    • Gość: Marti Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 11:21
      Jesli mozna prosic o link do wywiadu...
      M.
      • cycatababa Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej 13.09.06, 12:21
        Prosze:
        miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,3606160.html
    • perli jest 13.09.06, 15:07
      pisanie dobre i jest pisanie nieco gorsze. Tyle o podziałach. Proste jak
      pantalony Młodszego Inspektora, Pochmurnej Ilony.
    • bdx65 nie ma takiej 13.09.06, 18:59
      patrz j.w.
      jest zła, dobra, wybitna;
      i nie zależy to od tematyki - babska/męska - a cóż to za podział!!!!!!!!!
      • Gość: misia Re: nie ma takiej IP: *.range217-44.btcentralplus.com 13.09.06, 21:04
        Zwyczajnie, tak jak jest literatura iberoamerykańska (wybitna, gorsza lub
        lepsza), literatura popularna (wybitna, gorsza lub lepsza), literatura dla
        dzieci i młodzieży (wybitna, gorsza lub lepsza).


      • funix kij w mrowisko 13.09.06, 22:32
        Ładnie z Waszej strony, ale chyba powierzchownie i naiwnie. Myülę, że rzecz nie
        w tym, aby przeczyć, że jest literatura „kobieca” i „męska” , ale by uwolnić
        się o stereotypu, że „kobieca” jest niewiele warta. One są różne, tak jak różne
        jest widzenia świata przez mężczyzn i kobiety, ale dobrze, że tak jest.
        Negowanie tego, to wmawianie, że kobiety i mężczyźni się nie różnią. To
        postrzeganie obu światów wzbogaca każdą ze stron , a nie szukanie wspólnego (
        zawsze mniejszego od sumy! ) mianownika.

        Właśnie skończyłem słuchać Herrmanna Hessa „Pod kołami” i myślę, że gdybym tę
        książkę przeczytał w wieku 17-18 lat ... byłbym wstrząśniety.
        Zastanawiałem się właśnie, czy mogę teraz polecić tę książkę mojej żonie.
        W wieku 17-18 lat „zaliczała” wszystkie Anie z Zielonego Wzgórza, do których
        pozostał jej ogromny sentyment.
        Czy ja miałbym teraz chęć na coś Lucy Maud Montgomery...?

        P.S.
        Twórczości Tokarczuk nie uważam za „typowo” kobiecą, ale jej kobiecość
        dastrzegam i bardzo lubię.
        Za to np. po paru stronach Gretkowskiej mam dość. Myślicie, że ją w równym
        stopniu czytają panie i panowie?
        • skrybcia Re: kij w mrowisko 14.09.06, 07:58
          Hmm... wychodzi na to, ze Gretkowska jest kobieca ale tez troche meska (gdzies
          po srodku?), moze dlatego, ze czesto uzywa mocnych slow i pisze szczerze o tym,
          o czym wypada milczec, a to uchodzi raczej facetom? Przez co bywa niestrawna i
          dla kobiet i dla mezczyzn.
          Co do Ani - zapytaj zone czy nie czytala jej nieco wczesniej, bo to lektura
          raczej dla 12-15-latek, chociaz mozna po nia siegac i pozniej :)
          • funix Re: kij w mrowisko 14.09.06, 22:41
            Hej :)
            Co do Ani, to masz pewnie rację. Już po wysłaniu postu pomyślałem, że jakieś
            13-15 jest bardziej prawdopodobne, co chyba jednak zasadniczo nie zmienia tego,
            co chciałem powiedzieć. ( Nb. Moja żona jednak słucha teraz „Pod kołami”.
            Ciekaw jestem, które z nas bardziej będzie zakłopotane, gdy skończy ;)

            Twego wniosku na temat Gretkowskiej nie rozumiem. Po prostu ten TYP kobiecości
            mnie denerwuje, a przypuszczałem, że większości kobiet imponuje. Mylę się? A
            odłożyłem jej książkę nie dlatego, że ona „pisze szczerze o tym, o czym wypada
            milczec”, ale dlatego, że jej otwartość nic mi nowego i ciekawego o kobietach
            nie mówi ;)

            pozdrawiam :)
        • book_of_the_month Re: kij w mrowisko 14.09.06, 10:30
          funix napisał:

          > Ładnie z Waszej strony, ale chyba powierzchownie i naiwnie. Myülę, że rzecz
          ni
          > e
          > w tym, aby przeczyć, że jest literatura „kobieca” i „męska&#
          > 8221; , ale by uwolnić
          > się o stereotypu, że „kobieca” jest niewiele warta.

