Dodaj do ulubionych

Praca w księgarni?

18.06.07, 20:54
Zastanawiam się nad zmianą zawodu (pora zacząć lubić to co się robi;) ) Jako
że w tej branży jestem zupełnie niezorientowana mam pytanie do osób
pracujących w księgarni (ewentualnie w bibliotece).
Jak się pracuje? Czy jest to rozwojowa praca? Ile zarabiacie? Jakie trzeba
mieć kwalifikacje?
z góry dzięki
Obserwuj wątek
    • Gość: melania.kalemba Re: Praca w księgarni? IP: *.adsl.inetia.pl 19.06.07, 18:55
      Pracuje się fajnie :) Moja księgarnia jest internetowa (i w tym dziale pracuję)
      i "stacjonarna" (i tam lubię przebywać).
      Zarabia się mało :)
      Czy praca jest rozwojowa? To zalezy, z ktorej strony spojrzeć. Oczywiście,
      wciąż poznajesz rynek wydawniczy, jesteś na bieżąco z nowymi wydaniami,
      tłumaczeniami, ilustracjami itd. Oprocz tego masz jeszcze użeranie się z
      dostawcami, szukanie zagubionych faktur i przyjemność obcowania z ludzmi,
      ktorzy przychodzą po "duże, błyszczące i na prezent" lub po "książkę do
      angielskiego z niebieską okładką).
      Jeśli raduje cię samo przebywanie wśród ksiązek to ok, praca jest dla ciebie.
      Bo że będziesz miała czas na prawdziwe czytanie w czasie pracy, to sobie lepiej
      od razu wybij z głowy :)
      Powyższe dotyczy oczywiscie księgarzy a nie sprzedawców książek. Przy czym po
      kilku latach i tak czasem patrzy się na ksiązki jak pani z warzywniaka na
      marchewke :)
      • kubissimo Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 19:44
        to wlasnie mnie przeraza w ksiegarniach, ze ksiazki sa tam li i jedynie
        produktem eskponowanym na polkach ;)
        • skajstop Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 19:50
          Nie fatalizuj :) książka jest produktem, jak pomidor :) tak jest od dawna, i
          książka niczym nie różni się tu od filmu na DVD :)

          To tylko sentymenty rodem z PRL każą nam w niej upatrywać coś złego, gdy mowa o
          tym, iż jest to produkt ;p
          • kubissimo Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 19:53
            nie nie
            to tak jak z pojsciem do schroniska w celu wybrania psa. idziesz tam po
            przyjaciela i widzisz stada potencjalnych przyjaciół upchane w kojcach a oczy
            kazdego z nich mowia ZABIERZ MNIE STĄD

            i nie wiem, czy to bardziej personifikacja, czy kanifikacja ;)
            • skajstop Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 20:01
              Ale to samo masz z pomidorami. Idziesz na targ i jeden Ci się śmieje: Zjedz
              mnie, a drugi... no się chce odejść i zapłakać, jak ludź handlujący potraktował
              to królewskie warzywko.

              Każda rzecz, którą kupujesz, stawia taki dylemat, Kubi.
              • kubissimo Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 20:04
                nie nie
                prosze mi tu nie pomidoryfikować książek ;)
                pomidory kupuje prawie caly rok, wyboru dokonuje głównie ze względu na
                sprzedawcę (czyt. na konkretnym straganie na bazarze) a na ich smak zwracam
                uwagę tylko jeżeli jest naprawdę wyjątkowy

                książki to zupełnie inna bajka :P
                • skajstop Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 20:32
                  Ty pomidorowy dyletancie! :)
                  Niech Cię skórkami oblezą i wypestkują żywcem! Tak deprecjonować Pąpidora!

                  Książki to gorsza bajka, bo nie da się ich - zazwyczaj - jeść. Chyba że jest to
                  cielęcina, ale wtedy jest bardzo sucha :D
                  • glos_z_offu Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 23:11
                    Aaaaa :)) Piękna dyskusja. Jestem jednak zdania,
                    że pomodory zimą to świństwo. Chyba że suszone.
                    A najlepsze są malinkowe.
                    • kubissimo Re: Praca w księgarni? 20.06.07, 12:55
                      zimą to wodnisty syf, ale uwielbiam ten moment w maju kiedy pojawiaja sie
                      pierwsze aromatyczne pomidory gruntowe :))))

                      a ksiazki smakuja nawet zima (ba, nawet smakuja lepiej) i to dowodzi wyzszosci
                      ksiazki nad pomidorem :)
                      • skajstop Re: Praca w księgarni? 20.06.07, 12:59
                        Już nie mogę tego czytać. Ty się doczekasz, że Ci podeślę faszerowanego pomidora.
                        Faszerowanego książką a la ślepy Jorge ;p

                        Pomidor wiecznie żywy!
                        • kubissimo Re: Praca w księgarni? 20.06.07, 13:25
                          głownie w chłodni :P
                    • turzyca Re: Praca w księgarni? 27.08.07, 23:38
                      glos_z_offu
                      na emigracje mam zamiar zabrac oprocz jakiejs tony ksiazek takze
                      skrzynke pomidorow. Pomroze porzadne, aromatyczne polskie pomidory i
                      beda mi osladzac zycie na obczyznie (bo tam nawet w sierpniu
                      normalnego pomidora nie uswiadczysz...) Te zupy, sosy w srodku zimy
                      pachnace sloncem - po prostu bajka!

