Gość: rymek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.02.07, 18:59
czyli "wszystkie opowiadania są do d...Tylko powieść!"
A wszystko przez jeden niepozorny zbiór z 2000 roku, który z braku czasu na
coś ambitniejszego trafił mi w ręce "Coś się kończy, coś się zaczyna".
Znam Wiedźmina, znam Reynevana ale po "w leju po bombie" i opowiadaniu
tytułowym czas chyba na przeorientowanie mych dotychczasowych poglądów:(
W żadniej chyba serii Sapkowskiego nie ma tyle lekkości, radości, swobody w
doborze słów i wątków naprzemiennie się zaplatających, jak w tych dwu
niewielkich opowiadaniach.
I, kurde, ciesze się jak jasna cholera! (pewnie to ostatnie adminy wykropkują
niezależnie od użytego kontekstu:( że ciągle można dać się zaskoczyć!
Jakby można było to za "w leju po bombie" do Nobla głos mój ma.