          Problem w tym, ze zarowno literature tzw kobieca jak i meska, zalicza sie do
          dosc kiepskich.
          kazda ksiazka "ambitna" juz uwazana jest za uniewersalna.

          Pozdrawiam
          M.
          • funix Re: kij w mrowisko 14.09.06, 23:45
            Hej :)
            Widzę, że udało mi się zamieszać ;)

            >Problem w tym, ze zarowno literature tzw kobieca jak i meska,
            >zalicza sie do dosc kiepskich.
            >kazda ksiazka "ambitna" juz uwazana jest za uniewersalna.

            A ja myślę, że problem w tym..., że chętnie używa się słów-wytrychów, które niby
            są zrozumiałe dla wszystkich, dlatego nikt się już nie zastanawia co znaczą. Ja
            świadomie nie użyłem „tzw”, bo nie interesuje mnie literatura, którą „tak się
            zwie”.
            Jeśli literatura tzw. kobieca i męska ma być przeciwieństwem
            ambitnej-uniwersalnej, to jasne, że jest ostatecznie - z definicji - kiepska!

            Dla mnie kryterium jest rodzaj wrażliwości, sposób widzenia świata. Z tego
            punktu widzenia nie przeszkadza mi łatwość odgadnięcia płci autora już na
            pierwszej stronie tekstu! Co miałoby być w tym złego, że mężczyźni piszą jak
            mężczyźni a kobiety jak kobiety? Dlaczego ideałem miałaby być uniwersalna
            bezpłciowość autora?

            Dlatego twórczość Tokarczuk jest dla mnie zdecydowanie kobieca ( a nie jest tzw
            literaturą kobiecą! ) i nie ma w tym absolutnie NIC wartościującego.

            No, może tyle, że jest dla mężczyzn niedościgła ;)

            PS.
            Czy „Iliada” jest według Ciebie przykładem twórczości męskiej czy uniwersalnej?
        • Gość: zANILK Re: kij w mrowisko IP: 195.150.232.* 15.09.06, 08:05
          Owszem, różne są książki pośród literatury kobiecej, ale cóż-nie wysławiła się
          ona niczym (poza drobnymi wyjątkami, które zakładam-ale nie znam lub obecnie nie
          kojarzę) szczególnym. Stąd podział.
          • funix Re: kij w mrowisko 16.09.06, 00:59
            Hm, może i masz rację, ale ma to swoje przyczyny. Myślę jednak, że zmiana tej
            sytuacji jest tylko kwestią czasu. Cóż, może to i lepiej, bo nasz patriarchat
            ( czy może raczej: tradycyjny podział ról strzeżony przez durniów ) już się
            całkiem zużył ;)
            Kolega z pracy ( Niemcy ) wrócił właśnie do firmy po rocznym urlopie
            ojcowskim. Jego żona nie chciała iść po urodzeniu dziecka na macierzyński i
            rozstawać się z pracą, którą lubi.
            Czy w Polsce też byłoby to NORMALNE ?
    • kundelpolski Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej 13.09.06, 23:56
      Abstrahując od sensu pojęcia "kobiece pisarstwo", to z pytania tego
      dziennikarza można się dowiedzieć,że zakwalifikowania do tej grupy należy się
      OBAWIAĆ...
      • judytta Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej 14.09.06, 12:04

        Osobisćie bardzo lubię twórczość Gretkowskiej.
        Jej dosadne słowa robią na mnie wrażenie.
        Podobne robi na mnie Amelia Nothomb.
      • escott Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej 14.09.06, 12:22
        Dokładnie. A szczerze mówiąc, nie wiem, co w tym złego.
        Rzeczywiście, zwrot "kobiece pisarstwo" jak już wyszło z dyskusji, może mieć
        kilka znaczeń . Ja znam dwa. Po pierwsze, książki "przez baby o babach dla bab"
        czyli powieści typu Bridget Jones (z góry zastrzegam, że nie mam nic
        przeciwko), z założenia literatura popularna i z założenia mniej interesująca
        facetów. Tokarczuk byłaby być może rozczarowana, gdyby ją zaliczyć do tej
        kategorii, ale to absurd i dziennikarz na pewno nie miał tego na myśli.
        Po drugie, książki, które z założenia mają ambicje większe (czyli zaliczać się
        do dobrej literatury z wyższych półek), po które sięgnąć może każdy, ale, z
        uwagi na specyficzną wrażliwość (postrzeganie świata etc.) stereotypowo
        przypisywane płci niewieściej, są pisane i czytane częściej przez kobiety. I
        nie są od tego "nieuniwersalne", bo kobiety to nie Marsjanie, a statystycznie
        grubo ponad połowa "uniwersum" czytelników literatury pięknej.
        A tak na marginesie, to przyłączam się do głosów poprzedników - wywiad podobał
        mi się bardziej niż książki (przebrnęłam tylko przez półtorej).
    • Gość: zANILK Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej IP: 195.150.232.* 15.09.06, 08:03
      Dla mnie literatura kobieca to literatura dla kobiet, ale niekoniecznie napisana
      przez kobietę. Niestety, najczęściej do tego nurtu zalicza się ckliwe opowiastki
      o miłości, samotnych matkach i opuszczonych żonach. Nie dziwi więc fakt, że nikt
      nie chce być zaszufladkowany do tej zacnej grupki.
      • funix Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej 16.09.06, 00:33
        Właśnie o to mi chodzi, że za tak określoną uważam literaturę TZW kobiecą ( niby
        dla kobiet ). Literatura kobieca ( pisana przez kobiety ) jest moim zdaniem
        dużo lepsza :)