                      A moze by tak dwie skrzynki... 30 kilo... :)
          • wlodekbar Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 19:56
            Produktem niech sobie będzie:)
            Ale towarem...hmm.. no i tak jest;)
    • braineater Re: Praca w księgarni? 19.06.07, 20:36
      Pracuje się tak samo, jak w kazdym innym handlu, czyli narażając się na kontakt
      z ludźmi, których nie sposób polubic, sprzedając rzeczy, których nie tknęłabyś
      nawet końcem kija, a które trzeba zachwalać, grzebiąc się w idiotycznych
      stertach papierków i megabajtach plików z biurokracją. Jedyna zaleta, a i tez
      nie wszedzie - książki po hurtowych cenach, czyli przy dobrych układach do 40%
      taniej niż okładkowa. Dałem radę trzy lata i jak na razie mam odruch wymiotny w
      temacie praca na etat, raczej drugi raz bym się nie podjął :)

      P:)
      • braineater aha 19.06.07, 20:39
        jeszcze:
        zarobki sa polskie, czyli wystarcza na wódkę i zagrychę ale na nic ponadto, a z
        kwalifikacji niezbędnych jest potrzebna odporność na upierdliwość i
        paniusiowatość, bo straszne pańcie to przekleństwo kazdej księgarni :)

        P:)
        • Gość: agawa Re: aha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 11:05

          A możesz podać jakąś definicję "paniuś" i "paniusiowatości"?

          Wiesz, jestem kobietą w średnim wieku i często zaglądam do księgarni. Teraz
          strach mnie obleciał czy nie jestem jej przekleństwem;))
          • braineater Re: aha 20.06.07, 11:26
            Na pewno nie jesteś, paniusie nie używają sieci :)
            Klasyczna paniusia wchodzi do księgarni z zamiarem nie tyle nabycia książki, co przekonania księgarza, że jej mysli na temat Grocholi czy Danielee Steel, powinny być spisane i dodawane w ramach bezpłatnej wkładki do każdego egzemplarza dzieł w/w autorek. Paniusia przez 30 minut potrafi, zakupując następnego harlequina, przekonywać cię, że dawka wzruszeń, którą zaczerpnęła z poprzedniego, omależe nie kosztowała ją utraty życia, choć lektura i tak zakończyła się atakiem palpitacji. Wprowadzi cię w każdy szczegół fabuły, wyjaśni motywację bohaterów, westchnie, że normalnie, tak jak w zyciu, a potem stwierdziwszy, że się ciut zagalopowała, podsumuje, że wie, że to takie ckliwe, ale że sama prawda o życiu z tych książek wyziera i że szkoda, że się tak mało takich ksiązek pisze (co mówi stojąc przed regałem uginającym się od tego typu tytułów)
            W wersjach hardkorowych powyższe wywody dotyczą książek religijnych lub snobistycznych albumów typu Kraków w obiektywie, albo klasycy malarstwa polskiego. Paniusia, nie mając dostępu do interneto, co już stwierdziliśmy, nie mając także w domu nikogo, kogo juz nie zamęczyłaby swoim recenzenckim zacięciem, upatruje sobie po prostu księgarza, najlepiej pci męskiej i temu staje się modelowym przykładem na definicję kultury, jako źódła cierpień. :)
            Chodzą na szczęscie pojedynczo, ale ciagle, bo tempo lekturowe mają zazwyczaj nieprzeciętne. 4 wizyty w miesiącu i człowiek zaczyna się zastanawiac, czy siekiera po ladą a'la mode Raskolnikow nie byłaby cudonym remedium.

            P:)
            • Gość: homo.m Re: aha IP: *.aster.pl 22.06.07, 22:02
              nie lepiej szepnąć takiej Dużo Czytającej Pańci,
              gdzie najbliższy dom publiczny z książkami? bibl(i)oteka ;-)
              • braineater Re: aha 23.06.07, 09:51
                Nie można szepnąć, bo tego typu osoby kupują sporo i kupują często, więc jest
                to klient o którego należy dbać. Uszka nastawić, wsłuchać się w słowotok,
                potakiwać z odpowiednim namaszczeniem i spijać mądrość z ust płynącą. Tyle, że
                to prowadzi do schorzeń psychicznych, więc praca w księgarstwie jest albo
                krótkotrwała, albo dla wybitnie odpornych jednostek.

                P:)
        • laperla dlugie i wywodliwe 20.06.07, 23:47
          braineater napisał:

          > a z
          > kwalifikacji niezbędnych jest potrzebna odporność na upierdliwość i
          > paniusiowatość, bo straszne pańcie to przekleństwo kazdej księgarni :)
          >
          > P:)

          o to to! :) dodalabym tylko, ze ten gatunek wystepuje rowniez u plci meskiej ;)

          ksiegarnia? zalezy jaka.

          przebywajac bowiem niedawno w jednej z wielu, nalezacych do ogromnej sieci,
          uswiadomilam sobie fakt, ze w zasadzie nie dostrzegam zadnej prawie roznicy
          pomiedzy perfumeria, w ktorej bylam przed paroma minutami a owa ksiegarnia. tu
          rowniez na srodku wybudowano ogromna kiczowata fontanne, pluskajaca wesolo i
          durnie, poustawiano kilka skorzanych zimnych designerskich kanap i otwarto
          kawiarenke. regal zas, pietrzacy sie wprost przede mna, nalezacy do jednego
          tylko wydawnictwa przypominal do zludzenia regal firmy kosmetycznej, jaki
          mialam okazje podziwiac wczesniej. wrazenie potegowal drugi regal wypchany
          tylko i wylacznie artykulami nonbook, czyli kubkami, olowkami, maskotkami,
          kolorowymi kamyczkami, etc.

          jasne, mozna na sile poszukac pozytwnej strony calego przedsiewziecia i z
          podziwem skontastowac, ze ksiazki posegregowane byly bardzo dobrze oraz ze w
          asortymencie ow ksiegarniany potwor zawarl rowniez dziela nieznanych i
          biedniejszych wydawnictw. ale mogl sobie na to pozwolic, biorac pod uwage
          rowniez fakt, ze kazdy centymetr stolika, na ktorym wylozone sa ksiazki
          podobnie jak i kazdy fragment okna wystawowego oplacany jest sowicie przez
          ogromne wydawnictwa. albowiem, istotne bardzo jest, czy ksiazki wylozone sa na
          stoliku, w witrynie, czy tez gina w regalach ukazujac tylko swoj - nie zawsze
          atrakcyjny - grzbiet. istotne w polityce cenowej wielkich potworow oczywiscie.

          byc moze takie sa prawa rynku, ale watpie, ze prawdziwe mole ksiazkowe
          potrzebuja plusku fonatnny aby pokochac i kupic dana ksiazke?

          inna rzecz, ze jedna z niewielu egzystujacych w moim miescie ksiegarni,
          instytucja z tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenie zostanie niebawem
          zmuszona do likwidacji. wlasciciel lokalu - pan s. -, majac noz na gardle
          zdecydowal sie przejsc do owej ogromnej sieci, oddajac przy tym swe zacne
          pryncypia i sprzymierzajac sie mimo woli z konkurencja. genialny ruch? byc
          moze, jezeli preferuje sie los tchorza, ktory ledwo uszedl z zyciem, unikajac
          bohaterskiej smierci. potwor ksiegarniany natomiast skwapliwie liczy na to, ze
          ow wlasciciel wniesie do bazarowego klimatu ciekawsza atmosfere, lata
          doswiadczen, a przede wszystkim miejscowa inteligencje, ktora dotychczas
          bojkotujac ogromnego potwora rynkowego, zaopatrywala sie w ksiazki u pana s.
          byc moze slusznie, ale nie bylabym do konca pewna, czy inteligencja pozostanie
          wierna nadal owemu wlascicielowi. niewykluczone, ze postanowi ona wsprzec
          ostatnie bastiony prawdziwych, nielicznych juz bardzo miniksiegarni.

          zaniebawem kolejny potwor rynkowy otworzy w naszym miescie swe podwoje. bedac
          ostatnio na sympozjum, mialam okazje poznac jednego z ich wspolpracownikow. byl
          nim starszy mezczyzna, byly wojskowy. postac bardzo charyzmatyczna i ofensywna.
          byl jedynym, ktory podczas prezentacji power point nie stawal przed ekranem, z
          wdziekiem go zaslaniajac. jedynym, ktory wyglaszal glosno i wyraznie, patrzac
          sluchaczom w oczy i szukajac z nimi kontaktu. jedynym, ktorego mowa ciala byla
          idealnie dopasowana i ktory nie uciekal spojrzeniem, wypatrujac przez szyby
          okienne romantycznych pejzazy, w skrytosci ducha marzac o ewakuacji. podczas
          pauzy jego asystent towarzyszyl mu bez przerwy. byl on niezauwazalny i wtapial
          sie idealnie w tlo niczym szpieg, materializujac sie li i tylko na
          zyczenie "generala" i sluzac mu w razie potrzeby pomoca. general byl jednym z
          najbardziej drapieznych, pewnych siebie i ofensywnych osob, jakie spotkalam w
          zyciu. wizja w sumie przerazajaca, ale najwidoczniej tylko z takimi
          wspolpracownikami ksiegarniane potwory zdobywac moga kolejne bastiony.

          poki co zatem, najchetniej zaopatruje sie w antykwariatach, w ktorych nikt mi
          nachalnie nie oferuje krzykliwych tytulow i w ktorych moge odkryc ksiazke jako
          taka, a nie fartuch kuchenny z podobizna goethego :)

          coz pozostaje jeszcze tylko zapytac o to, dlaczego tak rzadko kupuje w
          ksiegarni, w ktorej dorabiam sobie na studia i w ktorej bezpardonowo dostaje 30
          % rabatu? otoz jest to dla mnie miejsce podszyte strachem o wlasna egzystencje.
          mala ksiegarenka, podlizujaca sie kazdemu napotkanem klientowi. i niewazne, ze
          wiekszosc z nich szuka rozmowy, wykladajac mi na lade epizody swego zycia
          osobistego. wazne, ze ekonomia sie zgadza, prosty rachunek:

          moja energia, cierpliwosc, wysluchanie, porada
          w zamian za
          ich chec rozmowy, nawiazania kontaktu, oszukania samotnosci, a tylko czasem
          zakupu ksiazki.

          dlatego wiem, ze to praca tymczasowa, nie nadaje sie do takich rozrywek na
          dluzsza mete, ale smialkom zycze powodzenia ;)
          • Gość: homo.m króciutki wtręt IP: *.aster.pl 22.06.07, 22:13
            Piszesz "potwór rynkowy", a ja widzę przebudowywany właśnie
            EMPiK na Marszałkowskiej i o ile kiedyś to było bardzo "moje"
            miejsce będzie nim coraz mniej, może wcale. Rzecz w niekompetentych
            ekspedientach, nie: księgarzach, w masowości, ładnie napisałaś,
            w całkiem zbędnym dizajnerstwie.
            Dzięki Ci za ten tekst.
    • mettea Re: Praca w księgarni? 20.06.07, 11:52
      Dzięki wielkie melania i brain ;). O takie wywody mi chodziło - po tym, co
      napisaliście widzę, że jest to praca taka sama, jak moja, tyle że ja obecnie
      zajmuję się nie książkami, a kwiatami...tez jest użeranie się z róznymi typami,
      grzebanie w fakturach, zamówienia,telefony...ale zdarza się, że nawet na
      czytanie znajdzie się czas, hehe...(poza sezonem)
      W pracy w księgarni plusem jest to, co napisała melania - bycie na bieżąco
      odnośnie do nowości wydawniczych, przebywanie wśród ksiazek itd, no i to, co
      pisze brain - tańsze książki...
      hm,dylemat trwa...

    • Gość: essi Re: Praca w księgarni? IP: *.smrw.lodz.pl 20.06.07, 13:26
      praca w księgarni kojarzy mi się z ciszą,spokojem,zapachem książek,
      jeśli rząd wymyśli,że lekarze nie są w Polsce potrzebni,albo wcieli nas w
      kamasze,mam zamiar przekwalifikować się na bibliotekarkę lub pracownika
      księgarni:)
      i nawet paniusie mi nie straszne:)
      • Gość: gamoń Re: Praca w księgarni? IP: *.nask.waw.pl 20.06.07, 13:42
        To musi być straszne sprzedawać durne książki osiem i dłużej godzin dziennie.
        Ale pozotywsem może być - to że taka praca od ksiazek czlowieka wyleczy "na
        amen". Może dla owego ulewczenia warto posprzedawać książki.
      • donetta Re: Praca w księgarni? 20.06.07, 13:44
        oj, na bibliotekarkę byłoby trudno, etaty państwowe, zasiedziałe od dawna i
        kurczowo trzymane w garści. Co do pracy w księgarni, takowa interesowała mnie
        swego czasu, wymagano jeszcze prawa jazdy.
        • Gość: ... Re: Praca w księgarni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 14:26
          W bibliotekach przede wszystkim wymagane jest teraz wykształcenie. Skończyły
          się czasy, kiedy wystarczyła matura, choć oczywiście takie osoby wciąż pracują,
          ale właśnie w ramach zasiedzenia.. Ja, jako bibliotekarka, wbrew obiegowym
          opiniom, w pracy niestety książek czytać nie mogę. A o zatrudnienie wcale nie
          jest tak bardzo ciężko - ciężej wyżyć z pensji..
        • autumna Re: Praca w księgarni? 21.06.07, 12:52
          > oj, na bibliotekarkę byłoby trudno, etaty państwowe, zasiedziałe od dawna i

          Mam koleżankę bibliotekarkę - z jej relacji wynika, że rotacja jest spora, szczególnie wśród młodych pracowników. Pensje takie sobie, 3 razy w tygodniu dyżur do 19, a w niektórych filiach praca także w soboty, więc sporo osób traktuje tę pracę jako przejściową, w poszukiwaniu czegoś lepszego.
    • mettea Re: Praca w księgarni? 20.06.07, 15:36
      Czasem chciałabym się "wyleczyć" z nałogu książkowego;) Ale czy praca w tej
      branży wystarczy?
      Już raz pytałam na forum, ale powtórzę do pani bibliotekarki - jakie trzeba mieć
      wykształcenie, żeby pracować w bilbliotece? Podyplomowe kierunkowe
      wystarczą??(technologia i bibliotekoznawstwo, 3 semestry)
      • malgga Wykształcenie potrzebne do pracy w bibliotece 20.06.07, 17:51
        Cześć,

        Podyplomowe studia wystarczą żeby pracować w bibliotece, a bez nich nawet nie
        zajmą się dalej Twoimi papierami. Dobrze, że je zrobiłaś, bo trzeba mieć dyplom.
        • Gość: sutkacy Re: Wykształcenie potrzebne do pracy w bibliotece IP: *.ajd.czest.pl 21.06.07, 13:48
          jo
          nie wątpie że się w polsce mało zarabia, ale nie aż tak mało bo by sie tam nikt
          ni epichcił na stojaka lub latając między regałami przez całe dni..
          skajstop po gombrowiczowsku pomidoruje książki, haha, cóż za filozofia, jak
          można tak traktować kniżki?

          Jeśli chodzi o podobieństwo towrau zwanego "książką" do perfumów czy warzyw
          (zupełnie przeciwne horyzonty) to znzna jest od lat konsumerska zajawka na
          ozdabianie pokoju/living room?/ bibelotami czyli białe karteluszki w tkliwych
          lub pysznych okładkach, toz ci konsumani nie kupują książek żeby je czytać ale
          żeby je na półce stawiać.
    • cynamonowy_kot Re: Praca w księgarni? 21.06.07, 20:15
      a ja chcialabym kiedys otworzyc ksiegarnie z klimatem, taka w starym stylu, moze
      polaczona z kawiarnia...
      moze ktoregos dnia sie uda :)
      • ultima-thule Re: Praca w księgarni? 22.06.07, 09:02
        Pracowalam przez kilka miesiecy w ksiegarni, bo tak jak Ty stwierdzilam, ze
        chce robic to, co mnie interesuje czyli - zajmowac sie ksiazkami. Na poczatku
        bylam zachwycona mozliwoscia przeczytania tych wszystkich ksiazek, ich
        przystepna cena (z rabatem), mozliwoscia bycia na biezaco etc. Szybko jednak
        dostrzeglam minusy - niska pensja, niestety byla glownym. Poza tym tak naprawde
        nic nie zalezy od Ciebie - za wystawy i ekspozycje placa wydawnictwa wiec bez
        znaczenia jest czy ksiazka jest dobra, czy tragiczna, stoi wszedzie i trzeba ja
        promowac, a to po prostu czasem wstyd. Klienci jak zawsze sa rozni, trafiaja
        sie ciekawi ludzie, z ktorymi mozna porozmawiac, przychodza autorzy ksiazek,
        ktorych przyjemnie jest poznac (pracowalam w duzej warszawskiej ksiegarni), ale
        tak naprawde to jest to po prostu handel. Tak jak pomidorami czy czymkolwiek
        innym, niestety.
        • heather4 Re: Praca w księgarni? 22.06.07, 11:42
          niska pensja to znaczy dokładnie ile, jeśli mogę spytać? Ja pracowałam przez
          kilka miesięcy w bibliotece szkolnej, ale to zupełnie inna bajka..
    • Gość: error Re: Praca w księgarni? IP: *.torun.mm.pl 22.06.07, 17:56
      prawda jest taka, ze sprzedaz beletrystyki to moze 20-25% obrotu, reszta to
      poradniki, mapy, atlasy, slowniki i moje ulubione podreczniki szkolne. kto nie
      pracowal w ksiegarni w okresie podrecznikowym ten nie zrozumie - MASAKRA!!! juz
      na sama mysl ze sie zbliza ten okres robi mi sie slabo. wtedy naocznie mozna sie
      przekonac jaki poziom intelektualny ma nasze spoleczenstwo, bo podreczniki
      kupuja wszyscy (pozostalych ksiazek oczywiscie nie - klient w ksiegarni jest
      jednak specyficzny) - nie ma zadnego poziomu, i jedyna mysl jaka rodzi sie wtedy
      w mojej glowie to, ze szkola powinna byc dla ochotnikow. banda debili i tyle, co
      roku te same mordy i te same historie, ile k**wa można??? sorry ze wylewam
      frustracje ale zawsze tak jest jak sie pojawia temat "praca w ksiegarni".
      nie liczac tych nieszczesnych podrecznikow praca jest fajna pod warunkiem ze
      traktuje sie ja jak hobby (bo jak spojzysz na kwitek z wyplata to pukasz sie w
      glowe - po co tu siedzisz kolejny miesiac i dajesz sie jawnie okradac) i ma
      spory dystans do polecen kierownictwa. ja pracuje w ksiegarni sieciowej i jak
      widze niektore (w sumie wiekszosc) pomysly menagemantu to sie zastanawiam co oni
      cpaja? bo np. jak mozna promowac jednoczesnie 5 konkurencyjnych wydawnictw z
      tego samego segmentu rynku (przewodniki turystyczne). takich bzdur jest mnostwo
      ale jednak to akurat mozna przezyc, podrecznikow nie mozna, kazdy ksiegaz wam to
      powie. podejmujac prace w ksiegarni musisz sie liczyc z ryzykiem ze sie
      uzaleznisz i utkniesz na stale za najnizsza krajowa + premia (BARDZO
      SPORADYCZNIE!!!)
      • Gość: kwalifikacje Re: Praca w księgarni? IP: *.torun.mm.pl 22.06.07, 18:00
        niepotrzebne a czesto wrecz niewskazane - w zaleznosci na jakiego kierownika
        trafisz. wystarczy umiejetnos czytania (w sensie skladania liter - nie
        dobrowolnego czytania ksiazek dla rozrywki). np. przyszedl klient i chcial album
        o mostach - kolezanka pokazala mu album "100 MOST beautifull places in poland".
        codziennosc. kwalifikacje sa zbedne...
    • yanga Re: Praca w księgarni? 22.06.07, 22:33
      Jedyna praca, w której naprawdę płacą za czytanie książek, to korekta. Ach, jak
      miło wspominam te cztery lata, dawno, dawno temu!
    • mettea Re: Praca w księgarni? 25.06.07, 15:57
      Dzięki za szczegółowe odp.
      Niektóre mnie przeraziły. Ksiązka tylko i wyłącznie jako towar. To bardzo smutne.
      Zastanowię się, zanim pójdę do pracy w księgarni.
      Co nie zmienia faktu, że marzę o pracy wśród książek.
    • smoczykowka Re: Praca w księgarni? 26.06.07, 12:33
      Trzy lata temu zrezygnowałam z pracy w banku ;) i otworzyłam z mężem własną
      księgarnię. Moja perspektywa tej pracy jest o tyle inna, niż niektórych
      piszących w tym wątku pracowników księgarń, że właściwie sama decyduję o tym
      jakie wydawnictwo promuję, co mam na wystawie i jakie książki na półkach.
      Bronię się (choć rynek i rachunek wyników naciskają) przed zawaleniem księgarni
      tak chętnie kupowanymi ściągami i opracowaniami, po dwóch latach sezonu
      podręcznikowego świadomie (choć konkurencja robiła duże oczy) zrezygnowałam z
      tej części oferty w księgarni stacjonarnej i poza tym, że mam też dużo pracy
      papierkowej (zwroty, korekty itp), to bardzo lubię moją pracę. Bardzo lubię
      moich klientów, którzy często wpadają po prostu porozmawiać "o życiu". Jest
      oczywiście i druga strona medalu czyli finanse. Księgarnia jako biznes rodzinny
      w małym miasteczku w Polsce to za mało aby utrzymać rodzinę. Smoczykówkę
      prowadzę sama, również księgarnię internetową (więc pracy huk!) a mąż mój
      podjął inną aktywność. Być może w większym mieście łatwiej byłoby tę naszą
      pasję przekuć również w sukces finansowy, zatrudnić pracowników ( i dobrze im
      zapłacić;)... Ale satysfakcji jaką mamy gdy miłośnicy książek chwalą naszą
      Smoczykówkę nie oddałabym za inną może bardziej dochodową pracę. Pozdrowienia
      dla księgarzy i czytelników!
      Ela Smoczyk
      Klub Książki Smoczykówka - zapach kawy i książki
      www.smoczykowka.osdw.pl
      • autumna Re: Praca w księgarni? 26.06.07, 13:04
        > podjął inną aktywność. Być może w większym mieście łatwiej byłoby tę naszą
        > pasję przekuć również w sukces finansowy

        Powiem Ci, że niekoniecznie. W Szczecinie - mieście jakby nie było wojewódzkim - niedługo już zostaną same empiki. Zwinęła się właśnie taka ambitniejsza sieć "Los Gardenios", krążą słuchy, że zamiast Ossolineum będzie restauracja. Faktem jest, że sama się do tego stanu przyczyniam, kupując książki prawie wyłącznie w księgarniach internetowych. Po prostu znudziły mi się pielgrzymki po księgarniach "stacjonarnych", kończące się powrotem z zakupów bez interesującgo mnie tytułu. Książek jest na rynku mrowie i tradycyjna forma sprzedaży staje się po prostu coraz trudniejsza do realizacji.
        • smoczykowka Re: Praca w księgarni? 26.06.07, 13:48
          No tak, problem funkcjonowania księgarni w Polsce jest po prostu bardziej
          złożony, to nie tylko kwestia potencjału miasta. Mam nadzieję, że moja
          księgarnia będzie trwać i że się obroni, choć czasem bywa na prawdę
          ciężko.Starm się myśleć optymistycznie. A trendy i potrzeby klientów biorę pod
          uwagę i księgarnię internetową też prowadzę. Jednak wielu miłośników książek
          powtarza mi, gdy czasem proponuję ofertę internetową dużo szerszą niż w
          stacjonarnej Smoczykówce, że nic im nie zastąpi myszkowania po półkach i
          rozmowy z księgarzem!
          • mettea Re: Praca w księgarni? 27.06.07, 21:48
            Dziękuję za wypowiedź smoczykowej:)
            Zgadzam się, ze myszkowanie po półkach z książkami jest jedyne w swoim rodzaju.
            Swego czasu też zastanawiałam się nad założeniem księgarni-kawiarni. Zabrakło
            uporu? determinacji? czasu?...nie wiem, ale widząc stronę "Smoczykówki" i
            czytając wypowiedzi jej włascicielki - "serce roście".
            Powodzenia życzę, i dobrych klientow!
            • smoczykowka Re: Praca w księgarni? 28.06.07, 10:06
              Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam.
    • Gość: dolores.ltd Re: Praca w księgarni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 10:20
      wątek stary, ale może autorka tu jeszcze zagląda, więc się wpiszę.
      Zarobki: w sieciach szeregowi pracownicy zarabiają 800-1000, w prywatnych
      1000-1500 (duże miasto), a znam nawet takich, co 2000 co miesiąc mają, ale
      wymagania szefa są naprawdę duże (samodzielni w podejmowaniu decyzji odnośnie
      zakupów i zwrotów, a to wymaga zaangażowania dużej ilości czasu- w domu też,nie
      tylko w pracy)
      Klienci: bywają rózni, mili i nieuprzejmi, gadatliwi i mruki, ale w dużej
      księgarni i tak nie bardzo jest czas, żeby z nimi konwersować, bo jest tyle
      roboty (przyjęcie towaru, sprzątanie, zmiany na półkach, zwroty, pobieżne
      zapoznanie się z opisem na okładkach - tylko w sieciach "góra" ustala gdzie co
      postawić), a poza tym trzeba pilnować, żeby się złodzieje nie panoszyli (o tym ,
      najmniej fajnym aspekcie tej pracy jeszcze nikt nie wspomniał)
      Książka jako towar: książka jest towarem, jakby nim nie była, to nie byłoby
      pensji, to chyba logiczne, prawda? Po to się księgarnię prowadzi, żeby książki
      SPRZEDAWAĆ , a nie się nimi obstawiać tylko.
      Kwalifikacje: trzeba być osobą błyskotliwą i inteligentną, mieć dobrą pamięć i
      być kontaktowym, być dobrym sprzedawcą i ugodowym kolegą. pracowałam z
      licealistami i absolwentami różnorodnych kierunków, z praktykantkami z zawodówek
      i emerytowaną pielęgniarką, nie wykształcenie, ale zaangażowanie i chęci uczenia
      się czegoś nowego okazywały się najważniejsze
      Rozwojowość: w sieciach możesz przeskakiwać szczebelki kariery, ale w pewnym
      momencie nie pracujesz już na sali sprzedażowej, nie widzisz klientów ani
      książek tylko w biurze przyjmujesz dostawców i kontrole z centrali
      Zniżki: to prawda, można kupować taniej, a nawet wypożyczać do domu
      Czytanie: jak ktoś stwierdza, że mam fajnie, bo pewnie mogę sobie w pracy
      książki czytać, to tylko odpowiadam pytaniem, czy ta osoba może czytać? bo ja
      nie mogę, w pracy się pracuje, a nie książki czyta. Na to nie ma ani czasu ani
      pozwolenia szefa, złodziejstwo i kurz nigdy na czytanie nie pozwolą, ha!ha!
      Pracuję w tej branży 14lat, nie zamieniłabym tego na żadną lepiej płatną
      pracę, ale jakby mąż zaproponował całkowite utrzymywanie mnie lub wygrałabym w
      totolotka, to rzuciłabym to w diabły!
      • mettea Re: Praca w księgarni? 21.08.07, 20:11
        Dzięki dolores:), zaglądam tu czesto, wiec Twoje przemyslenia bardzo mi sie
        przydaly.
    • Gość: krakowianka Re: Praca w księgarni? IP: 62.233.150.* 21.08.07, 14:54
      Denerwują mnie "czytacze na miejscu". Siedzi taki np. w Empiku i
      czyta. Łapy tłuste i brudne, zgłodnieje w trakcie i zajada
      czekoladki, boli go tyłek więc się wierci i gniecie delikatną,
      lakierowaną obwolutę. W międzyczasie 20 x dzwoni lub SMSuje i ta
      książki spada mu na podłogę z hukiem, zagniatając rożek. Po kilku
      godzinach odkłada pobrudzoną czekoladkami i wymiętą książke i
      wychodzi, by za kilka dni przyjść ponownie.

      • dolores.ltd Re: Praca w księgarni? 24.08.07, 22:27
        a ja mam inny typ "ulubionego" klienta: osoba, która przychodzi do księgarni,
        żeby krytykować sposób ustawienia na półkach. Wchodzi taki Pan lub Pani i od
        progu mówi: "Tu nic nie można znalezć... Czy te książki są ustawione według
        jakiegoś klucza?... Czy też po prostu rzucone na półkę?...Na pewno rzucone, bo
        widać, że tu sami przypadkowi pracują... Dlaczego nie ma napisów nad
        regałami?... Czy tu jest ułożone alfabetycznie?... " itd. No więc pytam
        uprzejmie czy mogę pomóc odnalezć jakiś tytuł, a ta osobistość mi na to, że na
        pewno jej nie pomogę, bo na pewno nie wiem, "co tu mam", a skoro nie mam
        komputera, to na pewno nie pamiętam, "co tu mam". Jednak namawiam, osoba podaje
        tytuł lub autora, ja ksiązkę znajduję bez wahania, podaję uprzejmie, a ta osoba
        na to: "Acha, jest... To dobrze, dziękuję". I wychodzi. Bo wcale nie czciała jej
        kupić tylko pokazać jaka to z niej obyta po księgarniach osoba, jak to wie, jak
        powinno być poukładane, jaka to ona w ogóle jest mądra... Wierzcie mi, nie ma
        tygodnia, żeby się takich kilku "mądrych" nie znalazło.
        • foxie777 Re: Praca w księgarni? 28.08.07, 01:13

          Bedac ostatnio w Warszawie, grasowalam po ksiegarniach,
          bylam wiele razy w Empiku na Marszalkowskiej i Nowym Swiecie.
          Spotkalam sie z duza uprzejmoscia sprzedawcow, i co nawet
          mnie mile zaskoczylo ,gotowoscia do pomocy.Byli to przewaznie
          ludzie mlodzi , zaraz po studiach i naprawde wygladali jakby
          to prace lubili. Fakt, ze byl duzy ruch, szczegolnie po
          poludniu. Co zas do niektorych komentarzy Forumowiczow,
          przeciez praca ma byc praca a nie przyjemnoscia. Nalezy zatem
          znalesc taka, ktora bedzie dla nas w miare przyjemna.
          Nie znam zadnej osoby, ktora uwaza, za praca to sielanka.
          Zawsze beda jakiej problemy, szczegolnie jak sie pracuje
          miedzy ludzmi. Na pewno przy sprzedazy kwiatow, tez sa klienci
          z piekla rodem. Dlaczego wiec nie w ksiegarni?.

          pozdr
          • mettea Re: Praca w księgarni? 29.08.07, 12:44
            foxie777 napisała:
            > Na pewno przy sprzedazy kwiatow, tez sa klienci
            > z piekla rodem. Dlaczego wiec nie w ksiegarni?.
            >
            > pozdr
            >
            Nie mogłas trafic lepiej - akurat prowadze hurtownie z kwiatami:), komentarze
            niektorych klientow przed walentynkami czy dniem kobiet (śluby) odnosnie do
            tego, ile moga zedrzec na mlodziezy i zakochanych sa zenujace. Rozumiem
            koniecznosc zarabiania, ale mogliby sobie darowac niektore uwagi, zwlaszcza gdy
            kupuja kwiaty na wiazanki pogrzebowe.
            Kwiaty juz dawno mi sie znudzily, nie budza tych wzruszen, co
            niegdys...zastanawiam sie,jakby to bylo z ksiazkami?

            • katara Re: Praca w księgarni? 29.08.07, 21:16
              pracuję w księgarni..w tzw.sieci..zarobki rzeczywiście są żenujące...ale
              przeczytałam przez ten czas...w sumie sporo...na pewno więcej niż w jakimkolwiek
              innym okresie mojego życia...i czytam dalej...tylko że w domowym zaciszu...góra
              zakazała czytać..w księgarni..nawet siedzieć nie wolno...tylko stać na nóżkach i
              czekać..czy aby komuś nie trzeba pomóc w wyborze książki...ale czy to można
              komuś w ogóle pomóc?...przecież żeby komuś coś polecić...trzeba by znać jego
              preferencje..a te preferencje mogą się całkowicie mijać z tym co my sami
              czytamy...a nieczęsto zdarza się spotkać kogoś kogo akurat fascynuje to samo co
              nas...

              w każdym bądź razie przynajmniej tu na forum można czasem znaleźć jakiś tytuł
              który warto przeczytać :).
              • foxie777 Re: Praca w księgarni? 29.08.07, 23:50

                Moim zdaniem, klienci w ksiegarniach dziela sie na dwa rodzaje
                tacy co wiedza czego chca i pomocy nie oczekuja, oraz tacy
                ktorzy chetnie by sie poradzili .Uwazam, ze moze byc fajnie
                komus cos doradzic i pomoc.Zreszta ludzie, ktorzy lubia czytac
                czy sa az tak okropni?.

                pozd
                • Gość: dolores.ltd Re: Praca w księgarni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.07, 22:01
                  Rzeczywiście, ci co lubią czytać to wcale okropni nie są, ale księgarnie
                  odwiedzają też tacy, co czytać wcale nie lubią. Część z nich opisałam wcześniej
                  (ci, co się popisują swoją wiedzą o sposobach ustawiania książek), a część
                  opisała inna forumowiczka jeszcze wcześniej (nabywcy podręczników). Ale ta praca
                  naprawdę jest super, zaznaczam tylko, że to nie same przyjemności, jakby się
                  postronnym wydawało. W szczycie sezonu podręcznikowego pozdrawiam wszystkich
                  księgarzy i proponuję po sezonie stworzyć wątek z "kwiatkami" usłyszanymi od
                  klientów.
                  • pisam Re: Praca w księgarni? 31.08.07, 23:02
                    Mam 23 lat doświadczenia pracy w księgarni.Przeszedłem wszystkie szczeble
                    pracy- od księgarza do właściciela. Mógłbym i zapraszałem innych księgarzy do
                    zapisywania złotych myśli i pytań klientów, którzy szukali książek pewnych
                    "aktorów", nucili i śpiewali różne fragmenty melodii aby pomóc nam księgarzom w
                    rozszyfrowaniu płyt które oni chcą nabyć,ale sprawa dotyczy zupełnie innej
                    sprawy. Okresami jest to bardzo przyjemna praca, pod warunkiem że lubisz
                    książki, upierdliwych klientów i znajdujesz czas na czytanie książek, ale są też
                    okresy straszne ( podręcznikowe) bez których 95% księgarń nie byłaby w stanie
                    zarobić na swoje utrzymanie.
                    Reasumując cieszę się, że mam to już wszystko za sobą, nareszcie wiem że okres
                    czerwiec- wrzesień można spędzić nad jeziorem a nie nad gromadzeniem
                    podręczników. A po okresie zakupów grudniowych nie jestem tak zmęczony, że nie
                    ma sił cieszyć się świętami i prezentami. Jeżeli mogę coś doradzić, to jeśli
                    ktoś chce pracować w księgarni, to niech nie liczy na dobrze płatną pracę, ale
                    w ogóle praca w niej jest fajna, jeśli trafisz na fajną załogę i wyrozumiałego
                    szefa.
                    Pozdrawiam wszystkich, także tych co chcieli kupić w waszej księgarni globus
                    Warszawy...
                    • Gość: lysa spiewaczka Re: Praca w księgarni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.07, 10:01
                      a wiecie co?ja myslalam ze taka klYentela to przychodzi tylko do
                      moich ksiegarn.pracowałam w 2ch, kierowniczylam jednej.nie ma to jak
                      miec szefa, ktory pogardza grochola, domaga sie jedynie wieelkich
                      taszenowskich albumow na polkach i jednoczesnie zyskow.
                      a teraz....siedze sobie przed laptopem i umieram z nudow.branze
                      zmienilam na srubki, silniki, bladego pojecia nie mam co sie tu
                      wokol mnie dzieje i tylko czasem mysle, ze wlasnie teraz moja dawna
                      zaloga uzera sie z jakas kolejna pijana matka, ktora domaga
                      sie "wesolej szkoły" do 6 klasy i nijak uwiezyc nie chce ze "wesola
                      szkola" skonczyla sie w 3ciej...
                      nie mieliscie czasem wrazenia ze ci ludziem czasem wyszli z domu
                      tylko po to zeby sprobowac czy uda sie was wyprowadzic z rownowagi?
                      jednego mi brakuje - satysfakcji z trafienia w gust potencjalnego
                      klienta.niczego tak nie lubilam jak doradzac, dobierac, polecac
                      odpowiednie ksiązki.
                      a tutaj?trudno dobrac panu mechanikowi odpowiedni szczotkotrzymacz
                      czy alternator i zapewnic 100% satysfakcje i niezapomniane wrażenia.
                      ale moze kiedys i tego sie naucze.
                      pozdrawiam
    • Gość: daria Re: Praca w księgarni? IP: *.nm.e-zet.pl 06.09.07, 22:06
      Z ostatnich hitów w mojej pracy - klient szukał Wiedźmy Cobena, która okazała
      się Czarownicą z Portobello Coelho...
      • Gość: dolores.ltd Re: Praca w księgarni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.07, 10:01
        Dla mnie przebojem wszechczasów pozostanie tytuł podręcznika do religii podawany
        przez wielu gimnazjalistów z największą powagą, bo oni naprawdę wierzyli, że tak
        ma być : "Jezus działa i ZABAWIA"
        • Gość: lysa spiewaczka Re: Praca w księgarni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.07, 12:38
          tia:) i najgorzej kiedy ci nie chca wierzyc, gdy podajesz im jezusa
          co uczy i zbawia, bo przeciez nie taki tytuł dyktowano w szkole.i
          oni sie dowiedziec musza:)
          a najdziwniejsza rzecz o jaka pytali w ksiegarni?
          papier toaletowy?karty do doładowania telefonu?bilety na pks?a moze
          papier do wysciełana szuflad w kredensie <"no co - czemu pani sie
          dziwi?dawniej taki papier w ksiegarni sprzedawali..."> a moze padlo
          u Was cos lepszego?
          najbardziej sie boje ze te wszystkie perełki mi umkna wraz z uplywem
          czasu...:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka