cycatababa
13.09.06, 09:06
Ciekawy fragment wywiadu z Tokarczuk:
Nie boi się Pani zaszufladkowania do nurtu tzw. kobiecego pisarstwa? Książki
z taką etykietką, najczęściej niesłusznie nadaną, bywają niedoceniane. Uważa
się je za babską, czyli niewiele wartą pisaninę.
Gdyby mi ktoś jasno zdefiniował, co to znaczy "kobiece pisarstwo", wtedy
mogłabym odpowiedzieć bardziej konkretnie. Czy to pisanie przez kobiety, czy
może dla czytelniczek-kobiet, a może taki, w którym kobiety są bohaterkami? A
może jest jakiś specjalny rodzaj pisania i językoznawcy potrafią go
zidentyfikować jako kobiecy - np. zliczając przymiotniki i czasowniki
[śmiech]. Dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia, proszę mnie zaliczyć
do "kobiecego pisarstwa" i więcej o to nie pytać.