        PS
        Czy ktoś z Forumowiczów zna Doris Dörrie??
        de.wikipedia.org/wiki/Doris_D%C3%B6rrie
        Czy w ogóle ukazało się jej coś ( książka lub film ) w Polsce?
        • Gość: Marti Re: O literaturze tzw. kobiecej, niewiele wartej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.06, 09:46
          Of course :))
          Filmy - przede wszystkim "Nadzy" (moj ukochany :)), ale tez i inne:
          Mężczyźni, W środek serca, Nikt mnie nie kocha,
          Czy ci się podobam?,Oświecenie gwarantowane, Wszystkiego najlepszego, Turku!.

          Z ksiazkami gorzej - poza wydana przez Muze z serii Galeria: "No i co teraz
          zrobimy?" nic wiecej nie znam.
          M.
          • funix Doris Dörrie 19.09.06, 00:02
            Oooo! Czy to znaczy, że trafiłem na miłośniczkę DD?
            Widziałaś więcej ode mnie. Ja dość świadomie unikałem jej filmów – bałem się
            uproszczeń, ale po „Nagich” ( w TV ) chyba jednak skapituluję ... i zobaczę, co
            się da ( tym bardziej, że odkryłem właśnie w wypożyczalni „Rybaka i jego żonę” z
            przeuroczą Alexandr Marią Larą :)
            Dużo jej przed rokiem słuchałem ( z braku czasu na czytanie, słucham w
            samochodzie w drodze do/z firmy ), pewnie ponad 40 krótkich historii + "No i co
            teraz zrobimy?".
            Byłem nią zafascynowany i właściwie... chyba mi nie przeszło. Przy tym, to ona
            sama czyta. Nawet wolałem, gdy ona czytała, niż znani niemieccy aktorzy "No i
            co teraz zrobimy?" – niesamowite!
            Może, może ... coś z tych krótkich rzeczy przetłumaczyć? Ciągle to za mną
            chodzi – stąd pytanie.
            Pozdrawiam :)
            • funix Re(komendacja) Doris Dörrie 21.09.06, 00:18
              Wczaraj w „Magazynie literackim” ( na 2-gim niemieckim ) Elke Heidenreich
              gościła akurat Doris Dörrie. Oczywiście jak zwykle ledwie dopuszczała swego
              gościa do głosu ;) Mężczyzna machnąłby ręką i odpuścił ;). DD uparła się jednak
              i w końcu udało się jej jednak zaprezentować przyniesione książki jej ulubionej
              pisarki kanadyjskiej Alice Munro.
              en.wikipedia.org/wiki/Alice_Munro
              Przeczytany fragment był niezaprzeczalnie intrygujący! Tylko... napisane jest to
              przecież przez kobietę o kobietach (i mężczyznach),....no to może i tylko dla
              kobiet? Typowa literatura tzw. kobieca??
              Wynalazłem, że poza książkami ukazały się w Niemczech także nagrania ( jak
              przetłumaczyć: Hörbuch? ) i to samego Christiana Brücknera, który nagrał Gordona
              i Baricco a w filmach podkłada Delona, Brando, Keitela i de Niro! Czy to nie
              jest wystarczająco męska rekomendacja?
              Ponieważ nikt, jak widzę, nie polecał jeszcze na tym forum Alice Munro, myślę,
              że mam prawo to z czystym sumieniem uczynić. Może coś już się z tych
              nagrodzonych 10 tomów opowiadań i jednej powieści w Polsce ukazało?

              A ja sobie posłucham Brücknera ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka